Martin Gore. Depeche Mode

Tłumaczenie: Irmina Witkowska
Seria: Gwiazdy sceny
Wydawnictwo: Anakonda
7,49 (73 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
8
8
22
7
24
6
11
5
3
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Insight. Martin Gore & Depeche Mode
data wydania
ISBN
9788363885090
liczba stron
216
język
polski
dodała
zajeckicajec

Moja rola w Depeche Mode przypomina trochę męża stanu. Jestem za ten zespół tak samo odpowiedzialny, jak polityk za swój kraj” – mówił Martin Gore w wywiadzie udzielonym Dennisowi Plaukowi w 2009 roku. Te słowa chyba najlepiej oddają pozycję muzyka w zespole i jego rolę odegraną w olbrzymim sukcesie Depeche Mode na całym świecie. W książce tej przejdziemy przez historię Martina od jego...

Moja rola w Depeche Mode przypomina trochę męża stanu. Jestem za ten zespół tak samo odpowiedzialny, jak polityk za swój kraj” – mówił Martin Gore w wywiadzie udzielonym Dennisowi Plaukowi w 2009 roku. Te słowa chyba najlepiej oddają pozycję muzyka w zespole i jego rolę odegraną w olbrzymim sukcesie Depeche Mode na całym świecie.

W książce tej przejdziemy przez historię Martina od jego narodzin w 1961 roku w angielskim Basildon, poprzez dzieciństwo, pierwsze próby zaistnienia na rynku muzycznym, powstanie Depeche Mode, solowe projekty, ekstrawagancki styl wzbudzający wiele zamieszania, małżeństwo i traumatyczny rozwód z Suzanne Boisvert, aż po dzień dzisiejszy. Ta biografia to fascynujący portret jednej z największych osobowości w historii muzyki pop.

Jej autorami są Dennis Plauk, redaktor naczelny magazynu muzycznego, będący wiele razy świadkiem wydarzeń z prywatnego życia Martina Gore’a, oraz Andre Bosse, przez wiele lat redaktor legendarnego magazynu Galore Interwiew Magazine.

 

źródło opisu: Anakonda, 2013

źródło okładki: scan

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Róża_Bzowa książek: 6599

Twórcza introwersja

Na rynku muzycznym istnieje wiele zespołów i wykonawców: od wykonawców lub zespołów jednej piosenki, przez sezonowe gwiazdki – produkty udanego marketingu, przez zwycięzców rozmaitych show po zespoły garażowe, grające wiele lat przed wydaniem premierowej płyty. Wykonawcy ci cieszą się mniejszą lub większą popularnością, mają garstkę oddanych fanów lub całe ich tabuny. Jednak rzadko któremu udaje się przez wiele lat grać wciąż na dobrym poziomie, niewielu przechodzi do klasyki lub zapisuje się w historii muzyki rozrywkowej, a tylko garstka doczekuje się prawdziwego kultu, a nawet subkultury, tworzonej przez ich fanów. Jednym z takich wyjątkowych zespołów jest, bez wątpienia, grupa Depeche Mode (DM), której fani tworzą subkulturę depeszów, najliczniej reprezentowaną właśnie w naszym kraju.

Zespół w czasie swojej trzydziestotrzyletniej działalności przeszedł drogę od młodzieżowej grupy synthpopowej przez klimaty bardziej rockowe, momentami soulowe do czasów obecnych, gdy ich muzykę trudno zaklasyfikować do jednego gatunku (znajdziemy w niej elementy rocka industrialnego, electropopu, soulu, R&B, muzyki klasycznej i wiele innych), choć bowiem wciąż ważną rolę odgrywa w niej elektronika, muzycy nie stronią też od klasycznych instrumentów, takich jak fortepian, gitara czy perkusja. Interesujące jest, że zespół wychodząc od inspiracji niemieckim brzmieniem spod znaku Kraftwerk doszedł do własnego rozpoznawalnego stylu, posiłkując się niekiedy zapożyczeniami od gigantów muzyki...

Na rynku muzycznym istnieje wiele zespołów i wykonawców: od wykonawców lub zespołów jednej piosenki, przez sezonowe gwiazdki – produkty udanego marketingu, przez zwycięzców rozmaitych show po zespoły garażowe, grające wiele lat przed wydaniem premierowej płyty. Wykonawcy ci cieszą się mniejszą lub większą popularnością, mają garstkę oddanych fanów lub całe ich tabuny. Jednak rzadko któremu udaje się przez wiele lat grać wciąż na dobrym poziomie, niewielu przechodzi do klasyki lub zapisuje się w historii muzyki rozrywkowej, a tylko garstka doczekuje się prawdziwego kultu, a nawet subkultury, tworzonej przez ich fanów. Jednym z takich wyjątkowych zespołów jest, bez wątpienia, grupa Depeche Mode (DM), której fani tworzą subkulturę depeszów, najliczniej reprezentowaną właśnie w naszym kraju.

Zespół w czasie swojej trzydziestotrzyletniej działalności przeszedł drogę od młodzieżowej grupy synthpopowej przez klimaty bardziej rockowe, momentami soulowe do czasów obecnych, gdy ich muzykę trudno zaklasyfikować do jednego gatunku (znajdziemy w niej elementy rocka industrialnego, electropopu, soulu, R&B, muzyki klasycznej i wiele innych), choć bowiem wciąż ważną rolę odgrywa w niej elektronika, muzycy nie stronią też od klasycznych instrumentów, takich jak fortepian, gitara czy perkusja. Interesujące jest, że zespół wychodząc od inspiracji niemieckim brzmieniem spod znaku Kraftwerk doszedł do własnego rozpoznawalnego stylu, posiłkując się niekiedy zapożyczeniami od gigantów muzyki klasycznej (fragmenty Beethvena) czy rocka (linia basu z utworu Pink Floyd). O tym, jak bardzo pojemna i niezgłębiona jest muzyka Depeche Mode świadczy fakt, że w swoich ostatnich płytach nawiązują do własnej twórczości, odnajdując w użytych ponownie dźwiękach nowe znaczenia i konteksty.

W Wielkiej Brytanii ukazało kilkanaście biografii zespołu, w Polsce - cztery (ta ostatnia w tym roku). Co ciekawe pierwsza z tych książek, autorstwa Marka Sierockiego, bardzo dopracowana graficznie (co było sporym osiągnięciem, jeśli pamiętamy, że ukazała się na początku lat 90. XX wieku) i utrzymana w charakterystycznych dla zespołów kolorach czerni i bieli, stanowiła dla każdego depesza (w tym dla piszącej te słowa) prawdziwy skarb. Do bibliografii zespołu dołączyć też można dwa woluminy, traktujące o tekstach ich utworów. W tym roku do rąk fanów trafiła biografia front mana zespołu, Dave’a Gahana, a po niej powyższy wolumin, wydany w tej samej serii przez wydawnictwo Anakonda. Oprócz tego ukaże się w najbliższych dniach wznowienie biografii „Obnażeni. Prawdziwa historia Depeche Mode” autorstwa Jonathana Millera. Nietrudno zgadnąć czym jest spowodowany tegoroczny urodzaj na publikacje o zespole – w marcu odbyła się premiera trzynastej płyty studyjnej Depeche Mode, zatytułowanej „Delta Machine”.

Biografia Gore’a powstała 3 lata temu, jasne zatem staje się, że nie znajdziemy w niej żadnych refleksji i wspomnień muzyka z okresu nagrywania ostatniej płyty. W oryginale w tytule pojawia się na początku słowo insight – tytuł jednego z utworów na płycie „Ultra” - oznaczające wgląd lub intuicję i bardzo trafnie opisujące osobowość i zasadę aktywności muzycznej Martina Gore’a. Opowieść zawarta w tym tomie spięta jest klamrą. Z pozoru nie dowiadujemy się niczego nowego – zwłaszcza osoby znające temat – jednak zasługą autorów (redaktorów muzycznych) jest snucie tej opowieści przez pryzmat osoby Martina. Stanowi on w zespole pewnego rodzaju rdzeń, serce i najczęściej to on jest maszyną napędową, choć lubi być w cieniu, podczas gdy Dave Gahan stoi na pierwszej linii frontu dzięki swojej ekstrawersji i charyzmatycznej osobowości, natomiast Andy Fletcher stanowi swoisty odgromnik, łącznik między nimi.

Książka nie ma ambicji wyczerpującej biografii, stanowi raczej szkic biografii muzycznej, co przestaje dziwić, gdy zagłębimy się w tekst i przeczytamy o nieśmiałości muzyka, jego trudnościach z komunikacją czy wręcz introwersji. Mało tutaj informacji o życiu prywatnym artysty, ale za to dostajemy świetną, spójną i ukazaną w szerszym kontekście muzycznym opowieść o pewnym przedziwnym zespole, który wciąż łamie wszelkie zasady tworzenia ładnej, przyjemnej i dobrze się sprzedającej muzyki, zasad kompozycji, właściwych posunięć marketingowych i wiele innych, a jednak wciąż się rozwija, sprzedaje swoje płyty w gigantycznych ilościach, a bilety na ich koncerty rozchodzą się jak świeże bułeczki. Grupy nie ominęły ciemne strony sławy i muzycznego życia – uzależnienia, kryzysy osobowościowe, konflikty w zespole czy problemy w życiu osobistym, jednak wciąż grają i proponują przy każdej kolejnej płycie kolejną zaskakującą podróż do świata wrażliwości i niezgody na zastany świat. W samym środku tego zamieszania tkwi Gore – wciąż eksperymentujący i szukający idealnych dźwięków kompozytor, introwersyjny autor tekstów, które stają się bliskie tak wielu osobom, a czasem nawet zyskują status hymnów. W czasie, gdy wokalista wydaje solowe płyty lub występuje gościnnie z innymi grupami, Martin wciąż myśli bardziej o zespole i jego rozwoju niż o własnej karierze. Nawet na solowych płytach zamieścił covery zamiast własnych piosenek, zostawiając te ostatnie na nowy album Depeche Mode.

Lekturę dobrze jest połączyć z podkładem muzycznym analogicznym do opisywanego okresu twórczości grupy i wydanej w danym momencie płyty czy singla – w moim przypadku wystarczyło sięgnięcie na półkę po odpowiedni album. Wszystkie opisywane perturbacje, kłopoty muzyka czy fragmenty tekstów, cytowane w książce – często odwołujące się do doświadczeń osobistych Martina – uzyskują wtedy dodatkowy kontekst i stają się bardziej zrozumiale. Podobnie jak przy słuchaniu muzyki niezbędna jest dla pełnego jej zrozumienia znajomość historii zespołu i jego poszukiwań, tak przy czytaniu biografii przydaje się tło muzyczno-tekstowe. Najbardziej zaś w tym wszystkim zadziwia fakt, jak bardzo sam Gore oraz jego decyzje i wybory muzyczne pozostają sprzeczne ze wszystkimi prawidłami i wymogami rynku muzycznego i popularności. Myśląc o jego nieśmiałości, początkowym braku wiary we własne umiejętności, indywidualizmie oraz kontrowersyjnym w pewnym momencie wizerunku – nie sposób nie docenić jego talentu, wizji oraz wierności sobie i własnej wrażliwości, co nie oznacza stagnacji. Zarówno bowiem Martin, jak i cały zespół wciąż się zmienia, jednocześnie mając spójny i rozpoznawalny styl. Warto także dodać, że członkowie wielu ważnych dziś zespołów, reprezentujących różne muzyczne gatunki przyznają się do fascynacji i inspiracji muzyką i stylem Depeche Mode. W hołdzie zespołowi nagrali zresztą covery ich piosenek na trzech płytach tribute, z których największy sukces odniósł album „For the Masses”.

Książka godna jest polecenia nie tylko fanom DM, ale również początkującym muzykom i osobom szukającym swojej artystycznej drogi. Wskazówki? Sięgnij głęboko do swej wrażliwości i w swych działaniach bądź sobą. Reach out and touch faith!

Jowita Marzec

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (13)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 517
AisogHIStory | 2019-06-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 czerwca 2019

Dla mnie Martin Gore zawsze będzie muzycznym geniuszem. Jego melodie są świetne, a teksty wzruszające, głębokie i banalne w swojej prostocie. W każdym jego tekście jest odrobina mroku. Powiedziałabym wręcz, że Martin napisał soundtrack do mojego życia. Ale takie odczucie ma pewnie większość depeszów. Książka jest raczej tylko dla fanów, mam wrażenie że przeciętnych zjadaczy chleba słuchających czegoś innego będzie to po prostu nudzić. Mamy wiele detali z każdej ery, odczucia zespołu przy każdej płycie potwierdzone wywiadami. Jest napisane też o życiu prywatnym, o jego ekscentrycznych strojach, ogromnej tremie jaka mu towarzyszy na scenie, o rodzinie, procesie twórczym, kłótniach w zespole i problemie z alkoholem. Po prostu jest to wszystko! Dla fanów serdecznie polecam, ale wydaje mi się że owych nie trzeba przekonywać, oni sami sięgną po tą pozycję.

książek: 117
Dariusz Polak | 2019-04-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 28 kwietnia 2019

Wspaniała podróż do młodości
Jak dobrze jest wiedzieć że Twój idol też jest normalnym człowiekiem
Po przeczytaniu jakże inaczej brzmią te same utwory
Nabierają innego wyrazu, o wiele głębszego.
Polecam nie tylko fanom

książek: 742
Ella | 2017-10-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

" W przypadku Depeche Mode nie można postawić "lub", należy postawić "i". Gore i Gahan. Twórca i jego medium. Poważny człowiek i zwierzę estrady. Człowiek w cieniu i człowiek w centrum. Gore i Gahan tworzą jedność, podstawę zespołu, który bez jednej z tych części by nie funkcjonował. Fani to wiedzą, znają tę zależność. Przypadkowi słuchacze nie." - ten cytat z biografii Martina jest esencją zespołu. Brakuje tu wprawdzie wspomnienia o Alanie i Andym, ale oni zawsze byli w cieniu.
Jak myślę o Martinie, pierwsze słowa jakie mi przychodzą do głowy to - nieśmiały, skromny, wycofany ale też utalentowany, genialny wręcz, jeden z najlepszych autorów piosenek swoich czasów. Gore to człowiek obdarzony tak zwana iskrą bożą - nie tylko w rozumieniu talentu muzycznego ale on ma w sobie coś, co sprawia, że ludzie go kochają - światło, pozytywną energię - nie wiem, coś co przyciąga...
Książka jest niezła, bardzo szczegółowo opisuje karierę muzyczną mistrza, tylko lekko, może za lekko...

książek: 419
Radek | 2015-08-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 02 września 2015

Dobra książka. Nie szkoda było czasu na nią.

książek: 79
BOOK-MAC | 2015-04-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: sierpień 2014

Po mimo tego, że ten zespół osiągał największe sukcesy kiedy jeszcze nie było mnie na świecie, lubię taką muzykę, a w szczególności pana M.Gore'a. Książka głównie dla fanów Depeszów i zainteresowanych tego rodzaju muzyką. Ukazuje historię powstawania najsłynniejszych albumów legendarnej grupy Depeche Mode. Od końca lat siedemdziesiątych po dzień dzisiejszy. Książka sama w sobie może być. Ukazuje też ważne momenty w życiu prywatnym Gore'a, jak narodziny córek, czy nieoczekiwany rozwód. Można też bliżej poznać losy kapeli. Najpierw Vince Clarke opuszcza ich i zakłada duet Yazoo, a jeszcze później mniej popularne Erasure. Następnie dołącza do nich ambitny Alan Wilder ( po Martinie, mój ulubiony muzyk) za którego sprawą zespół idzie dalej i tak dalej... Zdecydowanie podobała mi się ta książka lepiej od "Dave Gahan. Depeche Mode". Te dwie postacie różnią się od siebie. Miłego czytania życzę.

książek: 899
Goszka | 2014-10-31
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby tylko Martina Gore'a i Dave'a Gahana kojarzono z Depeche Mode. Chociaż bez Alana Fletchera zespół na pewno nie byłby tym, czym jest obecnie, to jednak właśnie Martin Gore i Dave Gahan - różni jak woda i ogień - stanowią jego siłę napędową i są postrzegani jako prawdziwe gwiazdy. Potęga tego pierwszego ujawnia się właśnie na scenie.

Na początek nie mogę sobie odmówić wspomnienia o pięknym wydaniu książki - twarda oprawa, dobrej jakości papier i piękne zdjęcia w środku - to już chyba klasyka u Wydawnictwa Anakonda. Tak jak każda ich publikacja pięknie prezentuje się na półce. Nic tylko czytać i podziwiać!

"Tradycjonalista, którego wielokrotnie nazywano wizjonerem muzyki elektronicznej (...). Idealista, pewien swojego gustu, który jako dziecko złapał bakcyla dzięki płytom swojej mamy, a teraz swoimi własnymi płytami zaraża innych (...)". Tak o Martinie pisze Dennis Plauk i André Bosse. Ci dwaj panowie postarali się o rzetelną biografię, która wiedzy...

książek: 478
Maja Adamczyk | 2013-12-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Muzyczne
Przeczytana: grudzień 2013

Początek książki wydaje się być słabo napisaną biografią zespołu, a o Martinie więcej można się dowiedzieć z "Obnażonych". Jednak część książki opisująca wydarzenia po 2000 r. jest zdecydowanie bogatsza w wydarzenia dotyczące samego Martina, a nie historii zespołu oraz lepiej napisana niż wcześniejsze lata. Dopiero tutaj można dowiedzieć się rzeczy, o których nie było mowy we wcześniej wydanych książkach o zespole. Warto przeczytać chociażby dla tego ostatniego dziesięciolecia.

książek: 128

Niedawno miałam okazję przeczytać biografię Martina Gore'a napisaną przez dwóch wyśmienitych autorów: Dennisa Plauka (redaktor magazynu muzycznego i świadek wielu wydarzeń z życia Gore'a) oraz Andre Bosse (były redaktor legendarnego magazynu Galore Interwiem Magazine).


Jeśli chodzi o najlepsze zespoły, z pewnością można zaliczyć do nich Depeche Mode, lecz ile osób zna kompozytora, tekściarza zespołu? Zapewne niewiele, zawsze naprzód wysuwa się frontman zespołu – Dave Gahan, a gdzie Martin? Jednak wydawnictwo Anakonda opublikowało jego biografię, za co jestem bardzo wdzięczna. Jeszcze czekam na życiorys Fletcha, który mam nadzieje, że niedługo również się pojawi.

Biografia kompozytora zaczyna się od dnia, gdy Martin wstąpił do Composition Of Sound (później nazwane Depeche Mode). Biletem wstępu do zespołu był syntezator Yamaha CS-5. Kupiony za cenę ok. 200 funtów. Przez kolejne długie rozdziały ciągnie się historia Depeche Mode oraz Martina. Książka opowiada nam całe życie...

książek: 71
crisp | 2013-08-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Na pewno sięgnę jeszcze po tę książkę po wysłuchaniu wszystkich płyt tego zespołu. Zapoznam się ze wszystkimi opisanymi utworami i podejdę do niej trochę inaczej. Książka, powiem szczerze bardzo mi się podobała. Nie wiem jak inne z tego wydawnictwa, ale zgadzam się z tym, że skupia się głównie na autorze piosenek. Jest pisana porządnie, bez przedłużania, chętnie sięgnę jeszcze po książkę o Dave'ie Gahanie.

książek: 183
gregorick | 2013-06-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2013
Przeczytana: 05 czerwca 2013

Dla fanów zespołu i samego Gore'a. Dla pozostałych raczej nieciekawe, trzeba jednak to i owo o "depeszach" wiedzieć.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd