Wallbanger

Cykl: Nie dajesz mi spać (tom 1)
Wydawnictwo: Omnific Publishing
7,62 (306 ocen i 45 opinii) Zobacz oceny
10
54
9
46
8
72
7
57
6
39
5
27
4
4
3
5
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9781623420024
liczba stron
300
język
angielski
dodał
Lilah

Caroline Reynolds has a fantastic new apartment in San Francisco, a KitchenAid mixer, and no O (and we’re not talking Oprah here, folks). She has a flourishing design career, an office overlooking the bay, a killer zucchini bread recipe, and no O. She has Clive (the best cat ever), great friends, a great rack, and no O. Adding insult to O-less, since her move, she has an oversexed neighbor...

Caroline Reynolds has a fantastic new apartment in San Francisco, a KitchenAid mixer, and no O (and we’re not talking Oprah here, folks). She has a flourishing design career, an office overlooking the bay, a killer zucchini bread recipe, and no O. She has Clive (the best cat ever), great friends, a great rack, and no O.

Adding insult to O-less, since her move, she has an oversexed neighbor with the loudest late-night wallbanging she’s ever heard. Each moan, spank, and–was that a meow?–punctuates the fact that not only is she losing sleep, she still has, yep, you guessed it, no O.

Enter Simon Parker. (No, really, Simon, please enter.) When the wallbanging threatens to literally bounce her out of bed, Caroline, clad in sexual frustration and a pink baby-doll nightie, confronts her heard-but-never-seen neighbor. Their late-night hallway encounter has, well, mixed results. Ahem. With walls this thin, the tension’s gonna be thick…

 

źródło opisu: Omnific Publishing, 2012

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1213
Ulka | 2013-02-20
Przeczytana: 20 lutego 2013

Zakochałam się w tej książce.

Niektórym wydaje się, że napisanie romansu to bułka z masłem, wystarczy że ona uważa że "czuje" coś do niego, on uważa, że "czuje" coś do niej, mówią, że się kochają, że są dla siebie stworzeni, trochę ohhów i ahhów i gotowe ... ale nie, nie jest sztuką napisać o tym co bohater czuje, sztuką jest pokazać że rzeczywiście tak jest. Pani Clayton zrobiła to po mistrzowsku. Dialogi, gesty, delikatne lekko zauważane niuanse sprawiają, że nie jest się w stanie podważyć tego co łączy bohaterów. Nie ma w tym sztuczności, niczego na siłę, romans buduje się i nabiera rumieńców na naszych oczach i wręcz uzależnia.

Caroline jest przeuroczą narratorką, wygadaną, dowcipną i dość pewną siebie, jest niemal idealna a najlepsze, że nie zamęcza czytelnika swoimi niepowodzeniami. Miała w swoim życiu lepsze i gorsze związki, ale żadnych psychicznych traum ... no jest troszeczkę zepsuta, tzn zgubiła coś, ale nie jest to nic czego nie mógłby naprawić czy znaleźć jakiś uzdolniony mężczyzna ;)
Za to Simon ehhh ehhh (brak mi słów, na serio brak mi słów :)) - "Fucking Wallbanger".

Romans - romansem, napiszę tylko, że jest super fajny, gorący i jednocześnie słodki. Za to humor, dialogi - po prostu płakałam chwilami. Teksty Caroline mnie rozwalały, nawet ba! zwłaszcza kiedy rozmawiała sama ze sobą. Perypetie jej koleżanek też były wesołe, no i sms'y :) - uwielbiam tego rodzaju dwuznaczność i zawsze czytam między wierszami :). Duża dawka humoru to zdecydowanie najlepsza strona tej książki.

Tak na marginesie, ciekawa jestem czy tylko ja miałam fazę z interpretacją okładki :) Przelatywała mi ona przed oczami już nie raz, ale zawsze jako mała ikonka, tytuł "Wallbanger" patrzę jakiś koleś z wielkimi łapami zaciśniętymi w pięści, pomyślałam sobie "nie chce mi się czytać o wkurzonym nastolatku" ;) Kiedy w końcu przyjrzałam jej się z bliska, aż oniemiałam - nie wiem czy to było zamierzone, czy nie - ale super to wyszło. Na serio "z daleka" on wygląda jak wkurzony facet z przerośniętymi łapami ;)

No cóż, widzę, że niezbyt składnie mi to wszystko wychodzi, po prostu urzekła mnie niesamowicie ta historia. Bohaterowie zauroczyli mnie od pierwszych stron i za nic nie mogłam się oderwać od lektury. Uwielbiam każdy ich wspólny moment, przez cały czas uśmiech nie schodził mi z twarzy, nadal go mam kiedy tylko sobie pomyślę chociażby o kocie Caroline (który "napisał" przepiękny epilog - czym powalił mnie na łopatki) :)
Jeśli ktoś ma ochotę na lekką, wesołą historię to szczerze polecam, to jedna z lepszych komedii romantycznych jakie ostatnio czytałam. Owszem są akcje typu "pojawia się były chłopak" czy "on się nie nadaje do stałego związku" lub "nie chcę jej skrzywdzić" ale wszystko to wynagradzają główni bohaterowie i jeden wkurzający kot. Warto ich poznać i razem z bohaterką poszukać zguby ;) a potem cieszyć się razem z nią kiedy na nowo zjednoczy się ze swą dawno niewidzianą przyjaciółką - wielką "O" :)
Polecam !

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rozum kontra serce

Książka ma dużo śmiesznych elementów i dlatego jej nie odłożyłam, potrzebowałam się obśmiać jak norka... Ale treściowo kasy przewidywalna

zgłoś błąd zgłoś błąd