Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Karma Cola, czyli mistycyzm Wschodu na światowym rynku

Tłumaczenie: Marcin Pieczyrak
Wydawnictwo: Fulmen
5 (3 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
0
6
2
5
0
4
0
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Karma Cola: Marketing the Mystic East
data wydania
ISBN
83-86445-06-8
liczba stron
182
język
polski
dodał
Cyfranek

O często destrukcyjnym wpływie duchowości Wschodu na cywilizację Zachodnią w ogóle, a na miliony Europejczyków i Amerykanów, którzy ulegli jej urokom w szczególności - pisze indyjska pisarka i dziennikarka mieszkająca w USA.

 

źródło opisu: okładka książki

Brak materiałów.
książek: 724
Cyfranek | 2013-01-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Indie
Przeczytana: 03 stycznia 2013

„Karma Cola” wzbudziła moje zainteresowanie z powodu podjęcia tematyki fascynacji Zachodu kulturą Wschodu. Gita Mehta stara się pokazać i wykazać niemożność zrozumienia ducha wschodniego mistycyzmu (o ile taki istnieje) przez umysły ukształtowanych przez Zachód turystów/naukowców/hipisów/imprezowiczów i wszystkich innych zmierzających do Indii w celu odkrycia czegoś innego. Według Autorki znajdują oni zwykle to, co chcą znaleźć, pół biedy. Coraz częściej jednak znajdują to co oferuje coraz więcej osób specjalizujących się w dostarczaniu odpowiednio spreparowanego „produktu turystycznego”. Oferta może być bardzo różnorodna, od biżuterii i indyjsko-hipisowskich tekstyliów po narkotyki, wykorzystywanie seksualne i obłęd włącznie.

Dziś nie ma już chyba zbyt wielu ludzi, którzy jadą do Indii z jedną myślą, że tylko kontakt cielesny z guru pomoże im osiągnąć oświecenie. Ale w latach '70 XX wieku, kiedy książka powstawała, może nie było to takie oczywiste. I chwała za to Autorce, że taki temat podjęła i pisze o ciemnych stronach poznawania Indii przez ludzi z Zachodu. Całość jednak jest dziś trudna do strawienia. Język sprawia zbyt często wrażenie pseudointelektualnego i pseudoreligijnego bełkotu, z którym sama Autorka chce walczyć. Rozdziały sprawiają wrażenie dość przypadkowych historyjek, z których nie zawsze wypływa morał podany na końcu. Gita Mehta przestrzegając przez zbytnią wiarą (czytaj łatwowiernością) w „ofertę” religijną Indii zdaje się sama zbyt łatwo wierzyć, że prawdy głoszone przez Amerykanów odwiedzających Indie można traktować jako wyznacznik tego, co myśli Zachód.

Książkę mogę polecić raczej osobom dość mocno zainteresowanym tematyką indyjską lub pochłoniętym myślą, że trzeba pojechać do Indii, bo tam, w górach jakiś guru czeka z oświeceniem, które jest możliwe poprzez odpowiednie datki i cielesne obcowanie...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ludzie na drzewach

1924. Zapamiętajcie tą datę, w końcu to rok urodzenia wielkiego Nortona Periny. Na pewno musiałeś o nim słyszeć. Wiecie, Nobel i te sprawy. Syndrom Se...

zgłoś błąd zgłoś błąd