Wojnę szatan spłodził. Zapiski 1939-1945

Książka jest przypisana do serii/cyklu "Biblioteka Gazety Wyborczej". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Agora SA
7,08 (64 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
2
8
14
7
26
6
14
5
3
4
0
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788326807787
liczba stron
184
język
polski

Tej książki, scalonej przez Rafała Podrazę, badacza losów rodziny Kossaków, nie da się czytać jednym tchem. Do niej trzeba wracać – etapami. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska bez ozdobników, w sposób bardzo plastyczny i drastyczny, opisuje dzień po dniu swoją emigracyjną golgotę i przegraną walkę z rakiem. "Wojnę szatan spłodził. Zapiski 1939–1945" to swoisty testament jednej z najważniejszych...

Tej książki, scalonej przez Rafała Podrazę, badacza losów rodziny Kossaków, nie da się czytać jednym tchem.

Do niej trzeba wracać – etapami.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska bez ozdobników, w sposób bardzo plastyczny i drastyczny, opisuje dzień po dniu swoją emigracyjną golgotę i przegraną walkę z rakiem.

"Wojnę szatan spłodził. Zapiski 1939–1945" to swoisty testament jednej z najważniejszych polskich poetek XX wieku.

 

źródło opisu: http://kulturalnysklep.pl

źródło okładki: http://kulturalnysklep.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
jusola książek: 3522

Jak więdnący kwiat…

O Lilce mówiono: piękna. Ona o sobie: Ja szaleję w miłościach…. Przyszedł jednak czas, który brzmiał zdaniem: Nerwy moje połamane. Czas II wojny światowej.

Lilka, czyli Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, polska Safona ze słynnej artystycznej rodziny Kossaków, opuściła Polskę wraz z mężem Stefanem Jerzym Jasnorzewskim (lotnikiem) ponoć z powodu wystawionej 2 września 1939 w Warszawie sztuki „Baby-Dziwa”, w której skarykaturowała Hitlera. Ostatecznie wylądowała w Anglii. Do ojczyzny już nie powróciła.

W czasie wojennej zawieruchy prowadziła zapiski. Nie powstał z nich regularny dziennik, bo nie ma konsekwencji w notatkach. W ciągu tych sześciu lat pojawiały się nieregularnie, czasem nawet pozbawione dat dziennych. Są w nich uciążliwości związane z emigracyjną odyseją, są bolączki związane z nieprzychylnością środowiska, w którym przyszło jej egzystować: Wojskowi nasi wyżsi składają się z drabów złych i głupich, mówi krytycznie. W ogóle dość często wypowiada się ostro i kategorycznie o tym, co (i kto) jej doskwiera. Kto nareszcie odważy się zetrzeć pył głupiej poezji ze skrzydeł lotnika-kata?... - pyta. Skarży się na trudy codzienności, samotność, nerwową atmosferę czasów, w których nawet jej ukochany, niemal jak dziecko pieszczony, Lotek, potrafił być niemiły. Silnie przeżywa tęsknotę za domem, za rodziną. Przygląda się sobie z niepokojem i uwagą, bojąc się nieatrakcyjności. Jest przecież estetką. Kobiecy urok, powab i piękne rzeczy są dla niej bardzo ważne, dają swoiste...

O Lilce mówiono: piękna. Ona o sobie: Ja szaleję w miłościach…. Przyszedł jednak czas, który brzmiał zdaniem: Nerwy moje połamane. Czas II wojny światowej.

Lilka, czyli Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, polska Safona ze słynnej artystycznej rodziny Kossaków, opuściła Polskę wraz z mężem Stefanem Jerzym Jasnorzewskim (lotnikiem) ponoć z powodu wystawionej 2 września 1939 w Warszawie sztuki „Baby-Dziwa”, w której skarykaturowała Hitlera. Ostatecznie wylądowała w Anglii. Do ojczyzny już nie powróciła.

W czasie wojennej zawieruchy prowadziła zapiski. Nie powstał z nich regularny dziennik, bo nie ma konsekwencji w notatkach. W ciągu tych sześciu lat pojawiały się nieregularnie, czasem nawet pozbawione dat dziennych. Są w nich uciążliwości związane z emigracyjną odyseją, są bolączki związane z nieprzychylnością środowiska, w którym przyszło jej egzystować: Wojskowi nasi wyżsi składają się z drabów złych i głupich, mówi krytycznie. W ogóle dość często wypowiada się ostro i kategorycznie o tym, co (i kto) jej doskwiera. Kto nareszcie odważy się zetrzeć pył głupiej poezji ze skrzydeł lotnika-kata?... - pyta. Skarży się na trudy codzienności, samotność, nerwową atmosferę czasów, w których nawet jej ukochany, niemal jak dziecko pieszczony, Lotek, potrafił być niemiły. Silnie przeżywa tęsknotę za domem, za rodziną. Przygląda się sobie z niepokojem i uwagą, bojąc się nieatrakcyjności. Jest przecież estetką. Kobiecy urok, powab i piękne rzeczy są dla niej bardzo ważne, dają swoiste poczucie bezpieczeństwa. Jedwabne pończochy wdziewane, gdy wokół bombią nieprzytomnie, pozwalają zachować godność w czasie poniżenia i udręki. Także w chorobie, z którą jednak przegrała. Boję się chorych – pisała. Ich szary wygląd był dla niej odstręczający, do końca dbała o siebie.

Ostatnie dwa lata zapisków to czas zmagania się z kobiecą chorobą. W nich niezgoda na nią, bunt, przerażenie. Słabość, ale i siła, bo gdy możesz coś zmienić, idź i zmień – a nie możesz, to idź i bierz przeszkodę.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska zmarła 9 lipca 1945 r. Wojnę szatan spłodził - napisała w jednym z emigracyjnych wierszy-miniatur. Chorobę również. Te ostatnie głosy poetki wydane zostały w ramach „Biblioteki Gazety Wyborczej” przez wydawnictwo Agora. Zapiski z lat wojennych, dotąd w takim kształcie niepublikowane, w jeden tom połączył Rafał Podraza. Wzbogacił je o wiersze Marii, które miały wyjść w tomie wojennym. Dały one materiał ukazujący tę jedną z najbardziej znanych polskich poetek w – jak sądzę – mało dotąd znanym świetle. Dlatego warto sięgnąć po tę książkę. Dodatkowym jej atutem jest doskonała oprawa graficzna. Zachwyca tonacja kolorystyczna, rozplanowanie tekstu, reprodukowane zdjęcia.

Jak informuje wydawca 1% ze sprzedaży książki przekazany zostanie organizacji Kwiat Kobiecości.

Justyna Radomińska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (229)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2346
Weronika | 2016-05-27
Przeczytana: 24 maja 2016

Trudno oceniać prywatny pamiętnik ostatnich chwil istnienia...
Za co oceniać? Za styl? Za oryginalność? Za brutalność ostatnich lat życia poetki? - był dom, była rodzina, przyszła wojna i zniszczyła wszystko. Została wegetacja na obczyźnie, przeraźliwa samotność, lęk i zagubienie, a na koniec wyrok śmierci - nie z rąk wroga tylko ze strony własnego ciała - rak.
Postać Lilki znałam wcześniej tylko ze wspomnień jej siostry, satyryczki Magdaleny Samozwaniec. Lilki dumnej, wspaniałej, w tym wszystkim bardzo kobiecej i egocentrycznej.
Lilka ze stron pamiętnika wydaje mi się inna. Zmęczona, zgorzkniała. Bardzo neurotyczna - z jednej strony pewna swego i swych opinii (odnośnie mężczyzn, wojny, polskiej emigracji), z drugiej kompletnie zagubiona i szukająca potwierdzenia własnej wartości w rzeczach tak kruchych i nietrwałych jak uroda i piękne suknie.
Tak bardzo samotna. Tęskniąca za mamą, tatą, siostrą - prawdziwą rodziną, która została w kraju. Swojego dziesięć lat młodszego męża nie...

książek: 1886

"Wojnę szatan stworzył" to wzruszające i bardzo szczere wspomnienia Marii Pawlikowskiej -Jasnorzewskiej. Wspomnienia dotyczące bardzo trudnego okresu w życiu poetki, lat 1939-1945. Wojna, strach, miłość, która bardzo często rozczarowuje, emigracja i pogarszający się stan zdrowia artystki to motywy przewodnie tych zapisków. Książka, którą warto mieć w swojej bibliotece.

książek: 264
andziorek | 2012-11-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 listopada 2012

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska to uznana polska poetka i dramatopisarka. Żyła na przełomie XIX/XX wieku. Pochodziła z rodziny szlacheckiej, jej ojcem był znany malarz – Wojciech Kossak. Twórczość kobiety przypadła na okres dwudziestolecia międzywojennego. Książka, której poświęcona jest ta recenzja została zredagowana przez Rafała Podrazę, badacza losów rodu Kossaków. Zawiera ona zapiski z dziennika, prowadzonego przez M. Pawlikowską-Jasnorzewską, w trakcie II wojny światowej.

Jest to swoiste kalendarium z ostatnich sześciu lat życia poetki. Poznajemy jej przeżycia, emocje oraz trudy samotnej walki z chorobą na obczyźnie. Kobieta przeżywała ogromne rozterki z powodu rozstania z najbliższą rodziną. Mąż (trzeci z kolei) wielokrotnie ją zawodził (podobnie jak pozostali), często była zdana tylko na siebie. Pomimo wielu trudności i braku zrozumienia - oboje jednak do końca bardzo się kochali.

Życie na emigracji nauczyło ją zdania na samą siebie. Okazało się, że rodacy często żywią...

książek: 56
polskajaponka | 2015-10-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2014 rok

Książka - dokument. Trudno oceniać tak intymną literaturę jak ten pamiętnik. Z jego kart wyłania się Maria Jasnorzewska - kobieta.
Nie poetka, i nie córka malarza Wojciecha Kossaka. Po prostu kobieta. Samotna, cierpiąca, próżna. Ze wszystkimi kobiecymi przywarami i śmiesznostkami. Czasami irytująca. W obliczu wojny i choroby, z dala od rodzinnej Kossakówki. Jest to dokument zmagania się kobiety kolejno z tułaczką, wojskiem, emigracją, wojną i na końcu chorobą. Polecam wszystkim miłośnikom poezji Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej.
W tej książce odnajdą prawdziwą Lilkę.

książek: 3077
Olala | 2013-03-22
Przeczytana: 21 marca 2013

Z kart tej książki wyłania się obraz niezwykłej i pięknej kobiety. Pięknej duchem, umysłem, wrażliwej i spostrzegawczej. Ciekawej świata i ludzi, ale jednocześnie przerażonej otaczającymi ją wydarzeniami.Życie na emigracji i ogromna tęsknota za rodziną bardzo wycieńczają jej psychikę, ciągła nieobecność meża-lotnika, tylko pogłębia ten stan. Dodatkowo rozwój choroby, wizyty w szpitalach, leczenie i trudności z tym związane powodują,że zaczynamy współczuć bohaterce i trzymać kciuki za jej zdrowie i życie. Jasnorzewska jako poetka, jest wspaniałą i utalentowaną osobą, niestety nie do końca docenianą za granicą. Jasnorzewska jako kobieta, to okaz doskonały. Dbająca o siebie, swój wygląd, strój, uczesanie, ciesząca się powodzeniem u płci przeciwnej. Nawet w najtrudniejszych momentach swego zycia, dbała o estetykę ciała, zawsze chciała czuć się kobietą.
Piękna ksiażka, stanowiąca niezwykły obraz niezwykłej kobiety. Intymne zapiski, okraszone pięknymi zdjęciami to naprawdę ogromna...

książek: 604
lolipop13 | 2014-04-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 31 marca 2014

Trudno ocenia się książkę będącą ostatnim dziełem życia umierającej poetki, surowym zapisem jej doli tułacza w czasie wojny i doświadczeń pacjenta chorego na raka. Jej osobiste notatki bywają nieskładne, słabe literacko - wszak Pawlikowska-Jasnorzewska zasłynęła głównie z poezji.
Na pewno warto po nią sięgnąć jako po pewien dokument tamtych czasów, świadectwo zmagania się z wojną, samotnością, chorobą i ostatecznie śmiercią. Zmagania te są udziałem bezradnej, przestraszonej kobiety.
Walory książki wzbogaca sposób jej wydania - tekst wzbogacono zdjęciami poetki i jej najbliższych, kopiami jej własnoręcznych notatek i maszynopisów.

książek: 1370
Dotka76 | 2013-06-23
Na półkach: Biografie, Przeczytane
Przeczytana: 23 czerwca 2013

Nie stawiam gwiazdek, bo trudno oceniać taki dokument.
Straszna jest śmierć spowodowana tą chorobą. I to w tak cywilizowanym i mądrym na wszystko świecie i czasie.
Cóż można napisać...

Jedno mnie tylko zastanowiło. Miałam wrażenie, że Pawlikowska do końca nie dopuszczała do siebie myśli, jak bardzo jest chora, śmiertelnie chora. Byłam bardzo zdziwiona, gdy po lekturze dowiedziałam się, że lekarze dość szybko powiedzieli jej, że to rak szyjki macicy.
Może dlatego nie ma w tych notatkach poważniejszej próby rozliczenia się ze swoim życiem, z tym, czego się dokonało, co się zbudowało i w ogóle z tego, kim się było.
Może wynika to z faktu, że ona do końca nie dopuszczała do siebie myśli o śmierci?
I jeszcze miałam wrażenie (wbrew temu, co wyczytałam wcześniej w książkach Samozwaniec o wspaniałym mężu Lilki), że ona była bardzo, bardzo samotna w tych ostatnich chwilach. Zdana na obcych ludzi ze szpitala, ze była bardzo sama z tym wszystkim.
To musiało być straszne - ta samotność. To...

książek: 52
doottia | 2013-12-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: maj 2013

ciężko ocenić taką pozycję, książka o umieraniu w samotności i w ogromnym cierpieniu i to do tego w mieście, z którym mam bardzo ciepłe wspomnienia ....

jedyne trafne podsumowanie, jakie przychodzi mi do głowy to powtórzenie tytułu samej książki - Wojnę szatan spłodził...

książek: 561
Melba | 2015-09-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 grudnia 2014

Wyrazista, osobista, niewielka książeczka autorstwa niezwykłej kobiety. Trafne, zjadliwe uwagi na temat "polactwa" w Wielkiej Brytanii, krytyczne spojrzenie na wojskowe dowództwo, smutny żywot barwnego motyla w czasie krwawej rzeczywistości. Tak inna, że polecam.

książek: 1921
Niehalo | 2013-07-04
Na półkach: Przeczytane, Pożyczki
Przeczytana: 04 lipca 2013

Ładna. Ładnie zebrana, momentami denerwująca - przez próżność - smutna, bo samotna, życiowa. Piękne zdjęcia, piękna oprawa: tej poezji nie lubię i nie rozumiem, rozumiem kobietę. Może jakoś specjalnie mnie nie zachwyciła, ale to pewnie dlatego, że to nie mój czas i nie moja postać. Szkoda mi tylko umierania w samotności i kochania skurwiela. I prozaiczności.

zobacz kolejne z 219 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd