Accabadora. Ta, która pomaga odejść

Tłumaczenie: Hanna Borkowska
Wydawnictwo: Świat Książki
6,09 (143 ocen i 36 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
4
8
12
7
33
6
44
5
28
4
12
3
5
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Accabadora
data wydania
liczba stron
192
język
polski
dodała
Versatile

Maria Listru jest dzieckiem "narodzonym dwa razy - z biedy jednej kobiety i bezpłodności drugiej". Niezauważana przez bliskich, nagle staje się kimś ważnym. Przybrana matka, Tzia Bonaria, otacza ją troską i opieką i tylko czasem, nocą znika w ciemnościach. Zawsze wtedy w domu któregoś z sąsiadów rozpoczyna się żałoba. Maria nie potrafi zaakceptować, tego, że jej opiekunka pełni rolę...

Maria Listru jest dzieckiem "narodzonym dwa razy - z biedy jednej kobiety i bezpłodności drugiej". Niezauważana przez bliskich, nagle
staje się kimś ważnym. Przybrana matka, Tzia Bonaria, otacza ją troską i
opieką i tylko czasem, nocą znika w ciemnościach. Zawsze wtedy w domu któregoś z sąsiadów rozpoczyna się żałoba. Maria nie potrafi zaakceptować, tego, że jej opiekunka pełni rolę accabadory. Dopiero po latach, czuwając przy jej łóżku, przy łóżku zdanej na jej łaskę kobiety rozumie, na czym polega ulżenie czyjemuś cierpieniu - misja accabadory, czyli tej, która kończy... Magiczna proza utrzymana na granicy między etnograficznym zapisem sardyńskich obyczajów a wytworem wyobraźni autorki.

 

źródło opisu: Świat Książki, 2012

źródło okładki: http://www.swiatksiazki.pl/accabadora-michela-murgia,p90083163.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 464
alison2 | 2013-08-19
Przeczytana: 13 sierpnia 2013

Femmina accabadora to sardyński termin, którym określano kobiety przeprowadzające eutanazję na osobach w terminalnym stadium choroby. Działo się to bądź na wyraźną prośbę samego chorego, lub na życzenie jego rodziny. Z pokoju umierającego zabierano krzyże, a także obrazy i figurki przedstawiających świętych. Chorego pozbawiano również przedmiotów dla niego ważnych. Miało to sprawić, że oderwania duszy od ciała stanie się łatwiejsze i mniej bolesne. Jeśli chodzi o same techniki uśmiercania, bardziej kojarzą się z morderstwem, niż eutanazją. Kobiety dusiły umierających za pomocą poduszki, udarzały w czoło kijem, lub skręcały kark. Wstrząsające praktyki uwalniały biedne rodziny od długotrwałej opieki nad chorym, któremu nie były w stanie opłacić leczenia. Podobno nawet kościół milcząco przyzwalał na działalność służebnic śmierci.

Nauczona doświadczeniem, zabrałam się do czytania bez studiowania opisu z okładki. Dobrze, że tego nie zrobiłam, bo w moim odczuciu zdradza ona praktycznie całą fabułę, brakuje jedynie detali. Z drugiej jednak strony, być może uniknęłabym lekkiego rozczarowania, książka bowiem nie do końca opowiada o tym, na co liczyłam...

Maria Listru jest już czwartą córką w biednej rodzinie, trudno się więc dziwić, że w oczach matki nie jest ona źródłem radości a raczej utrapienia. Gdy więc Tzia Bonaria, uboga krawcowa proponuje adoptować dziewczynkę jako swoją duchową córkę, jej rodzona matka zgadza się praktycznie bez chwili zastanowienia. Tzia wiele lat temu straciła narzeczonego na wojnie, a mała Maria ma dać jej to, czego niestety nie dało puste łono. Tak oto dziewczynka staje się dzieckiem "narodzonym dwa razy - z biedy jednej kobiety i bezpłodności drugiej".

Jej życie z całą pewnością zmienia się na lepsze. Wreszcie ktoś otacza ją troską i opieką. Jedyne, co może wzbudzać pewne obawy, to nocne opuszczanie domu przez Bonarię. Po każdej takiej nocnej wyprawie, w jednym z okolicznych domów rozpoczyna się żałoba. Tajemnicy nie można wiecznie ukrywać, co się stanie, gdy Maria zroyumie, że jej duchowa mama jest służebnicą śmierci?

Książka ociera się o szalenie ciekawy temat. Jak ocenić działalność accabadory? Od lat trwają dyskusje na temat eutanazji w przypadku osób nie mających szans na wyleczenie, których ostatnie dni, tygodnie a nawet miesiące są pasmem nieustannego cierpienia. W przypadku takich osób służebnica śmierci zdawała się być objawieniem, przynosiła ukojenie i zasłużony odpoczynek. Bonaria zwykła nawet nazywać się „ostatnią matką”, czyli tą którą chory widzi jako ostatnią, zanim wybierze się na tamten świat. Dodatkowo dochodzą duże problemy finansowe sardyńskich rodzin. Opieka nad nieuleczalnie chorym sprawiała, że przynajmniej jeden członek już i tak bardzo ubogiej rodziny, nie mógł chociażby pracować w polu. W perspektywie mogło to oznaczać, że cała rodzina zacznie przymierać głodem. Gdyby jednak nie istniały kontrargumenty, zapewne dyskusje na temat eutanazji nie trwałyby do dnia dzisiejszego. Co zrobić, gdy dana osoba pragnie ukrócić swoje cierpienia, choć sama śmierć bezpośrednio jej nie zagraża? Czy wola rodziny w momencie, gdy nie można porozumieć się z chorym jest wystarczająca? Na te wątpliwości trudno odpowiedzieć, choć można odnieść wrażenie, że autorka skłania się ku jednej opcji.

Dlaczego, pomimo tak ciekawego tematu, książka okazała się rozczarowaniem? Tytułowa accabadora, która niewątpliwie intryguje i pobudza wyobraźnię, jest tuaj jedynie postacią drugoplanową. Główną bohaterką jest tuaj jej duchowa córka, która może sama w sobie jest również postacią ciekawą, niemniej w porównaniu do swojej niezwykłej opiekunki wypada raczej blado. Czytelnik chciałby dowiedzieć się, jak wygląda życie przedstawicielek niecodziennej profesji, czy targają nimi wątpliwości, jak wygląda sam proces uśmiercania. Autorka tylko częściowo zaspakaja jego ciekawość. W zamian dostajemy swoisty dramat rodzinny, niestety również nie do końca satysfakcjonujący. Postać Marii nie wzbudza takich emocji, jakie powinna wzbudzać niechciana dziewczynka, która trafia do bardzo niezwyłego świata. Jak żyć ze świadomością, że ciepła, kochająca opiekunka trudni się odbieraniem życia innych? Marią co prawda targają najróżniejsze emocje, jednak sposób, w jaki opisała to autorka, niestety nie wstrząsa i nie porusza. Siłą rzeczy, po lekturze czytelnik snuje więc rozważania na temat postaci drugoplanowej, a o główniej bohaterce szybko zapomina.

Naprawdę szkoda, że książka nie do końca spełnia oczekiwania, choć mimo wszystko bardzo dobrze się ją czyta i warto mieć ją na uwadze. Oprócz kontrowersyjnego tematu, w książce ujął mnie specyficzny klimat opowieści. Być może jest to sposób, w jaki autorka opisuje rzeczywistość, być może specyficzność sardyńskiej rzeczywistości. Z całą pewnością książka jest czymś niespotykanym, dlatego mimo pewnych mankamentów, warto skusić się na jej przeczytanie. Sama z pewnością jeszcze wielokrotnie będę rozmyślać na temat accabadora, dlatego książkę polecam Waszej uwadze.

(http://alison-2.blogspot.com/2013/08/accabadora-ta-ktora-pomaga-odejsc.html)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Annapurna. Góra kobiet

Feministyczna w trochę przesadzony sposób. Jednak mimo to, bardzo ciekawa relacja. Motywująca. I ukazująca możliwości kobiecego uporu i siły.

zgłoś błąd zgłoś błąd