Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Osiemdziesiąt dni żółtych

Tłumaczenie: Barbara Kwiatkowska
Cykl: Osiemdziesiąt dni (tom 1)
Wydawnictwo: Amber
4,58 (1283 ocen i 203 opinie) Zobacz oceny
10
33
9
29
8
57
7
125
6
203
5
222
4
178
3
185
2
110
1
141
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Eighty Days Yellow
data wydania
ISBN
9788324144532
liczba stron
336
język
polski
dodała
Asik92

Summer, targana namiętnościami skrzypaczka o włosach koloru płomieni, nieszczęśliwa w swoim związku, zamiast w salach koncertowych gra Vivaldiego w metrze. Pewnego dnia jej skrzypce zostają zniszczone. I wtedy Summer otrzymuje propozycję od tajemniczego, bogatego i pociągającego profesora uniwersytetu. Dominik kupi jej nowe skrzypce, pod warunkiem że zagra prywatny koncert… Tylko dla niego… ...

Summer, targana namiętnościami skrzypaczka o włosach koloru płomieni, nieszczęśliwa w swoim związku, zamiast w salach koncertowych gra Vivaldiego w metrze. Pewnego dnia jej skrzypce zostają zniszczone. I wtedy Summer otrzymuje propozycję od tajemniczego, bogatego i pociągającego profesora uniwersytetu. Dominik kupi jej nowe skrzypce, pod warunkiem że zagra prywatny koncert… Tylko dla niego…

Tak rozpoczyna się niebezpieczna, pełna zawirowań i nieprzewidzianych zdarzeń podróż obojga do mrocznego kresu siebie poprzez zakazane miejsca i sale koncertowe Londynu i Nowego Jorku.

Czy tak spalająca namiętność może przetrwać?

Czy może to być prawdziwa miłość?

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoamber.home.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwoamber.home.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 552
soleiasta | 2012-10-11
Na półkach: Posiadam, Przeczytane

Ostatnimi czasy, na rynku książkowym zasypano nas erotykami. Nie wiem czy wpływ na to miał „sukces” trylogii o Christinie Grey'u czy po prostu tak było w planach wydawniczych, jednak nie da rady ukryć że większość nowości to erotyki.
Kolejną serią otwierającą cykl erotyków ( notabene ma być bodajże aż 5 części – zlitujcie się nad nami) „ Osiemdziesiąt Dni ”. Dałam się wciągnąć w to szaleństwo erotyków – nie wiem czym to było spowodowane, chyba typową kobiecą ciekawością, więc i po tę książkę sięgnęłam.

Seria „Osiemdziesiąt Dni” to wspólne dzieło dwojga uznanych pisarzy ukrywających się pod pseudonimem Vina Jackson. On – autor dziewięciu powieści, redaktor, wydawca, felietonista , kolekcjoner i specjalista w dziedzinie erotyki. Ona –autorka również publikowana w Anglii, pracuje jako wysokiej klasy finansistka w londyńskim City i także jest znaną postacią na londyńskiej scenie sado-maso.
Więc sięgnęłam po część pierwszą a mianowicie „ Osiemdziesiąt Dni Żółtych”.

Ta książka to jakieś nieporozumienie na rynku wydawniczym - historia do złudzenia przypomina nam historię Anastasii i Christiana, z kilkoma różnicami – nie ma żadnej pisemnej umowy, bohaterka wcale taka niewinna nie jest, zawsze i wszędzie jest chętna i sama ukazuje swe dziwne preferencje i oczywiście jest skrzypaczką – nie można tego pominąć. Bo historia ta zaczyna się w momencie, kiedy naszej głównej bohaterce Summer – zostają zniszczone skrzypce, a nasz pseudo Grey – tu właściwie Dominik – proponuje naszej Summer układ – skrzypce za prywatny koncert.

Książka jest kopią Grey'a – nie ma co ukrywać,z jednym małym ale – Grey'a jeszcze idzie przeczytać, każdą jego część, natomiast „Osiemdziesiąt Dni Żółtych” ciągnie się i ciągnie, a my wiemy co będzie dalej i zagłębiając się w książkę coraz dalej - mamy odruch wymiotny. W kazym rozdziale opisana jest jakaś scena z klubu dla fetyszystów czy prywatnych imprez z Summer w roli głównej. Nasza główna bohaterka, odrywa w fetyszu raj i czuje się wtedy spełniona. Po każdej jej przygodzie, następuje prywatny koncert dla Dominika po którym czytamy o „ ostrym rżnięciu” ( słowa z książki) lub jak kto woli „ ostrym pierdoleniu” ( pisownia oryginalna). Słownictwo w książce jest wręcz infantylne, częste powtarzanie słowa „ kutas” , „ fiut”, „cipka” „szparka” brzydnie i zamiast zaciekawiać czytelnika obrzydza go. Bo, kurde ileż można czytać o „ olbrzymim kutasie na którym rysują się nabrzmiałe od podniecenie żyłki” ? Kolejna rzecz - nie żeby temat seksu był dla mnie tematem tabu – nie oszukujmy się, też jestem kobietą mam Malczika i obydwoje mamy swoje potrzeby, jednak nadmiar seksu i jego opisów drażnił wręcz obrzydzał – bo serio po „ostrym rżnięciu” kiedy w naszej głównej bohaterce Dominik „ wypełnił swym płynem jej szparkę, z której on wypływał” zabrał się do „penetrowania jeszcze pełnej jego płynów szparki” moje wnętrzności podeszły do gardła. Odłożyłam książkę, by na chwilę ochłonąć – nie z podniecenia czy zażenowania – po prostu myślałam że puszczę pawia, a miałam naprawdę dobry obiad i szkoda by go było spuścić w toalecie.
Dobra, przetrawiłam wiadomości i wróciłam do lektury, ale uczucie obrzydzenia towarzyszyło mi aż do końca książki. Niestety, opisy, które mniemam miały pobudzić czytelnika, sprawiły że czuliśmy się zdegustowani. I tak do końca książki.

Co mogę napisać – słownictwo w książce – wręcz podwórkowe, nagromadzenie słów „ kutas, fiut, cipka, szparka” zniechęcało nas z kartki na kartkę. Opisy dominacji, opisy seksu może i kogoś rozpalą niestety, mnie nie rozpaliły – wręcz obrzydziły. Może skupię się teraz na postaciach : zacznijmy od Summer – niby przedstawiona została jako rudowłosa piękność o nieskazitelnej jasnej skórze, niestety jakoś jej postać nie przypadła mi do gustu. Niby otwarta i odważna bo jakby nie patrzeć weszła w układ z nieznajomym, ale nie podobało mi się to że jest taka uległa i na wszystko ze wszystkimi się zgadza. Nie podobało mi się to, iż wręcz jej marzeniem było „rżnąć” się na oczach wszystkich – nie potrafiła sama siebie zrozumieć jednak mimo wszystko brnęła w to dalej – nie widziała że osoba którą uważała za przyjaciółkę – bo tak chyba Charlotte można nazwać – bawi się jej kosztem, wykorzystuje ją i chce jej zrobić na złość. Z kolei Dominik – tu mam mieszane uczucia. Z jednej strony spodobało mi się to że przedstawiono że nie tylko jakiś mega boss ma dziwne pragnienia, w końcu Dominik był tylko wykładowcą uniwersyteckim – za to z niezłym odziedziczonym majątkiem ( wychodzi na to że każdy dominator musi być nieźle bogaty), z drugiej strony miałam wrażenie że nie do końca dopracowano jego postać. Brakowało mi jego opisu, tego jak wyglądał, bo opis jego „nabrzmiałego z podniety kutasa” nic mi o nim nie mówił. Opis tego jak był ubrany nie rysował mi w wyobraźni jego postaci. Nie wiem o nim nic, prócz tego że jest w te klocki dobry i skryty. Naprawdę w porównaniu do Christiana wypadł blado wręcz jest niewidzialny.
I podstawowe pytanie – kto wymyślił imiona głównym bohaterom? Seriously?! Dominik? Imię to mi się cholernie podobało, jednak teraz to imię kojarzy mi się jedynie z „ ostrym pierdoleniem” - sorry, zniszczone zostało moje wyobrażenie o tym imieniu.

Podsumowując moje wypociny, książka jest dla mnie tanią podróbą „Pięćdziesięciu twarzy Greya”, podróbką, po której dostaniesz wymiotów i zmarnujesz kilka cennych godzin by to przeczytać. Książka nie jest warta swojej ceny, a już tym bardziej nie jest warta Waszego cennego czasu na jej przeczytanie – choć może znajdą się śmiałkowie, którzy podejmą to wyzwanie i ją przeczytają. Osobiście oznajmiam, me spotkanie z Dominikiem i Summer – zakończyło się na pierwszym tomie, i 4 kolejnych nie przeczytam.
A jak podsumuję jednym słowem tę książkę? „Ostre rżnięcie w mojej głowie zakończone kacem”.

*Recenzja jest moją własnością i pochodzi z mojego bloga : http://mallcziki.blogspot.com/2012/10/osiemdziesiat-dni-zotych-vina-jackson.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Misery

Moim zdaniem to jedna z lepszych książek Kinga. Dlaczego? Ponieważ takie Annie Wilkes chodzą po tym świecie i są zdolne do wszystkiego tego co King w...

zgłoś błąd zgłoś błąd