Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wrogowie publiczni

Tłumaczenie: Marek J. Mosakowski
Wydawnictwo: Krytyka Polityczna
7,02 (85 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
8
8
21
7
30
6
16
5
7
4
1
3
0
2
1
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Ennemis Publics
data wydania
ISBN
978-83-62467-70-9
liczba stron
344
język
polski
dodał
Artur Kiela

WCIĄGAJĄCY POJEDYNEK PISARZY MIERZĄCYCH SIĘ ZE ŚWIATEM I ZE SOBĄ NAWZAJEM Szaleńczo zabawny duet. „New York Times” Zarażają erudycją. „Financial Times” BHL: Wszystko tu jest. Pańska miernota. Moja nicość. Owa donośna pustka, która zastępuje nam myśli. Owo wspólne nam zamiłowanie do komedii, jeśli nie do oszustwa. Od trzydziestu lat zadaję sobie pytanie, jak ktoś taki jak ja mógł, i nadal...

WCIĄGAJĄCY POJEDYNEK PISARZY MIERZĄCYCH SIĘ ZE ŚWIATEM I ZE SOBĄ NAWZAJEM

Szaleńczo zabawny duet.
„New York Times”

Zarażają erudycją.
„Financial Times”

BHL: Wszystko tu jest. Pańska miernota. Moja nicość. Owa donośna pustka, która zastępuje nam myśli. Owo wspólne nam zamiłowanie do komedii, jeśli nie do oszustwa. Od trzydziestu lat zadaję sobie pytanie, jak ktoś taki jak ja mógł, i nadal może, zwodzić.

MH: Nie pragnę być kochanym wbrew temu, co we mnie najgorsze, lecz właśnie z racji tego, co we mnie najgorsze, posuwam się nawet do pragnienia, by to, co we mnie najgorsze, było tym, co ludzie we mnie wolą.

 

źródło opisu: http://www.krytykapolityczna.pl/Ksiazkipozaseriami...(?)

źródło okładki: http://www.krytykapolityczna.pl/Ksiazkipozaseriami...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1791

Parę lat temu panowie Bernard-Henri Levy (zaangażowany lewicowiec, egzaltowany ekstrawertyk)i Michel Houellebecq (kasandryczny pesymista, kryptoekstrawertyk) postanowili wspólnie, niby się przekomarzając, ale w ramach wspólnego frontu, przedłożyć osiągniętą po latach żmudnych przemyśleń i w ramach skapitalizowania doświadczeń, intelektualną wizję świata. Wśród rzeczy wielkich i ważnych takich jak wojny, kryzys społeczeństw konsumpcyjnych, kryzys mediów, zawirowania i przełomy, przemyślenia o literaturze, pisarzach i innych, takich jak panowie L. i H, myślicielach, załatwiane są tu również sprawy ściśle prywatne, z własnego podwórka, głównie żalenie się na hieny dziennikarskie. Prócz tego, wątki autobiograficzne.

Wszystko to razem dosyć zajmujące, tout court jak mawiają Francuzi i nadużywa Waldemar Łysiak.

Dosyć ciekawy wydał mi się komentarz Houellebecqa, częściowo osobiste wyznanie, odnośnie do popularyzowanej przez niego koncepcji uległości, z którą nosił się od dawna i przybliżył ostatnio w książce, której fabuła jest jedynie przypisem do wspomnianej koncepcji (co być może tłumaczy marność fabuły), zatytułowanej "Uległość".

Houellebecq nakreśla obraz swoich hipotetycznych poczynań w razie wybuchu wojny twierdząc, że byłby niezdolny do posłuszeństwa, ale równiez do kierowania innymi. "[W razie wojny] dołączę do ogromnej rzeszy tych, którzy walczyli mało lub źle. Tych, którzy czekali, nie ośmielając się zanadto o tym mówić, by inni zaprzestali swych błazenad. Tych, którym obojętny jest los demokracji, wolnej Francji, Czeczeni czy Kraju Basków. Tych, KTÓRZY ULEGAJĄ, de Gaulle miała zdecydowanie rację, hipnotyzmowi >>przerażającej pustki rezygnacji<<. Jestem jednych z owych ludzi. Tych, których nic, co ogólne lub uniwersalne (szczególne i lokalne), nie może realnie poruszyć. Dołączę do owej ogromnej rzeszy, którą doświadcza Historia, lecz w gruncie rzeczy interesuje się wyłącznie tym, co dotyka jej bezpośrednio, jej i jej bliskich. JEST MI WYJĄTKOWO PRZYKRO, KIEDY POMYŚLĘ, ŻE EGOIZM I TCHÓRZOSTWO, ZA KTÓRYM SIĘ OPOWIADAM, MOŻE W OCZACH MYCH WSPÓŁCZESNYCH WZBUDZIĆ WIĘCEJ SYMPATII DO MNIE NIŻ DO PANA [Henri Bernardzie-Levy, zaangażowany lewicowy intelektualisto, jeżdżący do rejonów objętych konfliktami zbrojnymi], KTÓRY GŁOSI HEROIZM. Ale ja znam mych współczesnych: wiem, że tak właśnie się stanie."

W takim razie, czy olbrzymia popularność "Uległości" jest wynikiem zgrozy, buntu, wzburzenia, które wywołała, czy też raczej, tak jak twierdzi Houellebecq, egoizmu i tchórzostwa osób, które odkrywszy siebie w tej książce, uznają ją za przyzwolenie i przewodnik wygodnego życia w czasach przełomu?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kiedy odszedłeś

Jako, że zakończenie pierwszej części nie przypadło mi do gustu, nie sądziłam nawet, że sięgnę po dwójkę, bo myślałam, że to będzie kolejna naciągana...

zgłoś błąd zgłoś błąd