Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nędznicy

Tłumaczenie: Krystyna Byczewska
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
8,36 (4454 ocen i 275 opinii) Zobacz oceny
10
1 163
9
1 219
8
811
7
860
6
209
5
151
4
21
3
15
2
3
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Les Miserables
data wydania
ISBN
8306003667
liczba stron
1758
kategoria
klasyka
język
polski
dodała
Amanda

Temat to zaiste romantyczny: zbiegły galernik i złoczyńca, zmuszony do opieki nad osieroconą dziewczynką, doświadcza duchowego przeistoczenia. A dodajmy, że ta malownicza historia rozgrywa się na tle burz i zamętu rewolucji francuskiej i wojen napoleońskich, stanowiąc jedynie pretekst do przedstawienia barwnej panoramy ludzkich losów. Nic dziwnego zatem, że dzieje Kozety i Jeana Valjeana od...

Temat to zaiste romantyczny: zbiegły galernik i złoczyńca, zmuszony do opieki nad osieroconą dziewczynką, doświadcza duchowego przeistoczenia. A dodajmy, że ta malownicza historia rozgrywa się na tle burz i zamętu rewolucji francuskiej i wojen napoleońskich, stanowiąc jedynie pretekst do przedstawienia barwnej panoramy ludzkich losów. Nic dziwnego zatem, że dzieje Kozety i Jeana Valjeana od ponad półtora stulecia pobudzają wyobraźnię czytelników, twórców zaś inspirują do mniej lub bardziej wiernych adaptacji

 

źródło opisu: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1980

źródło okładki: www.piw.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 594
Kasia Kulik | 2015-08-21
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 20 sierpnia 2015

Moja przygoda z „Nędznikami” rozpoczęła się równie niespodziewanie, jak niespodziewane są wydarzenia z życia bohaterów Hugo. O „Nędznikach” słyszałam dużo – nie wiem czy złego, czy dobrego – ale było o nich głośno głównie ze względu na musical Claude-Michela Schönberga „Les Misérables”. A że literatura francuska uważana jest za jedną z najlepszych na świecie, o ile nie najlepszą, przeszło tydzień temu obudziłam się z chęcią przeczytania tego klasyka. Pobiegłam do biblioteki, wypożyczyłam i zagłębiłam się w lekturze. W lekturze zdecydowanie cenionej przez wszystkich, kochanej przez ogrom, lubianej przez wielu. Ale też w lekturze literatury wysokiej, dobrej, tworzonej przez jednego z najwybitniejszych pisarzy francuskich, stawianych obok Flauberta, Moliera, Balzaca. No dobrze, ale czy wszystko na pewno składa się w jedną, spójną całość – klasyk, wysoka dobra literatura, a do tego miałaby być ciekawa?
Czemu nie?
Grube książki, lektury szkolne czy klasyka nigdy mnie nie przerażały. Zawsze uważałam, że jeżeli podchodzi się do nich z dobrym podejściem, to i one odpłacą nam się czymś dobrym. Dzięki temu pokochałam „Chłopów”, których większość uczniów nie doczytała do końca głównie ze względu niechęci i przeświadczeń, które sami sobie wpoili jeszcze przed rozpoczęciem lektury, dlatego podobało mi się „Wesele” Wyspiańskiego, wzruszały losy Emmy Bovary i Rodiona Raskolnikowa. Tak samo podchodziłam do lektury „Nędzników” – z wielkim entuzjazmem – ale też z niemałym strachem. Bo nie da się ukryć – Hugo to intelektualista, polityk, z mocnymi poglądami, żelaznymi zasadami. Spodziewałam się więc, że wcale tak łatwo i kolorowo nie będzie. Ale nie spodziewałam się, że na tej drodze prowadzącej przez francuską literaturę spotkam coś takiego…

"Książka to chłodny, lecz pewny przyjaciel."

Jan Valjean to zbiegły złoczyńca, galernik, który zmuszony przez okoliczności losu, podejmuje opiekę nad małą dziewczynką. Samo nazwisko Jana Valjean budzi grozę w ludziach. Słysząc tylko imię zbiega kobiety drżą, tuląc do swych piersi dzieci, mężczyźni sięgają po strzelby i zamykają domy na cztery spusty, myszy chowają się w ciemny kąt. Ale nie taki diabeł straszny, jak go piszą. Jan Valjean nie ma na sumieniu nic poważnego, oprócz próby kradzieży bochenka chleba, który miał być posiłkiem, prawdopodobnie jedynym, dla siostry jego i jej dzieci. Jan Valjean z pewnością zostałby zwolniony z aresztu wcześniej, gdyby nie fakt, że kilkakrotnie próbował ucieczki i za żadnym razem mu się nie udało. A z każdą nieudaną próbą, jego lata na galerach wydłużały się i w ten sposób Jan Valjean spędził tam aż 19 lat. Kiedy w końcu wyszedł na wolność nie mógł liczyć na ciepły posiłek, suchy kąt do spania, czy choćby spojrzenie ludzkie, które nie zdradzałoby nienawiści, strachu czy wzgardy. W końcu jednak trafia do domu poczciwego biskupa, który przyjmuje go, jak i przyjąłby każdego innego w potrzebie, z otwartymi rękami, kromką chleba i ciepłą zupą na stole oraz łóżkiem z czystą pościelą. Jan Valjean przeżywa duchową przemianę, układa swoje życie zupełnie na nowo, przyjmując inne nazwisko (a właściwie innych nazwisk kilka) oraz z biegiem lat, sponiewieraną, wykorzystywaną dziewczynkę. Od tego czasu mała Kozeta i były galernik są nierozłączni. Jan Valjean, chociaż nie sądził, że byłby zdolny do czegoś podobnego, pokochał Kozetę różnymi rodzajami miłości – od tej, którą żywimy do drugiego człowieka, poprzez miłość ojcowską, aż po przywiązanie, gotowość do poświęcenia, oddania życia za drugą osobę. Odtąd celem Jana Valjean stało się, by mała Kozeta była szczęśliwa i nie zabrakło jej niczego, co w życiu potrzebne.

"Rzecz piękna równie jest potrzebna jak rzecz użyteczna. Może nawet i więcej."

Nie spodziewajcie się jednak, że książka to sielanka, opisująca szczęśliwe życie ojca i córki – już sam tytuł wskazuje nam, jak mylne byłoby takie myślenie. „Nędznicy” to powieść wielowymiarowa, posiadająca szeroki panel bohaterów, postaw ludzkich, wydarzeń, ciekawostek, anegdot, aż w końcu historii.

Victor Hugo stworzył postacie ponadczasowe, który znalazłyby i swoje miejsce w dawniejszym, jak i dzisiejszym świecie. O ile postać Jana Valjean trudno byłoby znaleźć (nasuwa mi się jedynie uderzające podobieństwo pod względem charakteru do Bronisława Najdarowskiego ze „Wzgórza Błękitnego Snu”), to bohatera Thénardiera nie trzeba już szukać daleko. Typ podobnego człowieka – krętacza, cwaniaka, podstępnego zdrajcy – podsuwa nam choćby Charles Dickens w postaci Urliasza Heepa z „Davida Copperfielda”, którego twarz stawała mi przed oczami za każdym razem, gdy słyszałam, a raczej czytałam nazwisko Thénardier. Za to nigdy nie widziałam takiej postaci, jak mały Gavroche, który jest zdecydowanie obok Jana Valjean najwybitniejszym bohaterem „Nędzników”. Gavroche, chociaż nie ma nawet dziesięciu lat jest troskliwy, dzielny, odważny, męski, zaradny, nie boi się iść na wojnę, a co za tym idzie, nie boi się śmierci. Ma wysoko postawione cele i ideały, które kształtują jego osobowość. Podobała mi się również postać Eponiny, która pomimo bycia córką Thénardiera łączyła w sobie wszystkie cechy, których jej rodzinie brakowało. Fascynujący jest również Javert, którego mimo wszystko polubiłam i szanuję ogromnie.

"Ulicznik to stworzenie, które się bawi, ponieważ jest nieszczęśliwe."

"Ulicznik to wdzięk narodu, a zarazem jego choroba."

Victor Hugo za pomocą takich postaci, jak Eponina czy mały Gavroche przedstawia nam typ francuskiego ulicznika – czyli tytułowego nędzarza, żebraka, człowieka biednego. Eponina, a jej brat Gavroche są jednak postaciami całkowicie się od siebie różniącymi – o ile Eponina obnosi się ze swoim nieszczęściem, Gavroche znosi je dzielnie, niemalże go nie zauważa. Trzeba jednak oddać Eponinie to, że była odważna, tak samo jak mały Gavroche – chociaż z zupełnie innych pobudek. Hugo skrupulatnie opisuje życie tych nędznych istot, zwracając uwagę na szczegóły, nie szczędząc brutalności, która towarzyszyła im w codziennym życiu. Hugo przedstawia ulicznika niczym osobną nację, naród, dzieląc ich na różne typy osobowości. W swej znakomitości Hugo ukazuje tą szarą rzeczywistość w zdawałoby się, barwny sposób.

"– Nicponiu! Skradłeś mojej żonie całusa!
– Ja? Niech mnie pan zrewiduje!"

Hugo przyjmuje stanowisko podobne do Dickensa, który był rzecznikiem i obrońcą biednych i skrzywdzonych. W przeciwieństwie jednak do Anglika, Francuz proponuje konkretne rozwiązania, które niestety na owe czasy były jeszcze utopią.

Pisarz doskonale przedstawia nam Paryż – czytając, miałam wrażenie, jakbym pod rękę z samym Hugo spacerowała po biednych ulicach Paryża; Paryż to miasto pełne kontrastów – żywiołowe, ale spowolnione chorobą, którą są ulicznicy, obiecujące fortunę, ale biedne i zaniedbane, utopia bogaczy i piekło nędzarzy, centrum, a jednak niczym przedmieście. Opis Paryża Hugo można by porównywać z opisem tegoż samego miejsca, które widzimy w „Lalce” Prusa, opisem Warszawy, również sporządzonym przez Prusa, szczególnie Łazienek, czy Petersburgiem Dostojewskiego. Zdawałoby się, że te wielkie miasta same siebie niszczą.

Pomiędzy zwykłą fabułę książki, a więc losy jej bohaterów, Hugo wplata rozdziały na wskroś moralizatorskie, polityczne, historyczne oraz anegdoty i ciekawostki o Francji – i to jest ucieleśnienie moich obaw. Pojawiają się one zazwyczaj przy nowej księdze. O ile męczyłam się z opisem bitwy pod Waterloo czy charakterystyką królów francuskich – w tym szczegółowym opisem wad i zalet Burbonów – tak z wypiekami czytałam o etymologii żargonu nędzarzy, gdzie Hugo posługiwał się przykładem Villona. A że ja analizować bardzo lubię, także analiza żargonu ulicznego w oparciu o poetę przeklętego bardzo mi się podobała. Muszę jednak przyznać, że niektóre rozdziały ominęłam – jak na przykład ten o historii kanałów i ścieków od starożytności, aż po Francję ówczesnego czasu. Wszystkie te rozdziały mają jednak swój cel – powoli wprowadzają nas do innego miejsca w powieści, przekazują ważne informacje o bohaterze.

Jak jednak wspomniałam na samym początku, Victor Hugo to polityk z mocnymi poglądami, dlatego momentami, w rozdziałach o Rewolucji Francuskiej i Rewolucji lutowej, możemy odczuć, że autor powieści narzuca nam swoje zdanie, poglądy.
Spotkamy tutaj też dwóch bliskich sobie bohaterów o zupełnie sprzecznych poglądach politycznych, co dodaje książce smaczku, pewnej pikanterii, ale i wrażliwości, której przecież w niej nie mało. Dosłownie płakałam przy rozdziałach, gdzie Mariusz kłócił się ze swoim dziadkiem o Napoleona, powstańców czy racje robotników.

"Bo miłość jest jak drzewo: sama z siebie rośnie, głęboko zapuszcza korzenie w całą istotę człowieka i nieraz, na ruinie serca, dalej się zieleni."

Podsumowując, „Nędznicy” to lektura doskonała. Lektura uwrażliwiająca i ucząca, która pokazuje nam najwyższe wartości w życiu człowieka, jakimi są miłość, uczciwość, sprawiedliwość i dobro. Pierwsze rozdziały o Kozecie czy dalsze o Gavroche’u, Eponinie, czytałam ze ściśniętym sercem. A trzeba sobie przecież uświadomić, że to nie tylko bohaterzy literaccy, którzy i tak są dla nas przecież cenni. Ile takich Gavroche’ów miała Francja? Jak wiele Kozet cierpiało i cierpi po dzień dzisiejszy w ten sam sposób na świecie?
Jest to lektura idealna na długie, samotne wieczory, kiedy nie wstydzimy się płakać, bo poprzez te ponad tysiąc stron, łez uzbiera się wiele. Kiedy możemy oddać się książce całkowicie, pozwolić jej dotknąć naszej duszy, zmienić ją. „Nędznicy” dostarczają mnóstwa motywów i wzorców osobowych, jest to gratka dla zawziętych humanistów. Literatura wybitna, nie tylko wysoka, ale powiedziałabym nawet, z najwyższej półki. Nie jest jednak łatwa – mnóstwo w niej smutku i żalu. Obszerna, wymagająca, ale jakże wiele nam oferuje.

"Albowiem tam, gdzie już nie ma nadziei, pozostaje jeszcze śpiew."

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Połów

Druga część tej serii jest lepsza od poprzedniej, ale tylko o włos. Niestety muszę stwierdzić, że trzymany jest równy, mocno średni poziom. Nie jeste...

zgłoś błąd zgłoś błąd