My z Jedwabnego

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
7,89 (349 ocen i 46 opinii) Zobacz oceny
10
46
9
91
8
83
7
83
6
24
5
8
4
7
3
4
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375364286
liczba stron
608
kategoria
literatura faktu
język
polski

"To jest najsmutniejsza książka jaką czytałam napisana przez najbardziej pogodną osobę jaką znam". Wisława Szymborska "Jedna z najważniejszych i najbardziej dramatycznych książek ostatniej dekady". Ryszard Kapuściński "Lektura tej książki wywołuje niemal fizyczny ból, nie sposób się od niej oderwać. Anna Bikont z niezwykłą przenikliwością wczuwa się w cierpienie ofiar i daje porażający obraz...

"To jest najsmutniejsza książka jaką czytałam napisana przez najbardziej pogodną osobę jaką znam".
Wisława Szymborska

"Jedna z najważniejszych i najbardziej dramatycznych książek ostatniej dekady".
Ryszard Kapuściński

"Lektura tej książki wywołuje niemal fizyczny ból, nie sposób się od niej oderwać. Anna Bikont z niezwykłą przenikliwością wczuwa się w cierpienie ofiar i daje porażający obraz nienawiści, która latem 1941 r. ogarnęła mieszkańców miasteczka Jedwabne, nienawiści, która pokutuje tam po dziś dzień".
Marek Edelman

"Nie dała się zniechęcić: to stało się na cztery lata jej misją, obsesją, manią, jak chcecie to nazwać. Zbierała relacje i dokumenty, badała je krytycznie i porównywała, skrzętnie protokołując każdy krok, każdą rozmowę, odsłaniając cały swój warsztat badawczy i analityczny i nie ukrywając własnych emocji. W ten sposób w kanwę opowieści, zaiste porażających, o zbrodniach w ziemi łomżyńskiej przed sześćdziesięciu laty, o ich historycznym podłożu, o mordercach i o ich ofiarach, wplotła się książka o powstawaniu tej książki, nie mniej poruszająca nasze uczucia i świadomość moralną".
Jerzy Jedlicki, "Zeszyty Literackie" nr 89 (2005)

"Setki godzin prześlęczanych w bibliotekach i archiwach, kilometry przejechane po byle jakich prowincjonalnych drogach, dziesiątki rozmów z ofiarami, zbrodniarzami, świadkami, uparte rozplątywanie wątków, poszukiwanie śladów, podejmowanie tropów - Anna Bikont pracowała nad swoją książką blisko cztery lata, choć słowo "praca" nie oddaje ogromu jej zaangażowania, poświęcenia i pasji. Może raczej należałoby powiedzieć "żyła" swoją książką, oddając jej czas, myśli, emocje. Autorka daje nam do ręki bardzo osobisty zapis blisko czteroletnich, heroicznych zmagań z oporną materią przeszłości i pamięci, a też zapis własnej traumy związanej nie tylko z obcowaniem z niegdysiejszym bestialstwem, ale także z jego dzisiejszymi usprawiedliwieniami".
Joanna Szczęsna, "Gazeta Wyborcza"

"Wynikiem czterech lat z życia Anny Bikont jest książka, w którą wpisani jesteśmy wszyscy. To tytułowe "my" naprawdę robi wrażenie. Mieszczą się w nim zarówno "ci Polacy, których sumienie jest poruszone tamtą zbrodnią"(Aleksander Kwaśniewski), jak i ci, których sumienie poruszone nie zostało. Mieszczą się wszyscy żydowscy Polacy i polscy Żydzi, którzy w Jedwabnem mieszkali, zostali zabici lub wyjechali, a także ci, którzy, jak pani Helena Cz., wciąż tam żyją i całkiem słusznie nie chcą uwierzyć, że wojna skończyła się naprawdę. Z książki Bikont wyłania się więc nareszcie pełny, choć zupełnie nierealny kształt polskiej wspólnoty narodowej. Wspólnoty, która być mogła, ale nigdy nie była".
Joanna Tokarska-Bakir, "Rzeczy mgliste"

"My z Jedwabnego chociaż dotyczy wielkiego koszmaru sprzed dziesięcioleci i jednego z najboleśniejszych przewartościowań polskiej samoświadomości, pozostanie książką ważną nawet wtedy, kiedy przycichnie już dyskusja o tragicznym losie żydowskich mieszkańców miasteczka w Łomżyńskiem. To książka o każdej małej społeczności, która poczuła się, nawet wbrew oczywistym faktom, upokorzona i osaczona, o pamięci i niepamięci, o każdej agresywnej obronie szkodliwych mitów, o tym, że straszna przeszłość i straszna wina, chociaż wydają się zapomniane, czyli raz na zawsze wygodnie załatwione, kiedyś z wielką siłą wrócą i będą się wreszcie domagać uczciwego wyznania".
Marek Radziwon, "Gazeta Wyborcza"

 

źródło opisu: Wydawnictwo Czarne, 2012

źródło okładki: http://czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 557
Jeżynka | 2017-03-27
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki, 2017
Przeczytana: 26 marca 2017

Nie boję się trudnych lektur. Do książki "My z Jedwabnego" Anny Bikont podeszłam z dużą otwartością i ciekawością.
Uważam że należy głośno mówić o tym co w naszej historii złe i wstydliwe aby oczekiwać podobnych podobnych reakcji w kwestiach które dotyczą nas Polaków.
Przed rozpoczęciem lektury a także po jej zakończeniu nie mam cienia wątpliwości że za pogrom ludności żydowskiej w Jedwabnem czy Radziłłowie dokonał się rękami ich polskich sąsiadów jednak sposób w jaki autorka przekazała tę historię w wielu aspektach budzi moje wątpliwości i sprzeciw.

Autorce nie można odmówić ogromnego zaangażowania i pracowitości. Jej determinacja w dotarciu do potencjalnych świadków tamtych wydarzeń i ich rodzin rozsianych po całym świecie budzi mój szczery podziw i uznanie. Jednak, w powodów osobistych który Anna Bikont nie ukrywa (odkryte żydowskie pochodzenie które było ukrywane przed pisarką latami), ta monumentalna książka jest dziełem niezwykle tendencyjnym, pełnym złości i złych emocji. Jak sama przyznaje jej znajomi czytając książę przed wydaniem zwracali jej na to uwagę jednak mimo prób złagodzenia wypowiedzi i przeredagowania tekstu jest on utrzymany w tonie jednoznacznie oskarżycielskim a narracja nie dopuszcza ani przez moment myśli że scenariusz wydarzeń mógłby być inny (uczestnictwo Niemców w tych zbrodniach).

Inspiracją do stworzenia tej książki dla Anny Bikont była publikacja Jana Tomasza Grossa "Sąsiedzi" który pierwszy zwrócił uwagę na uczestnictwo w pogromach Żydów Polaków. Ta teza spowodowała że stał się on wrogiem publicznym numer 1 w Polsce a ataki na niego pojawiły się ze wszystkich stron.
Autorka za cel postanowiła pójść jego tropem i potwierdzić tę tezę. Dociera do osób oskarżonych o te czyny w procesach w latach 40-tych i ich potomków. Szuka też żydowskich świadków tamtych wydarzeń którym udało się ocalić życie.
Przez wszystkie przypadki odmienia nazwiska morderców próbując rozmawiać nie tylko z nimi ale i z ich dziećmi czy wnukami.
Z kolei świadkowie są często anonimowi. Chronią swoją tożsamość w obawie przed zemstą i odwetem nawet dzisiaj. Nie trudno mi w to uwierzyć jednak dla osób które nie wierzą w winę Polaków jest to powód aby podważać wiarygodność tych zeznań.
Poza tym autorka wybiera spośród wieli tez te które jej pasują. Inne z niezrozumiałą dla mnie nonszalancja odrzuca (wielokrotnie sama komentuje czyjeś zeznania tekstem: "tak na pewno nie było, to tylko wytwór wyobraźni"). Dotyczy to takich aspektów jak chociażby intensywna współpraca Żydów z Sowietami w czasie wojny i z UB po wojnie.

Poza tym książka jest za długa. Jest mnóstwo powtórzeń i ma się wrażenie że co kilka stron czyta się tekst który już się czytało. Po pewnym czasie jest to bardzo nużące.

Bardzo za to podobała mi się strona graficzna: zdjęcia rodzin żydowskich i plan Jedwabnego z 1939 roku. Ich mnogość pokazuje rozmiar tragedii.

"My z Jedwabnego" to na pewno ważna książka jednak jestem pewna że nie przekona nawet w najmniejszym procencie tych którzy nie chcą przyjąć do wiadomości że Polacy też mają krew na rękach.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Koronny nr 1. Pseudonim Masa

Powiem szczerze, że dawno nie czytałem takiej książki o polskim świecie przestępczym. Oczywiście tematem przewodnim jest korona masy i błędy prokurat...

zgłoś błąd zgłoś błąd