Pierwszy krok

Wydawnictwo: Fabryka Słów
6,89 (400 ocen i 32 opinie) Zobacz oceny
10
37
9
44
8
57
7
116
6
74
5
35
4
12
3
12
2
5
1
8
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375747850
język
polski
dodał
Casthaluth

Nie licz na przechadzkę. „Pierwszy krok” zagoni Cię do galopu. W towarzystwie francuskiego księcia, który swoje problemy - z morderczą nonszalancją - zwykł lokować dwa metry pod ziemią. Do czasu, gdy nie stanął wobec wroga, który równie lekką ręką uśmiercił... żołnierzy pięciu legionów i kilkudziesięciu magów bojowych. Ginąc, nie widzieli nawet przeciwnika. Magia i technika. Wojna i walka,...

Nie licz na przechadzkę. „Pierwszy krok” zagoni Cię do galopu.

W towarzystwie francuskiego księcia, który swoje problemy - z morderczą nonszalancją - zwykł lokować dwa metry pod ziemią. Do czasu, gdy nie stanął wobec wroga, który równie lekką ręką uśmiercił... żołnierzy pięciu legionów i kilkudziesięciu magów bojowych. Ginąc, nie widzieli nawet przeciwnika.
Magia i technika. Wojna i walka, także z samym sobą. Ludzie i demony. Tortury, miłość, intryga. Dwór francuski, cesarstwo rzymskie i królestwo Otchłani - te krajobrazy zawładną Tobą od pierwszego kroku.

A poza tym, czy byłeś kiedy w karczmie „Pod Świńskim Ryjem”?

 

źródło opisu: Fabryka Słów, 2012

źródło okładki: www.fabrykaslow.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 83
Roshynski | 2017-02-03
Na półkach: Przeczytane

Pierwsza książka Przechrzty za jaką się wziąłem. O tym że przypadła mi do gustu mówi mój internetowy nick - Roshynski - bezpardonowo pożyczony od jednej z trzeciorzędowych postaci już lata temu.

"Pierwszy krok" to lekka powieść fantasy która pozwala nam śledzić pokrętne losy Adama De Sarnaca, wojowniczego księcia Francji epoki wczesnego oświecenia osadzonej w alternatywnym do naszego świecie - pełnego magii i innych tajemnic stworzenia.
Historia poszła tu nieco innym torem co od razu w przyjemny sposób łechce odpowiednie płaszczyzny wyobraźni ale nie wzbudza zażenowania (na panią patrzę, pani Mass). Przechrzta nie kombinuje za bardzo i nie miesza współczesności z fantastyczną epoką (Mass! Bilard, fortepian i starożytność na jednej, burza, stronie? Serio?).
Jest dobrze, jest spójnie, wszystko trzyma się kupy. I o to chodzi!

Główny protagonista, Adaś De Sarnac, to rycerz w lśniącej zbroi, wzorcowy, odlany z czystej słodyczy i złodupczości (badassery) Gary Stu którego przymioty ciała i ducha pozwalają mu na wybrnięcie z dowolnej opresji. Otacza go niezmienny, zadurzony w nim wianuszek kobiet i znacznie mniej symptatycznych mężczyzn którym ten w odpowiednio szlachetny i elegancki sposób spuszcza sprawiedliwe manto na różne sposoby przy zachwytach wspomnianej płci pięknej.
<Zgrzyt winylowej płyty> Co, zaraz, zaraz, powiecie. Gary Stu, haremy kobiet, słabi antagoniści i to niby dobra powieść? Otóż tak - De Sarnac chociaż uroczy do bólu jest wspierany przez multum ciekawych postaci pierwszego i drugiego planu, chociażby królową i króla Francji (przybranego brata), księżniczkę i swojego dzielnego, lojalnego i równie honorowego do tęczowego porzygu towarzysza broni, Spoc... znaczy się Picarda. I to oni w dużej mierze nadrabiają tę marysuistyczną pustkę. Sam ADS, czasem nieco niedojrzały weteran w sumie nie wywołuje w czytelniku nagłego odruchu wymiotnego jak inny Gary Stu w innej lekkiej a bardzo przecenionej fantasy (patrzę na ciebie, Mistrzu bardzie-magu-kochanku-odkrywcy-tłumaczu-chemiku-studencie-szpiegu-szermierzu-ze-złotym-sercem-a-to-wszystko-jeszcze-przed-dwudziestką-na-karku Kvothe. Co za długi ale zasłużony tytuł!).

Fabuła prowadzi nas zawiłymi ścieżkami do zdobycia tajemniczej i niezwykle pożądanej mocy magicznej, którą ADS musi posiąść by ocalić... bla bla bla. No nihil novi, Ameryka już odkryta, ale czyta się super choć lepiej nie poświęcać akapitom zbyt dużej uwagi. Język bywa zdradliwie prosty. Po prostu połykamy treść i cieszymy się że jest bardzo smaczna. Nawet jeśli czasem konsystencja przypomina dziecięcą kaszkę.

Nie wiem jakie aspiracje miał autor i nie zamierzam go za nie oceniać. Wierzę że nie zamierzał napisać arcydzieła na miarę Tolkiena i w mojej opinii mu się udało. Brawo, panie Przechrzta, nie popełnił pan arcydzieła ani strasznej szmiry.
Powieść jest lekka, parokrotnie już brałem ją w dłuższą podróż samolotem bo nawet przy trzecim czy czwartym podejściu bawi tak samo (a to przecież bardzo pożądana cecha. No i ma ładne obrazki, przynajmniej moje wydanie). Czas leci przy niej nieubłaganie.

Powieść doskonała w swej "nieco ponad średnią" jakości.
10/10 w kategorii 7/10

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Moja siostra Rosa

Autorka miała bardzo oryginalny pomysł na fabułę książki ! Obsada małoletniej dziewczynki w roli chorej dziewczynki, psychopatki pozbawionej emocji i...

zgłoś błąd zgłoś błąd