pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Bogowie przeklęci
* Pełna czarnego humoru, dynamicznej akcji i błyskotliwych konceptów kontynuacja losów Elizabediatha Moncka i innych bohaterów "Wyjątkowo wrednej ceremonii".
Daleko im do ordynarnych kopidołów. I ty...
* Pełna czarnego humoru, dynamicznej akcji i błyskotliwych konceptów kontynuacja losów Elizabediatha Moncka i innych bohaterów "Wyjątkowo wrednej ceremonii".
Daleko im do ordynarnych kopidołów. I tym razem nie oni, lecz pod nimi kopią dół. Czy pozwolą się pogrzebać, zostawszy jednocześnie grabarzami nadziei Ocalonej Krainy?
To nie cmentarne pijusy, lecz grabarska elita, tajników magii i alchemii świadoma. Wykładowcy SGGW, czyli Szkoły Głównej Grabarstwa Wyzwolonego, co nie przeszkadza im zajrzeć „Pod Trupka", do cechowej knajpy grabarskiej, w całym grodzie najweselszej, gdzie znany szlagier intonują w wersji: "Do zakopania jeden trup..."
Ich znakiem rozpoznawczym - śmiertelnie poważne kłopoty i zabójcze kobiety, często jedyni prawdziwi faceci w okolicy. Jeśli więc lubisz zapach cmentarza o poranku…
Grabarze wszystkich krain - łączmy się!
pokaż więcej.
źródło opisu: www.fabryka.pl
źródło okładki: www.fabryka.pl
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
498sprzedam/wymienię książki archiwalny 4 (zamknięty)
Opinie czytelników
Świat wykreowany przez Tomasza Bochińskiego przypomina XVII wiek, jednak spotkamy w nim wynalazki, bądź też wyrażenia, typowe dla wieków późniejszych. Od innych fantastycznych krain, różni się on głównie tym, że jego mieszkańcy zamiast czcić bogów, wyrzekli się ich. Nie chcieli być poddanymi kapryśnych istot, którym trzeba było w nieskończoność oddawać hołd. Na dalszy plan odeszli także kapłani. W rezultacie, społeczeństwo zaczęło potrzebować grabarzy, którzy w zastępstwie kapłanów pomogliby przejść zmarłym do lepszego świata. Dlatego też grabarze cieszą się ogromną sławą na ziemiach Ocalonej Krainy, a szczególnie w państwach Gadrin i Litterna.
Jednak nie wszystko jest takie różowe, na jakie wygląda. Bo oto nad Ocaloną Krainę nadciągają ciemne chmury w postaci zbuntowanych kapłanów, którzy za wszelką cenę pragną przywrócić kult dawnych bogów. W tajemniczych okolicznościach zaczynają ginąć Mistrzowie Grabarstwa. Zaniepokojona księżna postanowiła otworzyć w stolicy Gadrin pierwszą Szkołę Główną Grabarstwa Wyzwolonego. Na jej rektora powołała Elizabediatha Moncka, jednego z najlepszych mistrzów, jaki stąpał po Ocalonej Krainie. Monck wraz z przyjaciółmi zrobi wszystko, aby rozwiązać tajemnicę oraz zapobiec katastrofie.
Brzmi znajomo, prawda? Jeśli idzie o fabułę, to autor nie zaryzykował. Wziął typowy schemat idealnie pasujący do jakiejkolwiek książki fantasy i dostosował go do Bogów Przeklętych. Pewne sceny są parodią, ale występują one niestety rzadko. Wydaje mi się, że w swojej książce Tomasz Bochiński chciał zawrzeć zbyt wiele treści, gdyż po dokładniejszym opisaniu przedstawionych wydarzeń, mógłby on śmiało stworzyć kontynuację Bogów. A tak wszystko dzieje się za szybko. Czytelnik nie ma możliwości dokładniejszego poznania bohaterów, zagłębienia się w ich psychikę, zrozumienia motywów, jakimi się kierowali. Dlatego też ich heroiczna śmierć w wielu przypadkach pozostała niezauważona, gdyż czytelnik, mimo swych najlepszych chęci, nie mógł poczuć sympatii do danej postaci. Warto dodać, że w Bogach Przeklętych trup ściele się gęsto. W końcu jest to historia niezwykłych grabarzy, którzy utraciliby swą pracę, gdyby nagle zabrakło zwłok.
W książce brakowało mi również głębi. Nawet najprostszą fabułę mogą uratować nieprzeciętne postacie. Niestety, autor nie zadbał o stworzenie wiarygodnych charakterów. W pewnym momencie stwierdziłam, że najlepszym rozwiązaniem problemów, według bohaterów, jest sięgnięcie po mocniejszy trunek. A wszystkie przeciwności losu powinno przyjmować się ze stoickim spokojem, bo po co zawracać sobie głowę niepotrzebnymi przemyśleniami. Z kolei główni bohaterowie w krytycznej sytuacji odnajdywali/odkrywali w sobie nowe „moce”, dzięki którym śmiało mogli stawić czoło wrogom.
Lecz Bogowie Przeklęci mieli także swoje zalety. Jedną z nich był niewątpliwie humor. Książkę czytałam w autobusie, więc współpasażerowie dziwnie się na mnie patrzyli, gdy nagle wybuchałam śmiechem. Choć może ich uwagę przykuła okładka? Innym plusem jest uczynienie głównymi bohaterami grabarzy. Przyjemnie było poczytać o „herosach” władających szpadlą a nie mieczem czy też szablą.
Podsumowując, Bogowie Przeklęci stanowią idealną rozrywkę dla wszystkich, którzy poszukują dobrze napisanej, niewymagającej fantastyki lub też lubią czytać historie o grabarzach. Jest to jedna z tych książek, o których po przeczytaniu szybko się zapomina, choć w trakcie lektury ma się dobrą zabawę. Czy polecam? Sądzę, że warto się z nią zapoznać, lecz jeśli się tego nie zrobi, to i tak zbyt wiele się nie straci.
Muszę przyznać, że książka bardzo mi się spodobała. Pomysł na fantasy, którego głównymi bohaterami są grabarze jest moim zdanie świetny, a wykonanie idealnie podeszło pod moje gusta. Czyta się miło, szybko i przyjemnie, a do tego nie brakuje dobrego humoru. Nie raz zdarzyło mi się parsknąć śmiechem. Jeśli ktoś szuka lekkiej lektury, bez jakichś głębokich doznać, polecam.
Kompletnie mnie nie porwała, nie przebrnęłam nawet przez kilka pierwszych rodziałów. Kolejny raz podeszłam z pełną ufnością do polskiego pisarza fantasy - i kolejny raz dostałam gorzką nauczkę ;) Humor Polaków zdecydowanie mi nie leży :/
Kompletnie mnie nie zainteresowała. Kolejny raz nie przekonałem się do polskiego pisarza.
Na półkach
Cytaty z książki
- „Życie to wredna suka. Ugryzie zawsze tam, gdzie boli najbardziej. I nic na to nie poradzisz.” - 3 osoby to lubią

Weltbild
Selkar
Matras
Albertus
Empik
Zinamon

















