Pan Lodowego Ogrodu - tom I

Cykl: Pan Lodowego Ogrodu (tom 1)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
8,12 (13617 ocen i 1043 opinie) Zobacz oceny
10
2 128
9
3 465
8
4 115
7
2 585
6
820
5
295
4
94
3
83
2
15
1
17
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375746068
liczba stron
560
język
polski
dodał
Oksa

Pan z Wami! Jako i ogród jego! Wstąpiwszy, porzućcie nadzieję. Oślepną monitory, ogłuchną komunikatory, zamilknie broń. Tu włada magia. Vuko Drakkainen samotnie rusza na ratunek ekspedycji naukowej badającej człekopodobną cywilizację planety Midgaard. Pod żadnym pozorem nie może ingerować w rozwój nieznanej kultury. Trafia na zły czas. Planeta powitała go mgłą i śmiercią. Dalej jest tylko...

Pan z Wami! Jako i ogród jego! Wstąpiwszy, porzućcie nadzieję. Oślepną monitory, ogłuchną komunikatory, zamilknie broń. Tu włada magia.

Vuko Drakkainen samotnie rusza na ratunek ekspedycji naukowej badającej człekopodobną cywilizację planety Midgaard. Pod żadnym pozorem nie może ingerować w rozwój nieznanej kultury. Trafia na zły czas. Planeta powitała go mgłą i śmiercią. Dalej jest tylko gorzej. Trwa wojna bogów. Giną śmiertelnicy. Odwieczne reguły zostały złamane.

Ilustracje Dominik Broniek.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Fabryka Słów, 2012

źródło okładki: http://www.fabrykaslow.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Anakolut książek: 588

Majstersztyk przez duże M

Próbując zrozumieć, dlaczego wcześniej nie sięgnąłem po „Pana Lodowego Ogrodu”, nie potrafię dać sobie jednoznacznej odpowiedzi. Jarosława Grzędowicza dotychczas znałem wyłącznie jako autora opowiadań - zresztą zazwyczaj świetnych. Sądzę, że głównym powodem, dla którego zawsze omijałem w bibliotece wzrokiem tomy „PLO”, były na swój sposób toporne, nie zachęcające okładki pierwszego wydania. Szczęśliwie, Fabryka Słów postanowiła odświeżyć trzy dotychczas wydane części serii w nowym, zintegrowanym wydaniu. Dla mnie to strzał w dziesiątkę, dzięki któremu z ogromną przyjemnością pochłonąłem w krótkim czasie wszystkie trzy tomy, racząc się nie tylko wspaniałą prozą Grzędowicza, ale także wrażeniami wzrokowymi na najwyższym poziomie.

Ten krótki wstęp w zasadzie mówi wszystko. „Pan Lodowego Ogrodu” to mistrzowskie dzieło, w pełni zasługujące na miano epokowego i słusznie obsypane mnóstwem najważniejszych literackich nagród. Jarosław Grzędowicz zawarł w tej serii swój cały kunszt, stworzył pełnokrwistych bohaterów oraz żywy, realistyczny świat, a wszystko okrasił narracją, której trudno nie polubić. Wciąż pluję sobie w brodę, że dopiero teraz dałem Panu Lodowego Ogrodu szansę. Na szczęście to jeszcze nie koniec, tom czwarty ukaże się być może jesienią, chociaż po przeczytaniu trzech pierwszych, już teraz coś wewnątrz mnie krzyczy o więcej. Skupmy się tymczasem na tomach I - III.

„Pan Lodowego Ogrodu” to powieść fantasy z naleciałościami s-f. Wstęp wręcz sugeruje nam, że jest to...

Próbując zrozumieć, dlaczego wcześniej nie sięgnąłem po „Pana Lodowego Ogrodu”, nie potrafię dać sobie jednoznacznej odpowiedzi. Jarosława Grzędowicza dotychczas znałem wyłącznie jako autora opowiadań - zresztą zazwyczaj świetnych. Sądzę, że głównym powodem, dla którego zawsze omijałem w bibliotece wzrokiem tomy „PLO”, były na swój sposób toporne, nie zachęcające okładki pierwszego wydania. Szczęśliwie, Fabryka Słów postanowiła odświeżyć trzy dotychczas wydane części serii w nowym, zintegrowanym wydaniu. Dla mnie to strzał w dziesiątkę, dzięki któremu z ogromną przyjemnością pochłonąłem w krótkim czasie wszystkie trzy tomy, racząc się nie tylko wspaniałą prozą Grzędowicza, ale także wrażeniami wzrokowymi na najwyższym poziomie.

Ten krótki wstęp w zasadzie mówi wszystko. „Pan Lodowego Ogrodu” to mistrzowskie dzieło, w pełni zasługujące na miano epokowego i słusznie obsypane mnóstwem najważniejszych literackich nagród. Jarosław Grzędowicz zawarł w tej serii swój cały kunszt, stworzył pełnokrwistych bohaterów oraz żywy, realistyczny świat, a wszystko okrasił narracją, której trudno nie polubić. Wciąż pluję sobie w brodę, że dopiero teraz dałem Panu Lodowego Ogrodu szansę. Na szczęście to jeszcze nie koniec, tom czwarty ukaże się być może jesienią, chociaż po przeczytaniu trzech pierwszych, już teraz coś wewnątrz mnie krzyczy o więcej. Skupmy się tymczasem na tomach I - III.

„Pan Lodowego Ogrodu” to powieść fantasy z naleciałościami s-f. Wstęp wręcz sugeruje nam, że jest to typowe science-fiction, wkrótce jednak okazuje się, że to dość mroczne, klasyczne fantasy, w najlepszym znaczeniu tego słowa. Główny bohater, Vuko Drakkainen, komandos o pochodzeniu polsko-fińsko-chorwackim wyrusza na niebezpieczną misję. na oddaloną o wiele lat świetlnych planetę - Midgaard - gdzie grupa naukowców bada jedyną poza naszą, znaną we wszechświecie cywilizację antropoidalną. Jest doskonale wyszkolony, zna języki i obyczaje. Wszczepiono mu biotyczny dopalacz - Cyfral - który wspomaga go na każdym kroku i zmodyfikowano jego wygląd wewnętrzny, aby nie różnił się niczym od typowego mieszkańca Wybrzeża Żagli. Jest przygotowany na wszystko, lecz szybko okazuje się, że nawet to pozorne przygotowanie na każdą okoliczność, to za mało. Midgaard jest bowiem światem, w którym znajomość fizyki i natury rzeczy oraz zdrowy rozsądek nie zawsze wystarczą i nie grają pierwszych skrzypiec. Tu może stać się wszystko, za sprawą nadprzyrodzonych sił, które jednym słowem nazwać można magią. Nawet pomimo tego, że Vuko wzbrania się przed tym ze wszystkich sił.

Drakkainen ma za zadanie ewakuować naukowców ze stacji badawczej. Uczeni od długiego czasu nie kontaktowali się z Ziemią, projekt poznawania Midgaardu został na naszej planecie zawieszony. Trzeba dowiedzieć się, co dzieje się z naukowcami, sprowadzić ich do domu i w razie konieczności posprzątać to, co nabałaganili. Niedługo po lądowaniu okazuje się, że stacja naukowa jest pusta. Część naukowców nie żyje, zmarli w raczej osobliwych okolicznościach. Miejsce pobytu pozostałych jest nieznane. Drakkainen rozpoczyna poszukiwania zaginionych, stopniowo dowiadując się coraz więcej o otaczającym go świecie. Równolegle, autor tworzy drugą historię, której bohaterem jest Filar, syn Oszczepnika, Władca Tygrysiego Tronu, następca tronu cesarstwa Amitrajów i Kirenenów. Grzędowicz przedstawia losy Filara w formie jego własnej opowieści, w której czytelnik poznaje najważniejsze epizody z dzieciństwa młodego następcy tronu. Początkowo, wprowadzenie nowego bohatera wydaje się niezrozumiałe i zupełnie nie związane z losami Vuko. Można wręcz powiedzieć, że cały pierwszy tom stanowi swego rodzaju zagadkę. Ani razu nie pojawia się nawiązanie do tytułowego Pana Lodowego Ogrodu, a opowieści Vuko i Filara są całkowicie rozdzielone, nie mając żadnych wspólnych mianowników, nie dając nawet cienia przypuszczenia, w jaki sposób mogłyby się związać. Co tylko zaostrza apetyt na kolejne tomy.

Księga druga przynosi nowe niespodzianki. [UWAGA - w dalszej części tekstu mogą pojawić się niechciane spoilery] Vuko, który pod koniec pierwszego tomu staje oko w oko z jednym z naukowców, któremu zupełnie nie spieszno odlatywać na Ziemię, powoli wraca do sił. Pozbawiony niemal wszystkiego, co miał, musi na nowo uczyć się dawnych umiejętności, ale zdobywa też nowe, o których wcześniej nawet by nie śnił. Filar natomiast, zmuszony jest uciekać z ogarniętej szaleństwem starej religii stolicy i udając się w nieznane, w towarzystwie tylko jednego sługi i przyjaciela, znaleźć sposób na przywrócenie poprzedniej świetności Tygrysiego Tronu. Akcja ani na moment nie zwalnia. zarówno Vuko, jak i młody cesarz stają przed coraz to nowymi trudnościami, których pokonanie często wymaga sporych poświęceń. A w końcu obaj muszą zdać się na czyjąś łaskę, podporządkować woli silniejszego.

W końcu tom trzeci przynosi jeszcze więcej zaskakujących zwrotów akcji, traktując o niewoli, o magicznej naturze Midgaardu i sile przyjaźni. Autor odkrywa przed czytelnikiem kolejne tajemnice, coraz to nowe elementy układanki trafiają na właściwe miejsce. Sprawy wcześniej niezrozumiałe, stają się coraz bardziej klarowne i oczywiste. I co najważniejsze, losy Drakkainena i Filara w końcu się splatają. Nie zabraknie też nowych zaskoczeń, bowiem Grzędowicz najwidoczniej umiłował sobie rzucanie bohaterów w sytuacje beznadziejne i nie oszczędza ich ani na moment. Zakończenie jest zaskakujące, chwytające za gardło ze zgrozy i powoduje ogromną chęć sięgnięcia po czwarty tom. Niestety, trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.

Grzędowicz doskonale operuje opisami, tworzy plastyczne, przejrzyste obrazy świata i żyjących w nim ludzi. Mieszkańcy Midgaardu są wiarygodni i nieraz wzbudzają silne emocje. Przedstawiony świat został solidnie i uczciwie przemyślany. Jego poszczególne elementy pasują do siebie, nie ma tu żadnych rażących zgrzytów, a jeśli jakieś niedociągnięcia się znajdą, to i tak giną pod warstwą fachowej, pisarskiej roboty. A do tego spora porcja inteligentnego, często ironicznego humoru.

I na koniec, słów kilka na temat wspomnianego na początku nowego wydania. Mówiąc jednym zdaniem: jestem zachwycony. Nie mogę sobie jednak odmówić przyjemności dokładniejszego opisania tych trzech cudeniek. Już przy pierwszym spojrzeniu, wszystkie trzy tomy robią piorunujące wrażenie. Po pierwsze - książki są szyte, a nie klejone, jak większość ostatnio wydawanych tytułów, a oprawiono je w miękką, ale dość grubą okładkę, dzięki czemu z pewnością wytrzymają wielokrotne czytanie. Zastosowany w książkach papier jest dobrej jakości i tekst ze spodu nie prześwituje, a w środku znajdziemy nawet czerwoną wstążeczkę-zakładkę, spotykaną głownie w opasłych tomach naukowych i starych książkach. Ilustracje na okładkach przygotował Piotr Cieśliński i trzeba przyznać, że odwalił kawał dobrej roboty. Książki doskonale prezentują się w dłoni, na biurku i na półce - samo patrzenie na okładkę już budzi emocje i zachęca do zapoznania się z zawartością. Gdybym trafił na tak ładnie wydanego „Pana Lodowego Ogrodu” kilka lat temu, z pewnością nie miałbym do teraz tak rażących braków w klasyce polskiej fantastyki. I jeszcze na koniec, zwieńczenie całego wydania - ilustracje Dominika Brońka, które bardzo bogato i szczegółowo obrazują wybrane sceny powieści. Obrazki są wykonane z najwyższą starannością, w stylu znanym fanom książek wydawanych przez Fabrykę Słów, przepełnione wyrażanymi przez bohaterów emocjami, dynamizmem, dosadną brutalnością... i golizną ;) Każda ilustracja to dodatkowy element do podziwiania, nadający smaku - swoista szczypta przypraw do doskonałego dania zaserwowanego przez Jarosława Grzędowicza.

Polecam to piękne, profesjonalne wydanie „Pana Lodowego Ogrodu” wszystkim, którzy zwą się fanami fantastyki. Mieć coś takiego na półce to sama przyjemność - nie wspominając nawet, o lekturze, która sama w sobie jest warta wszelkiej uwagi. Brawo, panie Jarosławie, Piotrze i Dominiku. Brawo, Fabryko Słów!

Paweł Kukliński

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (24414)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 3084
wiejskifilozof | 2014-02-28
Na półkach: Przeczytane

Dziś znalazłem się w raju.Raju każdego fana fantasty.Oto otworzyłem książkę i zacząłem czytać.Czytałem i co raz bardziej pochłaniała mnie lektura.Vukko, okazał się człowiekiem takiego jakiego lubię najbardziej.Pełen zalet i wad,wyrazisty nie płaski.Autor umieszczając akcję na odległej planecie stworzył chyba najlepsze fantasty w Polsce od wielu,wielu lat.Jestem pod ogromnym wrażeniem.

książek: 318
Gapcio | 2017-09-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Wieki całe, albo i eony, minęły od czasu, gdy ostatnio trzymałem w ręce książkę fantasy. W tym przypadku fantasy jest zresztą polane z wierzchu lukrem SF, ale to tylko lukier, można zeskrobać.
Ekspozycja pierwszego tomu, a zatem i całego cyklu, żywo przypomina pomysł zastosowany przez Strugackich w „Trudno być bogiem”. Grzędowicz rychło rozwiewa jednak ewentualne wątpliwości – nie będzie się rozwodził nad moralnymi zawiłościami, nad konfliktem między prawem a imperatywem. Jego celem jest dostarczenie rozrywki. To bardzo uczciwe postawienie sprawy. A autor dotrzymuje obietnicy.
Jest tu ciekawy świat, przebiegle skomponowana fabuła i nieszczególnie oryginalny bohater, którego nadludzkie zdolności są jednak sprytnie wytłumaczone przewagą technologiczną. No, może litania ekstremalnych zajęć, którymi parał się w przeszłości na Ziemi, niczym wytłumaczyć się nie da – ale przełknąłem to gładko, bo należy do konwencji.
Tylko zakończenie nieco mnie rozczarowało – trzeba jednak pamiętać, że...

książek: 1029
mclena | 2016-01-24
Przeczytana: 24 stycznia 2016

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

"-Oddałeś oko za wiedzę? - zapytał Drakkainen
-Tak. Dowiedziałem się, że jak się walczy bez hełmu, to można stracić oko."

"Pan Lodowego Ogrodu" został mi polecony przez przyjaciela jakieś 5 miesięcy temu i mimo iż wiedziałam i czułam że będzie to dobra książka, to jednak spodziewalam się też że będzie ode mnie bardzo wymagająca - i nie pomyliłam się. Nie oszukujmy się, książka jest skierowana bardziej do męskiego grona czytelniczego, które będzie się fascynowało elementami walki, zbroji itd. - ja jako kobieta nie będę podzielała tej samej pasji co mężczyźni - mnie musi kupić fabuła. Przyznam szczerze, że bywały wyrazy, których kompletnie nie rozumiałam a co za tym szło - ciężko było mi sobie wyobrazić jak to owo coś wyglądało, zwłaszcza, że moment w którym Vuko Drakkainen został wystrzelony w kapsule na obcą planetę częściowo jakby zamknął moje wyobrażenie o fabule (zielone ludki i te sprawy). Kiedy z każdą następną minutą odkrywałam scenerię Midgaardu - rodem z średniowiecza -...

książek: 1324

Pan Lodowego Ogrodu to książka która chodziła za mną długo. Nie przesadzę jak powiem, że chodziła za mną od lat. Odkąd tylko dorosłam na tyle by zasmakować fantastyki, odkryć, że ją kocham. Powstrzymywał mnie tylko ten kosmos i naleciałości sci-fi.
Bo ja ani kosmitów, kosmosu, ani sci-fi nie lubię. Bardzo.

Ale zdarzyło się tak, że informacja o tym co tam dokładnie jest zatarła się w mojej głowie i całe szczęście.
Sięgnęłam i przepadłam.
Ten świat, taki nowy, taki inny a zarazem troszkę jak nasz, tylko po drugiej stronie lustra. Tak obcy i tak znajomy. Zazdrościłam Vukko, że może zwiedzać go tak dokładnie, osobiście, a nam zostaje tylko jego relacja.
Też chciałabym udać się w kosmos i poznać Midgaard, no może tylko bez tych wszystkich zagrożeń i niebezpieczeństw, w końcu nie mam Cyfrala i mogłabym skończyć jak naukowcy…

Grzędowicz umie kreować świat, tworzyć bohaterów i opowiadać o tym. Pióro ma nieziemsko (nomen omen :D) lekkie, język trafiający prosto do kochających fantastykę...

książek: 1046

Pierwsza część "Pana Lodowego Ogrodu" to dla mnie arcydzieło. Jak najbardziej moje klimaty. Uwielbiam pana Grzędowicza za tę książkę. Na pewno sięgnę po kolejne części.

książek: 1322

„Milczymy. Rozumiemy się. Ja i dziki ni to wiking, ni to pirat z drugiego końca wszechświata. I jest dobrze.”

Sama z siebie nie wiem, czy złapałabym się za tę książkę. Na pewno nie byłby to mój priorytet. Ale jako że otrzymałam ją w prezencie, a takowe staram się czytać w pierwszej kolejności, nie pozostaje mi teraz nic innego, jak podziękować teraz mojej przyjaciółce udanego wyboru, bo lektura Pana Lodowego Ogrodu była naprawdę emocjonująca.

Vuko Drakkainen rusza na odległą planetę Midgaard ratować zaginioną na niej ekspedycję naukową… Zaczynając od początku – autor połączył dwa moje ulubione gatunki, początek sugerowałby sci-fi, ale potem wszystko się zmienia, nie spodziewałabym się takiego połączenia, które dodatkowo strasznie przypadło mi do gustu. Zwłaszcza postać głównego bohatera – Vuka, Nocnego Wędrowca, który wiele w życiu przeżył i nie ma zbyt dużo rzeczy, które mogłyby go zadziwić. Podobało mi się, że nie był jakimś nadczłowiekiem z natury, tylko większą część swojej...

książek: 251
Nozomi | 2017-09-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 29 września 2017

Mam kłopot z oceną. Rzecz w tym, że książka ma dwa niezależne od siebie wątki. Wątek pierwszy, o Ziemianinie Vuko poszukującym na obcej planecie swoich zaginionych "rodaków", bardzo mi się spodobał. Polubiłam poczucie humoru Vuka, a także jego niezwykłe zwierzaki: konia Jadrana i kruka Nevermore. A gdy w ostatnim rozdziale nie chciał walczyć z krabami po tym, gdy dowiedział się czym są, już zupełnie mnie kupił. Niestety drugi wątek, o tubylczym księciu, zupełnie nie przypadł mi do gustu. Jeszcze rozdział o bystretkach był znośny, ale następne totalnie mnie wynudziły. Za przygody Vuka dałabym osiem gwiazdek, za księcia trzy. Trzeba by wyciągnąć średnią, ale... Przyznaję dodatkowe półtorej gwiazdki za styl i niezwykłą wyobraźnię autora.

książek: 590
pablo | 2010-10-07
Przeczytana: 16 września 2010

Jak jest z naszą rodzimą fantastyką, każdy widzi. Sporo jest dobrych czytadeł (Piekara, Pilipiuk), jest coś dla ambitnych (Dukaj), fantastyka historyczna też działa dobrze, w moim odczuciu mało jest jednak prawdziwej uczty dla wyobraźni. Brakuje na scenie spadkobiercy Sapkowskiego z jego nieśmiertelnym Geraltem. Grzędowicz wpadł w moje ręce w niezupełnie przypadkowy sposób. Zachęcony wieloma pochlebnymi opiniami zabrałem się za I tom Pana Lodowego Ogrodu w nadziei na coś więcej niż tylko przyzwoitego. Co z tego wyszło?

Sam początek książki nieco mnie zmylił, historia zaczyna się jak typowy S-F. Przyszłość, ziemia, nauka rozwinięta do poziomu pozwalającego swobodnie przemierzać galaktyki. Główny bohater imieniem Vuko Drakkainen, rusza na planetę Midgarard zamieszkaną przez istoty podobne ludziom z misją ratunkową. Stacja badawcza założona jakiś czas wcześniej, zaprzestała kontaktów z bazą. Zadanie jest proste. Ewakuować pracowników a wszelkie ślady zatrzeć. Kiedy nasz bohater...

książek: 1229
Jarek Zawisza | 2018-02-02
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 06 lutego 2018

Fantastyczna książka!
Dosłownie i w przenośni, porywającą historia...
Wszystko zaczyna się jak typowa powieść SF, fińsko-polski superkomandos (notabene wychowany w Chorwacji) upgreadowany zostaje do wersji 2.0 lub wyższej, za pomocą hiper-nowoczesnej biotechnologii. Nosi on miano Vuko Drakkainen i otrzymuje zadanie odnalezienia zaginionych naukowców, oczywiście na drugim końcu galaktyki.

I tu sci-fi z wolna przeistacza się w mroczną, quasi-średniowieczną opowieść przepełnioną tajemną magią i... konfliktem o podłożu religijnym, a jakże!
Grzędowicz umieścił swych bohaterów w niesamowitym, niezwykle plastycznie przedstawionym uniwersum.

Świat z którym przyszło się im zmierzyć, zwie się Midgaard, hmmm... czy nie brzmi to jakoś znajomo?

Równolegle, do wątku o ziemianinie Drakkainenie, autor snuje drugą opowieść, której centralną postacią jest tubylec Filar, syn Oszczepnika, następca Tygrysiego Tronu.
Poznajemy jego historię, uczymy się postrzegać planetę i jej konflikty, niejako od...

książek: 3176
Beata | 2016-06-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 czerwca 2016

Jestem zachwycona. Doskonała powieść fantasy, ciekawe uniwersum, Vuko prowadzi nas przez ten magiczny świat i razem odkrywamy „ciemną stronę Księżyca”. Człowieczeństwo kontra odwieczne ludzkie pragnienie bycia bogiem. Zaskakujące zakończenie – chcę szybko poznać dalszy ciąg…

zobacz kolejne z 24404 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Książki za złotówkę dzięki KodyRabatowe.pl

12 lutego punktualnie o godzinie 11 na stronie kodyrabatowe.pl zostanie udostępniony ekskluzywny kod rabatowy. Sto pierwszych osób będzie mogło wykorzystać go na stronie fabryka.pl do zakupu książki za symboliczną złotówkę.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd