Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zborowski

Wydawnictwo: Fabryka Słów
7,13 (372 ocen i 31 opinii) Zobacz oceny
10
20
9
24
8
83
7
145
6
73
5
19
4
4
3
2
2
0
1
2
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7574-784-3
liczba stron
352
kategoria
historyczna
język
polski
dodał
Casthaluth

Gdy wpada w gniew, niczym wściekły pies, uderza śmiertelnie boleśnie! Straceniec, którego niewiele szczęścia w życiu spotkało. Wespół z kozacką duszą , Nikoforem Hunią oraz łasym na złoto Bohuszem, brnie w czeluść czarciego kotła. Tam, gdzie smaży się już wielu z tych, których posiekał szablą głodną krwi. Dumne nazwisko, do którego lgną wywołańcy i hultaje jest mu tylko ciężarem. Pamięć o...

Gdy wpada w gniew, niczym wściekły pies, uderza śmiertelnie boleśnie!

Straceniec, którego niewiele szczęścia w życiu spotkało. Wespół z kozacką duszą , Nikoforem Hunią oraz łasym na złoto Bohuszem, brnie w czeluść czarciego kotła. Tam, gdzie smaży się już wielu z tych, których posiekał szablą głodną krwi.
Dumne nazwisko, do którego lgną wywołańcy i hultaje jest mu tylko ciężarem. Pamięć o strasznym ojcu ściętym pod krakowską basztą Lubranką skazała go na żywot tułacza i najmity.

Samuel Zborowski niesie tylko swoją szablę i honor. Ale jedno i drugie droższe jest mu niż życie.

 

źródło opisu: www.fabrykaslow.com.pl

źródło okładki: www.fabrykaslow.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 498
Gabriela Ozon | 2012-03-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: czerwiec 2012

"Straceniec, którego niewiele szczęścia w życiu spotkało. Wespół z kozacką duszą Nikiforem Hunią oraz wiecznie łasym na złoto Bobuszem brnie wprost w czeluść czarciego kotła. Tam, gdzie smaży się już wielu z tych, których posiekał wiecznie głodną krwi szablą."*

Jacek Komuda dojrzewa. Nie jest to co prawda takie dojrzewanie, jakie serwuje nam Miley Cyrus w krótkich szortach, ale również warto zwrócić na niego uwagę.

Gdybym choć odrobinę znała się na malarstwie, to z całą pewnością porównałabym "Zborowskiego" (pisany na zamku w Dubiecku!) do jakiegoś dzieła sztuki. Niestety, nie znam się, przez co mój zakres porównań mocno się ogranicza. Może to właśnie dzięki temu, mogę traktować "Zborowskiego" jako właśnie taką perełkę (pozdrawiam panią profesor Sokół ;)) naprzeciw miernocie, samochwalstwie autorów i spłyceniu oczekiwań czytelników. O nie, tego tutaj nie znajdziemy. Samuel Zborowski to bohater jakiego u Komudy jeszcze nie było. Zły, bo lubi, gdy zmusza go do tego sytuacja; samotny, bo moda na pozytywnych bohaterów odeszła do lamusa; nieszczęśliwy, choć nie przyzna się do tego nawet pod mieczem.

Zborowski jest jeszcze gorszy od Jacka Dydyńskiego - wydaje się być jeszcze bardziej prawdziwy, bardziej krwisty, nieokrzesany i zwyczajnie twardy. Wyklęty. O ile Dydyński wydawał się być outsiderem, o tyle przy Zborowskim to słowo nabiera innego znaczenia, bardziej dosadnego, głębszego. Nie jest typem, któremu zależy na sławie i pieniądzach - jest sławny przez nazwisko swojego ojca, ściętego na dziedzińcu zamku wawelskiego i chociaż społecznie wyklęty jako pogrobowiec, to jednak nie do końca odrzucony przez możną szlachtę.

Jak sama jego postać jest wielokrotnie złożona, tak i pozostali bohaterowie, towarzysze Samuela są ciekawie zbudowani. Nie są mu życiem oddani, przyjaciele na śmierć i życie, przeciwnie, gdyby mogli usiekliby go w mgnieniu oka. A później obrabowali, bo nie płaci jak powinien. Wspominany wyżej Dydyński też nie jest ani za dobry ani zbyt zły, jest sprzedawczykiem, bo wiele do stracenia nie ma.
Cóż, nie oszukujmy się, wielkich porywów serca ze strony Czytelniczek nie będzie...

Nie da się ukryć, że książka pewną wadę - dość sporą ma. Jest za krótka. Ta niewielka ilość opowiadań jest zaledwie namiastką całej historii Samuela Zborowskiego, którą oczywiście Komuda opowiedzieć powinien a nawet musi. Nie jest winą Czytelników, że Jacek Komuda z książki na książkę jest coraz lepszy - a w "Zborowskim" przeszedł sam siebie. Ani jednego zbędnego słówka, żadnego pieprzenia o niczym, kwiecistej stylistyki a la Orzeszkowa czy bezmózgiego gadania, bo mu za to płacą (a la Masłowska). Więc niech pisze, trudno.


* cytat pochodzi z oficjalnego opisu książki.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Już mnie nie oszukasz

Bardzo dobra powieść. Nieprzewidywalna, od początku, az do końca trzyma w napięciu. Świetnie wykreowane postacie, ciekawe wątki, przede wszystkim um...

zgłoś błąd zgłoś błąd