Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Stary Ekspres Patagoński. Pociągiem przez Ameryki

Tłumaczenie: Paweł Lipszyc
Seria: Orient Express
Wydawnictwo: Czarne
6,62 (197 ocen i 32 opinie) Zobacz oceny
10
7
9
7
8
41
7
55
6
48
5
27
4
3
3
7
2
1
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Old Patagonian Express
data wydania
ISBN
9788375363395
liczba stron
536
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Stary Ekspres Patagoński opowiada o kolejnej wielkiej wyprawie kolejowej amerykańskiego mistrza podróżopisarstwa - tym razem przez obie Ameryki. Poczynając od metra w Bostonie, Paul Theroux opisuje drogę ze skutego lodem stanu Massachusetts do jałowego płaskowyżu na najdalej na południe wysuniętym krańcu Argentyny. Trasa wiedzie przez malownicze miasta Ameryki Środkowej i starożytne miasto...

Stary Ekspres Patagoński opowiada o kolejnej wielkiej wyprawie kolejowej amerykańskiego mistrza podróżopisarstwa - tym razem przez obie Ameryki. Poczynając od metra w Bostonie, Paul Theroux opisuje drogę ze skutego lodem stanu Massachusetts do jałowego płaskowyżu na najdalej na południe wysuniętym krańcu Argentyny. Trasa wiedzie przez malownicze miasta Ameryki Środkowej i starożytne miasto Inków Machu Picchu. Na przemian pocąc się w upale i drżąc z zimna, Theroux opisuje napotykanych ludzi. W Limón los styka go z nudziarzem, panem Thornberrym, w Buenos Aires autor czyta niewidomemu Jorge Luisowi Borgesowi. Napisany pięknym stylem, pełen błyskotliwych i dowcipnych spostrzeżeń Stary Ekspres Patagoński to wspaniała relacja z podróży "do ostatniej stacji".

 

źródło opisu: Wydawnictwo Czarne, 2012

źródło okładki: www.czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 1236

Ekspres, Tequila i Borges

Gdyby Paul Theroux kiedykolwiek zdecydował się na podróż po Polsce, byłby zapewne więcej niż zachwycony (i to niezależnie, czy podróżowałby dziś czy w latach siedemdziesiątych XX wieku). Środek transportu, jaki upodobał sobie bowiem Thoroux to kolej. A im starsza i bardziej zniszczona, tym lepiej. Bo jak sam zauważa na kartach „Starego Ekspresu Patagońskiego”: Prawda jest taka, że najgorszymi pociągami podróżuje się przez najlepsze krajobrazy. Superszybkie ekspresy – japoński shinkansen, Błękitny Pociąg z Paryża do Cannes czy Latający Szkot oferują tylko luksusową przejażdżkę, nic więcej; szybkość niweluje przyjemność podróży. Zatem porzućmy marzenia o czystej i nowoczesnej kolei, bo oto przed polskim podróżnikiem staje niezwykła szansa przygody – zachwyt nad niespieszną drogą oraz długie i unikatowe spotkania ze współpasażerami. Lecz zanim wyruszymy w naszą indywidualną eskapadę wśród wzgórz i pagórków zielonych, warto zapoznać się z niebanalną relacją z podróży po obu Amerykach, genialnego w swoim fachu, Paula Theroux.

W „Starym Ekspresie Patagońskim” na pierwszy plan wysuwa się zachwyt nad wspomnianą wyżej niespieszną wyprawą, którą najogólniej można określić „filozofią podróży kolejowej według Theroux”. Autor wielokrotnie na kartach książki akcentuje: (…) liczy się podróż, nie przyjazd; wyprawa, nie lądowanie. (…) Podróż to sztuczka ze znikaniem, samotna droga cienką linią geografii wiodąca ku zapomnieniu. Dla tego znakomitego pisarza, który opuszcza bezpieczny i...

Gdyby Paul Theroux kiedykolwiek zdecydował się na podróż po Polsce, byłby zapewne więcej niż zachwycony (i to niezależnie, czy podróżowałby dziś czy w latach siedemdziesiątych XX wieku). Środek transportu, jaki upodobał sobie bowiem Thoroux to kolej. A im starsza i bardziej zniszczona, tym lepiej. Bo jak sam zauważa na kartach „Starego Ekspresu Patagońskiego”: Prawda jest taka, że najgorszymi pociągami podróżuje się przez najlepsze krajobrazy. Superszybkie ekspresy – japoński shinkansen, Błękitny Pociąg z Paryża do Cannes czy Latający Szkot oferują tylko luksusową przejażdżkę, nic więcej; szybkość niweluje przyjemność podróży. Zatem porzućmy marzenia o czystej i nowoczesnej kolei, bo oto przed polskim podróżnikiem staje niezwykła szansa przygody – zachwyt nad niespieszną drogą oraz długie i unikatowe spotkania ze współpasażerami. Lecz zanim wyruszymy w naszą indywidualną eskapadę wśród wzgórz i pagórków zielonych, warto zapoznać się z niebanalną relacją z podróży po obu Amerykach, genialnego w swoim fachu, Paula Theroux.

W „Starym Ekspresie Patagońskim” na pierwszy plan wysuwa się zachwyt nad wspomnianą wyżej niespieszną wyprawą, którą najogólniej można określić „filozofią podróży kolejowej według Theroux”. Autor wielokrotnie na kartach książki akcentuje: (…) liczy się podróż, nie przyjazd; wyprawa, nie lądowanie. (…) Podróż to sztuczka ze znikaniem, samotna droga cienką linią geografii wiodąca ku zapomnieniu. Dla tego znakomitego pisarza, który opuszcza bezpieczny i oswojony Boston, po to, aby udać się w podróż do nieznanej i teoretycznie niebezpiecznej „krainy” poza granice Stanów Zjednoczonych, liczy się przede wszystkim nie miejsce, lecz droga. Nie cel, który jest tylko pretekstem, lecz trasa, która stanowi określoną czasową przestrzeń, w trakcie której spotyka się „prawdziwych” ludzi, a nie tylko tymczasowych i narzuconych przez algorytm współpasażerów. Jak zauważa Theroux: Podróż to nie wakacje, a często stanowi przeciwieństwo odpoczynku. „Baw się dobrze”, mówili ludzie żegnając mnie na South Station. Niezupełnie na to liczyłem. Pragnąłem odrobiny ryzyka, niebezpieczeństwa, przykrego wydarzenia, silnej niewygody, przeżywania własnego towarzystwa oraz, w skromnym zakresie, romantyczności, jaką daje samotność. Idealna podróż to taka podróż, która stanowi pewien rodzaj namacalnego doświadczenia. Musimy ją przeżyć fizycznie i mentalnie, a w obu przypadkach, jako warunek bezsporny - boleśnie. Jednakże takie emocje możliwe są tylko w doznaniu samotnej i „niekomercyjnej” drogi.

Prozą Theroux nie sposób się nie zachwycić. Jego trzeźwe, racjonalnie i dalekie od banalnego zachwytu spojrzenie na rzeczywistość „poza-wagonową” (jakże inne od znanych i cenionych książek gatunku!) zachwyci nawet największego sceptyka tego typu literatury. Pisarz daleki jest od mitologizacji dziewiczych regionów Ameryki Południowej – poza cudownościami krajobrazu Kolumbiii dostrzega również okropność i przerażający bezkres pustkowi Patagonii. Współczuje peruwiańskim wieśniakom, kpi z hipokryzji i zadufania Argentyńczyków. Z jednej strony poszukuje okazji do podróżowania starymi i zniszczonymi pociągami (które jak się okazuje w Ameryce Południowej stanowią drugorzędny sposób przemieszczania się, przeznaczony głównie dla najuboższych), a z drugiej nie stroni od narzekań. Dla kurażu podróż okrasza sporą dawką alkoholu i równie sporą dawką dobrej literatury. Theroux jawi się na kartach własnej opowieści nie jako bohater, heroiczny podróżnik, lecz jako człowiek z krwi i kości, któremu wcale nie tak dalekie są smutki i obawy samotnego włóczęgi.

Podróż, w którą zabiera nas pisarz, pełna jest niebywałej i niespotykanej na kartach podobnych książek ironii i satyry. Brak kreacji, wymuszonej idealizacji oraz ucieczka (precyzyjniej: próba ucieczki) przed obiektywnym ujęciem faktów i opisanych zdarzeń sprawia, że książka „Stary Ekspres Patagoński” to obraz „prawdziwej” i „rzetelnej” wyprawy. A dodatkowe smaczki, takie jak chociażby opis spotkania z legendarnym i genialnym Borgesem, czyni z książki Theroux wyjątkowe dzieło, dzieło już klasyczne, od którego nie sposób oderwać uwagi. Warto, dla wyjątkowości.

Monika Długa

Wszystkie cytaty za: Paul Theroux, „Stary Ekspres Patagoński. Pociągiem przez Ameryki”, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012.

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (702)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1457
deana | 2014-10-01
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 01 października 2014

Ostatnio czytałam kilka książek podróżniczych, opowieści o niezwykłych miejsca. Książka Paula Theroux odbiega trochę od tego schematu bo zaczyna się nad wyraz zwyczajnie: wychodzi facet z domu i wsiada do metra. Ale to dopiero wstęp. Potem zmieniając pociągi przemierza wzdłuż Amerykę Północną, Środkową i Południową by w rezultacie dotrzeć do Patagonii.
W tym momencie mogłabym przepisać ostatnie akapity powieści, nie ujawniając nic. To historia nie celu lecz podróży. Dla autora ważne są kolejne miejsca, które mija, kolejne pociągi, które zmienia i kolejni ludzie, z którymi rozmawia. Jest to świetne studium antropologiczno - społeczne Ameryk końca lat siedemdziesiątych. Czy bardzo różne od ich współczesnego oblicza? Nie umiem odpowiedzieć. Ale bardzo chętnie przejechałabym się po trasie Theroux. Może być nawet w rozklekotanym pociągu.

książek: 162
karpatkadobra | 2014-08-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 sierpnia 2014

Theroux pokazuje że podróż to nie tylko przemieszczanie się z miejsca na miejsce, ale akt , w którym doświadcza się dwóch różnych stron medalu. theroux to nie podróżnik, ale podróżnik Misjonarz, który daje nam do zrozumienia, że odwiedzając często atrakcyjne miejsca, doświadczamyy sielanki - kutlury ,,zachodniej" rozwiniętej, a nie widzimymy ludzkich dramatów i jak naprawdę żyją ludzie

książek: 121
Blackie | 2013-10-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: czerwiec 2013

Droga zawsze w jakiś sposób inspiruje - czasem napełnia nas energią witalną, innym razem przygnębia i skłania do gorzkich konkluzji, ale nigdy nie pozostawia bez swojego piętna. Bruce Springsteen śpiewał, że ucieczka czasem jest konieczna, nawet jeśli po drodze czeka na nas śmierć. Wcześniej Emerson pisał, że to bez sensu, bo gdziekolwiek byśmy się nie udali, nasze problemy pojadą razem z nami.

Cel podróży może być bardzo konkretny (miejsce, osoba, biznes), ale może też nim być sama droga. Tak też jest u Theroux. Jasne, na samym początku dowiadujemy się, że wyprawa ma się zakończyć w Patagonii, jednak nie o tę krainę tutaj chodzi. Liczą się te tysiące kilometrów, które skłaniają do refleksji na temat miejsc, historii, czy też ludzi (bo przecież osoby poznane po drodze są obywatelami wielu krajów). Autor jest cynikiem, jego konstatacje niejednokrotnie wydają się okrutne, a nawet niesprawiedliwe, jednak odłożywszy na chwilę książkę i pomyślawszy nad nimi, dochodzimy do wniosku, że...

książek: 263
Andrzej | 2015-11-29

Stary Express Patagoński to pierwsza (i moim zdaniem najlepsza) książka którą rozpocząłem moją przygodę z Paulem Theroux. Ten pisarz jest niesamowity. Ulepiony z inteligencji, kabotyństwa, poczucia humoru, erudycji oraz last but not least - niebywałej i nadzwyczajnej – jak u genialnego malarza – spostrzegawczości i wrażliwości na detal. Wszystkie te cechy czynią z zapisków – przepraszam za banał - ponadczasowa opowieść. Denerwująca miejscami złośliwość, jest jak kilka kropel tabasco. Mnie czy – szerzej nas Polaków ta opowieść w jakiś sposób szczególnie dotyczy. Chciałoby się powiedzieć: „wszyscy jesteśmy Amerykanami Południowymi”. Z naszą historią z mniej lub bardziej słusznym poczuciem krzywdy doznanej od Zachodu z naszym marzeniem o bogactwie i awansie społecznym… Ze zdumieniem czytałem całe pasaże jakby żywcem przeniesione z polskich realiów.

Historia spotkania autora z Borgesem w Buenos Aires to czysta poezja

"Niewidomy mnie prowadził. Idąc ulicą z Borgesem to było jak iść...

książek: 1685
Hanna | 2014-06-02
Przeczytana: 02 czerwca 2014

Naprawdę nie wiem, co pchnęło autora do odbycia tej podróży, ale szczerze mu współczuję. I przy okazji wszystkim czytelnikom. Przez 9/10 wyprawy, a zarazem książki, autor jest albo znudzony, albo zniesmaczony, a to wszystko jest jeszcze okraszone nutą pogardy i poczucia wyższości względem większości napotkanych osób. Jedyne miejsce, które autora zadowala, to Buenos Aires, jedyna osoba, która sprawia na nim pozytywne wrażenie to Borges. A przy tym, książka, której temat wydaje się być arcyciekawy, w większosci jest po prostu nudna. Tajemnicą pozostaje, co skłoniło Theroux do sokończenia podróży, a mnie do dokończenia książki. Nie polecam, gorzki zawód.

książek: 2427
Michał | 2011-12-25
Przeczytana: 04 września 2012

Powiedzieć, że Theroux bawi się podróżą, to mało. Trzeba to poczuć na własnej skórze, gdyż człowiek ten w niezwykły sposób opisuje otaczającą go rzeczywistość. Wydaje się czasem, jakby to robił od niechcenia, bo nikt inny nie widzi tego, co on zauważa lub udaje, że tego nie widzi - ktoś więc w końcu musi to powiedzieć. Jednak mimo tego są to zawsze trafne, dające do myślenia opinie. Theroux jest moim zdaniem wzorem podróżnika, dla którego nie liczy się cel, tylko sama idea podróży, szczególnie z uwzględnieniem kontaktu z otoczeniem - ludźmi, miejscami, wydarzeniami (nomen omen mamy do czynienia w tym momencie z pewnym paradoksem Autora, gdyż jak trafnie zauważył Piotr Kofta, jest to "spragniony towarzystwa odludek").



Kolejna książka Paula Theoruxa o tym, jak we współczesnym świecie nie dać się zwariować - mimo że jego wspomnienia z podróży często pochodzą sprzed ponad 30 lat, przekaz jest wciąż (o ile nawet nie bardziej) aktualny. Autor napomina, że życie nie powinno ograniczać...

książek: 823
Mirko1981 | 2015-11-29
Przeczytana: 28 listopada 2015

Zabrakło mi oprócz zwykłego celu podróży jako podróż przez Amerykę południową emocji, wątków zwątpienia, przygód. Autor tylko poznaje różnych ludzi starając się być na uboczu tej podróży jako obserwator swojej podróży w której nie zdarzyły się niezwykłe przygody.
Przeczytałem tą książkę ponieważ lubię podróże pociągiem. I chętnie przejechałbym świat pociągami. Podoba mi się że autor konsekwentnie jedzie wyznaczoną trasą i zwłaszcza zawsze pociągiem mimo napotkanych trudności czy też opinii o innych środkach transportu.

Brak emocji, emocji i jeszcze raz wciągnięcia czytelnika w podróż.

Autor głównie siedzi w wagonie restauracyjnym i go opisu oraz ludzi w nim spotkanych. Brak opisów lokomotyw. Często po prostu pije piwko, mimo choroby wysokościowej a o charakterze autora nie wspomnę.

Ogólnie. Męczyłem się by skończyć tą książkę.

książek: 281
Marysia | 2013-02-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 lutego 2013

ten rytm telepiącego się wagonu usypia i otępia. kolej jako taka nie interesuje mnie. pociąg jest zbyt cywilizowany żeby siedzenie na stacjach, w wagonach, w przeciągach było przygodą wystarczającą do zapełnienia treścią opowieści. iskrzy we mnie kiedy facet wysiada i zaczyna włóczyć się po mieście i kiedy już poprawiłam się w fotelu i wyostrzyłam wzrok on nagle czuje nudę i wskakuje do kolejnego pociągu. no a ja zostaję w veracruz ze swoją czujnością. warto dobrnąć do końca bo po przejechaniu dwóch ameryk ten facet przyznaje się do strachu który jest związany z podróżą i nieznanym i zastanawia że coś tak oczywistego brzmmi świeżo i odkrywczo. na początku pretensje do studentki że nie doceniła jego walorów intelektualnych a na końcu jedyną refleksją z podróży jest "było ciężko". ja chcę jacka kerouaca a panu już podziękujemy

książek: 799
Underwood | 2015-05-04
Przeczytana: 04 maja 2015

"Wielki bazar kolejowy" bardziej mnie "poniósł", dlatego też "Ekspres" dostaje jedną gwiazdkę mniej. Spodziewałam się chyba obszerniejszego opisu trasy północnoamerykańskiej. Potrzebuję teraz dłuższej przerwy od pociągowych podróży z Theroux. "Jechałem Żelaznym Kogutem" i inne trasy zdecydowanie muszą poczekać na swoją... kolej.

książek: 26
Haes | 2016-02-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 lutego 2016

Nie miałem "fazy" na Amerykę Południową. Zafascynowany Chinami, urzeczony inną książką P.Theroux - "Jechałem Żelaznym Kogutem. Pociągiem przez Chiny", sięgnąłem po "Stary Ekspres Patagoński" trochę z rozpędu. Ktoś kto napisał "Żelaznego Koguta", nie mógł zawieść w innej pozycji, nawet jeśli pisanej 10 lat wcześniej. I nie zawiodłem się.

Książka przestawia podróż. Ot, z punktu A do punkt B. Ale punkt A jest w Bostonie, USA, a punkt B - w południowej Argentynie. Skromne kilkanaście tysięcy kilometrów, pociągiem. W roku 1979 czyli bez internetu, "komórki", ba, bez aparatu fotograficznego. Wszystko notując długopisem w notatniku. I co dostajemy?

Dostajemy cudowny zapis osobistych przeżyć człowieka na tyle odważnego, by w epoce partyzantki w niemal każdym z krajów regionu, wybrać się w podróż starymi pociągami. Narracja nie ma nic wspólnego z typowymi książkami podróżniczymi, gdzie opisuje się cudowności plaż, zabytki starożytnych kultur czy lokalnego specjały kulinarne. Jest to...

zobacz kolejne z 692 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czytamy w weekend

Wiosna, wiosna. Wiosna, ach to Ty! Lato, lato. Lato, ach to Ty! I trzymajmy kciuki, aby taka pogoda jak jest teraz za naszym oknem utrzymała się jak najdłużej! Żeby wreszcie można było zabrać kocyk i książki w plener! 


więcej
Pociąg do literatury

Ponieważ, pociąg przez dziesięciolecia (mówimy o wieku XX) był popularnym i cenionym środkiem transportu, literaci nie szczędzili kolei miejsca na kartach powieści. Ba! Poeci często opiewali ją także w strofach wierszy.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd