pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Koniec gry
W swojej najnowszej powieści dla nastolatków Anna Onichimowska dotyka niezwykle trudnego problemu dotyczącego coming outu młodego chłopaka. W mądry, wyważony sposób pokazuje dramat Alka, który jest ge... W swojej najnowszej powieści dla nastolatków Anna Onichimowska dotyka niezwykle trudnego problemu dotyczącego coming outu młodego chłopaka. W mądry, wyważony sposób pokazuje dramat Alka, który jest gejem, subtelnie kreśli jego powikłaną drogę prowadzącą do ujawnienia seksualnej orientacji. Niezwykłym atutem książki jest osadzenie jej tu i teraz, w przeciętnej, tradycyjnej polskiej rodzinie oraz świetna, oszczędna forma literacka. pokaż więcej.
źródło opisu: www.merlin.pl
źródło okładki: http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3238,tytul,Koniec%20gry
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
49
-
698sprzedam/wymienię książki (archiwalny 8) (zamknięty)
Opinie czytelników
W Polskiej literaturze nie mówi się zbyt wiele o homoseksualizmie. Katolickość naszego kraju postawiła mur, który społeczeństwo musi dobrowolnie zburzyć, jednak jest to trudne nawet w tak rozwiniętym świecie jak nasz, gdzie każdy teoretycznie może być sobą.
Anna Onichimowska – znana mi przede wszystkim jako autorka książek dla młodzieży o narkotykach – podjęła się napisania książki ciężkiej jak na polską rzeczywistość – o siedemnastoletnim chłopcu, który zaczyna odkrywać, że tak naprawdę pociągają go nie tylko kobiety, ale również mężczyźni. Jego rodzice mają skamieniałe poglądy, a brat bliźniak walczy ze wszelkimi przejawami „dziwności” (w sposób nierzadko brutalny) oraz „pedalstwa”. Alek ma wspaniałą dziewczynę, dość dobrą pracę dorywczą, jest dobrym uczniem. Jednak wrodzone poczucie uczciwości zmusza go do ujawnienia się jako gej.
Ta książka mnie zaskoczyła. Z jednej strony pozytywnie, z drugiej negatywnie. Gdy ją zaczęłam czytać, czekałam, aż Alek dotrze do momentu, w którym zaczyna rozumieć, kim jest. Byłam ciekawa, jak sobie z tym poradzi – szczególnie znając jego sytuację rodzinną. Jednak okazało się, że książka ta bardzo mocno wciągnęła mnie w swoją rzeczywistość. Bohaterowie mają swoje wady i zalety, słabości. Są bardzo dobrze przedstawieni, bardzo realni. Może momentami stereotypowi, ale to wcale nie odbiera książce realizmu – w końcu żyjemy w świecie pełnym stereotypów. Niestety miałam wrażenie, jakby autorka na siłę chciała pokazać, że nie wszyscy geje kończą w slumsach chorzy na AIDS, dlatego pokusiła się o american dream w polskim wydaniu, podkreślając, że to jedynie efekt przypadku. I właśnie ta jedna rzecz mi się nie podobała. W momencie, gdy w życiu Alka powinny pojawić się problemy pozornie nie do pokonania, on dostał najprzyjemniejsze możliwe rozwiązanie, przez co wszystko było zbyt proste, zmierzające do nieuchronnego happy endu.
Wydaje mi się, że ta książka ma szansę zrobić rewolucję samoświadomości u młodzieży i pomóc osobom niepewnym siebie w pokazaniu, kim są. Że nie warto się bać i wstydzić. A może tej drugiej stronie społeczeństwa wyjaśni, że tak naprawdę homoseksualizm nie jest zły.
Zdaję sobie sprawę, że w tej kwestii można się kłócić bez argumentów, sensu i końca. Jednak bardzo się cieszę, że została napisana taka książka, która przemówi w jakiś sposób do każdego. Nie czaruje językiem, mówi jasno, co ma do przekazania. Daje również nadzieję na to, że w przyszłości także Polska stanie się krajem tolerancyjnym.
Zdecydowanie polecam!
„Wszystkie linie losu splecione są w tajemniczy sposób, a wydarzenia pozornie nie mające z sobą żadnego związku wpływają na siebie nieuchronnie.”*
Temat tolerancji wobec homoseksualistów poruszany jest co jakiś czas, a rozmowy są burzliwe. Osoby nie mające nić przeciwko odmiennej orientacji zaciekle bronią ich praw, no bo tak naprawdę człowiek to człowiek i jeśli nie stanowi zagrożenia niech robi co i jak chce... To że kocha inaczej nie znaczy, że jest inny.
Alek ma dwadzieścia sześć lat i właśnie dowiedział się o śmierci brata bliźniaka, gdy jedzie na pogrzeb spotyka się z rodziną po bardzo długim czasie. Czemu? Bo gdy był nastolatkiem zrobił „coming out” i rodzina nie zaakceptowała tego kim jest. W jakiś dziwny sposób pamiętniki, które pisał trafiły do jego brata, a ten ich nie niszczy. Dzięki nim Alek opowiada nam swoją historię. Snuje opowieść o chodzeniu z „najgorętszą dziewczyną w szkole”, poznaniu reżysera, który jest gejem, odkryciu, które zmienia jego życiu o 360°. Dzięki tym wspomnieniom widzimy jak wtedy jeszcze nastolatek radził sobie z falą nietolerancji...
Homoseksualizm był kiedyś tematem tabu, jakie kolwiek rozmowy były ucinane lub ignorowane, z czasem to się zmieniło, ale do dziś nawet przy większej tolerancji homoseksualiści są poniżani, zastraszania i odsuwani od społeczeństwa. No przynajmniej w moim środowisku jest częstym tematem rozmów. Sama mam przyjaciela o innej orientacji i muszę powiedzieć, że z nikim tak dobrze mi się nie rozmawia jak z nim. Zero skrępowania, no ale nie o tym miało być. Onichimowska w swojej najnowszej powieści porusza trudne tematy. Homofonia, brak wiedzy i tolerancji, niezrozumienie. Ważne i pouczające, ale... no właśnie jest jakieś słynne „ale”. Jak na nasze standardy „Koniec gry” jest za cukierkowaty? Nie, to nie to... Za szczęśliwy, że tak powiem. Alkowi mimo przeciwności wszystko łatwo się udaje, ktoś mu zawsze pomoże, a w rzeczywistości tak nie jest, prawda jest taka, że „inni” muszą walczyć i bardzo często liczyć tylko na siebie. Smutne, ale prawdziwe. Zamiarem autorki zapewne było przekonanie obawiających się, że nie będą mogli żyć normalnie iż się mylą. Fakt, są ludzie tolerancyjni, ale prawdą też jest, że łatwo trafić na przeciwnika gejów.
To co mnie jeszcze nie przekonuje to nadmierna dojrzałość nastolatków. Nie u nas i nie w dzisiejszych czasach. Może i dużo rozumieją, ale bez zbytniej przesady. Trudno jest dziś spotkać poważnego, pilnego i nadmiernie uczynnego nastolatka. Nie mówię, że takich nie ma, bo są, ale w małych ilościach. Oni mają czas na dorosłość - wolą się wyszumieć, skosztować życia. Żeby nie było, że tylko krytykuję – postacie stworzone przez polską pisarkę są ciekawe i żywcem wzięte z ulic. Mają różnorodne charaktery i czytelnika tylko kusi by je „prześwietlić”.
Książka ta skierowana jest do młodszego czytelnika tak więc słownictwo w niej jest typowo młodzieżowe, często w dialogach są rzucane slangi, ale brak tu wulgaryzmów czy opisu erotycznych scen. Za to jestem gotowa podważyć ocenę bo zdecydowanie nie o to tu chodzi i wszystko mogło by te dwa czynniki popsuć.
Mimo wad i niedociągnięć „Koniec gry” pochłonęłam bardzo szybko. Z zainteresowaniem śledziłam poczynania Alka w drodze ku szczęściu i odnalezieniu siebie. Powieść trochę naiwna, ale z przesłaniem. Polecam gdyż jednak warto przeczytać.
*str. 203
Być innym niż ogół.
Anna Onichimowska jest znaną autorką książek skierowanych do młodego czytelnika. "Koniec gry" to jej najnowsza powieść wydana w styczniu b.r. Ta książka zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie. Po pierwsze pisarce należą się brawa za podjęcie trudnego tematu. Bo pisanie o osobach kochających swoją płeć jest w Polsce tematem tabu. Bo chyba jeszcze nie jesteśmy państwem, w którym tolerancja to nie frazes. Dziś bycie gejem czy lesbijką i przyznanie się do swoich upodobań wymaga sporej odwagi. Bo cóż, tacy ludzie istnieją od dawna. Tylko ten temat jest tabu. Nie czuję osobą odpowiednią do oceny tych ludzi. Dla mnie są tacy jak inni - bo ja cenię w każdym dobro i serce - nieważne dla mnie kim ta osoba jest , w co wierzy, jakie ma poglądy polityczne.
Ale ogólnie gejem w Polsce łatwo być nie jest - tego doświadcza główny bohater "Końca gry " 17-letni Aleksander. Chłopiec jest uczniem liceum, ma brata bliźniaka i starszą siostrę. Żyje w przeciętnej rodzinie, w której się nie przelewa, mieszka w Legionowie. I jak to każdy moim zdaniem prawie dojrzały człowiek stoi sobie na życiowym zakręcie. Szkoła zmierza ku końcowi, trzeba coś postanowić na przyszłość, wybrać zawód, zacząć brać życie na poważnie. A na Alka spada jeszcze jedna nowina - chłopiec odkrywa swoją fascynację do płci męskiej. Mimo, że ma atrakcyjną dziewczynę uświadamia sobie, że jest gejem, jest nieco inny niż większość jego znajomych. Przechodzi trudną drogę, spotyka go wiele, dorasta błyskawicznie.
Książka Onichimowskiej to ciekawa historia, która może zdarzyć się wszędzie. I pewnie zdarza się nie raz, w wielu szkołach, w wielu miastach i miasteczkach. Czytałam w wypiekami na twarzy. I z emocjami, bo byłam ciekawa akcji książki ,która nie daje się przewidzieć i jest bardzo dynamiczna. Wkroczyłam w świat, w którym brakło tolerancji i wyrozumiałości, miłości rodzicielskiej i akceptacji. To brutalny świat. Alek okazał się dojrzalszy niż jego rodzice. I zdecydowanie lepszy jako człowiek niż jego brat. Owszem ma on swoje wady i zalety, ale tych drugich jest więcej. Nie wszystkie jego zachowania mi się podobały - niepotrzebnie zwodził pewną osobę, ale może tak to właśnie bywa, gdy odkrywamy o sobie szokującą prawdę ? !
Ta powieść uświadomiła mi jak trudno jest być kimś innym niż ogół, jak trudno okazać się indywidualną jednostką. Książka jest napisana prostym, potocznym językiem, ale doskonale oddała problem młodego mężczyzny, dla którego nagle nie ma miejsca w szkole, rodzinie, wśród paczki znajomych. Ale on przyjmuje to z dużym spokojem. Po skończeniu lektury przyszła mi myśl, co czuje matka kogoś takiego jak Alek, czy po latach ma wyrzuty sumienia ? Czy rodzice nie powinni kochać bez stawiania warunków ? Na niewielu ponad 200 stronach jest zawartych tak wiele problemów, dylematów, skrajności. Każdy z bohaterów to odmienna i często kontrowersyjna osobowość, której poglądy są bardzo ostro wyrysowane. Książka skłania do refleksji i to sporej. Ale i pomogła mi określić swoje poglądy na pewne sprawy. Polecam ją nie tylko młodemu Czytelnikowi - myślę, że i ten dojrzały nie będzie się nudził i zagłębi się w powieść całkowicie.
Książka na pewno nietuzinkowa, oryginalna i odważna.
Kiedyś czytałam książki Anny Onichimowskiej - "Hera, moja miłość", "Lot Komety", trzeci tom wciąż czeka. Tematyka? Narkotyki i uzależnienia. Gdy dostałam "Koniec gry" podejrzewałam, że będzie to podobnie trudna tematyka i nie pomyliłam się.
Bohaterem książki jest Alek - prawie osiemnastoletni chłopak, który nie do końca odnalazł swoje miejsce w rodzinie i życiu. Jednak udaje mu się zdobyć dziewczynę, najpopularniejszą w całej szkole. Na wakacje wyjeżdża do Londynu, do pracy, ma też dorywczą pracę u reżysera w Polsce. Jednak Alek po powrocie do Polski zaczyna sobie zdawać sprawę, że dziewczyny już nie do końca go ciekawią i spogląda na chłopców. Ciężko mu z tym żyć, bo nie ma z kim rozmawiać - ojciec nigdy nie był z niego zadowolony, brat bliźniak jest przeciw ludziom o odmiennych zainteresowaniach i przekonaniach. Gdy wyznaje prawdę, wraz z 18-tymi urodzinami zostaje wyrzucony z domu. Jak sobie poradzi? Jak zostać sobą, gdy wszyscy są przeciwko?
Nie czytałam nigdy książki o takiej tematyce i w sumie nie wiedziałam, czego się spodziewać. Jednak znając już książki tej autorki uznałam, że się nie zawiodę i tak się stało. "Koniec gry" jest pisany pierwszoosobowo tak, że mamy wgląd we wszystkie odczucia i przemyślenia Alka. Chłopak nie uznaje w jednej chwili, że jest gejem. Najpierw jest to fascynacja dziewczynami, potem łapie się na przyglądaniu mężczyznom. Zainteresowanie jest stopniowe, a czytelnik zgłębia je wraz z nim. Autorka posługuje się lekkim swobodnym językiem, charakterystycznym dla nastolatka i współczesnych czasów. Książka dzięki temu jest tak realna jakbyśmy poznawali historię kolegi z klasy czy z domu obok.
Nie bez znaczenia są bohaterowie. Ojciec Alka rządzi twardą ręką, czemu matka się nie sprzeciwia. Siostra Julka to pomocna dziewczyna, ale dość słaba powierniczka, trudno jej zrozumieć, a może się po prostu tego boi? Istotną postacią jest reżyser Wądołowski, u którego pracuje Alek i u którego zyskuje wsparcie. Ich przyjaźń jest krucha, ale cenna i ostatecznie ma duże znaczenie.
Książki o narkotykach były przestrogą. Tę nie do końca wiem jak nazwać. Może pouczającą? Pokazuje nam, że gej to taki sam człowiek jak każdy inny, a tak młody chłopak jak Alek potrzebuje przynajmniej akceptacji. "Koniec gry" to lektura dla każdego - ale każdego kto posiada choć trochę empatii.
Homoseksualizm jest bardzo kontrowersyjnym tematem. Osoby, które przyznają się do swojej orientacji spotykają się z uprzedzeniami, dyskryminacją i przemocą. „Koniec gry” to książka skierowana do młodzieży, ale moim zdaniem i dorośli mogliby po nią sięgnąć.
Autorka porusza ważny temat jakim jest orientacja seksualna. Pokazuje problem chłopaka dotyczący „coming outa”. Czym jest „coming out”? Jest to proces ujawnienia własnej orientacji seksualnej przed rodziną, przyjaciółmi czy znajomymi.
Autorka książki Anna Onichimowska urodziła się i mieszka w Warszawie. Pisze powieści, felietony, opowiada scenariusze głównie dla dzieci. Skończyła Filologię Polską na Uniwersytecie Warszawskim. Dużo podróżuje, była m.in. w Finlandii, Szwecji, Grecji. Pracowała jako redaktor książek dla dzieci w Krajowej Agencji Wydawniczej oraz w Młodzieżowej Agencji Wydawniczej. Założyła z przyjaciółmi Fundację „ Świat Dziecka”. Za książkę „Dobry potwór nie jest zły” otrzymała Literacką Nagrodę im. Kornela Makuszyńskiego dla najlepszej książki dla dzieci roku 1995. Jej „Hera, moja miłość” długo utrzymywała się na listach bestsellerów.
„Niespokojne sny mają kłamcy z nieczystym sumieniem”
Głównym bohaterem jest Alek, który mieszka wraz z rodziną w Polsce. Ma najpopularniejszą dziewczynę w szkole, dzięki czemu zdobywa uznanie wśród znajomych. We wakacje wyjeżdża do Londynu by zarobić. Tam zdaje sobie sprawę, że nie do końca ma pewność swojej orientacji seksualnej. Po powrocie do ojczystego kraju przyznaje się, że jest gejem. Zostaje wyrzucony ze szkoły i domu. Jak poradzi sobie bez dachu nad głową? Czy pogodzi się ze swoją rodziną?
„Niecierpliwość jest cechą młodości”
Pierwszy raz czytałam książkę o homoseksualistach. Nie miałam pojęcia czego się spodziewać. Czytając byłam zaskoczona. Autorka napisała „Koniec gry” prostym językiem. Dzięki temu czyta się szybko. Fabuła jest ciekawa i z pewnością zmusza czytelnika do przemyśleń. Pani Anna przybliża nam jak wygląda życie homoseksualistów. Jak odważni są ci ludzie, że się przyznają. Ile muszą wycierpieć przez nietolerancję heteroseksualnych. Alek musiał opuścić dom rodzinny. Dzięki temu, że książka rozgrywa się w dzisiejszych czasach temat jest nam bliższy.
Uważam, że warto przeczytać „Koniec gry”. Nie należy ona do najlepszych książek, z którymi się zapoznałam. Jednak ma ona przesłanie, które z pewnością zwróci uwagę każdego czytelnika.
Anny Onichimowskiej raczej jakoś szczególnie nie znam, jedynie co wiedziałam przed otwarciem książki to, to, że mogę się spodziewać trudnej tematyki książki. Tematów, których nie porusza się na co dzień. I właśnie to znalazłam w „Końcu gry”.
Książka ta przedstawią historię prawie osiemnastoletniego Aleksandra, przeciętnego chłopaka ze zwykłego domu, który dzieli swój pokój z bratem bliźniakiem, który ma całkowicie inne podejście do życia niż swój brat. Powieść ta zaczyna się zawiadomieniem o śmierci bliźniaka Alka, Andrzeja. Następnie przenosimy się już w przeszłość. Alek rozpoczyna swoją opowieść. Opowiada o tym jak najpopularniejsza dziewczyna w szkole zwróciła uwagę na właśnie niego. Opisuje podróż do Londynu, swoje nowe przeżycia, „przyjaźń” z Wądołowskim oraz to jak zaczyna odkrywać w sobie to, że jest heteroseksualistą.
Nigdy jeszcze nie miałaś styczności z książką o heteroseksualistach i nie bardzo wiedziałam na co mam zwracać w niej uwagę. Lecz zgłębiając się w fabułę powieści coraz bardziej mnie ona zaciekawiała. Autorka świetnie opisała relacje Alka z Wądołowskim. Wądołoski to tajemnicza postać, bez rodziny, nie mówiąca raczej o swoich uczuciach. I zaczyna się otwierać przed osiemnastolatkiem, a na końcu książki stwierdza nawet, że Alek jest dla niego jak rodzina i nigdy go nie zapomni. Odżywiają się w nim ciepłe uczucia, co jest niespotykane, bo jak na razie jakąkolwiek zażyłość można było zobaczyć między nim, a jego kotką Dziwką.
Książka opisana prostymi słowami, lecz z przesłaniem. Ukazuje nam trudności z jakimi muszą się sprostać ludzie o odmiennych przekonaniach niż „normalni” ludzie. Pomaga nam się wczuć w osobę tych ludzi i pokazuje, że oni nie są niczemu winni. Oni są już tacy po prostu i nie wolno ich karać, poniżać za to, że są innej orientacji seksualnej. Tacy się urodzili, i tacy pozostaną do końca swojego życia.
Zdecydowanie warto zapoznać z tą książką. Może nie należy ona do najlepszych lektur, jakie miałam okazję przeczytać, lecz opowiada o czymś, co warto zrozumieć i nie osądzać pochopnie.
Sięgając po tą cieniutką powieść nie miałam żadnych wyobrażeń, postanowiłam nie zaglądać do żadnych Waszych recenzji (oczywiście nie zawsze mi się to udawało :D), ani wyrabiać sobie zdania przed przeczytaniem. Wielkie było moje zatem zdziwienie, gdy odkrywałam kolejne losy Alka i osób z jego otoczenia...
Śmierć brata-bliźniaka skłania Alka do zanurzenia się we wspomnienia i cała historia opowiedziana w powieści Anny Onichimowskiej, to dziwnie nie-nostalgiczna retrospekcja. Alek, nastolatek mieszkający w małej miejscowości pod Warszawą jest tuż przed maturą. Zrządzeniem losu musi szybciej dorosnąć niż przypuszczał. Konflikty, odnajdywanie własnego "ja" i popełnianie błędów- tym nacechowane jest życie Alka.
"Koniec gry" jest to opowieść o drodze, którą każdy z nas musi przejść, by odnaleźć własne miejsce, własny czas, ale przede wszystkim o dojrzewaniu do podjęcia pewnych decyzji, o stawieniu czoła prawdzie. Nie jest to tylko historia nastolatka- geja szukającego akceptacji i własnego celu w życiu, ale również o nietolerancji, zaściankowości polskiej. O tym, że inność budzi niczym nie uzasadniony strach i o tym, jak bardzo mogą skrzywdzić nas najbliżsi...
Powieść czyta się nadzwyczaj łatwo i przyjemnie, mimo że porusza dość delikatny temat. Jedynym minusem może być niedopasowanie fabuły, czy raczej jej elementów do świata, jaki miała imitować: przykładowo, modny facebook oprócz "lubię to!" posiada w powieści znacznik "nie lubię tego!". Zdarzają się takie drobne potknięcia, ale one, w gruncie rzeczy nie wpływają na odbiór powieści.
Moja ocena: 4-
Alka poznajemy jako 26-letniego człowieka sukcesu, na którego nagle spada rodzinna tragedia. Pogrzeb brata bliźniaka staje się dla bohatera pretekstem do snucia refleksji o bolesnej przeszłości. O chwilach, w których zaczął odkrywać siebie...
Z opasłymi notatnikami u boku, Alek przenosi nas kilka lat wstecz, kiedy jako siedemnastoletni chłopak rozpoczął krętą drogę ku osiągnięciu dojrzałości. Wtedy właśnie związał się z "najgorętszą dziewczyną w szkole", zbliżył do słynnego reżysera-geja i zaczął oddalać od rodziny. Szybko bowiem odkrył, że to nie kobiety pociągają go najbardziej... I jak ma to znieść brat - członek Młodzieży Wszechpolskiej albo ojciec o zaściankowych poglądach?
Jak ma to znieść sam Alek, którego zalewa fala nietolerancji?
Powieść Anny Onichimowskiej skierowana jest do młodzieży. Dlatego też napisana jest prostym, lekkim językiem, wulgaryzmy są w niej wykropkowane, a wszelkie fragmenty dotyczące seksualności - zręcznie pominięte. Żeby było bardziej młodzieżowo, pojawiają się w książce znaki współczesności, takie jak Facebook. To nic, że osiem lat temu portal ten dopiero się rodził - u bohaterów cieszy się ogromną popularnością. Ba! Można w nim cudze posty nie tylko "lubić", ale i "nie-lubić" - zadziwiające. Skoro zaletą książki miało być, że dzieje się "tu i teraz", miło by było, gdyby ktoś zadbał o rzetelny opis realiów. Bo potem okazuje się, że bohaterowie osiem lat temu oglądali film Jarmuscha, który... jeszcze nie powstał, albo czytali książkę, którą wydano w 2008.
Można oczywiście przyjąć, że na pierwszych stronach poznajemy Alka gdzieś w 2015 roku, ale założenie takie nie brzmi ani trochę wiarygodnie.
Tego typu błędy i niedociągnięcia, radzę jednak odłożyć na bok. Lepiej skupić się na samej powieści, która okazuje się być bardzo ciekawa i wartościowa. Autorka stawia na wyraziste kontrasty - w jednym pokoju, przedzieleni szafą żyją ze sobą agresywny homofob i jego brat-gej. Chłopak ima się różnych zajęć - z zamiataniem cudzych podwórek włącznie - byle uciułać jakiś grosz, z kolei jego tymczasowa dziewczyna pławi się w luksusach. Ale jest przy tym zadziwiająco dojrzała, wcale nie rozpuszczona i szalenie inteligentna. Nadmierna dojrzałość jest zresztą w tej historii normą - tutaj siedemnastolatkowie są wyważeni i poważni, pilni i uczynni. Mało to autentyczne, niestety. Generalnie jednak portrety bohaterów są nakreślone bardzo sprawnie - choć są oni zwyczajni, żywcem wyciągnięci z naszej rzeczywistości, nie brak im wyrazistości i charakteru.
Największą zaletą powieści jest sama jej tematyka - to jak autorka ujmuje problem homofobii, niewiedzy, nietolerancji. Temat ten jest w Polsce jeszcze świeży, rzadko przedstawiany i bardzo mnie cieszy, że znalazł się ktoś, kto napisał o prawdziwym, bardzo poważnym problemie. Przedstawiając nieco bajkowe życie Alka, któremu prawie wszystko się w życiu idealnie udaje, autorka zapragnęła chyba wlać nadzieję w serca niektórych, że i "inni" mogą żyć normalnie. Że i "inni" zasługują na akceptację. Niestety - w naszym kraju nawet takie oczywistości wciąż stanowią problem...
Powieść Onichimowskiej pochłonęłam błyskawicznie, pomimo wielu "zapchajdziurowych" fragmentów, które kompletnie niczemu nie służyły. Choć historia ta jest nieco naiwna, trochę przejaskrawiona i niezbyt wiarygodna, ujął mnie sposób, w jaki autorka przedstawiła głównego bohatera. Ciekawym doświadczeniem jest obserwowanie jego drogi ku odnalezieniu swojego "ja". Drogi ku "końcowi gry". Tytuł i okładka współgrają z treścią książki znakomicie - podoba mi się takie dopełnienie tematu, postawienie kropki nad "i". 'Koniec gry' nie jest powieścią doskonałą, ale z pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci. Sięgnijcie po nią, a sami się o tym przekonacie.
Koniec gry - game over, runda zakończona porażką, ale po niej następuje kolejna próba osiągnięcia celu, a potem następna i trwa to tak długo, dopóki zabawa się znudzi lub nie zostanie osiągnięty sukces. Gra komputerowa ma to do siebie, że ma się nieskończenie wiele szans na podejście do tego samego problemu i wypróbowanie strategii przetrwania. Życie to jednak nie starcie w wirtualnej rzeczywistości, gdzie śmierć czy klęska niewiele znaczą. Słowo ma moc sprawczą większą niż mogłoby się wydawać, czasem kilka wypowiedzianych wyrazów zmienia całą przyszłość, przeszłość przestaje się liczyć, a teraźniejszość to pasmo wyrzutów i oskarżeń.
Nie ma dobrego momentu na wiadomość o odejściu bliskiej osoby, nawet gdy dzielą nas poglądy i kłótnie. Alek dowiaduje się z gazety o śmierci brata bliźniaka, nie od rodziców czy siostry, tylko z nekrologu prasowego. Dlaczego nikt z rodziny nie poinformował go o tym wydarzeniu? Powodem jest zajście sprzed lat, zmieniło ono całkowicie życie osiemnastoletniego wówczas chłopaka i jego najbliższych. Osiem lat nie kontaktowali się ze sobą, tak jakby wzajemnie wymazali siebie ze swej pamięci, a może to tylko pozory, pozwalające na złagodzenie bólu, tylko czyjego? Rodziców, brata, siostry czy własnego? Co musi się wydarzyć, że robimy wszystko by zapomnieć o ludziach, z którymi spędziliśmy większość naszego życia?
Dom rodzinny jakich wiele - wiecznie nieobecny ojciec, który gdy już się pojawia w czterech ścianach ogniska domowego głośno wyraża jedyną słuszną prawdę i mocno zaznacza kto w nim rządzi, matka schodząca z drogi mężowi i raczej starająca się zachować pozory normalności oraz dzieci, tak naprawdę pozostawione same sobie i zdające sobie świetnie sprawę, że własnego zdania nie warto głośno wyrażać. Przez lata taki model się sprawdza, w końcu doświadczenie pozwala przewidzieć każdy ruch domowników, tylko jakoś oddalanie się od siebie pozostaje niezauważone. Najważniejsze jednak jest to, że status quo pozostaje zachowane, pozory stają się chlebem powszednim, nikt ich nie dostrzega już, bo i po co jeżeli wydają się jedyną alternatywą w miarę spokojnej egzystencji. Wszystko co nie przystaje do tej rzeczywistości jest ignorowane albo tak się wydaje tylko do chwili gdy trzeba dokonać wyboru pomiędzy tym co znane, a tym co obce i budzące lęk.
Wyjście poza ustalone ramy lub to co większość uznaje za odpowiednie nie jest łatwe, czasem przypadek sprawia, iż odkrywamy w sobie stronę, o istnieniu, której nie mieliśmy pojęcia lub po prostu nie było okazji by ją zauważyć. Jednak niewidoczne do tej pory oblicze może stać się źródłem konfliktu, rozbijającego rodzinę, a raczej skorupę, pod którą się ukryła. Gdyby można było przewidzieć skutki swoich decyzji zostałyby one podjęte czy może, w ostatnim momencie, wstrzymano by je? Po latach widać efekt dawnych wyborów, dokonanych pod wpływem chwili, impulsu lub też emocji i tego co z sobą przyniosły. Nasuwa się pytanie czy konsekwencje życia zgodnie z tym co podpowiada serce nie okazały się zbyt duże? A gdyby żyć za bezpiecznym parawanem pozorów wbrew sobie? Moment śmierci bliskiej osoby sprawia, że problem, wydający się dawno rozwiązany, znowu staje się aktualny, szczególnie gdy zaczyna się zastanawiać nad ceną jaką poniesiono i jej wysokości ... Co ważniejsze - prawda czy zdanie innych, nawet gdy ci inni są rodziną? Koniec gry czy dopiero jej początek?
"Niewiele jest takich snów, które utrwalają się w pamięci na zawsze.
Zwykle rano pamięta się jakieś strzępy, o ile w ogóle."*
Anna Onichimowska (ur. w Warszawie) - poetka, prozaik, dramatopisarka, autorka książek dla dzieci, młodzieży i dorosłych oraz scenariuszy radiowych, telewizyjnych i filmowych.
Głównym bohaterem powieści pt. "Koniec Gry" jest Alek, jest on typowym członkiem zwykłej polskiej rodziny - ot, zwykły niepozorny człowiek. Aleksander jak każdy chłopak w jego wieku zakochuje się - początkowo w Kasi. Jednak dziewczyna nie traktuje go jako swojego chłopaka. Pewnego dnia prosi go, by szpiegował jej poprzedniego wybranka - Kacpra, który okazuje się być gejem. Alek wraz ze swoim bratem Andrzejem i jego kolegami organizują zasadzkę na mężczyznę, jednakowoż w czasie ataku chłopak odwołuje akcję i pomaga Kacprowi doprowadzić się do porządku. Od tamtego wydarzenia w Aleksandrze zachodzą różne zmiany, w jego głowie pojawia się pytanie, czy aby nie jest homoseksualistą, pytanie to towarzyszy mu również podczas wyjazdu do Londynu, gdzie zaczyna pracę.
Fabuła książki porusza popularny na świecie ostatnio temat, a mianowicie homoseksualizm. W powieści pt. "Koniec Gry" mamy do czynienia z młodym człowiekiem, który dopiero co wyrusza na poszukiwanie 'własnego ja', swojego miejsca w życiu i rodzinie. W pewnym momencie zaczyna on rozważania na punkcie "czy jestem homo czy hetero?". Oczywiście w końcu odpowiada na to pytanie, a my, czytelnicy, mamy możliwość obserwowania procesu przez który przechodzi chłopak, by to zrobić.
Nie mogę powiedzieć, że książka mi się nie podobała, ale nie mogę powiedzieć również, że jest to najlepsza książka jaką kiedykolwiek przeczytałam. Zwykle stronię do polskiej prozy i ta pozycja nie zachęciła mnie do dłuższego do niej powrotu. Sama historia ma bardzo ciekawe brzmienie, ponieważ temat homoseksualizmu jest dość świeży dla, myślę, każdego z nas i każdy zapewne chciałby się czegoś więcej dowiedzieć.
Minusem książki jest fakt, że Anna Onichimowska skupiała się na, nie oszukujmy się, laniu wody. Fragmenty, które mnie jako czytelnika interesowały najbardziej, autorka jak najszybciej kończyła, a te, na których temat nie koniecznie chciałam czytać rozwijała na kilka stron.
Podsumowując.
"Koniec Gry" jest książką, którą czyta się lekko. Jest dobrą lekturą na wieczór bądź dwa, ale szczerze mówiąc nie zapada w pamięć i nie porusza serca. Owszem, porusza problematykę współczesnego człowieka, współczesnego nastolatka, ale nie jest powieścią do której będzie się chciało wrócić.
Chciałabym Wam zadać kilka pytań:
Czy jesteście za legalizacją związków homoseksualnych w Polsce (i na świecie)?
I czy z pełnią praw dotyczących adopcji dzieci itp.?
"Bywają osoby, które nie zabierają innym przestrzeni ani powietrza, a są tacy, przy których trudno się zmieścić nawet w przestronnym pokoju bez wciągania brzucha."**
Kilka dni temu listonosz dostarczył mi książkę- ''Koniec gry''. Bardzo się ucieszyłam i wieczorem zabrałam się za czytanie. Po dwóch czy trzech godzinach książka była już przeze mnie przeczytana. Na wstępie zaznaczę ,że byłam bardzo zaskoczona książką, gdyż spodziewałam się zwykłej młodzieżówki. Co takiego skrywa ta książka? Czy ''Koniec gry'' jest warte przeczytania?
''W niedzielę rozstałem się z moją ukochaną Renią, której w tym miejscu dziękuję za wszystkie wspaniałe chwile i życzę dużo szczęścia. Kłopot ze mną polega na tym, że nie wiem jeszcze czy wolę być z kobietą, czy mężczyzną, co Reni trudno było zaakceptować. Wcale jej się nie dziwię! Pozdrawiam wszystkich!''
Głównym bohaterem książki jest osiemnastoletni Aleksander. Jest on chłopakiem najgorętszej dziewczyny w szkole na czym zyskuje sympatie swoich kolegów. Jego brat bliźniak- Andrzej jest zupełnym jego przeciwieństwem. Oboje nigdy się ze sobą nie dogadywali ,a w ich domu często gęsto dochodziło do kłótni. Na wakacje Aleksander postanawia wyjechać do Londynu by zarobić trochę pieniędzy. Po powrocie coś dziwnego zaczyna się z nim dziać. Niby kocha swoją dziewczynę ,ale jednocześnie w jakiś sposób przyciągają go chłopcy. Alek nie wie jak ma się zachowywać ani komu zwierzyć. Po tym jak wszyscy się dowiadują ,że chłopak jest gejem- zostaje wyrzucony ze szkoły oraz z domu. Kto da mu dach nad głową? Czy Aleksander ma szansę na normalne życie?
Anna Onichimowska porusza w swojej książce dość trudny temat z, którym coraz częściej mamy do czynienia. Poznajemy grupkę bohaterów, którzy są ciekawie skonstruowani i mają odmienne charaktery co bardzo dobrze wpływa na fabułę. Dodatkowo styl autorki jest bardzo prosty i nieskomplikowany. Wszystko dzieje się w ''Naszych czasach'' co bardzo ułatwia nam czytanie i choć przez chwilę możemy się postawić w roli Aleksandra. Narracja pierwszoosobowa prowadzona przez Alka jest bardzo dobrym pomysłem, gdyż wydarzenia możemy poznawać z jego perspektywy i odczuwać te same emocje co on.
Historia Aleksandra jest przedstawiona w prosty aczkolwiek ciekawy sposób. Duża czcionka i łatwy język szczególnie ułatwiają czytanie. Okładka jest na czasie przedstawiająca okienko z przykładowego portalu społecznościowego. Książka jest bardzo fajną i lekką lekturą na godzinkę czy dwie. Polecam
Jeśli chodzi o homoseksualistów to nie wszyscy są dla nich tolerancyjni. Jedni nie mogą na nich patrzeć, inni są zbulwersowani, innym to wszystko jedno, a jeszcze innym to po prostu jest obojętne. Jednak jak to tak naprawdę z nimi jest? Wolą tą samą płeć odkąd się urodzą czy to przychodzi z wiekiem? Książka Anny Onichimowskiej "Koniec gry" to życie pewnego chłopca, który zauważa u siebie to, że jednak woli chłopaków od dziewczyn.
Aleksander posiada normalną rodzinę to znaczy rodziców i rodzeństwo: starszą siostrę Julkę oraz brata bliźniaka - Andrzeja. Jego brat robi wszystko, aby zmniejszyć ilość homoseksualistów, a Aleksander tak właściwie to nie ma swoich własnych racji na ten temat. Jednak wszystko się zmienia. Początkowo jest normalnym chłopcem, który poszukuje pracy na wakacje i w końcu ją znajduje u pana Wądołowskiego oraz w Anglii u Lorda i Lady, gdzie robi jaki pomocnik kamerdynera. Dodatkowo najładniejsza dziewczyna w szkole - Renia zaczyna z nim chodzić. Wydaje mi się, że właśnie wtedy następuje przełom i chłopiec chce się określić seksualnie jednak, gdy w końcu podejmie decyzję nic nie będzie takie jak dawniej.
Mamy tutaj do czynienia z homoseksualizmem oraz opinią różnych ludzi na całą sytuację głównego bohatera. Niemal wszyscy są przeciwko niemu łącznie z rodziną oczywiście poza niektórymi ludźmi, którzy albo też są homoseksualistami albo po prostu jest im to obojętne. Wbrew pozorom cała rodzina odwraca się od niego i chłopiec zostaje niemal całkowicie sam i w dodatku zdany tylko na siebie już w dniu ukończenia swoich osiemnastych urodzin. Jak sobie poradzi?
Anna Onichimowska stworzyła kolejną, ciekawą książkę, również o kolejnym dosyć kontrowersyjnym temacie. Autorka ukazuje tak właściwie wspomnienia już dorosłego mężczyzny o tym jak to stał się takim, a nie innym człowiekiem. Autorka również ukazuje jak z biegiem lat patrzą na niego jego rodzice co jest po prostu smutne, gdyż rodzina powinna wspierać, a nie przytłaczać.
Jak na razie przeczytałam trzy książki autorki poza tą, w których miałam do czynienia z narkotykami i prawdę mówiąc ta książka mnie zaskoczyła, gdyż nie znałam autorki od tej strony. Bohaterowie są wykreowani w każdym calu, a fabuła może nie jest zbyt ciekawa, aczkolwiek idzie się w niej doszukać pewnych elementów o które najwyraźniej autorce chodziło. Czytając widzimy zwyczajne życie Aleksandra, które tak właściwie niespodziewanie się zmienia.
"Koniec gry" to książka o trudnej tematyce jednak wbrew pozorom napisana lekkim piórem chociaż może się wydawać inaczej. Polecam wszystkim tym, którzy lubią książki o życiu oraz o tym co dzieje się koło nas.
Potrzebna na rynku literackim ze względu na tematykę, jaką podejmuje. Losy bohatera nieco wygładzone, albo ... miał chłopak szczęście.

Selkar
Albertus
Zinamon
Matras
Empik
Weltbild





