Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dzienniki kołymskie

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
7,77 (2568 ocen i 215 opinii) Zobacz oceny
10
195
9
406
8
960
7
713
6
229
5
49
4
11
3
2
2
1
1
2
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375362923
liczba stron
320
słowa kluczowe
Rosja, Syberia, Kołyma, wyprawa, reportaż, ludzie,
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Michał

"Jadę na Kołymę, żeby zobaczyć, jak się żyje w takim miejscu, na takim cmentarzu. Najdłuższym. Można się tu kochać, śmiać, krzyczeć z radości? A jak tu się płacze, płodzi i wychowuje dzieci, zarabia, pije wódkę, umiera? O tym chcę pisać. I o tym, co tu jedzą, jak płuczą złoto, pieką chleb, modlą się, leczą, marzą, walczą, tłuką po mordach… Gdy ląduję, w aeroporcie pod Magadanem czytam wielki...

"Jadę na Kołymę, żeby zobaczyć, jak się żyje w takim miejscu, na takim cmentarzu. Najdłuższym. Można się tu kochać, śmiać, krzyczeć z radości? A jak tu się płacze, płodzi i wychowuje dzieci, zarabia, pije wódkę, umiera? O tym chcę pisać. I o tym, co tu jedzą, jak płuczą złoto, pieką chleb, modlą się, leczą, marzą, walczą, tłuką po mordach…
Gdy ląduję, w aeroporcie pod Magadanem czytam wielki napis: WITAJCIE NA KOŁYMIE – W ZŁOTYM SERCU ROSJI".
Jacek Hugo-Bader

 

źródło opisu: Czarne, 2011

źródło okładki: czarne.com.pl

pokaż więcej

książek: 764
Joanne | 2012-03-25
Przeczytana: 25 marca 2012

Zacznę od tego, że dziwi mnie i irytuje porównywanie Hugo-Badera do Kapuścińskiego. To, że obaj pisali o Rosji, nie znaczy, że powinni być rozpatrywani w tej samej kategorii! Kapuściński w swoich reportażach starał się uchwycić mechanizm działania władzy sowieckiej u jego źródła, podczas gdy Hugo-Bader zagłębia się w całej ohydzie, która wynikła z tej polityki. I gdzie tu wspólny pierwiastek?
Co do samych "Dzienników kołymskich" to muszę przyznać, że książka całkowicie mnie pochłonęła. Kiedy myślimy: Kołyma, od razu kojarzą nam się łagry, więźniowie, śmierć, a Hugo-Bader ukazuje, że te czasy już minęły. Ludzie normalnie żyją, jedzą, pracują, wydobywają złoto, często nie zdając sobie sprawy, że stąpają po kościach. Na Kołymie czują się bezpieczni, oddaleni od "kontynentu" i cywilizacji.
Największym atutem książki jest, według mnie, to, że Hugo-Bader starał się wczuć w Rosjanina z krwi i kości. Pił z nimi wódkę, rozmawiał, jadł, śmiał się. Niby nic nadzwyczajnego, ale z każdego z tych szczegółów emanuje rosyjski duch.
To zdecydowanie najlepsza książka Jacka Hugo-Badera - napisana z pokorą, bez zbędnego patosu, do bólu prawdziwa.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zło konieczne

To moja druga Kava i muszę powiedzieć, że jest lepiej, choć zachwycona nie jestem. Intryga dosyć ciekawa, ale jakoś za szybko się wszystkiego domyśl...

zgłoś błąd zgłoś błąd