Dzienniki kołymskie

Okładka książki Dzienniki kołymskie
Jacek Hugo-Bader Wydawnictwo: Czarne reportaż
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
reportaż
Wydawnictwo:
Czarne
Data wydania:
2011-12-05
Data 1. wyd. pol.:
2011-12-05
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375362923
Tagi:
Rosja Syberia Kołyma wyprawa reportaż ludzie
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oficjalne recenzje i

Podróż śladami rosyjskiego serca i sumienia



1414 108 128

Oceny

Średnia ocen
7,8 / 10
2771 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
103
65

Na półkach:

Po lekturze "Białej gorączki" nieco uprzedziłem się do Jacka Hugo-Badera i nie ciągnęło mnie do jego książek. Uznałem jednak, że na letnie upały "Dzienniki kołymskie" mogą być dobrym wyborem. Rzeczywiście jest to doskonały reportaż pisany w drodze w formie codziennych zapisków. Wyprawa imponująca, może bez spektakularnych przygód , ale dla europejczyka pełna egzotyki. I spotkania z ludźmi, a każdy to inna historia. A Hugo-Bader w roli paputczika - idealnego słuchacza. Bez oceniania, z pokorą do interlokutora. To lubię.

Po lekturze "Białej gorączki" nieco uprzedziłem się do Jacka Hugo-Badera i nie ciągnęło mnie do jego książek. Uznałem jednak, że na letnie upały "Dzienniki kołymskie" mogą być dobrym wyborem. Rzeczywiście jest to doskonały reportaż pisany w drodze w formie codziennych zapisków. Wyprawa imponująca, może bez spektakularnych przygód , ale dla europejczyka pełna egzotyki. I...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
232
203

Na półkach:

Ten reportaż to dziennik z wyprawy reportera Gazety Wyborczej niemal na koniec świata. To opis życia ludzi, jak żyją, jak piją, jak zarabiają, jak walczą i jak płuczą złoto, w tym odludnym miejscu. Trakt kołymski liczy 2025 kilometrów i jest najdłuższym cmentarzem świata, a przy jego budowie śmierć za jednym zamachem kosiła tysiącami. Mieszkańcami tego złotego serca Rosji są w większości wrogowie ludu, którym przyszło tu żyć bez względu na wszystko. To fascynujący reportaż, który polecam.

Ten reportaż to dziennik z wyprawy reportera Gazety Wyborczej niemal na koniec świata. To opis życia ludzi, jak żyją, jak piją, jak zarabiają, jak walczą i jak płuczą złoto, w tym odludnym miejscu. Trakt kołymski liczy 2025 kilometrów i jest najdłuższym cmentarzem świata, a przy jego budowie śmierć za jednym zamachem kosiła tysiącami. Mieszkańcami tego złotego serca Rosji...

więcej Pokaż mimo to

avatar
820
673

Na półkach: ,

Rosja bez cenzury, za to w luźnych rozmowach ze zwykłymi mieszkańcami. Opowiadają jak i z czego żyją, jak odczuwają rzeczywistość i jak wpłynęła na nich historyczna zawierucha począwszy od dojścia do władzy bolszewików, a na Putinie skończywszy. Zdecydowanie inne spojrzenie na wschodnie imperium, widziane oczyma jego prowincjonalnych obywateli. Rosja od jej samego środka. Obraz swojski i szczery, dość jednak przygnębiający.

Rosja bez cenzury, za to w luźnych rozmowach ze zwykłymi mieszkańcami. Opowiadają jak i z czego żyją, jak odczuwają rzeczywistość i jak wpłynęła na nich historyczna zawierucha począwszy od dojścia do władzy bolszewików, a na Putinie skończywszy. Zdecydowanie inne spojrzenie na wschodnie imperium, widziane oczyma jego prowincjonalnych obywateli. Rosja od jej samego środka....

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
372
217

Na półkach: , , ,

Zapis podróży po trakcie Kołymskim to doskonały dziennik życia ludzi w tym odludnym miejscu. Słuchając opowieści bohaterów książki wydawało mi się czasem, że to mieszkańcy innej planety a nie sąsiadującego z Polską kraju. Jest to też kolejna książka potwierdzająca tezę, że Rosja to stan umysłu.

Zapis podróży po trakcie Kołymskim to doskonały dziennik życia ludzi w tym odludnym miejscu. Słuchając opowieści bohaterów książki wydawało mi się czasem, że to mieszkańcy innej planety a nie sąsiadującego z Polską kraju. Jest to też kolejna książka potwierdzająca tezę, że Rosja to stan umysłu.

Pokaż mimo to

avatar
215
179

Na półkach:

Nie wiem, czy z Jackiem Hugo-Baderem mozna konie krasc. Wiem natomiast, ze mozna (a nawet jest to wskazane!) przemierzyc z nim autostopem Trakt Kolymski. Fascynujacy reportaz bedacy rowniez kopalnia wiedzy o usytuowanych na Kolymie kopalniach zlota, ktore dla niektorych mieszkancow tamtych terenow byly i sa blogoslawienstwem, dla innych przeklenstwem. Pierwszorzedna lektura.

Nie wiem, czy z Jackiem Hugo-Baderem mozna konie krasc. Wiem natomiast, ze mozna (a nawet jest to wskazane!) przemierzyc z nim autostopem Trakt Kolymski. Fascynujacy reportaz bedacy rowniez kopalnia wiedzy o usytuowanych na Kolymie kopalniach zlota, ktore dla niektorych mieszkancow tamtych terenow byly i sa blogoslawienstwem, dla innych przeklenstwem. Pierwszorzedna lektura.

Pokaż mimo to

avatar

więcej rozumiem, mam nadzieję, że autor mimo początkowego zachwytu też

więcej rozumiem, mam nadzieję, że autor mimo początkowego zachwytu też

Pokaż mimo to

avatar
1243
270

Na półkach: ,

„Starzy ludzie mówią, że ta droga to najdłuższy cmentarz świata. Policzyłem, że gdyby wszystkie ofiary kołymskich łagrów epoki Stalina położyć jedna za drugą, toby się na niej nie zmieścił. Policzmy jeszcze raz. 2025 kilometrów to ponad dwa miliony metrów. Dzieląc przez metr i osiemdziesiąt centymetrów, wychodzi milion sto tysięcy chłopa. I dziewczyn. Że wtedy ludzie tacy nie rośli? Zależy kto. Łotysze, Estończycy jak na tamte czasy to chłopy jak byki, Japończycy, Kałmucy, Tatarzy, i kobiety – dużo niżsi. Nawet gdybym dzielił przez metr i siedemdziesiąt centymetrów, ta liczba zmieniłaby się dopiero w drugim miejscu po przecinku. Kołyma i tak zabrała pewnie więcej niż milion sto czy dwieście tysięcy istnień ludzkich”

O Kołymie pisało już wiele osób m.in. Aleksander Sołżenicyn w swoim „Archipelagu GUŁag” oraz Ryszard Kapuściński w swoim krótkim reportażu „Kołyma, mgła i mgła”. Hugo Bader wyróżnia się na tle tych dwóch lektur bardziej współczesnym podejściem do tematu, opisując losy rdzennych mieszkańców napotkanych podczas swojej wyprawy na Kołymę na którą dostać można się tylko drogą morską. Jest to rozległy obszar pokryty wieczną zmarzliną, przerażający i mroczny pod którym leżą zwłoki setek tysięcy ofiar radzieckiego terroru i katorżniczej pracy z pobliskiego kompleksu dawnych, stalinowskich łagrów. Jedyną drogę na Kołymie stanowi owiany złą sławą tzw. Trakt Kołymski, liczący sobie 2025 km zbudowany przez więźniów gułagu w przeraźliwym zimnie, tylko przy użyciu łopat, wiaderek i taczek. W momencie gdy umierali zostali grzebani na miejscu, wzdłuż drogi, na całej jej długości. Żeby z własnej, nieprzymuszonej woli zamieszkać w tym białym piekle, trzeba naprawdę nie mieć nic do stracenia...

„(…) Wydaje mi się, że trzeba mieć raka, ciężko chore serce albo głowę, żeby tu żyć. Nie mieć naprawdę nic do stracenia albo innego wyjścia, żeby osiedlić się na biegunie okrucieństwa”.

Autor, podróżując Traktem Kołymskim, napotyka na swojej drodze miejscowych ludzi i stara się poznać ich osobiste historie oraz życie jakie prowadzą na tej ruskiej Golgocie. Mnóstwo w tych zwierzeniach jest odniesień do historii, do ciężkich czasów stalinowskich i do tragicznej, łagrowej codzienności. Poznajemy obumierające osady oraz rdzennych mieszkańców Kołymy :Jakutów, Ewenów, Czukczów, Koriaków, Jakagirów, Czuwańców, wśród których i pracownik bezpieki się trafi a także poszukiwacz złota…. Bo Kołyma to nie tylko miejsce zesłania, ale także tereny zasobne w drogie kruszce.

Fenomenalny reportaż. To moje drugie już spotkanie z Jackiem ale za to dużo bardziej udane bo pochłonięte na jednym wdechu. Bardzo odpowiada mi język i styl autora – prosty, oszczędny ale też i mało literacki, co bynajmniej w niczym nie odejmuje wartości książce, wręcz dodaje jej większej autentyczności i prostoty. Jak dla mnie rewelacyjna lektura i z pewnością jeszcze do tego autora wrócę….

„Starzy ludzie mówią, że ta droga to najdłuższy cmentarz świata. Policzyłem, że gdyby wszystkie ofiary kołymskich łagrów epoki Stalina położyć jedna za drugą, toby się na niej nie zmieścił. Policzmy jeszcze raz. 2025 kilometrów to ponad dwa miliony metrów. Dzieląc przez metr i osiemdziesiąt centymetrów, wychodzi milion sto tysięcy chłopa. I dziewczyn. Że wtedy ludzie tacy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
127
96

Na półkach:

Jacek Hugo-Bader w swoich „Dziennikach kołymskich” opisuje przebieg swojej wyjątkowej wyprawy niemal na koniec świata. W 2010 roku rozpoczął wędrówkę wzdłuż owianego niesławą Traktu Kołymskiego, rozpoczynającego się w Magadanie nad Morzem Ochockim, a kończącego w Jakucku, stolicy Republiki Sacha. Przewodnim tematem tej samotnej podróży była wędrówka śladami Warłama Szałamowa, autora „Opowiadań kołymskich”, które zainspirowały Hugo-Badera.

O Kołymie pisało już wiele osób. Aleksander Sołżenicyn w swoim monumentalnym „Archipelagu GUŁag” przedstawiał świadectwo zbrodniczej działalności systemu radzieckiego. Na polskim gruncie wyróżnia się Ryszard Kapuściński ze swoim krótkim reportażem „Kołyma, mgła i mgła”. Jednak dopiero Hugo-Bader przedstawia to miejsce z perspektywy współczesnej, przedstawiając losy jego mieszkańców, napotkanych podczas wędrówki. Ludzi tak odmiennych, o losach poplątanych i często niejasnych, o historiach tragicznych lub całkowicie zapomnianych; ludzi zamkniętych na tej bezkresnej ziemi, z której nie sposób się wydostać, za to jeszcze całkiem niedawno bardzo łatwo można było na nią trafić.

Podróż przez Trakt Kołymski możliwa jest tylko dzięki dobrej woli mieszkańców nielicznych miast, miasteczek i wiosek, dla których świętym obowiązkiem jest zabrać ze sobą błąkającego się wzdłuż Trasy autostopowicza. Tak też podróżuje Hugo-Bader. Kolejne kilometry pokonuje samochodem terenowym; starą, japońską furgonetką z napędem na cztery koła; zdezelowanymi ciężarówkami i dostawczakami UAZ, idealnie nadającymi się na skute lodem drogi. Każdy z napotkanych kierowców dzieli się z nim swoją historią. Wśród nich spotyka m.in. pijanego podoficera Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych, licznych byłych więźniów i kryminalistów, zwanych błatnymi, brygadzistów z jednej z licznie schowanych w tajdze kopalni złota, które pracują tak długo, póki nie zamarznie woda potrzebna do płukania.

Mija kolejne, niemal takie same miejscowości, z główną drogą imienia Włodzimierza Iljicza, z mniej lub bardziej pokracznym pomnikiem wodza rewolucji, lub z samym cokołem, na którym Lenin stał, zanim mieszkańcy w nagłym i nieoczekiwanym zrywie strącili go w nicość. Chylące się ku upadkowi domy w opuszczonych osadach, wielokrotnie pamiętające czasy sowieckich łagrów. Raz szerokie i długie aż po horyzont bezdroża, innym razem majaczące w oddali góry, często niezdobyte i przerażające swoją potęgą. Góry, które trzeba przebyć jak najszybciej, by nie utknąć na długie miesiące w tym miejscu, z którego wydostać można się tylko przez określoną część roku.

Historie opowiadane przy olbrzymiej ilości wódki, podczas obiadu, kolacji czy w przerwach między kolejnymi punktami, tworzą niezwykle barwny obraz kołymskiej ludności – Rosjan, Ukraińców, Białorusinów, Osetyjczyków, Jakutów, Czukczy, Jukagirów, Ewenów, Ewenków i wielu innych narodowości, które chociaż żyją obok siebie, często darzą się wzajemną niechęcią i uprzedzeniami. Jedni wspominają rodzinne łagrowe opowieści, inni historie z kryminalnego świata, a jeszcze inni opowiadają o źródle wzajemnych antypatii, mającym swój początek w czasach kolonizatorskich.

Mimo tego wszystkiego najczęściej pojawiającym się motywem jest strach. Przeszły, obecny i przyszły. Strach przed dawnym terrorem i obecnymi trudami. Strach przed szatunami – oszalałymi niedźwiedziami, które chętnie atakują ludzi i nie sposób ich zabić. Strach przed potęgą natury, która może odciąć i tak już bardzo odciętych od świata ludzi. I strach przed potężnymi, syberyjskimi rzekami. Przed Kołymą, Indygirką i Ałdanem. I przed potężną Leną, która powoli zamarza, uniemożliwiając przeprawy promowe. Potrzeba wyjątkowego śmiałka, który nie ma już nic do stracenia, by przeprawić się przez olbrzymie masy wody niosące gigantyczne połacie lodu. Na szczęście Kołyma nosi i takich szaleńców.

„Dzienniki kołymskie” to bardzo interesująca pozycja. Chociaż można nieco wątpić w warsztat autora, który co kilka stron dzieli się informacją o tym, że znów przyszło mu pić wódkę z kryminalistą lub emerytowanym żołnierzem, to jednak kolejne przeczytane strony, a wraz z nimi przyswajane informacje, pozwalają nam zrozumieć, że tak po prostu wygląda życie w tym miejscu, które nazywane jest Wyspą lub Archipelagiem. W miejscu, w którym życiowych dróg do wyboru jest zaledwie garstka, mniej niż wszystkich odnóg Trasy. W miejscu, w którym główna droga, właśnie Trakt Kołymski, zbudowana została dosłownie na ludzkich ciałach. W miejscu, które nie bez powodu nazywane jest najdłuższym cmentarzem świata.

„Dzienniki kołymskie” z całą pewnością nie są typowym reportażem. Są relacją z podróży z elementami reportażu. I chociaż chciałoby się dowiedzieć więcej o niektórych miejscach i napotkanych ludziach, zagłębić bardziej w ulice tamtych miast i zajrzeć mocniej w życie Kołymian, to jednak przytoczone przez autora opowieści same w sobie znacznie zaspokajają naszą ciekawość. Czasem zachwycają. Chociaż najczęściej budzą wewnętrzny niepokój i narastający smutek.

Po bardziej szczegółową recenzję zapraszam do siebie - https://kulturalnynihilista.pl/dzienniki-kolymskie-jacek-hugo-bader-rosja-cz-30/

Jacek Hugo-Bader w swoich „Dziennikach kołymskich” opisuje przebieg swojej wyjątkowej wyprawy niemal na koniec świata. W 2010 roku rozpoczął wędrówkę wzdłuż owianego niesławą Traktu Kołymskiego, rozpoczynającego się w Magadanie nad Morzem Ochockim, a kończącego w Jakucku, stolicy Republiki Sacha. Przewodnim tematem tej samotnej podróży była wędrówka śladami Warłama...

więcej Pokaż mimo to

avatar
479
479

Na półkach: ,

Świetny reportaż dziennikarza „Gazety Wyborczej”, Jacka Hugo- Badera z jego pobytu na Kołymie. Autor jedzie w to miejsce aby zobaczyć jak się tam żyje na co dzień, dlatego spotyka się z mieszańcami i poniekąd wtapia się w ich środowisko, w naturalny sposób zdobywając mnóstwo ciekawych informacji. Wprawdzie zarzeka się, że nie zamierza drążyć tematyki gułagów, ale tak się nie da się, bo mieszkają tam potomkowie zeków, wszystko dookoła jest w jakiś sposób naznaczone tematyką łagrową i ten temat w naturalny sposób przewija się we wszystkich rozmowach, bo jest wpleciony w życie mieszkańców, a miejsce mocno naznaczone wydarzeniami z tamtego okresu.

Według wielu ludzi, Kołyma to biegun okrucieństwa. Jeszcze żyją więźniowie łagrów, naoczni świadkowie tamtych dramatycznych wydarzeń. Ich opowieści są bezcenne, „Bo to ludzie wyjątkowi – oni widzieli dno życia, w łagrze przeszli granicę, poza którą rozpada się wszelka dusza”. Dlatego autor jest ciekawy „....jak z takim doświadczeniem żyć”? Poznaje między innymi córkę Jeżowa, nawet u niej nocuje, a ona opowiada mu bardzo smutną historię swojego życia i to jak była traktowana przez wszystkim z racji bycia córką TEGO Jeżowa. Pan Jacek poznaje też jednego z oligarchów, właściciela kopalni złota. Zresztą każdy z jego rozmówców miał bogate doświadczenia i życiowe i każda z tych historii jest niepowtarzalna i ciekawa.

Autor podczas pobytu na Kołymie i wędrówki Traktem Kołymskim żyje tak jak jego mieszkańcy. Mieszka trochę u miejscowej ludności, trochę w hotelach.

Doskonale mi się to czytało, nie mogłam się oderwać. Wcześniej czytałam powieści Sołżenicyna i Szałamowa, ale one dotyczyły czasów stalinowskich i rzeczywistości łagrowej. Ta książka opowiada o tym jak obecnie wygląda Kołyma i życie jej mieszkańców, jak radzą sobie z niełatwą przeszłością oraz z trudami życia w miejscu, gdzie warunki do życia są skrajnie ekstremalne. Wiadomo: siarczyste mrozy przez większość roku, brak dostępu właściwie do wszystkiego. Wisienką na torcie jest okładka, pokazująca jednego z bohaterów reportażu oraz oddająca surowy klimat Kołymy i mrok związany z tym miejscem. Również interesujące fotografie z podróży, szkoda tylko, że czarno - białe. Lektura, po której przychodzi refleksja nad życiem, nad przeszłością, a wszystko to zapada w serce i zostaje w pamięci.

Świetny reportaż dziennikarza „Gazety Wyborczej”, Jacka Hugo- Badera z jego pobytu na Kołymie. Autor jedzie w to miejsce aby zobaczyć jak się tam żyje na co dzień, dlatego spotyka się z mieszańcami i poniekąd wtapia się w ich środowisko, w naturalny sposób zdobywając mnóstwo ciekawych informacji. Wprawdzie zarzeka się, że nie zamierza drążyć tematyki gułagów, ale tak się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
445
55

Na półkach:

Bardzo dobrze napisany reportaż drogi. Autor w doskonały sposób łączy wątki historyczne z teraźniejszością, portretami spotkanych osób oraz własnymi odczuciami. Stara się nie komentować wprost niczego, ale doskonale możemy wyczuć jego ocenę tego, z czym się spotyka podczas całej podróży. Świetna pozycja, godna polecenia.

Bardzo dobrze napisany reportaż drogi. Autor w doskonały sposób łączy wątki historyczne z teraźniejszością, portretami spotkanych osób oraz własnymi odczuciami. Stara się nie komentować wprost niczego, ale doskonale możemy wyczuć jego ocenę tego, z czym się spotyka podczas całej podróży. Świetna pozycja, godna polecenia.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Jacek Hugo-Bader Dzienniki kołymskie Zobacz więcej
Jacek Hugo-Bader Dzienniki kołymskie Zobacz więcej
Jacek Hugo-Bader Dzienniki kołymskie Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd