Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Córki, które zostały bez matki. Dziedzictwo straty

Wydawnictwo: Feeria
7,34 (32 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
1
8
8
7
10
6
5
5
1
4
1
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-72292-88-9
liczba stron
504
słowa kluczowe
żałoba
język
polski
dodała
Aga CM

Oczekując, że żałoba ma przebiegać szybko i w sposób przewidywalny, doszliśmy do tego, że postrzegamy ją niejako w kategoriach choroby – myślimy o niej jako o czymś, z czego można się „wykaraskać”. W rezultacie postrzegamy naturalne reakcje jako oznaki chorobliwych emocji. Ale czy kobieta, która płacze w Boże Narodzenie, ilekroć pomyśli o matce, nie potrafi rozstać się z przeszłością, czy też...

Oczekując, że żałoba ma przebiegać szybko i w sposób przewidywalny, doszliśmy do tego, że postrzegamy ją niejako w kategoriach choroby – myślimy o niej jako o czymś, z czego można się „wykaraskać”. W rezultacie postrzegamy naturalne reakcje jako oznaki chorobliwych emocji. Ale czy kobieta, która płacze w Boże Narodzenie, ilekroć pomyśli o matce, nie potrafi rozstać się z przeszłością, czy też po prostu zawsze w święta odczuwa brak matczynego ciepła i radości?

Gdy miałam dwadzieścia pięć lat, moja matka umarła na raka. Chorobę wykryto u niej w kwietniu, a w lipcu umarła. Nie byłam przygotowana ani na ból, ani na skalę tej straty. To wszystko, co pisze Pani o żałobie trwającej całe życie, to prawda. I prawdą jest również to, co mówi Pani o nabywaniu mentalnej siły z tego powodu, że nie ma matki, która by nam pomagała.

Mam teraz trzydzieści osiem lat i chociaż ten ból nie dokucza mi teraz w każdej minucie dnia tak jak kiedyś, na dnie duszy wciąż odczuwam brak matki i to, że do niej tęsknię.

z listu do Autorki

Hope Edelman, która w wieku siedemnastu lat straciła matkę, przez wiele lat szukała książki takiej jak ta, która pomogłaby jej zrozumieć swoją sytuację i pokierować życiem. Nie znajdując jej, postanowiła już jako dojrzała kobieta napisać ją sama. Zebrała w tym celu relacje od setek kobiet, które straciły matkę, oraz opinie psychologów, psychoterapeutów i socjologów zajmujących się tematyką żałoby. Rezultatem jest książka, której głębia, otwartość i autentyzm pomagają zrozumieć siebie oraz – o ile to potrzebne – otworzyć się na emocje i refleksje procesu żałoby, który po śmierci matki nigdy nie dobiega kresu.

Nie potrafię o tej książce powiedzieć nic innego, jak „Kobieto, przeczytaj!” – nawet jeśli Twoja matka żyje. Przeczytaj, żeby zrozumieć siebie, bo śmierci nie da się inaczej pojąć, niż znajdując sens własnego życia. Rozpaczy po odejściu matki nie da się opowiedzieć ani zamknąć w kilku miesiącach żałoby. Ona wraca przy porodzie twojego dziecka, przy wyborze partnera. Jest z Tobą zawsze, jak matka która jest częścią Ciebie i dyktuje pośmiertne warunki, o których w tak prosty i mądry sposób pisze Hope Edelman.

Manuela Gretkowska

 

źródło opisu: Wydawnictwo Feeria, 2011

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 199
Krzysztof | 2015-11-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2015
Przeczytana: 13 listopada 2015

Kupiłem tę książkę, bo mam cztery córki, których Mama zmarła w ubiegłym roku. Nie oczekiwałem jakichś rewelacyjnych odkryć, chyba niczego od niej nie oczekiwałem, więc trudno stwierdzić, że mnie zawiodła. Niemniej z lekturą męczyłem się blisko trzy miesiące. Schemat jest prosty: Autorka bierze na warsztat jakiś aspekt życia córki związany, według Jej doświadczenia, ze śmiercią matki, po czym podpiera daną tezę licznymi - zbyt licznymi, bo trzeba od razu zaznaczyć, że odchudzenie książki o połowę wyszłoby jej tylko na dobre - badaniami oraz wypowiedziami kobiet, które też w dzieciństwie czy młodości doznały tej straty. Oczywiście ze świadectwami się nie dyskutuje, natomiast z ich doborem już można. Podstawowy "grzech" jest typowy dla tego rodzaju publikacji - mianowicie dotyczą one wyłącznie tych, którzy swoje traumy próbują uleczyć różnego rodzaju terapią (bo ze środowiska pacjentek psychoterapeutów pochodzą te wypowiedzi). Innymi słowy, optyka widzenia problemu jest bardzo zawężona. We mnie w miarę czytania rosło współczucie dla Autorki i Jej respondentek, że widzą jedynie psyche, a nie potrafią uwzględnić ani w ogóle dostrzec duchowego, nadprzyrodzonego wymiaru życia, śmierci, miłości...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wyjątkowy depozyt

Książka wciągnęła mnie od pierwszych stron. Każda z osób wnosiła coś ciekawego do historii. Trudny temat z pewnością dla wielu ludzi ale przedstawi...

zgłoś błąd zgłoś błąd