pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Kiedy Atena odwraca wzrok
Jesień, 430 r. p.n.e.
Kiedy wojska Spartan przerywają oblężenie, zaczyna się prawdziwa wojna. Leochares musi powstrzymać pozbawionego skrupułów spartańskiego szpiega, zanim ten zniszczy Ateny od środ...
Jesień, 430 r. p.n.e.
Kiedy wojska Spartan przerywają oblężenie, zaczyna się prawdziwa wojna. Leochares musi powstrzymać pozbawionego skrupułów spartańskiego szpiega, zanim ten zniszczy Ateny od środka.
Początkowo Leochares nie docenia w pełni zagrożenia. Kiedy jednak jeden z podejrzanych zostaje brutalnie zamordowany, okazuje się, że gra toczy się o najwyższą stawkę. Żadna ze stron nie zawaha się przed ciosem - nawet jeśli miałoby to oznaczać zatarcie granic między dobrem a złem.
Leocharesowi przychodzi zmagać się nie tylko z groźnym szpiegiem, ale i z własnymi uczuciami. Podczas gdy jego związek z żoną się rozpada, pewien młody niewolnik gotów jest zrobić wszystko, by Leochares odwzajemnił jego uczucie - a ten nie wie, czy ma siłę mu się oprzeć. Co więcej, jego pracodawca Perykles, największy autorytet Aten, ulega żądzy władzy. Leocharesa ogarniają powoli wątpliwości - czy na pewno stanął po słusznej stronie konfliktu?
pokaż więcej.
źródło opisu: Wydawnictwo Muza, 2011
źródło okładki: http://www.muza.com.pl/?module=okladki&id=42285
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Oficjalna recenzja
Kiedy Atena odwraca wzrok
Przyzwyczailiśmy się już do kryminałów. W większości wyglądają podobnie. Pełno w nich nowoczesnej technologii i metod działań na niej opartych. Dzielni policjanci przy użyciu swego wyspecjalizowanego ekwipunku zasilanego bateriami słonecznymi, wykorzystują satelity do namierzania przebiegłego złoczyńcy, który za pomocą ultranowoczesnego sprzętu zdobywa tajne informacje. Nikogo to już nie dziwi. Jak jednak wykryć szpiega... w starożytności?
W podróż do roku 430 p.n.e zabiera nas Jakub Szamałek w swoim debiucie "Kiedy Atena odwraca wzrok". Znikają helikoptery i broń służb specjalnych. Jest tylko niespokojna atmosfera zagrożonego miasta i Leochares, który musi się zmierzyć z zadaniem - musi namierzyć szpiega, oraz nie dopuścić do upadku Aten. Woń prochu i spalin zastąpiona jest przez delikatny zapach oliwek, bądź smród zapuszczonych uliczek, pełnych prostytutek, oraz chłopców do towarzystwa.
Oprócz wątku kryminalnego, autor świetnie przedstawił obyczajowość i ówczesny stan wiedzy. Spotkamy się więc np. z teorią na temat histerii u kobiet, która to przez długi czas funkcjonowała w świadomości społecznej. Fabuła oparta jest na historycznych wydarzeniach, poprzeplatanych autorskimi wytworami umysłu, czyli po prostu fikcją, acz wcale nie nierealną. Całość tworzy świetny duet, połączenie przyjemnej beletrystyki, z pożytecznymi faktami, które warto zapamiętać. Przez całą powieść przewijają się rzeczywiste postaci, oraz miejsca. Nie trzeba ich wszystkich znać - autor wyręczył nas w mozolnym przeszukiwaniu internetu i zamieścił wszelkie niezbędne informacje z tyłu książki. Wystarczy zajrzeć. Kolejny plus dla Jakuba Szamałka należy się za język. Przed sięgnięciem po książkę, obawiałem się, że posłuży się wzniosłym, stylizowanym językiem, a dialogi bohaterów będą przypominać przesadnie egzaltowaną sztukę teatralną. Na szczęście było inaczej. Postacie posługują się językiem naturalnym, prostym, a nadmiar emocji wyrażają w sposób najbardziej akuratny, czyli rzucając tzw. mięsem.
We wstępie autor wyraża nadzieję, że przedstawiona starożytność będzie jednocześnie ciekawa i egzotyczna. Co więcej, dosyć nieodpowiedzialnie pozostawia ocenę tego właśnie mi - lubiącemu pozrzędzić czytelnikowi. Jako pasjonat starożytności i kryminałów, ale także jako zrzędzący czytelnik, mogę szczerze odpowiedzieć: - Udało się Panie Jakubie.
Szymon Sonik
Opinie znajomych
-
373
-
10
-
24
Opinie czytelników
Moje zamiłowanie do kryminałów i thrillerów przeżywa rozkwit. Wynajduję coraz to nowe pozycje z tego gatunku, które pochłaniam w zastraszającym tempie. Jednak im więcej czytam, tym robię się coraz bardziej wymagająca. Mocniej bowiem odczuwam potrzebę czegoś nowego, innowacyjnego, jakiejś świeżości. Idealnie w moje potrzeby wpasowała się książka „Kiedy Atena odwraca wzrok” autorstwa Jakuba Szamałka.
Rok 430 p.n.e. Trwa wojna peloponeska rozgrywająca się głównie między Atenami i Spartą. Głód, zniszczenia, śmierć bliskich i wszędobylska bieda to zaledwie czubek góry lodowej problemów z jakimi muszą się zmagać mieszkańcy Grecji. Zewsząd wydobywa się dym z podpalonych domostw, czuć przerażenie i napiętą atmosferę, a całość podsycają awantury i liczne spekulacje na temat przyszłości państwa. W tych niełatwych czasach poznajemy naszego bohatera Leocharesa, który za wszelką cenę musi wytropić szpiegów Spartan. Z pomocą znajomych stara się znaleźć zdrajców, ale zadanie okazuje się trudniejsze niż przypuszczał. Informatorzy giną w tajemniczych okolicznościach i zamiast zbliżać się do wyjaśnienia sprawy, całość mocno się komplikuje. Czy uda się mu znaleźć winnych i tym samym ochronić miasto przez zgubą? Zapraszam serdecznie do lektury:)
Książka ma niesamowity klimat. Przyzwyczailiśmy się już do nowoczesnych, technologicznych zabawek i gadżetów, którymi posługują się bohaterowie w książkach akcji. Jednak tym razem nic takiego nie będzie miało racji bytu. Czas i miejsce akcji jest bowiem umieszczone w bardzo odległej rzeczywistości. Cofamy się do czasów mocno zamierzchłych, gdzie ludzie wiodą znacznie prostsze życie. Autorowi udało się świetnie ukazać tamtejsze obyczaje. Z dbałością o szczegóły i historyczne fakty kreśli portret ówczesnego społeczeństwa i ukazuje nękające je wady. Język nie jest specjalnie skomplikowany, raczej prosty, potoczny, dosadny, ale w tym przypadku to spory plus. Warto wspomnieć także o szybkiej akcji, niespodziewanych zwrotach w fabule i innych ciekawostkach, jak otrucia czy zapierające dech opisy walk. Na końcu zamieszczony jest spis miejsc i nazw historycznych, co znacznie ułatwia orientację w tekście i zrozumienie kto jest kim.
„Kiedy Atena odwraca wzrok” to debiutancka powieść, która zrobiła na mnie niemałe wrażenie. Książka z pewnością zadowoli wybrednych czytelników szukających nietypowego kryminału. Na dodatek wprowadzenie wątków starożytnych bardzo ubogaciło całą książkę i dodało jej swoistego smaczku. Jeżeli znudziły się Wam standardowe lektury z dreszczykiem i chcielibyście spróbować czegoś zupełnie innego, to ta pozycja jest wprost dla Was stworzona. Polecam i pozdrawiam!!
Przyzwyczailiśmy się już do kryminałów. W większości wyglądają podobnie. Pełno w nich nowoczesnej technologii i metod działań na nich opartych. Dzielni policjanci przy użyciu swego wyspecjalizowanego ekwipunku zasilanego bateriami słonecznymi, wykorzystują satelity do namierzania przebiegłego złoczyńcy, który za pomocą ultranowoczesnego sprzętu zdobywa tajne informacje. Nikogo to już nie dziwi. Jak jednak wykryć szpiega... w starożytności?
W podróż do roku 430 p.n.e zabiera nas Jakub Szamałek w swoim debiucie "Kiedy Atena odwraca wzrok". Znikają helikoptery i broń służb specjalnych. Jest tylko niespokojna atmosfera zagrożonego miasta i Leochares, który musi się zmierzyć z zadaniem - musi namierzyć szpiega, oraz nie dopuścić do upadku Aten. Woń prochu i spalin zastąpiona jest przez delikatny zapach oliwek, bądź smród zapuszczonych uliczek, pełnych prostytutek, oraz chłopców do towarzystwa.
Oprócz wątku kryminalnego, autor świetnie przedstawił obyczajowość i ówczesny stan wiedzy. Spotkamy się więc np. z teorią na temat histerii u kobiet, która to przez długi czas funkcjonowała w świadomości społecznej. Fabuła oparta jest na historycznych wydarzeniach, poprzeplatanych autorskimi wytworami umysłu, czyli po prostu fikcją, acz wcale nie nierealną. Całość tworzy świetny duet, połączenie przyjemnej beletrystyki, z pożytecznymi faktami, które warto zapamiętać. Przez całą powieść przewijają się rzeczywiste postaci, oraz miejsca. Nie trzeba ich wszystkich znać - autor wyręczył nas w mozolnym przeszukiwaniu internetu i zamieścił wszelkie niezbędne informacje z tyłu książki. Wystarczy zajrzeć. Kolejny plus dla Jakuba Szamałka należy się za język. Przed sięgnięciem po książkę, obawiałem się, że posłuży się wzniosłym, stylizowanym językiem, a dialogi bohaterów będą przypominać przesadnie egzaltowaną sztukę teatralną. Na szczęście było inaczej. Postacie posługują się językiem naturalnym, prostym, a nadmiar emocji wyrażają w sposób najbardziej akuratny, czyli rzucając tzw. mięsem.
We wstępie autor wyraża nadzieję, że przedstawiona starożytność będzie jednocześnie ciekawa i egzotyczna. Co więcej, dosyć nieodpowiedzialnie pozostawia ocenę tego właśnie mi - lubiącemu pozrzędzić czytelnikowi. Jako pasjonat starożytności i kryminałów, ale także jako zrzędzący czytelnik, mogę szczerze odpowiedzieć: - Udało się Panie Jakubie.
Uwielbiam kryminały i już nie mogłam się doczekać, kiedy wreszcie będę mogła zabrać się za "Kiedy Atena odwraca wzrok". Jest to debiut niejakiego Jakuba Szamałka, który w swoim życiu może pochwalić się wieloma sukcesami, min. jest absolwentem Oksfordu, doktorat Uniwersytetu w Combridge, czy stypendysta fundacji samego Billa i Melindy Gatesów. Akurat ta książka różni się od innych, które miałam okazję przeczytać jeśli chodzi o ten gatunek literatury, ale nie byłam zaskoczona, że zrobiła na mnie wrażenie. Z jakiś powodów spodziewałam się tego, a te dwa wieczory naprawdę były tego warte.
Autor w swojej powieści prznosi nas w czasie do roku 430 p. n. e., więc możemy przewidywać interesującą podróż oraz przygodę po starożytnej Grecji. Niezywkły "prezent" dla miłośników tego okresu, ale również dla pasjonatów tego gatunku. Bo mimo to, iż akcja rozgrywa się podczas wojny peloponeskiej, gdzie wojna trwa między Spartą a Atenami, to atomosfera panuje jak w rasowym kryminale z bardzo dobrej półki.
Główny bohater Leochares ma niezykle trudne zadanie, ponieważ to własne on musi powstrzymać agenta Spartan, który ma zamiar podstępnem zniszczyć Ateny. On jest jedynym, który może uratować swoje miasto od zniszczenia i znaleźć osoby, które pragną mu zaszkodzić. Dochodzi również do kilku zbrodni, do których dochodzi w skompikowanych i tajemniczych okolicznościach.
Mocną stroną "Kiedy Atena odwraca wzrok" są wątki historyczne, czyli np. postacie, miejsca czy też liczne ciekawostki na temat życia tamtych ludzi, ich mentalności i obyczajów. Podoba mi się to, że pan Jakub Szamałek nie posłużył się nużącym i ciągnącym się językiem z liczną pulą faktów, dat, nazw miejsc oraz zbędnych opisów. Tutaj jest to przedstawione w sposób przede wszystkim ineresujący, przykuwający uwagę i skupiający uwagę czytalnika na treści oraz fabule, a nie na dźwiękach za oknem, czy jakimi stukami u sąsiada. Czytasz i zatapiasz się w treści, która niezwykle trzyma w napięciu.
Mogę tylko pogratulować pisarzowi, bo jak dla mnie jest to jedna z lepszych polskich książek, które ostatnio mogłam przeczytać. A do tego niecodzienny kryminał! Polecam serdecznie:)
Kryminały osadzone w czasach nowożytnych, współczesnych nam czytelnikom, chyba zna już każdy. I prędzej, czy później każdy zorientuje się, że wszystko jest w tym gatunku oklepane, na jedno kopyto i że tak naprawdę autor bardzo musi się postarać, żeby czymś nas czytelników zaskoczyć. Debiutancki kryminał Jakuba Szamałka, już od samego początku zyskał moją aprobatę i byłam wręcz pewna, że ta książka mnie zaczaruje, gdy tylko przeczytałam, że akcja rozgrywa się w starożytnych Atenach.
Mamy rok 430 p.n.e. Czasy wojny peloponeskiej, kiedy to Ateny walczą ze Spartą. W tych ciężkich, wojennych czasach wszędzie roi się od szpiegów, wrogów, nikomu nie można ufać, nie wiadomo kto po czyjej stoi stronie. Właśnie takie trudne zadanie- wytropienie spartańskich szpiegów- zostaje powierzone głównemu bohaterowi powieści- Leocharesowi. Zadanie może wydać się banalnie proste, ale przecież mamy starożytność. Nie istnieją nawet samochody, wszędzie trzeba dotrzeć na własnych nogach, nie mówiąc już o innych, ułatwiających pracę narzędziach. Leochares wraz ze swoimi przyjaciółmi i podwładnymi rozpoczyna śledztwo, które z każdym dniem staje się coraz bardziej zagmatwane i coraz bardziej niebezpieczne.
Sam pomysł na fabułę sprawił, że poczułam się kompletnie urzeczona. Starożytność to moja wielka pasja, uwielbiam zgłębiać życie w tamtych czasach, a Jakub Szamałek trzymając się faktów historycznych ciekawie przedstawia swoją wizję codziennego życia Ateńczyków. W powieści pojawiają się postacie znane nam wszystkim z lekcji historii, takie jak Sokrates, czy Demokles. Leochares jest co prawda postacią zupełnie fikcyjną, ale tak żywą i barwną, że bez problemu mogłabym uwierzyć, iż istniał naprawdę. Wszystkie z tych postaci wzbudziły moją sympatię, niektóre sprawiły, że lektura dostarczyła mi sporej dawki śmiechu- mam na myśli Scylesa, młodego Scytę, niewolnika podlegającego Leocharesowi, którego sposób wypowiadania się był na tyle oryginalny, że aż zabawny. Prawdą jest niestety, że mimo pięknie odmalowanej codzienności ateńskiej, cały ten klimat gdzieś troszeczkę zanika, co moim zdaniem spowodowane jest językiem, jakim kazał wypowiadać się autor. Nie jest to bowiem, jak moglibyśmy się spodziewać żaden archaiczny język, tylko zupełnie współczesna mowa. Bohaterowie klną, posługują się kolokwializmami, są totalnie wyluzowani. I z jednej strony zanika przy tym ten cały grecki klimat, ale z drugiej sprawia to, że powieść czyta się naprawdę przyjemnie. W sumie doszłam nawet do wniosku, że przecież nikt z nas nie wie, czy starożytni Grecy nie przeklinali i jak naprawdę się wypowiadali.
Kryminalny wątek tej powieści to oczywiście wątek główny. Dobrze skonstruowany, zaskakujący i szybko się rozwijający. Na nudę na pewno narzekać nie można, bo trup ściele się gęsto, jeden za drugim, dostarczając Leocharesowi kolejnych pytań i wprawiając czytelnika w coraz większe zdziwienie. Co więcej, myślę, że nie sposób się domyślić, kto za tym wszystkim stoi i w jaki sposób popełnia kolejne morderstwa. Rozwiązanie całej sprawy było dla mnie kompletnym zaskoczeniem, choć typów i podejrzeń miałam całe mnóstwo.
Podobają mi się wątki poboczne powieści. Przedstawienie małżeństwa Leocharesa z Lamią, pochodzenie Scytów, ich historia i w końcu wątek epidemii dżumy, która także miała miejsce naprawdę w starożytnych Atenach. Z wątkiem dżumy wiąże się zakończenie, które kompletnie mnie zaskoczyło i wytrąciło z równowagi. Nie spodziewałam się czegoś takiego. Oczywiście w pozytywnym słowa tego znaczeniu. I choć zazwyczaj nie lubię zakończenia otwartego, to tym razem myślę, że to najlepsze, co autor mógł zrobić.
I jeszcze jeden plus. Choć lubię historię starożytnej Grecji, obawiałam się trochę, że będę miała jakieś luki dotyczącej jej właśnie i kultury, obyczajów. Bałam się, że przeszkodzi mi to w odbiorze książki, że w pewnych momentach nie będę rozumiała, dlaczego coś dzieje się w ten sposób, a nie w inny. Na szczęście autor pomyślał i o tych, którzy czasy szkolne mają już dawno za sobą i coś niecoś umknęło im już z pamięci i na końcu książki zamieścił wyjaśnienia najważniejszych terminów stosowanych w książce. Dzięki temu można czytać bez obaw, w razie czego wystarczy zajrzeć z tyłu.
"Kiedy Atena odwraca wzrok" to na pewno jedna z ciekawszych pozycji literatury polskiej na naszym rynku. Ciekawa, niebanalna, napisana dobrym stylem i przede wszystkim trzymająca się faktów historycznych, a także spójna pod względem fabularnym pozycja, z którą powinien zapoznać się każdy miłośnik kryminału i starożytności. Obiecujący debiut panie Jakubie. Czekam na więcej!
Jakie są Wasze pierwsze skojarzenia ze starożytnymi Atenami? Mnie nasuwa się myśl o mitologii, starożytnym teatrze, demokracji. Kiedy myślę o starożytnych Atenach niemalże widzę Sokratesa, który dyskutuje z innymi na różne tematy. Co jeszcze kojarzy mi się z Atenami - naturalnie, że Akropol i Partenon. Chyba zresztą i Wam nasunęłyby się w pierwszym rzędzie właśnie te skojarzenia jeżeli chodzi o starożytne Ateny. Jednakże od niedawna patrzę na nie z trochę innej perspektywy. A to dzięki książce, którą dziś udało mi się przeczytać.
Leochares musi się zmierzyć z niebezpieczną siatką szpiegowską i własnymi słabościami. W Atenach zaatakowanych przez Spartan znajduje się szpieg wrogów, który zżera Ateny od środka. Na początku nikt nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia, które staje się coraz bardziej realne. W książce zaciera się granica między dobrem i złem oraz przyjacielem i wrogiem. Zło może się czaić za rogiem, a ostatnie strony są pełne niespodzianek...
Okazało się, że Kiedy Atena odwraca wzrok nie jest najlepszym kryminałem jaki miałam okazję czytać, ale dzięki tej powieści mogłam zweryfikować swoje podejście do starożytnych Aten. Dlaczego? Otóż Autor zawarł w tej książce wiele interesujących informacji o starożytnych ateńczykach i ich podejściu do życia. Zobaczyłam w nich ludzi, którzy mają podobne troski i radości do naszych; tak jak w nas pełno w nich uprzedzeń i przesądów, ale w wielu kwestiach mieli szersze horyzonty od naszych. Dla mnie powieść Jakuba Szamałka jest ciekawym obrazem starożytnych Aten, który nie jest wyidealizowanym i nudnym światem z lekcji historii. Dowiedziałam się z tej książki kilku ciekawych rzeczy - np. tego, że okres u kobiety był traktowany jako choroba, którą miało załagodzić jedynie wydanie za mąż kobiety. Jest jeszcze kilka podobnych informacji w tej książce, które poniekąd zmuszają nas do zobaczenia tamtego czasu i ludzi w nim żyjących w innym świetle. Tak na prawdę to, że mogłam zobaczyć ten starożytny świat w bardziej ludzki i przystępny dla mnie sposób sprawiło, że przekonałam się do tego okresu w historii i jest duża szansa, że uzupełnię luki w wiadomościach z tego zakresu:). Muszę przyznać, że dla mnie wątek kryminalny w powieści Kiedy Atena odwraca wzrok zszedł na drugi plan. Bardziej zwracałam uwagę na zwyczaje oraz na ludzi, którzy bardzo mnie zauroczyli w tej powieści. Polubiłam Demoklesa i Scytów, którzy zwykle wywoływali na mojej twarzy uśmiech; a w Sokratesie dzięki tej książce obok filozofa będę widziała też człowieka.
Muszę przyznać, że powieść Jakuba Szamałka nie tylko dostarcza garść ciekawych informacji czy wywołuje uśmiech. Ta książka też potrafi wzruszyć, bo w wielu momentach pokazuje jak bardzo lojalni i oddani potrafią być ludzie. Tak sobie myślę, że szkoda, iż w naszych czasach raczej nie spotyka się już tak wielkiej lojalności... bo któż z nas ryzykowałby życiem trwając przy kimś kogo kocha? Kto z nas miałby na tyle odwagi, by być z kimś, ryzykując chociażby własnym zdrowiem?
Ja nie wiem jakbym zachowała się w sytuacjach, w których znaleźli się bohaterowie książki. Jednakże na pewno zweryfikuję swoje podejście do starożytności i ...do innych ludzi:).
Sami zdecydujcie, czy chcecie przeczytać tą książkę, Ja ze swojej strony Wam mogę ją jedynie polecić:)
Jakub Szamałek- urodził się w Warszawie, jednak od 2005 roku mieszka i studiuje w Wielkiej Brytanii. Absolwent Uniwersytetu w Oksfordzie, doktorant na Uniwersytecie w Cambridge, fascynat starożytności.
W swojej debiutanckiej powieści Jakub Szamałek zabiera nas do starożytnej Grecji. Mamy jesień 430 roku p.n.e. i właśnie mija drugie lato wojny. Jest to bardzo trudny okres dla Ateńczyków, którzy ukryci za murami miasta czekają na jakiś ruch ze strony Sparty. Wróg jednak działa metodycznie- powoli pali i niszczy wszystko na swojej drodze. Nad Atenami wisi atmosfera napięcia i niepewności. W takich okolicznościach poznajemy naszego bohatera- Lecharesa, który ma przed sobą trudne i bardzo odpowiedzialne zadanie. Musi wytropić spartańskiego szpiega, próbującego zniszczyć miasto od środka. Ma do dyspozycji jedynie własny spryt, inteligencję i grupkę znajomych. Tropy prowadzą do różnych osób, jednak ludzie, którzy mogliby wnieść coś do sprawy, giną z rąk nieznanego sprawcy. Wróg depcze Leocharesowi po piętach, jakby znał każdy jego następny krok, tym samym skutecznie utrudnia mu poznanie prawdy. Z biegiem czasu wytropienie zdrajcy staje się coraz bardziej niebezpieczne i nasz bohater zdaje sobie sprawę, że być może będzie musiał poświęcić własne życie żeby rozwikłać tę zagadkę. Odwagi mu nie brakuje, jednak czy dopisze mu szczęście?
Jakub Szamałek w doskonały sposób połączył fikcję literacką, zresztą bardzo prawdopodobną, z faktami historycznymi. Na końcu książki możemy znaleźć wyjaśnienie trudniejszych pojęć i słów, dzięki czemu nie mamy najmniejszego problemu ze zrozumieniem tekstu. Bardzo trafny jest sam tytuł, nawiązujący do ówczesnych wierzeń. Fabuła jest wciągająca, ciekawie skonstruowana i nie sposób się nudzić podczas czytania. Kiedy wydaje się, że zagadka została rozwiązana i sytuacja się uspokoiła, autor serwuje nam nieoczekiwane zakończenie, które mi osobiście bardzo przypadło do gustu.
W związku z tym, że książka dotyczy czasów starożytnych, miałam pewne obawy co do języka. Spodziewałam się, że będzie stylizowany, udziwniony, a przez to trudny w odbiorze, natomiast zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Autor posługuje się bowiem językiem prostym, potocznym, miejscami nawet wulgarnym. Bohaterowie nie są przez to sztuczni i szybko zaskarbiają sobie sympatię czytelnika. Postaci są bardzo wyraziste, barwne, „z charakterem”. Dla mnie niewątpliwie ogromnym plusem okazało się też świetne, „męskie” poczucie humoru autora. Nie raz miałam uśmiech na twarzy, zwłaszcza czytając wypowiedzi Scytów.
We wstępie autor wyraził nadzieję, że przedstawiona przez niego starożytność będzie ciekawa a jednocześnie egzotyczna. Z czystym sumieniem stwierdzam, że panu Jakubowi ten zabieg się udał. Książkę polecam wszystkim, którzy mają dosyć szablonowych kryminałów i chcą spojrzeć na życie w starożytnych Atenach z zupełnie innej perspektywy, powiedziałabym „od kuchni”. Dla mnie lektura była czystą przyjemnością i jest to według mnie jedna z lepszych i bardziej oryginalnych polskich książek jakie do tej pory czytałam.
www.kostnica.com.pl/www.czytajzfantazja.blogspot.com
„Kiedy Atena odwraca wzrok… nic nie jest takie jakie się wydaje”
Jakub Szamałek jest młodym pisarzem oraz zapalonym pasjonatem antyku i jego sztuki. Jego debiutancka powieść „Kiedy Atena odwraca wzrok” ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza SA w lipcu 2011 roku. Miałam ogromną ochotę na przeczytanie tej książki, od pierwszych chwil, kiedy o niej usłyszałam. Kryminał osadzony w czasach starożytnych? Wreszcie powiało świeżością!
Jak już wspomniałam, bardzo chciałam zapoznać się z tą pozycją lecz kiedy w końcu do mnie trafiła i zaczęłam ją pochłaniać… poczułam niesmak. Pierwsze dwa rozdziały były dla mnie katorgą. Nie mogłam przekonać się do zwrotów typu „piździ” użytych w tak odległych historycznie realiach. Niektóre „historyczne smaczki”, którymi uraczył mnie na wstępie Jakub Szamałek po prostu wydały mi się nie do końca potrzebne, chociażby ciągłe wspominanie o tym jak bardzo poniżane były w starożytnych Atenach kobiety, czy nagminne homoseksualne ciągoty mężczyzn – i od razu tłumacze, nie chodzi o to, że o tym wspominał, ale miałam wrażenie, że w dwóch pierwszych rozdziałach to było głównym tematem książki. Jednak muszę przyznać, że wielce się pomyliłam! Dalsze zgłębianie powieści zmieniło moją opinię o sto osiemdziesiąt stopni.
Leochares to człowiek pracujący na usługach Peryklesa, który rządził Atenami w czasach wojny ze Spartą. Mamy rok 430 p.n.e. Wojna rozpoczyna się naprawdę, wojska spartańskie przegrywają oblężenie Aten, tak więc zaczynają szukać sposobu na przechylenie szali zwycięstwa na swoja stronę. Zadaniem Leocharesa jest odnalezienie szpiegów spartańskich za murami Aten, zanim miasto to zostanie zniszczone od wewnątrz. Kiedy pewnego dnia wpada on na trop prawdziwie misternie uknutej intrygi, nie zdaje sobie sprawy z tego, w jak wielkie kłopoty wpadnie i jakie zmiany w jego życiu to wywoła.
Muszę przyznać, że pierwszy raz zdarzyło mi się, tak absolutnie pomylić względem jakiejś książki! Począwszy nie spodobało mi się nic oprócz ciekawej fabuły – bo tego odmówić nie mogłam. Jednak, kiedy już wniknęłam w świat przedstawiony przez autora, nic nie stało mi na przeszkodzie, aby rozkoszować się tą przepiękną i niezmiernie ciekawą historią.
Wpierw wydawało mi się, że w książce nie ma ani jednego bohatera, którego mogłabym polubić, teraz kiedy się z nią rozstaje, zaczynam za nimi tęsknić. Leochares jest człowiekiem mądrym i dobrym, choć trochę grubo ciosanym, jednak miłość jaką darzą go jego bliscy, czyli żona Lamia, niewolnik Demokles i reszta jego przyjaciół, poświadcza tylko o tym co napisałam. Szalenie zaskoczyła mnie głębia opisanych emocji i związków między ludzkich – oświadczam, że łza mi się w oku zakręciła kilka razy. A sama intryga? Zastanawiam się, czy przypadkiem Jakub Szamałek nie jest jakimś kolejnym wcieleniem, któregoś z opisywanych przez siebie Ateńczyków, gdyż opowiedział wszystko tak zgrabnie i prawdziwie, iż zwrot „i ja tam byłem miód i wino piłem, a co widziałem to opowiedziałem” byłby jak najbardziej na miejscu!
Jestem pod ogromnym wrażeniem talentu pisarskiego tegoż autora, pozostaje mi tylko życzyć mu, by nie osiadł na laurach, gdyż w tak młodym wieku, woda sodowa do głowy lubi uderzać, sama cos o tym wiem, gdyż jestem tylko rok od niego młodsza. Tak więc Jakubie, pisz! I pozwalaj nam się cieszyć historiami przez Ciebie opowiadanymi, ucz nas historii po swojemu i zarażaj swoją pasją!
Ukłony należą się też w kierunku wydawnictwa Muza SA, za ciekawą graficznie i jakościowo okładkę – trzymanie jej w rękach było przyjemnością. Jedynym minusikiem był słownik na końcu książki (nie chciało mi się skakać non stop od kartki do kartki, więc musze przyznać, iż połowy słów nie rozszyfrowywałam), ale tak czy siak, książkę warto zdobyć! Polecam, choć nie jest to kryminał w swej czystej postaci, to myślę, że zadowoli wielu z Was.
Moja ocena: 5/6
Swietna ksiazka! Naprawde trzyma w napieciu. I do tego bohaterowie nie sa czarno-biali i sztamowi ale wydaja sie prawdziwymi ludzmi z wadami i zaletami. No i mnostwo sie dowiedzialam o starozytnych atnach - duuuuuzo ciekawsze niz historia w szkole. Polecam kazdemu!
Historia sama w sobie fascynuje mnie od dawna. Dość mocno zaniedbywana w liceach (o podstawówce w wydaniu ośmioletnim nie wspominając) starożytność, została przeze mnie odkryta w pełni dopiero podczas studiowania historii sztuki. Całe jej piękno, zmysłowość oraz różnorodność doceniłam po lekturze "Podróży z Herodotem" Ryszarda Kapuścińskiego. Książka wpadła mi w ręce na początku I. roku historii sztuki. Zafascynowana postacią Herodota sięgnęłam po jego "Dzieje" i ... wpadłam niczym śliwka w przysłowiowy kompot. Prześwietna literatura. Wlokłam ją wszędzie ze sobą (kto widział gabaryty - ten nie zaprzeczy, że "wlec" to najlepsze określenie) i podczytywałam. Żałuję, że nie mam czasu żeby do niej wrócić, bo doprawdy - kto kocha historię, "Dzieje" pokocha sercem całym. Dlaczego ten bardzo osobisty wstęp? Ano dlatego, że naprawdę bardzo lubię książki, których fabuła osadzona jest w tak zwanych czasach przeszłych. Starożytnych, średniowiecznych czy jakichkolwiek.
Jakub Szamałek osadził historię w Atenach, mieście-państwie, jednym z bardziej potężnych miast Hellady. Mamy rok 430 p.n.e., konflikt pomiędzy Ateną a Spartą trwa w najlepsze. Leochares, główny bohater naszej opowieści, to przyboczny szpieg Peryklesa, stratega miasta. Porachunki z agentami, szemrane zlecenia - oto jego zadania. Oprócz Peryklesa z historycznych postaci spotkamy tutaj samego Sokratesa oraz Aspazję - konkubinę najrówniejszego z równych w Atenach. Ktoś nie przebiera w środkach i co doskonalsze osoby w mieście giną. Również ktoś przystaje na życie samego Leocharesa. Intryga jest, postaci są, tło historyczne jest - no i co z tą książką?
Intryga jest doskonale wpasowana w kontekst historyczny. Trzeba przyznać jednak, że po zakończeniu lektury czułam lekki niedosyt. Bo i jakoś tak się ten konflikt po kościach rozszedł i miało być szokująco, a wypadło mdło. Szkoda, bo przyznam szczerze - po opisie okładkowym, wstępie i rozwinięciu akcji, spodziewałam się czegoś bardziej spektakularnego. Taki rozwój sytuacji jest jednak naturalnym wynikiem dość mocno papierowych postaci zaprezentowanych w książce. Owszem - jest krwisto, brutalnie i autor nie skupia się na życiu duchowym bohaterów, akcja płynie wartko, ale niestety - sam Leochares wydaje się być mocno sztuczny. Od połowy książki dręczyło mnie jakim cudem facet taki jak on, mógł być agentem, pierwszym pomocnikiem Peryklesa, skoro najzwyczajniej sprawiał wrażenie dość mocno przytępionego umysłowo? Na plus zapisuję autorowi przedstawienie specyfiki ówczesnej ludności - trzeba wiedzieć, że ich estetyka, postrzeganie wzajemnych relacji (zarówno hetero-, jak i homoseksualnych) znacznie różniła się od współczesnej. Jeśli ktoś zarzuci autorowi przerysowanie - odsyłam do źródeł historycznych. Grecy nie rozprawiali całymi dniami o filozofii w gajach oliwnych, ojj nie.
Zdecydowanie najlepiej w powieści wypada tło historyczne. Absolutnie i niezaprzeczalnie autor Antyk kocha i potrafi miłość do tej epoki przelać na papier. To właśnie ówczesne Ateny, a nie ich mieszkańcy, są najlepszym bohaterem "Kiedy Atena ...". Fantastycznie odtworzone, ciekawie zaprezentowane. Naturalne były wtrącenia wielu specyficznych dla tej tematyki terminów - słowniczek z nazwami, miejscami oraz postaciami historycznymi okazał się pomocny. Szkoda, że został skonstruowany na zasadzie mini-leksykonu umieszczonego na końcu książki, a nie w formie zwykłych przepisów.
Przyznam, że mocno drażniły mnie przekleństwa i różne nam współczesne określenia (ciuchy, zajebisty etc.). Autor tłumaczył w wywiadzie dla Wydawnictwa Muza, że jego celem było odbrązowienie Greków. Może i cel szczytny, lecz przyznam szczerze, że mocno bije to w moje wyobrażenia o tym narodzie i koniec końców "lekkie" dialogi wydają się być mocno nierealistyczne. Mnogość przekleństw i wulgarnych określeń również nie przypadła mi do gustu. Literatura z przymiotnikiem piękna - to jednak zobowiązuje. Może się czepiam, może nie pojęłam zamysłu - mi przeszkadzało to w odbiorze lektury mocno.
Podsumowując - książka zasadniczo dobra z pewnymi charakterystycznymi dla debiutu niedociągnięciami. Warto jednak poświęcić jej swoją uwagę, chociażby ze względu na bardzo lekko podaną dużą dawkę wiedzy na temat starożytnych Aten. Jeśli kogoś nie interesuje historia może odnaleźć inne ciekawe dla niego elementy - intrygę, wątki miłosne (w znaczeniu dosłownym). Jak na debiut przyzwoite i czekam na dalsze powieści autora.
bazgradelko.pl
„Kiedy Atena odwraca wzrok” to powieść Jakuba Szamałka, fascynata starożytności zarażającego swoją pasją wszystkich wokół. Większość znanych nam kryminałów ma podobny schemat, a jedynie rozwiązanie zagadki może zaskoczyć czytelnika. Sprawdzone cechy tego gatunku to morderstwo, zagadka, tajemnicza przeszłość denata i mściwy zabójca. Z czystym sumieniem stwierdzam, że „Kiedy Atena odwraca wzrok” odbiega od znanych nam schematów. Co sprawia że debiut Jakuba Szamałki jest tak nietuzinkowy, oryginalny i porywający?
Nad Atenami unosi się obłok gęstego dymu. Co teraz płonie? Winnica pobożnego mieszkańca, dom zamożnego kupca czy może gospodarstwo biednego chłopa? Nikt nie może być niczego pewien gdy Spartanie oblegają miasto i niszczą wszystko na swojej drodze. Jednak prawdziwa wojna zaczyna się dopiero wtedy, gdy wróg wkracza niepostrzeżenie wśród ateńskie społeczeństwo burząc je od środka. Nikomu nie można ufać. Skąd wiesz, czy Twój zaufany przyjaciel nie jest jednym z podstępnych szpiegów? Leochares, pewny siebie mieszkaniec Aten, postanawia zmierzyć się z wrogami państwa. Początkowo nie docenia niebezpieczeństwa, z czasem uświadamia sobie, że nikomu już nie można zaufać. Śledztwo z każdą chwilą staje się bardziej zagmatwane. Główni podejrzani giną z rąk nieznanej osoby, a szpieg depcze Leocharesowi po piętach. Niebezpieczeństwo jest coraz większe. Czy inteligenty ateńczyk zdoła powstrzymać ukrywającego się między rodakami podstępnego wroga?
W powieści to nie wątek kryminalny jest tu najważniejszy. Czytelnika absorbuje głównie tło akcji, czyli antyczna Grecja w 430 roku p.n.e. Całą uwagę pochłania obserwacja warunków w jakich żyli ówcześni ludzie, ich zwyczajów, podziału społeczeństwa i historii kobiet. To ostatnie jest szczególnie ciekawe. Kobiety bowiem były całkowicie podporządkowane mężom, zajmowały się tylko wychowywaniem dzieci, sprzątaniem, gotowaniem oraz szyciem. Małżeństwa rzadko opierały się na prawdziwej miłości, a zazwyczaj na potrzebie posiadania osoby, która nie może odmówić współżycia seksualnego. Sam Leochares nie przypisuje swojej kobiecie większej wartości niż zwykłej prostytutce spotkanej w ciemnym zaułku.
Zapewne wszyscy podczas lektury zauważą, że bohaterowie mają często rozkojarzone fantazje na widok przystojnego mężczyzny. Nie jest to wymysł autora, ale cecha kultury starożytnych Aten. Grecy nie rozróżniali popędu płciowego skierowanego do kobiety od pożądania do mężczyzny. Było to usprawiedliwione normami tam panującymi. Mężczyźni mieli nawet swoich erastesów, czyli starszych homoseksualnych kochanków. Bohaterowie więc czują pożądanie zarówno do siebie nawzajem jak i do kobiet. Prezentacja funkcjonowania społeczeństwa jest według mnie najważniejszą cechą powieści. To ona sprawiła, że historia porwała mnie w wir zdarzeń w bardzo szybkim tempie.
Mimo że mamy tutaj czasy starożytne, to autor daje postaciom do dyspozycji bardziej współczesny i zrozumiały język. Oczywiście występują nazwy, których już się nie używa. Nie martwcie się jednak, bowiem Jakub Szamałek wyręczył nas w przeszukiwaniu encyklopedii i internetu umieszczając na końcu dzieła słowniczek z definicjami. Jest to bardzo pomocne. Ogromny plus należy się autorowi za bardzo ciekawy pomysł na fabułę i mistrzowskie wykonanie. Narrator ciekawie opowiada nam historię zmagań Leocharesa z tajemniczym szpiegiem nie pozwalając czytelnikowi choć na chwilę oderwać się od lektury.
Po raz kolejny jestem dumna z polskiego autora. Nasza literatura staje na coraz wyższym poziomie. „Kiedy Atena odwraca wzrok” to jedna z najlepszych przeczytanych przeze mnie książek w ostatnich kilku miesiącach. Świat przedstawiony zachwyca mocnymi charakterami, podstawą historyczną i wartką akcją. Gwarantuję, że każdy kto zechce dać szansę powieści, nie zawiedzie się. Dziwnie teraz patrzeć na komputery, telewizory i radia nadal pozostając myślami w antycznej Grecji...
Pierwsza myśl gdy udało mi się otworzyć paczkę z tą książką to " To musi być coś zaskakującego" i nie powiem, żeby pierwsze wrażenie było złe, ale oczekiwałam czegoś trudniejszego do rozgryzienia ;]. Książka ta opowiada o losach Aten podczas wojny peloponeskiej ze Spartą w 430 r. p.n.e. W mieście panuje głód i ubóstwo, a miasto jest bardzo zniszczone. W mieście panuje demokracja, a jednym z bardziej szanowanym osobnikiem rządzącym w mieście jest Perykles. Jak się okazuje wielu Ateńczyków nie zgadza się z jego decyzjami, a mieście pojawia się szpieg. Zdrajcy poszukuje Leochares, który jest jednym z najlepszych "detektywów" tamtych czasów. Musi on rozwiązać bardzo trudną zagadkę. W książce tej trup się ściele gęsto..., a końcówka powala z nóg.
Na kartach tej książki autor napisał w świetny sposób powieść historyczną. Wiele wątków ma swoje podłoże w historii. Perykles istniał na prawdę oraz oczywiście jak każdy wie wojna peloponeska też się odbyła ;]. W bardzo ciekawy sposób Jakub Szamałek wprowadza do swojej historii nowe postacie i ma świetne pomysły dotyczące zbrodni jakie są popełniane przez szpiega. Ludzie giną przy swoich codziennych czynnościach i nigdy nie wiedzą kiedy na nich pora. Do tej pory w kryminałach, które czytałam dużą rolę odgrywały nowinki techniczne, wynalazki oraz roboty, które służyły ludziom w rozwiązywaniu zagadek, w tej nowatorskiej powieści autor nie potrzebował żadnych specjalnych sprzętów, aby sklecić dość ciekawą historię. Bardzo dla mnie denerwującym wątkiem pobocznym tej historii były związki homoseksualne między młodymi chłopcami i panami w dość podeszłym wieku. Nie przepadam za taką tematyką mimo iż nic nie mam do takich ludzi,ale wiadomo wolałabym, żeby działo to się nie na moich oczach. Akcja rozwija się szybko i cały czas się coś dzieje. Autor odkrywa przed nami coraz to nowe tajemnice i zaskakuje nas sposobem rozwiązania problemów. Bardzo interesujący jest również wątek, w którym poznajemy losy kobiet starożytnych, a nie było to życie usłane różami. Te biedne kobiety musiały znosić poniżanie mężów, były bite i zmuszane do siedzenia w czterech ścianach. Nie wyobrażam sobie żeby ktoś tak traktował mnie. Książka mimo głównego wątku porusza wiele ważnych aspektów życia, które obecnie również nie są dla niektórych interesujące.
Jak na debiut autora to książka jest super. Mam nadzieje, że kolejne jego dzieło również będzie osadzone w starożytności, ponieważ uwielbiam ten fragment historii. Bardzo miłą niespodzianką dla osób, którym niektóre terminy historyczne są obce jest specjalnie przygotowany słownik pojęć na końcu książki ;]. Gratuluję autorowi i czekam na więcej ;]
Ateny miasto bogini mądrości, ale i wojny, nie takie jakie znamy je dzisiaj, lecz w okresie swej świetności pod rządami Peryklesa. To jedna twarz starożytnej metropolii, druga jest mniej monumentalna, chociaż równie prawdziwa - z przestępcami, zdrajcami i ciemnymi interesami. Czas wojny, a raczej oblężenia nie sprzyja spokojowi, a zamach na demokrację wielu czuje w kościach. W końcu ile można oblegać metropolię, gdy cienia zwycięstwa nie widać na horyzoncie? Szczęściu trzeba dopomóc, jednak to co dla jednej strony jest podstępem,dla drugiej jest kolaboracją. Jedynym kandydatem do wytropienia szpiega jest Leochares, nikt lepiej od niego nie zna ateńskich zaułków i ich mieszkańców, jednocześnie wie także co ukrywają rządzący. Oczywiście nie jest on idealistą, doskonale zna świat, w którym przyszło mu żyć, jego blaski, a zwłaszcza cienie. Poznał ludzi od ich najgorszej strony, wielu jest mu winnych przysługę, a dzięki takiej "walucie" wymiennej może zdobyć prawie każdą informację potrzebną do wytropienia donosiciela. Takie są przynajmniej założenia, bo rzeczywistość bardzo szybko koryguje jego plany. To co wydawało się raczej prostym zadaniem zaczyna się komplikować, podejrzani giną, świadków nie ma, a główny cel - Proteusz - tak jak mityczny odpowiednik zmienia tożsamość, a żadna nie wychodzi na światło dzienne. Do tego jeszcze ktoś zaczyna polować na myśliwego czyli Leocharesa, intencje wroga są aż nadto czytelne dla samego zainteresowanego - ma zostać zamordowany, a to dopiero początek trucicielskiego korowodu śmierci.
Za każdym razem gdy Leochares jest o krok od wyjaśnienia kto stoi za spiskiem przeciwko Atenom niewidzialny wróg krzyżuje mu plany, tak jakby dokładnie wiedział jaki będzie jego następny krok. Czy jest to możliwe czy to tylko zbieg okoliczności lub gniew bogów? A może coś ciągle umyka mu sprzed oczu, prowadząc go rownocześnie na manowce? W końcu najciemniej jest pod latarnią, bo jak można podejrzewać kogoś kto jest przyjacielem? Jednak to co wydawało się zdradą nie musi nią być, to zależy od punktu widzenia,to co wydawało się pewne na początku w końcowym efekcie wcale już nie jest takie. Czasem zwycięstwo staje się klęską ...
Demokracja ateńska przedstawiona przez Jakuba Szamałka różni się od tej znanej z podręczników - nie ma w niej dumy i doniosłości, a raczej codzienność i to ta mnie chwalebna. Może obraz wykreowana przez autora jest różna od prawdy historycznej, ale jaka ona była naprawdę? Czy taka jak w mitach czy może bliższa teraźniejszości? Ludzie od zarania dziejów ulegają tym samym pragnieniom, a ich pobudki są podobne,niezależnie od czasów, w którym przyszło im żyć. Współczesny język wypowiedzi bohaterów stanowi kontrast do historycznego tła, te dwa elementy wzajemnie uzupełniają opowieść. Nie można też zapomnieć o kulturowym i zwyczajowych detalach, które często są pomijane lub giną jako składniki mało znaczące.
Może nie takiego portretu symbolu starożytności czytelnik mógłby się spodziewać, ale nie tylko nektarem - napojem bogów żyli ówcześni. Perspektywa, z jakiej napisano "Kiedy Atena odwraca wzrok" jest równie ciekawa co niespotykana, ale dzięki temu fabuła zaskakuje swoim przebiegiem. Wątki sensacyjne przeplatają się z obyczajowymi, a to wszystko z Akropolem w tle.
Cóż może być lepszego dla miłośników kryminałów i starożytności niż opowieść szpiegowska osadzona w starożytnych Atenach? Prawdziwa gratka dla pasjonatów i dla tych, którzy szukają w literaturze czegoś nowego, niebanalnego tematu i powiewu świeżości.
Rok 430 p.n.e., trwa wojna Peloponeska, Leocharesowi zostało powierzone bardzo ważne zadanie, ma odnaleźć spartańskiego szpiega zanim on przyczyni się do trwałego rozpadu społeczności ateńskiej.
W dzisiejszych czasach, w dobie nowoczesnych technologii, nie byłoby to może trudnym zadaniem, ale jak odnaleźć szpiega jeżeli ma się do dyspozycji tylko własną inteligencję, spryt i garstkę ludzi do pomocy?
Leocharesa czeka ciężkie zadanie, tym bardziej, że ktoś przyczynia się do śmierci wszystkich, którzy w temacie mieliby coś do powiedzenia. Gdyby tego było mało, ktoś usilnie próbuje pozbyć się samego Ateńczyka, wielokrotnie dybiąc na jego życie.
Ateny zostały przedstawione w utworze, niczym kraina zła i wszelkiego zgorszenia, w której miłość za pieniądze jest na porządku dziennym, każdy szanujący się obywatel nie stroni od kontaktów seksualnych z osobami tej samej płci, a wszechobecny bród i zwłoki poniewierają się po kątach nikomu nie przeszkadzając.
Plus należy się autorowi za wykreowanie barwnych postaci, które są niczym ludzie z krwi i kości posiadający zalety jak i wady, nie bojący się ujawniać swoich emocji i prawdziwych uczuć. Można ich lubić lub nie, ale na pewno nie pozostanie się wobec nich obojętnym.
Język, którym posługują się bohaterowie jest prosty i potoczny, to w nim wyrażane jest większość emocji. Postaci nie przebierają w słowach, mówią to co myślą, nie unikając przy tym wulgaryzmów. Większości czytelników ten styl przypadł do gustu, niestety mi nie. Pojawiające się co chwila wulgaryzmy, niczym żywcem wyjęte z polskich spelun, jakoś nie pasują mi do starożytnej Gracji.
Słyszałam wiele pozytywnych opinii na temat tej książki dlatego sama postanowiłam ją przeczytać, tym bardziej, że kryminały i starożytność uwielbiam. Niestety odrobinę się zawiodłam, książka mnie nie zachwyciła i nie wciągnęła. Już w połowie utworu wiedziałam kto jest spartańskim szpiegiem, chociaż przyznam szczerze, że aż do końca miałam nadzieje, iż moje przypuszczenia okażą się mylne. Element zaskoczenia pojawił się dopiero na samym końcu, w chwili gdy czytelnik ma nadzieję, że wszystkie problemy zostały już rozwiązane i wreszcie wszystko potoczy się spokojnym rytmem, następuje coś czego chyba nikt się nie spodziewał. Czyżby to sama Atena zesłała karę na niemoralnych mieszkańców miasta?
Swietna lektura! Bardzo trzyma w napieciu - osobiscie nie moglam sie oderwac i przeczytalam ksiazke w jeden dzien. Nawet jesli ostatnio o starozytnej grecji slyszalam w liceum to uwazam ze aspekt historyczny ksiazki jest bardz atrakcyjny - niesamowicie uczlowiecza te czasy i w sposob przystepny mozna sie wiele nauczyc! Ale przede wsyztkim to bardzo dobry kryminal... Goraco polecam!!
„Kiedy Atena odwraca wzrok” niewątpliwie skusiła mnie czasami w jakich jest osadzona. Akcja bowiem toczy się w starożytnych Atenach. Jako miłośniczka historii nie mogłam sobie odpuścić takiego kryminału!
Na wstępie poznajemy głównego bohatera, Leocharesa, można rzec, że pracuje dla ateńskiego wywiadu. Staje on przed nie lada wyzwaniem, bo musi rozpracować siatkę spartańskich szpiegów działających w Atenach. Musi działać szybko, ponieważ wyraźnie widać, że szykuje się coś co może zniszczyć Ateny od środka i sprawić, że przegrają wojnę ze Spartą.
Leochares mimo, że przypomina typowych współczesnych detektywów- ironicznych, zmęczonych życiem- to zaskarbił sobie moją sympatię. Jest postacią ciekawą i wyrazistą. Zresztą jak większość bohaterów książki Szamałka, którzy są przedstawieni wyraziście i z charakterem. Oprócz postaci fikcyjnych poznajemy także postacie historyczne jak Perykles, Aspazja czy Sokrates, który to został przedstawiony z dużą dozą poczucia humoru. Jednak wcale bym się nie zdziwiła gdyby tak właśnie był traktowany przez zwykłych ludzi ;)
Bez wątpienia największą zaletą jest sam pomysł na książkę- kryminał osadzony w starożytności to coś nowego. Autor zręcznie ukazuje nam realia tamtych czasów. Na szczęście to wszystko nie jest przedstawione za pomocą suchych faktów, a potraktowane lekko, z dużą dozą humoru.
Akcja rozgrywa się akurat wtedy gdy do Aten ściągają tłumy wieśniaków, a samo miasto jest wyniszczone wojną, toteż miejsce akcji jest dość mroczne i ponure, niczym nie przypomina rozświetlonych greckim słońcem, czystych Aten z naszych podręczników do historii.
Niestety nie spodobał mi się język utworu, a raczej... wulgaryzmy. Ok, nie tyle wulgaryzmy co ich ilość. Do czytelników wrażliwych nigdy nie należałam, uważam na przykład, że Sapkowski umiejętnie wplata w swe powieści wulgaryzmy co nadaje im realistyczności, ale tyle "kurw" w starożytnych Atenach to lekka przesada.
Że język jest lekki, nie ma stylizacji na starożytny to plus, bo książkę dobrze się czyta, ale można było trochę ograniczyć przekleństwa.
Sama intryga jest niestety zbyt łatwa, bardzo szybko przejrzałam kim jest tajemniczy Proteusz. Stopień zawikłania akcji był bardzo nikły, po prostu Leochares znajdował kolejną osobę, od której niczego się nie dowiedział i obowiązkowo musiał pojawić się kolejny trup.
Książka trochę nadrabia zakończeniem. Nie było ckliwe, nie było typowego happy endu, nie zakończyło się pomyślnym rozwiązaniem śledztwa. Rozpisać się nie mogę, żebyście nie stracili przyjemności z czytania ;)
Autor miał naprawdę dobre pomysły jednak z ich realizacją chyba się nieco pogubił. Niemniej jednak to całkiem dobra książka jak na debiut, szkoda tylko, że taka krótka, można by rozwinąć wiele wątków, postaci. Mam nadzieję, że jeśli wyda kolejne książki będą nieco bardziej rozbudowane i dłuższe.
Co mi się podobało jeśli chodzi o wydanie: bardzo fajny pomysł z rozdziałami- każdy kolejny rozpoczynany jest literą greckiego alfabetu.
Podsumowując „Kiedy Atena odwraca wzrok” to książka dobra dla kogoś kto niewiele od nie wymaga i ma ochotę na lekką rozrywkę na jeden wieczór.
Czy można rozpracować siatkę szpiegowską i przeciwdziałać misternie zaplanowanej zbrodni nie mając do dyspozycji komputerów, telefonów, urządzeń do podsłuchu, miast z laboratoriów korzystając z usług wróżbitki, poruszając się między miejscami zbrodni wyłącznie pieszo, nie posiadając wreszcie żadnej odznaki policjanta czy detektywa, ponieważ instytucja ta w owych czasach po prostu jeszcze nie istniała i informacje trzeba było zdobywać bądź podstępem, bądź przemocą? Okazuje się, że można, czego dowodem jest kryminał historyczny, w którym główny bohater, Leochares, zdany jest wyłącznie na siłę swojego umysłu i pięści.
Rzecz bowiem dzieje się jesienią roku 430 p.n.e. w Atenach pogrążonych w wojnie ze Spartą. Działania wojenne w owej porze roku, zgodnie z dawną sztuką prowadzenia walki, ustają, ale rozpoczyna się za to wzmożona aktywność szpiegów, tajnych agentów i zdrajców, którzy chętnie widzieliby Ateny upokorzone i zdobyte przez tak odróżniających się od nich Spartan.
Muszę przyznać, że ten pomysł nie jest bezpodstawny, bo obserwując bardzo wiarygodny opis Aten i Ateńczyków, stworzony przez autora – znawcę starożytności, przekonałam się, że antyczna Grecja mogła wcale nie być miastem filozofów, miłujących mądrość, sztukę itd., a raczej siedliskiem pijaństwa i rozpusty.
Czy było tak rzeczywiście, na pewno trudno dziś osądzić. Na marginesie tylko zdradzę swoje zdanie, że pod wieloma względami, tymi dobrymi i złymi, nie zmieniliśmy się zbytnio przez te ponad dwa tysiące lat.
Wracając do książki – czytałam ją z ogromnym zainteresowaniem. Autorowi wspaniale udaje się przenieść czytelnika do starożytnej Grecji, gdzie Leochares, oprócz zmagania się z własnymi problemami, wpada na trop spartańskiego agenta, gotowego na wszystko byle zrealizować swój mroczny plan. Przygody Ateńczyka, wypełniającego jak gdyby rolę agenta wywiadu, w świecie, gdzie nie istnieją jeszcze żadne atrybuty kojarzące się ze szpiegowaniem, tropieniem, rozgryzaniem zagadek itd. są na prawdę wciągające. Polecam!
Uwielbiam starożytną Grecję, a zwłaszcza Ateny. Myślałam, że gdy sięgnę po tę książkę moje wrażenia będą pozytywne zwłaszcza, że lubię czytać kryminały. Niestety tak się nie stało. Książka kompletnie mnie zawiodła. Nie polecam. Książkę czytało mi się bardzo długo i monotonnie. W ogóle mnie nie zainteresowała.
Z jednej strony ciekawy pomysł, a książka napisana dość sprawnie. Z drugiej - styl pozostawia nieco do życzenia. Nie dałem się przekonać wrzucanym raz po raz greckim słowom - dla mnie są jak jarmarczna sztuczka, nie sprawiły, że "przeniosłem się" do starożytnych Aten. W ogóle po lekturze przed oczyma wyobraźni nie zostały mi żadne obrazy- życia, krajobrazów starożytnej Grecji - rzekomo tak malowniczo i dokładnie oddane przez Kubę.
Po trzecie - kryminał ów powtarza niestety grzech wielu książek gatunku: jest robiony według szablonu. Ponieważ tajemnica musi zostać zachowana do samego końca (a Autor poza końcowym "twistem" nie ma innych zagadek do zaoferowania), wszystkie działania protagonisty muszą spalić na panewce - dopóki, zrządzeniem losu, nie uda mu się pochwycić głównego złego. Podobnie było w każdej części cyklu o Breslau Marka Krajewskiego.
Kolejna klisza to rozwiązanie samej zagadki, czyli tożsamości spartańskiego szpiega. Could it BE more typical?
Tak czy siak - gratuluję debiutu i oby tak dalej.
Na mnie niestety nie zrobiła wrażenia, przeczytała, odstawiłam.
Cena: 23,98 zł

Legimi
Albertus
Zinamon
Selkar
Weltbild
Matras
Empik