Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/publicystyka/7396/ekstremalne-wyzwanie-czytelnicze

Ekstremalne wyzwanie czytelnicze

49 wartościowy tekst

Lato w pełni trwa, teatry (przeważnie) są zamknięte, w kinach sezon ogórkowy szaleje z Bobem Budowniczym w Star Treku w czasie Epoki lodowcowej, co ma zatem robić kulturalny człowiek, gdy od wszelkich festiwali muzycznych, filmowych i kulturalnych dzielą go setki kilometrów, a brak urlopu / mało zasobny portfel / szwankujące zdrowie / rodzina z drugiego końca Polski spędzająca urlop w jego mieszkaniu nie pozwalają na żadne wyprawy ani inne ekscesy? A może by tak poczytać? Nie, zupełnie nie mam na myśli tzw. książek na lato (cokolwiek to znaczy), ale jakieś ambitne zadanie literackie. Poszukajmy jakiegoś wyzwania czytelniczego!

Wyzwanie… nie darzę sympatią tego słowa. A ściślej rzecz ujmując - nie lubię go w odniesieniu do książek. Przywodzi mi bowiem na myśl dwa skojarzenia. Pierwsze sięga czasów szczenięcych i dziecięcych przerażająco głupich pomysłów, polegających na „wyzwaniu” kogoś czyli słownej prowokacji do popisania się odwagą / bezmyślnością / bezsensowną brawurą (niepotrzebne skreślić) i zrobienia czegoś bardzo niebezpiecznego, np. przebiegnięcia przez tory tuż przed nadjeżdżającym pociągiem, skoczenia z dachu garażu na betonową wylewkę przed nim lub przejścia bez jakiejkolwiek asekuracji i pomocy rąk po stalowej konstrukcji budynku czy rusztowania itp. Całej sytuacji towarzyszyła bardzo wysoka adrenalina, na miejscu byli poplecznicy obu osób (wyzywającego i wyzwanego) oraz sami główni sprawcy całego zamieszania. Zadanie było skrajnie trudne i ryzykowne, a jego realizacja, poza odwagą, refleksem i sprawnością fizyczną wykonawcy, zależała także od szczęścia. Najczęściej wszystko kończyło się pomyślnie, ale zdarzały się także dramaty i tragedie.

Drugie skojarzenie jest bardziej trywialne i dotyczy popularnego wyzwania czytelniczego „52 książki w (danym, np. 2016) roku”. Idea może być bardzo szczytna: krzewienie czytelnictwa czy też, w innych odmianach tego wyzwania (np. „52 książki azjatyckie”, „52 powieści kryminalne” itp.), popularyzowanie określonego gatunku literackiego czy literatury jakiegoś obszaru geograficznego. Nie mogę się jednak oprzeć pojawiającym się wciąż pytaniom: jakie książki można zaliczyć do owych planowych 52? Czy instrukcja / podręcznik do oprogramowania komputerowego (niektóre to prawdziwe cegły) wchodzi w grę czy nie? A książeczka sztywnostronicowa, czytana z własną małoletnią progeniturą liczy się? Co w przypadku książki kucharskiej lub literatury branżowej? Nie wspominając już o książeczce do nabożeństwa czy, niezbyt obszernym, tomiku z aforyzmami, przestudiowanym w całości w poszukiwaniu inspiracji w czasie pisania życzeń imieninowych czy rocznicowych na okolicznościowej kartce? Nie zapominajmy także o książeczkach towarzyszących niektórym wydaniom filmów na DVD – nie ma się co obruszać, wszak z punktu widzenia bibliotekarstwa i księgarstwa zaliczyć je trzeba do książek, posiadają bowiem numer ISBN (jeśli nie wierzycie – sprawdźcie). Reasumując – oba skojarzenia prowokują wnioski, że wyzwanie czytelnicze musi być czymś bardzo trudnym i śmiertelnie niebezpiecznym, a w dodatku ma wymiar głównie ilościowy.

Pasjami lubię za to wszelkiego rodzaju listy. Myślę tu o korespondencji papierowej (zapisana odręcznie kartka, koperta i znaczek – może o tym słyszeliście?) znanych osób (polecam rewelacyjne Listy niezapomniane, oba tomy), ale mam na myśli także wszelkiego rodzaju spisy czy wykazy, od listy przebojów (najlepsza wciąż w radiowej Trójce), przez listę zakupów i rzeczy do zrobienia, aż do listy książek do przeczytania. Jakże bliscy wydają mi się bohaterowie literaccy, którzy także oddają się tworzeniu różnego rodzaju zestawień: Rob Fleming z Wierności w stereo N. Hornby’ego co chwilę sporządza Top 5 (najlepszych kawałków popowych, najgorszych rozstań z dziewczynami itp.) a postaci z książek Johna Greena (Hazel Grace Lancaster, Will Grayson, Colin Singelton) wymieniają najbardziej denerwujące ich zachowania ludzkie, rozmaite reakcje innych na tę samą sytuację czy byłe dziewczyny o tym samym imieniu. Ogromną estymą darzę pisarzy, którzy także uwielbiają tworzyć rozmaite listy: James Joyce w Ulissesie zamieścił litanię i wykaz rzeczy w szufladzie Leopolda Blooma, Georges Perec dzieło „Pamiętam że” napisał w formie 480 numerowanych wspomnień, zaś swoją genialną powieść Życie instrukcja obsługi uczynił rodzajem katalogu - w każdym rozdziale, który opisywał kolejne pomieszczenie w kamienicy, ulokował pewne rekwizyty i czynności, które wcześniej spisał na 42 listach po 10 pozycji, m.in. wzmianki o jednej z póz jakiejś postaci, opis czynności, cytat z wybranego autora, liczbę, uwagę o ścianach i podłodze, stroju, kolorze, sławnym obrazie itd. Jeszcze dalej posunął się Umberto Eco, który nie tylko namiętnie sporządzał rozmaite wykazy i listy w swoich powieściach, ale także wydał Szaleństwo katalogowania – dzieło, w którym analizuje wszelkie listy i wyliczanie rzeczy w różnych dziełach literackich.

Sporządzanie rozmaitych list okazuje się być bardzo rozwijającym ćwiczeniem dla umysłu. Podczas nudnych zebrań w pracy, w kolejce do kasy lub leżąc sobie beztrosko na leżaku w ogrodzie oddaję się tworzeniu zestawień różnych tytułów książek według najdziwniejszego klucza: pomieszczenia w domu (Pokój E. Donoghue, Łazienka J.-P. Toussaint i Kuchnia Y. Banana), przeciwieństwa i antagonizmy (Wołanie do Yeti W. Szymborskiej i Nikt nie woła J. Hen), tytuły komplementarne (Dziewczyna w walizce R. Montes oraz Chłopiec w walizce L. Kaaberbøl, A. Friis) oraz licytujące (Trzy róże P. Dobšinsky, Cztery róże dla Lucienne R. Topora, Tysiąc róż M. Rem) i można tak bez końca. Przyłączycie się do zabawy?

Jedną z moich ulubionych list stanowi fragment książki Jeśli zimową nocą podróżny Italo Calvino. Uwielbiam ją, ponieważ dotyczy książek. Bohater udaje się do księgarni i zdąża do upatrzonej książki, która, co ciekawe, nosi tytuł „Jeśli zimową nocą podróżny”. Zatem postać, nazwana Czytelnikiem, zmierza do celu i wtedy autor zwraca się do niego:

Podążając tym widocznym tropem, utorowałeś sobie drogę poprzez zwarte zasieki Książek Nigdy Nie Przeczytanych, które spoglądały na ciebie ponuro z księgarskich stołów. Lecz ty wiesz, że nie powinieneś dać się zbić z tropu, że pośród nich rozciągają się całe hektary Książek Których Równie Dobrze Możesz Nie Czytać, Książek Przeznaczonych Do Innych Celów Niż Lektura, Książek Przeczytanych Jeszcze Zanim Je Otwarto Gdyż Należą Do Kategorii Tych Co Zostały Przeczytane Jeszcze Przed Napisaniem. (…) rusza na ciebie piechota Książek Które Z Pewnością Byś Przeczytał Gdybyś Miał Przed Sobą Więcej Niż Jedno Życie Ale Niestety Dni Ci Przeznaczonych Jest Tyle Ile Jest. (…) kierujesz się pomiędzy zastęp Książek Które Masz Zamiar Przeczytać Chociaż Przedtem Powinieneś Przeczytać Inne, te Nazbyt Drogie Które Będziesz Mógł Kupić Kiedyś Za Pół Ceny, Książek Idem Jak Powyżej Gdy Ukażą Się W Wydaniu Kieszonkowym, Książek Które Przeczytali Już Wszyscy A Zatem Jest tak Jakbyś Ty Przeczytał je Także. Udaremniając te ataki, zmierzasz pod wieże fortyfikacji, gdzie stawiają opór Książki Które Od Dawna Zamierzasz Przeczytać, Książki Których Od Lat Poszukujesz Bez Powodzenia, Książki Które Dotyczą Tego Czym Właśnie Się Zajmujesz, Książki Które Chcesz Mieć Pod Ręką Na Wszelki Wypadek, Książki Które Mógłbyś Odłożyć Na Wakacyjną Lekturę, Książki Którymi Mógłbyś Zapełnić Wolne Miejsce W Twojej Bibliotece, Książki Które Rozbudzają W Tobie Ciekawość Niespodziewaną Gwałtowną I Niezbyt Wyraźnie Usprawiedliwioną. 

(…) to uczucie względnej ulgi nadal nękają podjazdy Książek Dawno Temu Przeczytanych Które Należałoby Przeczytać Ponownie, a także podjazdy Książek Pozornie Przez Ciebie Przeczytanych Które Najwyższy Czas Byłoby Przeczytać Naprawdę.

Uwalniasz się, (…) wpadasz do twierdzy Nowości Których Autor Bądź Tematyka Wzbudzają Twoją Ciekawość. W samej warowni również możesz zrobić wyłom wśród oddziałów obrońców, dzieląc je na Nowości Których Autor Bądź Tematyka Nowymi Nie Są (dla ciebie lub w ogóle) oraz Nowości Których Autorzy Bądź Tematyka Są Zupełnie Nieznani (…).

Chyba Was już teraz nie dziwi liczba moich półek na LC. Nawiasem mówiąc powyżej mamy doskonałą podpowiedź w kwestii nazewnictwa tychże.

Dawno, dawno temu, w poprzednim wieku, a nawet tysiącleciu (jestem tak wiekowa, że te czasy doskonale pamiętam) zaczęłam sporządzać listy książek do przeczytania. Wykazów takich mam wciąż kilkanaście, a inspiracje i podpowiedzi czerpałam zewsząd. Mogły to być listy czy zestawienia w papierowych czasopismach (wymierający gatunek publikacji) typu „Filipinka”, skąd pożyczyłam sobie m. in. świetną listę książek wyłonionych w plebiscycie na najśmieszniejszą książkę świata (np. Dziennik paniczny Rolanda Topora czy Jak być nieszczęśliwym Paula Watzlawicka), ciekawe i niebanalne recenzje w tygodniku Przekrój czy drukowane przez dzienniki pod koniec roku / dekady / wieku / tysiąclecia zestawienia najlepszych / najważniejszych książek danego okresu. Kopiowałam też umieszczane w encyklopediach powszechnych w załącznikach wykazy najbardziej znanych dzieł literatury polskiej i światowej. Nie omijałam także zestawień typu Top 100 Books / Novels układanych przez prasę anglojęzyczną („Time Magazine”, „The Telegraph” , „The Guardian” czy „The New York Times” i „The New Yorker”). Oprócz tego ogromną pomocą i inspiracją były dla mnie książki znanych postaci literatury, traktujące o ich lekturach: Frywolitki Musierowicz, Lektury nadobowiązkowe Szymborskiej czy Lektury obowiązkowe Nyczka. Dla snobów nieodzowne okazać się mogły podpowiedzi zawarte w Podręczniku Obytego Polaka, w którym Jacek Cygan poleca np. Lamparta di Lampedusy czy Pianę dni” Viana.

Inspirują mnie też po prostu powieści, w których bohaterowie dużo czytają albo autor z upodobaniem opisuje ich biblioteczkę wymieniając tytuły. Kolejną kopalnią zestawień ciekawych książek są wydawnictwa traktujące o przyjemnościach czytania i nawykach czytelniczych, takie jak Ex libris Fadiman czy Książka o czytaniu Sobolewskiej. Ukazują się ponadto, bardzo popularne w krajach anglojęzycznych, publikacje zawierające gotowe zestawy ciekawych książek czy listy czytelnicze, dla przykładu The Book Lovers’ Companion.

Najbardziej frapującą, inspirującą, ambitną, kontrowersyjną i interesującą publikacją tego rodzaju stało się dla mnie opasłe tomisko 1001 książek, które musisz przeczytać pod red. P. Boxalla – dzieło podejmujące próbę stania się swoistym kompendium wykazów wybitnych dzieł światowej literatury. Można dyskutować czy wybór ten jest trafny pod względem merytorycznym (brak dzieł Shakespeare’a, Moliera czy Homera, nie wspominając o „Biblii”, „Eposie o Gilgameszu” czy „Kalevali”), statystycznym (520 z 1001 książek to dzieła napisane po angielsku, a literatura „reszty świata” to liczbowo mniej niż połowa) czy według jeszcze innych kryteriów. Dla mnie jednak publikacja ta stała się podstawą najważniejszej listy czytelniczej i zainspirowała mnie do wymyślenia Projektu 1001 książek, które w życiu przeczytam, który stanowi realizację czytelniczego planu najbliższą mojemu założeniu przeczytania najważniejszych książek na świecie. Co ciekawe tytułów, które chciałabym w związku z tym przeczytać, jest ponad 1300, a w praktyce zapewne będzie ich jeszcze więcej. Wspomniane wyżej dzieło Boxalla miało bowiem do tej pory już cztery wydania angielskie (dwa wydania polskie), a w każdym z nich dokonano aktualizacji, rezygnując z części rekomendowanych książek na rzecz innych, niedawno wydanych i, zdaniem redaktora i krytyków, wartych uwagi. Tom, sam w sobie fascynujący i zachęcający do częstego zaglądania, zawiera mnóstwo ciekawostek, cytatów, fotografii twórców, okładek pierwszych wydań przedstawianych książek czy fotosów z ich scenicznych adaptacji i ekranizacji. Mnie zainspirował do lektury nieznanych dzieł i poznawania literatury różnych krajów i regionów. Nie trzymam się niewolniczo wskazywanych pozycji, zdarza się, że lektura książki jakiegoś pisarza trafia w mój gust i zachęca do sięgnięcia po inne jego utwory. Tak było np. z pisarstwem Nadżiba Mahfuza, którego Hamida z Zaułka Midakk i Pensjonat Miramar, ujęte w „1001 książek…” bardzo mi się spodobały, ale zachwyciły mnie dopiero Dzieci naszej dzielnicy w wykazie powyższym niefigurujące. „Wyzwanie” to ma dla mnie zatem, wbrew nazwie, charakter nie ilościowy, a jakościowy.

Moją radość z ramowego zaplanowania czytelniczego żywota na kolejne kilkanaście – kilkadziesiąt lat uzupełnia możliwość odhaczania kolejnych pozycji na drukowanych wykazach, które sobie pracowicie sporządziłam. Zabrało mi to dobrych kilka miesięcy, zaś aktualizacje czynię wciąż w miarę publikacji polskich przekładów kolejnych niewydanych wcześniej pozycji (aż 238 książek nie doczekało się wciąż tłumaczenia na nasz język). Z satysfakcją także zaznaczam przeczytane już książki z listy w Sieci. Pomocne okazują się tu strony dla listomaniaków, takie jak Listology czy moja ulubiona List Challenges – znowu te wyzwania w nazwie! Z niecierpliwością czekam także na polskie wydanie Lists of Note pod red. S. Ushera czyli potencjalnie ulubionej książki każdego listowego maniaka. W tomie tym znajdziemy m. in. listę 57 grzechów popełnionych w życiu przez dziewiętnastoletniego Isaaka Newtona czy listę rzeczy do zrobienia dziś autorstwa Johnny’ego Casha.

A teraz przekorne wezwanie dla Ciebie – Czytelniczko i Czytelniku: zapomnij o „52 książkach”, porzuć listę „100 książek wszechczasów według BBC”! Zignoruj sezon ogórkowy oraz nieadekwatne warunki pogodowe (za gorąco lub za zimno, za sucho lub zbyt mokro). Podejmij wraz ze mną (albo swoje własne) ambitne wyzwanie na życiowe czytanie! Możesz w tym celu skorzystać ze sporządzonej przeze mnie listy albo stworzyć własną. Co o tym myślisz – podejmujesz wyzwanie, ignorujesz je czy pasujesz? Odważ się na ambitne czytanie rozłożone na lata! Czyż lista „1001 książek” nie brzmi dumnie?

PS Jeśli czytając ten artykuł dodałaś/eś jakieś książki do swojej czytelniczej listy to znaczy, że zjawisko listmanii nie jest Ci wcale tak obce, jak myślałaś/eś 

Podzielcie się swoimi refleksjami na temat Waszych list czytelniczych: skąd czerpiecie podpowiedzi i inspiracje? Jakie macie kryteria doboru książek do przeczytania? Czy zapisujecie gdzieś szukane tytuły? Jak daleko naprzód wybiegacie w planowaniu lektury? W jaki sposób weryfikujecie realizację swoich czytelniczych zamierzeń?


Pokaż wszystkie teksty publicystyczne.
Komentarze
Autor:  Róża_Bzowa |  wypowiedzi: 64  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 234
Anna
03-08-2016 22:16
Zainteresował mnie ten temat wyzwań czytelniczych. Tak na dobrą sprawę nie da się na logikę w ciągu roku przeczytać 1001 książek. Jeśli ktoś ma pozycje elektroniczne to jest inaczej. Osobiście wolę czytać książki wydane jako druk. Widzę tekst i potem widzę w którym miejscu zakończyłam czytanie. Rekordy tutaj nie mają znaczenia, lecz sama treść książki. My jako czytelnicy musimy odbierać ... Zainteresował mnie ten temat wyzwań czytelniczych. Tak na dobrą sprawę nie da się na logikę w ciągu roku przeczytać 1001 książek. Jeśli ktoś ma pozycje elektroniczne to jest inaczej. Osobiście wolę czytać książki wydane jako druk. Widzę tekst i potem widzę w którym miejscu zakończyłam czytanie. Rekordy tutaj nie mają znaczenia, lecz sama treść książki. My jako czytelnicy musimy odbierać co ta książka w nas wniosła czy zawiodła nasze oczekiwanie? Tu należy zadać sobie pytanie? Czy treść jest zrozumiana. Co do listy to nie robię specjalnych co mam czytać w danym momencie.
Czytam literaturę z biblioteki, najnowszą, polecaną przez innych, a następnie sięgam po moją biblioteczkę, w której znajdę prawie każdą dziedzinę, ale jestem dumna z mojego zbioru. Ostatnio uzupełniłam swoją biblioteczkę o zakup książek Jamesa Bonda. Jestem zadowolona z tego powodu. Klasyka w pełnej klasie. Jeśli są osoby, które lubią wyzwania czytelnicze to najlepiej niech wybiorą mniejszą liczbę książek do przeczytania. Człowiek czuje zadowolenie wówczas, kiedy przeczyta książkę składającą się z 500 ponad stron lub 600 str i czuje,że spełnił się jako czytelnik. Pozostaje jedynie opinia czy poleca czy nie?
pokaż więcej
książek: 548
WisemantheWise
04-08-2016 12:57
Bardzo intensywnie zacząłem czytać ok. 2 lata temu. Oczywiście wcześniej też czytałem, ale były to "4 książki w roku". Teraz trzymam poziom ok. 5 książek miesięcznie i myślę że to dobra liczba. A inspiracji do czytania i wyboru tytułów mam wiele. Jako że jestem też zapalonym "filmożercą" więc czytam wiele książek będących pierwowzorami filmowymi, chociaż zawsze po przeczytaniu jakiegoś tytułu... Bardzo intensywnie zacząłem czytać ok. 2 lata temu. Oczywiście wcześniej też czytałem, ale były to "4 książki w roku". Teraz trzymam poziom ok. 5 książek miesięcznie i myślę że to dobra liczba. A inspiracji do czytania i wyboru tytułów mam wiele. Jako że jestem też zapalonym "filmożercą" więc czytam wiele książek będących pierwowzorami filmowymi, chociaż zawsze po przeczytaniu jakiegoś tytułu i obejrzeniu jego filmowej wersji czuję się rozczarowany dlaczego jest tyle różnic.
Poza tym czytam książki związane z moimi zainteresowaniami, czyli Dalekim Wschodem a szczególnie Japonią. Wybieram więc często pisarzy z tego kraju.
Poza tym czytam wiele z gatunku horror i thriller. No i jestem jeszcze jednym z tych, który kiedy zacznie jakiś cykl musi przeczytać wszystkie tomy wchodzące w jego skład.
Jako że większość książek wypożyczam z miejskiej biblioteki mam naprawdę w czym wybierać, choć zdarza się że niektórych tytułów brak. :(
pokaż więcej
książek: 914
Jagrysek
19-08-2016 14:05
Ja też uwielbiam wszelkiego rodzaju listy czytelnicze - tworzę je sobie i mnożę, więc jak łatwo się domyślić już jestem fanką Twojego wyzwania. Z wielką przyjemnością będę śledzić bloga i na pewno współtowarzyszyć Ci w czytaniu :)
książek: 6087
Róża_Bzowa
20-08-2016 22:33
Dziękuję za dobre towarzystwo :-)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 568
Esotherya
18-09-2016 13:37
Świetna sprawa, tylko mi osobiście listy ciążą. Czuję, gdzieś w środku, że mam niezrealizowany plan, przez co czytanie staje się trochę mniej przyjemne. Trzymam jednak za Ciebie kciuki!
książek: 990
Olinka
20-09-2016 10:27
Robienie listy książek do przeczytania to fajny pomysł, ale u mnie to by nie przeszło. Ja czytam to na co mam ochotę i kiedy ją mam. Nie planuję ile książek przeczytam, bo nie zawsze mam czas i zdarzają się takie sytuacje, że czytam średniej grubości książkę przez miesiąc. Nie chce mieć poczucia niespełnionego obowiązku robiąc listę/plan, z którego nie mogę się wywiązać.
Robię sobie listę...
Robienie listy książek do przeczytania to fajny pomysł, ale u mnie to by nie przeszło. Ja czytam to na co mam ochotę i kiedy ją mam. Nie planuję ile książek przeczytam, bo nie zawsze mam czas i zdarzają się takie sytuacje, że czytam średniej grubości książkę przez miesiąc. Nie chce mieć poczucia niespełnionego obowiązku robiąc listę/plan, z którego nie mogę się wywiązać.
Robię sobie listę książek, które muszę kupić, ale jest ona tak długa, że nie daję rady, a do listy co chwilę są dopisywane inne pozycje :)
pokaż więcej
książek: 6087
Róża_Bzowa
21-09-2016 19:59
Przy liście długości 1310 książek, obejmującej dzieła od starożytności po rok 2011 też mogę czytać "to, na co mam ochotę i kiedy ją mam" :-)

Obowiązek?! Jaki obowiązek, skoro to dla mnie ogromna przyjemność? :-)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
More Happy Than Not. Raczej szczęśliwy niż nie

Z początku można by było pomyśleć że to kolejna książka która zaoferuje czytelnikowi typowe rozwiązania dla romansów męsko/meskich. Bardzo się cieszę...

zgłoś błąd zgłoś błąd