Wizjoner, autor arcydzieł, wielki pisarz SF – Stanisław Lem. Czy dziś jeszcze o nim pamiętamy?

Ewa Cieślik
13.09.2020

Jeden z najwybitniejszych polskich autorów science-fiction urodził się 13 września 1921 roku, w tym roku obchodziłby więc 99. rocznicę urodzin. Wybaczcie odrobinę prowokacyjne pytanie, zawarte w tytule tego tekstu, ale czy po tylu latach od wydania jego powieści są wciąż popularne? Dlaczego warto sięgać po książki Stanisława Lema?

Wizjoner, autor arcydzieł, wielki pisarz SF – Stanisław Lem. Czy dziś jeszcze o nim pamiętamy?
Reklama

Wrzesień 1921 roku, dokładnie 13. dzień tego miesiąca. To właśnie wtedy we Lwowie na świat przyszedł Stanisław Lem – pisarz, futurolog, filozof. Lem zapisał się w historii polskiej literatury jako jeden z najwybitniejszych twórców science-fiction. Naukowo-filozoficzne refleksje, jakie znajdziemy na kartach jego książek, zyskiwały uznanie nie tylko w oczach krytyków, lecz także czytelników na całym świecie. Lem jest jednym z najczęściej tłumaczonych polskich pisarzy (przekładów dokonano na 45 języków), a jego książki osiągnęły łączy nakład ponad 35 milionów egzemplarzy.

Czy Lem interesuje dzisiejszego czytelnika?

Wszystko to bardzo pięknie brzmi, lecz czy Lem, który zmarł w 2006 roku, jest dziś atrakcyjny dla współczesnych czytelników? Przecież dziś pisarz powinien być aktywny w internecie, komentować wydarzenia na Facebooku, dodawać zdjęcia na blogu i generalnie – utrzymywać kontakt z czytelnikami. Tak robi choćby George R. R. Martin, regularnie dodający wpisy na swoim blogu, czy Neil Gaiman, który na swojej oficjalnej stronie prowadzi zapiski przypominające te, jakie zamieszcza się w dzienniku. Czy Stanisław Lem mimo wszystko potrafi się dziś obronić?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, warto spojrzeć w statystyki największego w Polsce serwisu o książkach. Przez ostatnie 10 dni podstrona autora w lubimyczytać.pl została odwiedzona 2897 razy. Od początku wakacji – blisko 23 tys. razy. To świetny wynik! Okazuje się, że Lem interesuje nieco więcej internautów, niż (żyjącym i aktywni) George R. R. Martin (21 tys. odwiedzin) czy Neil Gaiman (22,5 tys. odwiedzin). A innego pisarza SF i futurologa, Isaaca Asimova, bije na głowę (7, 5 tys. odwiedzin).

Stanisław Lem na okładkach

W przypadku autora, który nie wydaje już nowych książek, ważne jest, by czytelnicy wciąż czuli zainteresowanie tytułami wydanymi dwadzieścia czy czterdzieści lat temu. O to, by pamięć o Stanisławie Lemie nie zanikła, dba między innymi wydawca jego książek. Wydawnictwo Literackie już od jakiegoś czasu publikuje dzieła polskiego futurologa w nowej szacie graficznej. Jest to dobre posunięcie – dzisiejszy czytelnik chętnie przecież dzieli się z innymi swoimi lekturami, robiąc książkom zdjęcia, które następnie umieszcza choćby na Instagramie. Jeśli książki te miałyby stare, nieatrakcyjne już okładki, prawdopodobieństwo umieszczenia takiego postu znacznie maleje.

Oprawę wizualną nowych wydań projektuje Przemek Dębowski, uznany grafik (z którym zresztą rozmawialiśmy na lubimyczytać.pl). Retrofuturystyczna estetyka i zgaszona paleta kolorów to subtelne nawiązanie do czasu, w którym powstawały powieści (lata 60. i towarzyszący im design są zresztą dziś bardzo modne). Okładki Dębowskiego są znane na całym świecie – prawa do nich zakupiło także wydawnictwo ze Stanów zjednoczonych, dzięki temu z takie wydania będą mogli zakupić również czytelnicy amerykańscy. (Co ciekawe, w wywiadzie dla lubimyczytać.pl Dębowski przyznał, że on sam lubi tylko dwie z zaprojektowanych przez „Fiasko” i „Wysoki zamek”).

Okładki Przemka Dębowskiego zachwycają też w wydaniach amerykańskiego wydawnictwa MIT Press (związanego z Massachusetts Institute of Technology w Cambridge). W 2020 roku nakładem tego wydawnictwa ukazało się sześć powieści Lema (m.in. „Głos Pana”, „Niezwyciężony”, czy „Powrót z gwiazd”), a w 2021 roku na rynku pojawi się siedem kolejnych tytułów, w tym takie, które po raz pierwszy będą tłumaczone na język angielski.

Warte uwagi są również tureckie edycje dzieł Stanisława Lema. Bardziej minimalistyczne i utrzymane w chłodniejszych barwach, ukazują się nakładem wydawnictwa Alfa Kitap ze Stambułu.

Atrakcyjna szata graficzna książek przekłada się na popularność autora w mediach społecznościowych. Hasztagiem #stanisławlem opatrzono niemal 10 tys. postów na Instagramie (dodać do tego należy również 1544 hasztagów bez polskich znaków #stanislawlem).

Dzisiaj jest jutro

Można prognozować, że książki Lema zyskają nowych czytelników także w przyszłym roku. To przecież wtedy przypada 100-lecie jego urodzin, które ma być hucznie świętowane. Z tej okazji już teraz można zajrzeć na stronę roklema.pl, na której pojawiają się informacje dotyczące jego życia i twórczości oraz zapowiedzi przyszłorocznych wydarzeń, w tym – premiery nowej książki Wojciecha Orlińskiego, autora biografii „Lem. Życie nie z tej ziemi”. Jego kolejna publikacja będzie opisywać realia funkcjonowania pisarza w systemie ustroju socjalistycznego.

Jednak nie trzeba czekać do 2021 roku, aby o Lemie dowiedzieć się czegoś ciekawego – już teraz, we wrześniu, odbędzie się sporo spektakli i dyskusji dotyczących jego dzieł. W tych ostatnich wezmą w nich udział lemolodzy, naukowcy i pisarze – między innymi Jacek Dukaj, Łukasz Orbitowski czy Michał Ostrowicki. Wśród poruszanych tematów: seksualność w dziełach Lema, obowiązki cywilizacyjne literatury science fiction i teorie spiskowe. Tak, teorie spiskowe, w tym głośna sprawa konfliktu na linii Lem – Philip K. Dick.

Komunistyczny spisek i walka o władzę nad umysłami

Reklama

Okazuje się bowiem, że życie Stanisława Lema nie było wolne od wydarzeń, które dzisiaj mogłyby trafić na pierwsze strony gazet. Wśród nich słynna sprawa oskarżenia, wystosowanego przez autora „Człowieka z Wysokiego Zamku”. Philip K. Dick był przekonany, że ktoś taki, jak Stanisław Lem nie istnieje – pod tą tożsamością ukrywa się komitet złożony z agentów, którzy pod płaszczykiem literatury sączą w umysły Amerykanów komunistyczną propagandę. Sensacyjną informację tej treści Dick przekazał FBI. Pod kryptonimem Stanisław Lem miały odbywać się zakrojone na szeroką skalę działania mające wpływać na amerykańskich wydawców i czytelników, za cel stawiające sobie uzyskanie „monopolu w zakresie wpływu na opinię publiczną poprzez eseje krytyczne i pedagogiczne, stanowiącego zagrożenie dla całej naszej sceny science fiction z właściwą jej wolną wymianą poglądów i myśli”.

Dowód? Mnogość stylów pisarskich i niesłowiańskie nazwisko Lema. Dickowi nie udało się jednak przekonać Federalnego Biura Śledczego o niebezpieczeństwie czytania książek Lema (zresztą polski pisarz nigdy nawet nie był członkiem partii komunistycznej, a od końca lat 70. działał przeciwko ówczesnemu ustrojowi). Nie do końca jasne jest, czym spowodowane było postępowanie autora „Ubika” – możliwe, że czuł się obrażony na Lema za to, że polski twórca wypowiadał się krytycznie o amerykańskim SF (choć już samego Dicka bardzo cenił); możliwe też, że na zachowanie Amerykanina wpływ miało stosowanie środków psychoaktywnych (mówi się też o możliwej chorobie psychicznej). Oskarżenia nie zepsuły jednak za oceanem opinii o twórczości polskiego futurologa, a jego książki w USA dalej cieszyły się popularnością. Można domyślać się, że w dzisiejszych czasach mogłyby tylko służyć jako darmowa reklama i pozytywnie wpłynąć na sprzedaż kolejnych egzemplarzy.

Fantomatyka, czyli wirtualna rzeczywistość wizjonera

Stwierdzenie, że Lem wielkim pisarzem był, może czytelników nieznających wcześniej jego twórczości nastawić negatywnie. Jak ma mnie zachwycać, kiedy nie zachwyca? – może spytać ktoś, kto jako pierwszą lekturę wybierze jedną z trudniejszych książek pisarza, w których „próg wejścia” jest za wysoki. Podpowiedzią może tu służyć lubimyczytać.pl – najlepiej ocenione w serwisie są m.in. „Cyberiada. Bajki robotów”, „Pokój na Ziemi” czy „Dzienniki gwiazdowe”. Co ciekawe, z twórczością Lema mogą stykać się już młodzi czytelnicy – fragmenty „Cybieriady” wyszczególnione są na liście lektur uzupełniających dla klas 4-6, „Wizja lokalna” to lektura uzupełniająca dla szkół ponadpodstawowych.

Warto mieć w pamięci, że Stanisław Lem dekady temu pisał o rzeczywistości, w której dzisiaj żyjemy. Przewidział wynalezienie czytnika e-booków (w „Powrocie z gwiazd" opisał urządzenie zwane optonem) i audiobooków („lektonów”), a już w latach 50. przedstawiał koncept Internetu, rozumianego jako „kontynentalne, a potem nawet planetarne sieci komputerowe” („Dialogi", 1957). Dodajmy, że zmarły w 2006 Lem gorzko komentował sieć, której stworzenia dożył:

Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.

Lem pisał także o wynalazkach, które dzisiaj znamy jako smartfony, wyszukiwarkę internetowe czy drukarki 3D. I choć wszystkie te rzeczy są na kartach jego dzieł nazywane inaczej (optonami, lektonami czy „Biblioteką Trionów"), to czytając jego książki – nawet te napisane pół wieku temu – można odnieść wrażenie, że są niezwykle aktualne i opisują rzeczywistość bliską naszej. W określeniu „wizjoner” nie ma zatem niczego na wyrost. Siłą prozy Lema, która może przyciągnąć dzisiejszego czytelnika, jest też umiejętne łączenie przygody z nauką, a także filozofią. Taka mieszanka świetnie sprawdza się w serialach, dlatego z łatwością mogę sobie wyobrazić, że gdyby Stanisław Lem dziś żył, mógłby napisać opowiadanie, na podstawie którego powstałby najlepszy odcinek „Black Mirror”. Scenarzyści „Westworld” również mogliby nawiązać z nim współpracę, tak samo jak twórcy „Dark”. Co więcej, nawet kręcona właśnie kontynuacja „Matrixa” również mogłaby czerpać z jego nowych powieści, Zagrożenia, jakie niesie ze sobą rozwój technologii i wirtualna rzeczywistość (którą polski pisarz nazywał fantomatyką”) oraz wizję przyszłości gatunku ludzkiego Lem opisał w rozprawie „Summa Technologiae". To pesymistyczna wizja, która wiele może nas nauczyć, mimo tego, że wydana była w 1964 roku. „Spośród książek dyskursywnych zadowolony jestem wyłącznie z »Summy technologiae«”, pisał po latach Lem. Warto zdać się na jego opinię, sięgnąć po „Summę” (która w tym roku ukaże się w nowym wydaniu) i posłuchać pisanych jego ręką przestróg – tak wartościowych właśnie dziś, gdy niepewna przyszłość ludzkości nigdy nie była tak bardzo prawdopodobna.

A czy Wy także uważacie, że wciąż znajdujecie w książkach Stanisława Lema aktualne treści? Jak waszym zdaniem warto pielęgnować pamięć o Wielkich Nieobecnych, którzy żyją już tylko w swoich książkach?

Fot. otwierająca: Stanisław Lem w 1966 roku, CC BY-SA 3.0

Reklama

komentarze [34]

Sortuj:
189
169
17.09.2020 18:05

Polecam: "Awantury na tle powszechnego ciążenia", autor Tomasz Lem- syn.
Poznacie sylwetkę pisarza w codziennym życiu. Swoją drogą pisarz uznawany na całym świecie, ogromny dorobek, futurysta. Cenię i podziwiam autora za umysł i twórczość.


3532
201
15.09.2020 12:06

Rzeczywistość nie jest czarno-biała. Łatwo jest idealizować człowieka a w Polsce żywa jest zasada: " o zmarłym dobrze albo wcale".

IMHO Lem było złożonym człowiekiem i "zjawiskiem". Był wytworem swoich czasów, sumą swoich doświadczeń. Przeżycia wojenne, pogromy we Lwowie, zdobycie Lwowa przez Armię Czerwone, stalinizm. Malo kto wie, że Lem napisał list do władz radzieckich...

więcej

21
15
17.09.2020 02:13

Sumą swoich doświadczeń... Hehehe


157
137
15.09.2020 10:21

Nagłębszy filozof XX wieku.


21
15
14.09.2020 18:21

A po co zaprzątać sobie umysł przezytkami. Miejsce staroci na śmietniku. Kto tego nie rozumie zostaje w tyle. Trzeba skończyć z tym skansenowym myśleniem Nie ma ludzi nie zastąpionych. A poza tym s-f. Wizjoner niby czego?

Pewnego razu pomachalem dla żartu jakiemuś dziadkowi w bibliotece, patrzył się jak nicpoń to mu pomachalem. Podszedł do mego stolika i pyta co czytam.
...

więcej

3532
201
15.09.2020 11:32

Hmmm, piszesz to ironicznie? Czy na poważnie? Starożytna literatura ma wylądować na śmietniku? Enuma elisz? teksty piramid? Mity greckie? Tacyt? Pliniusz? Trankwillus? To ludzkie dziedzictwo i na śmietniku nigdy nie wyląduje :)

A może masz na myśli starą fantastykę? Jak bardzo starą? :) Widzisz - ja uwielbiam starą fantastykę: złoty wiek amerykańskiej fantastyki, radziecką...

więcej

21
15
15.09.2020 18:37

Gdybym kradł będąc pozbawionym twarzy dwulicowcem też pewnie pozostał bym na takim poziomie ambicjonalnych. Ludzie chcący iść w zgodzie ze swym sumieniem nie mogą sobie pozwolić na takie marnotrawstwo czasu bo na śmietniku wylądują oni sami.


3532
201
16.09.2020 17:05

Bełkoczesz...


21
15
17.09.2020 02:17

Pozdrawiam pozbawiony twarzy Anonimie.
Hehehehe


12
7
14.09.2020 14:27

A mnie się bardzo nie podobają okładki książek Lema:( Bardzo się rozczarowałam, że są takie proste i "retro". A co do samego Lema, to ja przeżywam nieprzerwaną fascynację jego twórczością od X lat. I niezmiennie moim numerem 1 są "Dzienniki gwiazdowe", które polecam każdemu i zawsze.


136
0
14.09.2020 19:15

A dla mnie sa bardzo ladne i stylowe.


6978
359
14.09.2020 14:00

Lem był geniuszem, wybitnym umysłem i ciekawym człowiekiem.
Miał szerokie horyzonty, był samoukiem, człowiekiem bardzo ciekawym świata i, zaryzykuję twierdzenie, najlepiej zorientowanym czytelnikiem w kraju w czasach PRL-u w dziedzinie najnowszych odkryć naukowych i dyskursów w Europie. Czytał zagraniczne czasopisma i książki w czasach, gdy dostęp do nich był praktycznie...

więcej

1980
251
14.09.2020 12:11

99 rocznica urodzin Stanisława Lem - czy o nim pamiętamy?

Aż bije po oczach, że nazwiska w tym kraju odmienia się przez przypadki...


438
5
14.09.2020 00:20

Jeden z największych geniuszy literatury.


482
157
14.09.2020 10:28

Właśnie tak!


1113
587
13.09.2020 21:19

Lem na prezydenta! Lem na wieszcza! Lem na księżyc! Lem potęgą jest i basta! :D


6978
359
14.09.2020 14:03

A propos "Lem na księżyc": 17 grudnia 2019 r. Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU) ogłosiła wyniki globalnego konkursu IAU100 NameExoWorlds na nazwy planet pozasłonecznych. Wybrano nazwy inspirowane twórczością Lema: gwiazda o nazwie Solaris i planeta nazwana Pirx.


848
151
13.09.2020 20:22

Miałam wyjątkową okazję porozmawiać z najważniejszym znawcą Lema w Polsce - Stanisławem Beresiem, więc wiem nawet, gdzie pisarz chował ulubione słodycze i jak traktował natrętnych dziennikarzy.

I choć nie lubię tej literatury, to posiadam cały dorobek futurologa na półkach.


zgłoś błąd