Czy „Wiedźmin” w „Świecie Dysku” może usłyszeć „Pieśń Lodu i Ognia”? Najciekawsze cykle fantastyczne

Marcin Waincetel
01.02.2020

Niektórym twórcom już za życia udało się osiągnąć nieśmiertelność. Inni dopiero z czasem zyskali status legend. O ich wielkości stanowią zaś dzieła – literackie cykle. Bo „kto czyta książki, ten żyje podwójnie”. A dzięki jakim tytułom egzystencja może być jeszcze ciekawsza? Najlepsze cykle fantastyczne znajdziecie na poniższej liście.

Czy „Wiedźmin” w „Świecie Dysku” może usłyszeć „Pieśń Lodu i Ognia”? Najciekawsze cykle fantastyczne

„Jeden, by wszystkimi rządzić…”

W świecie fantastyki panuje wielu monarchów. Założycielem jednego z największych rodów jest J.R.R. Tolkien – klasyk literatury anglosaskiej, profesor filologii klasycznej na uniwersytecie w Oxfordzie, władca Śródziemia, który w historii zapisał się jako autor „Drużyny Pierścienia” (w tłumaczeniu Jerzego Łozińskiego „Bractwo Pierścienia”), „Dwóch wież” oraz „Powrotu króla”. I tutaj ważna uwaga. „Władca Pierścieni” od samego początku był przez Tolkiena pomyślany jako całość. Historia została zapisana w jednej części, którą na tomy zdecydowali się podzielić wydawcy. Brytyjski klasyk przez lata rozwijał jednak swoją mitologię, czego najlepszym dowodem jest „Silmarillion”, od którego Tolkien zaczął tworzyć legendarium. Obraz fikcyjnego uniwersum zdumiewa rozmachem, zapisano w nim system opowieści, mitów, legend, baśni, całej kosmogonii, którą skonstruował autor „Hobbita”. W fantastycznym cyklu znajdziemy też mniej znane perełki, za których wydanie odpowiadał Christopher Tolkien, niedawno zmarły syn artysty – „Dzieci Húrina” czy „Beren i Lúthien” to kolejne rozdziały wielkiej historii znanej ze Śródziemia.

Okładki książek z cyklu Władca Pierścieni, J.R.R. Tolkien

„Było raz czworo dzieci – Piotr, Zuzanna, Edmund i Łucja.”

Złotymi zgłoskami w świadomości fanów zapisał się również C.S. Lewis, ceniony brytyjski filolog, znawca kultury średniowiecza, szanowany naukowiec uniwersytetu w Oxfordzie, a prywatnie jeden z najbliższych przyjaciół J.R.R. Tolkiena, z którym wykładał na wydziale literatury angielskiej. Autor „Opowieści z Narnii”, cyklu siedmiu powieści fantasy, uważany jest dziś za prawdziwego klasyka literatury dziecięcej, którego z uwielbieniem i fascynacją poznają również dojrzali czytelnicy. Bo do konstrukcji swojego magicznego uniwersum wykorzystał on motywy z tradycji chrześcijańskiej, wierzeń starożytnych Greków i Rzymian, antycznej mitologii i brytyjskich baśni. Mozaikowy, niezwykle symboliczny obraz, za sprawą którego najpiękniejsze legendy zyskują zupełnie nowy wymiar.

Okładki książek z cyklu Opowieści z Narnii

„Nawet głupstwo jest niebezpieczne w rękach głupca.”

Ciągle zdumiewa też dziedzictwo, jakie pozostawiła po sobie nieodżałowana Ursula K. Le Guin. Amerykańska autorka wyspecjalizowała się w tworzeniu opowieści zarówno spod znaku fantastyki naukowej, jak i fantasy – umiejętność pracy w tak różnych konwencjach nie jest znowu częstym zjawiskiem. Wielokrotnie wyróżniana nagrodami Hugo i Nebula autorka opracowała cykle „Ziemiomorze” i „Ekumena”. Le Guin potrafiła wydobyć z fantastyki rozrywkową formułę, ale też czystą wiedzę, która odnosiła się zarówno do antropologii kulturowej, socjologii, polityki, jak i do wierzeń. Opisując dobrowolny związek światów przyszłości w „Ekumenie”, zastanawiała się nad istotą kolonializmu, współistnieniem przedstawicieli zróżnicowanych cywilizacji. Na kartach „Ziemiomarza” nakreśliła obraz niezwyczajnej fauny i flory, egzotycznych kultur, gdzie magia łączy się z nauką.

Okładki książek z cyklu Ziemiomorze

Reklama

„Ja wiem jedno: jeżeli życie jest iluzją, to i ja nie jestem niczym więcej, a złudą tylko.”

Robert E. Howard jest zaś tym twórcą, który największą sławę zyskał już niestety po swojej tragicznej śmierci. Literacki ojciec postaci Conana Barbarzyńcy musiał imać się przeróżnych zajęć, aby zarobić na utrzymanie. Przyjaciel H.P. Lovecrafta uważany jest dziś za jednego z najważniejszych przedstawicieli heroic fantasy, ba, właściwie jest pierwszym autorem, który w pełni świadomie wykorzystywał konwencję, w której najważniejsza jest wędrówka niestrudzonego bohatera w nieznane. Najpopularniejsze książki Howarda traktują oczywiście o krewkim Cymeryjczyku, w którego na filmowym ekranie wcielał się Arnold Schwarzenegger. Jednak mistrz fantasy pozostawił po sobie również inne cykle, żeby przywołać tylko historię „Solomona Kane’a”, pogromcy bestii ze świata zła. Obieżyświat o posępnym obliczu, niezłomnym, ale trudnym charakterze, fascynuje i przeraża jednocześnie.

Okładki książek z cyklu Conan

„Cicho, cicho dzieci. To nie demony, nie diabły… Gorzej. To ludzie.”

Obecnie najbardziej znanym pogromcą zła jest jednak Biały Wilk. Nazwisko Andrzeja Sapkowskiego ostatnimi czasy odmienia się przez wszystkie możliwe przypadki. Ale czy można się temu dziwić? Wiedźmin Geralt znalazł się na ustach wszystkich fanów fantastyki, ale również osób spoza zamkniętego kręgu tego typu literatury. Początkiem wędrówki Rzeźnika z Blaviken było opowiadanie „Wiedźmin”, które ukazało się w grudniu 1986 roku w miesięczniku „Fantastyka”. Ciekawe jest też to, że autor pierwotnie myślał, aby saga nazywała się „Krew elfów”, natomiast tytułem pierwszego tomu miało być „Lwiątko”. Napisana w niezwykle czarowny sposób seria opowieści to historia, w której mitologie i wierzenia z różnych kultur zyskują zupełnie nowy wymiar. Sapkowski jest erudytą, mistrzem reinterpretacji, dzięki czemu Wiedźmin to bohater atrakcyjny nie tylko dla Słowian. Twórca cyklu „Wiedźmin Geralt z Rivii” jest pierwszym Polakiem wyróżnionym prestiżową World Fantasy Award, którego dzieła zostały przełożone nie tylko na język rozrywki elektronicznej, ale również komiksów – tak polskich, jak i zagranicznych artystów.

Cykl książek Wiedźmin Geralt z Rivii Andrzeja Sapkowskiego, okładki

„Jest śmierć i podatki, ale podatki są gorsze, bo śmierć przynajmniej nie trafia się człowiekowi co roku.”

A teraz wyobraźcie sobie dysk, który spoczywa na grzbietach czterech słoni: Berilii, Tubula, Wielkiego T’Phona i Jerakeena, stojących na skorupie A’Tuina, wielkiego żółwia płynącego przez wszechświat. Czyste szaleństwo! Ale bynajmniej nie chaos. Bo „Świat Dysku”, wieloksiąg spisany piórem nieodżałowanego Terry’ego Pratchetta, to uporządkowany i spójny, choć wyjątkowo zwariowany cykl, w którym nasza codzienność przedstawiona jest w oparach absurdu. A obraz odbija się dodatkowo w krzywym zwierciadle… w powieściach z kultowego cyklu sparodiowano bowiem gatunkowe wzorce i motywy z literatury fantasy. Pratchett, pisząc ze swadą i dowcipem, zajmował się śmiertelnie poważnymi tematami – polityką, religią, tolerancją, władzą i przemijaniem… W „Świecie Dysku” znaleźć można czarownice, wilkołaki, adeptów kultu śmierci, szalonych wynalazców, biurokratów, driady, mówiące psy, zdziwaczałych arystokratów i pozbawionych talentu magików… I choć czas cenionego Brytyjczyka bezpowrotnie minął, to jego dzieła zyskują nową formę. Wkrótce doczekamy się serialu o „Straży miejskiej”. A przecież do wykorzystania jest też cykl o Śmierci czy Rincewindzie!

Okłądki książek Terry'ego Pratchetta Świat dysku

„Istnieją tylko dwie możliwości: albo jesteśmy sami we Wszechświecie, albo nie. Obie są równie przerażające.”

Skąd pochodzimy? Dokąd zmierzamy? Czy jako ludzie naprawdę jesteśmy jedyną inteligentną formą życia w całym, nieskończonym przecież wszechświecie? Między innymi nad takimi kwestiami zastanawiał się Arthur C. Clarke, brytyjski prozaik specjalizujący się w prozie fantastycznonaukowej, wielki propagator kosmonautyki. Na podstawie jego założeń rozbudowano koncepcję stacji orbitalnych. Clarke zapisał się jako twórca „2001: Odysei kosmicznej”, przy stworzeniu której pomagał Stanley Kubrick, reżyser kultowej adaptacji. Ceniony literat z czasem postanowił rozwinąć swoje uniwersum, w którym galaktyka jest naturalną areną walki pomiędzy różnymi formami egzystencji. Ludzkim życiem i sztuczną inteligencją, o czym dowiadujemy się na pokładzie statku „Discovery One”. To sugestywna opowieść stanowiąca dowód na wielkość nauki, ale również swoista przestroga przed tym, aby nie zawierzać tylko rozumowi.

Okładki książek Odyseja Kosmiczna, Arthur C. Clarke

Innym wielkim twórcą spod znaku kosmicznej literatury jest Stanisław Lem. Urodzony we Lwowie prozaik, filozof, futurolog i publicysta, znany między innymi jako autor „Solaris”, „Niezwyciężonego” czy „Bajek robotów”. Niezwykle ważnym dziełem, dzięki któremu możemy zrozumieć zmieniający się warsztat pracy autora, jest cykl opowiadań „Dzienniki gwiazdowe”. Bo przecież pierwsze odcinki pochodzą z początku lat 50. XX wieku, a ostatnie datowane są na 1999 rok. Bohaterem niezwykłych ekspedycji jest Ijon Tichy, który jako narrator prowadzi nas po nieznanych rubieżach galaktyki. Opowieści utrzymane w stylu powiastek filozoficznych – nierzadko zabarwionych groteską, absurdem – zdradzają wielki intelektualny horyzont Stanisława Lema. A przecież to nasz rodak miał wyjątkowy dar do tego, aby prognozować, jak będzie wyglądać przyszłość. Jednym z najgłośniejszych przykładów jest przewidzenie powstania czytników e-booków, o których wspominał w 1961 roku w „Powrocie z gwiazd”.

„Umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli ma oczywiście zachować ostrość.”

Reklama

George R.R. Martin skomponował „Pieśń Lodu i Ognia”, której treść zapisano w telewizyjnej „Grze o tron”. Wciąż czekamy na zwieńczenie cyklu, choć kto wie, czy wcześniej nie nastąpi premiera nowego serialu osadzonego w świecie Westeros – tym razem miałaby to być opowieść o rodzie Targaryenów. Historia przynależąca do gatunku fantasy to niezwykle bogata kronika świata, w której za wielką polityką stoją wielkie namiętności. Przeznaczenie łączy się zaś z wyborami dyktowanymi sercem i rozumem. Niekiedy kontrowersyjna, wielowątkowa, zdumiewająca rozmachem i symboliką. Ale jeden z najpopularniejszych twórców światowej fantastyki dał się poznać również jako pomysłodawca innych projektów. „Dzikie karty” to seria powiązanych ze sobą antologii opowiadań i powieści fantastycznych pisanych przez znanych autorów, wywodząca się z gry fabularnej „Superworld”, w którą grali w latach 80. w Nowym Meksyku zaprzyjaźnieni pisarze science fiction. George R.R. Martin określił główne ramy rzeczywistości, w której ukazano alternatywną historię świata, w którym współistnieją ze sobą zwykli śmiertelnicy, zmutowani herosi i ich przeklęci bracia. Dojrzała opowieść z mitologią superbogów, którą współtworzyli artyści pokroju Neila Gaimana, Howarda Waldropa, Waltera Jona Williamsa. Jednym z nich był też Roger Zelazny.

Okładki książek z cyklu Pieśń Lodu i Ognia, George R. R. Martin

„Koszmar zbliżał się ku końcowi, lecz miałem wrażenie, że trwał całą wieczność.”

Amerykanin to jeden z tuzów gatunku, przedstawiciel tak zwanej nowej fali w literaturze fantastycznonaukowej, w której nie tyle technika i zdobycze cywilizacyjne, co sam człowiek stał się centralnym tematem. Roger Zelazny skonstruował też jeden z najbardziej oryginalnych cykli w historii fantastyki, jakim bez wątpienia są „Kroniki Amberu”. W opowieści rozpisanej na dziesięć tomów rzeczywistość rozciąga się pomiędzy miastem Amber a Dworcami Chaosu. Pierwszy z nich ma Wzorzec, ostoję ładu, drugi – Lorgus, przeciwieństwo Wzorca. Istnieją też odbicia Amberu, Cienie, a nasz świat jest jednym z nich. Magiczne fantasy zabarwione naukowymi eksperymentami, w którym motywem przewodnim jest imaginacja.

Okładki książek cyklu Kroniki Amberu

„Kiedy usiłujemy ukryć nasze najskrytsze uczucia, zdradzamy się całym sobą.”

Dzięki nieposkromionej wyobraźni Frank Herbert opracował „Kroniki Diuny”. Podobno sam pomysł narodził się, kiedy amerykański twórca miał zamiar napisać tekst publicystyczny o wydmach we Florencji. I choć artykuł ostatecznie nigdy się nie ukazał, to zainspirował on Herberta do stworzenia powieści o słynnej, pustynnej planecie Arrakis. Na niej to właśnie określił kontury świata, wypełniając go przedstawicielami nieznanych ras, plemion, cywilizacji. Herberta w twórczości o wiele bardziej interesowała natura człowieka, a także wyzwania, które stoją przed nim na drodze ewolucyjnej metamorfozy. „Kroniki Diuny” to niezwykle barwna epopeja z niezwykłą galerią postaci należących do arystokratycznych rodów z różnych części galaktyki. Dzieło Franka Herberta uznawane jest za jedno z najwybitniejszych w kanonie fantastyki, czego świadom jest Denis Villeneuve, reżyser najnowszej ekranizacji, która zapowiadana jest jako rozpoczęcie zupełnie nowej franczyzy kinematograficznej.

Okładki książek cyklu Kroniki Diuny Franka Herberta

„Rodzimy się bowiem i umieramy sami, a ci, którzy towarzyszą nam po drodze, zwykle będą musieli wybrać własną.”

Wyjątkowym materiałem na filmową opowieść są też inne dzieła polskich twórców. Nie tylko Andrzej Sapkowski, ale również Jarosław Grzędowicz zasługuje na to, aby stać się pisarzem światowego formatu. Bo przecież wizja zawarta w trylogii „Pan Lodowego Ogrodu” to czyste złoto – fantasy łączy się w niej z rozwojem nauki, a magia kontrastuje, a czasami współgra z racjonalizmem. Historia Vuko Drakkainena, wyposażonego w zdobycze najnowszej techniki, które czynią zeń niemalże boga, to zapis naukowej ekspedycji, z czasem zmieniającej się w formowanie zupełnie nowego świata. Ziemski wysłannik musi nauczyć się koegzystować na planecie Midgaard. Ingerencja w rozwój nieznanej kultury zmienić może nie tylko życie jednego człowieka, ale i całej cywilizacji. Aby upodobnić się do lokalnych mieszkańców, Vuko zostaje poddany operacji oczu oraz przyjmuje lokalne imię Ulf Nitj’sefni. W jego mózg wszczepiono pasożytniczy grzyb – Cyfral. Brzmi intrygująco? Grzędowicz, swego czasu ceniony redaktor, wzięty tłumacz, współzałożyciel grupy literackiej Klubu Tfurcuf, to artysta o wyjątkowej wyobraźni i niesamowitym piórze, dzięki któremu urzeczywistniły się najbardziej niesamowite pomysły.

Okładki książek z cyklu Pan Lodowego Ogrodu Jarosław Grzędowicz

„Ludzie to potwór o kamiennym sercu i stu gębach złaknionych krwi…”

Rodzimym światotwórcą, który zasługuje na poznanie, jest również bez wątpienia Robert M. Wegner. Wielokrotny laureat Nagrody im. Janusza A. Zajdla udowodnił, że możliwe jest opracowanie sagi rozbudowanej, spójnej, a przy okazji niezwykle złożonej i symbolicznej. W swoich „Opowieściach z meekhańskiego pogranicza” odtworzył świat, który może przywodzić na myśl państwo Persów, ale równocześnie imperium chińskie. Choć równocześnie potęgę cywilizacji Majów i Rzymian… bo fundamenty są podobne, jednak dla Roberta M. Wegnera liczą się szczegóły. Oddane z diabelską pasją detale, dzięki którym opowieść o wojnach bogów i ludzi żyje własnym życiem. W historii plemion trwających na pustyni od kilku tysięcy lat liczy się honor, moc, wolna wola i wytrwałość. Wielki, pasjonujący świat.

Okładki książek z cyklu Opowieści z meekhańskiego pogranicza, Robert M. Wegner

„Cała sztuka polega na tym, żeby nigdy nie przestawać szukać. Zawsze jest kolejna tajemnica.”

Reklama

Brandon Sanderson w niedalekiej przyszłości może zostać uznany za prawdziwego klasyka fantastyki XXI wieku. Choć już teraz zasłużył sobie na miano jednego z najpopularniejszych. Studiował biochemię, potem anglistykę i twórcze pisanie – i właśnie jako człowiek łączący naukę oraz wyobraźnię stworzył cykl „Ostatnie imperium” (znany też pod nazwą „Z mgły zrodzony”), który rozgrywa się na planecie Scadrial, będącej częścią Cosmere, uniwersum Sandersona. Amerykański pisarz zdobył sławę, zyskał renomę, dzięki której został wyznaczony do kontynuacji historii „Koła Czasu”, kultowej serii nieodżałowanego Roberta Jordana. Sanderson, bazując na notatkach poprzednika, dopełnił obraz Świata Koła, w którym niegdyś wysoko rozwinięta technologia funkcjonowała obok magii nazywanej Jedyną Mocą.

Okładki książek Ostatnie Imperium Brandona Sandersona

„Nie żałuj umarłych, Harry, żałuj żywych, a przede wszystkim tych, którzy żyją bez miłości.”

„Harry Potter” odmienił życie milionów nastolatków, ale i dorosłych na całym świecie. Zarówno tych, którzy znali magię literatury, jak i tych, którzy mogliby uchodzić za mugoli. Bestsellerowe dzieło spisane piórem J.K. Rowling to wydawniczy fenomen. Mitologia czarodziejów pozostaje tematem niezwykle fascynującym. W opowieściach o uczniach Hogwartu zawarto uniwersalne prawdy związane z dojrzewaniem, przezwyciężaniem własnych słabości, konfrontacją z tym, co nieznane, ale również o wiele więcej. Bo brytyjskiej powieściopisarce udało się stworzyć prawdziwie czarowne uniwersum, w którym obok ludzi współistnieją gnomy, smoki, dżiny, wilkołaki, ghule i hipogryfy… cudowna fauna i flora. Ostatnie części kultowego cyklu pobijały rekordy najszybciej sprzedających się książek w historii. A „Harry Potter” ciągle żyje – w pamięci fanów, jak i nowych filmach z uniwersum czarodziejów.

Okładki książek z cyklu Harry Potter J.K. Rowling

„Chcę powiedzieć, że usiłuję znaleźć racjonalne przyczyny wyjaśniające irracjonalne uczucia, a to nie jest dobry znak.”

Nietypowy western, osobliwa fantastyka naukowa, czysty horror i rasowe fantasy. „Mroczna Wieża”, bodaj najsłynniejszy cykl powieściowy Stephena Kinga, zawiera się w każdym z wymienionych gatunków i konwencji. Amerykanin, żyjący klasyk fantastyki, uważa zresztą, że historia Rolanda Descheina stanowi jego własne opus magnum. Autor „Lśnienia” dał się poznać jako twórca doskonale znający prawidła rządzące literaturą rozrywkową, ale również jako mistrz w kreśleniu mozaikowych, symbolicznych opowieści. Stephen King stworzył „Mroczną Wieżę” zainspirowany poematem Roberta Browninga „Childe Roland to the Dark Tower Came” oraz „Ziemią jałową” autorstwa Thomasa Stearnsa Eliota. Później przyznał, że jedną z głównych inspiracji okazał się „Władca Pierścieni” Tolkiena. Co więcej, niektórzy bohaterowie funkcjonują również w innych dziełach Kinga, jak choćby ojciec Callahan, którego znamy z „Miasteczka Salem”. Wielce inspirujące dzieło.

Okładki książek z cyklu Mroczna wieża, Stephen King

Historie, które żyją w każdym z nas

Nie są to wszystkie dzieła, które zasługują na miano kultowych. Trudno zresztą jednoznacznie rozstrzygnąć, dokonać ostatecznego wyboru. W kanonie literatury fantastycznej znajdujemy twórców, których ceni się za kunszt wykonania, pomysłowość, umiejętność przetworzenia humanistycznych idei i rozrywkowej formuły na treść monumentalnych cykli. Niektórym twórcom już za życia udało się osiągnąć nieśmiertelność. Inni dopiero z czasem zyskali status legend. O ich wielkości stanowią zaś dzieła, które otwierają bramy do nowych światów. Do jakich wy zaglądacie najchętniej?

Reklama

komentarze [65]

Sortuj:
0
0
17.02.2021 14:22

Dodałbym: Patrick Rothfuss - na kolejną część trzeba cały czas czekać!


116
47
10.02.2020 23:14

Ile ja bym dał za podobny artykuł o kryminałach.


301
156
10.02.2020 23:04

Łooo niezły jestem 9 z nich czytałem jako dorosły, a dziesiątą jako dzieciak - Narnię. Nie czytałem Diuny, Odysei kosmicznej i Mrocznej wieży, ale to dlatego, że jakoś nie moje klimaty dwóch pierwszych a King mi nie podszedł.

Ja bym dołożył:
Cykl Demoniczny - Petera V. Bretta,
całe uniwesum Pierwszego prawa - Joe Abercrombiego,
i na koniec Sagę Powiernika światła -...

więcej

Reklama
176
3
10.02.2020 15:00

Dodałbym cykl "Księga Nowego Słońca" Gene Wolfa.


0
1509
konto usunięte
09.02.2020 22:19

Użytkownik wypowiedzi usunął konto


842
27
09.02.2020 03:09

A moim zdaniem wielka szkoda, że wciąż tak bardzo niedoceniana jest saga "Pamięć, Smutek i Cierń" Tada Williamsa. Fakt, wydana dość dawno, ale wydaje mi się, że to wciąż jeden z najlepiej skonstruowanych fantastycznych światów.


21
0
07.02.2020 16:19

Ja dodalabym jeszcze ksiazki Trudi Canavan
Trylogie czarnego maga
Uczennice maga
Misje ambasadora
Łotr
Krolowa zdrajcow
Kapłanka w bieli
Ostatnia z dzikich
Głos bogow
Złodziejska magia
Anioł burz
Obietnica nastepcy

Oraz ksiazki
Richel E. Carter
Czarny mag

Lisa Maxwel
Odtatni Mag

Alexandra Christof
Pieśń syreny

Daniel Jensen
Mroczne wybrzeze

I tym ktozy czytali...

więcej

303
17
05.02.2020 23:07

ja bym wstawił kristoffa  Tancerze burzy Tancerze burzy


373
51
05.02.2020 20:41

Brak Malazańskiej Księgi Poległych, brak Koła Czasu, brak Pierwszego Prawa a na liście znajduje się taki nudny gniot jak Pan Lodowego Ogrodu? Ehh


400
20
05.02.2020 20:33

Trochę zapomniany, choć jak dla mnie niesłusznie, jest cykl heroic fantasy Karla E. Wagnera - "Kane".


zgłoś błąd