rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach: , , , , , ,

Ależ fantastycznie zrealizowane słuchowisko! Opowiadanie niczym miks Lovecrafta z Archiwum X, ale w Polsce komunistycznej. Zdziwiłem się widząc bardzo średnią ocenę, a dopiero po chwili doczytałem, że problemem dla wielu są zagadnienia paranormalne tegoż opowiadania, a według mnie to nawet na lepiej zadziałało i aż chciałbym więcej. Jak poszukujecie lekkiego klimatu grozy, tajemnicy i lubicie właśnie Lovecrafta albo Archiwum X, to słuchowisko to fantastycznie wypełni wam kilka godzin dnia ;)

Ależ fantastycznie zrealizowane słuchowisko! Opowiadanie niczym miks Lovecrafta z Archiwum X, ale w Polsce komunistycznej. Zdziwiłem się widząc bardzo średnią ocenę, a dopiero po chwili doczytałem, że problemem dla wielu są zagadnienia paranormalne tegoż opowiadania, a według mnie to nawet na lepiej zadziałało i aż chciałbym więcej. Jak poszukujecie lekkiego klimatu grozy,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Zmierzch wylosował się jako książka miesiąca klubu czytelniczego na październik (no kurde idalnie - hoa hoa i te sprawy).
Byłem nastolatkiem jak Zmierzch miał swoją świetność i większość koleżanek wzdychało do Edwarda, więc zostałem odstraszony od tej książki, a później przylgnęła do niej łatka "g*wna" - omijać z daleka, więc nie czytałem.
Teraz, skoro wylosowało tę książkę, trzeba było przeczytać i okazało się, że to jednak bardzo dobra książka. Musiałem lekko przymykać oko na te "romantyczne" elementy i mieć w świadomości to, że książka jednak jest przewidziana dla młodszych odbiorców, aczkolwiek biorąc pod uwagę inne książki YA jakie przeczytałem, ta plasuje się bardzo wysoko.

Cała zła renoma Zmierzchu jest niestety odbiciem jego sukcesu, bo obecnie pojawia się wiele, dużo gorszych książek, chwalonych przesadnie.

Zmierzch wylosował się jako książka miesiąca klubu czytelniczego na październik (no kurde idalnie - hoa hoa i te sprawy).
Byłem nastolatkiem jak Zmierzch miał swoją świetność i większość koleżanek wzdychało do Edwarda, więc zostałem odstraszony od tej książki, a później przylgnęła do niej łatka "g*wna" - omijać z daleka, więc nie czytałem.
Teraz, skoro wylosowało tę...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Fajny pomysł na próbę spojrzenia na nasze czasy okiem kogoś, kto żyje 100 lat później, ale książka jest przegadana. Mogłaby spokojnie mieć ok. 280 stron, a nie ubyłoby nic z jej treści, bo spora ilość rozdziałów - ogólnie tekstu, to po prostu masło maślane.
Moje pierwsze spotkanie z autorem i dosyć cierpkie. Nie mniej jednak doceniam pomysł, doceniam książkę, były w niej fajne momenty, natomiast ogólnie męczyłem się z nią.

Fajny pomysł na próbę spojrzenia na nasze czasy okiem kogoś, kto żyje 100 lat później, ale książka jest przegadana. Mogłaby spokojnie mieć ok. 280 stron, a nie ubyłoby nic z jej treści, bo spora ilość rozdziałów - ogólnie tekstu, to po prostu masło maślane.
Moje pierwsze spotkanie z autorem i dosyć cierpkie. Nie mniej jednak doceniam pomysł, doceniam książkę, były w niej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , , ,

Przepraszam za nieco osobisty wstęp, ale! Osoby znające mnie personalnie, albo znają moją mała twórczość internetową - wiedzą, że od 2018/2019 roku bardzo mocno zainteresowałem się Śródziemiem i ogólnie tematem Tolkiena. Niestety około roku 2021 zmęczenie materiału zaczęło mi doskwierać i w 2022 roku ciężko było mi już czytać coś sygnowanego nazwiskiem Tolkien (czarą goryczy była Natura Śródziemia z 2021 roku).
Tym razem jednak, wydawnictwo Insignis (@insignis_media) "podrzucając" mi tę książkę, niejako przywrócili mi ustawienia fabryczne, bo od bardzo długiego czasu nie czytałem czegoś z.. takimi wypiekami na twarzy? Chyba tak mogę to ująć.

Książka Nicka Grooma co muszę przyznać, ma źle dobrany tytuł do zawartości, wskazuje on na obecność analizy twórczości Tolkiena (Śródziemia) w XXI wieku, natomiast książka poprowadzona jest nieco inaczej.
Jest to niesamowicie bogate w informacje kompendium łączące chyba z 30 innych książek w mniej więcej 500 stronach do czytania. Na początku biografia Tolkiena do momentu wydania książki Hobbit - Wypunktowane wszystkie ważne momenty z jego życia, które wpłynęły na uformowanie się Śródziemia. Dalej proces powstawania Hobbita do wydania oraz to co działo się z życiem samego Tolkiena, i adekwatnie po wydaniu Hobbita -> proces powstawania Władcy Pierścieni (niezwykle skrupulatnie opisany!) i w końcu wielki BOOOM jaki nastąpił po wydaniu Władcy. Autor wtedy zaczyna nie tylko analizować twórczość Tolkiena, ale również coraz więcej czasu, czy raczej stron poświęca na analizę adaptacji, czy to Hobbita, czy to Władcy albo innych dzieł Tolkiena, np. Tłumaczenie Beowulfa, czy Pana Gawena i Zielonego Rycerza, które były nadawane w BBC. Od tego momentu autor książki zaczyna przetykać XX wiek i XXI odniesienie, haftując współczesny obraz na hasło "Tolkien", "Władca Pierścieni". Trafnie zauważa jak każda kolejna adaptacja czepie garściami z poprzednich co widać oczywiście najbardziej mocno w przypadku Władcy Petera Jacksona.

Brakuje mi niesamowicie jednak większego zwrócenia uwagi na XXI wiek, brakuje mi spojrzenia na działania fandomów - jest poświęcone kilka słów nad amatorskimi filmami czy opowieściami, ale nie ma tego oddania co faktycznie fandom obecnie jest w stanie zrobić, jak wiele kanałów powstało (w tym mój) zajmujących się analizą twórczości Tolkiena i ukazywaniem tego jak wielu ludzi inspiruje się nim obecnie, oraz jak to Tolkien inspirował się kiedyś starymi tekstami oraz tym co go otaczało. Gdyby tego było więcej, na pewno ocenił bym książkę na 95-100/100, jednak z czystym sercem wystawiam jej 86/100, co w ocenie na Lubimy Czytać, daje 9/10.
Nie oceniajcie książki z powodu braku tego Dwudziestego Pierwszego Wieku, a raczej spójrzcie jak faktycznie autor wielokrotnie przetyka celnie współczesny odbiór z wcześniejszymi wydarzeniami. Obecnie jak ktoś powie Władca Pierścieni - większość pomyśli o już w sumie legendarnym filmie, a może w drugiej kolejności o książce (sam znam więcej ludzi co oglądało film, niż czytało książkę).
Bardzo dziękuję @insignis_media, za tego "kopniaka" przywracającego mi chęć analizowania twórczości Tolkiena.
#współpracarecenzencka

Przepraszam za nieco osobisty wstęp, ale! Osoby znające mnie personalnie, albo znają moją mała twórczość internetową - wiedzą, że od 2018/2019 roku bardzo mocno zainteresowałem się Śródziemiem i ogólnie tematem Tolkiena. Niestety około roku 2021 zmęczenie materiału zaczęło mi doskwierać i w 2022 roku ciężko było mi już czytać coś sygnowanego nazwiskiem Tolkien (czarą...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to video - opinia


Na półkach: ,

Książka jest dobra w tłumaczeniu wielu zdawać by się mogło, trywialnych spraw, aczkolwiek nie jest to literatura, którą powinny czytać osoby chcące rozpocząć proces nauki z językiem C. Mała ilość zadań oraz w dalszej części (od około 6 rozdziału) coraz mniej zrozumiałe tłumaczenie coraz cięższych aspektów języka C, powoduje, że jak ktoś nie miał do czynienia wcześniej z jakimkolwiek innym językiem programowania, to będzie się drapał po głowie i zastanawiał o co autorowi chodziło.
Polecić mogę jako odświeżenie niektórych informacji, albo zapoznanie się z nimi w nieco bardziej profesjonalny sposób. Zapewne gdybym czytał tę książkę po angielsku, dużo lepiej bym ją ocenił, bo niestety tłumaczenie i polska nomenklatura dla wielu specyficznych wyrazów jakie ma środowisko programistyczne, czasami wprowadzały mnie w niezwykle wysoki stan skonfundowania, że tak to ujmę.

Książka jest dobra w tłumaczeniu wielu zdawać by się mogło, trywialnych spraw, aczkolwiek nie jest to literatura, którą powinny czytać osoby chcące rozpocząć proces nauki z językiem C. Mała ilość zadań oraz w dalszej części (od około 6 rozdziału) coraz mniej zrozumiałe tłumaczenie coraz cięższych aspektów języka C, powoduje, że jak ktoś nie miał do czynienia wcześniej z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , , , , ,

Jak zdecydowana większość, gdy byłem dzieckiem to oglądałem film Park Jurajski i rozpływałem się, ponieważ "dinozaury". Gdy dorosłem zrozumiałem trochę lepiej zamysł całego filmu, następnie dowiedziałem się, że jest to opowieść na podstawie książki, ale stwierdziłem, że pewnie będzie ona opowiadać o podobnych wydarzeniach. Jak bardzo się myliłem.

Blisko 3 tygodnie temu przeglądając Internet natrafiłem na omówienie książki Park Jurajski i porównanie jej z filmem i zobaczyłem jak w wielu miejscach książka się różni... złapała mnie ogromna ochota przeczytania jej i doświadczenia ponownie "dinozaurów".

Może nie zaskoczyło mnie to, że książka to horror sci-fi, ponieważ film też starał się momentami taki być, ale jednak zaskoczyło mnie to jak dobrze napisany jest ten horror, jak dobrze czuć grozę. Główna oś, czy może lepiej - "główna droga" fabuły jest mniej więcej taka sama, natomiast odchodzące poboczne ścieżki pokazują wiele różnic między książką, a filmem. Wielu bohaterów jest nieco inaczej przedstawionych np. Tim jest starszy, a jego siostra Lex jest po prostu dzieckiem zagubionym w tym wszystkim. Alan Grant i Ellie Sattler są dosyć podobnii do filmowych ról, ale jednak delikatnie inni, chociażby z racji, że Grant od samego początku lubi dzieciaki, ponieważ "dzieciaki lubią dinozaury bardziej niż dorośli". Malcolm jest fantastycznym głosem rozsądku, tłumaczącym dlaczego ten cały projekt "jebnie". Arnold jest biednym inżynierem, który chce tylko żeby wszystko działało, Wu początkowo jest zadufanym w sobie geniuszem bioinżynierii, a Hammond.... on jest po prostu skurwielem w najczystszej postaci.

Momenty pierwszego ataku tyranozaura jest ukazany fantastycznie, albo jeszcze lepiej w stan grozy i poczucia niebezpieczeństwa wprowadza nas krótki test sprawdzenia ilości dinozaurów pokazujący, że zamiast 8, na wyspie biega 37 welociraptorów.

Książka ta dała mi tak niesamowite poczucie, że jestem niczym w grze z serii "Resident Evil" albo "Silent Hill" lub jeszcze lepiej "Dino Crisis", że nie mogłem się po prostu od niej oderwać. Znałem fabułę, niby wiedziałem mniej więcej czego się spodziewać, ale od chyba 10 lat, żadna książka nie spowodowała, że czytałem ją do niemalże 3 nad ranem nie mogąc jej odłożyć na półkę obok. Ocena mocno zawyżona, głównie przez sentyment oraz wprowadzenie mnie w tak fantastyczny stan poczucia grozy i wyobcowania. Jedno z najlepszych sci-fi jakie czytałem w życiu.

Jak zdecydowana większość, gdy byłem dzieckiem to oglądałem film Park Jurajski i rozpływałem się, ponieważ "dinozaury". Gdy dorosłem zrozumiałem trochę lepiej zamysł całego filmu, następnie dowiedziałem się, że jest to opowieść na podstawie książki, ale stwierdziłem, że pewnie będzie ona opowiadać o podobnych wydarzeniach. Jak bardzo się myliłem.

Blisko 3 tygodnie temu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , , , ,

Człowiek się od pierwszych stron spodziewał jak ta historia się skończy, a mimo wszystko ostatnie strony uderzyły mnie jak rozpędzony pociąg. Post apokaliptyczny świat, ludzie zachowujący się jak zwierzęta i w tym wszystkim Ojciec i Syn.
Jest w tej prostej historii i w sposobie w jaki została napisana i przedstawiona coś niesamowicie magicznego, co żeby docenić trzeba chyba czasami zrobić krok w tył i spojrzeć na to z szerszej perspektywy. Fakt, że świat się wali, a ojciec dalej dba o edukacje dziecka jest poruszający.

Człowiek się od pierwszych stron spodziewał jak ta historia się skończy, a mimo wszystko ostatnie strony uderzyły mnie jak rozpędzony pociąg. Post apokaliptyczny świat, ludzie zachowujący się jak zwierzęta i w tym wszystkim Ojciec i Syn.
Jest w tej prostej historii i w sposobie w jaki została napisana i przedstawiona coś niesamowicie magicznego, co żeby docenić trzeba chyba...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Eh...
Kolejna książka i kolejny raz ta sama historia która posiada tylko lekką posypkę nowych wątków. Pierwsza część przygód Kociołka była czymś świeżym i czymś co nie czytałem od dawna więc stwierdzając kolokwialnie - pożarłem ją błyskawicznie, natomiast każda kolejna część była w sumie tym samym, ciągle czytamy o tym jak to Kociołek się martwi o rodzinkę, o tym że "Złe" czyha i kolejno obserwujemy jak bohaterowie zaliczają jakiegoś dziwnego fikołka jak np. żona Kociołka Sara przeszła z potężnej figury, która wzbudzała strach we wszystkich do.. nawet nie wiem czym się stała w tej książce, że jej nastoletnia córka przejęła jej rolę, a ciężko mi podsumować to co działo się w poprzedniej krótkiej opowieści, gdzie całe to 30 minut słuchania było jakimś dziwnym wyseksualizowanym czymś.
Tak, ta seria ma fajną historię, ma fajne elementy, ale ileż my czytelnicy możemy czytać tego samego ujadania i narzekania Kociołka, że o nie moja Sara jest w niebezpieczeństwie bo walczę 100 kilometrów od domu, o nie moje dzieci są w niebezpieczeństwie... tak tak wiemy od pierwszej książki, zamiast rozbudować świat o interesujące elementy, dostajemy nagle ludzi grzyby o których jakoś mało kto wiedział, a zarazem każdy kogo bohaterowie spotykają coś o nich wie? Że jakaś zbiorowa amnezja u nich panuje?
Jestem też w stanie zrozumieć próbę ukazania szybszego dorastania u dzieci w trudnych czasach, ale gdy tylko pojawiała się Salia, ja dosłownie kartkowałem te książkę bo autor próbuje z niej zrobić jej matkę, a z jej matki chyba córkę jakkolwiek chaotycznie to brzmi.

Eh...
Kolejna książka i kolejny raz ta sama historia która posiada tylko lekką posypkę nowych wątków. Pierwsza część przygód Kociołka była czymś świeżym i czymś co nie czytałem od dawna więc stwierdzając kolokwialnie - pożarłem ją błyskawicznie, natomiast każda kolejna część była w sumie tym samym, ciągle czytamy o tym jak to Kociołek się martwi o rodzinkę, o tym że...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Przestarzała ale dalej dosyć interesująca pozycja zwłaszcza dla ludzi, którzy szukają jakiegoś punktu rozpoczęcia albo "szybkich" informacji na temat łuku i kuszy w Polsce (biorąc pod uwagę grubość tej książki).

Przestarzała ale dalej dosyć interesująca pozycja zwłaszcza dla ludzi, którzy szukają jakiegoś punktu rozpoczęcia albo "szybkich" informacji na temat łuku i kuszy w Polsce (biorąc pod uwagę grubość tej książki).

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , , ,

Dosyć przeciętna książka, ma swoje momenty oczywiście... ale jest trochę za długa, nie wiem, czy to wymóg od wydawcy aby autor w ten sposób miał prowadzić fabułę, bo jest to po prostu odgrzewany kotlet, najbardziej typowych momentów z serii Obcy.
Ripley nie pasuje tutaj za grosz, byłoby fajnie jakby była ciągle w czasie snu, a reszta bohaterów zastanawiała się jakie ona ma połączenie z tym wszystkim co się dzieje, a tylko nasz cudowny Ash sterował wydarzeniami tak by wyszło na jego.

Nie wiem czy kontynuacja będzie śledziła losy jednego z głównych bohaterów, czy raczej będzie czymś "świeższym".
W sumie to i tak czytało mi się to przyjemniej od trylogii Steva Perrego, która była w sumie jeszcze dłuższa, jeszcze nudniejsza i jeszcze bardziej oklepana.

Dosyć przeciętna książka, ma swoje momenty oczywiście... ale jest trochę za długa, nie wiem, czy to wymóg od wydawcy aby autor w ten sposób miał prowadzić fabułę, bo jest to po prostu odgrzewany kotlet, najbardziej typowych momentów z serii Obcy.
Ripley nie pasuje tutaj za grosz, byłoby fajnie jakby była ciągle w czasie snu, a reszta bohaterów zastanawiała się jakie ona ma...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Koniec historii Madsa Voortena. Mam wrażenie, że trochę za szybko? Niektóre motywy dodane tylko by akurat się udało bohaterom. Ogólnie zakończenie dosyć miłe, ale przez większa część książki nie zdaje się nam, że skończy się to akurat tak szybko.
Najsłabiej wypadł wątek elfów oraz nagły powrót mocy strażniczek, myślę, że w poprzedniej części dałoby to więcej pola do popisu a tu otworzyło by możliwość na ciekawiej poprowadzony wątek jaszczura, który np. okazałby się tym sławnym królem wieszczem.

Pan Marcin wycisnął co się dało ze swojej starej serii zapoczątkowanej jeszcze w roku 2011, widać jak bardzo zmienił się jako pisarz, jak bardzo udało mi się ulepszyć swoje dwie pierwsze książki z tej serii i wystartować z bardzo dobrym mroźnym szlakiem. Szkoda, że to już koniec, myślę że spokojnie jeszcze 2 części mógłby by tu się zmieścić, nawet takie krótkie po 100-150 stron jak przy okazji Kociołka.
Świat ma bardzo dużo jeszcze do zaprezentowania i liczę na to, że Rozkrzyczane Krainy jeszcze powrócą.
Nic tylko zabierać się za podsumowanie wszystkich części i film na youtube ;)

Koniec historii Madsa Voortena. Mam wrażenie, że trochę za szybko? Niektóre motywy dodane tylko by akurat się udało bohaterom. Ogólnie zakończenie dosyć miłe, ale przez większa część książki nie zdaje się nam, że skończy się to akurat tak szybko.
Najsłabiej wypadł wątek elfów oraz nagły powrót mocy strażniczek, myślę, że w poprzedniej części dałoby to więcej pola do popisu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , , , ,

Po tym jak tom 3 mnie zmęczył i straciłem ochotę po 1 części czytać kolejne książki z serii Archiwum Burzowego Światła, tak 4 tom to miły powrót do klimatów z 1 i 2 tomu, gdzie bohaterowie już tak nie męczą, historia ma lepszy progres i znowu czuć pewną tajemnicę w całej historii.
Oby część 2 tego tomu wypadała jeszcze lepiej!

Po tym jak tom 3 mnie zmęczył i straciłem ochotę po 1 części czytać kolejne książki z serii Archiwum Burzowego Światła, tak 4 tom to miły powrót do klimatów z 1 i 2 tomu, gdzie bohaterowie już tak nie męczą, historia ma lepszy progres i znowu czuć pewną tajemnicę w całej historii.
Oby część 2 tego tomu wypadała jeszcze lepiej!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Zdecydowanie najsłabsza część z trylogii. Nie ma tak dobrze poprowadzonej i wytłumaczonej fabuły jak Graf Zero oraz nie ma uroku Neuromancera. Prawdę mówiąc nie do końca wiem co przeczytałem, mam wrażenie że książka nie ma fabuły i jest zlepkiem losowych sesji pisarskich pod wpływem "różnych odurzaczy". Może jak się uleży kilka dni to odpowiedź na to, dlaczego tak to się czytało, przyjdzie sama.

Zdecydowanie najsłabsza część z trylogii. Nie ma tak dobrze poprowadzonej i wytłumaczonej fabuły jak Graf Zero oraz nie ma uroku Neuromancera. Prawdę mówiąc nie do końca wiem co przeczytałem, mam wrażenie że książka nie ma fabuły i jest zlepkiem losowych sesji pisarskich pod wpływem "różnych odurzaczy". Może jak się uleży kilka dni to odpowiedź na to, dlaczego tak to się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , , , ,

Po przeczytaniu "Nie Ma Tego Złego" byłem zachwycony, niestety "Głodna Puszcza" trochę mnie zmęczyła. Klimat niby był ten sam, żarty na tym samym poziomie, przygoda wartka... ale czułem się jakby historia była rozciągnięta jak masło na zbyt wielu kromkach chleba. Bałem się bardzo jak Skrzynia Pełna Dusz wypadnie, myślałem że Kociołek i jego ekipa przez to jak rozegrana została fabuła "Nie Ma Tego Złego", nie ma za bardzo możliwości na nową historię, która będzie trzymała w napięciu i będzie czymś odświeżającym.

Jakże się ucieszyłem gdy po 100 stronach wiedziałem, że książka zmierza w kompletnie innym kierunku i wypada dużo lepiej od dwóch poprzednich (w sumie trzech bo jeszcze jest "Przed Wyruszeniem W Drogę", ale to krótka miła historyjka) książek.

Kolejny raz Pan Marcin Mortka mnie zaskakuje fantastycznym połączeniem podwórkowego/ wiejskiego humoru z poczuciem drużyny niczym z gry RPG albo Wiedźmina. Świat również się rozszerza o wspaniałe nowe lokacje i genialne nazwy własne, nie tylko tych lokacji jak również nowych potworów i innych stworów.

Jednak znowu pozostaje pytanie.... czy Kociołek mnie czymś jeszcze zaskoczy? Czy to już pora na zmianę bohatera.

Po przeczytaniu "Nie Ma Tego Złego" byłem zachwycony, niestety "Głodna Puszcza" trochę mnie zmęczyła. Klimat niby był ten sam, żarty na tym samym poziomie, przygoda wartka... ale czułem się jakby historia była rozciągnięta jak masło na zbyt wielu kromkach chleba. Bałem się bardzo jak Skrzynia Pełna Dusz wypadnie, myślałem że Kociołek i jego ekipa przez to jak rozegrana...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , , , ,

Ocena 85/100, ale kusi by dać 90.
Po tym jak ogromnie zawiodłem się Naturą Śródziemia, podchodziłem jak pies do jeża do "Upadku Numenoru", temat ten jest jednym z moich ulubionych i po cichu miałem nadzieję, że nie będzie to taki "residentsleeper" z odrzuconymi, niedokończonymi albo po prostu kompletnie losowymi pomysłami jakie Tolkien miał na różne tematy.

The Fall of Numenor to GENIALNIE zredagowana książka! Brian Sibley przeszedł samego siebie przygotowując te książkę. Jeżeli ktoś lubi 2 erę śródziemia, a zwłaszcza Numenor, książka ta zapewni mu bardzo porządne streszczenie całej historii królestwa/wyspy wraz z przypisami i odnośnikami gdzie się udać, żeby przeczytać więcej na dany temat, który nie do końca jest sens omawiać w tej książce.
Dosłownie rozpływałem się nad fantastycznym sposobem przejścia z jednej historii do drugiej, nie ma tutaj tego do czego przyzwyczaiły mnie poprzednie książki - ściana tekstu z odnośnikami i po pewnym czasie zapominamy co czytamy. Tutaj płynnie przechodzimy przez postęp historii, tak jakbyśmy czytali kronikę - podany rok, i co się dokładnie działo.

Książka "okraszona" jest również pracami Alana Lee i myślę, że nawet nie musze za wiele pisać o jego twórczości, patrząc na obrazy Alana Lee, człowiek widzi Śródziemie.

Kompletnie nie spodziewałem się, że dostane tak wyśmienicie przygotowaną książkę o moim ulubionym temacie (co zapewne pomogło w pochłonięciu jej).
Jeżeli ktoś lubi mój materiał o historii Numenoru, to ta książka jest podkręceniem tego do potęgi 5.

Ocena 85/100, ale kusi by dać 90.
Po tym jak ogromnie zawiodłem się Naturą Śródziemia, podchodziłem jak pies do jeża do "Upadku Numenoru", temat ten jest jednym z moich ulubionych i po cichu miałem nadzieję, że nie będzie to taki "residentsleeper" z odrzuconymi, niedokończonymi albo po prostu kompletnie losowymi pomysłami jakie Tolkien miał na różne tematy.

The Fall of...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

67/100
Przeczytałem naprawdę dużo Tolkiena i trafiła się taka okazja, że w końcu mogłem przeczytać/przesłuchać te oto książkę Nika Pierumowa.
Pierwszy raz z panem Pierumowem zetknąłem się za sprawą książki o jakże drętwej nazwie "Brylantowy miecz drewniany miecz", która to okazała się być naprawdę niesamowitą przygodą czytelniczą, niestety wydano tylko 1 część w Polsce ze względu na słabą sprzedaż (ciekawe dlaczego słabą... może okładka i tytuł coś mają do powiedzenia?).

Ostrze Elfów, czyli 1 część trylogii Pierumowa, kontynuacji raczej jakże znanej książki jaką jest "Władca Pierścieni". Akcja dzieje się 300 lat po zniszczeniu pierścienia, w Śródziemiu które jest kompletnie inne, elfów prawie nie ma, ludzie dominują. Nasz główny bohater to Folko Brandybuck - typowy Gary Sue, czyli od 0 do wielkiego boga (no może przesadzam, ale tak nasz bohater czego się nie dotknie, to robi wspaniale).

Fabuła książki stara się za na każdym kroku prezentować nam dobrze znane lokacje, przywoływać wielkie nazwiska, raz jesteśmy w Bree, nagle Moria, tu spotykamy Radaghasta, Drzewca, jednak to nie jest Tolkien. Pierumow to inny pisarz, inny styl i niestety jak ktoś spodziewa się stylu Tolkiena, wielce się zawiedzie - 300 lat po pokonaniu Saurona, spokój w Śródziemiu zaczyna być znowu psuty, coś stało się w Morii, Angmar się burzy, ludność Arnoru jest nękana przez bandytów, ktoś donosi o działalności Orków. Nasz mały bohater zostaje przypadkiem uwikłany (tak samo jak Bilbo czy Frodo) w zdarzenia odmieniające Śródziemie.

Jako że jest to 1 część z 3, nie będę się skupiał na fabule, jest prosta i widać (powtórzę), że autor stara się "imitować" Tolkiena. Mimo wszystko, Śródziemie nigdy wcześniej nie było tak ŻYWE jak u Pierumowa, podczas podróży z krasnoludami Folko co chwile spotyka wioski, karczmy, innych ludzi, na każdej stronie coś się dzieje, gdzie u Tolkiena bohaterowie maszerowali pół roku (tak wiem, przez ostępy i niegościnne rejony) i nie spotykali nikogo, tutaj natomiast to wszystko przywodzi na myśl żywego świata. Pierumow skrupulatnie przestudiował Władce, Silmarillion i inne wielkie książki Tolkiena, bowiem znalazłem bardzo mało pomyłek, a jak już jakieś znalazłem, to tylko dlatego, że czytałem Historię Śródziemia i po prostu wiem, że dopiero te książki poprawiają niektóre aspekty Silmarillionu, albo klasyczny przykład - Góry Księżycowe (Ered Luin to Góry Błękitne), Luin Sindarskie słowo zostało zapożyczone przez hobbitów i zrobili z tego Lhûn - Lune i nazwali tak rzekę, a polscy tłumacze przetłumaczyli to - jako księżyc, co jest błędem, ale tu trzeba znać już dobrze cały skomplikowany proces tłumaczeń Tolkiena i innych rzeczy, więc nie uważam tego za potężny błąd ;).

Bohaterowie może i sztampowi w dużej mierze, są bardzo przyjemni i każdy ma swój charakter. Autor wprowadza sporo nowych nazw własnych, które gryzą się z nazwami jakie podał Tolkien, niestety tutaj zrozumienie Śródziemia zawiodło pisarza.

Mimo wszystko, momentami czułem się jakbym czytał zapętlającą się historię będącą monologiem samych myśli Folka, czuje że świat to Śródziemie, ale istoty zamieszkujące go już nie, pod rozbrykanym kucykiem jawił mi się jak pijacki pub w Londynie, Moria niczym wyprawa po nic, bez celu i sensu, więc raz czytało mi się to przyjemnie, by po chwili nudzić się i sięgać po audiobook żeby coś tam w tle mi gadało przy np. sprzątaniu.

Lektor - pan Krzysztof Plewako-Szczerbiński, nie wiedzieć mi czemu czyta tak dziwnie nazwy własne. Shire to .. nie Szajer, tylko właśnie tak jakbyśmy literowali s h i r e. Khazad Dum to nagle Hazad du, Bree to nie Bri tylko B r e e... no komicznie to brzmi i wsłuchując się w to naprawdę niejednokrotnie kręciłem głową, bo nie wiem czy to problem z prawami autorskimi wymusił taki sposób odczytywania, czy lektor niezbyt wiedział jak.

Mimo wszystko, książka oberwała niesamowicie od miłośników Tolkiena, nie jest to może super niesamowite fantasy, ale Pierumow daje naprawdę porządną historię i stara się żeby działo się DUŻO, bowiem więcej tu akcji niż spokojnego gadania, co akurat mi się spodobało.

67/100
Przeczytałem naprawdę dużo Tolkiena i trafiła się taka okazja, że w końcu mogłem przeczytać/przesłuchać te oto książkę Nika Pierumowa.
Pierwszy raz z panem Pierumowem zetknąłem się za sprawą książki o jakże drętwej nazwie "Brylantowy miecz drewniany miecz", która to okazała się być naprawdę niesamowitą przygodą czytelniczą, niestety wydano tylko 1 część w Polsce ze...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , , , ,

Po przeczytaniu Głodnej puszczy i kolejnej książki (nie z historii kociołka) Mroźnego Szlaku, bałem się, że historia przedstawiana przez Autora zacznie zlewać się w.. w sumie jednolitą masę, zmieniają się imiona bohaterów, ale charakter zostaje ten sam. Jak to dobrze, że ta krótka opowieść odmieniła to spostrzeżenie we mnie i znowu zachęciła do poczytania kolejnych książek od Pana Marcina ;)

Po przeczytaniu Głodnej puszczy i kolejnej książki (nie z historii kociołka) Mroźnego Szlaku, bałem się, że historia przedstawiana przez Autora zacznie zlewać się w.. w sumie jednolitą masę, zmieniają się imiona bohaterów, ale charakter zostaje ten sam. Jak to dobrze, że ta krótka opowieść odmieniła to spostrzeżenie we mnie i znowu zachęciła do poczytania kolejnych książek...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , , , ,

Książka ta dziwnie się zestarzała, slang i żargon adekwatny do tego co obecnie jest w internecie kontrastuje z dosyć chaotycznym sposobem prowadzenia przebiegu fabuły.

Słyszałem o "Neuromancer" od bardzo dawana i w końcu nadarzyła się okazja zapoznać się z tą książką.
Po pierwsze, książka uderza niesamowicie barwnymi opisami otoczenia, czy raczej tego co widzi główny bohater. Nie wiem czy autor po prostu tak postanowił wszystko opisywać, czy jest to jego próba oddania jeszcze mocniejszego powiązania głównego bohatera z narkotykami, które zakrzywiają jego postrzeganie świata.
Po drugie, książka wyprzedziła swoje czasy jeżeli chodzi o aspekt "cyber", komputery i wszystko powiązane z nimi, żargon informatyczny, typowe hakerskie odzywki, hardware i software komputerów, wszystko wspaniale opisywane i wiarygodne.

Czytając opinie zauważyłem, że ludzie często niezbyt miło oceniają tę książkę, że jest chaotyczna, bohaterowie mało wyraziści, nie wiadomo o co w tym wszystkim chodzi itp.
Prawda jest taka, że nie widzę tej książki w innej narracji, jak ta z punku widzenia kompletnego ćpuna nie odróżniającego rzeczywistości od wirtualnego świata albo snu, a jak śni to i tak nie wie czy przypadkiem nie jest to sen wirtualny.
Książka razem z Bladerunnerem to podstawa tego brudnego - cyberpunkowego sci fi z lat 80, gdzie ludzkość myślała że przyszłość ma przed nimi tylko jaskrawe kolory neonów, wszczepy, narkotyki i śmierć.

Finalna ocena 88/100, możliwe że przeczytam za kilka lat i zobaczę jak wtedy poprawi się... albo pogorszy ocena ;p

Książka ta dziwnie się zestarzała, slang i żargon adekwatny do tego co obecnie jest w internecie kontrastuje z dosyć chaotycznym sposobem prowadzenia przebiegu fabuły.

Słyszałem o "Neuromancer" od bardzo dawana i w końcu nadarzyła się okazja zapoznać się z tą książką.
Po pierwsze, książka uderza niesamowicie barwnymi opisami otoczenia, czy raczej tego co widzi główny...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , , ,

Postanowiłem podzielić się kilkoma spostrzeżeniami co do tej książki. Gdy jeszcze pod koniec roku 2020 obiegła internet informacja, że ta książka zostanie wydana, byłem w szoku! Christopher zmarł w styczniu tego samego roku, a tu proszę nowa książka. Im bliżej było wydania tym bardziej cieszyłem się z tego, bowiem udostępniano, że coś tam o Gondorze się znajdzie, coś o Numenorze i ogólnie liczyłem na to, że będzie to ta "Natura Śródziemia".

Książkę zamówiłem w przedsprzedaży i 1 psikus, przyszła z 3 tygodniowym opóźnieniem, jednak ja byłem zachęcony pozytywnymi recenzjami więc od razu siadłem do czytania.

No i tu pies pogrzebany.... Lubię Tolkiena, zresztą mój kanał na youtube skupia się głownie na tłumaczeniu całego Śródziemia, ale ta książka niesamowicie mnie zmęczyła, mogę ją podzielić na 3 części, nudne, okej i takie, które faktycznie mnie zainteresowały. Najpierw przekopujemy się przez ogrom informacji o Elfach, wszystko fajnie, jednak blisko 1/3 książki jest poświęcona tematowi, jak elfy szybko się rozmnażały itp., a to niestety nie jest mój konik.

Z tych informacji o Gondorze to mamy tutaj wytłumaczenie skąd dokładnie wzięła się taka i owaka nazwa własna rzeki, czy góry. Numenor wypada nieco lepiej, często cytowany wszędzie wspaniały - niedźwiedzi taniec! Nie wywarł na mnie ogromnego wrażenia.
Tak samo fragmenty o opisach jak poszczególne postacie powinny wyglądać.

Mam wrażenie, że zapaliłem się za mocno na tę książkę, finalnie blisko połowa jej zawartości mi się podobała, jednak druga połowa nudziła bo według mnie skierowana jest do innego odbiorcy.

Jeżeli jesteście zapalonymi czytelnikami twórczości Tolkiena, wręcz badaczami jego dokonań, chcecie zrozumieć jego sposób myślenia i rozkładać na czynniki pierwsze całe śródziemie, to jest to książka dla was.
Jeżeli czytanie Tolkiena tylko dla książek takich jak Hobbit, Władca Pierścieni, a nawet Silmarillion, książka ta nie jest dla was.
Czekam na polskie tłumaczenie i liczę na to że Pan Ryszard Derdziński spowoduje, że poprawie ocenę z 6 do 8.

Postanowiłem podzielić się kilkoma spostrzeżeniami co do tej książki. Gdy jeszcze pod koniec roku 2020 obiegła internet informacja, że ta książka zostanie wydana, byłem w szoku! Christopher zmarł w styczniu tego samego roku, a tu proszę nowa książka. Im bliżej było wydania tym bardziej cieszyłem się z tego, bowiem udostępniano, że coś tam o Gondorze się znajdzie, coś o...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to video - opinia


Na półkach: , , , , , , ,

Zdecydowanie najprzyjemniejsze doznanie czytelnicze tego roku. Brandon Sanderson kolejny raz pokazuje mi jak fantastycznymi pisarzem jest, jak potrafi naprawdę prostą historią porwać serca czytelników i coś co na pierwszy rzut oka zdawało się sztampową książką z serii YA, okazało się bardzo dobrym kawałkiem książki z tego pogranicza gdzie fantastycznie odnajdą się młodsi czytelnicy jak i ci, którzy czytają już nieco bardziej "dorosłe" książki.

Z wielką chęcią sięgnę po kontynuację i znając Sandersona, kontynuacja może być nawet lepsza od pierwszej części.

Zdecydowanie najprzyjemniejsze doznanie czytelnicze tego roku. Brandon Sanderson kolejny raz pokazuje mi jak fantastycznymi pisarzem jest, jak potrafi naprawdę prostą historią porwać serca czytelników i coś co na pierwszy rzut oka zdawało się sztampową książką z serii YA, okazało się bardzo dobrym kawałkiem książki z tego pogranicza gdzie fantastycznie odnajdą się młodsi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to