OPINIE UŻYTKOWNIKÓW

Dodaliście już:
3
0
0
2
8
9
8
opinii o książkach

Najnowsze opinie

awatar AnnaSikorsk...
3277
2383
Video-opinia Fibi i Jednorożec. Czapki z głów. Tom 7 Dana Simpson
10,0 / 10
06.07.2022
awatar Zaczytana_m...
167
129
Opinia Intryga Agnieszka Krzon
6,0 / 10
06.07.2022

"Intryga" jest kolejną częścią nowej serii Agnieszki Krzon i chociaż nie czytałam pierwszego tomu, udało mi się odnaleźć w świecie Kaji i Marcusa. Nie trudno zauważyć, że większość bohaterów jest bipolarna 🙈 Ich wahania nastrojów, nagłe wybuchy agresji, niezdecydowanie i chwiejność potrafią doprowadzić do szału lub ataku śmiech...

Czytaj więcej
Filtry

Opinie i Video-opinie [3 002 898]

Sortuj:

Na półkach: ,

Dobrze się słucha. Zabrakło mi tylko poczucia realności, jakiejś takiej spójności przyczynowo-skutkowej.

Dobrze się słucha. Zabrakło mi tylko poczucia realności, jakiejś takiej spójności przyczynowo-skutkowej.

Pokaż mimo to


Na półkach:

Książka, do której będę wracać i zostaje moim ulubieńcem. „As Pik” to lektura spełniająca wszystkie wymogi do Cudownej Historii jaką autorka przedstawiła.

Czytając momentami odczuwałam chwile grozy, nie wiedziałam co się może wydarzyć, ale byłam nastawiona na wszystko i mimo tego dalej byłam przerażona realnością tej historii. Z początku naprawdę zapowiadało się na coś lekkiego bez takich scen gdzie serce podchodzi do gardła i z czasem robiło się coraz gorącej i byłam naprawdę przerażona i w wielkim szoku.
Piękna aczkolwiek zabarwiona realnym cierpieniem historia.

Akacja toczy w prestiżowej szkole do której uczęszcza dwójka czarnoskórych nastolatków. Wszystko wygląda w miarę dobrze dopóki nie pojawia się tajemnicza osoba podpisująca się „As” i ujawniająca okropne i obrzydliwe rzeczy, które maja tyle w sobie z prawdy co jeż ze słonia. Wszystkie „plotki” mocna działają na psychikę naszych bohaterów, bo kogo by to nie ruszyło?
Na początku zaczęło się od niewinnych słów…później przeszło do dużo gorszych czynów, o których nie będę wam opowiadać by nie zdradzić fabuły.

Jak napisałam „As Pik” jest moim ulubieńcem. Kocham za tak wartką akcje, za pokazanie rasizmu, który nie znika i nie zniknie! Ale również za to do czego człowiek jest zdolny i co może wyrządzić drugiemu w akcie nienawiści. Samo zakończenie jest jak dla mnie idealne do tej historii i nawet się go nie spodziewałam więc dla mnie było lekkim szokiem to co przeczytałam.
Książka pokazuje jak wyglada rasizm i do czego nienawiść może doprowadzić tylko ze względu na kolor skóry. Drugą rzeczą jest hejt, z którym można się spotkać na codzień i zobaczyć jakie może wyrządzić szkody na psychice.

Polecam każdemu zapoznać się z lekturą i wyciągnąć kilka wniosków jak i po prostu spędzić miły czas w towarzystwie książki.

Książka, do której będę wracać i zostaje moim ulubieńcem. „As Pik” to lektura spełniająca wszystkie wymogi do Cudownej Historii jaką autorka przedstawiła.

Czytając momentami odczuwałam chwile grozy, nie wiedziałam co się może wydarzyć, ale byłam nastawiona na wszystko i mimo tego dalej byłam przerażona realnością tej historii. Z początku naprawdę zapowiadało się na coś...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Gdy dzień Twojego ślubu okazuje się znacznie odbiegać od uroczych wyobrażeń, do Twojej podświadomości zaczyna przenikać trudny do wytłumaczenia niepokój… Zwłaszcza, że utrata przytomności spowodowała amnezję i intuicja podpowiada Ci, że dzieje się coś podejrzanego.

Zoe i Toby niedługo będą świętować dziesiątą rocznicę ślubu. Wiodą szczęśliwe życie, wychowując dwójkę dzieci oraz rozwijając się w pracy zawodowej. Jednak przygotowania do uroczystego przyjęcia zamiast ekscytacji zaczynają przynosić jedynie frustrację i przygnębienie. Zoe przyłapuje męża na kłamstwie, a dodatkowo zaczynają ją nurtować wspomnienia ze ślubu. Nie pomaga również fakt, że jej najbliżsi zaczynają się dziwnie zachowywać. O co w tym wszystkim chodzi?

„Żona” Shalini Boland to jeden z tych thrillerów psychologicznych, w którym od samego początku nie wiadomo do końca, czy główna bohaterka coś sobie roi, czy rzeczywiście w jej otoczeniu nagle zaczynają się wydarzać przedziwne zbiegi okoliczności. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, tajemnice nawarstwiają się, co powoduje, że czytelnik jest ogromnie ciekaw zakończenia.

Zoe okazała się irytującą postacią, która nie zyskała mojej sympatii. Jej postawa „przepraszam, że żyję” doprowadzała mnie do szewskiej pasji. Zdecydowanie nie potrafię się przekonać do naiwnych bohaterek w thrillerach. Na szczęście moją irytację wynagrodził finał, gdyż zaskoczył mnie niezwykle przewrotnym i trzymającym w napięciu rozwojem zdarzeń. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się takiego zakończenia! Dlatego ta historia zapisze się na nieco dłużej w mojej pamięci 😊

Gdy dzień Twojego ślubu okazuje się znacznie odbiegać od uroczych wyobrażeń, do Twojej podświadomości zaczyna przenikać trudny do wytłumaczenia niepokój… Zwłaszcza, że utrata przytomności spowodowała amnezję i intuicja podpowiada Ci, że dzieje się coś podejrzanego.

Zoe i Toby niedługo będą świętować dziesiątą rocznicę ślubu. Wiodą szczęśliwe życie, wychowując dwójkę dzieci...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Dotarłam do połowy książki, po czy stwierdziłam, że to pozycja nie dla mnie. Zbyt wolna akcja, ciągłe i te same przemyślenia bohaterów, dialogi czasem na siłę. Szkoda, że nie było rozwinięcia wątku prababci Rozalii.... Niestety nie sięgnę już po kolejne tomy. Ale jak wiadomo, ile osób, tyle opinii.

Dotarłam do połowy książki, po czy stwierdziłam, że to pozycja nie dla mnie. Zbyt wolna akcja, ciągłe i te same przemyślenia bohaterów, dialogi czasem na siłę. Szkoda, że nie było rozwinięcia wątku prababci Rozalii.... Niestety nie sięgnę już po kolejne tomy. Ale jak wiadomo, ile osób, tyle opinii.

Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Chyba jednak nie jestem odbiorcą docelowym, ale liczyłam na coś podobnego do książki „Nasz ostatni dzień”, która bardzo mi się podobała. No i zachęciła mnie tez oczywiście piękna okładka i tytuł. Na tym plusy się kończą.
O ile pomysł na opowieść był, i to całkiem dobry (chociaż powtarzalny), tak wykonanie pozostawia w moim odczuciu wiele do życzenia. Książka jest napisana moim zdaniem dość infantylnie, raczej na poziomie szóstoklasisty, dużo błędów i nieścisłości, bohaterowie pomimo wszystkich nieszczęść, które na nich spadają są mało rzeczywiści i interesujący. Autorka usilnie próbuje nadać głębię swojej opowieści, niestety bez skutku.
Mnie nie wciągnęła, ale być może młodszym osobom się spodoba.

Chyba jednak nie jestem odbiorcą docelowym, ale liczyłam na coś podobnego do książki „Nasz ostatni dzień”, która bardzo mi się podobała. No i zachęciła mnie tez oczywiście piękna okładka i tytuł. Na tym plusy się kończą.
O ile pomysł na opowieść był, i to całkiem dobry (chociaż powtarzalny), tak wykonanie pozostawia w moim odczuciu wiele do życzenia. Książka jest napisana...

więcej Pokaż mimo to

Reklama

Na półkach:

Czytanie powieści historycznych daje mi dużo radości i szczęścia. Uwielbiam przenosić się w przeszłość, do czasów krynoliny, wielkich bali i arystokracji.

Flirty, subtelne zaloty, powłóczyste spojrzenia, rodzące się uczucia, czasem walka o miłość. To wszystko w zgodzie z ówczesnymi konwenansami, gdyż nie należy wywoływać towarzyskiego skandalu.

A co, jeśli kobieta, której powinnością jest wyjść za mąż i urodzić dzieci, ma inne plany?

Bohaterka powieści "Marzenia Amelii" dostaje od życia potężny cios. Jej narzeczony umiera, a młoda kobieta pogrąża się w smutku i melancholii. Ogarnia ją poczucie beznadziei i rezygnacja. To inni ludzie decydują za nią, sterują jej życiem i nie pytają o zdanie. Amelia ma marzenia, chce się uczyć. Ma wiele zainteresowań, które niestety nie przystoją "młodej damie".

Czy Amelia odnajdzie w życiu pasję? Czy zbuntuje się i zawalczy o siebie?

Najnowsza powieść Agnieszki Olejnik to wielka gratka dla miłośników historycznych romansów. Akcja dzieje się w XIX-wiecznym Londynie i na wrzosowiskach Szkocji.

Cieszę się, że powstają takie książki, które pokazują, że warto wierzyć w swoje marzenia. Nie można bać się ich realizować. Trzeba być wytrwałym i nie ulegać presji otoczenia.

"Marzenia Amelii" to trzecia część serii. Idealna powieść na letnie popołudnie na hamaku. Świetnie napisana, lekka, urocza, romantyczna historia, która przeniesie was w czasie.

Bardzo lubię lekkie pióro autorki, a was zachęcam do lektury.

Czytanie powieści historycznych daje mi dużo radości i szczęścia. Uwielbiam przenosić się w przeszłość, do czasów krynoliny, wielkich bali i arystokracji.

Flirty, subtelne zaloty, powłóczyste spojrzenia, rodzące się uczucia, czasem walka o miłość. To wszystko w zgodzie z ówczesnymi konwenansami, gdyż nie należy wywoływać towarzyskiego skandalu.

A co, jeśli kobieta, której...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach: ,

“Cisza.
Otula mnie.
Miękka.
Lepka.
Straszna.
- Boję się…”

Lepkość, to słowo bardzo dobrze opisuje zarówno nastrój panujący w książce, jak i płynność akcji. Gęstość atmosfery jest wyraźnie odczuwalna podczas lektury, a tok akcji przyjemnie łączy ze sobą kolejne rozdziały przez co każda wymuszona przerwa staje się wyjątkowo niemiła.

Lepkość nie zaprzecza jednocześnie płynności, ponieważ jest to jedna z tych lektur, których nie odkłada się na dłuższy okres czasu, ale poświęca jeden, najwyżej trzy wieczory.

Niestety, nie mogę wyśpiewywać samych peanów na temat książki pani Miszczuk, a do czego łatwiej się nie “przyczepić” niżeli do tandetnego wątku miłosnego. Jest ich dwoje, w tym samym wieku, zamknięci na jednej przestrzeni. Co może się z nimi stać? Będą grali razem w szachy, albo wspólnie rozwiną jakiś talent artystyczny? Nie… Zakochają się w sobie i to jest takie urocze (wcale nie), bo obydwoje są straumatyzowani. Naprawdę nie mam pojęcia dlaczego autorzy tak bardzo wpychają wątki miłosne w swoje powieści i to w sposób nie wnoszący nic, ani do pogłębienia obrazu bohaterów, ani tym bardziej do fabuły.

Niemniej książkę oceniam bardzo pozytywnie i jest to solidna ósemka. Dodatkową satysfakcją napawa mnie fakt, że napisała to polska pisarka fantastyczna, gdyż mam wrażenie, że ostatnio nastąpił duży progres jeżeli chodzi o polskie fantastyczki.

“Cisza.
Otula mnie.
Miękka.
Lepka.
Straszna.
- Boję się…”

Lepkość, to słowo bardzo dobrze opisuje zarówno nastrój panujący w książce, jak i płynność akcji. Gęstość atmosfery jest wyraźnie odczuwalna podczas lektury, a tok akcji przyjemnie łączy ze sobą kolejne rozdziały przez co każda wymuszona przerwa staje się wyjątkowo niemiła.

Lepkość nie zaprzecza jednocześnie...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach:

"A może by rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady?"

Lektura książki autorstwa Emilii Szelest pt. "Licho nie śpi" przywołała we mnie piękne wspomnienia ostatnich wakacji podczas których wraz z przyjaciółmi zwiedzałam piękne Bieszczady. Cisna, Solina, Polańczyk "pozostawiły po sobie" w mojej pamięci: piękne widoki, ból nóg i świetną zabawę.
Jesteście ciekawi co pozostawiła we mnie pierwsza część serii "Bieszczadzkie demony"?
Muszę przyznać, że podczas słuchania tego tytułu bawiłam się przednio, choć nie zaprzeczę, że Damian "Atos" Antos był na samym początku książki irytujący, ale gdy zaczęłam poznawać jego historię to zapałałam do niego nieco cieplejszymi uczuciami. Generalnie sam początek historii dał mi duży ładunek adrenaliny: policjant plus narkotyki, zmiana życia o 180 stopni i zaszycie się w bieszczadzkiej głuszy. Dalej mogło być tylko ciekawiej i rzeczywiście tak właśnie było. Do więzienia trafia niebezpieczny morderca i od tego momentu zaczynają ginąć kobiety, których łączy kolor włosów. Skoro najbardziej prawdopodobny sprawca siedzi w zamknięciu to kto stoi za tymi morderstwami?. Sylwetka osoby odpowiedzialnej za zbrodnie jest jednym z niewielu minusów tego tytułu, ponieważ był to dość przewidywalny aspekt i łatwo domyślić się kto to był. Dużo bardziej od zagadki kryminalnej co nie zdarza się zbyt często, interesowała mnie tzw. warstwa obyczajowa. Postacie drugoplanowe - pracownicy tartaku, a także relacje między Damianem, Magdą - młodą asesor prokuratury, a Anną - więzienną psycholog oraz historia rodzinna Damiana.
Na zdecydowany plus mogę zaliczyć również niesamowity, bieszczadzki klimat, który zdecydowanie w tym tytule był odczuwalny, wartką akcję oraz wciągającą fabułę. Do minusów poza zakończeniem mogę dodać jeszcze ilość scen seksualnych oraz występujące w książkach wulgaryzmy, co prawda nie jest ich zbyt dużo, ale mnie osobiście podczas lektury przeszkadzały.

Podsumowując: Moje pierwsze "czytelnicze spotkanie" z twórczością Emilii Szelest uważam za udane. Jeśli poszukujecie książki, która Was wciągnie, "przymkniecie oko" na niektóre aspekty, zwłaszcza na zachowanie głównego bohatera to powinniście być usatysfakcjonowani z lektury. Ja ze swojej strony polecam i za chwilę biorę się za poznawanie drugiej części pt. "Diabli taniec".

"A może by rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady?"

Lektura książki autorstwa Emilii Szelest pt. "Licho nie śpi" przywołała we mnie piękne wspomnienia ostatnich wakacji podczas których wraz z przyjaciółmi zwiedzałam piękne Bieszczady. Cisna, Solina, Polańczyk "pozostawiły po sobie" w mojej pamięci: piękne widoki, ból nóg i świetną zabawę.
Jesteście ciekawi co...

więcej Pokaż mimo to

Okładka książki Mazurscy w podróży. Bunia kontra fakir Anna Oparkowska, Agnieszka Stelmaszyk
Ocena 7,6
Mazurscy w pod... Anna Oparkowska, Ag...

Na półkach:

Lekka i przyjemna książka dla mniejszych i większych podróżników. Jest to także I tom serii o rodzinie Mazurskich i ich zagranicznych przygodach. Razem z nimi czytelniczo zwiedzamy: Włochy, Francję, Niemcy i Hiszpanię, a przy każdej z przygód znajdziemy zdjęcia, najpotrzebniejsze słówka, czy trochę historii. Bardzo serdecznie zachęcam do sięgnięcia po ten tytuł.

Lekka i przyjemna książka dla mniejszych i większych podróżników. Jest to także I tom serii o rodzinie Mazurskich i ich zagranicznych przygodach. Razem z nimi czytelniczo zwiedzamy: Włochy, Francję, Niemcy i Hiszpanię, a przy każdej z przygód znajdziemy zdjęcia, najpotrzebniejsze słówka, czy trochę historii. Bardzo serdecznie zachęcam do sięgnięcia po ten tytuł.

Pokaż mimo to


Na półkach:

Na książkę Sofie Sarenbrant trafiłam zupełnie przypadkowo. Zainteresował mnie opis znajdujący się z tyłu na okładce. Powieść sama w sobie jest dość oryginalny. Para najlepszych przyjaciół spędza wakacje we wiosce rybackiej i już na samym początku zaczyna się cała historia oczywiście dojście do sedna sprawy nie wyjaśnia się szybko, akcja toczy się odpowiednim rytmem. Zaczynają się przesłuchiwania świadków, wracanie do nich i łączenie faktów przez komisarzy. Mimo "dokładności" w związku z poszukiwaniem zaginionej, książka nie zrobiła na mnie dużego wrażenia. Zabrakło mi jakiejś puenty, sceny która wywołałaby u mnie dreszcze, przerażenie w oczach.

Na książkę Sofie Sarenbrant trafiłam zupełnie przypadkowo. Zainteresował mnie opis znajdujący się z tyłu na okładce. Powieść sama w sobie jest dość oryginalny. Para najlepszych przyjaciół spędza wakacje we wiosce rybackiej i już na samym początku zaczyna się cała historia oczywiście dojście do sedna sprawy nie wyjaśnia się szybko, akcja toczy się odpowiednim rytmem....

więcej Pokaż mimo to


Na półkach:

„Udawane uczucia czasem zamieniają się w autentyczne. I to szybciej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać...”

„Grzech Reeda” autorstwa Pani Agnieszki Siepielskiej, stanowi czwarty już tom przygód członków klubu motocyklowego Sinners&Reapers. Z racji tego, że jest to kontynuacja, to przed rozpoczęciem tej lektury miałam pewne obawy - bałam się, że nowa część nie utrzyma wysokiego poziomu swoich poprzedniczek. Na szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne, ponieważ „Grzech Reeda” kupił mnie w zupełności. Nie spodziewałam się, że tak bardzo stęskniłam się za bohaterami tej serii.

Poznajcie Reeda, który za namową starszego brata wdaje się w romans z Ellie, która (prawdopodobnie) przyczyniła się do nieszczęść, które spotkały członków klubu Sinners&Reapers. Mężczyzna nie spodziewał się jednak, że gra, która z założenia miała jedynie służyć zdobyciu informacji, obudzi w nim uczucia - przed którymi próbował uciec wiele lat temu - i że tak trudno będzie ją zakończyć. Ellie staje się jego grzechem, a za grzechy trzeba czasem zapłacić wysoką cenę...

Nie wiem czemu, ale miałam pewnego rodzaju kłopot z samym początkiem tej książki. Nie potrafiłam wgryźć się w fabułę. Czułam zbyt duże przytłoczenie sama nie wiem czym. Potrzebowałam kilku rozdziałów by odnaleźć się w tej historii.

Muszę przyznać, że druga połowa „Grzechu Reeda” przeleciała mi między palcami. Do tej pory nie mam pojęcia jakim cudem tak szybko ją przeczytałam. Od drugiej połowy sporo się dzieje, mamy tyle zwrotów akcji, że czytelnik nie będzie w stanie przewidzieć co wydarzy się na kolejnych stronach.

Autorka kupiła mnie przede wszystkim wątkiem kryminalnym, który był związany z handlem organami. Muszę przyznać, że autorka całkiem ciekawie to rozegrała, byłam bardzo ciekawa kto za tym wszystkim stoi.

Pani Agnieszka potrafi zagrać na emocjach swoich czytelników. Podczas czytania czułam radość, złość, a nawet smutek - to ostatnie powodowała u mnie postać Ellie oraz jej przeszłość, było mi jej strasznie szkoda.

„Grzech Reeda” należy do nielicznych pozycji, w których emocje pomiędzy głównymi bohaterami wylewają się ze stron historii. Podczas przygody z tą lekturą pożądanie pomiędzy Ellie, a Redd’em było wręcz namacalne.

Co tu dużo mówić, Siepielska stworzyła bardzo barwnych bohaterów tej serii. Obok bezwzględnych oraz pragnących zemsty mężczyzn mamy ich kobiety, które są równie odważne jak niejeden z nich. Nie wiem jak Wy, ale uwielbiam historie, z silnymi postaciami kobiecymi.

Czy książkę polecam? „Grzech Reeda” jest to powieść z charakterem, o której szybko nie zapomnicie. Tą książką autorka udowodniła, że z sercem nie warto walczyć, ponieważ za każdym razem uczucia biorą nad nami górę. Co tu dużo mówić, czwarty tom Sinners&Reapers to historia pełna sekretów, niebezpieczeństw, akcji oraz... humoru.

„Udawane uczucia czasem zamieniają się w autentyczne. I to szybciej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać...”

„Grzech Reeda” autorstwa Pani Agnieszki Siepielskiej, stanowi czwarty już tom przygód członków klubu motocyklowego Sinners&Reapers. Z racji tego, że jest to kontynuacja, to przed rozpoczęciem tej lektury miałam pewne obawy - bałam się, że nowa część nie utrzyma...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach:

"Moje ciało" autorstwa Emily Ratajkowski to opowieść o życiu pięknej, niezrozumianej i pożądanej przez wielu mężczyzn na całym świecie kobiety. Zdecydowała , że będzie zarabiać swoim ciałem prezentując na nim: stroje kąpielowe, bieliznę, a później luksusowe ubrania podczas eventów ze znanymi i rozchwytywanymi gwiazdami Hollywood. Któż by nie chciał tak żyć? Jaką cenę jest w stanie zapłacić młoda dziewczyna, aby spełnić swoje marzenia? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w tej minimalistycznie wydanej niespełna 300 stronicowej książce.

Ps. Obawiałam się, że wspomnienia Emily będą przedstawione w bardzo płytki, roszczeniowy sposób, lecz znalazłam w nich wiele życiowych prawd i potwierdzenie przysłowia starego jak świat "nie wszystko złoto co się świeci".

"Moje ciało" autorstwa Emily Ratajkowski to opowieść o życiu pięknej, niezrozumianej i pożądanej przez wielu mężczyzn na całym świecie kobiety. Zdecydowała , że będzie zarabiać swoim ciałem prezentując na nim: stroje kąpielowe, bieliznę, a później luksusowe ubrania podczas eventów ze znanymi i rozchwytywanymi gwiazdami Hollywood. Któż by nie chciał tak żyć? Jaką cenę jest w...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach:

Laura w zaawansowanej ciąży znika bez śladu. Wszystko wskazuje na to że targnęła na własne życie. Wraz z rozwijającym się śledztwem wychodzi na jaw, że w życiu Laury działy się dziwne rzeczy, które zgłaszała na policje. Poszukuje jej kilkanaście osób jednak bez skutku. Nina siostra Laury odrazu zjawia się w rodzinnej miejscowości żeby pomóc w poszukiwaniach. Idac śladami zaginięcia zaczyna odkrywać wiele niejasnych sytuacji.
Jest to jeden z lepszych thillerów jakie mialam okazję przeczytać. Od początku można czuć klimat tajemniczości. Cała zagadka zaginięcia odkrywana jest stopniowo i wszystko bardzo szokuje. Jednocześnie każdy element układanki składa się w jedną całość dając obraz na calkokształt. Ksiazka jest napisa z perspektywy Niny i Laury. Poznajemy ich przeszłość i teraźniejszość. Dzięki temu poznajemy ich dzieciństwo i to jaki wpływ miało na ich dorosłe życie.
Jeśli lubicie thillery w których autor idealnie dopracował każdy szczegół koniecznie sięgnijcie po tą pozycję.

Laura w zaawansowanej ciąży znika bez śladu. Wszystko wskazuje na to że targnęła na własne życie. Wraz z rozwijającym się śledztwem wychodzi na jaw, że w życiu Laury działy się dziwne rzeczy, które zgłaszała na policje. Poszukuje jej kilkanaście osób jednak bez skutku. Nina siostra Laury odrazu zjawia się w rodzinnej miejscowości żeby pomóc w poszukiwaniach. Idac śladami...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach:

Czy możesz to zachować w tajemnicy? Nie bez przyczyny na tytuł dzisiejszej recenzji wybrałam słowa pochodzące z piosenki zespołu The Pierces, która kojarzy się z uwielbianą kiedyś serią "Pretty little liars. Słodkie kłamstewka" i zachodzeniem w głowę kim jest tajemniczy -A.
I o ile odrzucenie jako motyw zemsty można zrozumieć, tak niszczenie komuś życia tylko dlatego, że ma inny kolor skóry, czy jest innej orientacji seksualnej już zdecydowanie nie.
Do tytułu "As Pik" przyciągnęła mnie okładka ze srebrnymi zdobieniami i tajemniczymi twarzami, jednakże zupełnie nie spodziewałam się "czytelniczej bomby" jaką otrzymałam brnąc coraz bardziej w głąb tej historii.
Devon i Chiamaka to główni bohaterowie tej historii, których zdaje się łączyć jedynie kolor skóry i chęć osiągnięcia w życiu czegoś wielkiego. Pochodzą z dwóch różnych światów i zdają się nie wiedzieć o swoim istnieniu, ot mijają się czasem na szkolnym korytarzu, do czasu wyboru na prefektów Prywatnej Akademii Niveus. Oznacza to, że są krok przed innymi najlepsi z najlepszych.
Wszystko się zmienia, gdy pojawia się tajemniczy -As osoba, która nie chce pozwolić, aby ostatni rok był dla nich szczęśliwy. Nie cofnie się przed niczym, aż wszystkie ich sekrety i wydarzenia z życia, o których pragną zapomnieć nie wyjdą na jaw.
Może to się Wam wydawać oklepane "ale to już było", lecz rozmach całej historii sprawił, że miałam "gęsią skórkę" i nie mogłam się od niej oderwać. Do tej pory jestem w szoku jak dobrze zostały połączone znane wcześniej motywy z książek czy seriali, gdzie wraz z bohaterami, denerwujemy się na dźwięk zwykłego smsa.
Bardzo podobał mi się rozwój nieco wymuszonej przez okoliczności, ale jednak relacji dwójki prefektów, i rozwalanie kawałek po kawałku misternie utkanego planu. Takich tytułów chcę zdecydowanie więcej na swojej półce.
Podsumowując: nie wiem czym jeszcze mogłabym Was przekonać do sięgnięcia po ten tytuł, ale zdecydowanie warto, ponieważ już dawno nie czytałam tak wartościowej książki, która nie porusza łatwych i przyjemnych tematów, a mimo to leci się przez historię jak błyskawica. Tylko na koniec pozostaje retoryczne pytanie "Dlaczego?". Oby to była nauczka dla nas wszystkich i te wydarzenia pozostawały jedynie w sferze fikcji.

Czy możesz to zachować w tajemnicy? Nie bez przyczyny na tytuł dzisiejszej recenzji wybrałam słowa pochodzące z piosenki zespołu The Pierces, która kojarzy się z uwielbianą kiedyś serią "Pretty little liars. Słodkie kłamstewka" i zachodzeniem w głowę kim jest tajemniczy -A.
I o ile odrzucenie jako motyw zemsty można zrozumieć, tak niszczenie komuś życia tylko dlatego, że ma...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach:

Spodziewałam się czegoś chociaż trochę lepszego…w książce ciągle dużo się dzieje, co wcale nie wychodzi jej na plus. Wiele istotnych wątków traktowanych po macoszemu, innych mogłoby w ogóle nie być. Dialogi i opisy sytuacji często niezbyt zrozumiałe. Postaci jest pełno, ale jakoś żadnej nie można polubić. I co najważniejsze, w tytule tej książki powinno być słowo „zdrada”. Każdemu w książce jest ono znane, tylko Sam i Mason nie zdradzają...oczywiście to nie dziwi. Szybko się czyta, za to trzy gwiazdki, ale książka sama w sobie płytka i nie skłaniająca do żadnych refleksji.

Spodziewałam się czegoś chociaż trochę lepszego…w książce ciągle dużo się dzieje, co wcale nie wychodzi jej na plus. Wiele istotnych wątków traktowanych po macoszemu, innych mogłoby w ogóle nie być. Dialogi i opisy sytuacji często niezbyt zrozumiałe. Postaci jest pełno, ale jakoś żadnej nie można polubić. I co najważniejsze, w tytule tej książki powinno być słowo „zdrada”....

więcej Pokaż mimo to


Na półkach:

Fantastyka bardzo wiele zawdzięcza średniowiecznej twórczości. Wizerunki jednorożców na gobelinach, pojawiające się w legendach były uosobieniem czysta, piękna i dobra. W popkulturze owe wizerunki są kontynuowane. Czasami z lekkim przymrużeniem oka i ironią. Właśnie z takim podejściem mamy do czynienia w serii komiksów Dany Simpson.
„Fibi i Jednorożec” trafił do czytelników dziesięć lat temu w postaci komiksu internetowego, aby następnie pojawiać się w różnorodnych czasopismach. Istniejący na początku w postaci pasków komiks z czasem przerodził się w tomy o określonej tematyce i luźno powiązanej akcji, którą otwiera przygoda 9-letniej Fibi, która przypadkowo uderza jednorożca zapatrzonego w swoje odbicie. Mityczny zwierzak o imieniu Marigold Heavenly Nostrils (czyli Marigold Niebiańskie Chrapy) uwolniony z pułapki niemożności oderwania wzroku od własnego odbicia postanawia nagrodzić wyzwolicielkę. Rezolutna bohaterka życzy sobie, aby jednorożec stał się jej przyjacielem. Od tej pory stają się niemal nierozłączne. Dzięki temu możemy dowiedzieć się o tych istotach, poznać ich magiczne umiejętności Dzięki nim jest w stanie dokonywać takich wyczynów, jak odwracanie lub przekierowywanie deszczu, wysyłanie wiadomości tekstowych i nadawanie hotspotu Wi-Fi przez klakson. Jednak jej najczęściej używanym zaklęciem jest „Tarcza nudy”, która powoduje, że ludzie postrzegają ją jako nic niezwykłego i pozwala jej na codzienne interakcje.
Tytułowa bohaterka jest rezolutną, ale nieco samotną dziewczynką. Przyjaźń z jednorożcem daje jej możliwość wchodzenia w interakcje, nawiązywanie więzi. Nawet jeśli Marigold jest próżna, zapatrzona w siebie i wydaje się uosobieniem Narcyza. Do tego traktuje wszystkich z góry oraz jest cyniczna. Kiedy przypomnimy sobie inspirację wydaje się to dość dziwne, ale z drugiej strony, co my wiemy o tych istotach, ich charakterach? Poza całą masą negatywnych cech wynikających z przerysowania skupienia się na sobie mamy też sporo pozytywnych. Marigold jest przyjazna, chętnie pomaga, bo to pomaga jej podbudować własne ego, co sprzyja tworzeniu żartów. Bohaterki doskonale do siebie pasują, uzupełniają i przeżywają różnorodne przygody. Każdy tom niesie ze sobą różnorodne wyzwania. W większości pojawia się motyw przebierania się, przygotowywania do niezwykłych wydarzeń, ale też pokazują inne spojrzenie przyjaciółek na świat. Sporo tu też scenek związanych ze szkołą, różnymi doświadczeniami, zaangażowaniem w naukę, a także doświadczeniami związanymi z mediami społecznościowymi.
Każdy tom to wycinki z codzienności. Obserwujemy jakieś pół roku z życia dziewczynki i jej przyjaciółki, wchodzimy w obszary problemów, z jakimi spotykają się młodzi ludzie, poszukiwania akceptacji, podążaniem za modami, poczucia własnej wartości, szpanowania i pytania o sens wielu działań społecznych.
Bohaterzy są tu bardzo różnorodni. Jedni troszkę fajtłapowaci, inni są takimi miłośnikami technologii, że nawet, kiedy są obok kogoś to wolą do niego pisać niż z nim rozmawiać. Znajdziemy tu postacie popisujące się bogactwem, ale są też oczytane, zaangażowane w zdobywanie wiedzy tak bardzo, że nie dają sobie czasu na wypoczynek nawet w wakacje. Fibi jest zdolną i pilną uczennicą, dzięki czemu zyskała miano kujonki, ale i ona ma słabsze dni, kiedy nie odrobi zadania domowego, bo zew przygody wzywa. A ten wymaga robienia wielu nieprzewidywalnych rzeczy, udawania się na wielkie wyprawy lub zabawy z domowymi zwierzakami. To podsuwa pytania o wolność i zależność od technologii, granice dbania o prywatność.
„Fibi i jednorożec” to bardzo ciepła seria zawierająca sporą dawkę humoru. Prosta kreska, pastelowe kolory, akcja dostosowana do chwili (czasami mknie, a czasami po prostu musimy się zatrzymać z bohaterami). Autorka wprowadza nas w świat szerokiej gamy emocji: od radości po smutek i tęsknotę.
Bardzo spodobało mi się pokazanie świata dorosłych zajętych sobą i od czasu do czasu wchodzących w interakcję z własnym dzieckiem. Widzimy dziecko mające dużą przestrzeń do rozwijania własnej wyobraźni, oddawania się aktywnościom, które lubi, rozwijania swoich umiejętności.
Komiksy to ten rodzaj lektury, po którą sięgną nawet najbardziej oporni czytelnicy, dlatego polecam każdemu uczniowi. Może dzięki nim odkryją jaką magią jest czytanie i że wcale nie trzeba spędzać całego dnia w telefonie, aby przeżyć niezwykłą przygodę.

Fantastyka bardzo wiele zawdzięcza średniowiecznej twórczości. Wizerunki jednorożców na gobelinach, pojawiające się w legendach były uosobieniem czysta, piękna i dobra. W popkulturze owe wizerunki są kontynuowane. Czasami z lekkim przymrużeniem oka i ironią. Właśnie z takim podejściem mamy do czynienia w serii komiksów Dany Simpson.
„Fibi i Jednorożec” trafił do czytelników...

więcej Pokaż mimo to video - opinia


Na półkach:

Okładka co prawda nie zachwyca, ale sama historia niesamowicie mnie wciągnęła i kiedy tylko mogłam to odpalałam aplikację Legimi, aby dowiedzieć się co będzie dalej. Muszę przyznać, że ostatnie 50 stron książki to "jazda bez trzymanki", co robi się coraz bardziej charakterystyczne dla tego autora. To także thriller uhonorowany Nagrodą Złoty Kościej 2021.
"Sidła" to nie tylko kontynuacja wątków z "Łowcy", który zrobił na mnie olbrzymie wrażenie, ale też odrębna, zgrabnie połączona historia porywania, torturowania i zabijania kobiet, których zdaje się nic nie łączyć, ale jak powszechnie wiadomo policjanci będą doszukiwali się pewnego "klucza" wyborów dokonywanych przez mordercę we Wrocławiu i jego okolicach.
Bohaterowie według mojej opinii byli wiarygodni, wielowymiarowi i wyraziści. Mieli swoje przyzwyczajenia, sympatie, jak i antypatie. Akcja była wartka,nie nudziłam się nawet przez moment. Miałam poczucie, że nieustannie coś się dzieje.
Język był zrozumiały, lecz nie obyło się w nim bez wulgaryzmów, zwłaszcza w wykonaniu komisarza Grzegorza Sikory, którego "polubiłam" najbardziej. Był szczery, konkretny, nie zawahał się podjąć ryzyka, aby ochronić tych, na których mu zależy. Dodatkowo doceniam też autora za pociągnięcie tematu homoseksualizmu w Policji w stonowany, aczkolwiek konkretny sposób.
Jeśli chodzi o zakończenie to obawiałam się, że będzie ono banalne, wynikające z historii, lecz autor postarał się, aby nic nie było takim, jakim się wydaje na "pierwszy rzut oka" za co ogromne brawa.

Podsumowując: Jeśli poszukujecie "rasowego" i "mięsistego" thrillera to śmiało możecie sięgać najpierw po "Łowcę", a potem po "Sidła" chyba, że nie przeszkadzają Wam luki fabularne i jesteście zainteresowani głównie "nową historią" to możecie od razu zainteresować się tą pozycją. Mogłabym polecić także ten tytuł tym czytelnikom, którym podobało się "Dziesięć dni" od Mel Sherratt. Te książki mają podobny klimat. Serdecznie zapraszam do sięgnięcia także po inne tytuły spod pióra Piotra Kościelnego. Dla ludzi o mocnych nerwach +18 co jest zaznaczone na okładce.

Okładka co prawda nie zachwyca, ale sama historia niesamowicie mnie wciągnęła i kiedy tylko mogłam to odpalałam aplikację Legimi, aby dowiedzieć się co będzie dalej. Muszę przyznać, że ostatnie 50 stron książki to "jazda bez trzymanki", co robi się coraz bardziej charakterystyczne dla tego autora. To także thriller uhonorowany Nagrodą Złoty Kościej 2021.
"Sidła" to nie...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach:

Przeczytaj, warto, a potem zastanów się i napisz swoją wersję: o zrywkach, o plastikowych opakowaniach na mini jogurty, o ciuchach na raz, itp. To będzie prawdziwy horror, przeczytam.

Przeczytaj, warto, a potem zastanów się i napisz swoją wersję: o zrywkach, o plastikowych opakowaniach na mini jogurty, o ciuchach na raz, itp. To będzie prawdziwy horror, przeczytam.

Pokaż mimo to


Na półkach:

Katarzyna Puzyńska powraca po raz uwaga... czternasty z historią bohaterów, których wielu z nas czytelników zdążyło polubić i z niecierpliwością oczekujemy kolejnej i kolejnej części serii o Lipowie.
Nadchodzi zatem pytanie "Czy jest możliwe, aby przez 14 tomów pisać we wciągający i zaskakujący sposób?". Muszę przyznać, że jestem na "czytelniczym rozdrożu". Z jednej strony oczekiwałam na nową część bardzo długo i jest to jedna z moich ulubionych polskich serii, od której nie sposób się oderwać, zaś z drugiej miałam ochotę zapytać "Co tu się od (lipowo) liło?"
"Żadanica" to "laleczka tworzona ze szmatek, mająca przynieść szczęście i spełniać życzenia, w przeciwieństwie do laleczek voodoo nie może posiadać oczu, ani nie można jej zszyć, aby nie zranić losu". To także tytuł książki, który podzielił fanów twórczości Pani Puzyńskiej na dwa obozy: pierwszy z nich zastanawia się : "Czy autorka pisze już kolejną część? Bo ja muszę wiedzieć co dalej", drugi zaś odwołuje się do zdania z posłowia "ta część nie miała nigdy powstać" i żałują, że tak się nie stało.
Ja znajduję się gdzieś tak pośrodku. Gdy widzę okładkę nowej części na sklepowych półkach, czuję ciepło w okolicach serca i mam ochotę ją przeczytać natychmiast, lecz gdy mam już ją w swoich rękach to okazuje się, że mój pierwszy zapał nieco słabnie.
Oczywiście dalej uwielbiam Klementynę Kopp i policjantów z Lipowa, lecz życie uczuciowe bohaterów zaczyna przypominać "Modę na sukces" co nie do końca mi pasuje. Jeśli zaś chodzi konkretnie o najnowszą część to w mojej opinii autorka "odleciała", w niektórych momentach za bardzo. Zwłaszcza przy wywoływaniu duchów. Owszem emocje były, czułam "gęsią skórkę", więc klimat też był jak najbardziej adekwatny, lecz pewne sytuacje w fabule były tak nierealistyczne, że to aż bolało, a zakończenie zaskakujące to fakt, ale nie wiem czy o takie zaskoczenie chodziło. Do tego rozmiar książki. Myślę, że przydałoby się te kilkadziesiąt dodatkowych stron, ponieważ najważniejsze wydarzenia z fabuły działy się za szybko, a te mniej istotne rozciągały się niemiłosiernie.
Na moją końcową ocenę 6,5/10 składają się takie aspekty jak: sentyment, klimat, i niektórzy bohaterowie pomijając ich życie uczuciowe. Miałam nadzieję na coś rewelacyjnego, a dostałam kontynuację serii, której mogę wiele zarzucić.

Podsumowując: Jeśli jesteście fanami twórczości autorki, a zwłaszcza serii o Lipowie i wiecie czego można się spodziewać, to sięgajcie śmiało. Nie odradzam, ani wyjątkowo nie polecam. Najlepiej sprawdźcie sami.

Katarzyna Puzyńska powraca po raz uwaga... czternasty z historią bohaterów, których wielu z nas czytelników zdążyło polubić i z niecierpliwością oczekujemy kolejnej i kolejnej części serii o Lipowie.
Nadchodzi zatem pytanie "Czy jest możliwe, aby przez 14 tomów pisać we wciągający i zaskakujący sposób?". Muszę przyznać, że jestem na "czytelniczym rozdrożu". Z jednej strony...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach:

Bardzo dobra książka,podkreśla istotne kwestie związane z Dobra Nowiną,z tym co powinno być istotne dla Chrześcijanina .

Bardzo dobra książka,podkreśla istotne kwestie związane z Dobra Nowiną,z tym co powinno być istotne dla Chrześcijanina .

Pokaż mimo to

zgłoś błąd