Yotsuya Kaidan – Opowieść o duchu z Yotsui

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The Yotsuya Kwaidan or O’Iwa Inari
- Data wydania:
- 2009-12-28
- Data 1. wyd. pol.:
- 2009-12-28
- Liczba stron:
- 230
- Czas czytania
- 3 godz. 50 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 978-83-929817-2-5
- Tłumacz:
- Adrianna Wosińska
Najbardziej znana, klasyczna japońska opowieść grozy po raz pierwszy w Polsce! Poznaj losy O’Iwy i tych, których dosięgła jej klątwa. „Yotsuya Kaidan – Opowieść o duchu z Yotsui” oparta jest na XVII-wiecznej legendzie o mściwym duchu zdradzonej i wykorzystanej kobiety, który powraca, by szukać zemsty na swoich prześladowcach. Historia ta inspirowała dramatopisarzy teatur kabuki, drzeworytników ukiyo-e, powieściopisarzy, a nawet filmowców, z Hideo Nakatą, reżyserem „Ringu” na czele.
Kup Yotsuya Kaidan – Opowieść o duchu z Yotsui w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Yotsuya Kaidan – Opowieść o duchu z Yotsui
Tekst znajduje się również na moim blogu pod adresem: http://zapiski-z-przypomnianych-krain.blogspot.com/2013/10/yotsuya-kaidan-opowiesc-o-duchu-z.html#more Dawno, dawno temu, gdy byłam jeszcze radosną gimnazjalistką, maniakalnie oglądałam wszelkie horrory, które wpadły mi do rąk. Tak więc poznałam wampirzo-wilkołaczy "Underworld", "Draculę" Francisa Forda Coppoli, "Wywiad z wampirem", ale szczególną uwagę przyciągały horrory japońskie, takie jak "Krąg / The Ring" z wychodzącą z telewizora Sadako (nie Samarą. Samara to dla mnie model samochodu Łada, a nie postać z filmu),czy "Ju-On" ("Klątwa") z malutkim Toshiyo siedzącym samotnie na klatce schodowej. Filmy grozy z Kraju Kwitnącej Wiśni mają w sobie to coś, swoistą specyfikę. Nie dziwne więc, że wiedziona sentymentem podczas przeglądania mangowych sklepów internetowych od razu zakupiłam powieść "Yotsuya Kaidan", wiedziona obietnicą wydawnictwa Kirin, że "historia ta inspirowała dramatopisarzy teatru kabuki, drzeworytów ukiyo-e, powieściopisarzy, a nawet filmowców, z Hideo Nakatą, reżyserem "Ringu na czele.". Po prostu nie potrafiłam przejść wobec tej pozycji obojętnie. Co z tego wyszło? Na początku chciałam Wam przybliżyć postać autora, dla mnie przynajmniej jego nazwisko jest mało znane. Niestety wyszukiwarka internetowa niechętnie wypluwa jakiekolwiek hasła dotyczące biografii pisarza po wpisaniu "James S. de Benneville", czy "James Seguin de Benneville". Pojawiają się głównie tytuły jego książek: "The Yotsuya Kwaidan or O'Iwa Inari" (czyli omawiana przeze mnie powieść),"Bakemono Yashiki" ("Nawiedzony dom", którego akcja toczy się w okolicach słynnej bitwy pod Sekigaharą z 1600 roku),"Sakurambo" (wydana po raz pierwszy w 1906 roku),a także "More Japonico. A critique of the Effect of an Idea. Communityism on the life and history of a people". Kim zatem mógłby być ów tajemniczy de Benneville żyjący na początku poprzedniego wieku? Socjologiem? Etnografem pasjonującym się japońską kulturą? Niestety nie udało mi się tego ustalić, pierwsza tajemnica przy zetknięciu z tą intrygującą opowieścią grozy. "Opowieść o duchu z Yotsui" Jamesa S. de Benneville jest jedną z wersji popularnej w Japonii historii, wielokrotnie odtwarzanej w teatrze kabuki, opowiadanej podczas rytuału "hyaku monogatari kaidanshou" ("opowieści przy stu knotkach". Autor wyjaśnia, że był to sposób spędzania wolnego czasu samurajów i mieszczan. Każdy członek grupy zebranej w zamkniętym pomieszczeniu opowiadał historię o duchach, czy demonach, po czym gasił jedną świecę, by w końcu, gdy nadejdzie ta najstraszniejsza, pozostał jeden płomień mający przywołać prawdziwego ducha lub demona). W spopularyzowanej przez teatr wersji O'Iwa, przepiękna główna bohaterka, jest żoną rounina o imieniu Iemon. Nie jest jej jednak dane zaznać małżeńskiego szczęścia - jej mąż wraz z kochanką uknuli spisek przeciwko osłabionej przez poród O'Iwie i podsunęli jej specyfik mający ją oszpecić. Pozbawiona dawnej urody kobieta umiera z żalu, a jej niewierny mąż mający wkrótce poślubić kochankę popada w obłęd... Wersja przedstawiona przez wydawnictwo Kirin to zapis wersji przekazywanej ustnie z pokolenia na pokolenie w Japonii. James Seguin de Benneville, by uwypuklić tragizm postaci O'Iwy, rozpoczyna swoją opowieść pod koniec XVII wieku (okres Tenwa/ Tenna),gdy niezbyt urodziwa O'Mina Tamiya (stwierdzenie to jest może "na wyrost". Bohaterka miała bowiem twarz okrągłą jak talerz, poznaczoną śladami po przebytej ospie, dodatkowo z opadającą powieką. I choć "w oczach rodziców stanowiła najwdzięczniejszą istotę, jaka kiedykolwiek zrodziła się na ziemi" {strona 25}, miała problem z zamążpójściem) wdaje się w romans ze służącym Densuke. Warto wspomnieć, że chłopak mógł stać się adoptowanym dziedzicem, "muko" (działo się tak, gdy samuraj nie miał męskiego potomka. Kobiety nie mogły dziedziczyć majątku). Wszystko przekreśla jednak płomienny romans O'Miny i Densuke (zainicjowany przez panienkę),w wyniku którego kobieta zachodzi w ciążę i para zmuszona jest do ucieczki z domostwa Tamiya (kodeks honorowy nakazuje bowiem ojcu dziewczyny zabicie obojga, by zmyć z rodu hańbę) i zamieszkania u wuja chłopaka. Dla dalszej fabuły ważna jest również postać Takashiego Daihachirou, nowego pracodawcy Densuke, który znacznie przyczyni się do upadku O'Miny i jej męża. Po śmierci matki i zaginięciu ojca malutka O'Iwa (niestety również nie obdarzona przez naturę urodą) trafia do domostwa dziadków jako dziedziczka. Dorasta i, tak samo jak matka, ma problemy z zamążpójściem, a jej dziadek, Tamiya Matazaemon, podupada na zdrowiu. W wyniku przeróżnych zabiegów i machlojek w końcu udaje się odnaleźć dla O'Iwy męża. Jest nim Iemon (imię to jest przybranym przez bohatera pseudonimem),były mnich i wróżbita pochodzący z samurajskiego rodu. Jego romans z piękną kurtyzaną O'Haną stanie się uwerturą do tragedii... Nie chcę jednak zdradzać wszystkich szczegółów, by nie zepsuć nikomu odbioru owej powieści. "Opowieść o duchu z Yotsui" jest trudną lekturą, nie wolno mi tego ukryć. Występuje tu nagromadzenie japońskiej terminologii, na szczęście uczynionej przystępniejszą dzięki Adriannie Wosińskiej. Niektórych może drażnić mnogość przypisów, dla mnie owe dopiski stały się zbawienne, pomogły laikowi (jakim niewątpliwie jestem) zrozumieć realia tamtych czasów i wczuć się w klimat tej niezwykłej opowieści. Czasami, gdy brakowało adnotacji od tłumacza, musiałam domyślać się znaczenia słów, ale większość z nich dało się zrozumieć z kontekstu. Jestem osobą ciekawską. Muszę przyznać, że urzekła mnie adnotacja odautorska, w której wspomina, że historia przedstawiona przez niego w tej powieści niesie ziarnko prawdy, a postawiona by przebłagać zagniewanego ducha O'Iwy świątynia Tamiya Inari wciąż istnieje. Bardzo podobał mi się również wstęp do pierwszego rozdziału opowieści ukazujący drogę do owego przybytku. Oczami wyobraźni wędrowałam przez uliczki Yotsui, dzielnicy na przedmieściach Edo (obecnego Tokio) wsłuchana w głos przewodnika. Kilka pierwszych akapitów to bardzo zręczne przedstawienie społeczeństwa japońskiego - jak żyje, czym się żywi, jak zdobywa pożywienie i jak się dzieli. Ciekawostką jest również podkreślenie, że wówczas odmierzano czas według miesięcy księżycowych, a także godzin przypisanych zwierzętom. Dwie kultury zderzyły się po raz kolejny. Z punktu widzenia Polki żyjącej w dwudziestym pierwszym wieku wiele zwyczajów wydawało mi się bardzo egzotycznych, a niektóre stawały się w moich oczach anachronizmami. Obecnie w Polsce pojęcie mezaliansu niosącego skazę rodzinie już praktycznie nie występuje. Podobnie sprawa ma się w przypadku nieślubnych dzieci. Mało kto wygania z domu ciężarną kobietę. W Japonii w siedemnastym i osiemnastym wieku był to jednak temat tabu. W trakcie lektury naszła mnie również smutna refleksja. Od dziecka uczono mnie, że jeśli będę dla innych istotą życzliwą, ludzie odpłacą mi tym samym. Życie zweryfikowało ów pogląd, niekiedy było boleśnie. Również O'Iwa, choć nie mogąca przyciągnąć swego męża urodą, starała się nadrabiać ten brak serdecznością i troską. Niestety w swej naiwności nie dostrzegła, że poślubiony jej mężczyzna, utracjusz i rozpustnik, knuje przeciwko niej spisek. Aż ciśnie się na usta myśl Anthony'ego Hopkinsa: "Kiedyś traktowałem ludzi dobrze. Teraz - z wzajemnością", który można przypisać także mściwemu duchowi skrzywdzonej kobiety. Wreszcie udało mi się poznać jeden z klasycznych japońskich kaidanów (kwaidanów),który z pewnością miał silny wpływ na twórców wymienionych przeze mnie "The Ring", czy "Ju-On". Motyw skrzywdzonej za życia istoty, która powraca na ziemię, by mścić się na swoich prześladowcach (a także następnych wcieleniach swoich wrogów) przez kilka następnych wcieleń, intryguje. Również sam sposób przebłagania gniewu, choć wspólny dla niektórych religii (w katolicyzmie również jest szereg modlitw i pieśni mających przebłagać gniew Boga),jest ciekawostką dla nas, "gaijinów". Nie ukrywam, nie potrafiłam przejść obok tej książki obojętnie. Z jednej strony sentyment do obejrzanych przeze mnie japońskich horrorów, z drugiej strony ciekawe spojrzenie na japońską obyczajowość XVII i XVIII wieku. I choć momentami lektura sprawiała mi nieco problemów (ta terminologia),strasznie się cieszę, że do moich rąk trafiła klasyka opowieści grozy prosto z ojczyzny gejsz i samurajów. Książkę polecam każdemu, nie tylko miłośnikom japońskiej popkultury, ale wszystkim tym, którzy lubią czuć na skórze ten dreszczyk, gdy gaśnie płomień ostatniej świecy...
Oceny książki Yotsuya Kaidan – Opowieść o duchu z Yotsui
Poznaj innych czytelników
329 użytkowników ma tytuł Yotsuya Kaidan – Opowieść o duchu z Yotsui na półkach głównych- Chcę przeczytać 211
- Przeczytane 114
- Teraz czytam 4
- Posiadam 62
- Japonia 18
- Ulubione 8
- Chcę w prezencie 7
- Horror 4
- Japonia 3
- Fantasy 2









































OPINIE i DYSKUSJE o książce Yotsuya Kaidan – Opowieść o duchu z Yotsui
7/10 ⭐
Historia jest oparta na legendzie. Na początku ciężko było się wciągnąć, ale im dalej tym ciekawsza była historia. Wszystko, co spotkało kobietę powodowało u mnie poczucie niesprawiedliwości. Zdecydowanie jest to ten typ historii, gdzie kibicujemy zjawie, bo prostu jej współczujemy. Opowieść naprawdę warta poznania.
https://www.instagram.com/skrzat_ksiazkowy/
7/10 ⭐
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria jest oparta na legendzie. Na początku ciężko było się wciągnąć, ale im dalej tym ciekawsza była historia. Wszystko, co spotkało kobietę powodowało u mnie poczucie niesprawiedliwości. Zdecydowanie jest to ten typ historii, gdzie kibicujemy zjawie, bo prostu jej współczujemy. Opowieść naprawdę warta poznania.
https://www.instagram.com/skrzat_ksiazkowy/
Jedna z najbardziej znanych i rozpowszechnianych, Japońskich opowieści grozy. Na terenie tego wyspiarskiego kraju jej popularność jest tożsama z naszymi rodzinnymi opowieściami (czy to o topielcach, czarownicach czy czarnej wołdze). Opowieść o pośmiertnej zemście zdradzonej i wykorzystanej kobiety, która nie mogąc znaleźć ukojenia w zaświatach, powraca, w celu dokonania zemsty na swoich oprawcach. Historia od dziesięcioleci inspiruje scenarzystów teatru kabuki, reżyserów, lokalnych pisarzy, oraz innych artystów. Najbardziej zwięzła i dostosowana do potrzeb zachodniego odbiorcy książka, wyszła jednak spod pióra nie Japończyka, ale gaijina - Jamesa Seguina de Benneville’a.
Jak już zostało wspomniane książka, opiera się na znanej XVII wiecznej legendzie (która ponoć wydarzyła się naprawdę). Historia zaczyna się na przedmieściach Edo, gdzie młody i przystojny Densuke, pracujący u bogatego obywatela, wykorzystuje jak tylko może zakochaną w nim po uszy O’Mimo, która sama nie grzesząc, urodzą zapatrzona, jest w młodzieńca jak w obrazek. Mogło się to skończyć tylko w jednej sposób – nieplanowaną ciążą. Para w celu uniknięcia gniewu ojca dziewczyny, postanawia uciec i zamieszkać u krewnych chłopaka, który nie jest nazbyt szczęśliwy z nadchodzącego ojcostwa i urody swojej potencjalnej żony. Niedługo po wydaniu na świat dziewczynki, której nadano imię O’Iwa, zostaje ona sierotą. Jej dziadkowie, godząc się z hańbą, jaką przyniosła na ich ród córka, przygarniają dziecko i wychowują, najlepiej jak potrafią. Dziewczyna urodę odziedziczyła po matce, a na dodatek jej całe ciało pokryte jest bliznami po przebytej ospie. Doskonale zdaje sobie ona sprawę z tego, że aparycją nie zdobędzie ona męża, dlatego stara się nadrabiać wizualne braki niezwykłym charakterem. Pogoda ducha, uczynność, zaradność, całkowite posłuszeństwo - to wszystko okazuje się mało, żeby ktoś się nią zainteresował. Do czasu kiedy na horyzoncie nie pojawia się Iemon mężczyzna, który nie zwraca uwagi na wygląd dziewczyny, ale na jej pokaźny posag. Jego plan jest prosty, szybki ślub i równie szybki rozwód, oczywiście z winy żony a w ten sposób przejęcie pokaźnego majątku. Nie przewidział on jednak, że O’Iwa będzie nieskazitelną żoną wykonującą wszelkie polecenie swojego męża i z wielkim zaangażowaniem dbająca o dom. Zdobycie i ukrycie majątku zajmuje mu więcej czasu, niż planował, przez cały ten czas pogardzał swoją „wybranką”, która dzielnie wszystko znosiła. Była ona tak zakochana i naiwna, że uwierzyła nawet, w ogromne długi męża, które zmuszają go do oddania jej do dzielnicy uciech. Pewna, że niedługo sytuacja się poprawi, a jej małżonek ją wykupi, godziła się na wszystko. Do czasu kiedy nie dowiaduje się całej prawdy o swoim mężu od przypadkowego kupca. W przypływie wściekłości przeklina ona każdego, kto przyczynił się do jej cierpienia i obiecuje dokonanie zemsty. W tym momencie fabuła pokazuje prawdziwy pazur a obfita posoka i wypruwane wnętrzności staną się dla czytelnika czymś zupełnie normalnym.
Autor zastosował w swojej książce, podział na dwie części (które oczywiście stanowią nierozerwalną całość). Na początek skupia się on na pokazaniu czytelnikowi obrazu Japonii w czasach szogunatu Tokugawów. Barwne opisy obyczajów, niektórych dziwnych dla współczesnego człowieka zachowań, obraz wyraźnego podziału społecznego i klasowego społeczeństwa. Na pewno ten rodzaj długiego wstępu, przypadnie do gustu miłośnikom historii i kultury tego kraju. Pozostała grupa odbiorców może czuć znużenie, niekoniecznie zachęcające do lektury dalszych rozdziałów. W tym miejscu należy również wspomnieć o rodzimym wydaniu, w którym w wielu miejscach tłumacz postanowił pozostawić wiele słów w oryginale. Ogrom japońskiej terminologii, nazw własnych, nazw historycznych dla kogoś obeznanego z tematyką Japonii, będzie czymś zupełne normalnym i jeszcze bardziej zwiększającym głębie powieści. Niestety pozostała grupa odbiorców może czuć się dość mocno zagubiona a niektórych fragmentów książki kompletnie nie rozumieć.
Druga część to już czysta historia krwawej zemsty, z naprawdę szczegółowymi opisami niektórych dawnych tortur. Dla wielu opisy będą tutaj aż nazbyt sugestywne, powodując pewien dyskomfort wśród co bardziej wrażliwych czytelników. Oczywiście jest to kwestia czysto subiektywna i wielbiciele współczesnych horrorów, mogą powiedzieć, że nie ma tutaj nic strasznego, mając przy tym sporo racji. Trzeba jednak coś sobie tutaj wyjaśnić, „Opowieść o duchu z Yotsui” nie jest typową opowieścią - w współczesnym tego słowa znaczeniu. Wielbiciele typowych historii z dreszczykiem nie mają tutaj czego szukać, bo będą tą lekturą mocno zawiedzeni. Zaprezentowana przez autora treść to nie tylko opowieść mająca wzbudzać strach. To przede wszystkim przekazywane z pokolenia na pokolenie opowiadanie, pokazujące, że nie ma ludzi bezkarnych i każdy prędzej czy później będzie musiał należycie zapłacić za swoje czyny (często dość krwawo).
Dzieło autorstwa Jamesa Seguina de Benneville’a to powieść dobra, zaspokajająca zarówno dozę historycznej ciekawości, jak i zapewniająca chwilę z „dreszczami na plecach” - jednak zdecydowanie nie dla każdego. Jak już wspomniałem, miłośnicy typowych horrorów nie mają co tutaj szukać, ktoś kto lubuje się w tematyce Kraju Kwitnącej Wiśni, ale nie przepada za chwilami grozy, również niezbyt odnajdzie się w tym dziele. Grupa potencjalnych odbiorców jest bardzo wąska, lecz dzięki temu jest można mieć pewność, że jeżeli powieść trafi w odpowiednie ręce, zostanie „pochłonięta” od razu w całości.
Cała recenzja + ciekawostki na stronie:
https://gameplay.pl/news.asp?ID=114131
Jedna z najbardziej znanych i rozpowszechnianych, Japońskich opowieści grozy. Na terenie tego wyspiarskiego kraju jej popularność jest tożsama z naszymi rodzinnymi opowieściami (czy to o topielcach, czarownicach czy czarnej wołdze). Opowieść o pośmiertnej zemście zdradzonej i wykorzystanej kobiety, która nie mogąc znaleźć ukojenia w zaświatach, powraca, w celu dokonania...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo jedna z najciekawszych ksiazek dotykajacych tematu japońskiej grozy, jaką kiedykolwiek czytalam. Znalam ogólny zarys historii O'Iwy, ale mimo to od książki nie moglam się oderwac. Przeczytalam ja praktycznie w dwa dni. Losy O'Iwy, jej matki i innych bohaterów tej historii sa oddane w plastyczny, ciekawy sposob. Bez zbednych dluzyzn czy rozwleklosci.
Opisy obrzędów i zycia codziennego w Japonii tamtego okresu takze sa bardzo interesujące i stanowią prawdziwą skarbnicę wiedzy, pomagajac zrozumiec realia w ktorych ksztaltowaly sie poczynania i dojrzewaly decyzje naszych bohaterow. Mimo skumulowania japonskiej terminologii, nazwisk, nazw, miejsc, książka jest czytelna, a terminy właściwie wyjasnione.
Wartościowa i bardzo ciekawa pozycja! Gorąco ja polecam! Wszystkim bardziej zainteresowanym tematem donosze, ze na allegro dostepna jest inna kaidan wydana w języku polskim w 1981 roku "Botan doro": "Dziwna historia o upiorach z latarnią w kształcie piwonii". O pozycji tej wspomina w przedmowie tlumaczka "Yotsui...", P. Adrianna Wosinska. Ponadto mamy do wyboru jeszcze "Kwaidan Opowieści niezwykłe" autorstwa Lefcadio Hearna, gdyby pozostałe dwie książki nie zaspokoily naszego glodu grozy.
To jedna z najciekawszych ksiazek dotykajacych tematu japońskiej grozy, jaką kiedykolwiek czytalam. Znalam ogólny zarys historii O'Iwy, ale mimo to od książki nie moglam się oderwac. Przeczytalam ja praktycznie w dwa dni. Losy O'Iwy, jej matki i innych bohaterów tej historii sa oddane w plastyczny, ciekawy sposob. Bez zbednych dluzyzn czy rozwleklosci.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpisy obrzędów i...
Opowieść o duchu z Yotsui to bardzo dobra książka. Kto jednak oczekuje, że zeuropeizowana wersja XVII-wiecznej ghost story, napisana na początku XX-go wieku, będzie miała taki sam styl narracji oraz elementy grozy jak współczesne horrory, ten przeżyje w czasie lektury niewątpliwe rozczarowanie.
"Yotsuya Kaidan" oczarowywuje dzisiaj nie tyle elementami grozy, a raczej barwnym opisem japońskiej obyczajowości w czasach szogunatu Tokugawów. Obficie przytaczane przez de Benneville'a oryginalne słownictwo, jego duża wiedza historyczna oraz skupienie akcji na losach zwykłych mieszczan dzisiejszego Tokio umożliwiły mi stosunkowo łatwe "wniknięcie" w fascynujący świat ówczesnego Edo.
Książkę polecam zatem nie tyle fanom horroru, ale raczej czytelnikom zainteresowanym ujrzeniem starej Japonii "od kuchni". Jednocześnie polecam lekturę przedmowy i notki tłumacza, które wyjaśniają parę podstawowych właściwości języka japońskiego.
Opowieść o duchu z Yotsui to bardzo dobra książka. Kto jednak oczekuje, że zeuropeizowana wersja XVII-wiecznej ghost story, napisana na początku XX-go wieku, będzie miała taki sam styl narracji oraz elementy grozy jak współczesne horrory, ten przeżyje w czasie lektury niewątpliwe rozczarowanie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Yotsuya Kaidan" oczarowywuje dzisiaj nie tyle elementami grozy, a raczej...
http://papierkowe.blogspot.com
Może to zabrzmi dziwnie, ale jest to jedna z najbardziej japońskich książek jakie dane było mi przeczytać. Dziwnie brzmi to tym bardziej,gdy wspomni się o tym, że jej autorem nie jest Japończyk! Ostatni raz taki klimat czułam czytając Wyznania gejszy Goldena. James S. de Benneville zebrał informacje na temat ducha z Yotsui i przedstawił nam krwawe wydarzenia jakie rozegrały się w jednej z dzielnic na przedmieściach Edo.
Początek powieści zaczyna się leniwie i służy głównie wprowadzeniu nas w klimat tamtych czasów, ale już po jakimś czasie rozpędza się niczym tornado i gna tak do samego końca nie dając nam ani chwili wytchnienia czy szans na oderwanie się od książki.
Snujemy się malowniczymi, wąskimi uliczkami Japonii, poznajemy główne miejsce akcji oraz bohaterów, którzy sprowadzili nieszczęście na dzielnice, w której mieszkali.
O'Mino i Densuke. Jedyne co ich łączy to fakt, że mieszkają w jednym domu. Różnią się prawie wszystkim- wyglądem, charakterem a co najważniejsze- klasą społeczną, którą reprezentują. O'Mino- córka właściciela domostwa, który jest szanowany w okolicy a do tego ma spory majątek. Jest brzydka tak bardzo, że czasami, gdy stoi w mroku zdaje się przypominać demona. I Densuke. Młody, przystojny chłopak, który jest pracownikiem ojca O'Mino. Pomimo tych wszystkich różnic ta dwójka związała swe losy. Dziewczyna szczerze zakochuje się w Densuke a ten nie chcąc zranić uczuć ukochanej córki głowy domostwa daje jej się wykorzystywać na wszelkie znane sposoby. Finału można się domyślić. O'Mino zachodzi w ciążę i by uniknąć ścięcia głowy przez ojca za tę zniewagę namawia Densuke do ucieczki. Chłopak niezbyt garnie się do roli ojca, ale jednak chce ocalić życie. Postanawia, że obydwoje zamieszkają u jego krewnych, aż do rozwiązania. Krótko po narodzinach dziecka, które nazwano O'Iwa dziewczynka zostaje sierotą.
Yotsuia Kaidan nie jest typowym horrorem. Nie doświadczymy tu mózgów na ścianie od pierwszych stron. I od dwudziestych też nie. I nawet nie od pięćdziesiątych. Cała groza zaczyna się tak późno, że przy czytaniu zaczynałam już snuć teorie czy przypadkiem nie dostałam jakiegoś wadliwego egzemplarza. Czyżby w drukarni coś poszło nie tak i zamieniły im się okładki? Dobra, trudno. Jestem już w połowie tego romansu to już przeczytam do końca. Możecie się śmiać, ale tak się zamotałam, że zostawiłam książkę na następny dzień :D
Córka O'Mino niestety urodę odziedziczyła po matce. Ma twarz płaską jak talerz, opadające powieki, ciemną skórę a do tego całe ciało usiane bliznami po ospie. Cały swój szpetny wygląd nadrabiała niezwykłym charakterem. Była niezwykle miła i uczynna a do tego zdawała się mieć więcej szczęścia niż jej matka, ponieważ po śmierci O'Mino dziadkowie zdecydowali się uznać wnuczkę i dawali jej wszystko czego tylko zapragnie. Wszystko do czasu.
Gdy O'Iwa podrosła jej brzydota stała się przeszkodą w znalezieniu męża i nawet najznakomitsze swatki miały problem by cokolwiek zdziałać na tym polu. Aż w końcu pewnego dnia, w domu O'Iwy pojawił się mężczyzna imieniem Iemon, który zdecydowanie bardziej niż w nią jest wpatrzony w pieniądze jakimi dysponuje. Od razu wkupuje się w łaskę rodziny i knuje jak przejąć cały majątek. Plan, który wybrał wydawał się banalnie prosty. Zmuszenie O'Iwy do rozwodu. Niestety nikt nie przewidział, że charakter dziewczyny będzie, aż tak dobry i nieskazitelny. Każdego dnia nie bacząc na przeciwności była oddaną żoną, przygotowywała posiłki mężowi i nawet, gdy była bita nie przestawała okazywać mu szacunku. W końcu Iemonowi wraz z grupą znajomych udaje się ukryć cały majątek u jednego z nich a żonie wmówić, że rzeczy te poszły na spłatę długów. Niedługo okazuje się, że i to było za mało i postanawiają sprzedać O'Iwe w dzielnicy rozkoszy. Dziewczyna zgadza się na wszystko byle tylko ocalić męża. Przyjaciel Iemona wmawia jej, że to tylko na kilka chwil i niedługo wróci ją wykupić. Niestety już pierwszej nocy biedna dziewczyna wie, że zostanie tu na dłużej. Gdy pewnego dnia do przybytku zagląda kupiec i informuje ją o podstępnie jej męża ta rozpętuje piekło. Przeklina wszystkich na siedem pokoleń i oznajmia, że będzie się mścić dopóki nie wykończy wszystkich, którzy przyczynili się do jej cierpienia.
Och! Jakże warto było czekać na tą jatkę! O'Iwa jak na prawdziwego japońskiego demona przystało morduje wszystkich na swojej drodze. Rozczłonkowuje niewinne niemowlęta, wiesza mężczyzn, opętuje kobiety. Znęca się nad mieszkańcami dzielnicy strasząc ich i objawiając się nocą w ich domach.
Tak jak początek czytałam rozłożony na trzy dni tak od momentu pojawienia się demona nie oderwałam się ani na chwilę ciekawa jak wszystko się zakończy i w jaki sposób wykorzystana kobieta zemści się na Iemonie, który tak ją skrzywdził. O'Iwa była uroczą osobą, budzącą współczucie i mającą dobre serce dla wszystkich bez wyjątku dlatego ciężko jest się oprzeć kibicowaniu jej by dokonała w końcu zemsty i wymordowała wszystkich, którzy pojawiali się przez całą opowieść.
Szczerze polecam Wam historię krwawego demona, którego nie sposób nie kochać nawet, gdy morduje całe rodziny! Wiem, że brzmię jak psychopata, ale taki już urok O'Iwy. A może to dlatego, że i mnie opętała? Kto wie...
http://papierkowe.blogspot.com
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoże to zabrzmi dziwnie, ale jest to jedna z najbardziej japońskich książek jakie dane było mi przeczytać. Dziwnie brzmi to tym bardziej,gdy wspomni się o tym, że jej autorem nie jest Japończyk! Ostatni raz taki klimat czułam czytając Wyznania gejszy Goldena. James S. de Benneville zebrał informacje na temat ducha z Yotsui i przedstawił nam...
Dawno temu, w tych dobrych czasach, gdy ludzie nie spędzali wieczorów gapiąc się bezmyślnie w telewizor, w Japonii gromadzono się wieczorami w domach i urządzano wieczory stu świec. Polegały one na tym, że zapalano sto świec i opowiadano historie o duchach, po każdej z nich gaszono jedną świecę, a gdy paliły się ostatnie, to opowiadano historie budzące największą grozę. Opowieść o duchu z Yotsui zostawiano na koniec. Te opowieści stanowiły kanwę scenariuszy wielu filmów grozy, między innymi sławnego "Ringu".
Książka bardzo popularna w Kraju Kwitnącej Wiśni opowiada historię życia O'Iwy, która została w straszny sposób potraktowana przez męża i jego znajomych. W chwili śmierci przeklęła ich mówiąc, że będzie ich prześladować przez następne siedem wcieleń.
Książka jest bardzo japońska, orientalny charakter czuć na każdej ze stron. Pięknie opisane są zwyczaje, domy, stroje i zasady kulturalnego zachowania.
Książkę czyta się szybko, narracja jest bardzo ciekawa a groza narasta z każdym rozdziałem.
Powieść powinna być obowiązkową lekturą dla wielbicieli kultury Dalekiego Wschodu. Życzę wspaniałej lektury.
Dawno temu, w tych dobrych czasach, gdy ludzie nie spędzali wieczorów gapiąc się bezmyślnie w telewizor, w Japonii gromadzono się wieczorami w domach i urządzano wieczory stu świec. Polegały one na tym, że zapalano sto świec i opowiadano historie o duchach, po każdej z nich gaszono jedną świecę, a gdy paliły się ostatnie, to opowiadano historie budzące największą grozę....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuszę przyznać, że "Opowieść o duchu z Yotsui" to moja pierwsza pozycja w życiu pod szyldem "japońskie opowieści grozy". Historia oparta została na XVII - wiecznej legendzie o zdradzonej i oszukanej kobiecie O'Iwie, która po śmierci jako mściwy demon powraca, aby zemścić się na swoich oprawcach. Nie jestem znawczą kultury Kraju Kwitnącej Wiśni. Pasjonuje mnie w Japonii jedynie jeden z elementów jej kultury - wszelkiej maści demonologia, literatura i film grozy. Jak o japońskim filmie grozy miałam dość szerokie pojęcie, tak wcześniej z literaturą zbytniej styczności nie miałam. Moje odczucia na temat tej publikacji są jednak dość jasne - nie można do niej podejść według zachodnich standardów. W europejskich i amerykańskich powieściach grozy mamy bowiem pewien stary, sprawdzony i utarty schemat - bohaterowie przybywają do nawiedzonego miejsca, wyczuwają czyjąś obecność, która szybko daje o sobie znać, bohaterowie rozwiązują tajemnicę i historię zjawy, zjawa objawia się dokonując kulminacyjnego ataku, ilość głównych postaci pozostałych przy życiu jest zależna od wizji autora. "Opowieść o duchu Yotsui" jest zupełnie inna bajka. Tu następuje wprowadzenie czytelnika w cały świat żywej jeszcze głównej bohaterki, jej rodzinne i towarzyskie powiązania, zależności pomiędzy rodami i poszczególnymi bohaterami. Mamy dokładnie przedstawione wszystkie okoliczności, które doprowadzają główną bohaterkę do przekształcenia się w demona. Samo "straszenie" i dokonanie zemsty to zaledwie kilka ostatnich rozdziałów. Czy mi się podobało? Muszę przyznać, że tak i mam ochotę na więcej takich opowieści. Jedyne, co mnie drażniło to nieco pogmatwane przedstawienie relacji pomiędzy rodem O'Iwy, a przewijającymi się przez jej życie postaciami. W pewnym momencie nieco się pogubiłam: who is who, jednakże rozumiem, że w ten sposób autor starał się pokazać obraz japońskiego społeczeństwa i pewną hierarchię w nim panującą. Jako wielki plus uznaję przedmowę do wydania polskiego tej powieści, dzięki której został ukazany cały kontekst kulturowy, okoliczności powstania powieści, zostały również wyjaśnione kwestie i zabiegi translatorskie, a wszystko po to, aby publikacja stała się jasna i przystępna w odbiorze. Dzięki temu "Opowieść o duchu z Yotsui" nie jest jedynie tytułem zarezerwowanym dla obytych w temacie miłośników Japonii. Książkę polecam zarówno fanom literatury grozy, jak i pasjonatom Japonii, a także tym, którzy chcieliby zapoznać się azjatycką literaturą.
Muszę przyznać, że "Opowieść o duchu z Yotsui" to moja pierwsza pozycja w życiu pod szyldem "japońskie opowieści grozy". Historia oparta została na XVII - wiecznej legendzie o zdradzonej i oszukanej kobiecie O'Iwie, która po śmierci jako mściwy demon powraca, aby zemścić się na swoich oprawcach. Nie jestem znawczą kultury Kraju Kwitnącej Wiśni. Pasjonuje mnie w Japonii...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy wiesz czym tak naprawdę jest strach?
Czytaj więcej..
"Yotsua Kaidan - Opowieść o duchu z Yotsui" oparta jest na XVII- wiecznej legendzie o mściwym duchu zdradzonej i wykorzystanej kobiety, która powraca, by szukać zemsty na swoich prześladowcach. Historia ta inspirowała dramatopisarzy teatru kabuki, drzeworytników ukiyo-e, powieściopisarzy, a nawet filmowców, z Hideo Nakatą, reżyserem "Ringu" na czele.
Japońskie kino grozy jest na bardzo wysokim poziomie. Czy jest ktoś na kim wychodząca z telewizora Sadako, czy Toshiyo z filmu "Klątwa" nie robi żadnego wrażenia? Nikt nie chciałby stanąć z nimi twarzą w twarz.
" Prowadziłeś podwójne życie, a teraz chcesz mnie porzucić? Dobrze, wolna wola. Ale ja nie zamierzam zginąć od miecza mojego ojca, gdy nieopodal jest studnia. Nie miną jednak trzy dni jak wrócę i znajdę cię, by się zemścić. Zginiesz marną śmiercią, rozerwany na strzępy. Bacz więc! Lepiej ci będzie zginąć razem ze mną. Żegnaj zatem..."
Młoda O'Iwa jest dziewczyną doświadczoną przez los. Wychowywana przez dziadków, wyśmiewana przez mieszkańców miasta ze względu na swoją urodę, nie może znaleźć męża. W końcu w wyniku wielu przekrętów i kłamstw udaje się to. Iemon - ceniony mnich i wróżbita z samurajskiego rodu, by zdobyć bogactwo łączy się z O'Iwą.
Ale czy młody, w pełni sił mężczyzna znajdzie szczęście u boku kobiety, która budzi w nim odrazę i przerażenie?
Czy Iemon będzie wierny żonie?
Co obudzi gniew O'Iwy doprowadzając do tragedii?
"Yotsuya Kaidan. Opowieść o duchu z Yotsui" jest najbardziej znaną, klasyczną japońską powieścią grozy, która zachwyca klimatem tajemniczości i doskonale buduje napięcie. Przeplatanie w tekście japońskich terminów nie czyni lektury łatwą, ale wzbogaca klimat utworu - co jest dużym plusem.
Nie jest to książka tylko o duchu, to książka o trudzie związanym z odmiennością. Moim zdaniem, jest tu wiele walorów emocjonalnych. Poznajemy młodą kobietę, której boją się wszyscy, kobietę, która budzi obrzydzenie. Warto zadać sobie pytanie - czy jest jej łatwo? Zdesperowana poprzysięga zemstę.
Polecam tę powieść wszystkim fanom japońskich horrorów, bo jak wiadomo Japończycy straszą najlepiej ze wszystkich. Potwierdzenie znajdziemy w legendach, powieściach, filmach powstających na przestrzeni wieków.
Gorąco polecam! :)
Izabela Nestioruk
ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com
Czy wiesz czym tak naprawdę jest strach?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytaj więcej..
"Yotsua Kaidan - Opowieść o duchu z Yotsui" oparta jest na XVII- wiecznej legendzie o mściwym duchu zdradzonej i wykorzystanej kobiety, która powraca, by szukać zemsty na swoich prześladowcach. Historia ta inspirowała dramatopisarzy teatru kabuki, drzeworytników ukiyo-e, powieściopisarzy, a nawet filmowców, z...
Myślę, że dla każdej osoby, którą interesuje kultura Kraju Kwitnącej Wiśni "Yotsuya Kaidan" jest pozycją obowiązkową. Nie tylko ze względu na to, że to możemy się dzięki niej zapoznać z najbardziej znaną japońską historią grozy. Jest to istotne z punktu zrozumienia kultury Japonii, gdyż postać O'Iwy na trwałe odcisnęła w niej swoje piętno - czy to w drzeworytach choćby Hokusaia czy jako inspiracja dla postaci Sadako z "Ringu" lub w teatrze kabuki. Równie interesująca jest możliwość przyjrzenia się japońskiemu społeczeństwu i zależnościom w nim panującym.
Powieść czyta się bardzo dobrze, choć okrutny los, który spotkał O'Iwę niekiedy przeraża i budzi lęk przed tym, do czego jest w stanie posunąć się człowiek.
Myślę, że dla każdej osoby, którą interesuje kultura Kraju Kwitnącej Wiśni "Yotsuya Kaidan" jest pozycją obowiązkową. Nie tylko ze względu na to, że to możemy się dzięki niej zapoznać z najbardziej znaną japońską historią grozy. Jest to istotne z punktu zrozumienia kultury Japonii, gdyż postać O'Iwy na trwałe odcisnęła w niej swoje piętno - czy to w drzeworytach choćby...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO ile się nie mylę, europejski autor tej powieści żyjący na początku zeszłego stulecia, kiedy Japonia była nieco bardziej egzotyczna niż dziś, pozbierał przekazy dotyczące ducha z Yotsuyi, dokonał pewnej syntezy i w takiej postaci zaprezentował ją europejskim czytelnikom. Czy to wszystko - osoba pisarza z zewnątrz, czas, adresat utworu - może wyjaśniać, dlaczego ta książka jest taka marna?
Historia ducha mściwej Oiwy (z jakiegoś powodu uparcie zapisywanej jako O'Iwa) rozpoczyna się, gdy jej matka, córka rodu cieszącego się umiarkowanym prestiżem, zachodzi w ciążę z pracownikiem ojca i ucieka z nim. narodzona z tego związku córeczka nie jest szczególnie piękna, ale odznacza się słodyczą charakteru. Niestety wybrany dla niej mąż okazuje się hulaką i rozpustnikiem, na domiar złego zakochanym w innej kobiecie. Spisek się zawiązuje, a wszystkie zamieszane weń osoby mają interes w tym, aby usunąć Oiwę. Los kobiety jest nie do pozazdroszczenia: stopniowo odsuwana od męża kończy jako służka w podrzędnym domu publicznym, gdzie dokonuje żywota po tym, jak prawda o oszustwie i jej krzywdzie, której nie była świadoma, wychodzi na jaw. W ten sposób, żeby nie było wątpliwości, dobiliśmy do 3/4 objętości tego opowiadania, a ducha jak na razie ani śladu. Nie wiem, jak innym ale mnie coś tu nie gra: miało straszyć, nie straszy. No, chyba że miał straszyć drętwy styl, idiotyczne dialogi i średnio udane próby wyjaśnienia japońskiego postrzegania świata, od praw męża i uroków życia bogatych mieszczan, skończywszy na sprawach ducha i śmierci. A może w przerażenie miał wprawiać ten gąszcz nazwisk, imion i przydomków, zaiste koszmarnie podobnych do siebie, a dla utrudnienia zmienianych przy każdej możliwej okazji.
Duch wreszcie się pojawia. Wiadomo, że duchy straszą albo w sposób wyrafinowany, budując nastrój grozy, albo zafundują nam fontannę krwi i wnętrzności. Straszenie w wydaniu ducha z Yotsuyi to zdecydowanie druga opcja: umierają wszyscy, po kolei i konsekwentnie, każdy w co bardziej makabrycznych okolicznościach. Nie do końca wiadomo, czy z powodu opętania przez ducha mściwej kobiety, czy pod wpływem wywołanych przez Oiwę wizji, majak i złud - nie ma to zresztą żadnego znaczenia, bo wszystko jest jednakowo drętwe, nudne i nieciekawe.
Akcja, wiadomo, kończy się na ostatniej zemście, także nawet jej rozwiązanie nie przynosi czytelnikowi żadnego zaskoczenia.
Żeby była jasność w temacie. Japończycy straszą pięknie i nietypowo. Kto nie wierzy, niech zerknie na "Po deszczu przy księżycu", klasyczne japońskie opowieści "z dreszczykiem", albo chociaż w opracowanie Marcina Tatarczuka o kaidan. Już nawet "Kwaidan" Lafcadio Hearn będą lepsze niż ta pomyłka.
Drga sprawa, o której wypada napisać, to tekścik umieszczony na okładce. Nie, patrząc na tak niechlujnie wydaną książkę nie mam jakichś złudzeń co do "profesjonalizmu" (tfu!) wydawnictwa i nie jestem zaskoczona wpadkami, ale w tekścik reklamujący "Yotsuya kaidan" z tylnej strony okładki wkradła się pewna nieścisłość. Ta książka nie bardzo mogła zainspirować twórców filmu "Ring" z tej prostej przyczyny, że "Ring" jest ekranizacją powieści Kojiego Suzuki, skądinąd świetnego czytadła. Fakt, że w "Ringu" duch odrzuconej kobiety dokonuje zemsty, nie oznacza jeszcze, że ma to cokolwiek wspólnego z opowieścią o duchu z Yotsuyi. No, chyba że jednak, ale wtedy proszę się nie zdziwić, jeśli ktoś powie, że "Przeminęło z wiatrem" zainspirowało "Potop".
O ile się nie mylę, europejski autor tej powieści żyjący na początku zeszłego stulecia, kiedy Japonia była nieco bardziej egzotyczna niż dziś, pozbierał przekazy dotyczące ducha z Yotsuyi, dokonał pewnej syntezy i w takiej postaci zaprezentował ją europejskim czytelnikom. Czy to wszystko - osoba pisarza z zewnątrz, czas, adresat utworu - może wyjaśniać, dlaczego ta książka...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to