rozwińzwiń

Yotsuya Kaidan – Opowieść o duchu z Yotsui

Okładka książki Yotsuya Kaidan – Opowieść o duchu z Yotsui autora James Seguin de Benneville, 9788392981725
Okładka książki Yotsuya Kaidan – Opowieść o duchu z Yotsui
James Seguin de Benneville Wydawnictwo: Kirin fantasy, science fiction
230 str. 3 godz. 50 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Yotsuya Kwaidan or O’Iwa Inari
Data wydania:
2009-12-28
Data 1. wyd. pol.:
2009-12-28
Liczba stron:
230
Czas czytania
3 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-929817-2-5
Tłumacz:
Adrianna Wosińska
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Yotsuya Kaidan – Opowieść o duchu z Yotsui w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Yotsuya Kaidan – Opowieść o duchu z Yotsui



książek na półce przeczytane 3849 napisanych opinii 433

Oceny książki Yotsuya Kaidan – Opowieść o duchu z Yotsui

Średnia ocen
6,8 / 10
87 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Yotsuya Kaidan – Opowieść o duchu z Yotsui

avatar
70
70

Na półkach:

7/10 ⭐

Historia jest oparta na legendzie. Na początku ciężko było się wciągnąć, ale im dalej tym ciekawsza była historia. Wszystko, co spotkało kobietę powodowało u mnie poczucie niesprawiedliwości. Zdecydowanie jest to ten typ historii, gdzie kibicujemy zjawie, bo prostu jej współczujemy. Opowieść naprawdę warta poznania.

https://www.instagram.com/skrzat_ksiazkowy/

7/10 ⭐

Historia jest oparta na legendzie. Na początku ciężko było się wciągnąć, ale im dalej tym ciekawsza była historia. Wszystko, co spotkało kobietę powodowało u mnie poczucie niesprawiedliwości. Zdecydowanie jest to ten typ historii, gdzie kibicujemy zjawie, bo prostu jej współczujemy. Opowieść naprawdę warta poznania.

https://www.instagram.com/skrzat_ksiazkowy/

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2696
2518

Na półkach: ,

Jedna z najbardziej znanych i rozpowszechnianych, Japońskich opowieści grozy. Na terenie tego wyspiarskiego kraju jej popularność jest tożsama z naszymi rodzinnymi opowieściami (czy to o topielcach, czarownicach czy czarnej wołdze). Opowieść o pośmiertnej zemście zdradzonej i wykorzystanej kobiety, która nie mogąc znaleźć ukojenia w zaświatach, powraca, w celu dokonania zemsty na swoich oprawcach. Historia od dziesięcioleci inspiruje scenarzystów teatru kabuki, reżyserów, lokalnych pisarzy, oraz innych artystów. Najbardziej zwięzła i dostosowana do potrzeb zachodniego odbiorcy książka, wyszła jednak spod pióra nie Japończyka, ale gaijina - Jamesa Seguina de Benneville’a.
Jak już zostało wspomniane książka, opiera się na znanej XVII wiecznej legendzie (która ponoć wydarzyła się naprawdę). Historia zaczyna się na przedmieściach Edo, gdzie młody i przystojny Densuke, pracujący u bogatego obywatela, wykorzystuje jak tylko może zakochaną w nim po uszy O’Mimo, która sama nie grzesząc, urodzą zapatrzona, jest w młodzieńca jak w obrazek. Mogło się to skończyć tylko w jednej sposób – nieplanowaną ciążą. Para w celu uniknięcia gniewu ojca dziewczyny, postanawia uciec i zamieszkać u krewnych chłopaka, który nie jest nazbyt szczęśliwy z nadchodzącego ojcostwa i urody swojej potencjalnej żony. Niedługo po wydaniu na świat dziewczynki, której nadano imię O’Iwa, zostaje ona sierotą. Jej dziadkowie, godząc się z hańbą, jaką przyniosła na ich ród córka, przygarniają dziecko i wychowują, najlepiej jak potrafią. Dziewczyna urodę odziedziczyła po matce, a na dodatek jej całe ciało pokryte jest bliznami po przebytej ospie. Doskonale zdaje sobie ona sprawę z tego, że aparycją nie zdobędzie ona męża, dlatego stara się nadrabiać wizualne braki niezwykłym charakterem. Pogoda ducha, uczynność, zaradność, całkowite posłuszeństwo - to wszystko okazuje się mało, żeby ktoś się nią zainteresował. Do czasu kiedy na horyzoncie nie pojawia się Iemon mężczyzna, który nie zwraca uwagi na wygląd dziewczyny, ale na jej pokaźny posag. Jego plan jest prosty, szybki ślub i równie szybki rozwód, oczywiście z winy żony a w ten sposób przejęcie pokaźnego majątku. Nie przewidział on jednak, że O’Iwa będzie nieskazitelną żoną wykonującą wszelkie polecenie swojego męża i z wielkim zaangażowaniem dbająca o dom. Zdobycie i ukrycie majątku zajmuje mu więcej czasu, niż planował, przez cały ten czas pogardzał swoją „wybranką”, która dzielnie wszystko znosiła. Była ona tak zakochana i naiwna, że uwierzyła nawet, w ogromne długi męża, które zmuszają go do oddania jej do dzielnicy uciech. Pewna, że niedługo sytuacja się poprawi, a jej małżonek ją wykupi, godziła się na wszystko. Do czasu kiedy nie dowiaduje się całej prawdy o swoim mężu od przypadkowego kupca. W przypływie wściekłości przeklina ona każdego, kto przyczynił się do jej cierpienia i obiecuje dokonanie zemsty. W tym momencie fabuła pokazuje prawdziwy pazur a obfita posoka i wypruwane wnętrzności staną się dla czytelnika czymś zupełnie normalnym.
Autor zastosował w swojej książce, podział na dwie części (które oczywiście stanowią nierozerwalną całość). Na początek skupia się on na pokazaniu czytelnikowi obrazu Japonii w czasach szogunatu Tokugawów. Barwne opisy obyczajów, niektórych dziwnych dla współczesnego człowieka zachowań, obraz wyraźnego podziału społecznego i klasowego społeczeństwa. Na pewno ten rodzaj długiego wstępu, przypadnie do gustu miłośnikom historii i kultury tego kraju. Pozostała grupa odbiorców może czuć znużenie, niekoniecznie zachęcające do lektury dalszych rozdziałów. W tym miejscu należy również wspomnieć o rodzimym wydaniu, w którym w wielu miejscach tłumacz postanowił pozostawić wiele słów w oryginale. Ogrom japońskiej terminologii, nazw własnych, nazw historycznych dla kogoś obeznanego z tematyką Japonii, będzie czymś zupełne normalnym i jeszcze bardziej zwiększającym głębie powieści. Niestety pozostała grupa odbiorców może czuć się dość mocno zagubiona a niektórych fragmentów książki kompletnie nie rozumieć.
Druga część to już czysta historia krwawej zemsty, z naprawdę szczegółowymi opisami niektórych dawnych tortur. Dla wielu opisy będą tutaj aż nazbyt sugestywne, powodując pewien dyskomfort wśród co bardziej wrażliwych czytelników. Oczywiście jest to kwestia czysto subiektywna i wielbiciele współczesnych horrorów, mogą powiedzieć, że nie ma tutaj nic strasznego, mając przy tym sporo racji. Trzeba jednak coś sobie tutaj wyjaśnić, „Opowieść o duchu z Yotsui” nie jest typową opowieścią - w współczesnym tego słowa znaczeniu. Wielbiciele typowych historii z dreszczykiem nie mają tutaj czego szukać, bo będą tą lekturą mocno zawiedzeni. Zaprezentowana przez autora treść to nie tylko opowieść mająca wzbudzać strach. To przede wszystkim przekazywane z pokolenia na pokolenie opowiadanie, pokazujące, że nie ma ludzi bezkarnych i każdy prędzej czy później będzie musiał należycie zapłacić za swoje czyny (często dość krwawo).
Dzieło autorstwa Jamesa Seguina de Benneville’a to powieść dobra, zaspokajająca zarówno dozę historycznej ciekawości, jak i zapewniająca chwilę z „dreszczami na plecach” - jednak zdecydowanie nie dla każdego. Jak już wspomniałem, miłośnicy typowych horrorów nie mają co tutaj szukać, ktoś kto lubuje się w tematyce Kraju Kwitnącej Wiśni, ale nie przepada za chwilami grozy, również niezbyt odnajdzie się w tym dziele. Grupa potencjalnych odbiorców jest bardzo wąska, lecz dzięki temu jest można mieć pewność, że jeżeli powieść trafi w odpowiednie ręce, zostanie „pochłonięta” od razu w całości.

Cała recenzja + ciekawostki na stronie:

https://gameplay.pl/news.asp?ID=114131

Jedna z najbardziej znanych i rozpowszechnianych, Japońskich opowieści grozy. Na terenie tego wyspiarskiego kraju jej popularność jest tożsama z naszymi rodzinnymi opowieściami (czy to o topielcach, czarownicach czy czarnej wołdze). Opowieść o pośmiertnej zemście zdradzonej i wykorzystanej kobiety, która nie mogąc znaleźć ukojenia w zaświatach, powraca, w celu dokonania...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
74
25

Na półkach:

To jedna z najciekawszych ksiazek dotykajacych tematu japońskiej grozy, jaką kiedykolwiek czytalam. Znalam ogólny zarys historii O'Iwy, ale mimo to od książki nie moglam się oderwac. Przeczytalam ja praktycznie w dwa dni. Losy O'Iwy, jej matki i innych bohaterów tej historii sa oddane w plastyczny, ciekawy sposob. Bez zbednych dluzyzn czy rozwleklosci.
Opisy obrzędów i zycia codziennego w Japonii tamtego okresu takze sa bardzo interesujące i stanowią prawdziwą skarbnicę wiedzy, pomagajac zrozumiec realia w ktorych ksztaltowaly sie poczynania i dojrzewaly decyzje naszych bohaterow. Mimo skumulowania japonskiej terminologii, nazwisk, nazw, miejsc, książka jest czytelna, a terminy właściwie wyjasnione.
Wartościowa i bardzo ciekawa pozycja! Gorąco ja polecam! Wszystkim bardziej zainteresowanym tematem donosze, ze na allegro dostepna jest inna kaidan wydana w języku polskim w 1981 roku "Botan doro": "Dziwna historia o upiorach z latarnią w kształcie piwonii". O pozycji tej wspomina w przedmowie tlumaczka "Yotsui...", P. Adrianna Wosinska. Ponadto mamy do wyboru jeszcze "Kwaidan Opowieści niezwykłe" autorstwa Lefcadio Hearna, gdyby pozostałe dwie książki nie zaspokoily naszego glodu grozy.

To jedna z najciekawszych ksiazek dotykajacych tematu japońskiej grozy, jaką kiedykolwiek czytalam. Znalam ogólny zarys historii O'Iwy, ale mimo to od książki nie moglam się oderwac. Przeczytalam ja praktycznie w dwa dni. Losy O'Iwy, jej matki i innych bohaterów tej historii sa oddane w plastyczny, ciekawy sposob. Bez zbednych dluzyzn czy rozwleklosci.
Opisy obrzędów i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

329 użytkowników ma tytuł Yotsuya Kaidan – Opowieść o duchu z Yotsui na półkach głównych
  • 211
  • 114
  • 4
104 użytkowników ma tytuł Yotsuya Kaidan – Opowieść o duchu z Yotsui na półkach dodatkowych
  • 62
  • 18
  • 8
  • 7
  • 4
  • 3
  • 2

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Żywot kobiety swawolnej Saikaku Ihara
Żywot kobiety swawolnej
Saikaku Ihara
Chciałbym, żeby każda powieść dokładnie, tak jak ta spełniała wszystkie moje oczekiwania wynikające z przyjętych co do niej założeń. Niestety nie często się to zdarza, ale w tym przypadku miło się zaskoczyłem. Sam tekst, pomimo że tytuł jest dość sugestywny, to wulgarność skryta jest za licznymi metaforami i niedopowiedzeniami. Nie ma więc się co zniechęcać, jeśli nie przepada się za erotyzmem w literaturze, chociaż do pewnego stopnia oczywiście on występuje z uwagi na przyjęty przez autora gatunek zwany jako Ukiyo-zōshi; 'zeszyty ulotnego świata' odnoszących się do dzieł o tematyce zarówno miłosnej, jak i erotycznej, który zresztą sam autor stworzył, dając początek pewnej modzie/ tendencjom w japońskiej epice przez na dobrą sprawę cały XVII wiek. Nie odchodząc jednak aż nazbyt od pewnych standardów okraszony, zostaje on klasycznym dla Japonii patosem wywodzącym się z japońskiego dworu – mianowicie pięknie smutku i przemijania. Bohaterka, której imienia nie poznajmy, pokazuje nam bowiem swój los na tym ulotnym świecie, gdzież wszystko, co mamy tonie w naszej nadchodzącej przyszłości. Całość nazwałbym z uwagi na formę do pewnego stopnia spowiedzią osoby, która chce przestrzec innych przed swoimi dawnymi wyborami. Książka jest więc wieloma krótkimi, chronologicznie ułożonymi opowieściami z życia protagonistki, która wiodąc życie, jak ze snu przeżywa powoli upadek na samo dno, czego początkiem można nazwać sprzedanie jej przez ojca do domu uciech. Szybko stając się najwyższej rangi kurtyzaną – Tayu – nie docenia przyjętego zaszczytu, co kończy się równie prędką utratą zdobytej pozycji. Doprowadza to do sytuacji, gdzie może już obwołać się wyłącznie pospolitą prostytutką pozbawioną społecznego szacunku, którym w tamtym czasie cieszyły się licencjonowane kurtyzany ze względu na bycie w pewnym sensie ówczesnymi celebrytkami wyznaczającymi trendy wśród mieszczaństwa. Można orzec, że wykonywała w zasadzie każdą pracę podejmowaną przez kobiety w epoce Genroku ('japońskim renesansie') użyczając nam wgląd do bardzo rozwiniętej kultury mieszczańskiej, która przeżywając wówczas swój rozkwit, zdaje się nierozerwalnie połączona z seks biznesem. Na sam koniec główna bohaterka pogrążona ostatecznie w olbrzymiej biedzie, już jako staruszka, na skutek pewnych dwóch zagadkowych wydarzeń wartościuje swoje dawne życie i postanawia odwrócić los. To za co mogę pochwalić ten utwór, jest właśnie przedstawienie japońskiego społeczeństwa z tego czasu. Pozwolę zacytować sobie pewien fragment: 'Świat stał się miejscem konsumpcji i luksusu'. Już wtedy można by przyjąć, że sposób życia ludzi zmierzał w kierunku zbliżonym do współczesnego. Ogólnie rzuca się w oczy, że ci ludzie nie różnili się zbytnio od współczesnych liberałów. Dotąd mnie zaskakuje, że dużo łatwiej przychodzi mi się utożsamiać z postaciami napisanymi nawet kilkaset lat temu w Japonii niż z tymi z naszego rodzimego kraju, chociażby z okresu międzywojennego i później. Rzuca to ciekawe spojrzenie na skutki wpływu pruderyjnej kultury europejskiej na cały świat. Oczywiście nie ma co pudrować rzeczywistości, bo nie było to społeczeństwo idealne, tylko 'nocne jastrzębie' o widocznej prawdziwej twarzy dopiero pod latarnią. Przekonujmy się o tym nie raz nie dwa. Wprawdzie autor nie stara się idealizować swoich bohaterów, to nie potępia również ich działań. W końcu ludzie to tylko ludzie. Zbędne moralizowanie nie ma sensu. Sama powieść wbrew względnie smutnemu spojrzeniu na ludzką egzystencję przebijającemu się przez większą jej część przedstawia, że człowiek może się jednak mimo wszystko podnieść, jeśli wyzwoli się spod władzy własnych pragnień. Wszakże wszystko jest tak ulotne, jak przyjemność na uliczce ukiyoshoji, to nie powinniśmy warunkować od tego naszego szczęścia. Życie z całą swoją ulotnością nie jest bezwartościowe i to my decydujemy, w jaki sposób je przeżyjemy. Jeśli coś przeminie, to tuż za rogiem może znajdować się szczęśliwy traf. Z kolei z perspektywy tamtych czasów smutnym wydaje się zależność kobiet od ich urody i młodości, czyli warunków, jakie dawało wielu z nim wygodne życie. Co więcej, było to oddanie swojego losu w ręce mężczyzn. Być może dlatego Iharu Saikaku napisał, że nie ma nic bardziej ulotnego niż los kobiety. Dzisiaj zapewne też wielu mogłoby się z tym częściowo zgodzić.
Tho_Grim - awatar Tho_Grim
ocenił na94 lata temu
Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze Marcin Lisiecki
Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze
Marcin Lisiecki Joanna Zaremba-Penk
Przeszukując arkana przepastnych w treści ,,internetów" w kierunku odnalezienia książki o charakterze encyklopedyczno-biograficznym, dotyczącej medium jakim jest animacja, inspirując się w tym względzie mangą i dokonaniami wielu tytułów myśli technicznej japońskiej animacji, a co za tym idzie sądzę: ,,popkulturowym spojrzeniem Japończyków na świat”, można by rzec iż nagle i niespodziewanie natknąłem się na wyjątkową pozycję z gałęzi literatury popularnonaukowej i reportażu z dziedziny filmu i sztuki animacji. Tą perełką książkową, tą cenną dla fanów animacji i mangi z kraju kwitnącej wiśni, w tym najważniejsze: dla geeków okazałego dorobku Studia Ghibli, okazała się pozycja: "Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze", od polskiego wydawnictwa Kirin. Na samym początku zetknięcia się z tym tytułem, rzekłbym nawet: na etapie ,,przed-zakupowym”, gdy książce przyglądałem się nieco uważniej, byłem dziwnie przeświadczony, że być może nie będzie to coś, co ,,dopełni” mnie jako miłośnika popkulturowych mediów z Japonii. Jednak zakazany owoc smakuje najlepiej – tak, coś w tym jest; tak z moim podejściem do rodzimej publikacji było do czasu. Po prostu, pozycja od wydawnictwa Kirin, w moim odczuciu (a miałem do tego jakąś dziwną tendencję) jawiła się jako: z jednej strony coś teoretycznie zwykłego, ale z drugiej zaś mającego w sobie coś z pierwiastka tajemniczości i pewnego rodzaju ,,cegiełek informacji:, które aż kuszą, aby tam do nich zajrzeć i się im przyjrzeć. No bo przecież, kto nie chciałby dogłębniej poznać – jak mówi tytuł publikacji - ,,miejsca filmu animowanego w japońskiej kulturze”? Ta bardzo konserwatywnie i prosto wyglądająca książka z logiem konturów sympatycznie prezentującego się stworzonka z filmu "Mój sąsiad Totoro" od Ghibli właśnie, umieszczonego centralnie na jej intensywnie niebieskiej miękkiej okładce, jest przykładem dobrze zorganizowanej pracy zbiorowej. To w niej swoje spojrzenie na tak specyficzne aspekty japońskiej kultury, jak anime i manga, miało wielu znawców, recenzentów, publicystów; nie jest to książka łatwa w odbiorze, ,,na połknięcie w jedno popołudnie”... Oj, nie. Gdy już ogarnąłem z czym całościowo będę miał do czynienia, gdy tą książkę kupię i poddam się pasji jaką jest jej lektura, wiedziałem, że oprócz samego jej przeczytania – nawet gdyby to była długa i bardzo uważna lektura - na pewno będę musiał zaangażować się w całościowe jej poznanie nieco szerzej: wyjść poza to, co książka ma w swej zawartości. Tak, wydawnictwo Kirin dało nam twór nie mający fizycznych rozmiarów, jak jakaś tubalna, opasła księga lub 1000-stronicowy traktat; dostaliśmy coś, co w swym znaczeniu jest w pewnym stopniu podobne do tego czym jest Biblia dla chrześcijan. Dla nerdów i entuzjastów wyrazistości technicznej i tematycznej strony animacji od tego Studia, będzie to książka o ,,epokowo-biblijnym znaczeniu i wpływie” właśnie. Sęk w tym, że trzeba chcieć się w nią wczytać, a potem dopiero koniecznie się w nią zaopatrywać, aby w ten sposób móc jeszcze bardziej swymi czytelniczymi i fanowskimi zmysłami ogarnąć to, co Ghibli przez ponad 30 lat dawało światu poprzez swoje animacje. Po fakcie mogę krótko dodać: żałuję, że ta swego rodzaju biografia tak znanego nam Studia tworzącego kultowe i uznane animacje, bazującego na kulturze i obyczajach kraju, w którym ono powstało, nie wpadła mi w oko dużo, dużo wcześniej. Istniała by duża szansa na to, że wiele filmów od Ghibli zrozumiałbym inaczej: szerzej, głębiej, bardziej wieloaspektowo i wymiarowo, czerpiąc z nich jeszcze więcej, jeszcze pełniej. Co istotne, Ghibli, czyli, jak wiemy, japońskie studio animacyjne, założono w czerwcu 1985 roku z siedzibą w dzielnicy Koganei w Tokio. Twórcą marki byli uznani w środowisku filmowców/animatorów: Hayao Miyazaki, Isao Takahata i producent Toshio Suzuki; Studio to założono po sukcesie pełnometrażowego filmu "Nausicaä z Doliny Wiatru", powstałego w 1984. Jak mówi filmografia Ghibli, ich pierwszym filmem zrealizowanym w ramach studia był ciepły, pełen nostalgii i marzeń twór: "Laputa – podniebny zamek" z 1986 roku. Na pewno nie była to pierwsza pełna produkcja z dorobku firmy, którą osobiście obejrzałem. Tym ,,przetarciem” na start, tym czymś, co wywarło na mnie nieopisane wręcz wrażenie, po czym za wszelką cenę chciałem doświadczać większej ilości ,,ghiblijskich” animacji zaczynając chronologicznie: od najwcześniejszej, był film pt. "Opowieści z Ziemiomorza (2006)" – zachwycające w wielu aspektach, pełnometrażowe anime, którego to doświadczenie (a był to ponad wszystko cudowny obraz) okazało się piękną, nadnaturalnie potężną, niezapomnianą duchową podróżą. Nie wnikając w fabułę i szersze reperkusje tego, co film miał do przekazania, (jak na tak wątłą objętość publikacji) anime to dało się poznać jako opowieść, która toczyła się swoim własnym naturalnym rytmem. Ukazała ogromną powierzchniowo, jak i pod względem możliwości przyszłych adaptacji krainę "Uniwersum Zemiomorza" Ursuli K. Le Guin - ,,krainę”, bo mam na myśli ten bezmiar lądów, mórz, dolin, widocznych w animacji, a także wpisanej w to pięknej harmonii. W "Opowieściach z Ziemiomorza” znalazły się elementy przekonujące mnie do pewnej opinii, że mamy tu do czynienia z tego rodzaju fantastyką, gdzie pierwiastek baśni i mitu styka się z ,,elementem drogi": postacie tyczą ścieżki własnego losu, i jest w tym trochę samotności, prywatności, rozłąki. Tak poznałem Studio Ghibli; przeczucie mnie nie zgubiło, wiedziałem, że kolejne animacje (które rzecz jasna doświadczę osobiście) od tak renomowanej marki będą tak samo dobre, ba!, że będą pisane bardzo podobnym tonem, z podobną wymową i celem. Twórcy Studia Ghibli i cały sztab profesjonalistów z branży, których ci ludzie zatrudnili, mieli jeden cel zakładając firmę: ponad wszystko chcieli wprowadzić zmiany w filmie animowanym – i byłyby to zmiany w takim stopniu, że na pewno odczuł by je cały świat medium animowanego. I to im się udało; czy to wyżej wymienione anime, czy "Grobowiec Świetlików", czy "Szkarłatny pilot", nieważne, każde z tych tworów od Ghibli, jak i jeszcze więcej i więcej ich tytułów, przewodzą i zachwycają elementem wizualnym, wymową i emocjami, które przekazują. Sam obraz, a przede wszystkim jego uzupełniające się baśniowymi kolorami, ich ciepłem, temperaturą barw, rodzajem tła i planami animacji oraz perspektywą, rysunki, czy ogólnie pojedyncze kadry, które w tysiącach sumarycznie wprawia się w ruch: to wszystko jest tak wyjątkowe i zapadające w pamięć, że chyba w kodzie źródłowym Wszechświata musiało zostać zapisane, tuż przed jego powstaniem, że to Studio na pewno powstanie, i że da nam pełne stylu, niezależności i pasji dzieła, które zapamięta świat. Niniejszym omawiana i recenzowana publikacja biograficzno-informacyjna od wydawnictwa Kirin – czego złożoności i aż takiego wieloaspektowego omówienia filmów Studia, co samo w sobie pozytywnie szokuje i daje dość dosadnie do myślenia, jak głęboko ambitne i przemawiające do widza mogą być dzieła Ghibli - to wartościowa i cenna dla geeków wykładnia o złożoności całego Studia Ghibli, jak i o głębi tego, co w większości z tytułów, które wyszły spod jego ram (a przede wszystkim te najważniejsze produkcje) się przekazuje; to uwydatnienie, o czym warto wspomnieć, jednej kwestii: nie traktujmy Ghibli ogólnikowo, w obrębie Studia pracują bardzo ambitni i dumni ludzie, zakorzenieni w kulturze i obyczajach własnego narodu, a to jest bardzo, bardzo ważne. Odnosząc się do niektórych (bo o wszystkich na pewno nie będę w stanie napisać) zalet książki, warto podkreślić te: wielowymiarowość to atut publikacj; nie ma tu klasycznego podziału na części czy rozdziały. Autorów dla swego rodzaju felietonów i traktatów o każdym z danych filmów z osobna, jest mnóstwo, dlatego też spojrzeń i interpretacji animacji również jest mnóstwo; i w tym ,,mnóstwie" kryje się bardzo profesjonalne podejście do świata animowanego w ogóle, który to według autorów, z czym się zgadzam osobiście, nie jest ,,zwykłą kreskówką do zajęcia czasu na leniwe dni wolne od pracy”. W książce Kirin nie będzie więc płynności i równowagi, jak w klasycznej biografii czy pracy o danej firmie, osobie etc. Bo Ghibli nie jest łatwym do analizy filmograficznej, czy ogólnej strukturalnej (jeśli chodzi o sposób działalności) producentem tudzież wytwórnią. Tworzy tak specyficznie, niekiedy potrafi zaskoczyć spolaryzowanymi dziełami w kierunku konkretnego odbiorcy, że dla niektórych doświadczających animacji Studia widzów, jego twory stają się niczym sztuka dla sztuki, czy jak sztuka, którą należy pielęgnować, podziwiać, o niej debatować i pisać traktaty. Po prostu, każdy w tym ,,wymiarze” Studia znajdzie coś dla siebie: jedni będą zadowoleni samą feerią kolorów, barw tła, rodzaju konturu i sposobu kreślenia detali w animacji, drudzy zaś ze swego rodzaju wykwintnym pietyzmem będą się odnosić do filmów takich jak: "Księżniczka Mononoke", "Spirited Away: W krainie bogów", czy wrażliwego "Grobowiec Świetlików" lub "Szept Serca". Lektura tak niezwykłej zbiorczej pracy od wydawnictwa Kirin, to nie tylko wnikliwa i wielowymiarowa, oparta o profesjonalne podejście tematyczne i kulturowe do danych zagadnień danego filmu animowanego praca, ale i swego rodzaju ,,książkowa sztuka" uwydatniająca dość jedną charakterystyczną rzecz płynącą z wszystkich produkcji omawianego Studia: wszyscy jego pracownicy, począwszy od zwykłych animatorów i pracowników szeregowych a skończywszy na legendach rysunku, scenariusza i reżyserii, Hayao Miyazakim czy Isao Takahacie, to ludzie tworzący jedno z największych, najbardziej wyspecjalizowanych Studiów i Wytwórni tworzących nie tylko same anime, ale w ogólnym rozrachunku: medium animacji, na świecie. Ich wychodzącą ponad inne Studia tworzące animacje cechą, która bardzo dobrze o nich świadczy, jest to, że po mistrzowsku potrafią świadomie kreować tajemnicę, dając widzom możliwość doznania porównywalnego z intensywnym zanurzeniem się w obrazy mistrzów malarstwa: wizjonerskie pejzaże i magiczno-baśniowe miejsca w filmach Ghibli w połączeniu z bardzo drobiazgowo rozpisaną i wielowymiarową budową fabularną... budzi zachwyt i prawdziwy dreszcz emocji. W pracy naszego polskiego grona specjalistów znalazło się również podejście do strony technicznej pracy w branży serialu czy filmu animowanego (czyli jak to wszystko jest organizowane i realizowane, rzecz jasna na przykładzie Studia Ghibli),dzięki temu sama publikacja ,,nie trąci” schematycznością i sztampowością: panuje tu bardzo dobry kontrast między interpretacjami i dogłębnym spojrzeniem na popkulturę japońską i miejsca animacji japońskiej w całej globalnej kulturze a licznymi suchymi faktami, informacjami związanymi z środowiskiem filmu animowanego. Coś naprawdę bardzo dobrego, ale dla wtajemniczonych lub pragnących dowiedzieć się o tej japońskiej pracowni mistrzów animacji i ich obrazach, i przeznaczyć na to trochę więcej niż normalnie czasu, geeków.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na73 lata temu
Kultura japońska Paul Varley
Kultura japońska
Paul Varley
„Kultura japońska” to taka pigułka wiedzy o kulturze i sztuce Japonii od starożytności do końca XX wieku. Część tematów jest opracowana starannie i dogłębnie, ale inne bywają potraktowane całkowicie „po łebkach” lub nie są w ogóle wspomniane, choć powinny być. I z tego powodu nie mogę tej pozycji ocenić zbyt wysoko. Rozumiem, że w publikacji, która skupia się na sztuce niekoniecznie należy rozpisywać się o polityce czy historii, ale gdy Varley już to robi, to wydaje się przemilczać istotne kwestie i wprowadza nieraz czytelnika w błąd. Parokrotnie usprawiedliwia japońską agresję podczas II wojny światowej (ponadto twierdzi, że USA było słabe i nieprzygotowane do konfliktu…),słowem też się nie zająknął nigdzie o okupacji Korei i zbrodniach, jakich Japończycy dopuścili się na innych narodach. Im bliżej jesteśmy współczesności – a autor komentuje kulturę i sztukę Japonii od starożytności – tym bardziej można odnieść wrażenie, że wątki i zagadnienia są omawiane pobieżniej. Pierwsze wydanie książki pojawiło się w latach 70. XX wieku, ale wznawiana były również po 2000 roku, więc dało się uzupełnić pozycję o nowe i ważne treści. Niestety nie ma wzmianki o np. anime „Akira”, które jest równie rozpoznawalną japońską marką, co prace Hokusaia czy nobliści z literatury. Jest u Varleya coś o mandze, ale cały dotyczący jej fragment bardzo został spłycony. Gdy autor traktuje o kulturze i sztuce wydaje się, że zwykle wie, co pisze (ale jako laik z historii sztuki, a zwłaszcza tej dawnej, nie mam jak tego zweryfikować),ale już przy historii bywa z tą wiedzą różnie. Jeszcze gorzej, gdy Varley odnosi się do psychologii i np. pisze o tym, że spanie w łóżku z babcią może prowadzić do homoseksualizmu. Rozumiem, wiedza się aktualizuje i parę dekad temu nie wszystko jeszcze było dla nas jasne, ale współczesny czytelnik, czytając „Kulturę japońską” może się natknąć na wiele podobnych przestarzałych i nieaktualnych twierdzeń.
Weronika - awatar Weronika
oceniła na62 lata temu
Baśnie japońskie Royall Tyler
Baśnie japońskie
Royall Tyler
Pozycja ta zawiera zbiór baśni, o których autor dowiedział się od mieszkańców Japonii. Są one barwne, wręcz kolorowe, a przy tym śmieszne i pouczające. Sprawiają, że pobudzają naszą wyobraźnię do pracy, wpływają na ciekawość, a nawet odwołują się do naszych emocji. Płacz mężczyzny jest tutaj czymś normalnym, a wrzaski i krzyki kobiety czymś zwyczajnym. Świat magiczny przeplata się ze światem realnym w taki sposób, że od razu traktujemy oba jako jeden rzeczywisty. Jednakże baśnie bez postaci magicznych: bogów, demonów oraz zagubionych lub szukających zemsty dusz, byłyby nudne. W tej pozycji jest ich cała plejada. Są nawet oddzielne rozdziały im poświęcone: upiory, lisy (jedne z moich ulubionych),węże, demony, tengu, dzik i borsuk, żółwie i krab oraz smoki. O każdym bóstwie bądź zbłąkanej duszy po kilka baśni. Nie mamy do czynienia tylko z cesarzami, wielkimi władcami ale również z pospólstwem i ich problemami życia codziennego. Oczywiście co to byłyby za opowieści bez jakże ważnych w świecie Japonii mnichów. To właśnie głównie dzięki nim poznajemy Amidę, czy Kannona oraz w kółko wypowiadaną przez nich świętą sutrę lotosu. Więc jak można zauważyć dowiadujemy się z tych baśni doprawdy wiele. Odpowiadają one na różnorodne pytania: jak powstałych niektóre świątynie. Skąd wzięła się zemsta demonów. Jak odkryto złoża złota i skąd wziął się dym z góry Fuji. Historie o miłości bogów z śmiertelnikami. Dowiadujemy się kilku momentów z życia świętobliwych mnichów: Shoku, Seimei, Nihio. A żeby się w tym wszystkim połapać wystarczy przeczytać kilkadziesiąt pierwszych stron wyjaśniających, co, gdzie, kiedy i dlaczego, z kim, na co i po co. Religia, wierzenia, mity, legendy. Wszyściutko w jednej zgrabnej książce! Tylko pamiętajcie o jednym małym szkopule: są one tylko i wyłącznie dla dorosłych: 18+ widnieje na okładce Podsumowując: Baśnie, baśnie i baśnie!!! Cudowny świat, który poucza w jaki sposób zachowywać się wobec bogaczy, biednych i potrzebujących. Wartości moralne i społeczne przekazane w zaledwie jeden pozycji. Pamiętajcie! Kiedy staruszek poprosi Was o pomoc – może okazać się bogiem, który sowicie wynagrodzi za dobry uczynek! Więcej na: http://recenzjedevi.blogspot.com/2015/06/basnie-japonskie-royall-tyler.html Zapraszam!
DeVi - awatar DeVi
ocenił na710 lat temu
Chrestomatia współczesnych opowiadań japońskich Sōseki Natsume
Chrestomatia współczesnych opowiadań japońskich
Sōseki Natsume Ryūnosuke Akutagawa Naoya Shiga Ichiyō Higuchi Rohan Kōda Doppo Kunikida Ōgai Mori Takeo Arishima Kan Kikuchi Riichi Yokomitsu
Oto książka, która robi wszystko, by zniechęcić do siebie czytelnika. Odpychający tytuł, naszpikowany transkrypcjami z japońskiego wstęp, przeciętna okładka, brak przypisów, czy spis treści, który z niezrozumiałych powodów podaje tylko tytuły opowiadań, całkowicie pomijając ich autorów. Cierpi na tym sama publikacja, a także praca włożona w wydanie przez redakcję, grafików i tłumacza. Można to było rozegrać o wiele lepiej od strony edytorskiej. Tym większa szkoda, ponieważ opowiadania dobrane zostały starannie i większość z nich trzyma poziom. Do łapy dostajemy 10 opowiadań dziesięciu różnych autorów, w tym m.in. Ryūnosuke Akutagawy. Zgodnie z zapowiedzią wydawcy, w każdej z historii pojawia się temat miłości, co zgrabnie spaja je w jedną całość. Ogólny poziom "Chrestomatii..." opisałbym jako przyzwoity, jednak dla części opowiadań określenie "przeciętny" byłoby komplementem. Szczególnie dla "Ryżowca", "Kochanej" i "Miłości platonicznej". Są też rzeczy naprawdę dobre. Wybiorę trzy najlepsze moim zdaniem historie z całego zbioru. Przy dwóch z nich nie mam żadnych wątpliwości ("Laboratorium", "Poza miłością i nienawiścią"),nad trzecim musiałem się zastanowić. Po krótkim namyśle zdecydowałem się na "Jesień" Akutagawy, czyli historię dwóch sióstr zakochanych w tym samym mężczyźnie, który na dodatek jest ich kuzynem. Garść niedopowiedzeń i wszechobecna nostalgia stanowią o klasie tego utworu. Dalej, wspomniane już "Poza miłością i nienawiścią" - najdłuższe opowiadanie w "Chrestomatii...". Kan Kikuchi przedstawia historię Ichikuro - młodego wasala, który najpierw zabija swego pana, a następnie ucieka z jego konkubiną by otworzyć karczmę w której zakochani mordują co bogatszych gości. W Ichikuro dokonuje się stopniowa przemiana i w końcu postanawia odpokutować za swoje grzechy. Zamieszkuje w skalnej grocie i własnymi rękami próbuje wydrążyć 300-metrowy tunel w litej skale. Tymczasem po wielu latach na jego trop wyrusza Jitsunosuke, syn zamordowanego przed laty pana. Wówczas trzyletnie dziecko, teraz chce pomścić swego ojca i zawzięcie szuka mordercy… Na koniec najlepsze "Laboratorium". Przejmująca opowieść o szanowanym chirurgu, który traci żonę i wbrew protestom rodziny decyduje się dokonać sekcji zwłok. Rzekomo dla dobra nauki, a tak naprawdę, by pokazać swym kolegom po fachu, że błędnie zdiagnozowali przyczynę jej śmierci. Mocna, emocjonalna proza, która nie pozostawia obojętnym. Czekam na więcej twórczości Takeo Arishimy! Mam nadzieję, że w przyszłości wydawnictwo Dialog dopracuje nieco swą wydawniczą formułę. Tym bardziej, że jest się czym chwalić, a cała seria "Skarby orientu" (do której należy także "Chrestomatia…") niestrudzenie przybliża wciąż tak mało w Polsce znane rejony literatury Dalekiego Wschodu. Za to należy się ogromny szacunek.
MilczenieLiter - awatar MilczenieLiter
ocenił na62 lata temu
Japonia. Zmienna czy niezmienna? Jolanta Tubielewicz
Japonia. Zmienna czy niezmienna?
Jolanta Tubielewicz
Recenzja Darka Styrny z nieistniejącego pisma „Kawaii”. Książka o Japonii również ukazała się dawno temu w nieistniejącym już wydawnictwie TRIO. Pismo „Kawaii” dotyczyło mangi i anime, ale również zajmowało się problematyką szeroko pojmowanej kultury i pop-kultury Kraju Kwitnącej Wiśni. Był tam cykl książkowy pod tytułem: „Twoja biblioteczka”: "Celem tej książki jest pokazanie Japonii takiej, jaka mi się jawiła podczas wielokrotnych poby­tów na przestrzeni ćwierci wieków. Pytanie »zmienna czy niezmienna« - narzucało mi się czę­sto i wprawiało w zmieszanie...". Autorki książki, mam nadzieję, nikomu przedstawiać nie trzeba, bo zarówno jej dorobek książkowy, jak i pozycja na "rynku" japonistycznym jest od wielu lat niepodważalna. Tym razem jest to zestawienie wspo­mnień, które pani Tubielewicz zbierała na przestrzeni lat. Właściwie nie ma tu jakiejś próby oceny faktu, czy zmiany, które zaobserwowała, są dla Japo­nii korzystne, czy nie. Oceny takiej być nie może, bo będzie ona subiek­tywną opinią wielbiciela tradycji i kultury japońskiej. Z jednej strony, możemy podziwiać tempo boomu gospodarczego, z drugiej - potępiać odej­ście od wielowiekowych tradycji, które decydowały o wyjątkowości tego kraju. Książka zawiera kilka przerywników z kolorowymi zdjęciami. Fotki są nieco nostalgiczne, bo są to przykłady wspaniałego starojapońskiego bu­downictwa, pełnego drewnianych szczególików, świętych miejsc otoczo­nych niezniszczoną jeszcze przyrodą, festiwali, których tradycja zaczyna być nieco dyskusyjna. Z drugiej strony możemy zobaczyć betonowe mon­stra w centrach miast, obiekty sportowe dla tysięcy ludzi i tysiące rażących oczy reklam. Obok tradycyjnych barwnych kimon prezentowane są ekstra­waganckie fryzury i stroje młodzieży odwiedzającej tokijski park Harajuku... Dziwny kraj, w którym nowoczesność żyje obok tradycji. Wydaje się, że na razie sobie nie przeszkadzają, ale na jak długo? Co przeważy?... Zmien­na czy niezmienna?... Przeczytajcie i zadecydujcie sami.
san-escobar - awatar san-escobar
ocenił na81 rok temu
Miłość zeszłej jesieni i inne opowiadania Jeonghui Oh
Miłość zeszłej jesieni i inne opowiadania
Jeonghui Oh
Chińska dzielnica [ w: ] Jeonghui Oh, Miłość zeszłej jesieni i inne opowiadania Czas powrócić po pauzie do Book Trottera, brała się ona z tego, że uczestnicy mogli nadrobić zaległości czytelnicze w styczniu i lutym, z racji, że u mnie takich nie ma, to i wczuwać się potrzeby nie było. Wybór nas czytelników/uczestników akcji podróżniczej, pod kątem literackim oczywiście, padł na Koreę Południową. Chcąc nie chcąc trzeba było coś kombinować. Trafiło na koreańską pisarkę Jeonghui Oh. Tytuł zbioru opowiadań to " Miłość zeszłej jesieni i inne opowiadania". Krótko i na temat są one z grubsza takie jaki ten tytuł, coś tam o miłości , coś tam o innych relacjach mniej lub bardziej skomplikowanych. I właściwie można by przejść obojętnie do tej książeczki. No ale to jedno opowiadanie zatytułowane "Chińska dzielnica" wyróżnia się i warto o tym wspomnieć. We wstępie do książki czegoś się dowiadujemy o historii tego dalekiego kraju, że próby pisarskie podejmowane przez kobiety w tym kraju doceniane zbytnio nie były. Po drugie mowa o swoistym kulturalnym wybiciu się na niepodległość spod dominacji chińskiej. Pewnie dla nas Europejczyków te dwa alfabety to jeden i ten sam czort. No ale tam to ma znaczenie, elity kulturalne kraju uważały, że chińska kultura jest wyższym poziomie i w tym języku Koreańczycy pisali. Dla nas jest to po trosze zrozumiałe, mimo, że Korea jest na drugim końcu świata, bo trzy sąsiednie kraje posługujące się dwoma językami chciały naszą kulturę zmieść z powierzchni, ale przetrwaliśmy nawałnice i nasza kultura ma się dobrze. No ale wróćmy do współczesności, autorka napisała większość książek w II połowie XX stulecia, no i nawet nie próbowała ukrywać, że wydarzenia polityczne miały jakieś przełożenie na jej twórczość, zwłaszcza wojna domowa z lat 1950 – 53, no i skutek jaki jest podział kraju. Szczególne znaczenie ma w tym kontekście miasto Inczon, do którego uciekali i pewnie nadal uciekają uchodźcy z Korei północnej. Wjeżdżamy w ten rozdział na torach kolejowych w pędzącym pociągu i bohaterowie wysiadają na stacji kolejowej w dzielnicy Chińskiej. Główną bohaterką jest dziewczynka. Mamy tu wszystko co w opowiadaniu obyczajowym może się znaleźć, relacje bohaterki z rodziną, szczególnie z babcią. Dalej mamy opisy innych interakcji społecznych w szkole na podwórku, chodzenie po ulicach, czegoś w rodzaju rynku, gdzie można jakieś drobiazgi kupić. Na pewno świetną literacką robotę robią opisy dzielnicy. Na pewno jest to różnorodność kulturowa, bo i Chińczycy są jak nazwa wskazuje i Europejczycy, Amerykanie również. Jedna z bohaterek szykuje się do wyjazdu do Ameryki, bo ktoś obiecał jej zawarcie związku małżeńskiego. Przechadzając się ulicami Inczon widzimy pomnik generała Mac Arthura, znanego z działań w czasie II wojny światowej, ale w czasie wojny domowej jakieś działania były podejmowane przez Armię USA. Ciekawostką jest też, że nasi tam byli, tzn. Wojsko Polskie brało udział w ramach sił rozjemczych ONZ. Przechadzamy się dalej uliczkami Dzielnicy Chińskiej czujemy klimat, zapach, głosy, ta okolica niewątpliwie żyje i autorka z niesamowitym kunsztem pisarskim nam to opisuje. Podsumowując zachwytów wielkich nie było, że akurat na tą książkę w tym wyzwaniu trafiło, bo nieszczególnie w literaturze obyczajowej gustuję, no ale jakoś poszło i nie było źle. Na pewno czytelnicy poszukujący wrażeń literackich z dalekich krajów, obcych kulturowo w dodatku, będą chętni, żeby się tym zbiorem opowiadań zainteresować. Czy ktoś jeszcze, możliwe, że tak, wszak czytelnicy mają raczej otwarte umysły i próbują szczęścia., Ja nie żałuję. Warto przeczytać.
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na61 rok temu
Ptak Jeonghui Oh
Ptak
Jeonghui Oh
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/01/czym-naprawde-jest-ptak-oh-jeonghui.html Historia nie należy do długich, a jednak mieści w sobie niezwykle dużo emocji, z których wiele jest trudnych do udźwignięcia. Losy dwójki dzieci odsłaniają okrutny świat, w którym dorośli rzadko biorą odpowiedzialność za najmłodszych. Życie w wynajmowanym pokoju, pośród innych mieszkańców domu, z jednej strony daje możliwość podglądania cudzych codzienności. Z drugiej — choć wszyscy funkcjonują we wspólnej przestrzeni, każdy nosi własne sekrety i własne sprawy, na tyle ważne, by nie angażować się w los innych. Losy dzieci, choć początkowo mogą sprawiać wrażenie niespecjalnie odbiegających od codziennej normalności, wraz z rozwojem fabuły stają się coraz bardziej niepokojące. Ta historia przypomina równię pochyłą, po której bohaterowie zsuwają się coraz szybciej, a ich życie ulega stopniowemu wypaczeniu. Kolejne wydarzenia odsłaniają nie tylko głęboko zaburzone relacje panujące w domu, lecz także mechanizm autodestrukcji, w który dzieci zostają wciągnięte. Całość osadzona jest dodatkowo w kontekście kultury koreańskiej, która w nieco odmienny sposób interpretuje i wartościuje niektóre kwestie społeczne. Ptak to książka ukazująca świat trudny do oswojenia, w którym bohaterowie, pozostawieni sami sobie, nie potrafią dokonywać właściwych wyborów. Choć są otoczeni dorosłymi, ich życie naznaczone jest głęboką samotnością. To przejmujący obraz realiów lat 90., w których przyszło im dorastać. Autorka nie unika trudnych, momentami wstrząsających scen — obrazów, które zostają z czytelnikiem na długo i prowokują do refleksji nie tylko nad losem dwójki młodych bohaterów, lecz także nad odpowiedzialnością dorosłych, którzy ich otaczają.
Książkowe_Wyliczanki - awatar Książkowe_Wyliczanki
ocenił na72 miesiące temu

Cytaty z książki Yotsuya Kaidan – Opowieść o duchu z Yotsui

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Yotsuya Kaidan – Opowieść o duchu z Yotsui