rozwińzwiń

Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze

Okładka książki Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze autora Marcin Lisiecki, Joanna Zaremba-Penk, 9788362945061
Okładka książki Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze
Joanna Zaremba-PenkMarcin Lisiecki Wydawnictwo: Kirin film, kino, telewizja
365 str. 6 godz. 5 min.
Kategoria:
film, kino, telewizja
Format:
papier
Data wydania:
2012-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-01-01
Liczba stron:
365
Czas czytania
6 godz. 5 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-62945-06-1
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze



książek na półce przeczytane 466 napisanych opinii 384

Oceny książki Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze

Średnia ocen
6,7 / 10
84 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze

avatar
241
135

Na półkach:

Pozycja z trudnymi słowami w dużej ilości. Choć bardziej mi się kojarzy z zadaniem domowym w szkole średniej niż pracą naukową. Mam nieodparte wrażenie, że większość rozdziałów była pisana na siłę i na siłę były szukane ukryte przekazy omawianych dzieł studia Ghibli. Ktoś tu nawet zestawił obok siebie Podniebną pocztę Kiki z filmem Obcy kontra Predator i to nie w formie żartu. Takie myślowe szpagaty to robiłem w szkole na języku polskim, byle tylko zaliczyć rozprawkę. Nie mogę polecić, no nie mogę.

Pozycja z trudnymi słowami w dużej ilości. Choć bardziej mi się kojarzy z zadaniem domowym w szkole średniej niż pracą naukową. Mam nieodparte wrażenie, że większość rozdziałów była pisana na siłę i na siłę były szukane ukryte przekazy omawianych dzieł studia Ghibli. Ktoś tu nawet zestawił obok siebie Podniebną pocztę Kiki z filmem Obcy kontra Predator i to nie w formie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
669
665

Na półkach: ,

Przeszukując arkana przepastnych w treści ,,internetów" w kierunku odnalezienia książki o charakterze encyklopedyczno-biograficznym, dotyczącej medium jakim jest animacja, inspirując się w tym względzie mangą i dokonaniami wielu tytułów myśli technicznej japońskiej animacji, a co za tym idzie sądzę: ,,popkulturowym spojrzeniem Japończyków na świat”, można by rzec iż nagle i niespodziewanie natknąłem się na wyjątkową pozycję z gałęzi literatury popularnonaukowej i reportażu z dziedziny filmu i sztuki animacji. Tą perełką książkową, tą cenną dla fanów animacji i mangi z kraju kwitnącej wiśni, w tym najważniejsze: dla geeków okazałego dorobku Studia Ghibli, okazała się pozycja: "Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze", od polskiego wydawnictwa Kirin.

Na samym początku zetknięcia się z tym tytułem, rzekłbym nawet: na etapie ,,przed-zakupowym”, gdy książce przyglądałem się nieco uważniej, byłem dziwnie przeświadczony, że być może nie będzie to coś, co ,,dopełni” mnie jako miłośnika popkulturowych mediów z Japonii. Jednak zakazany owoc smakuje najlepiej – tak, coś w tym jest; tak z moim podejściem do rodzimej publikacji było do czasu. Po prostu, pozycja od wydawnictwa Kirin, w moim odczuciu (a miałem do tego jakąś dziwną tendencję) jawiła się jako: z jednej strony coś teoretycznie zwykłego, ale z drugiej zaś mającego w sobie coś z pierwiastka tajemniczości i pewnego rodzaju ,,cegiełek informacji:, które aż kuszą, aby tam do nich zajrzeć i się im przyjrzeć. No bo przecież, kto nie chciałby dogłębniej poznać – jak mówi tytuł publikacji - ,,miejsca filmu animowanego w japońskiej kulturze”? Ta bardzo konserwatywnie i prosto wyglądająca książka z logiem konturów sympatycznie prezentującego się stworzonka z filmu "Mój sąsiad Totoro" od Ghibli właśnie, umieszczonego centralnie na jej intensywnie niebieskiej miękkiej okładce, jest przykładem dobrze zorganizowanej pracy zbiorowej. To w niej swoje spojrzenie na tak specyficzne aspekty japońskiej kultury, jak anime i manga, miało wielu znawców, recenzentów, publicystów; nie jest to książka łatwa w odbiorze, ,,na połknięcie w jedno popołudnie”... Oj, nie.

Gdy już ogarnąłem z czym całościowo będę miał do czynienia, gdy tą książkę kupię i poddam się pasji jaką jest jej lektura, wiedziałem, że oprócz samego jej przeczytania – nawet gdyby to była długa i bardzo uważna lektura - na pewno będę musiał zaangażować się w całościowe jej poznanie nieco szerzej: wyjść poza to, co książka ma w swej zawartości. Tak, wydawnictwo Kirin dało nam twór nie mający fizycznych rozmiarów, jak jakaś tubalna, opasła księga lub 1000-stronicowy traktat; dostaliśmy coś, co w swym znaczeniu jest w pewnym stopniu podobne do tego czym jest Biblia dla chrześcijan. Dla nerdów i entuzjastów wyrazistości technicznej i tematycznej strony animacji od tego Studia, będzie to książka o ,,epokowo-biblijnym znaczeniu i wpływie” właśnie. Sęk w tym, że trzeba chcieć się w nią wczytać, a potem dopiero koniecznie się w nią zaopatrywać, aby w ten sposób móc jeszcze bardziej swymi czytelniczymi i fanowskimi zmysłami ogarnąć to, co Ghibli przez ponad 30 lat dawało światu poprzez swoje animacje. Po fakcie mogę krótko dodać: żałuję, że ta swego rodzaju biografia tak znanego nam Studia tworzącego kultowe i uznane animacje, bazującego na kulturze i obyczajach kraju, w którym ono powstało, nie wpadła mi w oko dużo, dużo wcześniej. Istniała by duża szansa na to, że wiele filmów od Ghibli zrozumiałbym inaczej: szerzej, głębiej, bardziej wieloaspektowo i wymiarowo, czerpiąc z nich jeszcze więcej, jeszcze pełniej.

Co istotne, Ghibli, czyli, jak wiemy, japońskie studio animacyjne, założono w czerwcu 1985 roku z siedzibą w dzielnicy Koganei w Tokio. Twórcą marki byli uznani w środowisku filmowców/animatorów: Hayao Miyazaki, Isao Takahata i producent Toshio Suzuki; Studio to założono po sukcesie pełnometrażowego filmu "Nausicaä z Doliny Wiatru", powstałego w 1984. Jak mówi filmografia Ghibli, ich pierwszym filmem zrealizowanym w ramach studia był ciepły, pełen nostalgii i marzeń twór: "Laputa – podniebny zamek" z 1986 roku. Na pewno nie była to pierwsza pełna produkcja z dorobku firmy, którą osobiście obejrzałem. Tym ,,przetarciem” na start, tym czymś, co wywarło na mnie nieopisane wręcz wrażenie, po czym za wszelką cenę chciałem doświadczać większej ilości ,,ghiblijskich” animacji zaczynając chronologicznie: od najwcześniejszej, był film pt. "Opowieści z Ziemiomorza (2006)" – zachwycające w wielu aspektach, pełnometrażowe anime, którego to doświadczenie (a był to ponad wszystko cudowny obraz) okazało się piękną, nadnaturalnie potężną, niezapomnianą duchową podróżą. Nie wnikając w fabułę i szersze reperkusje tego, co film miał do przekazania, (jak na tak wątłą objętość publikacji) anime to dało się poznać jako opowieść, która toczyła się swoim własnym naturalnym rytmem. Ukazała ogromną powierzchniowo, jak i pod względem możliwości przyszłych adaptacji krainę "Uniwersum Zemiomorza" Ursuli K. Le Guin - ,,krainę”, bo mam na myśli ten bezmiar lądów, mórz, dolin, widocznych w animacji, a także wpisanej w to pięknej harmonii. W "Opowieściach z Ziemiomorza” znalazły się elementy przekonujące mnie do pewnej opinii, że mamy tu do czynienia z tego rodzaju fantastyką, gdzie pierwiastek baśni i mitu styka się z ,,elementem drogi": postacie tyczą ścieżki własnego losu, i jest w tym trochę samotności, prywatności, rozłąki. Tak poznałem Studio Ghibli; przeczucie mnie nie zgubiło, wiedziałem, że kolejne animacje (które rzecz jasna doświadczę osobiście) od tak renomowanej marki będą tak samo dobre, ba!, że będą pisane bardzo podobnym tonem, z podobną wymową i celem.

Twórcy Studia Ghibli i cały sztab profesjonalistów z branży, których ci ludzie zatrudnili, mieli jeden cel zakładając firmę: ponad wszystko chcieli wprowadzić zmiany w filmie animowanym – i byłyby to zmiany w takim stopniu, że na pewno odczuł by je cały świat medium animowanego. I to im się udało; czy to wyżej wymienione anime, czy "Grobowiec Świetlików", czy "Szkarłatny pilot", nieważne, każde z tych tworów od Ghibli, jak i jeszcze więcej i więcej ich tytułów, przewodzą i zachwycają elementem wizualnym, wymową i emocjami, które przekazują. Sam obraz, a przede wszystkim jego uzupełniające się baśniowymi kolorami, ich ciepłem, temperaturą barw, rodzajem tła i planami animacji oraz perspektywą, rysunki, czy ogólnie pojedyncze kadry, które w tysiącach sumarycznie wprawia się w ruch: to wszystko jest tak wyjątkowe i zapadające w pamięć, że chyba w kodzie źródłowym Wszechświata musiało zostać zapisane, tuż przed jego powstaniem, że to Studio na pewno powstanie, i że da nam pełne stylu, niezależności i pasji dzieła, które zapamięta świat.

Niniejszym omawiana i recenzowana publikacja biograficzno-informacyjna od wydawnictwa Kirin – czego złożoności i aż takiego wieloaspektowego omówienia filmów Studia, co samo w sobie pozytywnie szokuje i daje dość dosadnie do myślenia, jak głęboko ambitne i przemawiające do widza mogą być dzieła Ghibli - to wartościowa i cenna dla geeków wykładnia o złożoności całego Studia Ghibli, jak i o głębi tego, co w większości z tytułów, które wyszły spod jego ram (a przede wszystkim te najważniejsze produkcje) się przekazuje; to uwydatnienie, o czym warto wspomnieć, jednej kwestii: nie traktujmy Ghibli ogólnikowo, w obrębie Studia pracują bardzo ambitni i dumni ludzie, zakorzenieni w kulturze i obyczajach własnego narodu, a to jest bardzo, bardzo ważne. Odnosząc się do niektórych (bo o wszystkich na pewno nie będę w stanie napisać) zalet książki, warto podkreślić te: wielowymiarowość to atut publikacj; nie ma tu klasycznego podziału na części czy rozdziały. Autorów dla swego rodzaju felietonów i traktatów o każdym z danych filmów z osobna, jest mnóstwo, dlatego też spojrzeń i interpretacji animacji również jest mnóstwo; i w tym ,,mnóstwie" kryje się bardzo profesjonalne podejście do świata animowanego w ogóle, który to według autorów, z czym się zgadzam osobiście, nie jest ,,zwykłą kreskówką do zajęcia czasu na leniwe dni wolne od pracy”. W książce Kirin nie będzie więc płynności i równowagi, jak w klasycznej biografii czy pracy o danej firmie, osobie etc. Bo Ghibli nie jest łatwym do analizy filmograficznej, czy ogólnej strukturalnej (jeśli chodzi o sposób działalności) producentem tudzież wytwórnią. Tworzy tak specyficznie, niekiedy potrafi zaskoczyć spolaryzowanymi dziełami w kierunku konkretnego odbiorcy, że dla niektórych doświadczających animacji Studia widzów, jego twory stają się niczym sztuka dla sztuki, czy jak sztuka, którą należy pielęgnować, podziwiać, o niej debatować i pisać traktaty. Po prostu, każdy w tym ,,wymiarze” Studia znajdzie coś dla siebie: jedni będą zadowoleni samą feerią kolorów, barw tła, rodzaju konturu i sposobu kreślenia detali w animacji, drudzy zaś ze swego rodzaju wykwintnym pietyzmem będą się odnosić do filmów takich jak: "Księżniczka Mononoke", "Spirited Away: W krainie bogów", czy wrażliwego "Grobowiec Świetlików" lub "Szept Serca".

Lektura tak niezwykłej zbiorczej pracy od wydawnictwa Kirin, to nie tylko wnikliwa i wielowymiarowa, oparta o profesjonalne podejście tematyczne i kulturowe do danych zagadnień danego filmu animowanego praca, ale i swego rodzaju ,,książkowa sztuka" uwydatniająca dość jedną charakterystyczną rzecz płynącą z wszystkich produkcji omawianego Studia: wszyscy jego pracownicy, począwszy od zwykłych animatorów i pracowników szeregowych a skończywszy na legendach rysunku, scenariusza i reżyserii, Hayao Miyazakim czy Isao Takahacie, to ludzie tworzący jedno z największych, najbardziej wyspecjalizowanych Studiów i Wytwórni tworzących nie tylko same anime, ale w ogólnym rozrachunku: medium animacji, na świecie. Ich wychodzącą ponad inne Studia tworzące animacje cechą, która bardzo dobrze o nich świadczy, jest to, że po mistrzowsku potrafią świadomie kreować tajemnicę, dając widzom możliwość doznania porównywalnego z intensywnym zanurzeniem się w obrazy mistrzów malarstwa: wizjonerskie pejzaże i magiczno-baśniowe miejsca w filmach Ghibli w połączeniu z bardzo drobiazgowo rozpisaną i wielowymiarową budową fabularną... budzi zachwyt i prawdziwy dreszcz emocji.

W pracy naszego polskiego grona specjalistów znalazło się również podejście do strony technicznej pracy w branży serialu czy filmu animowanego (czyli jak to wszystko jest organizowane i realizowane, rzecz jasna na przykładzie Studia Ghibli),dzięki temu sama publikacja ,,nie trąci” schematycznością i sztampowością: panuje tu bardzo dobry kontrast między interpretacjami i dogłębnym spojrzeniem na popkulturę japońską i miejsca animacji japońskiej w całej globalnej kulturze a licznymi suchymi faktami, informacjami związanymi z środowiskiem filmu animowanego. Coś naprawdę bardzo dobrego, ale dla wtajemniczonych lub pragnących dowiedzieć się o tej japońskiej pracowni mistrzów animacji i ich obrazach, i przeznaczyć na to trochę więcej niż normalnie czasu, geeków.

Przeszukując arkana przepastnych w treści ,,internetów" w kierunku odnalezienia książki o charakterze encyklopedyczno-biograficznym, dotyczącej medium jakim jest animacja, inspirując się w tym względzie mangą i dokonaniami wielu tytułów myśli technicznej japońskiej animacji, a co za tym idzie sądzę: ,,popkulturowym spojrzeniem Japończyków na świat”, można by rzec iż nagle i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2696
2518

Na półkach: ,

Studio Ghibli to firma, której raczej nie trzeba przedstawiać nikomu kto, chociaż odrobinę interesuje się popkulturą Dalekiego Wschodu. Japońskie studio specjalizujące się w tworzeniu rewelacyjnych produkcji anime, na przestrzeni lat swojego istnienia obrosło prawdziwą legendą i stało się synonimem wysokiej jakości oferowanych przez siebie produkcji. Jeśli więc kogoś interesuje prawdziwy fenomen tej firmy i wpływ ich produkcji na ogólnie pojętą kulturę, to powinien zainteresować się książką: Studio Ghibli – Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze.

Publikacja wydana na naszym rynku przez wydawnictwo Kirin jest zbiorem kilkudziesięciu artykułów/esejów napisanych przez osoby z różnych środowisk naukowych, zajmujących się na co dzień tematyką „Japonii”. Podstawowym tematem, jaki przewija się przez kolejne rozdziały książki, są tak jak sugeruje tytuł produkcje studia Ghibli, które stały się pozycjami wręcz kultowymi (na całym świecie) i ich wpływ na kulturę (nie tylko samej Japonii). Książka pomimo wyraźnego oblicza naukowego (zarówno jeśli chodzi o treść, jak i poszczególnych autorów),jest bardzo przystępna w swojej formie i śmiało może po nią sięgnąć dosłownie każdy.

Szerokie spektrum twórców poszczególnych rozdziałów sprawia, że mamy tutaj do czynienia z naprawdę różnorodnymi stylami i odmiennym podejściem do opisywanej produkcji filmowej. Autorzy skupili się tu nie tylko na największych hitach studia, które są znane szerokiemu gronu odbiorców, ale również na tytułach, których popularność poza granicami KKW niekoniecznie była największa.

Cała recenzja na:

https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-ksiazki-studio-ghibli-miejsce-filmu-animowanego-w-japonskiej-kulturze/

Studio Ghibli to firma, której raczej nie trzeba przedstawiać nikomu kto, chociaż odrobinę interesuje się popkulturą Dalekiego Wschodu. Japońskie studio specjalizujące się w tworzeniu rewelacyjnych produkcji anime, na przestrzeni lat swojego istnienia obrosło prawdziwą legendą i stało się synonimem wysokiej jakości oferowanych przez siebie produkcji. Jeśli więc kogoś...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

419 użytkowników ma tytuł Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze na półkach głównych
  • 273
  • 129
  • 17
89 użytkowników ma tytuł Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze na półkach dodatkowych
  • 60
  • 14
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze

Inne książki autora

Okładka książki Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze Marcin Lisiecki, Joanna Zaremba-Penk
Ocena 6,7
Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze Marcin Lisiecki, Joanna Zaremba-Penk
Okładka książki Stawka większa niż życie Marcin Hlebionek, Marek Jeziński, Marcin Lisiecki, Rafał Moczkodan
Ocena 7,0
Stawka większa niż życie Marcin Hlebionek, Marek Jeziński, Marcin Lisiecki, Rafał Moczkodan
Okładka książki Kultura jako przygoda Monika Bauer, Michał Buchowski, Izabella Bukraba-Rylska, Mariusz Czubaj, Adam Czyżewski, Bernadetta Darska, Maja Dobiasz-Krysiak, Andrzej Dorobek, Maciej Dudziak, Elżbieta Durys, Tomasz Kamusella, Krzysztof Kasiński, Agnieszka Kazibut, Waldemar Kuligowski, Marcin Lisiecki, Justyna Marcinkowska, Mateusz Marczewski, Jacek Jan Pawlik SVD, Mirosław Pęczak, Michał Rauszer, Bardhyl Selimi, Joanna Szczepanik, Magdalena Szpunar, Ewa Tracz
Ocena 0,0
Kultura jako przygoda Monika Bauer, Michał Buchowski, Izabella Bukraba-Rylska, Mariusz Czubaj, Adam Czyżewski, Bernadetta Darska, Maja Dobiasz-Krysiak, Andrzej Dorobek, Maciej Dudziak, Elżbieta Durys, Tomasz Kamusella, Krzysztof Kasiński, Agnieszka Kazibut, Waldemar Kuligowski, Marcin Lisiecki, Justyna Marcinkowska, Mateusz Marczewski, Jacek Jan Pawlik SVD, Mirosław Pęczak, Michał Rauszer, Bardhyl Selimi, Joanna Szczepanik, Magdalena Szpunar, Ewa Tracz
Okładka książki Zeszyty Komiksowe #35 Papcio Chmiel Dawid Bordewicz, Jarosław Ejsymont, Michał Gasewicz, Dominika Gracz-Moskwa, Wojciech Jama, Jakub Jankowski, Karol Jesiołkiewicz, Marek Jeziński, Leszek Kaczanowski, Damian Kaja, Rafał Kołsut, Marcin Lisiecki, Grzegorz Niemiec, Tomasz Niewiadomski, Piotr Nowacki, Paweł Piechnik, Tomáš Prokůpek, Michał Romański, Adam Rusek, Tomasz Soroka, Anna Maria Sutkowska, Rafał Otoczak Tomczak, Michał Traczyk, Vanitachi, Artur Wabik, Grzegorz Wawrzyńczak, Patryk Wójcik, Dennis Wojda, Jarosław Wojtasiński, Przemysław Zawrotny
Ocena 8,0
Zeszyty Komiksowe #35 Papcio Chmiel Dawid Bordewicz, Jarosław Ejsymont, Michał Gasewicz, Dominika Gracz-Moskwa, Wojciech Jama, Jakub Jankowski, Karol Jesiołkiewicz, Marek Jeziński, Leszek Kaczanowski, Damian Kaja, Rafał Kołsut, Marcin Lisiecki, Grzegorz Niemiec, Tomasz Niewiadomski, Piotr Nowacki, Paweł Piechnik, Tomáš Prokůpek, Michał Romański, Adam Rusek, Tomasz Soroka, Anna Maria Sutkowska, Rafał Otoczak Tomczak, Michał Traczyk, Vanitachi, Artur Wabik, Grzegorz Wawrzyńczak, Patryk Wójcik, Dennis Wojda, Jarosław Wojtasiński, Przemysław Zawrotny

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kultura japońska Paul Varley
Kultura japońska
Paul Varley
„Kultura japońska” to taka pigułka wiedzy o kulturze i sztuce Japonii od starożytności do końca XX wieku. Część tematów jest opracowana starannie i dogłębnie, ale inne bywają potraktowane całkowicie „po łebkach” lub nie są w ogóle wspomniane, choć powinny być. I z tego powodu nie mogę tej pozycji ocenić zbyt wysoko. Rozumiem, że w publikacji, która skupia się na sztuce niekoniecznie należy rozpisywać się o polityce czy historii, ale gdy Varley już to robi, to wydaje się przemilczać istotne kwestie i wprowadza nieraz czytelnika w błąd. Parokrotnie usprawiedliwia japońską agresję podczas II wojny światowej (ponadto twierdzi, że USA było słabe i nieprzygotowane do konfliktu…),słowem też się nie zająknął nigdzie o okupacji Korei i zbrodniach, jakich Japończycy dopuścili się na innych narodach. Im bliżej jesteśmy współczesności – a autor komentuje kulturę i sztukę Japonii od starożytności – tym bardziej można odnieść wrażenie, że wątki i zagadnienia są omawiane pobieżniej. Pierwsze wydanie książki pojawiło się w latach 70. XX wieku, ale wznawiana były również po 2000 roku, więc dało się uzupełnić pozycję o nowe i ważne treści. Niestety nie ma wzmianki o np. anime „Akira”, które jest równie rozpoznawalną japońską marką, co prace Hokusaia czy nobliści z literatury. Jest u Varleya coś o mandze, ale cały dotyczący jej fragment bardzo został spłycony. Gdy autor traktuje o kulturze i sztuce wydaje się, że zwykle wie, co pisze (ale jako laik z historii sztuki, a zwłaszcza tej dawnej, nie mam jak tego zweryfikować),ale już przy historii bywa z tą wiedzą różnie. Jeszcze gorzej, gdy Varley odnosi się do psychologii i np. pisze o tym, że spanie w łóżku z babcią może prowadzić do homoseksualizmu. Rozumiem, wiedza się aktualizuje i parę dekad temu nie wszystko jeszcze było dla nas jasne, ale współczesny czytelnik, czytając „Kulturę japońską” może się natknąć na wiele podobnych przestarzałych i nieaktualnych twierdzeń.
Weronika - awatar Weronika
oceniła na62 lata temu
Żywot kobiety swawolnej Saikaku Ihara
Żywot kobiety swawolnej
Saikaku Ihara
Chciałbym, żeby każda powieść dokładnie, tak jak ta spełniała wszystkie moje oczekiwania wynikające z przyjętych co do niej założeń. Niestety nie często się to zdarza, ale w tym przypadku miło się zaskoczyłem. Sam tekst, pomimo że tytuł jest dość sugestywny, to wulgarność skryta jest za licznymi metaforami i niedopowiedzeniami. Nie ma więc się co zniechęcać, jeśli nie przepada się za erotyzmem w literaturze, chociaż do pewnego stopnia oczywiście on występuje z uwagi na przyjęty przez autora gatunek zwany jako Ukiyo-zōshi; 'zeszyty ulotnego świata' odnoszących się do dzieł o tematyce zarówno miłosnej, jak i erotycznej, który zresztą sam autor stworzył, dając początek pewnej modzie/ tendencjom w japońskiej epice przez na dobrą sprawę cały XVII wiek. Nie odchodząc jednak aż nazbyt od pewnych standardów okraszony, zostaje on klasycznym dla Japonii patosem wywodzącym się z japońskiego dworu – mianowicie pięknie smutku i przemijania. Bohaterka, której imienia nie poznajmy, pokazuje nam bowiem swój los na tym ulotnym świecie, gdzież wszystko, co mamy tonie w naszej nadchodzącej przyszłości. Całość nazwałbym z uwagi na formę do pewnego stopnia spowiedzią osoby, która chce przestrzec innych przed swoimi dawnymi wyborami. Książka jest więc wieloma krótkimi, chronologicznie ułożonymi opowieściami z życia protagonistki, która wiodąc życie, jak ze snu przeżywa powoli upadek na samo dno, czego początkiem można nazwać sprzedanie jej przez ojca do domu uciech. Szybko stając się najwyższej rangi kurtyzaną – Tayu – nie docenia przyjętego zaszczytu, co kończy się równie prędką utratą zdobytej pozycji. Doprowadza to do sytuacji, gdzie może już obwołać się wyłącznie pospolitą prostytutką pozbawioną społecznego szacunku, którym w tamtym czasie cieszyły się licencjonowane kurtyzany ze względu na bycie w pewnym sensie ówczesnymi celebrytkami wyznaczającymi trendy wśród mieszczaństwa. Można orzec, że wykonywała w zasadzie każdą pracę podejmowaną przez kobiety w epoce Genroku ('japońskim renesansie') użyczając nam wgląd do bardzo rozwiniętej kultury mieszczańskiej, która przeżywając wówczas swój rozkwit, zdaje się nierozerwalnie połączona z seks biznesem. Na sam koniec główna bohaterka pogrążona ostatecznie w olbrzymiej biedzie, już jako staruszka, na skutek pewnych dwóch zagadkowych wydarzeń wartościuje swoje dawne życie i postanawia odwrócić los. To za co mogę pochwalić ten utwór, jest właśnie przedstawienie japońskiego społeczeństwa z tego czasu. Pozwolę zacytować sobie pewien fragment: 'Świat stał się miejscem konsumpcji i luksusu'. Już wtedy można by przyjąć, że sposób życia ludzi zmierzał w kierunku zbliżonym do współczesnego. Ogólnie rzuca się w oczy, że ci ludzie nie różnili się zbytnio od współczesnych liberałów. Dotąd mnie zaskakuje, że dużo łatwiej przychodzi mi się utożsamiać z postaciami napisanymi nawet kilkaset lat temu w Japonii niż z tymi z naszego rodzimego kraju, chociażby z okresu międzywojennego i później. Rzuca to ciekawe spojrzenie na skutki wpływu pruderyjnej kultury europejskiej na cały świat. Oczywiście nie ma co pudrować rzeczywistości, bo nie było to społeczeństwo idealne, tylko 'nocne jastrzębie' o widocznej prawdziwej twarzy dopiero pod latarnią. Przekonujmy się o tym nie raz nie dwa. Wprawdzie autor nie stara się idealizować swoich bohaterów, to nie potępia również ich działań. W końcu ludzie to tylko ludzie. Zbędne moralizowanie nie ma sensu. Sama powieść wbrew względnie smutnemu spojrzeniu na ludzką egzystencję przebijającemu się przez większą jej część przedstawia, że człowiek może się jednak mimo wszystko podnieść, jeśli wyzwoli się spod władzy własnych pragnień. Wszakże wszystko jest tak ulotne, jak przyjemność na uliczce ukiyoshoji, to nie powinniśmy warunkować od tego naszego szczęścia. Życie z całą swoją ulotnością nie jest bezwartościowe i to my decydujemy, w jaki sposób je przeżyjemy. Jeśli coś przeminie, to tuż za rogiem może znajdować się szczęśliwy traf. Z kolei z perspektywy tamtych czasów smutnym wydaje się zależność kobiet od ich urody i młodości, czyli warunków, jakie dawało wielu z nim wygodne życie. Co więcej, było to oddanie swojego losu w ręce mężczyzn. Być może dlatego Iharu Saikaku napisał, że nie ma nic bardziej ulotnego niż los kobiety. Dzisiaj zapewne też wielu mogłoby się z tym częściowo zgodzić.
Tho_Grim - awatar Tho_Grim
ocenił na94 lata temu
Księga herbaty Kakuzo Okakura
Księga herbaty
Kakuzo Okakura
To jedna z tych książek, które są jednocześnie bardzo krótkie i zaskakująco pojemne. Okakura napisał ją po angielsku w 1906 roku, jakby chciał osobiście wytłumaczyć Zachodowi, czym naprawdę jest japońska kultura – a wybrał do tego herbatę jako najwdzięczniejszy i najbardziej uniwersalny klucz. „Księga herbaty” nie jest podręcznikiem parzenia ani historią handlu liśćmi camellia sinensis. To esej-filozoficzny traktat o teizmie (teaism),czyli o postawie życiowej, w której ceremonia picia herbaty staje się mikrokosmosem estetyki, etyki i duchowości Dalekiego Wschodu. Autor płynnie przechodzi od taoizmu i zen, przez historię ceramiki, architekturę chaty herbacianej, aż po krytykę zachodniego materializmu i militaryzmu – wszystko to podlane ironicznym, momentami wręcz złośliwym humorem. Największe atuty książki: język – Okakura pisze elegancko, lekko i obrazowo; zdania są często aforystyczne, a jednocześnie pełne poetyckiego oddechu. Umiejętność pokazania, jak drobny rytuał (miska, miotła z bambusa, gest podania czarki) może być nośnikiem bardzo głębokich idei: adoracja niedoskonałości, ulotność chwili, szacunek dla prostoty. Co nieco obniża ocenę? Miejscami czuć ponad 100-letni kontekst – zwłaszcza fragmenty o „duszy Wschodu” vs „duszy Zachodu” brzmią dziś trochę esencjalistycznie i stereotypowo. Rozdział o taoizmie i zen jest najsłabszy – suchy i wykładowy, jakby autor nagle zapomniał o lekkim tonie reszty książki Mimo to „Księga herbaty” wciąż działa jak kieliszek dobrego gyokuro po ciężkim dniu: pozornie prosta, a jednak zostawia w głowie i na języku długotrwały, delikatny posmak. Warto przeczytać choćby po to, żeby następnym razem, gdy nalewasz sobie herbatę z czajnika, przez sekundę pomyśleć o tym, że robisz coś, co łączy Cię z tysiącletnią linią ludzi, którzy też patrzyli w unoszącą się parę i szukali w niej chwili harmonii.Polecam szczególnie osobom, które: lubią eseje filozoficzne opakowane w piękną formę literacką, interesują się japońską estetyką, chcą zrozumieć, dlaczego Japończycy potrafią zrobić z podania herbaty prawie sakrament.
Janszklanko - awatar Janszklanko
ocenił na81 miesiąc temu
Chrestomatia współczesnych opowiadań japońskich Sōseki Natsume
Chrestomatia współczesnych opowiadań japońskich
Sōseki Natsume Ryūnosuke Akutagawa Naoya Shiga Ichiyō Higuchi Rohan Kōda Doppo Kunikida Ōgai Mori Takeo Arishima Kan Kikuchi Riichi Yokomitsu
Oto książka, która robi wszystko, by zniechęcić do siebie czytelnika. Odpychający tytuł, naszpikowany transkrypcjami z japońskiego wstęp, przeciętna okładka, brak przypisów, czy spis treści, który z niezrozumiałych powodów podaje tylko tytuły opowiadań, całkowicie pomijając ich autorów. Cierpi na tym sama publikacja, a także praca włożona w wydanie przez redakcję, grafików i tłumacza. Można to było rozegrać o wiele lepiej od strony edytorskiej. Tym większa szkoda, ponieważ opowiadania dobrane zostały starannie i większość z nich trzyma poziom. Do łapy dostajemy 10 opowiadań dziesięciu różnych autorów, w tym m.in. Ryūnosuke Akutagawy. Zgodnie z zapowiedzią wydawcy, w każdej z historii pojawia się temat miłości, co zgrabnie spaja je w jedną całość. Ogólny poziom "Chrestomatii..." opisałbym jako przyzwoity, jednak dla części opowiadań określenie "przeciętny" byłoby komplementem. Szczególnie dla "Ryżowca", "Kochanej" i "Miłości platonicznej". Są też rzeczy naprawdę dobre. Wybiorę trzy najlepsze moim zdaniem historie z całego zbioru. Przy dwóch z nich nie mam żadnych wątpliwości ("Laboratorium", "Poza miłością i nienawiścią"),nad trzecim musiałem się zastanowić. Po krótkim namyśle zdecydowałem się na "Jesień" Akutagawy, czyli historię dwóch sióstr zakochanych w tym samym mężczyźnie, który na dodatek jest ich kuzynem. Garść niedopowiedzeń i wszechobecna nostalgia stanowią o klasie tego utworu. Dalej, wspomniane już "Poza miłością i nienawiścią" - najdłuższe opowiadanie w "Chrestomatii...". Kan Kikuchi przedstawia historię Ichikuro - młodego wasala, który najpierw zabija swego pana, a następnie ucieka z jego konkubiną by otworzyć karczmę w której zakochani mordują co bogatszych gości. W Ichikuro dokonuje się stopniowa przemiana i w końcu postanawia odpokutować za swoje grzechy. Zamieszkuje w skalnej grocie i własnymi rękami próbuje wydrążyć 300-metrowy tunel w litej skale. Tymczasem po wielu latach na jego trop wyrusza Jitsunosuke, syn zamordowanego przed laty pana. Wówczas trzyletnie dziecko, teraz chce pomścić swego ojca i zawzięcie szuka mordercy… Na koniec najlepsze "Laboratorium". Przejmująca opowieść o szanowanym chirurgu, który traci żonę i wbrew protestom rodziny decyduje się dokonać sekcji zwłok. Rzekomo dla dobra nauki, a tak naprawdę, by pokazać swym kolegom po fachu, że błędnie zdiagnozowali przyczynę jej śmierci. Mocna, emocjonalna proza, która nie pozostawia obojętnym. Czekam na więcej twórczości Takeo Arishimy! Mam nadzieję, że w przyszłości wydawnictwo Dialog dopracuje nieco swą wydawniczą formułę. Tym bardziej, że jest się czym chwalić, a cała seria "Skarby orientu" (do której należy także "Chrestomatia…") niestrudzenie przybliża wciąż tak mało w Polsce znane rejony literatury Dalekiego Wschodu. Za to należy się ogromny szacunek.
MilczenieLiter - awatar MilczenieLiter
ocenił na62 lata temu
Baśnie japońskie Royall Tyler
Baśnie japońskie
Royall Tyler
Pozycja ta zawiera zbiór baśni, o których autor dowiedział się od mieszkańców Japonii. Są one barwne, wręcz kolorowe, a przy tym śmieszne i pouczające. Sprawiają, że pobudzają naszą wyobraźnię do pracy, wpływają na ciekawość, a nawet odwołują się do naszych emocji. Płacz mężczyzny jest tutaj czymś normalnym, a wrzaski i krzyki kobiety czymś zwyczajnym. Świat magiczny przeplata się ze światem realnym w taki sposób, że od razu traktujemy oba jako jeden rzeczywisty. Jednakże baśnie bez postaci magicznych: bogów, demonów oraz zagubionych lub szukających zemsty dusz, byłyby nudne. W tej pozycji jest ich cała plejada. Są nawet oddzielne rozdziały im poświęcone: upiory, lisy (jedne z moich ulubionych),węże, demony, tengu, dzik i borsuk, żółwie i krab oraz smoki. O każdym bóstwie bądź zbłąkanej duszy po kilka baśni. Nie mamy do czynienia tylko z cesarzami, wielkimi władcami ale również z pospólstwem i ich problemami życia codziennego. Oczywiście co to byłyby za opowieści bez jakże ważnych w świecie Japonii mnichów. To właśnie głównie dzięki nim poznajemy Amidę, czy Kannona oraz w kółko wypowiadaną przez nich świętą sutrę lotosu. Więc jak można zauważyć dowiadujemy się z tych baśni doprawdy wiele. Odpowiadają one na różnorodne pytania: jak powstałych niektóre świątynie. Skąd wzięła się zemsta demonów. Jak odkryto złoża złota i skąd wziął się dym z góry Fuji. Historie o miłości bogów z śmiertelnikami. Dowiadujemy się kilku momentów z życia świętobliwych mnichów: Shoku, Seimei, Nihio. A żeby się w tym wszystkim połapać wystarczy przeczytać kilkadziesiąt pierwszych stron wyjaśniających, co, gdzie, kiedy i dlaczego, z kim, na co i po co. Religia, wierzenia, mity, legendy. Wszyściutko w jednej zgrabnej książce! Tylko pamiętajcie o jednym małym szkopule: są one tylko i wyłącznie dla dorosłych: 18+ widnieje na okładce Podsumowując: Baśnie, baśnie i baśnie!!! Cudowny świat, który poucza w jaki sposób zachowywać się wobec bogaczy, biednych i potrzebujących. Wartości moralne i społeczne przekazane w zaledwie jeden pozycji. Pamiętajcie! Kiedy staruszek poprosi Was o pomoc – może okazać się bogiem, który sowicie wynagrodzi za dobry uczynek! Więcej na: http://recenzjedevi.blogspot.com/2015/06/basnie-japonskie-royall-tyler.html Zapraszam!
DeVi - awatar DeVi
ocenił na710 lat temu
Ptak Jeonghui Oh
Ptak
Jeonghui Oh
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/01/czym-naprawde-jest-ptak-oh-jeonghui.html Historia nie należy do długich, a jednak mieści w sobie niezwykle dużo emocji, z których wiele jest trudnych do udźwignięcia. Losy dwójki dzieci odsłaniają okrutny świat, w którym dorośli rzadko biorą odpowiedzialność za najmłodszych. Życie w wynajmowanym pokoju, pośród innych mieszkańców domu, z jednej strony daje możliwość podglądania cudzych codzienności. Z drugiej — choć wszyscy funkcjonują we wspólnej przestrzeni, każdy nosi własne sekrety i własne sprawy, na tyle ważne, by nie angażować się w los innych. Losy dzieci, choć początkowo mogą sprawiać wrażenie niespecjalnie odbiegających od codziennej normalności, wraz z rozwojem fabuły stają się coraz bardziej niepokojące. Ta historia przypomina równię pochyłą, po której bohaterowie zsuwają się coraz szybciej, a ich życie ulega stopniowemu wypaczeniu. Kolejne wydarzenia odsłaniają nie tylko głęboko zaburzone relacje panujące w domu, lecz także mechanizm autodestrukcji, w który dzieci zostają wciągnięte. Całość osadzona jest dodatkowo w kontekście kultury koreańskiej, która w nieco odmienny sposób interpretuje i wartościuje niektóre kwestie społeczne. Ptak to książka ukazująca świat trudny do oswojenia, w którym bohaterowie, pozostawieni sami sobie, nie potrafią dokonywać właściwych wyborów. Choć są otoczeni dorosłymi, ich życie naznaczone jest głęboką samotnością. To przejmujący obraz realiów lat 90., w których przyszło im dorastać. Autorka nie unika trudnych, momentami wstrząsających scen — obrazów, które zostają z czytelnikiem na długo i prowokują do refleksji nie tylko nad losem dwójki młodych bohaterów, lecz także nad odpowiedzialnością dorosłych, którzy ich otaczają.
Książkowe_Wyliczanki - awatar Książkowe_Wyliczanki
ocenił na72 miesiące temu

Cytaty z książki Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze

Więcej
Marcin Lisiecki Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze Zobacz więcej
Więcej