Słowo las znaczy świat

Okładka książki Słowo las znaczy świat
Ursula K. Le Guin Wydawnictwo: CIA-Books, Fenix Publications Cykl: Ekumena (tom 5) Seria: Science Fiction [CIA-Books] fantasy, science fiction
187 str. 3 godz. 7 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Ekumena (tom 5)
Seria:
Science Fiction [CIA-Books]
Tytuł oryginału:
The Word for World Is Forest
Wydawnictwo:
CIA-Books, Fenix Publications
Data wydania:
1991-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1991-01-01
Liczba stron:
187
Czas czytania
3 godz. 7 min.
Język:
polski
ISBN:
8390021404
Tłumacz:
Agnieszka Sylwanowicz
Tagi:
powieść amerykańska - 20w.
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Okładka książki Nowe legendy Poul Anderson, Greg Bear, Gregory Benford, George Alec Effinger, Greg Egan, Geoffrey A. Landis, Ursula K. Le Guin, Paul McAuley, Mary Rosenblum, Robert Sheckley, Robert Silverberg
Ocena 6,4
Nowe legendy Poul Anderson, Greg...
Okładka książki Niebezpieczne wizje Brian W. Aldiss, Poul Anderson, Isaac Asimov, J.G. Ballard, Robert Bloch, John Brunner, Samuel R. Delany, Philip K. Dick, Harlan Ellison, Carol Emshwiller, Philip José Farmer, Fritz Leiber, Larry Niven, Frederik Pohl, Lester del Rey, Robert Silverberg, Norman Spinrad, Roger Zelazny
Ocena 6,9
Niebezpieczne ... Brian W. Aldiss, Po...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
376 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
393
373

Na półkach:

O mierze Le Guin jako pisarki świadczy to, że z czegoś, co na pierwszy rzut oka wydawało się łopatologiczną ekologistyczno-antykolonialną agitką zrobiła coś znacznie głębszego i subtelniejszego. Z początku raził mnie stereotyp Dobrego Dzikusa w postaci Athshean i stereotyp rasizmu i toksycznej męskości w postaci Davidsona, ale przeżycia nieszczęsnego etnografa Ljubowa, interesujący rys kultury Athshean i gorycz zakończenia o utraconej niewinności zmieniły moje zdanie o powieści o 180 stopni.

O mierze Le Guin jako pisarki świadczy to, że z czegoś, co na pierwszy rzut oka wydawało się łopatologiczną ekologistyczno-antykolonialną agitką zrobiła coś znacznie głębszego i subtelniejszego. Z początku raził mnie stereotyp Dobrego Dzikusa w postaci Athshean i stereotyp rasizmu i toksycznej męskości w postaci Davidsona, ale przeżycia nieszczęsnego etnografa Ljubowa,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
418
93

Na półkach:

„Słowo „las” znaczy „świat”” to kolejny tom Ekumeny bądź Cyklu Hain i tym razem jest to ta jedna z mniej znanych części serii. Trochę uznawana za czarną owcę, nieczęsto wznawiana, a nierzadko też pomijana w kolejnych wydaniach serii na świecie.

I faktycznie mamy tu znaczny spadek jakości. Jednocześnie trudno aby go nie było gdy poprzednim tomem była uniwersalnie wybitna Lewa Ręka Ciemności. Teraz będziemy w zupełnie innej lidze. Ale nie będzie też tak źle.

Najgorsze wrażenie robi początek książki, jej pierwsze rozdziały. Szybko bowiem rozumiemy, że jej temat to zderzenie kultur w mocno dzisiaj oklepanym stylu konkwistadorskim. To znaczy tak jak w Pocahontas albo w Avatarze. Tylko bez romansu. Znacznie większym problemem jest jednak poznawany na początku antagonista. Podręcznikowa definicja antyfeministycznego potwora. Wojskowy, rasista, szowinista, seksista, ignorant, egocentryk, brutal i definicja określenia, którego nie znoszę: chodząca toksyczna męskość. Ot, ten zły typ z Avatara tylko gorzej. Postać tak przerysowana, karykaturalna, jednowymiarowa i płaska, że aż nie przystoi w kreacji takiej autorce i jako postać odstaje na tle chyba całej jej twórczości. Do tego u czytelnika rodzi się podejrzenie, że generalnie tacy będą już wszyscy ludzie, w silnym kontraście do miłych, puchatych, łagodnych i żyjących zgodnie z naturą tubylców. Uprzedzałem, pierwsze wrażenie rolluje oczy i zapowiada tanią hiperbolę na rzecz tezy, tutaj tak łopatologicznie podanej, że nie pozostawia miejsca na głębsze refleksje. Ale jednak jest to Ursula Le Guin więc nie będzie aż tak słabo.

Szybko bowiem okazuje, że nie wszyscy ludzie są jednakowi. Nie dostaniemy też żadnego romansu, a w konflikt na planecie angażują się także inne cywilizacje właśnie zawiązujące Ligę Światów. Są one zainteresowane obserwacją sytuacji, w razie czego mogą służyć też postępowaniem arbitrażowym. Ziemia w międzyczasie przyjęta do Ligi pozyskuje super radio do natychmiastowej komunikacji z kolonią. Zdania co do tubylców wśród ludzi szybko się dywersyfikują. Podobnie polaryzuje się podejście do wyżej rozwiniętych obserwatorów oraz stosunek do rozkazów, które zaczynają dochodzić Ziemi.

Tubylcy jak to u tej autorki też okazują się dość ciekawi z fajną kulturą oraz interesującym, dość obcym sposobem życia. Pomyślicie, że łagodni mięsożercy nie trzymają się kupy? Nie z Ursulą te numery. Prowadzą oni bowiem bardzo skomplikowany tryb śnienia w kilku różnych rodzajach i formach. Śnienia istotnego dla ich funkcjonowania fizjologicznego, w tym uwalania niechcianych emocji i uzyskiwania harmonii psychologicznej. Do tego jest ich mrowie i doprowadzone do ostateczności właściwie nie pozostawiają kolonistom żadnych szans, a cała historia skupia się raczej na filozoficznym aspekcie pierwszego kontaktu z przemocą, jako taką. I efekcie takiego kontaktu na społeczeństwo, zwłaszcza takie, które w pewien sposób potrafi dzielić ze sobą swoje sny. Podoba mi się też i satysfakcjonuje zakończenie, także w obszarze dotyczącym naszego karykaturalnego antagonisty, wywrotowca, który doprowadziłby do anihilacji wszystkich ludzi z rąk tubylców, gdyby tylko nie wcześniejszy wpływ na nich innego, światłego człowieka przebywającego w kolonii.

Wbrew moim obawom wyszło całkiem solidnie. Do tego literacko mamy tu wspaniałe opisy lasu wypełniającego planetę. A słowo las znaczy dla tubylców świat. Nie mają na to innego słowa.

Niezły tom choć mógłby być sporo lepszy. Jest też króciutki, czyta się go bardzo dobrze. I na pewno nie warto go pomijać.

„Słowo „las” znaczy „świat”” to kolejny tom Ekumeny bądź Cyklu Hain i tym razem jest to ta jedna z mniej znanych części serii. Trochę uznawana za czarną owcę, nieczęsto wznawiana, a nierzadko też pomijana w kolejnych wydaniach serii na świecie.

I faktycznie mamy tu znaczny spadek jakości. Jednocześnie trudno aby go nie było gdy poprzednim tomem była uniwersalnie wybitna...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
670
103

Na półkach: , , , ,

Rzeczywiście smutna to książka. Moja pierwsza w 2022 roku. Bez optymizmu, nadziei czy wiary w gatunek ludzki. Najlepiej, nam, ludziom, wychodzi niszczenie. Niestety.
A okładka z 1991 roku zupełnie nie komponuje się z treścią. Chyba taka była stylistyka okładek książek serii science fiction tamtych czasów - miała przyciągać czytelników?
Kończąc -poruszajaca, dobra powieść.

Rzeczywiście smutna to książka. Moja pierwsza w 2022 roku. Bez optymizmu, nadziei czy wiary w gatunek ludzki. Najlepiej, nam, ludziom, wychodzi niszczenie. Niestety.
A okładka z 1991 roku zupełnie nie komponuje się z treścią. Chyba taka była stylistyka okładek książek serii science fiction tamtych czasów - miała przyciągać czytelników?
Kończąc -poruszajaca, dobra powieść.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1378
326

Na półkach:

Nie moje klimaty. Dla mnie Le Guin to Ziemiomorze. Inne to nie bardzo. Czytałem, bo we Wrocławiu teatr wystawił sztukę wg tej książki. Dla dorosłych (+16), bo bluzgi. W książce nie było wulgaryzmów. W końcu nie poszliśmy, bo bałem się, że zrobią coś jak "Klątwę", która z Wyspiańskim nie miała nic wspólnego. Tu pewnie wystąpiły ekologiczne i inne politycznie poprawne wątki.

Nie moje klimaty. Dla mnie Le Guin to Ziemiomorze. Inne to nie bardzo. Czytałem, bo we Wrocławiu teatr wystawił sztukę wg tej książki. Dla dorosłych (+16), bo bluzgi. W książce nie było wulgaryzmów. W końcu nie poszliśmy, bo bałem się, że zrobią coś jak "Klątwę", która z Wyspiańskim nie miała nic wspólnego. Tu pewnie wystąpiły ekologiczne i inne politycznie poprawne...

więcej Pokaż mimo to

avatar
267
137

Na półkach:

Tym razem ekologia i kolonializm. Człowiek niszczy to, czego nie rozumie. Świadomie i nieświadomie. Niszcząc innych niszczy siebie. Smutne to przesłanie.

No właśnie - chociaż sama opowieść znowu wydaje się nieco schematyczna - to także znowu mamy głębokie pytania. I poważne kwestie do rozważenia. Dla mnie to głównie prośba o szacunek dla tego co inne, niezrozumiałe, czasem prymitywne. Zachęta to ograniczenia wiary we własną rację, do próby szerszego spojrzenia na każdy problem. To niestety także opowieść jak łatwo utracić, nawet to, co wyjątkowe i nie do odzyskania.

To wszystko to dosyć smutna perspektywa kondycji człowieka. Nadzieją wydaje mi się cytat z następnej części cyklu - Wydziedziczeni - "Jeśli umiesz ujrzeć jakąś rzecz w pełni zawsze wyda ci się piękna."

Tym razem ekologia i kolonializm. Człowiek niszczy to, czego nie rozumie. Świadomie i nieświadomie. Niszcząc innych niszczy siebie. Smutne to przesłanie.

No właśnie - chociaż sama opowieść znowu wydaje się nieco schematyczna - to także znowu mamy głębokie pytania. I poważne kwestie do rozważenia. Dla mnie to głównie prośba o szacunek dla tego co inne, niezrozumiałe,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
481
399

Na półkach: , ,

Nooo! Nareszcie! Nareszcie książka pani Le Guin o której mogę się wypowiedzieć pozytywnie. Nie wiem czy odczarowało ją wydanie CIA Books (mam też wydanie późniejsze Amberu) czy odświeżone spojrzenie po lekturze innej książki. Nawet okładka nawiązuje do treści (wydanie Amberu nie :( ).

Tym razem historia mnie na prawdę wciągnęła. Dobrze napisana fantastyka kolonizacyjna. Bogata akcja, ciekawe zdarzenia a wszystko podszyte ciekawymi przemyśleniami na temat natury ludzkiej i nie tylko. Można by się tutaj teraz rozwodzić nad warstwą filozoficzną, szukać analogii... ale na to nie ma miejsca w opinii. Każdy sam wysnuje wnioski. Książka podsuwa kilka ciekawych wątków do przemyśleń.

Nie jest to książka tylko o ekologii, bowiem mamy tutaj wątek małych grup społecznych na pograniczu (kolonizacja obcej planety). Zagadnienie kim (czym?) jest człowiek i co go człowiekiem czyni. Czym jest człowieczeństwo. Mamy wątek rasowy (rasizm? gatunkizm?) i cywilizacyjny. I ostatecznie psychologiczny: czy wszyscy jesteśmy tacy sami? Czy drzemią w nas te same dobre i złe strony? Czy jeden człowiek może je wydobyć i pociągnąć innych za swoim szaleństwem? czy jeden człowiek może odmienić obraz swoich pobratymców. Jak widać mała książeczka a dająca tyle do myślenia.

Po pierwszych trzech tomach cyklu Ekumena dopiero "Słowo las znaczy świat" jest na prawdę dobry.

Nooo! Nareszcie! Nareszcie książka pani Le Guin o której mogę się wypowiedzieć pozytywnie. Nie wiem czy odczarowało ją wydanie CIA Books (mam też wydanie późniejsze Amberu) czy odświeżone spojrzenie po lekturze innej książki. Nawet okładka nawiązuje do treści (wydanie Amberu nie :( ).

Tym razem historia mnie na prawdę wciągnęła. Dobrze napisana fantastyka kolonizacyjna....

więcej Pokaż mimo to

avatar
264
189

Na półkach: ,

Gorzka ocena ludzkości przez pryzmat konkwistadorskich podbojów, tylko w tym wydaniu mającego postać kosmicznej kolonii, międzygatunkowego niewolnictwa, ukazanego również na proekologicznej płaszczyźnie. Rozumiem liczne opinie, że książka charakteryzuje się płytkim i jednostronnym przedstawieniem stron konfliktu. Sam do zarzutów dorzuciłbym niewpadające w pamięć postaci i tylko bardzo prowizorycznie ograną cywilizację tubylców, że już nie wspomnę o ich planecie, która jest po prostu zalesioną ziemią, z taką samą fauną i flora jak nasza.

Doceniam jednak wplątanie w całość nagłego, nieoczekiwanego kontaktu z macierzystym światem oraz wysłanników "kosmicznej Ligi Narodów". Nadaje to całości świeżości, a reakcje kolonistów są zadziwiająco wiarygodne i aktualne, by nie powiedzieć przerażające. Nie chcę popełnić tutaj żadnej aluzji politycznej, ale te nasuwają się same, bo podobny upór i głupotę obserwujemy w sprawach o wiele mniejszej wagi.

No i doczekujemy się krwawej "zemsty", aczkolwiek ta nie jest słodka, dowodząc jedynie, że w umyśle śniących, zielonych futrzaków narodziła się zupełnie obca im koncepcja. Przemoc nie jest więc sama w sobie najgorsza, lecz jej zaraźliwość jako idea. Płytkie? Może raczej niekoniecznie odkrywcze, ale przynajmniej umiejętnie przedstawione. Mocne 6/10 ode mnie.

Gorzka ocena ludzkości przez pryzmat konkwistadorskich podbojów, tylko w tym wydaniu mającego postać kosmicznej kolonii, międzygatunkowego niewolnictwa, ukazanego również na proekologicznej płaszczyźnie. Rozumiem liczne opinie, że książka charakteryzuje się płytkim i jednostronnym przedstawieniem stron konfliktu. Sam do zarzutów dorzuciłbym niewpadające w pamięć postaci i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
722
692

Na półkach: , , , , ,

Dość dobra rzecz, jak na mój gust - jedna z lepszych, które wyszły spod pióra tej autorki.

Tym razem smutna historia, z mocnym przekazem ekologicznym oraz smutną refleksją na temat ludzkiej natury, z pewnością nawiązującą do wyzyskiwania siły roboczej i dóbr naturalnych przez kolonialnych zdobywców, co nieraz w ludzkiej historii się zdarzało.

Dość dobra rzecz, jak na mój gust - jedna z lepszych, które wyszły spod pióra tej autorki.

Tym razem smutna historia, z mocnym przekazem ekologicznym oraz smutną refleksją na temat ludzkiej natury, z pewnością nawiązującą do wyzyskiwania siły roboczej i dóbr naturalnych przez kolonialnych zdobywców, co nieraz w ludzkiej historii się zdarzało.

Pokaż mimo to

avatar
86
67

Na półkach:

Urszula oszczednymi metodami tworzy historię od której nie można się odezwać. W dobie dzisiejszej katastrofy ekologicznej, obozów dla klimatu, depresji klimatycznej i dyskusji o degradacji srodowiska naturalnego bardzo aktualna. Poruszyła mnie do głębi.

Urszula oszczednymi metodami tworzy historię od której nie można się odezwać. W dobie dzisiejszej katastrofy ekologicznej, obozów dla klimatu, depresji klimatycznej i dyskusji o degradacji srodowiska naturalnego bardzo aktualna. Poruszyła mnie do głębi.

Pokaż mimo to

avatar
65
64

Na półkach: ,

"Słowo las znaczy świat" to książka z postaciami bardzo wyrazistymi, w czytelny sposób nawiązująca do tragedii czasów kolonialnych, bezrefleksyjnjej eksploatacji Ziemi i środowiska oraz brutalnej natury człowieka. Z jednej strony mamy takich Ziemian, których nie da się lubić (z wyjątkiem jednego człowieka, do którego czujemy sympatię od początku ze względu na jego otwartość umysłu), a z drugiej słabo rozwiniętą technicznie cywilizację leśnych ludzi, dla których cały świat to las. Ludzie przystępują do eksploatacji planety, wycinki lasu dla surowca oraz złego traktowania rdzennych mieszkańców, którzy za pośrednictwem jednego z nich - Severa powstają i zaczynają zabijać ludzi. Rebelia pokojowo nastawionych początkowo rdzennych mieszkańców planety przetacza się krwawo przez ludzkie kolonie i zwycięża najeźdzców. Jednak czy to sukces? Połowiczny, bo w leśnych ludziach uaktywnił się gen odpowiedzialny za zabijanie…

"Słowo las znaczy świat" to książka z postaciami bardzo wyrazistymi, w czytelny sposób nawiązująca do tragedii czasów kolonialnych, bezrefleksyjnjej eksploatacji Ziemi i środowiska oraz brutalnej natury człowieka. Z jednej strony mamy takich Ziemian, których nie da się lubić (z wyjątkiem jednego człowieka, do którego czujemy sympatię od początku ze względu na jego otwartość...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Słowo las znaczy świat


Reklama
zgłoś błąd