Cunk o wszystkim. Encyklopedia Philomennica

Okładka książki Cunk o wszystkim. Encyklopedia Philomennica autora Philomena Cunk, 9788367710800
Okładka książki Cunk o wszystkim. Encyklopedia Philomennica
Philomena Cunk Wydawnictwo: Insignis encyklopedie, słowniki
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
encyklopedie, słowniki
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Cunk on Everything: The Encyclopedia Philomena
Data wydania:
2023-11-22
Data 1. wyd. pol.:
2023-11-22
Data 1. wydania:
2018-11-01
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367710800
Tłumacz:
Michał Strąkow, Katarzyna Dudzik
Średnia ocen

5,7 5,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Cunk o wszystkim. Encyklopedia Philomennica w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Cunk o wszystkim. Encyklopedia Philomennica



książek na półce przeczytane 1674 napisanych opinii 1609

Oceny książki Cunk o wszystkim. Encyklopedia Philomennica

Średnia ocen
5,7 / 10
281 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Cunk o wszystkim. Encyklopedia Philomennica

avatar
12
10

Na półkach:

Prawdopodobnie po angielsku jest dużo śmieszniejsza, odebrało mi frajdę ciągłe zastanawianie się nad tłumaczeniem

Prawdopodobnie po angielsku jest dużo śmieszniejsza, odebrało mi frajdę ciągłe zastanawianie się nad tłumaczeniem

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
121
14

Na półkach: ,

Książka dobra, ale jednak spodziewałam się czegoś więcej.

Książka dobra, ale jednak spodziewałam się czegoś więcej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
134
101

Na półkach:

Nie umiem odpowiedzieć na pytanie, czy mi się ta książka podobała. Chwilami bardzo, chwilami w ogóle. Czyli standard, jeśli chodzi o humor brytyjski.
Co nie zmienia faktu, że sam fenomen Philomeny Cunk mnie fascynuje.

Specyficzna. Warta przeczytania.

Nie umiem odpowiedzieć na pytanie, czy mi się ta książka podobała. Chwilami bardzo, chwilami w ogóle. Czyli standard, jeśli chodzi o humor brytyjski.
Co nie zmienia faktu, że sam fenomen Philomeny Cunk mnie fascynuje.

Specyficzna. Warta przeczytania.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

572 użytkowników ma tytuł Cunk o wszystkim. Encyklopedia Philomennica na półkach głównych
  • 324
  • 224
  • 24
160 użytkowników ma tytuł Cunk o wszystkim. Encyklopedia Philomennica na półkach dodatkowych
  • 88
  • 31
  • 15
  • 14
  • 4
  • 4
  • 4

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Prawdziwie, do szaleństwa. Dzienniki Alan Rickman
Prawdziwie, do szaleństwa. Dzienniki
Alan Rickman
„Prawdziwie, do szaleństwa. Dzienniki” to niezwykły zapis ponad dwóch dekad życia jednego z najbardziej charyzmatycznych aktorów swojego pokolenia – Alana Rickmana. Obejmujące lata 1993–2015 zapiski są czymś więcej niż kroniką zawodowych sukcesów. To intymny portret artysty świadomego swojego talentu, ale też pełnego wątpliwości, ironii i czułości wobec świata. Rickman, znany szerokiej publiczności z ról w filmach takich jak Die Hard, Sense and Sensibility czy serii Harry Potter and the Philosopher's Stone (gdzie stworzył niezapomnianą postać Severusa Snape’a),w swoich dziennikach pokazuje zupełnie inne oblicze – prywatne, refleksyjne, momentami zaskakująco surowe. Jego notatki są błyskotliwe, pełne trafnych obserwacji i charakterystycznego, lekko sarkastycznego humoru. Jednym z największych atutów książki jest jej szczerość. Rickman nie tworzy własnej legendy. Zamiast tego odsłania kulisy pracy aktora: zmęczenie planem filmowym, napięcia w branży, niepewność co do artystycznych wyborów. Czytelnik ma wrażenie, jakby siedział obok niego w garderobie, słuchając półgłosem wypowiadanych myśli. Opisy pracy nad kolejnymi projektami – zarówno filmowymi, jak i teatralnymi – pokazują jego ogromny profesjonalizm i dbałość o detal. Rickman traktował aktorstwo nie jako zawód, lecz jako rzemiosło wymagające dyscypliny i nieustannego rozwoju. Szczególnie poruszające są fragmenty dotyczące relacji międzyludzkich. Aktor z czułością pisze o przyjaźniach, współpracownikach i spotkaniach, które go ukształtowały. Widać jego lojalność i głęboką potrzebę autentyczności. Przedmowa autorstwa Emma Thompson nadaje książce dodatkowy, osobisty wymiar – to głos przyjaciółki, która znała Rickmana nie tylko jako gwiazdę, ale jako człowieka o wielkim sercu i nieprzeciętnej inteligencji. Dzienniki są również zapisem zmieniającego się świata – branży filmowej, polityki, kultury. Rickman, jako niestrudzony działacz społeczny, komentuje wydarzenia z wyraźnym zaangażowaniem. Nie boi się wyrażać opinii, czasem krytycznych, ale zawsze przemyślanych. Ta warstwa czyni książkę czymś więcej niż wspomnieniami aktora – to także dokument epoki widzianej oczami wrażliwego obserwatora. Styl Rickmana jest oszczędny, lecz sugestywny. Krótkie zapiski potrafią oddać całą gamę emocji – od ekscytacji po rozczarowanie. Momentami forma dziennika sprawia, że narracja jest fragmentaryczna, co może wymagać od czytelnika skupienia, ale jednocześnie nadaje lekturze autentyczności. To nie jest wygładzona autobiografia, lecz prawdziwy zapis myśli, często powstających „tu i teraz”. „Prawdziwie, do szaleństwa. Dzienniki” to książka dla tych, którzy chcą zobaczyć, co kryje się za sceniczną maską. To opowieść o pasji, pracy i przemijaniu, ale także o wdzięczności i miłości do sztuki. Czytając ją, można niemal usłyszeć charakterystyczny, głęboki głos Rickmana – spokojny, ironiczny, a jednocześnie pełen ciepła. To pożegnanie z artystą, który pozostawił po sobie nie tylko wielkie role, lecz także mądre, przenikliwe słowa.
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na91 miesiąc temu
Diddly Squat. Nie miał chłop kłopotu, kupił sobie świnie Jeremy Clarkson
Diddly Squat. Nie miał chłop kłopotu, kupił sobie świnie
Jeremy Clarkson
Więcej recenzji znajdziesz na www.jakeczyta.blogspot.com Jeremy Clarkson przez lata dawał się poznać jako ktoś, kto swoim dowcipem, ale i celnym komentarzem społeczno- politycznym przyciągał przed telewizory widzów. Wiele jego poglądów było na tyle kontrowersyjnych, że wystawiał się na krytykę Brytyjczyków. Jego dokonania pisarskie, które zawierają się w kilkunastu zbiorach felietonów bawiły do łez przez lata. Kiedy zobaczyłem, że jedna z platform streamingowych wyemituje program, w którym Clarkson będzie prowadził farmę to pomyślałem, że może być zabawnie. Nie spodziewałem się jednak, że zaangażuje się w bycie farmerem w 100 procentach. Książka 'Diddly squat....' to trzecia już z kolei, która przybliża czytelnikowi trochę pracę autora w gospodarstwie, wszystko oczywiście w typowy dla Clarksona sposób. Oprócz barwnych historii o zakupie stada owiec czy hodowli świń serwuje nam komentarze na temat rządowych dotacji, podejścia brytyjskiego rządu do rolników i ogólne porównania do branży motoryzacyjnej. Bardzo przyjemnie wypada tutaj taki kontrast pomiędzy życiem celebryty telewizyjnego, a spokojną egzystencją w urokliwym Cotswolds. Sam Clarkson trochę rozlicza się ze swoją przeszłością, trochę zwalając sentymentalizm na swój wiek. Jak sam przyznaje, woli targi maszyn rolniczych od targów motoryzacyjnych w Genewie. Bardzo przyjemnie czyta się te krótkie historyjki, które niejednokrotnie niosą ze sobą coś więcej niż dowcip. Podobnie jak telewizyjna wersja farmy Clarksona, książka daje dużo radości. Czekam na więcej.
The_5nake - awatar The_5nake
ocenił na71 rok temu
Moje głupie pomysły Bernardo Zannoni
Moje głupie pomysły
Bernardo Zannoni
Moje głupie pomysły jest trafnym i gorzkim podsumowaniem losów głównego bohatera. Każdy wybór Archy’ego niesie konsekwencje, których nie da się cofnąć ani zneutralizować. Próba kradzieży jajek kończy się kalectwem. Zdobycie ukochanej fortelem prowadzi do relacji, której nie potrafi udźwignąć ani ochronić. Planowany zamach na syna owocuje odwetem -przemoc rodzi przemoc, nawet jeśli intencją było przetrwanie. Powieść Zannoniego pokazuje bezduszne prawa natury, którym - wbrew pozorom - podlegają również ludzie. Matka Archy’ego zostaje porzucona przez ojca. Czym to właściwie różni się od mężczyzn, którzy odchodzą i nie płacą alimentów? Z czasem wiąże się z nową kuną i stopniowo zapada w zapomnienie o własnych dzieciach - ile matek zatraca się emocjonalnie w relacji z konkubinem, zaniedbując wcześniejsze więzi? Świat zwierząt nie jest tu bardziej okrutny niż ludzki; jest po prostu uczciwszy w swojej bezwzględności. Archy od początku czuje, że nie pasuje do świata. Podważa jego sens, próbuje przechytrzyć los, a nawet samą śmierć, jakby nadając znaczenie ciężkiej egzystencji mógł ją unieważnić. W tym sensie jest postacią głęboko ludzką - kimś, kto nie akceptuje ograniczeń własnych zasobów, kto buntuje się przeciw słabości i przypadkowości istnienia. Dopiero z czasem ta historia odsłania się jako metafora dorastania: bolesnego dojrzewania do uznania, że nie jesteśmy wszechmocni, że nie wszystko da się naprawić, a śmierć jest nie tyle porażką, co nieuniknioną częścią życia. Dlatego ta powieść może być szczególnie dotkliwa dla osób, które zaznały żałoby. Nie oferuje pocieszenia.. Zmusza raczej do konfrontacji z brakiem - z tym, że miłość, strata i przemijanie nie zawsze prowadzą do katharsis. Ta historia przywodzi mi na myśl słowa Mariny Diamandis: "I envy the birds high up in the trees They live out their lives so purposefully I envy the spiders, the squirrels and seeds They all find their way automatically" Zazdrość wobec istot, które nie muszą pytać o sens swojego istnienia, staje się jednym z najbardziej bolesnych tematów tej książki. Moje głupie pomysły to nie opowieść o zwierzętach, lecz o uniwersalnym doświadczeniu życia - o próbach nadania mu znaczenia mimo ograniczeń, błędów i nieuchronnego kresu.
Strapiony Marzyciel - awatar Strapiony Marzyciel
ocenił na62 miesiące temu
Vivian Maier. Niania, która zmieniła historię fotografii Ann Marks
Vivian Maier. Niania, która zmieniła historię fotografii
Ann Marks
Od jakiegoś czasu odkrywam biografię. Nie czytam ich dużo, ale te na które trafiam robią na mnie ogromne wrażenie. Tak jak na przykład ta. Wcześniej nie miałam pojęcia o takie Vivian Maier, nie miałam pojęcia, że taka osoba istniała. Tutaj dostałam bardzo wnikliwą biografię, z ogromem wiedzy na jej temat. Autorka nie tylko pokazuje suche fakty z jej życia, ale też analizuje jej fotografię i cierpliwie tłumaczy czytelnikowi krok po kroku złożone aspekty twórczości. Po przeczytaniu tej książki zaczęłam całkiem inaczej patrzeć na zdjęcia, bo jak się okazuje ja naprawdę na niewiele rzeczy zwracałam przy nich uwagę. Ot zdjęcie i tyle. A tu okazuje się, że zdjęciami można tak wiele pokazać. Vivian chociażby pokazywała różnice rasowe, niesprawiedliwość z tego płynącą, była ogromną zwolenniczką praw obywatelskich. Pokazywała różnice pomiędzy bogatymi a biednymi. Fotografie były odzwierciedleniem jej poglądów społecznych. Uwielbiała fotografię uliczną. Lubiła wątki kryminalne, chodziła za policjantami, dowiadywała się od nich co się stało w danym zajściu, w swojej kolekcji miała nawet zdjęcie zwłok, niczego się nie bała. Gdy dowiedziała się że córka Charlesa Percy'ego została zamordowana w sypialni, Vivian wkradła się do posiadłości, żeby zrobić zdjęcia, została zatrzymana przez policję, ale nic sobie z tego nie robiła... Lubiła odwiedzać cmentarze... Miała trudne dzieciństwo, rodzinę naznaczoną naprawdę wieloma ciężkimi problemami: narcystyczną matkę, ojca alkoholika czy brata ze schizofrenią i uzależnionego od narkotyków. Dlatego często nie podawała swojego prawdziwego pochodzenia. Była skryta, a nawet potrafiła powiedzieć wprost: nie twój interes. Miała ogromny talent, miała zwyczaj robienia tylko jednego ujęcia. Nie tylko dla oszczędności. Ale dlatego, że była pewna tego co robi, że uchwyci ten jeden, unikalny moment, tą daną chwilę. Zdjęcia robiła szybko i celnie. W książce jest mnóstwo fotografii, do których Autorka dodaje swoje komentarze: o czym mówi dane zdjęcie, co chciała przekazać tym obrazem Vivian i z czego to wynikało. Dlatego tą książkę czyta się płynnie i z wielkim zaciekawieniem. Wszystko jest logiczne i coś wypływa z czegoś. Vivian była fascynująca osobą. Uchodziła za kobietę beznamiętną, oschłą, ale potrafiła uchwycić ogrom emocji na zdjęciu. Z czasem stała się kobietą, którą zapamiętali wszyscy, z którymi miała do czynienia. Zauważano ją, ale nie rozumiano, robiła wrażenie swoim wyglądem, zachowaniem, czasem wcale nie musiała się odzywać. Wchodziła i wychodziła kiedy chciała, nikt nie widział gdzie jadła i gdzie spała. Miała bardzo charakterystyczny żołnierski chód, ogromny rozmiar buta, bo aż 46! Aby robić zdjęcia przemierzała kilometry, była pełna energii, raz nawet wybrała się w podróż dookoła świata! W pewnym momencie gromadziła chorobliwie gazety... Sama nie chciała być fotografowana przez innych i bardzo się bulwersowała jak ktoś to zrobił. Robiła za to autoportrety, które Autorka biografii skrupulatnie analizuje. Ja jestem oczarowana, to była naprawdę bardzo inspirująca podróż! Teraz kolejnym krokiem jest koniecznie obejrzenie filmu: "Szukając Vivian Maier"!
Księgozbiór_Kasiny - awatar Księgozbiór_Kasiny
ocenił na101 rok temu
Starsza pani z nożem Byeong‑mo Gu
Starsza pani z nożem
Byeong‑mo Gu
Tym razem było odwrotnie niż lubię: najpierw film, potem książka. Przy mojej autentycznej miłości do kinematografii koreańskiej nie mogłem się oprzeć, wiedząc przecież, że książkę mam na liście. Wiem więc przez to, czego mogę się po książce spodziewać, no i nie będzie żadnych niespodziewanych twistów fabularnych… Historia stara jak świat (korporacji): jesteś branżową wyjadaczka i zęby zjadłaś na swym fachu, a tu już młode rekinki czekają na miejsce po tobie i cię podgryzają... A co, jeśli branża to morderstwa na zlecenie? A jeśli wykonuje się zawód na tyle długo, że chcieć cię dopaść próbuje przeszłość? Eliminatorka-kobieta to może i teoretycznie zaleta dla firmy (mniej budzi podejrzeń, a wśród ofiar - na chwilę przed śmiercią - może i mniej respektu),ale teraz - właśnie coraz bardziej się starzejąca? To już chyba dla firmy problem podwójny? Aspekt obrazu starości w azjatyckich społeczeństwach - nawet jeśli wykonuje się niecodzienną pracę killera - to ciekawe poznawczo rejony tej pozornie lekkiej i nawet ciut humorystycznie podanej opowieści. No właśnie, gdyby tylko nie ta starość… Ciekawy język i terminologia, zabawne pseudonimy bohaterów, a sądzę że i niezłe tłumaczenie. Koleżanka ucząca się koreańskiego wiedziałaby to pewniej. Świetnie mi się ta książka wkomponowała (Wyzwanie Czytelnicze: książka będąca pierwowzorem filmu) jako małe przepłukanie czytelniczych kubków smakowych między jednym ciężkim dziełem, a kolejnym mniej jeszcze wesołym… I podsumowanie: książka podobała mi się bardziej niż film, który obejrzałem jeszcze przed jej lekturą (a film wszak niezły, oceniłem 7/10); Koreańczycy robią świetne kino akcji, choć jest w książce jakaś trudno przekładalna warstwa społeczno-obyczajowa. Mam pretensje o okładkę: ta utrzymana w komiksowo-mangowej manierze sugeruje komedię kryminalną czy inny żart literacki, a tymczasem dostajemy poważne dzieło o wymowie społecznej, o którym można by co-nieco podyskutować… I właśnie uświadamiam sobie, że mam jeszcze jedną książkę autorki na liście “do przeczytania”, choć wciąż jeszcze czekam na dobrą cenę.
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na716 dni temu
Wypieki defensywne. Przewodnik dla czarodziejów i czarodziejek T. Kingfisher
Wypieki defensywne. Przewodnik dla czarodziejów i czarodziejek
T. Kingfisher
Sięgając po tę książkę, myślałam, że dostanę lekką, trochę dziwną historię o dziewczynie, która używa magii do pieczenia. I w sumie… dokładnie to dostałam, tylko że w dużo lepszym wydaniu, niż się spodziewałam. Bo to jedna z tych opowieści, które brzmią niepoważnie, a potem nagle okazuje się, że mają w sobie więcej sensu, niż wiele „poważniejszych” książek. Historia zaczyna się od… no cóż, trupa w piekarni. Brzmi poważnie, prawda? A jednak Kingfisher tak to podaje, że zamiast przytłaczać, momentalnie wciąga i pokazuje, że nawet w świecie pełnym ciasta i piernikowych ludków, rzeczy mogą być naprawdę niebezpieczne. Najbardziej kupił mnie pomysł na magię. Niby ograniczona, niby mało spektakularna, a jednak daje ogromne pole do kombinowania. To fajnie pokazuje, że nie chodzi o to, jakie masz zdolności, tylko co z nimi zrobisz. I właśnie w tym tkwi cały urok tej historii - w kreatywności i takim trochę „radzeniu sobie jak się da”. Bo tutaj nie ma wielkich zaklęć ratujących świat jednym ruchem ręki, tylko są pomysły, improwizacja i czasem bardzo dziwne rozwiązania, które… o dziwo działają. Mona jako bohaterka wypada bardzo naturalnie. Nie jest idealna, nie jest superbohaterką i przede wszystkim wcale nie chce nią być. Momentami jest zmęczona tym wszystkim, zirytowana i zwyczajnie przestraszona. I trudno się jej dziwić, bo nagle z życia, w którym największym problemem było ciasto, trafia w sam środek czegoś dużo poważniejszego. W książce mocno wybrzmiewa to, że zrzucanie odpowiedzialności na dzieci jest po prostu niesprawiedliwe, nawet jeśli dzieje się to w świecie pełnym magii. Całość ma bardzo przyjemny, lekki styl i sporo humoru, który naprawdę trafia. To nie są żarty na siłę, tylko takie sytuacyjne, czasem absurdalne momenty, które same w sobie są zabawne. Dużą robotę robią też postacie drugoplanowe, szczególnie te najbardziej „nietypowe”. Ciężko nie uśmiechnąć się przy scenach z ożywionymi wypiekami czy zakwasem Bobem. To właśnie takie detale budują klimat i sprawiają, że ta historia ma swój własny, bardzo rozpoznawalny styl. Jeśli chodzi o fabułę, to nie jest ona szczególnie skomplikowana i raczej nie zaskakuje na każdym kroku, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Ta książka broni się klimatem, pomysłem i bohaterami, a nie skomplikowaną intrygą. To taka historia, która z jednej strony jest lekka i przyjemna, a z drugiej przemyca coś więcej. Trochę o odpowiedzialności, trochę o strachu, a trochę o tym, że nawet rzeczy, które wydają się mało ważne, mogą mieć ogromne znaczenie. I że czasem to właśnie te „niepozorne” umiejętności okazują się najbardziej przydatne, kiedy wszystko zaczyna się sypać. No i nie oszukujmy się, trudno nie polubić świata, w którym magia pachnie świeżym chlebem, a każdy wypiek jest małą przygodą samą w sobie.
obszyte_slowami - awatar obszyte_slowami
ocenił na921 dni temu
Wszyscy razem Marcin Mortka
Wszyscy razem
Marcin Mortka Milena Wójtowicz Jakub Małecki Grzegorz Gajek Aneta Jadowska Przemek Corso Joanna W. Gajzler Andrzej Betkiewicz Katarzyna Czajka-Kominiarczuk Mika Modrzyńska Karolina Kozłowska Katarzyna Podstawek Justyna Sosnowska Katarzyna Rutowska Marcin Świątkowski Zuzanna Sus Marcin Okoniewski Piotr Mąka Ewa Mędrzecka Konrad Misiewicz Daniel Muniowski Robert Jasiak Adam Szaja
Antologia bardzo dobrych opowiadań z szerokiego wachlarza gatunków. Katarzyna Czajka-Kominiarczuk - Wszyscy razem 8/10 Małą przestroga przed nadmiernym korzystaniem z najnowocześniejszych dostępnych technologii, w tym przypadku teleportacji. Bardzo dobre opowiadanie science fiction. Aneta Jadowska - Szwedzkie porządki pośmiertne 10/10 „Niektórzy byli, są i będą palantami. I nie zmieni tego nawet śmierć.” Witkacy radzi sobie z nietypową sprawą, nawet dla szamana. Świetne opowiadanie, jak każde, powiązane ze światem Thornu i Torunia:) Jakub Małecki - Modlitwy do strzaskanego kamienia 8/10 Doskonałe opowiadanie zadające pytanie, jak żyć i po co. Smutne, opowiadające o samotności współczesnych ludzi. Zuzanna Sus - Hiobowa (opo)wieść 10/10 Piękna opowieść o życiu i tym, jak toksyczna miłość rani. Andrzej Betkiewicz - Ostatnie żniwa 10/10 Smutne, ale piękne opowiadanie o miłości: do świata, dzieci, męża. Pięknie pokazane koło życia. Przemek Corso - Opętany 7/10 Dobre opowiadanie. Fascynujące zakończenie. Marcin Okoniewski - Alberta ci doradzi 8/10 Bardzo dobre opowiadanie obyczajowe o dorastaniu, poczuciu własnej wartości, o przemocy szkolnej i konsekwencjach, jakie są efektem naszych działań. Grzegorz Gajek - Boginiak 7/10 Opowiadanie na wątkach słowiańskich o sile matczynej miłości. Joanna W. Gajzler - Diabła za rogi 9/10 Doskonałe opowiadanie, będące prequelem cyklu Necrovet. Karolina Kozłowska - GuideOfThe?Past 9/10 Nieoczekiwanie, doskonałe opowiadanie grozy, zupełnie nieznanej mi Autorki (z potencjałem). Mika Modrzyńska - Konsekwencje podrywania lasek spoza swojej ligi na przykładzie procesu leczenia wilkożwactwa 8/10 Zabawne opowiadanie, będące prequelem Welesówny, którą już czytałam. Przestroga, jak kończą niechciane zaloty:) Piotr Mąka - Za płotem 7/10 Przyjemne w odbiorze opowiadanie. Ewa Mędrzecka - Tego nie było w planach 9/10 Znakomite opowiadanie fantasy, szczególnie postać Felicjana, skradła me serce. Niezwykły pomysł, bardzo dobra realizacja. Czekam na więcej:) Autorka z potencjałem i wyobraźnią:) Konrad Misiewicz - Sen domu babci 9/10 Opowiadanie grozy, z niezłym klimatem lęku i niepokojących snów, nawet koszmarów w koszmarze. Coś, co przydarza się każdemu, straszny sen, z którego ktoś nas budzi. A co jeśli nie ma nikogo, by nas zbudził?! Daniel Muniowski - Oszczędności 7/10 Nowatorskie podejście do oszczędzania. Opowiadanie ku przestrodze, z czarnym humorem:) Marcin Świątkowski - Las Falkenrott 7/10 Ciekawe, pełne magii i grozy opowiadanie. Katarzyna Helena Rutkowska, Katarzyna Podstawek - Białe miraże Niestety, opowiadanie zupełnie do mnie nie przemówiło. Nie oceniam. Nie mogłam się na nim skupić, nie ten czas:) Justyna Sokołowska, Robert Jasiak - Zakon ostatniego słowa 7/10 Świetny prequel do Instytutu absurdu. Z pewnością przeczytam:) Adam Szaja 7/10 Piękna opowieść o pięknym człowieku. Milena Wójtowicz - Czupas 10/10 Jak zawsze, spotkanie z Sabiną i nienormatywnymi z Brzega, zasługuje na 10. Edzio jest fantastyczny i mam nadzieję, za panem Zenkiem, że z tej mąki (Sabina) będzie chleb:) Marcin Mortka - Smok, dziewica i salwy burtowe 8/10 Uwielbiam Drużynę do zadań specjalnych Autora, ale widzę, że warto sięgnąć także po inne cykle. Zabawny, lekki język, ciekawa przygoda, wszystko czego potrzeba.
Beata - awatar Beata
oceniła na101 rok temu

Cytaty z książki Cunk o wszystkim. Encyklopedia Philomennica

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Cunk o wszystkim. Encyklopedia Philomennica