Wielki wąż

Okładka książki Wielki wąż autora Pierre Lemaitre, 9788367029773
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Wielki wąż
Pierre Lemaitre Wydawnictwo: Wydawnictwo NOWE Seria: Collection Nouvelle kryminał, sensacja, thriller
280 str. 4 godz. 40 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Seria:
Collection Nouvelle
Tytuł oryginału:
Le Serpent majuscule
Data wydania:
2022-09-28
Data 1. wyd. pol.:
2022-09-28
Liczba stron:
280
Czas czytania
4 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367029773
Tłumacz:
Elżbieta Janota
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wielki wąż w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Wyróżniona opinia i

Wielki wąż



książek na półce przeczytane 1024 napisanych opinii 1015

Oceny książki Wielki wąż

Średnia ocen
7,4 / 10
96 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wielki wąż

avatar
122
92

Na półkach:

Nie. Nie łyknęłam tego koszmaru i jego bohaterki - szurniętej psychopatki.
Trochę przez przekorę stawiam jedną gwiazdkę w opozycji do wyrażanych tu zachwytów. Również moich ulubionych znajomych;)

Nie. Nie łyknęłam tego koszmaru i jego bohaterki - szurniętej psychopatki.
Trochę przez przekorę stawiam jedną gwiazdkę w opozycji do wyrażanych tu zachwytów. Również moich ulubionych znajomych;)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
58
4

Na półkach:

Rewelacyjna książka zapada w pamięć coś innego.

Rewelacyjna książka zapada w pamięć coś innego.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
319
260

Na półkach: ,

Pierre Lemaitre w powieści „Wielki wąż” pokazuje, że nawet tekst napisany cztery dekady temu może brzmieć świeżo i elektryzująco. To mroczny, przewrotny kryminał, w którym mistrz suspensu sięga po wszystkie swoje ulubione narzędzia: napięcie, ironię i groteskę.

Główną bohaterką jest Mathilde, kobieta, która na pierwszy rzut oka mogłaby uchodzić za spokojną emerytkę, lecz w rzeczywistości jest płatną zabójczynią o skomplikowanej psychice. Lemaitre kreśli jej portret z ogromnym wyczuciem – to postać niejednoznaczna, niepokojąca, czasem wręcz groteskowa, ale też tragiczna w swoim zagubieniu i samotności. Autor balansuje między czarnym humorem a brutalnością, pozwalając, by szaleństwo Mathilde stopniowo przejmowało kontrolę nad całą narracją.

Fabuła została skonstruowana z zegarmistrzowską precyzyją – krótkie rozdziały, cięte dialogi, dynamiczne zmiany perspektyw. Narracja jest zwięzła, ale sugestywna, a język – pełen błyskotliwych obserwacji i lekkiej ironii. Lemaitre bawi się konwencją klasycznego kryminału, jednocześnie ją dekonstruując.

„Wielki wąż” to powieść, która nie zestarzała się ani o jotę. Nadal zaskakuje, bawi i niepokoi. Dzięki doskonałemu przekładowi Elżbiety Janoty polski czytelnik może w pełni docenić jej rytm i styl. To perła czarnego humoru i mrocznej groteski, która przypomina, że Pierre Lemaitre potrafi pisać o zbrodni z wyrafinowaniem i odrobiną szaleństwa.

Pierre Lemaitre w powieści „Wielki wąż” pokazuje, że nawet tekst napisany cztery dekady temu może brzmieć świeżo i elektryzująco. To mroczny, przewrotny kryminał, w którym mistrz suspensu sięga po wszystkie swoje ulubione narzędzia: napięcie, ironię i groteskę.

Główną bohaterką jest Mathilde, kobieta, która na pierwszy rzut oka mogłaby uchodzić za spokojną emerytkę, lecz w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

237 użytkowników ma tytuł Wielki wąż na półkach głównych
  • 127
  • 107
  • 3
32 użytkowników ma tytuł Wielki wąż na półkach dodatkowych
  • 15
  • 5
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Pierre Lemaitre
Pierre Lemaitre
Francuski pisarz oraz scenarzysta. Popularność – we Francji i za granicą – zdobył jako autor powieści kryminalnych, z których kilka ukazało się w Polsce. Szczególnie ważny dla kariery pisarza okazał się rok 2013, kiedy to jego kryminał Alex nagrodzono CWA International Dagger, a powieści Do zobaczenia w zaświatach, wykraczającej poza ramy gatunku uprawianego dotąd przez Lemaitre’a, przyznano najważniejsze francuskie wyróżnienie literackie – Nagrodę Goncourtów. Pierre Lemaitre jest także współautorem scenariusza brawurowej ekranizacji Do zobaczenia w zaświatach, w reżyserii Alberta Dupontela, która w 2018 roku zdobyła aż 5 statuetek Cezara. W 2019 roku ukaże się kontynuacja tej powieści – Couleurs de l’incendie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mała Syberia Antti Tuomainen
Mała Syberia
Antti Tuomainen
Antti Tuomainen „Mała Syberia” - mroźnie, kryminalnie i sensacyjnie No cóż, przyznam się od razu, po powieść „Mała Syberia” współczesnego (ur. 1971) fińskiego autora Antti Tuomainena sięgnąłem skuszony entuzjastycznym przyjęciem, z jakim się spotkała zarówno w Finlandii, jak i w świecie. Nie czytałem blurba, nie robiłem researchu o autorze… Wybrałem wydanie by Albatros, w formie audio z głosem Filipa Kosiora i w tłumaczeniu Bożeny Kojro. Lektura trafiła mi się w punkt. Zimy nie lubię, a za oknem właśnie wyjątkowy jej atak, jak na to ocieplenie globalne, do którego już z przyjemnością zacząłem się przyzwyczajać. I tak na spacerze z pieskiem, w świecie przykrytym tym białym i zimnym, zacząłem słuchać, by przenieść się do zimowej (a jakże) Finlandii, w dodatku na głęboką prowincję. Od razu nasz „mróz” wydał mi się mniej dokuczliwy. Zima, zabita dechami dziura gdzieś na fińskim białym i zimnym odludziu blisko rosyjskiej granicy. I tu właśnie spada meteoryt. Nie taki zwykły, a czterokilowy, w dodatku, i właściwie tylko to ma znaczenie, warty milion euro. Przez kilka dni ma być przechowywany w miejscowym muzeum; do czasu przyjazdu kogoś z Miasta, kto zabierze go w godniejsze miejsce. Kilka dni to nie problem. Problem to kilka nocy. W ich czasie meteorytu mają pilnować samotni strażnicy-ochotnicy spośród mieszkańców. Jednym z nich jest miejscowy pastor. Facet z przeszłością i kilkoma skrywanymi tajemnicami. No i z piękną żoną, w której jest zakochany. Dłuugie zimowe noce to dość czasu, by niektórzy z mieszkańców doszli do wniosku, że milionik bardzo by im się przydał. Dużo czasu, by od myśli przejść do działania. Na pierwszą próbę włamania, a właściwie napadu, nie trzeba długo czekać. A pastor ma i inny problem poza pilnowaniem cennego kamienia. Dowiaduje się, że żona jest w ciąży, a on wie, że nie z nim. Tylko z kim? I kto chce dorwać się do meteorytu? Co i jak dalej, nie będę zdradzał. Będzie się działo i nie zamierzam nikomu psuć świetnej rozrywki. Udany miks kryminału, powieści akcji i thrillera. Bo to też i kryminał wbrew temu, co piszą niektórzy, którzy jeszcze nie wiedzą, że kryminały to nie tylko powieści detektywistyczne i policyjne. Choć nie ma detektywa, to dwa dochodzenia prywatne są; kto zapłodnił i kto chce ukraść. Gdybym miał szufladkować, byłoby trudno. Trochę powieści detektywistycznej, dużo sensacji, sporo nordic noir i kryminału społecznego, whodunit i muśnięcie psychologii. Piszę o tych szufladkach gatunków literackich, choć sam za nimi nie przepadam, gdyż wyjątkowo, już PO poznaniu powieści, przejrzałem trochę naszych krajowych internetowych recenzji. Zwykle tego nie robię, a tym razem mnie podkusiło i rozpacz mnie ogarnęła. Dyskusyjny Klub Książki przyzwyczaił mnie do tego, że oceny jednego i tego samego dzieła mogą się nie tylko różnić, ale rozrzucać się po ekstremach. Nie przygotował mnie jednak na argumenty od czapy. „Powieść jest zła, bo to nie kryminał”. Boże! A mówią, że czytanie czyni inteligentnym… „Anna Karenina”, „Mały Książę” i „Hamlet” są złe, bo to nie kryminały?… O tempora, o mores! „Powieść jest zła, gdyż protagonista zataił przed żoną, że jest bezpłodny.” No comment. To były tylko dwa przykłady, by unaocznić przyczynę nie aż tak wysokich notowań ze średniej ocen wśród internautów. Dla mnie powieść jest super. Oryginalna, niepowtarzalna, wciągająca i mimo przemocy, pełna poważnych aspektów ukrytych pod warstwą dynamicznej akcji i niedoścignionego mistrzostwa w oddaniu mroźnego fińskiego klimatu. Od tej książki wprost robi się zimno. Szkoda, że nie sięgnąłem po nią w letni upał. Wbrew pozorom w „Małej Syberii” są głębie. Nie za wiele, w końcu to określona konwencja, lecz nawet niezła teologiczna zagwozdka się znalazła. Świetna rzecz, jeśli zamiast w niej szukać tego, czego tam nie ma, lub wymyślać jakieś niepoważne argumenty, zauważyć to, co w niej jest. Gorąco polecam, a sam na pewno poszukam jeszcze czegoś tego autora. źródło: https://www.goodreads.com/user/show/98941868?ref=nav_profile_l
Andrew Vysotsky - awatar Andrew Vysotsky
ocenił na72 miesiące temu
To przez ten wiatr Jakub Nowak
To przez ten wiatr
Jakub Nowak
Henryk Sienkiewicz zamieszkał wraz z przyjaciółmi na amerykańskim rancho. Powoli zaczyna czuć coś do żony przyjaciela, a wokół nich nie brakuje śmierci i nikczemnych ludzi. Po tym, jak przeczytałam antologię „Frostpunk”, wiedziałam, że będę chciała poznać twórczość Jakuba Nowaka bliżej. Faktycznie, przyznaję: jego zbiór opowiadań, który czytałam wcześniej, nie zrobił na mnie zbyt dobrego wrażenia, ale „Ciepłe mięso” budowało naprawde fenomenalny klimat. A że chciałabym bliżej poznać też klimaty westernowe „To przez ten wiatr” wydawało się strzałem w dziesiątkę. No właśnie. Wydawało. Nie da się ukryć. Ta powieść ma naprawdę bardzo ładny styl. Część scen, część słów ułożonych po sobie, porównań: to rzeczy literacko piękne. Widać, że to dopracowana pod względem językowym powieść i początkowo miałam wrażenie, że to będzie bardzo „moja” książka. Ale im dalej w las, tym jakimś cudem miałam mniej ochoty na czytanie powieści. Nie interesowały mnie losy bohaterów. Chyba najmocniej przywiązałam się do postaci młodej służącej. Sienkiewicz i jego obiekt westchnień, czyli Helena Modrzejewska to niby postacie wyraziste i ciekawe, ale nieszczególnie interesowała mnie ich droga. Pod względem fabularnym: niby cały czas coś się tu dzieje. Są złodzieje, wyjazdy konno w teren, jest śmierć, są rewolwery, ale… jednocześnie miałam poczucie, że w sumie nie dzieje się nic, co byłoby dla mnie jakkolwiek istotne, być może poza wspomnianą już bohaterką. Po opisie spodziewałam się, że dostanę literaturę piękną z wątkiem romantycznym i choć ten się tu pojawia, to jednak romans to nie jest. Raczej dostajemy powieść obyczajową z elementami wręcz komiksowej akcji, opisaną w bardzo ładny, ale statyczny sposób i to połączenie chyba po prostu mi się w tym przypadku ze sobą gryzło. Dlatego też, choć doceniam walory językowe: „To przez ten wiatr” wymęczyłam i niestety, nie jest to raczej literatura, po którą jakoś szczególnie mam ochotę sięgać. Co nie znaczy, że jest to powieść obiektywnie zła i że ktoś, kto lubi właśnie takie klimaty się w niej nie odnajdzie. Warto dodać: powieść czerpie z historii, ale historię zmienia, nie próbuje oddać 1:1 życia i losów Henryka Sienkieiwcza. Także nie ma co traktować jej jako lekturę do szkoły/na uczelnię, by lepiej zaposnać się z tą postacią.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na65 miesięcy temu
Gwiazda poranna Karl Ove Knausgård
Gwiazda poranna
Karl Ove Knausgård
🖤🌟 Gwiazda poranna — kiedy zwykłe życie zaczyna przepuszczać coś martwego 🌟🖤 📚 Co to za książka: powieść wielogłosowa, ale nie układanka pod zagadkę 🌫️ Klimat: sierpniowy bezdech, duszność, rozkład, niepokój bez fajerwerków 🧠 Co tu siedzi najmocniej: śmierć, zło, nieszczelny realizm, codzienność podgryzana przez coś obcego ✍️ Jak to jest napisane: długo, drobiazgowo, bez pośpiechu — i właśnie z tego rodzi się ciężar 🎯 Na co się nastawić: nie na akcję, tylko na narastanie dziwności ⭐ Moja ocena: 7/10 — bez rozczarowania, z wyraźną ochotą na dalsze tomy 📍 Knausgård nie idzie tu w fabułę, która ma człowieka ciągnąć za kołnierz od sceny do sceny. Robi coś trudniejszego: rozpisuje kilka zwykłych istnień i patrzy, jak świat zaczyna im się rozszczelniać. Pastor odprawia pogrzeb człowieka, którego widziała wcześniej, choć widzieć nie powinna. Dziennikarz wchodzi w sprawę brutalnego mordu i nagle zderza się nie tylko z przemocą, ale z czymś bardziej niepokojącym niż sama zbrodnia. Gdzie indziej pojawia się kocia głowa wniesiona do domu, kraby pełznące tam, gdzie nie powinny, nocny las, który przestaje być tylko lasem, i nad tym wszystkim ta gwiazda — znak nad światem, który już nie zachowuje się normalnie. 👌 Najlepsze jest to, że on tego nie robi jak horror. Nie wali grozą po głowie. Nie wyskakuje zza szafy. Cała siła tej książki bierze się z tego, że wszystko długo pozostaje zwyczajne: rodzina, praca, kościół, alkohol, zmęczenie, dzieci, rozmowy, ciało, sierpniowe powietrze. I właśnie dlatego, kiedy coś zaczyna się psuć, efekt jest mocniejszy. Bo niesamowitość nie wchodzi tu z hukiem. Ona się sączy. ✍️ Styl jest dokładnie knausgårdowski: rozwlekły, cierpliwy, oparty na obserwacji aż do przesady. Ale to nie jest puste rozwlekanie. On z drobiazgu robi ciężar. Z codzienności robi ciśnienie. Z realizmu robi prawie metafizykę. I to mi tu siadło najbardziej, bo ta książka nie pyta: „co się wydarzy?”, tylko: „co się dzieje ze światem, kiedy przestaje być szczelny?”. 👁️ Nie wszystko ma tu tę samą moc, ale ton niesie całość. I właśnie ten ton sprawił, że nie czytałem Gwiazdy porannej jako pojedynczej historii do odhaczenia, tylko jako wejście w większy, mroczniejący projekt. I bez wahania idę dalej.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na71 dzień temu
Spaleni w ogniu Jaume Cabré
Spaleni w ogniu
Jaume Cabré
Po lekturze wcześniejszych monumentalnych dzieł Jaume Cabré, takich jak "Wyznaję" czy "Głosy Pamano" trudno mi było uwierzyć, że jedna z najnowszych powieści tego katalońskiego pisarza jest tak krótka a przez to bardziej kameralna. Jak większość czytelników mam problem z jednoznaczną oceną tej powieści. To lektura, która przypomina gęsty, duszny sen, z którego trudno się wybudzić. Jak każda powieść autora jest gęsta od emocji i literackich gier, jednak koniec końców bardziej mnie zmęczyła niż zachwyciła. Bohaterem tej historii jest Ismael, człowiek, którego życie poznajemy jedynie fragmentarycznie. Poznajemy tego cichego nauczyciela łaciny, gdy w pasmanterii przypadkowo spotyka swoją koleżankę z dzieciństwa Leo. To spotkanie uruchamia lawinę zdarzeń, która prowadzi do tragicznego wypadku. Od tego momentu fabuła staje się labiryntem, po którym błądzi czytelnik. Ismael budzi się w szpitalu, nie wiedząc kim jest. Jaume Cabré po mistrzowsku oddaje ten stan amnezji, gdzie każde wspomnienie jest ulotne, na pograniczy snu i jawy. Czytelnik dryfuje razem z bohaterem. W jednym akapicie jesteśmy w szpitalnej sali, by za chwilę znaleźć się w przeszłości Ismaela lub obserwować surrealistyczne wędrówki stadka dzików, które to staje się niemym świadkiem jego zmagań z życiem. Fabuła jest jak rozsypane puzzle. Czujemy się zagubieni tak samo jak bohater "Spalonych w ogniu". Zaciera się granica między "tu i teraz" a "kiedyś", co jest charakterystyczne dla śnienia. Wszystko dzieje się naraz, a logika zdarzeń ma tu najmniejsze znaczenie. Zamiast jasnej puenty autor zostawia nas z pytaniem kim jest człowiek, gdy odbierze mu się jego wspomnienia. Książka ta to pozycja wymagająca, która wzbudza intelektualny niepokój. Nie daje łatwych odpowiedzi, wciągając czytelnika w grę, która jednak może zmęczyć. Audiobook (czytał Filip Kosior)
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na616 dni temu
Bielmo. Niezwykły przypadek Edgara Allana Poe Louis Bayard
Bielmo. Niezwykły przypadek Edgara Allana Poe
Louis Bayard
Kiedyś trafiłam na tę książkę na LC. Wrzuciłam na półkę "do przeczytania", bo zainteresowało mnie nazwisko E.A.Poego w podtytule. W tym roku trafiłam na książkę w bibliotece i postanowiłam spróbować się z nią zmierzyć. Łatwo nie było. Chyba najlepiej oddaje sedno książki jeden z blurbów, że "czyta się tę powieść jak zaginioną klasykę". Coś w tym jest. Klimat jest bardzo XIX - wieczny, trochę duszny, trochę sentymentalny, trochę poetycki. Przyznam, że miałam myśli, że nie skończę, bo trudno wchodziło mi się właśnie w ten poetycki aspekt, w tę masę opisów i rozwodzenia się nad pojedynczą sceną przez kilka stron. A już szczytem spowolnienia akcji były rozdziały pisane w formie listów wspomnianego Poego. Zachęciła mnie opinia znajomych o filmie, który powstał na podstawie książki - zakończenie wbija w fotel. Myślę - dobra - jakoś może dam radę przebrnąć. I w sumie dobrze, że nie odpuściłam czytania. Krótko o fabule - opiera się na rozwiązaniu sprawy samobójstwa kadeta w szkole wojskowej w West Point w 1830 roku. Emerytowany detektyw, poproszony o dyskretne śledztwo do pomocy bierze sobie jednego z kadetów tejże szkoły, niejakiego Edgara Allana Poego. To, co się rodzi z relacji dwojga panów i to w którą stronę autor nas prowadzi z tą historią jest najciekawsze. No i rzeczywiście zakończenie jest mocne. Z jednej strony trochę teatralne i nawet przerysowane, ale z drugiej strony autor w ostatnich rozdziałach zarzuca nam taki zwrot akcji, że ostatnie 40 stron przeczytałam na jednym wydechu, z myślą "niemożliwe". Wiedziałam, że Poe zagra tu kluczową rolę, niemożliwe było, żeby autor z ikony światowej literatury klasycznej zrobił bohatera negatywnego, ale to było główne pytanie, które stawiałam sobie podczas czytania: "Kim jest tu Poe?". I myślę, że Poe dostał tu najlepszą z możliwych ról. Cała jego postać na końcu stała się kompletna i mocno intrygująca, już pomijam, że najbardziej kluczowa. W końcu muszę sięgnąć po książki tego klasyka i myślę, że support w postaci tej książki, jest dobrym początkiem. Ostatecznie, mimo, że książka jest trudna do czytania, szczególnie dla tych, którzy są przyzwyczajeni do współczesnych kryminałów, odbieram ją pozytywnie i z wysoką oceną. I myślę, że szczerze mogę polecić.
madeline - awatar madeline
ocenił na83 miesiące temu
Wspaniała śmierć Emma Ångström
Wspaniała śmierć
Emma Ångström
Szwedzka literatura grozy i thriller psychologiczny przyzwyczaiły nas do chłodnego, surowego klimatu, w którym zło czai się nie w ciemnych zaułkach, lecz w sterylnych, nowoczesnych mieszkaniach. Emma Ångström w swojej powieści „Wspaniała śmierć” idzie tym śladem, serwując czytelnikom historię o obsesji, która powoli, acz nieubłaganie, przejmuje kontrolę nad życiem bohaterów. Przyznając tej książce ocenę 7/10, doceniam jej duszny klimat i umiejętność budowania niepokoju, mimo że sama konstrukcja fabularna korzysta z dobrze znanych gatunkowych schematów. Obsesja w czterech ścianach Główną bohaterką jest Malin, kobieta, która na pierwszy rzut oka prowadzi uporządkowane, wręcz idealne życie. Wszystko zmienia się, gdy w jej otoczeniu zaczynają dziać się rzeczy trudne do wyjaśnienia, a granica między rzeczywistością a paranoją zaczyna się zacierać. Ångström po mistrzowsku operuje motywem stalkingu – niepokoju wynikającego z poczucia bycia obserwowanym. Autorka stawia pytania o to, jak dobrze znamy ludzi, z którymi dzielimy codzienność, i jak łatwo zburzyć poczucie bezpieczeństwa, które budowaliśmy przez lata. Tytułowa „wspaniała śmierć” staje się tu ironicznym komentarzem do estetyzacji cierpienia i toksycznych relacji, które spalają od środka. Skandynawski chłód i precyzja Siłą prozy Ångström jest jej styl – oszczędny, niemal kliniczny, co idealnie współgra z narastającym napięciem. Autorka nie potrzebuje krwawych opisów, by wywołać u czytelnika ciarki na plecach. Wystarczy opis niedomkniętych drzwi, przestawionego przedmiotu czy głuchego telefonu. To thriller typu slow-burn, gdzie akcja nie pędzi na złamanie karku, ale osacza nas powoli, zmuszając do analizowania każdego gestu bohaterów. Psychologiczny portret Malin jest wiarygodny; jej strach jest namacalny, a próby racjonalizacji dziwnych zdarzeń sprawiają, że łatwo nam się z nią utożsamić. Brawa dla bardzo solidnego przedstawiciela gatunku, który zapewnia kilka godzin intensywnej rozrywki. Dlaczego nie więcej? „Wspaniała śmierć” momentami bywa przewidywalna dla osób, które przeczytały wiele thrillerów psychologicznych spod znaku „dziewczyny z pociągu” czy „kobiety w oknie”. Choć Ångström świetnie buduje atmosferę, rozwiązanie tajemnicy może wydać się niektórym czytelnikom nieco zbyt pospieszne lub oparte na motywach, które w literaturze współczesnej były już eksploatowane wielokrotnie. Zabrakło tutaj tego jednego, rewolucyjnego zwrotu akcji, który wybiłby tę powieść ponad bardzo dobrą średnią. „Wspaniała śmierć” to dowód na to, że Emma Ångström doskonale rozumie mechanizmy ludzkiego lęku. To książka, która sprawi, że po jej lekturze dwa razy sprawdzisz, czy na pewno zamknąłeś drzwi na klucz. Mimo pewnej wtórności motywów, jest to lektura obowiązkowa dla fanów szwedzkiego niepokoju i dusznych, kameralnych dramatów. To solidne 7/10 – thriller, który nie zmienia zasad gry, ale gra w nią z dużą gracją i precyzją, zostawiając czytelnika z nieprzyjemnym, ale fascynującym uczuciem niepokoju.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na721 dni temu
Dzień popiołów Jean-Christophe Grangé
Dzień popiołów
Jean-Christophe Grangé
Grange jest autorem specyficznym. Jego książki są mroczne, zatrważające i momentami trudne w odbiorze. Zaczynając lekturę tej pozycji, szło mi jak po grudzie. Przeczytałam trzydzieści parę stron i ją odłożyłam. Gdy wróciłam drugiego dnia do czytania, musiałam zacząć od nowa bo zupełnie nie wiedziałam o co chodzi. Te wszystkie na początku cytaty z Biblii, dziwne imiona, zbyt wielu bohaterów, wątków. Z biegiem stron zaczęło się to pomału układać w sensowną całość i fabuła zaczęła nabierać sensu. Autor zgłębił dosyć mocno temat anabaptystów i ich życia. Czytelnik mógł bliżej poznać zasady ich życia, teorie, które wyznają, sposób prowadzenia domu, rodziny, ich obyczaje, rytuały, zasady, którymi kierują się w życiu codziennym. Czytając o nich, włos mi się jeżył na głowie jak można żyć w takiej społeczności- przecież to jest chore. Wątek składania ofiar i związanych z tym rytuałów- nie do pojęcia. Wyplenianie najsłabszego ogniwa jak zepsutej kiści winogron w głowie mi się nie mieści. Co trzeba mieć w psychice żeby najpierw zakładać rodzinę z siostrą lub bratem a potem składać ofiary z tego co powstało. Nie chcę wgłębiać się w szczegóły ponieważ zdradziłabym całą fabułę stąd takie pourywane zdania. Główna bohaterka Rachel dla mnie stworzona z wielką precyzją i dokładnością. Z jednej strony piękna, silna kobieta. Z drugiej strony fanatyczka. Tak zafiksowana na punkcie poglądów Emisariuszy i zasad według, których mają żyć, że nie widzi nic złego w tym co robi i co się dzieje. Jest gotowa do największych poświęceń żeby tylko żyć zgodnie z wyznaniami głoszonymi przez anabaptystów. Sposobem i stylem życia przypominają trochę sektę, która żyje poza prawdziwym światem, izoluje się od zwykłego społeczeństwa, traktując je po części jak samo zło. Nie dopuszczają nikogo spoza swojego otoczenia, nie chcą poznawać nowych osób, chcą ograniczyć się tylko do samych swoich. Niby bogobojni, żyjący zgodnie z cytatami z Biblii czy Testamentu a tak naprawdę chorzy fanatycy szerzący zło i czyniący zło drugiemu człowiekowi. Powieść stylem pisania łatwa, natomiast sama treść bardzo ciężka do przebrnięcia. Trzeba jej poświęcić wiele uwagi żeby od początku złapać sens fabuły i wyłapywać szczegóły, które tu są bardzo istotne bo w konsekwencji doprowadzą do rozwiązania zagadki kto tak naprawdę morduje anabaptystów w ich własnym środowisku. Akcja tak naprawdę nabiera tempa jak dla mnie dopiero od połowy książki- wcześniej snuje się mozolnie i robi otoczkę do tego, co dopiero ma się zadziać. Zakończenie to swoiste wynagrodzenie trudów żeby dobrnąć do końca. Można rzec, że jest to taka ala wisienka na torcie. Gdy się kończy powieść czuje się satysfakcję i w pewien sposób zachwyt, że udało się ja skończyć. Cieszę się, że się wcześniej nie poddałam i dobrnęłam do końca bo było naprawdę warto.
Wiolek - awatar Wiolek
ocenił na71 rok temu
Cudzy kraj Leïla Slimani
Cudzy kraj
Leïla Slimani
„Cudzy kraj” Leïli Slimani to książka, którą czyta się z ciekawością, ale po zamknięciu zostaje lekkie poczucie niedosytu. Historia zapowiada się znakomicie: spotkanie dwóch światów, Francuzki i Marokańczyka, przeniesione na tle gwałtownie zmieniającego się Maroka. Brzmi jak materiał na pełną emocji, wielowarstwową opowieść — i w dużej mierze nią jest, choć nie wszystko wypada tak mocno, jak mogłoby. To historia Mathilde – młodej Francuzki z Alzacji, która po wojnie zakochuje się w Aminie, Marokańczyku walczącym we francuskiej armii, i wyjeżdża z nim do Meknesu. Brzmi jak gotowy materiał na emocjonalną, wypełnioną sprzecznościami opowieść o zderzeniu kultur. I rzeczywiście, tło historyczne – Maroko lat 40. i 50., tuż przed uzyskaniem niepodległości – jest tu pokazane szeroko i sugestywnie. Slimani fantastycznie oddaje zapachy, barwy i surowość tej przestrzeni: palące słońce, jałową ziemię, niechęć sąsiadów, samotność kobiety wrzuconej w kompletnie obcą codzienność. Problem w tym, że przy całej malarskości tej powieści czegoś mi tu brakowało. Bohaterowie są wyraźnie nakreśleni, ale jakby zewnętrznie. Mathilde i Amine mają swoje emocje, swoje konflikty – ona tęskni i gubi się w nowych warunkach, on siłuje się z ambicjami i realiami kraju na progu przemian – jednak te uczucia często pozostają na powierzchni. Chciałoby się mocniejszego wejścia w ich psychikę, w motywacje, w to, jak naprawdę przeżywają swoje wybory i konsekwencje. To mogła być książka pełna drapieżnych, intymnych obserwacji, ale coś po drodze się rozmyło. A mimo to „Cudzy kraj” zostaje w głowie. Jako opowieść o kobiecie żyjącej w świecie, który nie jest jej własny. O próbie dopasowania się, o tłumionej tęsknocie i o wewnętrznej walce – nie zawsze spektakularnej, ale nieustannej. I jako portret epoki, w której prywatne losy splatają się z narodzinami niepodległego Maroka. Podsumowując: to książka, którą dobrze się czyta i którą łatwo sobie wyobrazić, choć chwilami chciałoby się wniknąć głębiej pod jej powierzchnię. Idealna dla tych, którzy cenią klimat, historię i opowieści o kulturowej tożsamości – nawet jeśli nie zawsze wybrzmiewają one z pełną emocjonalną mocą.
mamausza - awatar mamausza
oceniła na64 miesiące temu

Cytaty z książki Wielki wąż

Więcej
Pierre Lemaitre Wielki wąż Zobacz więcej
Pierre Lemaitre Wielki wąż Zobacz więcej
Pierre Lemaitre Wielki wąż Zobacz więcej
Więcej