Skoro ptaki czynią słońce

Okładka książki Skoro ptaki czynią słońce Alistair MacLeod Patronat LC
Okładka książki Skoro ptaki czynią słońce
Alistair MacLeod Wydawnictwo: Wiatr od Morza literatura piękna
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
As Birds Bring Forth the Sun
Wydawnictwo:
Wiatr od Morza
Data wydania:
2018-11-14
Data 1. wyd. pol.:
2018-11-14
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394352370
Tłumacz:
Michał Alenowicz
Tagi:
miłość śmierć nadzieja lęk Nowa Szkocja literatura kanadyjska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

„Miłość moja nadal trwa, jak skała na dnie morza”


Link do recenzji

1532 317 236

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
62 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
237
52

Na półkach:

„Skoro ptaki czynią słońce” – kolejny zbiór pięknych opowiadań z Nowej Fundlandii autorstwa Alistaira MacLeoda. Pierwsza w tym roku książka, której lektura sprawiła mi autentyczną przyjemność. „Pobojowisko” Crummeya też było dobre, ale to po przeczytaniu zbioru MacLeoda pojawiło się zdziwienie i niedowierzanie, że to już koniec. Tak szybko? A chciałby człowiek jeszcze i więcej… Takie emocje wywołać mogą jedynie książki bardzo dobre, ważne i wybitne.

Bohaterami prozy MacLeoda są w równej mierze ludzie co przyroda rozumiana jako krajobraz, zmieniająca się pogoda czy pory roku, ale też i zwierzęta. Te dzikie i te domowe. Zarówno ludzie jak i przyroda bywają surowi i twardzi, ale też i łagodni i wrażliwi. Są wobec siebie wrogami, a jednocześnie gwarantami swej kruchej egzystencji.

Zachwyca styl pisarski MacLeoda. Proza Kanadyjczyka to autentyczny realizm nasiąknięty sporą dawką liryzmu. Ta wyczuwalna poetyckość objawia się w przepięknych opisach krajobrazów czy emocji towarzyszących głównym bohaterom. Nad tym wszystkim unosi się lekka mgiełka melancholii i smutku, bowiem świat i ludzie opisani przez MacLeoda skazani są na przemijanie.

„Skoro ptaki czynią słońce” – niesamowita i poruszająca książka.

„Skoro ptaki czynią słońce” – kolejny zbiór pięknych opowiadań z Nowej Fundlandii autorstwa Alistaira MacLeoda. Pierwsza w tym roku książka, której lektura sprawiła mi autentyczną przyjemność. „Pobojowisko” Crummeya też było dobre, ale to po przeczytaniu zbioru MacLeoda pojawiło się zdziwienie i niedowierzanie, że to już koniec. Tak szybko? A chciałby człowiek jeszcze i...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
68
62

Na półkach:

Jestem pod wrażeniem tej książki lecz liczyłam na coś innego. . To książka, która zmienia naszą perspektywę, porusza i zadziwia jednocześnie. Bardzo intensywna podróż w głąb historii, w głąb naszych korzeni, w głąb siebie samych, jest nostalgiczna i tchnąć chłodem. Nie jest typem takiej książki, którą przeczytalabym drugi raz. Chociaż, że w niektórych fragmentach się zakochałam i wzruszyłam. Czytało mi się ją łatwo do połowy, a od połowy coraz ciężej i ciężej. Może dlatego, że nie jestem fanką takich książek, które są nostalgiczne, gdybym wiedziała, że taka będzie na pewno bym po nią nie sięgnęła, a dzięki temu, że to zrobił inaczej postrzegam życie innych ludzi. Łatwo jest poczuć sympatię do bohaterów, są ciekawi i pełni tajemnic. Polecam książkę dla osób co lubią spokojne powieści o ludziach i ich życiu.

Jestem pod wrażeniem tej książki lecz liczyłam na coś innego. . To książka, która zmienia naszą perspektywę, porusza i zadziwia jednocześnie. Bardzo intensywna podróż w głąb historii, w głąb naszych korzeni, w głąb siebie samych, jest nostalgiczna i tchnąć chłodem. Nie jest typem takiej książki, którą przeczytalabym drugi raz. Chociaż, że w niektórych fragmentach się...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
215
51

Na półkach:

Książka inna niż wszystkie, ale jednak spodziewałam się czegoś innego. Sięgnęłam po nią tylko dlatego że zaproponowało mi ją Legimi. Styl autora podobny jest trochę do stylu Murakamiego, ale ta książka ma mniej elementów fantastycznych i są one związane raczej że starszymi opowieściami niż z wydarzeniami dziejących się w teraźniejszości. Łatwo poczuć sympatię do głównych bohaterów.

Książka inna niż wszystkie, ale jednak spodziewałam się czegoś innego. Sięgnęłam po nią tylko dlatego że zaproponowało mi ją Legimi. Styl autora podobny jest trochę do stylu Murakamiego, ale ta książka ma mniej elementów fantastycznych i są one związane raczej że starszymi opowieściami niż z wydarzeniami dziejących się w teraźniejszości. Łatwo poczuć sympatię do głównych...

więcej Pokaż mimo to

1
Reklama
avatar
1188
776

Na półkach:

Wydawnictwo Wiatro od Morza znowu nie zawiodło i zaserwowało czytelnikom tchnący chłodem i nostalgią mórz północnych zbiór opowiadań nowofundlandzkiego Szkota, Alistaira Macleoda. Macleod pisał niewiele, ale po tym zbiorze mam nadzieję, że stanie się w Polsce przynajmniej tak ceniony, jak Michael Crummey i Michał Alenowicz wyda wszystko z nniezbyt bogatej twórczości.
Crummey to przede wszystkim realizm magiczny, Macleod zbliża się do tego, ale jednak osadzony jest bardziej w rzeczywistości. Macleod opowiada raz bardzo naturalistycznie (np. opisy hodowli bydła), raz płynie wartko nurtem poetyckiej prozy, nadając prozaicznemu, prostemu życiu rybaków i górników z gaelickiej Szkocji zaskakującej mistyki i nostalgii. Czyta się to świetnie, każde opowiadanie wciąga, nie można się oderwać, niezależnie od tego, czy historia opowiada o ambicjach 11-letniego chłopca w zakresie zapłodnienia jego krowy przez licencjonowanego buhaja ("Następnej wiosny"), o lęku przed śmiercią (wyśmienity wątek w mistycznym tytułowanym opowiadaniu), o fatalistycznym życiu rodzin górniczych ("Zamknięcie lata"), o więzi pomiędzy dwiema istotami żyjącymi ("Zimowy pies"), rodzinie i dorastaniu ("Wszystko ma swój czas"), czy też wierności sobie, swojej kobiecie i swoim korzeniom (chyba najlepsze opowiadanie zbioru "Dostrajanie ideału"). Wyraźnie najsłabsze jest jedynie opowiadanie "Widzenie", które nie wiem o czym było i chyba sam autor tego nie wie, bo w końcówce wyraźnie się pogubił, a jego konstrukcja fabularna na zasadzie incepcji (opowiadanie w opowiadaniu o opowiadaniu) niczemu nie służy.
Kolejna pozycja od wydawnictwa Wiatr od Morza, który nie schodzi u mnie poniżej oceny 8/10, gorąco polecam.

Wydawnictwo Wiatro od Morza znowu nie zawiodło i zaserwowało czytelnikom tchnący chłodem i nostalgią mórz północnych zbiór opowiadań nowofundlandzkiego Szkota, Alistaira Macleoda. Macleod pisał niewiele, ale po tym zbiorze mam nadzieję, że stanie się w Polsce przynajmniej tak ceniony, jak Michael Crummey i Michał Alenowicz wyda wszystko z nniezbyt bogatej twórczości....

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
2405
611

Na półkach: , , ,

Jestem pod wielkim wrażeniem tej książki, jest w niej zawarte dokładnie to, co lubię. Atmosfera zimnego morza, spokój, rozważania o życiu, piękny język oddający poetyckość nastroju. Wszystko spięte w siedmiu opowiadaniach, poruszających, ważnych, demaskujących nieoczywistość ludzkich losów. Autor z ogromnym wyczuciem i wrażliwością prowadzi nas przez swoją prozę, tworząc nią swoisty rodzaj medytacji i skłaniając do zadumy nad wartościami życia. To idealna lektura do delektowania się nią i zatrzymania nad tym, co najważniejsze.

Jestem pod wielkim wrażeniem tej książki, jest w niej zawarte dokładnie to, co lubię. Atmosfera zimnego morza, spokój, rozważania o życiu, piękny język oddający poetyckość nastroju. Wszystko spięte w siedmiu opowiadaniach, poruszających, ważnych, demaskujących nieoczywistość ludzkich losów. Autor z ogromnym wyczuciem i wrażliwością prowadzi nas przez swoją prozę, tworząc...

więcej Pokaż mimo to

73
avatar
3548
570

Na półkach: , , , , , , , , , ,

"Ludzie w Nowej Szkocji przez wieki żyli zgodnie z nieubłaganym rytmem surowej przyrody, w głębokiej więzi z nią oraz sobą nawzajem, co doprowadziło ich do wypracowania specyficznego stoickiego światopoglądu, który MacLeodowi doskonale udaje się przekazać na przestrzeni tych kilku opowiadań".

Całość na:
https://miedzysklejonymikartkami.blogspot.com/2019/02/382-skoro-ptaki-czynia-slonce.html

"Ludzie w Nowej Szkocji przez wieki żyli zgodnie z nieubłaganym rytmem surowej przyrody, w głębokiej więzi z nią oraz sobą nawzajem, co doprowadziło ich do wypracowania specyficznego stoickiego światopoglądu, który MacLeodowi doskonale udaje się przekazać na przestrzeni tych kilku opowiadań".

Całość...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
1083
530

Na półkach:

John le Carré stwierdził kiedyś, że służby specjalne pokazują najprawdziwsze oblicze każdego narodu. Chcę wierzyć, że proza Alistaira MacLeoda jest wizytówką Kanady. Może nie tyle całego narodu, tak przecież różnorodnego, ale chociaż tego małego jego fragmentu, jakim jest Nowa Szkocja. U autora „Utraconego daru…” przestrzeń odgrywa niezwykle ważną rolę. Tło jest tu elementem spajającym każde opowiadanie, z niego wyrastają poszczególne historie i to one wyjaśniają zachowania postaci. Nie da się ich interpretować w oderwaniu od tradycji i skali izolacji tego miejsca. Cape Breton rozumiany jest bowiem nie tylko jako wymiar terytorialny, ale także jako stan świadomości mieszkańców.
Kanadyjski pisarz zestawia ze sobą bezwzględny obraz przyrody z ciepłem ogniska domowego. Z jednej strony mamy więc trudne warunki bytowania – niska gęstość zaludnienia, otoczenie otwartych przestrzeni i dzikich lasów, wzburzone wody oceanu, brud wydobywający się z czeluści kopalni, smród wyławianych całymi ławicami ryb. Z drugiej są też bohaterowie, z ich czysto ludzkimi przywarami. Są to osobowości zaprawione, nieuległe i zawzięte. Ponury klimat wykreował z nich jednostki nieokrzesane, ale jednocześnie pełne wewnętrznego uroku. To osoby z innej epoki, potrzebujące bliskości i ponad wszystko stawiające dobro rodziny. Ich pokora względem sił przyrody ujmuje, zaś surowość frazy przywodzi na myśl dokonania skandynawskich naturalistów. Nie jest jednak tak, że teksty zgromadzone w tym zbiorze są oziębłe, wręcz odwrotnie, tchnie od nich wyczuwalną subtelnością. Pochodzi ona wprost od człowieka, wiecznie harmonijna natura wokół nie nosi w sobie żadnych emocji i potrzeb.
MacLeod w centrum swoich zainteresowań stawia także oddziaływanie współczesności na relacje międzyludzkie. Jednym z piękniejszych tekstów jakie mogłem przeczytać w zbiorze było opowiadanie „Dostrajanie ideału”. To historia starszego człowieka, drwala, jednego z ostatnich ludzi potrafiących śpiewać po gaelicku. To człowiek z innych czasów – czerpiący swoje umiejętności z korzeni. Śpiew był wpisany w jego życiorys, podobnie jak przywiązanie do siekiery. Gdy pewnego dnia łowca talentów zaproponuje jego rodzinie uczestnictwo w telewizyjnym show, atmosfera wyraźnie się zagęści, a sama opowieść zyska wymiar społecznej diagnozy. Jak bowiem pogodzić umiłowanie do tradycji i ducha przekazu z wymaganiami pożądającej sensacji publiczności? Skrócenie i spłycenie utworów stanowić będzie granicę, której przekroczenie będzie wyrzeknięciem się sedna swojej tożsamości.
Innym opowiadaniem podejmującym tę tematykę jest „Następnej wiosny”. To historia próby utworzenia „klubu cielęcego”, czyli miejsca rozrostu zwierząt dobrej i sprawdzonej rasy, która w przyszłości mogłaby zostać sprzedana z zyskiem. Młody mieszkaniec Cape Breton zostaje namówiony przez przedstawiciela do spraw agrokultury, aby poniechał swoich pierwotnych planów i zajął się jego ideą na zarabianie. Mimo nieprzychylności rodziny, prowadzi on swoją krowę do byka rozpłodowego, a sama przygoda zakończy się dla niego tak, jak zakończyć się musiała. W tym hermetycznym świecie, pierwszeństwo od zawsze miały wartości, nie zaś zysk i chwała.
„Skoro ptaki czynią słońce” to hołd złożony epoce, której już nie ma. Ludziom ceniącym sobie honor i kurczowo trzymającym się wypracowanym przez pokolenia tradycjom. To też napisana przezroczystym językiem wielowymiarowa opowieść o ciężarze przeznaczenia, o świecie bez wyścigów i miłości do natury. Prostota stylistyczna idzie tu w parze z codzienną prozą życia. To opowiadania bez wielkich wydarzeń i nagłych zmian tempa. MacLeod nie rezygnuje ze swojego elegijnego tonu, minimalistycznej poetyki i jednostajności stylistycznej. To minimalistyczna fraza uwieńczona wspaniałym literackim językiem, wywodzącym się z kolebki najlepszych psychologicznych pisarzy świata. Olga Tokarczuk pisała kilka lat temu w jednym z felietonów, że „Powieść służy wprowadzeniu w trans, opowiadanie – oświeceniu”. Jeśli wierzyć tym słowom to zdaje się, że żyjemy w stanie nieustającego transu, natomiast krótkie chwile olśnienia zdarzają się nam bardzo rzadko. Alistair MacLeod jest w tym znaczeniu jak iluminacja, drogowskaz prowadzący do jaśniejszej strony życia. To książka, która zmienia naszą perspektywę, porusza i zadziwia jednocześnie. Bardzo intensywna podróż w głąb historii, w głąb naszych korzeni, w głąb siebie samych.

Recenzja ukazała się pod adresem https://melancholiacodziennosci.blogspot.com/2019/02/recenzja-skoro-ptaki-czynia-sonce.html

John le Carré stwierdził kiedyś, że służby specjalne pokazują najprawdziwsze oblicze każdego narodu. Chcę wierzyć, że proza Alistaira MacLeoda jest wizytówką Kanady. Może nie tyle całego narodu, tak przecież różnorodnego, ale chociaż tego małego jego fragmentu, jakim jest Nowa Szkocja. U autora „Utraconego daru…” przestrzeń odgrywa niezwykle ważną rolę. Tło jest tu...

więcej Pokaż mimo to

187
avatar
935
653

Na półkach: ,

Skoro ptaki czynią słońce to obejmujący siedem opowiadań zbiór, w których to Alistair MacLeod opisuje codzienne zmagania ludzi zamieszkałych w Nowej Szkocji. Rybołówstwo, górnictwo oraz hodowla zwierząt – to główne zawody ich zajmujące, a kanadyjski prozaik z pokorą pochyla się nad nimi, ukazując trud, jaki wkładają w swoją pracę. Serce tych historii stanowią troski, obawy o jutro, tęsknota za miłością, lokalny patriotyzm czy nieubłagany upływu czasu – autor przemyca tutaj niejedną prawdę uniwersalną.

To historie koncentrujące się na egzystencji ludzi przywiązanych do swojego miejsca zamieszkania, bytujących tamże na przekór niekomfortowym warunkom klimatycznym. Powszedni znój i trud nie przeszkadza im zapominać o najważniejszych wartościach, przede wszystkim o rodzinie, tradycjach czy pochodzeniu. Szczególnie to ostatnie kładzie się cieniem nostalgii na ich życiu. To delikatnie przemykająca w tle, nieukojona tęsknota za krajem przodków, jakim jest Szkocja. Nie brak tu również przestrzeni dla przeznaczenia, wszak nie zapomina się tutaj o dniu jutrzejszym, który niesie za sobą echo niepewności.

Tym samym zostajemy skonfrontowani z pewnego rodzaju dysonansem: MacLeod swoim słowem kluczy pomiędzy bezwzględnymi warunkami bytowymi i przyrodniczymi Nowej Szkocji oraz znojem pracy powszedniej, a ciepłem ogniska domowego, o którym większość bohaterów nie zapomina, za którym tęskni i do którego uparcie dąży.

Nie bez znaczenia jest tutaj kreacja postaci. To osobowości harde i zawzięte, uodpornione i pogodzone z surowością świata, w którym przystało im żyć. Bezwzględna aura nadmorskiego środowiska, powszednie bolączki nie przeszkadzają im w budowaniu silnych relacji międzyludzkich, które zdają się kształtować sedno ich egzystencji. Pokora, z jaką podchodzą do prozy życia i samej przyrody jest doprawdy ujmująca i pozwala wierzyć, iż stanowi cel sam w sobie. Wbrew wpisanej w tę prozę surowości, opowiadania tchną spokojem i wyczuwalnym ciepłem.

Niniejszy zbiór cechuje prostota stylistyczna, poszczególne utwory opisują życie takim, jakim jest, bez zbędnego koloryzowania, przesadnej demonizacji czy emocjonalnej egzaltacji. Językowe umiarkowanie i odautorski dystans nie przeszkodziły jednak Alistairowi MacLeodowi w stworzeniu sugestywnego i klimatycznego uniwersum. Kolorytu poszczególnym opowieściom dodają bez wątpienia subtelnie wplecione zamierzchłe wierzenia, legendy i wyrażenia. Niepokoją, a wszelako niczym nie wyróżniającym się historiom dodają oryginalny, niemal mistyczny rys.

Skoro ptaki czynią słońce określić można mianem uczciwej i szczerej prozy. Choć poszczególne opowiadania same w sobie nie wyróżniają się znacząco, każde jedno czyta się z przyjemnością. Razem zaś, podobnie jak i kolejne, nieustannie upływające na pokonywaniu trudów dni, nieopatrznie rozmywają się, scalając w jedno: zwyczajne życie.

Skoro ptaki czynią słońce to obejmujący siedem opowiadań zbiór, w których to Alistair MacLeod opisuje codzienne zmagania ludzi zamieszkałych w Nowej Szkocji. Rybołówstwo, górnictwo oraz hodowla zwierząt – to główne zawody ich zajmujące, a kanadyjski prozaik z pokorą pochyla się nad nimi, ukazując trud, jaki wkładają w swoją pracę. Serce tych historii stanowią troski, obawy...

więcej Pokaż mimo to

14
avatar
3019
567

Na półkach: , , ,

"„Skoro ptaki czynią słońce” to zbiór siedmiu opowiadań, które łączy miejsce akcji. Każda historia to wycinek z życia mieszkańców Nowej Szkocji, życia, które odeszło już w zapomnienie. Małe miasteczka, mieszkańcy których stosowali tradycyjną orkę i połów ryb nie istnieją już w opisanym przez MacLeoda kształcie. Jest to więc elegia o nieistniejącym świecie, w którym królowała ciężka praca i codzienna walka z naturą. Myliłby się jednak ten, kto by uważał, że takie życie nie mogło być szczęśliwe. Kanadyjski autor pokazuje i tę dobrą stronę ludzkiej egzystencji: wielką miłość i rodzinne więzi, szczęśliwe, choć niełatwe dzieciństwo czy radość ze wspólnej pracy."

Reszta opinii pod adresem: https://tanayahczyta.wordpress.com/2018/12/23/skoro-ptaki-czynia-slonce-a-macleod/ :)

"„Skoro ptaki czynią słońce” to zbiór siedmiu opowiadań, które łączy miejsce akcji. Każda historia to wycinek z życia mieszkańców Nowej Szkocji, życia, które odeszło już w zapomnienie. Małe miasteczka, mieszkańcy których stosowali tradycyjną orkę i połów ryb nie istnieją już w opisanym przez MacLeoda kształcie. Jest to więc elegia o nieistniejącym świecie, w którym...

więcej Pokaż mimo to

12
avatar
445
22

Na półkach:

Opowiadania MacLeoda są po prostu piękne. Czytanie takiej prozy to czysta przyjemność.

Opowiadania MacLeoda są po prostu piękne. Czytanie takiej prozy to czysta przyjemność.

Pokaż mimo to

6

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Skoro ptaki czynią słońce


Reklama
zgłoś błąd