rozwiń zwiń

The Call: Inwazja

Okładka książki The Call: Inwazja
Peadar Ó Guilín Wydawnictwo: Czwarta Strona Cykl: The Call (tom 2) literatura młodzieżowa
379 str. 6 godz. 19 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Cykl:
The Call (tom 2)
Tytuł oryginału:
The Invasion
Wydawnictwo:
Czwarta Strona
Data wydania:
2018-06-06
Data 1. wyd. pol.:
2018-06-06
Liczba stron:
379
Czas czytania
6 godz. 19 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379769186
Tagi:
sidhe irlandia wezwanie
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
190 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1183
346

Na półkach: , ,

Nie ma poprawy względem części 1. Inwazja jest tak samo chaotyczna i mało wnosząca do fabuły jak wezwanie. Mam wrażenie, że bohaterowie są jeszcze bardziej miałcy i dla mnie obojętni niż w części pierwszej. Akcji jest niewiele, a jak już jest to taka sama jak w wezwaniu. Doszłam też do wniosku, że świat opisany w obu książkach jest jak dla mnie za mało wyjaśniony i zbyt absurdalny (szczególnie zachowanie tych potworków) żebym mogła czerpać przyjemność z czytania tej książki. Na plus, że szybko się to czyta. Spodoba się czytelnikom, którzy lubią absurdalne/specyficzne rzeczy w książkach. Koniec końców nie polecam, bo nie było w tej książce rzeczy, która by mnie zachwyciła.

Nie ma poprawy względem części 1. Inwazja jest tak samo chaotyczna i mało wnosząca do fabuły jak wezwanie. Mam wrażenie, że bohaterowie są jeszcze bardziej miałcy i dla mnie obojętni niż w części pierwszej. Akcji jest niewiele, a jak już jest to taka sama jak w wezwaniu. Doszłam też do wniosku, że świat opisany w obu książkach jest jak dla mnie za mało wyjaśniony i zbyt...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
377
282

Na półkach:

"Bombardujemy i niszczymy innych. Doprowadzamy ich dzieci do śmierci głodowej i dziwimy się, kiedy zwracają się przeciw nam z podobnym okrucieństwem."
Są takie książki, które są intrygujące i dosyć innowacyjne, ale… Czytamy je (czasem) w nieodpowiednim czasie i w pewnym sensie mijamy się z nimi o włos – nie zadowalają nas w takim stopniu, jak mogłyby parę lat wstecz. Taką właśnie książką jest „The Call. Inwazja”.


Główną postacią ponownie jest Nessa (Vanessa) Doherty nastolatka, która cierpi na polio – może chodzić, ale jej nogi są słabe i zdeformowane, co już na starcie skazywało ją na śmierć w Szaroziemi podczas Wezwania. O ironio, bo dziewczyna przeżyła – jednak czy zrobiła to uczciwie, czy zdradziła swój naród? Nessa jest naprawdę inteligentną dziewczyną, w której drzemie ogromna wola walki, trzeba też przyznać, że ma w sobie wiele odwagi i uporu, ale tak na dobrą sprawę bardzo słabo ją znamy, wiemy tylko tyle, że jest dosyć gburowata i szczera, ale i podejrzana, bo wszystko się sprzysięga przeciwko niej. Przyznaję, że nie wiem jakie uczucia wzbudzała we mnie ta postać – nie mogę powiedzieć, że ją lubiłam, bo mam mieszane uczucia względem niej, była specyficzną personą.


Oprócz Nessy mamy parę innych postaci – między innymi takie, których punkt widzenia możemy poznać, czyli Anto i Aoife. Ten pierwszy to bliski przyjaciel, a nawet chłopak Nessy – został dotknięty przez Sidhe, przez co ma gigantyczną rękę i spore kompleksy. Jest też dosyć nieśmiały, raczej wycofany, aczkolwiek bywał szczery i głęboko wierzył w miłość jego i Nessy. Aoife z kolei pamiętam dosyć mgliście, przyznam, że była trochę mdła – jednak mamy okazję przeżywać z nią Wezwanie, które jest dosyć kluczowe i wiele wyjaśnia. Nie wspominam o reszcie celowo, bo zbyt wiele by to zdradzało, jednak chcę, chociaż napomknąć o Sidhe – autor ukazał nam ich w tomie trochę jaśniej i wyjaśnił nieco ich brutalne postępowanie i intencje, które nimi kierowały.

"Naród przetrwa (...). Wątpię, żeby tobie się to udało."

Fabularnie trzeba przyznać, jest dosyć oryginalna i innowacyjna, no i tu pojawia się „ale”. Czegoś mi w niej brakowało, nie do końca jestem pewna czego, aczkolwiek było to na tyle istotne, że zaważyło to na moim odbiorze tej książki. Bohaterowie są dosyć ciekawi, różnorodni i charakterystyczni w pewnym sensie jest ich sporo i z pewnością panuje między nimi chaos, ale mimo wszystko wzbudzali jakieś tam emocje. To zaledwie druga książka Peadar’a O’Guilin’a, którą miałam okazję czytać i nie mogę nazwać go ulubionym autorem – do pióra nie mogę się przyczepić, jest naprawdę okej, przyjemne i dosyć dynamiczne. Językowo też nie nazwałabym tyh książek wymagającymi. Mam bardzo mieszane uczucia względem „The Call. Inwazja” - to raczej kwestia tego, że już nie bardzo zachwycają mnie tego typu powieści, oczywiście nie była zła i zapewne młodszej mnie spodobałaby się zdecydowanie bardziej – w tej chwili uważam ją jako średnią, która można przeczytać, ale raczej bez efektu wow.

Kwestia okładki jest akurat najprostsza, jak zwykle – jest interesująca, ładna i dosyć oryginalna, pod skrzydełkiem znajduje się ilustracją związana z treścią. Podoba mi się też kolorystyka.

Reasumując „The Call. Inwazja” nie była złą lekturą, po prostu moje preferencje czytelnicze trochę się zmieniły i zamiast trafić na listę tych dobrych, ulubionych wylądowała wśród średniaków. Bywa niestety i tak, ale przyznaję, że fabularnie jest dosyć oryginalna i niektórych bohaterów polubiłam, no i doceniam, że autor poświęcił więcej uwagi głównym antagonistom i rozjaśnił ich historię. Język i pióro były jak wspominałam na okej poziomie, lekkie i przyjemne, ale niezbyt wymagające. Polecam zapoznać się samemu z tą książką, bądź całą dylogią, bo jest duże prawdopodobieństwo, że wy odniesiecie zupełnie inne wrażenie.


Pozdrawiam, Sara❤

"Bombardujemy i niszczymy innych. Doprowadzamy ich dzieci do śmierci głodowej i dziwimy się, kiedy zwracają się przeciw nam z podobnym okrucieństwem."
Są takie książki, które są intrygujące i dosyć innowacyjne, ale… Czytamy je (czasem) w nieodpowiednim czasie i w pewnym sensie mijamy się z nimi o włos – nie zadowalają nas w takim stopniu, jak mogłyby parę lat wstecz....

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
242
20

Na półkach:

No cóż. Po bardzo fajnej pierwszej części chętnie zabrałam się za kontynuację licząc, że będzie ona tak samo dobra. Niestety - tak nie było. O ile pomysł na fabułę tej części przypadł mi do gustu, tak jego realizacja jest kiepska. Wszystko w tej książce jest mocno chaotyczne i źle napisane.
Czytelnik zostaje wrzucony w wir wydarzeń - po pierwszych 50 stronach byłam mocno skołowana, dalej nie było lepiej. Opisy przebiegu inwazji i prowadzenie akcji fatalne - ciężko było się zorientować co i gdzie. Wybory, podejmowane przez śledzoną przez czytelnika grupkę uczniów i ich nauczycieli, totalnie nielogiczne - może miałyby dla mnie więcej sensu, gdyby zostały podparte przez odpowiednią argumentację i wgląd w psychikę bohaterów. Tego jednak zabrakło.
Jedynym interesująco poprowadzonym wątkiem był ten dotyczący Nessy - o pozostałych bohaterach czytałam ze znużeniem, miałam ochotę po prostu pomijać te fragmenty. Rozdziały o Aoife - niepotrzebne.
Miłosne perypetie Anto również były w tej książce zupełnie zbędne - na szczególną uwagę zasługuje tu pewna scena ze zdzieraniem ubrań. Bezsens. To było tak strasznie "znikąd", że aż musiałam ten fragment przeczytać dwa razy, żeby uwierzyć, że autor tak "poleciał". Z resztą - cała kreacja drugiej osoby, biorącej w tej scenie udział, była mało wiarygodna i płytka. Podobnie jak i kreacja wielu innych bohaterów. Nie byłam w stanie przejąć się ich losami.
Zakończenie nie wywołało we mnie żadnych emocji, tak strasznie było to chaotyczne. Naprawdę szkoda.
Niestety ta książka to kolejna z wielu, których potencjał został po prostu zmarnowany.

No cóż. Po bardzo fajnej pierwszej części chętnie zabrałam się za kontynuację licząc, że będzie ona tak samo dobra. Niestety - tak nie było. O ile pomysł na fabułę tej części przypadł mi do gustu, tak jego realizacja jest kiepska. Wszystko w tej książce jest mocno chaotyczne i źle napisane.
Czytelnik zostaje wrzucony w wir wydarzeń - po pierwszych 50 stronach byłam mocno...

więcej Pokaż mimo to

3
Reklama
avatar
150
33

Na półkach:

Fabuła, jak najbardziej na tak. Jednak wątek miłosny nie był dla mnie, moze trochę za bardzo infantylny, w ogóle mogłoby go nie być. Najlepszą postacią była Aoife, reszta była mało charakterystyczna.

Fabuła, jak najbardziej na tak. Jednak wątek miłosny nie był dla mnie, moze trochę za bardzo infantylny, w ogóle mogłoby go nie być. Najlepszą postacią była Aoife, reszta była mało charakterystyczna.

Pokaż mimo to

2
avatar
226
15

Na półkach: ,

Seria "The Call" ma wiele plusów - ciekawie wykreowany świat, oryginalny pomysł na wróżki oraz sam wątek wezwania. Niestety to wszystko w połączeniu z kompletnie nieciekawymi i bezpłciowymi bohaterami czyni z tej książki średniaczek do zapomnienia po przeczytaniu.

Seria "The Call" ma wiele plusów - ciekawie wykreowany świat, oryginalny pomysł na wróżki oraz sam wątek wezwania. Niestety to wszystko w połączeniu z kompletnie nieciekawymi i bezpłciowymi bohaterami czyni z tej książki średniaczek do zapomnienia po przeczytaniu.

Pokaż mimo to

2
avatar
612
160

Na półkach: ,

Książka podobnie jak 1 tom trzyma poziom, chociaż wciąż uważam, że kontynuacja nie była potrzebna. Jednak pomysł, wartkość akcji była dobra. A zakończenie - zaskakujące.

Książka podobnie jak 1 tom trzyma poziom, chociaż wciąż uważam, że kontynuacja nie była potrzebna. Jednak pomysł, wartkość akcji była dobra. A zakończenie - zaskakujące.

Pokaż mimo to

3
avatar
64
61

Na półkach:

Ω Bombardujemy i niszczymy innych. Doprowadzamy ich dzieci do śmierci głodowej i dziwimy się, kiedy zwracają się przeciw nam z podobnym okrucieństwem.

Ω Kiedy wszystko w życiu Nessy wydaje się układać w Irlandii zostaje zasiany coraz większy chaos – Sídhe, mieszkańcy Szaroziemi, zaczynają napływać do Krainy Tysiąca Barw, a winni temu są zdrajcy Narodu, którzy pertraktowali z wrogiem. Nessa zostaje oskarżona jedną z nich, bo jakim cudem kaleka mogłaby przeżyć Wezwanie?

Ω Kiedy myślimy, że w „Wezwaniu” zostaliśmy wrzuceni na głęboką wodę wypełnioną intryga i bólem, tak tu zanurzamy się w jeszcze głębsze jej odmęty. W „Inwazji” wszystko zostaje obrócone do góry nogami – bohaterowie stają się zdrajcami, a dwa światy zaczynają się przeplatać – Sídhe wkraczają na Irlandię. Wcześniej pisałam, że pierwszy tom „The Call”, przepełniony okrucieństwem, intrygą i walką, mnie zaskoczył, tak tu zostałam zmiażdżona. Czytając to miałam wrażenie, że nad postaciami krąży zwyczajny i nieprzemijający pech – albo mijali się podczas bitwy, albo ktoś giną (zdawałoby się) dosyć durną śmiercią, a takich przykładów jest tu o wiele więcej. Zwyczajny pech. Jednak przez całą książkę było go znacznie za dużo – praktycznie nic nie szło po myśli postaci (i to tak porządnie i dobitnie). Odniosłam więc wrażenie, że mimo iż pierwowzorem „Inwazji” byłam zachwycona, tak tu dostaliśmy dołującą i mroczną kontynuację, bardzo niefortunnych wydarzeń z początku duologii. Nie ma co oszukiwać – czytając to nie liczcie na to, że postacie, z którymi być może się zżyliście, długo pożyją, taka prawda. Pokazuje to jednak mroczne realia wojny, śmierci towarzyszy, braku nadziei na „happy end”, ale także to, jak ważna jest niezłomność. Nawet jeśli nic nie idzie po naszej myśli, trzeba walczyć, bez względu na wszystko. To, według mnie, najważniejsze przesłanie „The Call: Inwazja”, także odsyłam do lektury.

Ω Bombardujemy i niszczymy innych. Doprowadzamy ich dzieci do śmierci głodowej i dziwimy się, kiedy zwracają się przeciw nam z podobnym okrucieństwem.

Ω Kiedy wszystko w życiu Nessy wydaje się układać w Irlandii zostaje zasiany coraz większy chaos – Sídhe, mieszkańcy Szaroziemi, zaczynają napływać do Krainy Tysiąca Barw, a winni temu są zdrajcy Narodu, którzy pertraktowali...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
9416
1583

Na półkach: ,

6 / 2021

6 / 2021

Pokaż mimo to

0
avatar
269
111

Na półkach:

Cóż to była za męka, pierwszy tom bardzo mi się podobał pomysł na fabule, mroczny klimat. W tym natomiast nic mnie nie przyciągnęło przez co męczyła mnie lektura tej książki.

Cóż to była za męka, pierwszy tom bardzo mi się podobał pomysł na fabule, mroczny klimat. W tym natomiast nic mnie nie przyciągnęło przez co męczyła mnie lektura tej książki.

Pokaż mimo to

3
avatar
284
95

Na półkach: ,

Przerażający atak na szkołę Nessy daje początek polowaniu na zdrajców, którzy przeżyli Wezwanie. Wina dziewczyny jest oczywista, nikt nie wątpi, że spiskowała z Sídhe. Za karę Nessa zostaje odesłana do koszmarnej Szaroziemi, gdzie czeka na nią tylko ból i cierpnie.


Ależ ja się męczyłam w trakcie czytania drugiej części The Call... Miałam nadzieję, że druga część tej serii spodoba mi się bardziej niż pierwsza, bo wiele osób miało takie wrażenia, jednak tak się nie stało. Ogromnie podoba mi się ogólny pomysł na dalsze losy bohaterów The Call, ale jego realizacja jest - moim zdaniem - beznadziejna.

Najbardziej w trakcie lektury przeszkadzała mi trzecioosobowa narracja. Zazwyczaj nie zwracam na to większej uwagi, ale w tym przypadku to był największy strzał w kolano. Autor chce opowiedzieć co spotyka różne grupy osób, ale nie jest to w żaden porządny sposób oznaczone i robi się z tego wielki misz-masz. Wystarczyłoby imię bohatera pod tytułem rozdziału, albo coś w tym stylu, żeby czytelnik nie tracił wątku i wiedział w jakim punkcie na mapie się znajduje. Ja ciągle się gubiłam i nie wiedziałam co czytam, ani o kim czytam, więc musiałam o tym wspomnieć.

Według mnie byłoby o wiele lepiej gdyby autor skupił się na Nessie, bo tylko jej rozdziały były dla mnie interesujące. Kompletnie niepotrzebne jest zapychanie tej książki rozdziałami poświęconymi Anto i Aoife. Gdyby historia dotyczyła tylko Nessy, a jej zmagania z systemem i Szaroziemią były ciekawiej opisane, to byłaby naprawdę bardzo dobra książka. Ale nie jest. Trudno.

Cudem dotrwałam do końca. Niestety nawet zakończeniu nie udało się wbić mnie w fotel. A pragnę zaznaczyć, że jestem czytelnikiem, którego łatwo zachwycić! I co tu więcej mówić... po prostu strasznie mi się nie podobało. Ogólny pomysł na fabułę jest ekstra, ale jego rozwinięcie i realizacja kuleje jak główna bohaterka, Nessa. Szkoda, bo potencjał był ogromny.

Przerażający atak na szkołę Nessy daje początek polowaniu na zdrajców, którzy przeżyli Wezwanie. Wina dziewczyny jest oczywista, nikt nie wątpi, że spiskowała z Sídhe. Za karę Nessa zostaje odesłana do koszmarnej Szaroziemi, gdzie czeka na nią tylko ból i cierpnie.


Ależ ja się męczyłam w trakcie czytania drugiej części The Call... Miałam nadzieję, że druga część tej serii...

więcej Pokaż mimo to

6

Cytaty

Więcej
Peadar Ó Guilín The Call: Inwazja Zobacz więcej
Peadar Ó Guilín The Call: Inwazja Zobacz więcej
Peadar Ó Guilín The Call: Inwazja Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd