Wszystkie dziewczyny Wertera

Okładka książki Wszystkie dziewczyny Wertera
Jakub Łaszkiewicz Wydawnictwo: Wydawnictwo WasPos literatura młodzieżowa
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Wydawnictwo:
Wydawnictwo WasPos
Data wydania:
2018-05-28
Data 1. wyd. pol.:
2018-05-28
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366070028
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
566
141

Na półkach:

Bycie uczniem liceum to, wbrew temu, co czasem myślą i mówią dorośli, ciężkie zadanie. Nie dość, że trzeba chodzić na lekcje matematyki, to jeszcze nauczyciele są upierdliwi, kumple robią głupie żarty, a w domu wcale nie ma odpoczynku. Tomek przeżywa to każdego dnia. Wie też, że największy problem to... problem z kobietami. Mimo że jego wybranką jest najładniejsza dziewczyna w szkole, chłopak nie może się oprzeć, kiedy na horyzoncie pojawia się ktoś, kto wydaje się tak idealny, że aż nierealny. I niby jak tu znaleźć równowagę pomiędzy rozpadającą się rodziną, znajomymi, nauką a porywami serca?

„Druga powieść szesnastolatka!” – takim hasłem reklamowano „Wszystkie dziewczyny Wertera”. Trzeba przyznać, że robi to spore wrażenie, tym bardziej, że o debiucie Jakuba Łaszkiewicza co nieco słyszałam; tak charakterystyczny tytuł jak „Kalesony Sokratesa” po prostu musiał zapaść mi w pamięć. Na dodatek to, co obiło mi się o uszy, było przeważnie pozytywne, co sprawiło, że za drugą powieść autora zabrałam się z prawdziwym entuzjazmem. Mieć 16 lat i już dwie powieści na koncie? Chyba niejeden pisarz może się czymś takim pochwalić. Pytanie tylko, czy wydawanie książek to nie jest coś, do czego trzeba odpowiednio dojrzeć.
„Wszystkie dziewczyny Wertera” czyta się rewelacyjnie. Styl jest lekki, niesamowicie naturalny, naszpikowany potocyzmami, wśród których nie brakuje też wulgaryzmów – ot, młodzieżowy język w najczystszej postaci, używany zresztą przez reprezentanta tej grupy społecznej. Książka jest z rodzaju tych, które można połknąć naraz, za jednym posiedzeniem. Barwność świata przedstawionego szybko was wciągnie i zaangażuje, będziecie po prostu chcieli towarzyszyć Tomkowi w jego kolejnych przygodach. Trzeba przyznać, że warsztat Łaszkiewicza jest naprawdę imponujący, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego wiek. Autor już teraz sprawnie konstruuje dialogi, przez co nie wypadają sztucznie, a i kreacja bohaterów jest całkiem niezła. Z takim zapałem i talentem wróżę naprawdę ciekawą karierę.
Problem w tym, że fabuła powieści zmierza właściwie... donikąd. Zalążek poważniejszego, bardziej zajmującego zagadnienia został zepchnięty w kąt – mowa tu oczywiście o tym, co dzieje się w domu rodzinnym Tomka. Fajnie, że w tak dowcipnej i niezobowiązującej książce znalazło się odrobinę miejsca na bardziej kłopotliwe tematy. Niestety przez większość czasu obserwujemy po prostu perypetie nastoletniego chłopaka, o których oczywiście czyta się z zainteresowaniem, zwłaszcza że główny bohater budzi sympatię (nawet pomimo jego nieco bucowatego traktowania dziewczyn), ale to wszystko. Jest zabawnie, jest przyjemnie... i to tyle. Za główną oś fabularną autor uczynił wątek poznania tajemniczej Amelii, która fascynuje Tomka od samego początku, mimo że ten ma przecież dziewczynę i absolutnie nie powinien się interesować nikim innym. Motyw ma jakieś tam rozwinięcie i punkt kulminacyjny – pojawia się nawet nieoczekiwany zwrot akcji – ale to zdecydowanie za mało, żeby powieść była wielowymiarowa, a tło wydarzeń pełne. Wydaje mi się, że opisywanie szkolnych i pozaszkolnych przygód młodego chłopaka nie jest wystarczającym materiałem na książkę. Bardzo to życiowe i sympatyczne, jednak niewiele wnosi do życia, przez co o „Wszystkich dziewczynach Wertera” zapomina się równie szybko, co trwa przeczytanie całości. W związku z tym rodzi się we mnie wątpliwość, czy Jakub Łaszkiewicz powinien był zadebiutować tak wcześnie. Zdolności są tutaj ogromne, bo wykonanie i kreatywność są, tyle że to nie wystarcza, by zawojować rynek wydawniczy.
Największym atutem powieści jest z pewnością humor. Jeśli sam autor jest w prywatnym życiu chociaż w połowie tak żywiołowy i zabawny, to naprawdę zazdroszczę jego znajomym. Żarty w książce, zarówno te słowne, jak i sytuacyjne, sypią się jak z rękawa, nie są jednak w żaden sposób wymuszone, autentycznie budzą uśmiech i sprawiają, że czytanie staje się czystą rozrywką. Bardzo podobały mi się także wstawki z tekstów piosenek, które pojawiały się przed każdym rozdziałem; nie dość, że wprowadzały dodatkowy element humorystyczny, to jeszcze świetnie nawiązywały do tematyki poszczególnych części.
„Wszystkie dziewczyny Wertera” to lekka, wciągająca opowieść, idealna dla młodzieży, ale także dla starszych czytelników, którzy chcą sobie przypomnieć, jak wygląda świat widziany z perspektywy nastolatka. Czyta się świetnie i gwarantuję, że nie odczujecie po drodze żadnego zażenowania. Fabularnie książka nieco kuleje, uważam, że materiału na akcję z prawdziwego zdarzenia jest tutaj zdecydowanie za mało; to jedynie podwaliny pod coś, co może się w przyszłości okazać naprawdę porządną, tworzoną ze smakiem literaturą. Trzymam mocno kciuki za autora, bo osoby z takim potencjałem są zdecydowanie potrzebne.

rude-pioro.blogspot.com

Bycie uczniem liceum to, wbrew temu, co czasem myślą i mówią dorośli, ciężkie zadanie. Nie dość, że trzeba chodzić na lekcje matematyki, to jeszcze nauczyciele są upierdliwi, kumple robią głupie żarty, a w domu wcale nie ma odpoczynku. Tomek przeżywa to każdego dnia. Wie też, że największy problem to... problem z kobietami. Mimo że jego wybranką jest najładniejsza...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1095
827

Na półkach: ,

Zaczynając od okładki, nie jest jakoś specjalnie piękna, chociaż charakterystyczna. Jak dla mnie strasznie razi w oczy - czarno białe ludki jako tło, a na nim żółty tytuł lektury. Zresztą kolorystyka niemal identyczna, jak w debiucie autora. Nie posiada skrzydełek, co niestety nie dodaje ochrony przed urazami mechanicznymi.

Białe strony - niestety - wiem, że są czytelnicy, którzy ich nie lubią. :( Duża czcionka, która ułatwia nam szybsze czytanie, lżejsze dla oczu. Marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane.

W recenzowanej lekturze napotkamy również rysunki. Nie w jakiejś ogromnej ilości, ale jednak są gdzieniegdzie. ;)

Gdzieś tam wypatrzyłam literówkę, ale nie było ich zbyt wiele - nie raziły w oczy. ;)

Moje drugie podejście do autora i już przy pierwszej myśli podczas tej lektury - wiedziałam, że czyta się lżej. Pióro młodego pisarza stało się bardziej przyjazne, lżejsze w odbiorze i takie jakieś... lepsze. Nie twierdzę, że Jakub zrobił ogromny krok do przodu, ale postęp jest zauważalny. Byłam bardzo ciekawa tego, czy powstanie jakaś lektura po Kalesonach Sokratesa. Jak wiecie lubię ryzykować, czytać debiuty, a następnie z reguły zawsze trzymam mocno kciuki, by pojawiły się następne książki. By móc obserwować przemianę, a co lepsze - cieszyć się z niej. Łaszkiewicz posługuje się młodzieżowym slangiem, przekleństwa były, więc uwaga! - dla młodszych czytelników.

Jednak na mej twarzy pojawiło się zdziwienie, zaskoczenie i chęć dyskusji. Niemniej jednak patrząc na całość, nie było źle, chociaż o wiele lepiej niż przy debiutanckiej powieści. Mam nadzieję, że dane mi będzie jeszcze kiedyś poznać kolejne lektury autora, bo będzie ćwiczył swój warsztat cały czas. (mam nadzieję)


Postacie w tej historii nie zostały jakoś szczególnie scharakteryzowane. Owszem, dało się ich polubić na moment czytania, ale jakoś nie zyskali szczególnie mojej sympatii. Wiecie co? Chyba się starzeję. Ja wiem, że to młodsze grono bohaterów, że nie powinnam się wywyższać bo znowuż taka stara nie jestem, ale... No nie potrafiłam ich w sposób bliski polubić, zaakceptowałam ich, a teraz jakoś mi się za nimi nie tęsknie. Podejrzewam, że gdybym była trochę młodsza, może bardziej bym ich polubiła. Jednak nie byli dla mnie ani wzorem do naśladowania, takie dzieciaczki z gimnazjum, lub pierwsza klasa szkoły średniej. :P Także byli w porządku, takie proste postacie, bez szału.


Akcja gnała tutaj na łeb na szyję, mało było momentów, gdy nic się nie działo. Zawsze coś spadało na nas w ostatniej chwili i zmieniało wszystko. Dlatego książkę przeczytałam migiem i została z niczym. Chociaż...

Przyznam, że młody pisarz próbował podjąć się tematów trudnych, jednak nie do końca je rozwinął. Przedstawił, owszem, chociaż za mało moim zdaniem skupił się na emocjach i dokładnym rozpatrzeniu, rozmyśleniu jednej z sytuacji. Jeśli przeczytacie Wszystkie dziewczyny Wertera, będziecie wiedzieć, o co mi chodzi. Także za to duży plus, pochwała się należy, jak najbardziej.

Chwilami na moich ustach gościł uśmiech, a chwilami przygryzałam wargę jak mam to w zwyczaju i zastanawiałam się, czym mnie znów autor zaskoczy na nowej stronie. :)

Zaczynając od okładki, nie jest jakoś specjalnie piękna, chociaż charakterystyczna. Jak dla mnie strasznie razi w oczy - czarno białe ludki jako tło, a na nim żółty tytuł lektury. Zresztą kolorystyka niemal identyczna, jak w debiucie autora. Nie posiada skrzydełek, co niestety nie dodaje ochrony przed urazami mechanicznymi.

Białe strony - niestety - wiem, że są...

więcej Pokaż mimo to

avatar
543
494

Na półkach:

Tomek Werter to zwyczajny, sympatyczny nastolatek, obecnie uczęszczający do liceum. Jak na wiek przystało, właśnie przeżywa swoje pierwsze miłości, szkolne problemy a także rozterki związane z dalszą przyszłością, zwłaszcza zawodową. Jego życie jest pełne szalonych zawirowań, do czego szczególnie przyczynia się paczka żywiołowych przyjaciół. Weseli koledzy wybitnie popisali się w dniu urodzin chłopaka, nie tylko wymyślili mu zabawne, wręcz zawstydzające zadanie do wykonania, ale również zorganizowali przyjęcie niespodziankę, które niesłychanie namieszało w związku Tomka. Nastolatek w chwili zapomnienia solidnie nadwyrężył zaufanie ukochanej, jednak całe zajście skłoniło go też do zadumy nad sensem dalszego funkcjonowania ich niespokojnego związku. Chłopak musi stanąć przed trudnym wyborem, a następnie ponieść odpowiedzialność za podjęte decyzje. Sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy do puli młodzieńczych problemów dochodzą kłopoty rodziców.



Czy młodość rzeczywiście jest tak beztroska i nieskomplikowana?





Książka Jakuba Łaszkiewicza dla wielu czytelników była prawdziwym zaskoczeniem. Powodem jest młody wiek autora, który udowodnił, iż by napisać dobrą powieść, wcale nie trzeba być pełnoletnim. Jego młodość w tym wypadku jest ogromnym atutem, gdyż z historii bije autentyczny przekaz, jaki nam, osobom dojrzalszym, nie tylko umożliwia dogłębnie poznać rozterki nastolatków, ale także pozwala cofnąć się w czasie, do dawnych lat.



Wiek dojrzewania rządzi się swoimi prawami, to okres poszukiwań, kształtowania osobowości. Cechuje go również młodzieńczy bunt oraz przeświadczenie, że obecne problemy mają ogromną wagę, i tak w rzeczywistości jest. Życie nastolatków kręci się głównie wokół obowiązków szkolnych, relacji z kolegami a także pierwszej miłości, która potrafi całkowicie odebrać głowę. Relacje międzyludzkie bywają również skomplikowane, co autor przedstawił w dość obrazowy sposób. Nie brakuje zazdrości, zaborczości czy nawet zemsty. Na szczęście jest tu także miejsce na prawdziwą przyjaźń, beztroskę, czy poczucie humoru, jakie pozwala oderwać się od wszelkich rozterek.



Kto mógłby w bardziej sugestywny sposób nakreślić rzeczywistość nastolatków, jak nie młody chłopak, który zmaga się z nią na co dzień? Wspomnienia dorosłych z czasem stają się wypłowiałe, niedokładne, niekiedy nawet nie wierzymy, że przejmowaliśmy się czymś tak bardzo. "Wszystkie dziewczyny Wertera" umożliwia nam mentalną podróż do przeszłości, pozwala znów poczuć się młodo, przypomnieć sobie, co kiedyś stanowiło dla nas największą wartość, ale też zrozumieć zachowanie własnych dzieci. Dla osób w wieku dorastania natomiast, może stanowić świetny poradnik, gdyż analizując błędy bohatera, nie sposób nie wyciągnąć głębszych wniosków.



Należy również wspomnieć o stylu autora, który jest nienaganny. Cechuje go lekkość, przystępność oraz sugestywność. Nie zabrakło też świetnego poczucia humoru, dzięki czemu nie tylko błyskawicznie pochłaniamy kolejne strony, ale także notorycznie się uśmiechamy. Czytając o zwariowanych pomysłach kolegów Tomka, wielokrotnie wracałam myślami do szkolnych lat i wspominałam zabawne sytuacje, na które już teraz z pewnością bym się nie odważyła.



Jakub Łaszkiewicz naszkicował również doskonałych, barwnych bohaterów. To zwyczajni ludzie, którzy posiadają całą paletę wad i zalet, jak każdy dokonują trudnych wyborów, popełniają błędy a także ponoszą konsekwencje swoich nieodpowiedzialnych decyzji. Nie sposób ich nie polubić, momentalnie stają się bliscy i kibicujemy im do ostatniej strony.



"Wszystkie dziewczyny Wertera" jest lekką, zabawną i niezwykle przyjemną książką, nadzwyczaj obrazowo przedstawiającą słodko-gorzkie życie nastolatków. To idealne połączenie rozrywki z zadumą, gdyż pod solidną dawką świetnego humoru znajdziemy również głębsze przesłanie. Moim zdaniem powieść zalicza się do grupy lektur idealnych na lato, funduje niesłychany relaks, odrywa od szarej rzeczywistości, ale także uczy dystansu do samego siebie i umożliwia powrót do młodzieńczych lat, do których przecież każdy z nas ma ogromny sentyment. Jeśli macie ochotę na łagodną, wesołą i pokręconą historię, ta pozycja was zachwyci! Polecam gorąco!

Tomek Werter to zwyczajny, sympatyczny nastolatek, obecnie uczęszczający do liceum. Jak na wiek przystało, właśnie przeżywa swoje pierwsze miłości, szkolne problemy a także rozterki związane z dalszą przyszłością, zwłaszcza zawodową. Jego życie jest pełne szalonych zawirowań, do czego szczególnie przyczynia się paczka żywiołowych przyjaciół. Weseli koledzy wybitnie popisali...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
537
409

Na półkach: , , ,

"Wszystkie dziewczyny Wertera" to druga powieść Jakuba Łaszkiewicza, w której autor przybliża nam problemy dzisiejszych nastolatków oraz jak to rzeczywiście jest z tymi dziewczynami! A to wszystko oczywiście z dużym przymrużeniem oka.
To historia przedstawiająca losy młodego chłopaka. Tomek dopiero poznaje uroki i przekleństwa życia w związku z kobietą, a raczej nastolatką, która podobnie do chłopców w młodym wieku szybko wybuchają złością, są emocjonalne oraz zbyt pochopnie wyciągają wnioski. Chłopak zmaga się z interesującymi przygodami, które są mu fundowane przez szalonych znajomych. A kiedy na jego drodze pojawia się tajemnicza dziewczyna, nie może przestać o niej myśleć. Ma on również problemy w rodzinie, co sprawia, że jego postać wydaje nam się bliższa. Książka ta to zabawna, momentami przykra opowieść o młodzieńczych latach, które każdy z nas przeżył lub na nie dopiero oczekuje. I to właśnie do tych czytelników kieruje mocne słowa polecenia. Da ona Wam obraz, może momentami przekomiczny, jednak zdecydowanie prawdziwej relacji damsko-męskich, w których jest pełno miłości, zawahania, niepewności oraz niezdecydowania. Pomimo sporej różnicy wieku pomiędzy mną, a autorem tej powieści, spokojnie i bez większych problemów skończyłam lekturę tej książki, a zabawne sytuacje z życia Tomka przypomniały mi jak wyglądały moje lata licealne oraz jak mocno zmieniło się aktualnie moje życie oraz myślenie na wiele tematów. To sprawia, że "Wszystkie dziewczyny Wertera to książka warta poznania nie tylko przez młodych czytelników, ale i też tych starszych, doświadczonych, którzy młodość szkolną muszą sobie przypominać.
Ta niewielka książka pozwoli każdemu wrócić się w czasie lub dostrzec to, że świat - mimo, że ciągle gna do przodu to w pewnych aspektach tak na prawdę to nigdy się nie zmienia. Polecam!

"Wszystkie dziewczyny Wertera" to druga powieść Jakuba Łaszkiewicza, w której autor przybliża nam problemy dzisiejszych nastolatków oraz jak to rzeczywiście jest z tymi dziewczynami! A to wszystko oczywiście z dużym przymrużeniem oka.
To historia przedstawiająca losy młodego chłopaka. Tomek dopiero poznaje uroki i przekleństwa życia w związku z kobietą, a raczej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
333
94

Na półkach: , , , , ,

Powieść obyczajowa napisana przez szesnastolatka? Czy to się może udać? O tym możemy się przekonać, czytając „Wszystkie dziewczyny Wertera”!


Tomek jest uczniem pierwszej klasy liceum. W dniu swoich siedemnastych urodzin dostaje dziwne wskazówki, które doprowadzają go na jego imprezę urodzinową. Tam pojawia się dziewczyna, która jak każda inna przedstawicielka tej płci może zmienić jego życie w piekło.


Okazuje się, że życie chłopaka zaczyna się komplikować, gdy nowo poznana dziewczyna nie chce zniknąć z jego myśli. Dodatkowo w szkole pojawiają się dresiarze, matematyk nie chce dać Tomkowi spokoju, a rodzice, zamiast go w tym czasie wspierać, kłócą się o drobiazgi.

Jak to jest z tymi dziewczynami? Czy rzeczywiście tylko przewijają się przez życie, a później chłopcy o nich zapominają?


W życiu Tomka było wiele dziewczyn. Jedne były tylko koleżankami, inne przyjaciółkami, a z jeszcze innymi chodził na randki. A jak z nimi nie postępować? To właśnie w tej książce pokazuje Jakub Łaszkiewicz!


Z bardzo mieszanymi uczuciami sięgałam po tę powieść. No bo nie oszukujmy się – co może nam ukazać szesnastolatek? Gdy dowiedziałam się, że to już druga napisana przez niego książka, poprzeczka trochę się podniosła – skoro wcześniej pojawił się na rynku, to może jednak naprawdę dobrze mu idzie pisanie?


Tytuł powieści jest bardzo sugestywny – zanim zaczęłam czytać tę powieść, miałam wizję bohatera werterycznego, zapewne cierpiącego z powodu niespełnionej młodzieńczej miłości, ogarniętego depresją i z nacięciami na nadgarstkach. A kogo znalazłam? Chłopca, który łamie dziewczęce serca, jest nieświadomy tego, co dzieje się w jego życiu, ale za to pisze wierszyki. Przyznaję, trochę się w tym miejscu zawiodłam.


Przed każdym z rozdziałów można znaleźć cytaty z różnych filmów, piosenek. Niektóre z nich były naprawdę świetne, dobrze dopasowane do dalszej treści. Ale znowu – trochę mnie zabolało, kiedy przeczytałam „serio, Abba?”, kiedy dzieciak był na dyskotece, a później czytałam cytaty z piosenek Taco Hemingwaya… Nie mówię, że były złe, ale i tak – to boli.


Czytając tę książkę, dużo się uśmiałam. Różnie bywało – raz śmiałam się, bo było śmiesznie, a innym razem śmiałam się z powodu infantylności tej książki. Ale śmiech to zdrowie, więc nieważne dlaczego – śmiejmy się i czytajmy!


Książka napisana jest lekko, dzięki czemu szybko się ją czyta. Dodatkowo proces czytania przyspieszony jest z powodu niewielkiej liczby stron. Zdarzało mi się, że niektóre rozdziały musiałam zmęczyć, ale większość czytało mi się przyjemnie i złe wrażenie zniknęło.


Cudowną postacią w tej książce była babcia Tomka. Moim zdaniem jest to najlepiej wykreowana przez autora postać, zabawna, waleczna, w razie potrzeby wredna i oczywiście troskliwa. Gdy widziałam, że w danej scenie wystąpi babcia, od razu wiedziałam, że będzie ciekawie i na mojej twarzy pojawiał się uśmiech.


Trzeba też przyznać, że pośród wielu problemów z dziewczynami, Tomek umiał je ładnie potraktować na randce. Choć na co dzień był raczej postacią nudną, nieromantyczną (choć przydomek Werter sugerował trochę inaczej…), tak na randkach mnie zaskakiwał tym, jak bardzo dbał o to, by wszystko poszło po jego myśli. A czasami naprawdę musiał się namęczyć, by uzyskać taki efekt!


Bardzo ciężko jest mi określić, komu polecałabym tę powieść. To nie jest literatura piękna i nie można tego od niej oczekiwać. Mam świadomość, że gdybym czytała ją w wieku 13 lat, prawie na pewno by mi się bardzo spodobała. Teraz była to dla mnie książka dla rozluźnienia, raczej do pośmiania się aniżeli do wyciągnięcia czegoś głębszego. Jeżeli ktoś właśnie tego szuka – ta powieść spełni jego oczekiwania.

http://olabylexi.blogspot.com/2018/05/wszystkie-dziewczyny-wertera-recenzja-46.html

Powieść obyczajowa napisana przez szesnastolatka? Czy to się może udać? O tym możemy się przekonać, czytając „Wszystkie dziewczyny Wertera”!


Tomek jest uczniem pierwszej klasy liceum. W dniu swoich siedemnastych urodzin dostaje dziwne wskazówki, które doprowadzają go na jego imprezę urodzinową. Tam pojawia się dziewczyna, która jak każda inna przedstawicielka tej płci...

więcej Pokaż mimo to

avatar
287
239

Na półkach: ,

Lubię sięgać po książki początkujących pisarzy. Wielu z nich potrafiło mnie zaskoczyć i po przeczytaniu jeszcze długo dziwiłam się, że dany tytuł był debiutancką powieścią. Dlatego też z entuzjazmem podeszłam do książki „Wszystkie dziewczyny Wertera”, zwłaszcza zachęcona tym, że autorem jest szesnastolatek.

Czytając książkę już od pierwszych stron widać, że mamy do czynienia z początkującym pisarzem. W historii brakuje opisów, które zarysowałyby wygląd miejsc (szkoły, pokoju nastolatka, klubu) czy chociażby osób i pozwoliłyby czytelnikowi wyobrazić sobie otaczającą bohaterów rzeczywistość. Dlatego ciężko nazwać mi tę książkę, liczącą sobie ponad 150 stron powieścią. Bardziej pasuje mi do niej określenie nowelka bądź opowiadanie, gdyż autor przedstawia jedynie szereg następujących po sobie wydarzeń, serwuje ubogie opisy wyglądu zewnętrznego postaci oraz miejsc. Z historii ciężko ten wywnioskować gdzie toczy się akcja historii, gdyż wiemy tylko, że jest to jakieś miasto z parkiem, klubem, galerią handlową i tramwajami. Mimo to historia jest dobrze i w lekki sposób opisana a co najważniejsze spójna.

„Wszystkie dziewczyny Wertera” to historia opowiadająca o perypetiach Tomka z płcią przeciwną. Akcja toczy się przede wszystkim wokół szkoły, przyjaciół głównego bohatera oraz jego podbojów miłosnych. Tomek to taki kochaś, typ chłopaka, którego w realnym życiu nigdy bym nie zaakceptowała. Wiele zachowań, które w jego mniemaniu były "niewinne" ja postrzegałam w zupełnie inny sposób. Jednak wszystkie działania chłopaka prowadziły do sedna tej historii i niosły za sobą przesłanie jak nie postępować z dziewczynami. Bo przecież z dziewczynami się nie zadziera.

Do historii należy podejść z dystansem, jednak pewnych wydarzeń nie byłam w stanie zaakceptować. Choć czasy szkoły średniej mam za sobą, to jednak uważam, że nie wszystkie zachowania uszłyby uczniom na sucho lub bez echa, jak np. dwóch nieznajomych dresiarzy, którzy nie przypominają uczniów swobodnie biegają sobie po szkolnych korytarzach, a za rozróbę w klasie głównego bohatera nauczyciele nie wyciągają konsekwencji? Zabrakło mi w tym realizmu. Jednak niektóre rzeczy pozostają niezmienne, jak chociażby piekielna matematyka i nauczyciel z piekła rodem.

Kolejną rzeczą, która zaczęła drażnić mnie w połowie historii to słowo "ryj". Rozumiem, że autor stosuje język młodzieżowy, który wprowadzić czytelnika w świat nastolatków, ale gdy po raz kolejny przeczytałam "drzeć ryj" ,"dostać w ryj", "zamknąć ryj" to poczułam się zniesmaczona. Mam za sobą sporo książek z gatunku Young Adult i mimo mniej „młodzieżowego” słownictwa nie traciły na klimacie.

Przyznam otwarcie, że oczekiwałam po tej książce czegoś więcej. Liczyłam, że historia czymś mnie zaskoczy. Niestety fajerwerków nie było. Sama próbowałam swoich sił w pisaniu, więc wiem, że nie jest to tak przyjemna praca, jakby się mogło wydawać. Jednak widzę potencjał tkwiący w młodym autorze i trzymam kciuki, aby rozwijał się w tym kierunku. W „Dziewczynach Wertera” zabrakło mi przede wszystkim opisów, które wzbogaciłyby historię i nadały jej głębi. Za to książka wiele razy wywołała uśmiech na mojej twarzy. Komu mogę polecić książkę? Szczególnie młodym osobom, które szukają zabawnej i lekkiej historii oraz nastoletnich bohaterów, z którymi mogą się utożsamiać.

Lubię sięgać po książki początkujących pisarzy. Wielu z nich potrafiło mnie zaskoczyć i po przeczytaniu jeszcze długo dziwiłam się, że dany tytuł był debiutancką powieścią. Dlatego też z entuzjazmem podeszłam do książki „Wszystkie dziewczyny Wertera”, zwłaszcza zachęcona tym, że autorem jest szesnastolatek.

Czytając książkę już od pierwszych stron widać, że mamy do...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1178
456

Na półkach: ,

Sami pewnie wiecie, jak życie w szkole potrafi być trudne. Dużo nauki, nowe znajomości i pierwsze związki. Tomek wie coś na ten temat. W swoje urodziny ląduje w stroju Batmana pod klubem dla homoseksualistów i zaatakowany przez dresiarzy. Ciekawe urodziny? Jego życie nie jest usłane różami i przyjdzie mu się zmierzyć z jeszcze trudniejszymi przygodami. Jak to przetrwać? Kto okaże się przyjacielem, a kto wrogiem?

Mogę już z góry powiedzieć, że napisanie tej recenzji jest dla mnie dość trudne, ponieważ nie wiem co myśleć konkretnie o tej powieści. Postaram sie Wam to jakoś rozjaśnić, jednak niczego nie obiecuje...

Zacznijmy od tego, że książka jest napisana przez bardzo młodego autora, który chyba jest nawet młodszy ode mnie. I podziwiam go za to. Naprawdę gratuluję mu sukcesu w takim wieku. Dlatego też miałam do powieści trochę inne podejście, wiedziałam, że nie mogę porównywać jej do historii innych starszych i bardziej doświadczonych pisarzy, no i tu zaczyna pojawiać się problem.

"Wszystkie dziewczyny Wertera" są napisane bardzo młodzieżowym stylem. Już na pierwszej stronie da się wyczuć, że autor jest bardzo młody. Poza tym Pan Jakub skupia się przede wszystkim na dialogach i akcji. Brakowało mi opisów miejsc, przemyśleń bohatera i tych rozterek, które siedziały w jego głowie. Niby fajnie, że ciągle coś się działo, ale no opisy też są ważne.

Za to bohaterowie są mocną stroną tej powieści. Naprawdę polubiłam większość z nich. Każdy był inny i miał swoje problemy. Autor postawił na różnobarwność postaci i to mu się bardzo udało. Najbardziej zaskakują żeńskie postacie!

Miałam też jeszcze jeden problem. Tak jak wspominałam książka skupia się przede wszystkim na akcji, no i dobra. Tylko że te wydarzenia były mało realne. Takie rzeczy mogły wydarzyć się tylko w filmach. No i czasami przeszkadzało, oczywiście i śmieszyło, jak babcia i patelnia (Ci co czytali, wiedzą o co mi chodzi). Ale kurde serio, te wydarzenia były mało prawdopodobne przy naszych realiach. Wiem, że autor chciał dać więcej akcji, ale chyba ciut to zostało przesadzone.

Warto też wspomnieć o tym, że w książce znajdziemy obrazki z danych scen. Zostały one przedstawione w zabawny sposób! Miło się na to patrzyło i czytało a poszczególnych wydarzeniach. Dla mnie to zdecydowanie na plus!

Podsumowując, niestety książki nie mogę ani polecić ani odradzić. To dobra książka na zrelaksowanie się, którą można w błyskawicznym tempie pochłonąć, ale do naszego życia nic nie wniesie nowego. Z pewnością będę śledzić nowości spod pióra tego autora i jestem pewna, że każda kolejna będzie coraz lepsza!

Sami pewnie wiecie, jak życie w szkole potrafi być trudne. Dużo nauki, nowe znajomości i pierwsze związki. Tomek wie coś na ten temat. W swoje urodziny ląduje w stroju Batmana pod klubem dla homoseksualistów i zaatakowany przez dresiarzy. Ciekawe urodziny? Jego życie nie jest usłane różami i przyjdzie mu się zmierzyć z jeszcze trudniejszymi przygodami. Jak to przetrwać? Kto...

więcej Pokaż mimo to

avatar
455
409

Na półkach: ,

„Wszystkie dziewczyny Wertera” to książka, którą powinnam przeczytać jakieś trzynaście lat temu. Niestety, w tamtym czasie autor miał dopiero trzy latka, więc nie był wstanie oświecić mnie w temacie funkcjonowania psychiki młodego chłopaka i jej wpływu na zachowanie przeciętnego nastolatka. Serio, ta książka mogłaby być swojego rodzaju poradnikiem zarówno dla płci męskiej jak i żeńskiej. Jedni mogli by czerpać wiedzę jak postępować z młodymi kobietami, a one mogłyby z kolei mieć ściągę co takiemu jeszcze nie mężczyźnie siedzi w głowie. Jakby nie patrzeć i jedni i drugie mają się za dojrzalszych niż są w rzeczywistości, co prawda ja już dawno do szkoły nie chodzę i do grona młodych gniewnych się nie zaliczam, ale myślę, że aż tak wiele się nie zmieniło. Swoją drogą ta książka idealnie nakreśla czasy szkolne i można sobie to i owo przypomnieć, choćby strach przed lekcją matematyki. Oczywiście nie o samej szkole będzie mowa. Mamy dawkę nastoletnich związków, a jak wiadomo te bywają skomplikowane, szybko się zaczynają, a potrafią skończyć jeszcze szybciej. Spora dawka koleżeństwa i zachowania ówczesnej młodzieży. Perypetie współczesnego Wertera zostały opisane lekko, przyjemnie i z humorem. Ze stylu autora przebija się dystans, młodzieńcza krew, dowcip, ironia, ale także cięższy kaliber tematyczny się tutaj znajdzie. Płynnie przeskakujemy z akcji na akcję, nie wieje nudą i przyznam, że chwilami autor może nawet zaskoczyć dynamiką w rozkręcającej się fabule. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona i dostałam więcej niż oczekiwałam, od tak młodego autora. Ma on do przekazania to i owo, myślę, że zarówno czytelnikom jego pokolenia jak i tym starszym. Im dalej w las tym bawiłam się lepiej i nie mogłam się oderwać od lektury. Wiecie co? Chętnie przeczytałabym ciąg dalszy! Częściej chciałabym być tak zaskakiwana przez autorów.

Podsumowując: „Wszystkie dziewczyny Wertera” to cieniutka książeczka, która przywróci wam młodość i czasy szkolne. Poczujecie smak pierwszych miłości, zazdrości, koleżeństwa, strachu przed kolejną pałą z matmy. Będą momenty, gdzie naprawdę parskniecie śmiechem albo zdziwi to do czego zdolna jest dzisiejsza młodzież. To lektura idealna żeby się zrelaksować. Na koniec powiem tylko tyle, chłopak ma talent i jeśli będzie go rozwijał, to niejeden raz może nas w przyszłości zaskoczyć.

http://www.zapiski-okularnicy.pl/2018/05/wszystkie-dziewczyny-wertera-jakub.html

„Wszystkie dziewczyny Wertera” to książka, którą powinnam przeczytać jakieś trzynaście lat temu. Niestety, w tamtym czasie autor miał dopiero trzy latka, więc nie był wstanie oświecić mnie w temacie funkcjonowania psychiki młodego chłopaka i jej wpływu na zachowanie przeciętnego nastolatka. Serio, ta książka mogłaby być swojego rodzaju poradnikiem zarówno dla płci męskiej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
831
66

Na półkach:

Pełna recenzja: https://toreador-nottoread.blogspot.com/2018/03/ciekawe-zastosowanie-stroju-batmana.html

Ta. Książka. Nie. Mogła. Mnie. Bardziej. Zaskoczyć. Gdy pierwszy raz spotkałam się z określeniem, że Wszystkie dziewczyny Wertera napisał szesnastolatek i że jest to już jego druga powieść, to sądziłam, że ktoś sobie ze mnie żartuje. Zaryzykowałam spotkanie z piórem Jakuba Łaszkiewicza i…

Po pierwsze, styl! W ogóle nie czuć, że autorem jest tak młoda osoba. Wszystko jest przemyślane i starannie napisane. Klnie się wtedy, kiedy trzeba, myśli się o tym, co trzeba, robi się to, co się robić powinno. Książka napisana jest w bardzo lekki sposób, ale równocześnie profesjonalny!

Rzecz druga wynika poniekąd z pierwszej. W końcu dostajemy perspektywę prawdziwego nastolatka, który doskonale wie, o czym mówi. Złośliwy nauczyciel od matematyki? Załatwione. Kłócący się rodzice? Sì. Problemy z dziewczynami? Jak najbardziej. Wszystko zostało opisane dokładnie tak, jak to wygląda w normalnym świecie. Nikt lepiej nie opowie o życiu nastolatków niż sam jeden z nich, prawda?

Przy okazji dostajemy sporą dawkę typowego polskiego humoru i, moje kolejne pozytywne zaskoczenie, tutaj są obrazki! Co najlepsze, nie są one randomowo porozrzucane po całej książce, tylko dopasowane są odpowiednich sytuacji.

Mój jedyny problem ze Wszystkimi dziewczynami Wertera dotyczy sposobu pisania wątków drugoplanowych. Te główne były świetnie zarysowane, autor budował je na przestrzeni całej książki i sprawiał, że coraz lepiej poznawaliśmy bohaterów, jednak jeśli chodzi o postacie robiące tło dla historii, ale mające na nią wpływ, już nie poszło tak dobrze. Często autor wrzucał jakieś ważne fakty w momencie, w którym były mu potrzebne do bieżących wydarzeń. Wiecie, tak jakby zapomniał wspomnieć o nich wcześniej.

Powieść jest krótka, ale zwięzła. Nie ma zbędnego nudzenia czy lania wody. Do tego czyta się ją bardzo przyjemnie. A najlepsza scena z całej książki? Sąd ostateczny z Batmanem i Kapitanem Cebulą! Pozdrawiam tych, co czytali, a tych, co nie czytali, to gorąco zachęcam do lektury!

Pełna recenzja: https://toreador-nottoread.blogspot.com/2018/03/ciekawe-zastosowanie-stroju-batmana.html

Ta. Książka. Nie. Mogła. Mnie. Bardziej. Zaskoczyć. Gdy pierwszy raz spotkałam się z określeniem, że Wszystkie dziewczyny Wertera napisał szesnastolatek i że jest to już jego druga powieść, to sądziłam, że ktoś sobie ze mnie żartuje. Zaryzykowałam spotkanie z piórem...

więcej Pokaż mimo to

avatar
469
324

Na półkach: ,

Ta książka to dla mnie OGROMNE ZASKOCZENIE. Autorem jest 16-latek i w dodatku nie jest to jego pierwsza książka. Niestety "Kalesonów Sokratesa" nie miałam okazji przeczytać, ale teraz jestem przekonana, że będę musiała to nadrobić. Co mnie do niej skusiło? To, że dość rzadko czytam książki pisane przez chłopców/mężczyzn, z ich perspektywy widzenia. Dodatkowo byłam ciekawa słów z okładki, mianowicie "jak NIE postępować z kobietami". Liczyłam na dawkę dobrego humoru i mogę śmiało powiedzieć, że ...właśnie to dostałam!

Byłam bardzo, ale to bardzo pod wrażeniem stylu pisarskiego tak młodego autora. Powiem Wam, że już wiele razy spotkałam większą paplaninę i prostotę u autorów o wiele starszych, czy piszących więcej niż dopiero drugą książkę. Całość historii jest zaprezentowana w niesamowicie zabawny sposób. Gdybym mogła to chyba przepisałabym Wam pół książki. W sumie dobrze, że czytałam ją w formacie PDF, bo w innym przypadku zapewne straciłabym całe pudełko znaczników. Jakub pokazuje nam współczesny świat nastolatków bardzo barwnie, a co najważniejsze... realnie. Nie spotkacie tutaj takiej sytuacji, gdzie dorosły autor stara się "wpasować" do młodzieżowego slangu na siłę bądź opisuje sytuacje oderwane od rzeczywistości. Podobało mi się, że widzimy tutaj stosunkowo poukładaną i kulturalną młodzież. Wiadomo, każdy ma swoje wybryki, ale nie ma tutaj wulgaryzmów, czy szpanerstwa.

Niesamowicie też podobała mi się okładka, która jest taka... nietypowa. W środku znajdziecie również ciekawe i bardzo śmieszne rysunki, które uzupełniają całą akcję. Jednak to, co wywołało we mnie sympatię i pewien sentyment to krótkie wstawki z piosenek i filmów. Najbardziej zakochałam się w Taco Hemingwayu, Kulcie oraz Maleńczuku. Całość świetnie wpasowana jest w resztę tekstu i pokazuje duże obeznanie autora z popkulturą. Nie wiem czemu, ale cięty język i specyficzny polski humor skojarzył mi się z kultowymi, starymi polskimi filami oraz z nowszymi książkami lub filmami Patryka Vegi. Naprawdę ciężko się tutaj nie uśmiać. Fajna, lekko przedstawiona perspektywa miłości nastolatków skojarzyła mi się również z cudowną książką "Graffiti moon", którą bardzo miło wspominam.

Główny bohater to Tomek Werter, który jest licealistą. Powoli zaczyna mieć dość swojej zaborczej i niesamowicie zazdrosnej dziewczyny. Sytuacja szybko się zmienia, kiedy poznaje Amelię. Początkowo dziewczyna wydaje się być dla niego ideałem. Ale jak to często bywa... życie z kobietami dla nastolatków nie jest proste. Chłopak cały czas uczy się jak powinien z nimi postępować oraz no właśnie... jak zdecydowanie z nimi NIE postępować. Wszystko to w gronie jego równie mocno zagubionych przyjaciół. Nastoletnie żarty, pierwsze zauroczenia, miłosne porady, to jeszcze nie wszystko, co tutaj znajdziecie. W domu Tomka też nie zawsze jest kolorowo. Jest babcia, która go wspiera, ale czasem też irytuje oraz rodzice, którzy non stop się kłócą i wzajemnie obwiniają o życiowe niepowodzenia. Jak w tym chaosie odnajduje się chłopak? Sprawdzajcie sami! Zakończenie daje nadzieję na kolejną książkę Jakuba i z takim talentem, jaki tutaj spotkałam naprawdę mam nadzieję, że szybko pojawi się więcej. Zaraził mnie swoim pozytywnym podejściem do życia oraz całym pomysłem na fabułę. KUBA, trzymam kciuki za dalszą karierę pisarską!

Ta książka to dla mnie OGROMNE ZASKOCZENIE. Autorem jest 16-latek i w dodatku nie jest to jego pierwsza książka. Niestety "Kalesonów Sokratesa" nie miałam okazji przeczytać, ale teraz jestem przekonana, że będę musiała to nadrobić. Co mnie do niej skusiło? To, że dość rzadko czytam książki pisane przez chłopców/mężczyzn, z ich perspektywy widzenia. Dodatkowo byłam ciekawa...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wszystkie dziewczyny Wertera


Reklama
zgłoś błąd