rozwińzwiń

Do błyskawicy podobne

Okładka książki Do błyskawicy podobne Ada Palmer
Okładka książki Do błyskawicy podobne
Ada Palmer Wydawnictwo: Mag Cykl: Terra Ignota (tom 1) Seria: Uczta Wyobraźni fantasy, science fiction
525 str. 8 godz. 45 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Terra Ignota (tom 1)
Seria:
Uczta Wyobraźni
Tytuł oryginału:
Too Like the Lightning (2016)
Wydawnictwo:
Mag
Data wydania:
2019-08-23
Data 1. wyd. pol.:
2016-05-10
Liczba stron:
525
Czas czytania
8 godz. 45 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374807159
Tłumacz:
Michał Jakuszewski
Tagi:
kataklizm literatura dla młodzieży ludzkość science fiction walka o władzę wojna Ziemia
Inne
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
155 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
168
131

Na półkach:

Książka od której wysiadają zwoje mózgowe, książka, gdzie każde zdanie trzeba czytać z maksymalną uwagą, książka inna niż wszystkie. Prawdziwa uczta wyobraźni, świetna, niezwykła!

Książka od której wysiadają zwoje mózgowe, książka, gdzie każde zdanie trzeba czytać z maksymalną uwagą, książka inna niż wszystkie. Prawdziwa uczta wyobraźni, świetna, niezwykła!

Pokaż mimo to

avatar
863
150

Na półkach: , , ,

Pierwsze odczucie po doczytaniu ostatnich stron, to rodzaj obezwładniającej relaksacji. Takiej bezrozmnej, takiej cudownie błogiej. Okrutnie zmęczyłem się tą opowieścią, ale nie konceptem tylko formułą narracji.

Abstrakcja narracyjnej formy nijakiej (widziałom, przybyłom, powiedziałom, itd.) skądinąd dobrze charakteryzuje organizację społeczną przyszłości XXVI wieku i oddaje podświadomie spodziewany dzielący nas od tej organizacji dystans. Forma nijaka piekielnie utrudnia i moim zdaniem gmatwa myśli czytelnicze w podążaniu za wątkami opowieści, bo jest ich sporo jednocześnie, a wyostrza to zagubienie mnogość postaci rozwijających akcję przeładowaniem dialogowym. Do pieca dorzuca też terminologia z pasiekowej przyszłości, ale tylko trochę, bo każdemu obytemu z historiami przyszłości oczywistym jest, że język i pojęcia muszą być z tych przyszłości.

Zaintrygował mnie w tej książce natomiast koncept organizacji Świata przyszłości. Nie korporacyjny i nie merkantylny, a społeczny ze swobodnym wyborem przynależności obywatelskiej odklejonym od narodowego balastu przez stępienie praw uzurpowanych narodowo. Wart zastanowienia jest też mechanizm odkupienia społecznych przewin przez tych, których osądzono za niecne postępki.

Tak zorganizowana przyszłość jest konstrukcją w barwach utopii ścierających się i równoważących stronnictw i społeczności (pasiek). Zawiązana w tej soc-utopii intryga jest jednak jak najbardziej nam bliska poszlakami zamysłu pochwycenia władzy światowej. Intryga czai się w cieniu toczącej się akcji, gdzieś na granicy naszego postrzegania i ma doskonale wykoncypowany zapalnik. Jakoś nie mogłem jednak ulokować w tym spisku tak bardzo chronionego daru Bridgera wymykającego się statystycznie kreowanemu porządkowi społecznemu.

Trudna to książka, co przyznaję z niepokojem przed kolejnymi częściami „Terra Inglota". Oby tylko nie stały się stacjami na krzyżowej drodze czytania.

Pierwsze odczucie po doczytaniu ostatnich stron, to rodzaj obezwładniającej relaksacji. Takiej bezrozmnej, takiej cudownie błogiej. Okrutnie zmęczyłem się tą opowieścią, ale nie konceptem tylko formułą narracji.

Abstrakcja narracyjnej formy nijakiej (widziałom, przybyłom, powiedziałom, itd.) skądinąd dobrze charakteryzuje organizację społeczną przyszłości XXVI wieku i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
28
28

Na półkach:

“Posłuchajcie, Chagatai. W każdej fikcyjnej opowieści protagonistą jest ludzkość, a antagonistą Bóg”

“Do błyskawicy podobne” Ada Palmer

Uff, nie było lekko. Dawno tak długo nie walczyłem z książką i samym sobą, by nie odłożyć jej precz i nie przerzucić się na coś łatwiej przyswajalnego. Nie chciałem jednak przerywać tej przygody, bo cholera, miała ona bardzo wiele świetnych momentów. Dużo jest przegadane, rozmowy “władców świata” na temat polityki, filozofii i innych “ważnych” rzeczy zajmują tyle miejsca, że bardzo mało zostało na akcję i fabułę. Kiedy jednak już coś się dzieje, to wyraźnie czujemy, jak ogromny ma to wpływ na cały świat wykreowany przez autorkę i jak potężnie może nim wstrząsnąć. Czytając tę książkę stale towarzyszyło mi uczucie, że tuż obok mnie rozgrywa się walka o wszystko i choć to niebezpieczeństwo nigdy nie zostało nazwane, to jednak zachowanie wszystkich bohaterów daje nam jasno do zrozumienia – szykuje się wielka zmiana. Spisek sięga głęboko i przenika przez wszystkie warstwy społeczne Romanovy, stworzony z trudem system eliminujący z życia pojęcia takie jak religia, narodowość czy tożsamość płciowa pęka u podstaw, a władza elit tego świata zaczyna im się wyślizgiwać z rąk. Czy dojdzie do katastrofy? Czy ludzkość jest gotowa na nadejście nowego Boga?

Jest środek XXV wieku. Mycroft Cranner, skazany za wielokrotne morderstwo na wieczną służbę w charakterze usługowca, zapozna Cię drogi Czytelniku z wydarzeniami, które rozgrywają się co prawda na przestrzeni zaledwie kilku dni, ale odbiją się głośnym echem w całym świecie. Świecie, w którym podział administracyjny niby zniesiono, ale który podzielił się na inne twory, zwane Pasiekami. System administracyjny Pasiek jest bardzo skomplikowany, zarządza nimi tyle ludzi, że trudno się w tym połapać, a na sprawy związane właśnie z ich polityką poświęcono w książce mnóstwo miejsca. Dla nas istotne jest jedno – w baszu (domu) Saneer-Weeksbooth ma miejsce tajemnicze zdarzenie, które ściąga na niego uwagę całego świata. Basz ten jest odpowiedzialny za funkcjonowanie autolotów, czyli najważniejszego środka komunikacji w świecie Romanovy. Do tego celu wykorzystywane są superkomputery, naukowcy oraz… Skonfigurowani. Ahh, skonfigurowani, najlepszy smaczek całej książki. Na wpół żywe wydmuszki ludzi, podłączone wszystkimi zmysłami do komputerów, uwięzione w wirtualnym świecie, skazane na wieczną pracę dla dobra ludzkości. Ich umiejętności są wykorzystywane do kontrolowania najbardziej skomplikowanych procesów rządzących światem, od ich pracy zależy absolutnie wszystko, dlatego istotne jest, by inni członkowie baszu zapewniali tym istotom spokój i bezpieczne warunki pracy. Spokój zostaje jednak zakłócony – basz podejrzewa się o związek z kradzieżą listy Siedmiu i Dziesięciu (najbardziej wpływowych ludzi),a do mieszkańców dołącza nowy członek, którego niezwykłe zdolności podważą wszystkie fundamentalne wartości nowoczesnego społeczeństwa. Sytuacja przedstawia się dość dramatycznie, co zatem poszło nie tak?

Mój pierwszy zarzut – nie czuję tej ogromnej wagi przypisywanej wspomnianej liście. Brzmi to jak publikowany przez brukowce ranking popularności, a z jakiegoś powodu ma on mieć wpływ na układ sił na całym świecie. Nasz przewodnik Mycroft Cranner pomaga rozwikłać tę tajemnicę, przywódcy tego świata korzystają z jego talentu dedukcji i analizy statystycznej, jednak tak naprawde wcale nie wiemy, czym zasłużył sobie na tak wyjątkowe traktowanie (zwłaszcza biorąc pod uwagę zbrodnie, których się dopuścił). Wreszcie Carlyle Foster – na początku książki na światło dzienne wychodzą fakty, które z miejsca czynią senseistę osobą bardzo intrygującą, jednak fakt ten później nie został w żaden sposób wykorzystany. Mnóstwo mamy wątków tylko liźniętych i to chyba drażniło mnie najbardziej, bo zamiast ich rozwinięcia otrzymujemy debaty polityczne i filozoficzne, od których odechciewa się wszystkiego. Zdaję sobie sprawę, że Terra Incognita to dzieło bardzo obszerne i pewnie autorka będzie wracać do tych spraw w kolejnych częściach, ale jednak… Więcej by się chciało.

Mógłbym bardzo dużo pisać drogi Czytelniku o tej książce, lecz nie chcę zabierać twojego cennego czasu, dlatego przejdźmy do rzeczy – wielkie plusy za skonfigurowanych, Dominika Seschela, Saladina i Utopian. Minusy za nudne elity, przesyt polityki i filozofii, listę Siedmiu i Dziesięciu oraz znikomy udział Bridgera w historii. W ostatnich dwóch rozdziałach wyjaśnia się bardzo dużo rzeczy i to właśnie one sprawiły, że chcę poznać dalsze losy tego świata. Czy zaciekawiły Cię drogi Czytelniku te dziwne słowa, które tu padły, a których nie rozumiesz? W takim razie sięgnij po “Do błyskawicy podobne”. Pozycja zdecydowanie dla wytrwałych i nie każdemu się spodoba. Ale chyba i tak warto, a ja sam zamierzam kiedyś sięgnąć po kolejne tomy.

P.S. Wielu czytelników skarżyło się na “wtłaczanie ideologii osób niebinarnych”. Nie jest to jednak wcale motyw przewodni, a jedynie konsekwencja rozwoju cywilizacji i szczerze mówiąc łatwo mi wyobrazić sobie przyszłość, gdzie płeć przestaje mieć znaczenie (zresztą ostatecznie okazuje się, że właśnie ma znaczenie ogromne xD). Sam tłumacz miał tu niejednokrotnie problem z zaimkami (a może to autorka?),ta narracja nie była konsekwentnie prowadzona, więc radziłbym się nie spinać. Ta książka nie jest promocją LGBT, a jedynie subiektywną wizją przyszłości autorki.

“Posłuchajcie, Chagatai. W każdej fikcyjnej opowieści protagonistą jest ludzkość, a antagonistą Bóg”

“Do błyskawicy podobne” Ada Palmer

Uff, nie było lekko. Dawno tak długo nie walczyłem z książką i samym sobą, by nie odłożyć jej precz i nie przerzucić się na coś łatwiej przyswajalnego. Nie chciałem jednak przerywać tej przygody, bo cholera, miała ona bardzo wiele...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Jak już wielokrotnie wspominane było w recenzjach nie jest to książka dla każdego. Co w niej znajdziemy: bardzo zakręcony "lore" świata - zdecydowanie, zawiłą fabułę z mnóstwem postaci i wątków - trudno zaprzeczyć, miejscami zbyt "rozwlekłą" i nurzącą narrację - moim zdaniem tak, promocję teorii gender - zdecydowanie nie (ci co tak twierdzą prawdopodobnie nie doczytali nawet pierwszego tomu do końca).

W zamian za te "niedogodności" dostajemy masę ciekawych pytań które zmuszają do refleksji, dobrze wykreowany, spójny i logiczny świat (jak się do wreszcie zrozumie) oraz ciekawych bohaterów. Każdy tom to też pewnego rodzaju polemika z filozofami różnych epok. Tom I - starożytna Grecja, tom II - XVIII Francja (głównie De Sade),Tom III - Thomas Hobbes.

Moja sugestia na czytanie tej książki jest taka, aby w pierwszym tomie spróbować zrozumieć świat przedstawiony, większą całość i intrygę, nie koncentrując się zbytnio na poszczególnych wydarzeniach (tak zwany "big picture"). Pomaga też odświeżenie sobie przytaczanych teorii filozoficznych. Po "przebrnięciu" przez tom pierwszy tom drugi już czyta się już dużo, dużo, DUŻO prościej.

Jak już wielokrotnie wspominane było w recenzjach nie jest to książka dla każdego. Co w niej znajdziemy: bardzo zakręcony "lore" świata - zdecydowanie, zawiłą fabułę z mnóstwem postaci i wątków - trudno zaprzeczyć, miejscami zbyt "rozwlekłą" i nurzącą narrację - moim zdaniem tak, promocję teorii gender - zdecydowanie nie (ci co tak twierdzą prawdopodobnie nie doczytali...

więcej Pokaż mimo to

avatar
86
24

Na półkach:

Długo zastanawiałem się nad oceną. Książka często męcząca w swej formie np. przez nawarstwienie wątków i postaci. Niebinarność świata może irytować konserwatystów; brak form osobowych jest wyzwaniem dla mózgu i oczu czytelnika. Jednak coś powoduje, iż nie odkładasz lektury. Fabuła jest ciekawa przez liczne nawiązania do starożytności i kultury klasycznej zmieszane - z obecnie bardzo modnym - transhumanizmem. Historia świata z 2454 r. bardzo fajnie przedstawiona. Niestety trzeba czytać serię dalej, bo opisana intryga nawet połowicznie się nie zamyka. Wydaje się, że jest to pewnego rodzaju pięciusetstronicowy prolog do dalszych skomplikowanych wydarzeń. Muszę odpocząć, ale na pewno seria Terra Ignota będzie czytana dalej. Za wprowadzenie frakcji Utopian jedna ocena wyżej ;)

Długo zastanawiałem się nad oceną. Książka często męcząca w swej formie np. przez nawarstwienie wątków i postaci. Niebinarność świata może irytować konserwatystów; brak form osobowych jest wyzwaniem dla mózgu i oczu czytelnika. Jednak coś powoduje, iż nie odkładasz lektury. Fabuła jest ciekawa przez liczne nawiązania do starożytności i kultury klasycznej zmieszane - z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
393
148

Na półkach:

Literacka Wioska Potiomkinowsko-Escherowska.

Jest w tym niewątpliwie rozmach - na tysiące stron i wiele tomów. Jest rokokowo (jakżeby inaczej!) rozbuchana narracja, mnóstwo postaci, natłok wydarzeń. Ale po przeczytaniu pierwszego z czterotomowej (póki co?) serii przestałem wierzyć, że jest w tym cokolwiek więcej.

Dzieje się toto w dwudziestym piątym wieku, ale - z niewytłumaczalnego powodu - pałającym nieutuloną miłością i tęsknotą za wiekiem osiemnastym. Po wyniszczającej Wojnie Kościołów, cywilizację odbudowano na *nowych* zasadach, odrzucających: państwa narodowe, religię, rodzinę i płeć. Wszystko, co tak drogie naszym bogo-ojczyźniano-id[iot]om. Nawiasem mówiąc, w realnym świecie te trzy ostatnie próbowano wyrugować (mocno trzymając się pierwszego) m.in. w izraelskich kibucach w połowie ubiegłego wieku. Z łatwym do przewidzenia rezultatem.

Autorko pokazuje stabilne, szczęśliwe i prosperujące społeczeństwo przyszłości, w którym mroczne strony ludzkiej natury zostały zneutralizowane lub przynajmniej bezpieczne skanalizowane. Po czym w następujących po sobie *szokujących* odsłonach, zrywa kolejne warstwy pozorów i odsłania odrażające machinacje, spiski i zbrodnie skrywane pod powierzchnią.

Jakby to było za mało ambitne, przed światem opartym na *racjonalistycznych*, *oświeceniowych* zasadach ukrywany jest chłopiec, który potrafi dokonywać cudów niepoddających się racjonalnym, naukowym wyjaśnieniom.

Czy da się sensownie i satysfakcjonująco wybrnąć z tak karkołomnego założenia? Może Nealowi Stephensonowi zaufałbym, że dałby radę - a przynajmniej próbował. Natomiast po lekturze tego tomu mam ogromne wątpliwości, czy potrafiłoby to Ada Palmer.

Choć rokokowo rozbuchane dekoracje i sztukaterie z nadmiarem fałszywej pozłotki mają wmówić naiwno czytelniko, że autorko prowadzi z onym nie wiedzieć jak wyrafinowaną grę w trójwymiarowe szachy na wielopoziomowych szachownicach, sceptyczny ogląd ukazuje raczej bazarową grę w trzy karty.

Bo autorko traktuje czytelniko jak kretyno, wciskając onemu *zwroty akcji* tak infantylne i durne, że przyprawiłyby o rumieniec wstydu scenarzystów najgłupszych oper mydlanych.

Świat przedstawiony nie zachowuje żadnych pozorów sensu czy logiki. Karkołomnym założeniom brak jakiejkolwiek spójności czy konsekwencji.

Kolejne z *szokujących* odsłon i nagłych zwrotów to tylko żenująco dziecinny bzdet. Jak ulał pasuje stephensonowski Pyerd [Bulshytt]: "...obfitujące w niedopowiedzenia, eufemizmy, otępiające powtórzenia i inne fortele retoryczne mające na celu wytworzenie wrażenia, że coś naprawdę zostało powiedziane." [Peanatema]

Zamiast *głębi* są tylko pozory i dekoracje - z wierzchu rokokowo wystawne, a z tyłu podparte deskami puste, płaskie fasady potiomkinowskiej wioski. No, wszak Grigorij Potiomkin to postać z tegoż osiemnastego wieku, co francuscy oświeceniowi ulubieńcy Palmer.

Skrajnie męczący narrator, Mycroft Canner - nominalnie parias i wyrzutek - jest tak absolutnie niezbędny do towarzystwa każdemu z osobna i wszystkim naraz *wielkim graczom,* otwarcie lub skrycie próbującym rządzić światem, że żadna *tajna* rozmowa ani *sprytny* spisek nie może odbyć się bez jego obecności (i notatek!). Najwyraźniej kiedy śpi lub się wypróżnia (choć nie wiadomo, czy w ogóle to robi?),wszelkie knowania w całym tym dziecinnym świecie zamierają na czas jego nieobecności. Żenada.

W końcu można dojść do wniosku, że wciska się nam tu nawet nie potiomkinowskie płaskie fasady, a raczej tzw. domalówkę na szklanej płycie [matte painting] - udającą krajobraz przed obiektywem kamery. I to składającą się z figur niemożliwych Mauritsa Cornelisa Eschera.

Tekst przepełniony jest wodolejskimi pseudo-dialogami Narratora z Czytelnikiem. Nie pozostaje nic innego, jak omijać niekończące się paragrafy tej sieczki nabijającej strony (niewątpliwie płacone od wiersza...). Ale to gorsze od Opisów Przyrody z lektur szkolnych!

Palmer przywołuje niedobre wspomnienia licznych grafomanów fantastyki, produkujących nieprzebrane tysiące stron tekstu i niekończące się cykle [sezony], których wyłącznym i jedynym celem było mamienie odbiorcy: "No, jeszcze tylko te kolejne sto, trzysta stron, kolejny tom [odcinek; sezon] a wszystko na pewno nabierze sensu!”. Tylko, że nie nabierało.

Zachwyty odbiorców [zakładników/ofiar?] cierpliwie pochłaniających nieskończone strumienie takiej doskonale nieistotnej literackiej [serialowej] pulpy, da się wytłumaczyć chyba usidleniem przez ten (dłuuugi...) czas w pułapce Syndromu Sztokholmskiego.

Z perspektywy zakończenia tego tomu, branie do ręki kolejnych i przedzieranie się przez dalsze pseudo-zwroty pseudo-akcji, a tak naprawdę tylko płaskie i puste rokokowe dekoracje i pozłotkę, wydaje mi się zajęciem równie jałowym, jak wspinaczka po zapętlonych escherowskich schodach donikąd.

Literacka Wioska Potiomkinowsko-Escherowska.

Jest w tym niewątpliwie rozmach - na tysiące stron i wiele tomów. Jest rokokowo (jakżeby inaczej!) rozbuchana narracja, mnóstwo postaci, natłok wydarzeń. Ale po przeczytaniu pierwszego z czterotomowej (póki co?) serii przestałem wierzyć, że jest w tym cokolwiek więcej.

Dzieje się toto w dwudziestym piątym wieku, ale - z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
48
29

Na półkach:

Jedna z niewielu książek które nie dokończyłem. Ogólnie pomysł wydawał się dobry, świat przedstawiony też ale mnie najbardziej irytowały dwie rzeczy. Pierwsza to wtrącanie bez sensów dialogu z Czytelnikiem które nic ciekawego nie wnoszą. Taki dialog zapełniał strony jakimiś bez sensu wywodami do Czytelnika które można by było streścić w normalne wyjaśnienie jakiejś informacji o przedstawionym świecie. Drugi element to wtłaczana ideologia osób niebinarnych bo w przedstawionym świecie wszyscy ludzie są niebinarni. Mamy tutaj to wtłaczane na siłę, bo jak inaczej nazwać jak czytamy że jakaś postać jest "uczniem" by kilka zdań później się dowiedzieć że to jednak biologiczna kobieta którą autorka będzie nazywać mężczyzną bo... nie można tego opisać prosto. Podsumowując wydaje mi się, że ta książki to bardziej sci-fi dla osób humanistycznych (historia, filozofia) niż takich ścisłych umysłów jak ja.

Jedna z niewielu książek które nie dokończyłem. Ogólnie pomysł wydawał się dobry, świat przedstawiony też ale mnie najbardziej irytowały dwie rzeczy. Pierwsza to wtrącanie bez sensów dialogu z Czytelnikiem które nic ciekawego nie wnoszą. Taki dialog zapełniał strony jakimiś bez sensu wywodami do Czytelnika które można by było streścić w normalne wyjaśnienie jakiejś...

więcej Pokaż mimo to

avatar
60
33

Na półkach: ,

Surrealistyczna, zaskakująca, wciągająca, bardzo dobra!

Surrealistyczna, zaskakująca, wciągająca, bardzo dobra!

Pokaż mimo to

avatar
115
110

Na półkach:

Wow. Ostatnio myślałem ze z fantastyki już wyrosłem. Bo albo jakieś bzdury co ani sensu ani mają ani kupy się nie trzymają (Piranesi) albo bez totalnie udziwnione pierdoły (bezgwiezdne morze),albo po prostu jakieś popłuczyny, a tu prosze - Pani Ada Palmer sie pojawia i prezentuje wszystko co w nowoczesnej fantastyce być powinno: Posthumanizm, intrygę, złożony świat, interesujące postacie, filozofię, religię oraz (tak tak) bogów.
no kurcze - o to chodzi.
A i wcale nie jest nudna jak piszą poniżej. Choć oczywiście kto co lubi - ja lubię powolne odkrywanie świata. A i złożoność zarówno świata jak i samej narracji to tylko na plus. Aczkolwiek pewne pewne zabiegi narracyjne są irytujące (dialogi podmiotu lirycznego z czytelnikiem) ale można to przeboleć.

Wow. Ostatnio myślałem ze z fantastyki już wyrosłem. Bo albo jakieś bzdury co ani sensu ani mają ani kupy się nie trzymają (Piranesi) albo bez totalnie udziwnione pierdoły (bezgwiezdne morze),albo po prostu jakieś popłuczyny, a tu prosze - Pani Ada Palmer sie pojawia i prezentuje wszystko co w nowoczesnej fantastyce być powinno: Posthumanizm, intrygę, złożony świat,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
62
7

Na półkach:

Skończyłem w połowie. Forma przeważa mas treścią. Niesamowicie mnie wymęczyła.

Skończyłem w połowie. Forma przeważa mas treścią. Niesamowicie mnie wymęczyła.

Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Chcę przeczytać
    770
  • Przeczytane
    195
  • Posiadam
    121
  • Uczta Wyobraźni
    19
  • Teraz czytam
    13
  • 2019
    9
  • Fantastyka
    8
  • Uczta wyobraźni
    7
  • Legimi
    7
  • Chcę w prezencie
    6

Cytaty

Więcej
Ada Palmer Do błyskawicy podobne Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także