Fantastyka 2019 – subiektywne podsumowanie literackie

Marcin Zwierzchowski
05.01.2020

Rok 2019 był kolejnym, w którym półki księgarń uginały się od nowości, a także od wartych uwagi wznowień. Zarówno w polskiej, jak i zagranicznej fantastyce cieszy przede wszystkim niezwykła różnorodność form i stylów. A o tym, które książki wyróżniły się na tle innych, pisze Marcin Zwierzchowski.

Fantastyka 2019 – subiektywne podsumowanie literackie

Proszę wybaczyć nieco asekuracyjny tytuł, to całe „subiektywne”, w obecnych realiach rynkowych wydaje się on jednak koniecznością i oczywistością – żadna jedna osoba, ani nawet skromny zespół redakcyjny, nie jest w stanie twierdzić, że podsumowuje rok w całości albo chociaż w większości. Bo nawet wycinając z rynku książki kawałek tak określony, jak fantastyka, zostajemy z liczbą tytułów tak imponującą, że aż przytłaczającą. Pozostaje więc podsumowywać, zaznaczając wspomniany subiektywny punkt widzenia oraz czytania – bo nie, nie przeczytałem wszystkiego, ani nawet większości, ale przeczytałem dużo. I to wystarczyć musi.

Owszem, rok w rok słychać narzekanie, jak to mało Polacy i Polki czytają – obecnie modnie aktualizowane o smęcenie, że pewnie wszyscy Netflixa czy inne HBO oglądają – wydawcy natomiast zdają się niespecjalnie to zauważać, bo nieprzerwanie zalewają rynek powodzią nowości i wznowień.

I tak, wbrew obiegowej opinii, a także banialukom powtarzanym przez wydawców vanity (zarabiających na autorach, którzy płacą za druk swojej książki), debiutować w Polsce jest stosunkowo łatwo – wystarczy mieć albo książkę dobrą, albo komercyjną. Trudniej się przebić, odniesienie sukcesu już debiutem graniczy z niemożliwością, ale to inna dyskusja. Faktem jest, że nowe nazwiska się ukazują. Przykładem Karolina Fedyk i jej „Skrzydła” oraz Krystyna Dutkiewicz, której serial audio „Złe” ukazał się w ramach Storytel Original (w ramach przejrzystości: szefem serii SO jest niżej/wyżej podpisany). Obie autorki urzekły nie tylko umiejętnościami, ale też poprzeczkami, które w obu przypadkach zawiesiły sobie wysoko – Fedyk tworzyła skomplikowany, daleki od sztampy świat fantastyczny, a Dutkiewicz porwała się na fantastykę humorystyczną, co wymaga nie lada odwagi.

Zresztą 2019 był kolejnym rokiem, gdy to właśnie kobiety odcisnęły na fantastyce wyjątkowo silne piętno. Magdalena Kubasiewicz zaskoczyła powieścią „Gdzie śpiewają diabły”, w której wspaniale grała z czytelnikami, balansując (i biorąc to, co najlepsze z obu) między fantastyką a kryminałem. Później natomiast, wraz z m.in. Aleksandrą Zielińską, Mileną Wójtowicz, Aleksandrą Janusz i Agnieszką Hałas, stała za antologią „Harda Horda”, zbierającą kilkanaście różnorodnych tekstów kilkunastu różnorodnych autorek. Hałas też, doczekawszy się wznowienia pierwszych trzech tomów swojego świetnego cyklu mrocznego fantasy „Teatr węży”, opublikowała premierowy tom czwarty, „Śpiew potępionych”.

Łącząc zaś temat nowych nazwisk ze zwróceniem uwagi na dokonania autorek, i dodatkowo przechodząc do fantastyki zagranicznej, trzeba wspomnieć o kolejnych czterech autorkach: Peng Shepherd, Adzie Palmer, Christelle Dabos i Katherine Arden. Ta ostatnia wprawdzie w Polsce debiutowała w 2018 roku, ale to jej druga powieść, „Dziewczyna w wieży”, prawdziwie pokazuje siłę jej wspaniale feministycznych opowieści fantastycznych. Podobne w wydźwięku, a nawet odrobinę zbieżne fabularnie są „Zimowe zaręczyny” Dabos, wielki hit francuskiej fantastyki, na który nad Wisłą nieco się naczekaliśmy, ale na który czekać było warto. Wspomniana Shepherd w „Księdze M.” opisała apokalipsę w wymiarze globalnym i osobistym, Ada Palmer zaś połączyła twardą fantastykę naukową z filozofią, w „Do błyskawicy podobne” prezentując prozę tak gęstą od konceptów, że śmiało stawiać ją można obok Jacka Dukaja czy Neala Stephensona.

Przy czym panowie w minionym roku nie próżnowali. Ulubiony współczesny pisarz Andrzeja Sapkowskiego, Joe Abercrombie, przypomniał o sobie powieścią „Szczypta nienawiści”, gdzie znów dał popis kreacji bohaterów. Stuart Turton i Tom Sweterlitsch z kolei doskonale pomieszali gatunki: ten pierwszy w „Siedmiu śmierciach Evelyn Hardcastle” opisał intrygę rodem z kryminałów Agathy Christie, połączoną z motywem podróży w czasie, z kolei Sweterlitsch w „Świecie minionym” idealnie spoił twardą fantastykę naukową z pełnokrwistym thrillerem, z naleciałościami kryminału.

Na miano osobnego wydarzenia zasługuje natomiast długo, długo wyczekiwane polskie wydanie powieści „Niesamowite przygody Kavaliera i Claya” Michaela Chabona, czyli alternatywnej historii komiksów superbohaterskich – to arcydzieło dwie dekady temu zostało nagrodzone Pulitzerem.

Najlepsze książki roku opublikowali natomiast Polacy, i jedno wydawnictwo – Powergraph. W „Distortion” Cezary Zbierzchowski przeniósł nas do fikcyjnego świata Rammy, zawierając w swojej fantastycznej opowieści mnóstwo prawdy o realiach walki na frontach współczesnych wojen, tworząc przejmującą historię o żołnierzach i o tym, jak wojna czyni ich niezdolnymi do powrotu do „normalności”. Z kolei Radek Rak w „Baśni o wężowym sercu” olśnił pod każdym względem – nie można się wahać, określając tę powieść o rabacji galicyjskiej arcydziełem. Oto Polska z czasów panów i chłopów, demonów i Króla Węży, Polska historyczna i legendarna, spleciona w opowieść o różnicach klas, błyskotliwie nawiązująca do współczesności.

Radek Rak to jedno z najjaśniejszych nazwisk na polskiej scenie literackiej, nie tylko fantastycznej.

Skoro już o jaśniejących nazwiskach mowa, nie można nie wspomnieć o tym, które w tym roku zgasło – odszedł Maciej Parowski, wieloletni redaktor „Fantastyki” i „Nowej Fantastyki”, ten, który stał za Dukajem, Baranieckim, Sapkowskim, całymi legionami polskich twórców fantastyki. Z nich Maciej był najbardziej dumny, nad książkami o nich pracował do ostatnich chwil – efektem jest dwutomowe wydawnictwo „Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów”, podsumowujące lwią część historii rodzimej fantastyki.

Idealnym dodatkiem do książek Macieja będą natomiast świetne „Historie fandomowe”, w których Tomasz Pindel wykonał tytaniczną robotę, pochylając się z zewnątrz nad rodzimymi fandomami fantastycznymi, a przy okazji pośrednio wspomagając Macieja Parowskiego w tworzeniu kroniki minionych trzech dekad polskiej fantasyki.

Na koniec zaś, skoro już za nami wszystkie warte uwagi nowości, trzeba zwrócić uwagę na rosnące na polskim rynku wydawniczym zjawisko – serie wznowień klasyki, zwykle atrakcyjne wizualnie/wydawniczo. I tak, Vesper rozbudował biblioteczkę grozy o takie pozycje, jak „Coś” Johna W. Campbella czy „Psychoza” Roberta Blocha. Prószyński kontynuował piękne wydania Le Guin i Tolkiena: tej pierwszej wydano „Całą Orsinię”, a w przypadku twórcy Śródziemia otrzymaliśmy „Upadek Gondolinu”, czyli ostatnią książkę opracowaną przez jego syna, Christophera. Wydawnictwo Zysk zachwycało pięknymi wydaniami dzieł Kurta Vonneguta, MAG kontynuował serię Artefakty (m.in. „Wypalić chrom” Williama Gibsona i „Kroniki marsjańskie. Człowiek ilustrowany. Złociste jabłka słońca” Raya Bradbury’ego), a Rebis wreszcie rozkręcił z dawna zapowiadaną serię klasyki Wehikuł czasu, publikując w niej m.in. „Cieplarnię” Briana W. Aldissa, „Drzwi do lata” Roberta A. Heinleina czy „Przestrzeni! Przestrzeni!” Harry’ego Harrisona.

Te wznowienia cieszą zresztą podwójnie, bo nie tylko na rynek ponownie trafiły tytuły niekiedy od lat niedostępne (jak „Kwiaty dla Algernona” Keyesa), ale też świadczą one o tym, że rynek jest zdrowy – by wznawiać klasykę fantastyki, wydawcy czuć się muszą dosyć komfortowo, a wśród czytelników wykształcić się powinna pokaźna grupa koneserów.

Podsumowując więc to podsumowanie, znów stosy „Do przeczytania” urosły wstydliwie, z jednej strony martwiąc możliwością zawalenia i przygniecenia, z drugiej napawając optymizmem – w końcu tyle w minionym roku ukazało się tytułów wartych uwagi.


komentarze [16]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

48
0
03.01.2020 12:25

Zapraszam do dyskusji.


0
0
05.01.2020 12:42

"Wypalić chrom" wydano dwa lata temu, chyba chodziło Panu o coś innego ;)


3774
3536
05.01.2020 13:57

Ja czytam teraz Tropiciel Małgorzata Kosińska, muszę się w tym roku bardziej czytać fantasy


66
4
07.01.2020 23:12

Lisińska?


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

131
71
05.01.2020 15:05

Mnie "Gdzie śpiewają diabły" nie przekonała. Fabuła jest przewidywalna, styl pisania momentami infantylny nie do zniesienia, a para głównych bohaterów (bo siostrę Piotra mimo wszystko zaliczam do głównych bohaterów) budzi raczej rozbawienie niż zaciekawienie - mam na myśli rozdźwięk między osobowościami rodzeństwa zarysowany maksymalnie grubą kreską.


46
45
05.01.2020 17:03

 Psychoza Psychoza  Coś Coś 🖤 Mam nadzieję, że Vesper w tym roku będzie miał jeszcze bogatszą ofertę.


489
10
05.01.2020 18:47

"(...)debiutować w Polsce jest stosunkowo łatwo – wystarczy mieć albo książkę dobrą, albo komercyjną. Trudniej się przebić(...)"

...bo napisanie dobrej, a jednocześnie komercyjnej książki wcale do łatwych nie należy, szczególnie jeśli mowa o fantastyce, którą (w teorii) ograniczać powinna tylko wyobraźnia. W moich oczach, jakość w fantastyce wyznacza oryginalność...

więcej

3774
3536
05.01.2020 19:34

Ja czytam w większości książki komercyjne i bardzo mi się podobają


489
10
05.01.2020 20:26

Nie ma nic złego w dobrze napisanej literaturze komercyjnej i popularnej.

Pod pojęciem "dobrze napisanej" rozumiem poprawny styl, zachowanie związków przyczynowo-skutkowych (bez tego fabułą się "nie klei"), bohaterów, którzy posiadają coś więcej niż tylko imię i kolor włosów, no i oczywiście brak błędów logicznych i rzeczowych. Niby oczywista oczywistość....

więcej

3774
3536
05.01.2020 22:00

Ja tak się bardzo. Nie znam,nie wiem co to jest ta przyczynowa suktkowa.Czytam i wiem co mi się podoba,a co nie😊


69
27
06.01.2020 19:25

Czytam i wiem co mi się podoba,a co nie😊
Na dłuższą metę to jedyny słuszny kierunek by czerpać przyjemność z lektury :).


3774
3536
06.01.2020 19:44

Czasem książka jest nie równa.Sami wiecie,fajny początek a marny koniec 😊


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

385
24
06.01.2020 18:01

Trochę mnie mimo wszystko dziwi, że w subiektywnym (a może być inny?) przeglądzie pan Marcin uprzejmy był wspomnieć o średnio udanej Hardej Hordzie, a nie był uprzejmy o rewelacyjnej (subiektywnie, bo jakże inaczej?) Zimowli.
Być może pan jeszcze jej nie czytał - w takim razie polecam; być może nie zaliczył do fantastyki - kwestia dyskusyjna; być może jednak bardziej...

więcej

2703
569
06.01.2020 20:08

Ja czytam fantastykę dopiero od paru lat i mieszam nowości z klasyką. W roku 2019 rozsmakowałam się w klasyce fantastyki. Wspaniała była  Kwiaty dla Algernona Kwiaty dla Algernona
Autorzy których książki przeczytałam i sięgnę po inne ich pozycje to: Brian W. Aldiss, Gref Bear, Neil Gaiman,...

więcej

1406
274
07.01.2020 15:34

Kończę czytać Baśń o wężowym sercu i trochę bardziej mi podchodzi niż "Puste niebo". Jescze bym dorzucił Jedyne: Ścieżki krwi - takie trochę bardziej tradycyjne coś, jak na razie krzyżówka Amberu i Czarnej Kompanii, ale napisane dobrze, więc czyta się dobrze.

Czasu mi w 2019...

więcej

zgłoś błąd