
Purezento

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2017-11-29
- Data 1. wyd. pol.:
- 2017-11-29
- Liczba stron:
- 288
- Czas czytania
- 4 godz. 48 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788324050277
- Ekranizacje:
- Pure (2002)
Pierwsza japońska powieść Joanny Bator. Wielkie zaskoczenie w duchu zen!
Kiedy drzwi zamknęły się za jej chłopakiem, nie wiedziała, że widzi go po raz ostatni. Kiedy zaczęła uczyć polskiego Panią Myōko nie przypuszczała, że dzięki niej wyruszy w daleką podróż. Kiedy po raz pierwszy spotkała Mistrza Myō, nie sądziła, że jej życie na nowo nabierze sensu. Kiedy na jej drodze stanął mężczyzna ze znamieniem w kształcie oliwki na plecach, nie spodziewała się jak silna będzie miłość, która ich połączy. Podróżując wraz z główną bohaterką po Japonii, towarzysząc jej w sklejaniu rozbitych naczyń, czytelnik stopniowo wkracza w harmonijny świat zen, gdzie serce i umysł zapisuje się jednym znakiem kanji, a najpiękniejsze jest to, co niekompletne, przemijające i niedoskonałe. Metaforą ludzkiego losu jest tutaj kintsugi, pradawna sztuka naprawy ceramiki za pomocą złota.
Purezento (czyli „prezent”) to powieść tajemnicza i na wskroś japońska. Poruszająca historia utraty i miłosnej odnowy. Rozgrywająca się w Tokio i Kamakurze opowieść ma słodko-słony smak umami.
Kup Purezento w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Purezento
Piękno skazy
Nagła śmierć chłopaka roztrzaskała jej życie, zostały tylko grzechoczące skorupy i głęboka rana. Nawet nie zdziwiła jej utrata pracy w szkole językowej, zamiast tego zaczęła uczyć obcokrajowców polskiego i tak poznała Japonkę, Panią Myōko. Pewnego dnia Pani Myōko zwraca się do niej z nietypową prośbą – a ta prośba to jednocześnie podarunek, po japońsku purezento. Bohaterka udaje się do Japonii, gdzie poznaje kintsugi, pradawną sztukę naprawiania ceramiki poprzez łączenie rozbitych elementów złotem. Może także skorupy pozostałe po rozbitym życiu da się jeszcze jakoś poskładać.
„Purezento” to powrót Joanny Bator do jej fascynacji Japonią, która wyziera z każdej strony powieści: kolory, dźwięki, smaki i faktury, japońskie tradycje, japońskie baśnie, japoński sposób myślenia – a może nawet japońska miłość? Już sam styl krótkich, dosadnych zdań wydaje się nawiązywać do haiku. Książka jest przy tym idealnie zrównoważona, tak że chociaż tchnie „japońskością”, to obcość nie jest w niej przytłaczająca. Na szczęście nie wpada też w ton przewodników turystycznych, zachęcających do zwiedzania kolejnych atrakcji. Każdy obcy element jest doskonale wkomponowany w fabułę i ma znaczenie dla swego rodzaju przemiany głównej bohaterki. Chociaż akcja jest osadzona w tak odległym kraju, „Purezento” bardziej przypomina mi „Piaskową Górę” czy „Ciemno, prawie noc” niż ostatnie powieści autorki: „Wyspa łza” i „Rok królika”. To jak przeniesienie Dominiki Chmury do Japonii.
Proza Joanny Bator jak zawsze obfituje w elementy realizmu magicznego: tajemnicze postaci, miejsca i wydarzenia, ludzie jak zwierzęta i zwierzęta jak ludzie, żarłoczne rekiny smutku i wizyty zmarłych. Panuje tu też tak charakterystyczny dla autorki nastrój melancholii. Ale japońskie spojrzenie na świat okazuje się doskonałą terapią i uczy dostrzegać piękno małych i wielkich rzeczy oraz stopniowo radzić sobie ze stratą. Oczywiście nie każdy może sobie pozwolić na taką terapeutyczną podróż, ale być może ta książka stanie się przynajmniej jej namiastką dla tych, którzy dadzą się jej porwać.
Agnieszka Kruk
Opinia społeczności książki Purezento
„Purezento” Joanny Bator to książka inna od tych, które dotąd czytałam. Kiedy o niej myślę, przychodzą mi do głowy takie określenia jak: piękno, spokój, równowaga, codzienność, miłość, dobroć. Historia bohaterki nie jest porywająca, a jednak ciekawi, wciąga, skłania do przemyśleń, zatrzymania się, wyciszenia. Wysublimowany język i japońskie klimaty również przypadły mi do gustu. Nie wiem, czy sięgnę po inne powieści Joanny Bator, ale ta okazała się wyjątkowo trafionym prezentem.
Oceny książki Purezento
Poznaj innych czytelników
3149 użytkowników ma tytuł Purezento na półkach głównych- Przeczytane 1 954
- Chcę przeczytać 1 157
- Teraz czytam 38
- Posiadam 321
- 2018 109
- Ulubione 77
- 2019 36
- Chcę w prezencie 15
- Japonia 14
- 2021 13

















































![Adaptacja „Ciemno, prawie noc” od 22 marca w kinach [KONKURS]](https://s.lubimyczytac.pl/upload/texts/11600/11646/21_15526520957.jpg)

OPINIE i DYSKUSJE o książce Purezento
Ta książka była dla mnie jak medytacja - wymaga pełnego skupienia i, po odpowiednim przystrojeniu, pozwala płynąć swym spokojnym nurtem przynosząc ukojenie. Znalazłam w niej wiele cudownych myśli i metafor, które zostaną ze mną na dłużej. Sama historia dla mnie czasami „nie klika”, ale nie wszystko musi „klikać” żeby miało wartość.
Ta książka była dla mnie jak medytacja - wymaga pełnego skupienia i, po odpowiednim przystrojeniu, pozwala płynąć swym spokojnym nurtem przynosząc ukojenie. Znalazłam w niej wiele cudownych myśli i metafor, które zostaną ze mną na dłużej. Sama historia dla mnie czasami „nie klika”, ale nie wszystko musi „klikać” żeby miało wartość.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Purezento" Joanny Bator wydaje mi się hołdem złożonym przez autorkę kulturze Japnii, a także przechodzeniu przez życie z uważnością. Główna bohaterka zmaga się z wieloma traumami z przeszłości, wyjeżdża do Japonii gdzie uczy sklejać się pęknięte ceramiczne naczynia. Przy okazji leczy rany w jej życiu, które od dawna nie mogły się zagoić. To piękna, medytacyjna, powolna, lecz prowokująca do wielu przemyśleń lektura. Dla miłośników Japonii- pozycja obowiązkowa.
"Purezento" Joanny Bator wydaje mi się hołdem złożonym przez autorkę kulturze Japnii, a także przechodzeniu przez życie z uważnością. Główna bohaterka zmaga się z wieloma traumami z przeszłości, wyjeżdża do Japonii gdzie uczy sklejać się pęknięte ceramiczne naczynia. Przy okazji leczy rany w jej życiu, które od dawna nie mogły się zagoić. To piękna, medytacyjna, powolna,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMało a może nawet i wogóle nie daje książką 1 ale tutaj muszę. Ta książka jest BEZNADZIEJNA. Dłużyła się jak flaki z olejem. Ta książka jest o niczym. Glona bohaterka tylko jeździ pp mieście w te i wefte i skleja gary. Po połowie książki patrzyłem tylko ile jeszcze zistalo do końca. 1/10 Tragedia
Mało a może nawet i wogóle nie daje książką 1 ale tutaj muszę. Ta książka jest BEZNADZIEJNA. Dłużyła się jak flaki z olejem. Ta książka jest o niczym. Glona bohaterka tylko jeździ pp mieście w te i wefte i skleja gary. Po połowie książki patrzyłem tylko ile jeszcze zistalo do końca. 1/10 Tragedia
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSą książki, które pojawiają się w życiu dokładnie wtedy, kiedy powinny. Lekturę "Purezento" odkładałam na później. Bo recenzje i opisy mnie zniechęcały. Znałam "Ciemno, prawie noc" i "Gorzko, gorzko", które mnie zachwyciły. Inność tej powieści nieco mnie odstraszały.
Ale przyszła pora i na nią. Bo ja też się rozbiłam jak bohaterka "Purezento". Lektura kojąca. Niespieszna narracja nasycona uważnością, podróż bohaterki, by spotkać siebie i zmierzyć się z teraźniejszością oraz przeszłością naprawdę mnie zaabsorbowały. Moim zdaniem Japonia jest tylko tłem, by pokazać zmianę kierunku w sobie.
Ta książka to doskonały pretekst, żeby się zatrzymać. Odetchnąć. Być tu i teraz. Polecam wszystkim, którzy odczuwają taką potrzebę.
Są książki, które pojawiają się w życiu dokładnie wtedy, kiedy powinny. Lekturę "Purezento" odkładałam na później. Bo recenzje i opisy mnie zniechęcały. Znałam "Ciemno, prawie noc" i "Gorzko, gorzko", które mnie zachwyciły. Inność tej powieści nieco mnie odstraszały.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle przyszła pora i na nią. Bo ja też się rozbiłam jak bohaterka "Purezento". Lektura kojąca. Niespieszna...
„Purezento” nie znalazło się na mojej półce przypadkowo. Lubię tradycyjne, papierowe książki i nawet, gdyby w księgarni nazwisko autorki nie zwróciło mojej uwagi, to zauważyłabym okładkę. Na czarnym, matowym tle przebiegają drobne złote żyłki – ślady pęknięć, jak wyraźnie zaznaczone, odsłonięte blizny. Ten minimalizm przywołuje od razu skojarzenie z Japonią i sztuką naprawy porcelany i ceramiki – kintsugi. Spotkałam się z naczyniami o takim właśnie charakterystycznym wyglądzie, ale nazwę i historię związaną z powstaniem tej sztuki poznałam dopiero dzięki książce Joanny Bator. Artystyczna metoda sklejania potłuczonej porcelany przy użyciu spoiwa z dodatkiem złota, srebra lub platyny, wymyślona i doprowadzona do perfekcji przez japońskich mistrzów, to nie tylko sposób na przywrócenie funkcji uszkodzonym przedmiotom użytkowym. To coś więcej - sztuka nadawania im nowego znaczenia i wartości. Nie tylko naprawienie, ale pokazanie ich na nowo, z podkreśleniem miejsc, w których przebiegały pęknięcia. Dodatkowo towarzyszy jej filozofia, zgodnie z którą nic nie musi być idealne, nie należy unikać pokazywania niedoskonałości, a fakt, że zdarzają się szramy, stłuczenia, rozbicia, blizny wcale nie sprawia, że zarówno przedmioty, jak i ludzie, nie będą mimo to lepsi, bardziej wartościowi - przeciwnie, może będą właśnie dzięki temu. W przypadku ludzi, pod warunkiem, że potrafią wyciągać wnioski i poddawać się procesowi naprawy-odnowy. I tu właściwie mogłabym zakończyć, bo właśnie o tym jest książka. Potłuczona cenna filiżanka, poobijany przez życie człowiek – mogą nie tylko znowu wrócić do swojej pierwotnej formy, ale nabrać nowych cech, być lepszymi, bardziej wartościowymi.
Purezento to po japońsku prezent, dar. Historia, która przydarzyła się bohaterce tej powieści, ma symboliczne znaczenie. Prezenty mają z reguły ofiarodawcę, lecz tutaj trudno nam go wskazać bezpośrednio. To zbieg wydarzeń i osób sprawił, że młoda kobieta, lektorka języka angielskiego i polskiego w szkole językowej, spotkała starszą Japonkę – Panią Myoko, która zapragnęła uczyć się języka polskiego. Czyżby sprawił to ten sam ślepy los, który trochę wcześniej postawił na drodze jej chłopaka-rowerzysty pijanego kierowcę? Nagła śmierć ukochanej osoby może „rozbić” nawet najtwardszą osobowość, zwłaszcza, gdy na jaw wychodzą różne sprawy, o których nie można już porozmawiać. Niezwykła, w innych okolicznościach pewnie wręcz dziwaczna, propozycja wyjazdu do Japonii, zostaje przez bohaterkę przyjęta, bo gdy wszystko traci sens i każde miejsce przypomina o bolesnej utracie, niewiele ma się do stracenia. Być może, egzotyczne miejsce stanie się lekarstwem, a poznana w Tokio sztuka kintsugi właściwą drogą do posklejania nie tylko wartościowej porcelany, ale i życia.
Lubię styl Joanny Bator i bliskie są mi jej bohaterki – zarówno dziewczyna z „Purezento”, jak cztery spokrewnione ze sobą kobiety z przeczytanej trochę wcześniej, doskonałej powieści „Gorzko, gorzko”. Autorka w obu przypadkach dodała odrobinę magii do tych historii. Odrobinę, czyli dokładnie tyle, ile trzeba, aby na przykład mnie się spodobały. Nie ma tutaj wędrujących po stole cukierniczek, zjawisk nadprzyrodzonych, duchów, niemowląt ze świńskim ogonkiem – są za to różne niejednoznaczne sytuacje, zbiegi okoliczności, sny i wydarzenia, co do których nie mamy pewności, czy były tylko złudzeniem, czy zdarzyły się naprawdę. Taka dawka realizmu magicznego jest, jak dla mnie, akurat w sam raz, więc nawet jeśli „Sto lat samotności”, czy „Dom duchów” to niekoniecznie są książki Twojego życia, jest szansa, że to, co nieoczywiste w „Purezento”, również Tobie, Czytelniku, przypadnie do gustu. „Cisza. Siła spokoju w świecie pełnym zgiełku” to tytuł jednej z ostatnich książek Thích Nhất Hạnha – buddyjskiego mnicha, mistrza Zen, nominowanego do Nagrody Nobla, który zmarł w ubiegłym roku. Czytając powieść Joanny Bator myślałam i o tej lekturze, bo tak samo przenosi czytelnika w świat spokoju, skupienia, uwagi i daje nadzieję. „Purezento” to mimo wszystko bardzo pozytywna opowieść, dużo w niej Japonii, dyskretnej, delikatnej estetyki, wyrafinowanych smaków i zapachów. Przyjemnie było przenosić się do miejsc, gdzie wieczorami stado zielonych papug ląduje na gałęziach miłorzębu, a z daleka dochodzi dźwięk bębnów.
Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione. Recenzja ukazała się również na innym portalu czytelniczym.
„Purezento” nie znalazło się na mojej półce przypadkowo. Lubię tradycyjne, papierowe książki i nawet, gdyby w księgarni nazwisko autorki nie zwróciło mojej uwagi, to zauważyłabym okładkę. Na czarnym, matowym tle przebiegają drobne złote żyłki – ślady pęknięć, jak wyraźnie zaznaczone, odsłonięte blizny. Ten minimalizm przywołuje od razu skojarzenie z Japonią i sztuką naprawy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawe spojrzenie na Japonię. Warto czytać kiedy ktoś kto Japonię zna, pisze taką powieść. Nie ma tu dużo tak zwanego "dziania się", ale ta historia bardzo mnie poruszyła. Klimacik nieziemski :)
Ciekawe spojrzenie na Japonię. Warto czytać kiedy ktoś kto Japonię zna, pisze taką powieść. Nie ma tu dużo tak zwanego "dziania się", ale ta historia bardzo mnie poruszyła. Klimacik nieziemski :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna piękna powieść Joanny Bator. Inna niż poprzednie, które czytałam. Pełna spokoju, łagodności, skupienia, przemiany duchowej bohaterki. To książka, dzięki której zwalniają nasze myśli, by zatrzymać się na tym, co jest tu i teraz. Nie pędzić. Smakować Japonię - jej krajobrazy, ludzi , ich zwyczaje, jedzenie. Bardzo polecam.
Kolejna piękna powieść Joanny Bator. Inna niż poprzednie, które czytałam. Pełna spokoju, łagodności, skupienia, przemiany duchowej bohaterki. To książka, dzięki której zwalniają nasze myśli, by zatrzymać się na tym, co jest tu i teraz. Nie pędzić. Smakować Japonię - jej krajobrazy, ludzi , ich zwyczaje, jedzenie. Bardzo polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie mogę pojąć dlaczego tak długo zwlekałam z przeczytaniem tej cudnej, niespiesznej czasami smutnej czasami zabawnej powieści
Nie mogę pojąć dlaczego tak długo zwlekałam z przeczytaniem tej cudnej, niespiesznej czasami smutnej czasami zabawnej powieści
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSłyszałem kiedyś od kogoś o fascynacji Autorki Japonią, nie czytałem żadnej z jej książek, której akcja rozgrywa się w tym dalekim kraju, ale powieść ta podziałała na mnie jak iskra która wznieciła kolejne życiowe marzenie, by tam pojechać i kontemplować się życiem w sposób, jaki przedstawiono na kartach powieści.
Strona po stronie, kartka po kartce, wciągałem się w świat bohaterki, która stopniowo obnażała swe życiowe traumy. Opis swoisty dla Polski jaką pamiętam z okresu swej młodości, niezapomniany klimat swego rodzaju beznadziei, bądź też zawieszenia w próżni i oczekiwania na podmuch, który pchnie nas w jakąś przyszłość, wybudzi z bezruchu.
Japonia w tym kontekście i zajęcia bohaterki, są metaforycznym balsamem na rany przeszłości, balsamem doskonałym gdy uświadomimy sobie, że blizna to coś, co nie szpeci, a nadaje charakteru.
Piękny język, kojąca lektura, polecam.
Słyszałem kiedyś od kogoś o fascynacji Autorki Japonią, nie czytałem żadnej z jej książek, której akcja rozgrywa się w tym dalekim kraju, ale powieść ta podziałała na mnie jak iskra która wznieciła kolejne życiowe marzenie, by tam pojechać i kontemplować się życiem w sposób, jaki przedstawiono na kartach powieści.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStrona po stronie, kartka po kartce, wciągałem się w świat...
Tak się przypadkowo założyło, że zapoznaję się z twórczością Joanny Bator właśnie od tej książki. Słyszałam, że wyróżnia się na tle jej pozostałych historii i że jest to jej pierwsza powieść o Japonii, którą się od lat pasjonuje. Nie mogę się pokusić o to porównanie, ale z pewnością mamy tu do czynienia z nietypową powieścią.
Główną bohaterką i zarazem narratorką jest młoda Polka, której imienia nie poznajemy. Za to stykamy się już na starcie z jej osobistą tragedią. Jej chłopak, który był rowerowym pasjonatem, został podczas wieczornej przejażdżki śmiertelnie potrącony przez samochód. W ich związku nie wszystko się układało, miłość zaczynała u niego wygasać i gdzieś na horyzoncie pojawiła się „ta druga”. Narratorka przegapiła subtelne sygnały alarmowe, odkładała poważne rozmowy, a potem było już za późno.
Jej życie się rozsypało, teraz słyszy tylko szelest skorup, a wokół niej krążą rekiny ludojady za każdym razem, gdy poddaje się wspomnieniom. Straciła stałą pracę, potem podjęła się nauczania cudzoziemców polskiego, co także nie wypaliło. Jedna z jej uczennic, pani Myōko poprosiła ją o prywatne lekcje. Znajomość z tą tajemniczą kobietą przyciągnęła jej uwagę, jednak zajęcia szybko dobiegły końca. Przed swoim wyjazdem z Polski pani Myōko zwraca się do niej z niezwykłą prośbą, która zaprowadzi ją do aż samego serca Japonii.
SZTUKA NAPRAWY
Ogólnie przyciągnęła mnie nie tyle autorka, ile sama technika kintsugi, która odgrywa w tej powieści bardzo ważną rolę. Jest to tradycyjna metoda naprawy potłuczonej ceramiki. Skleja się ją za pomocą specjalnej żywicy drzewnej, do której dodaje się sproszkowane metale szlachetne jak złoto. Nie próbuje się więc ukrywać uszkodzenia, są one specjalnie podkreślone, akceptowane i pielęgnowane, nadając naprawionemu naczyniu nowe życie. Dzięki kintsugi zepsuty przedmiot przekształca się w niepowtarzalne dzieło sztuki i staje się piękniejszy niż kiedykolwiek. Niedoskonałość nie jest w tej sztuce czymś złym, jest wręcz celebrowana.
Kintsugi to nie tylko technika artystyczna czy czasochłonne rzemiosło. Jest też metaforą i filozofią. Można ją wykorzystać do samoleczenia i akceptacji naszych wad, rozczarowania czy błędów. W sztuce kintsugi chodzi przede wszystkim o uzdrawianie umysłu i serca z tych zadanych ran. Uczy nas, że możemy przekuć przeciwności w coś pięknego i odpornego. Chodzi też o to, że niezależnie od trudności, możemy znaleźć sposób na zmianę i odnalezienie sensu życia.
Ta pęknięta część nigdy nie zostanie zniwelowana ani zamaskowana. Pozostanie widoczna blizna, która będzie jednocześnie pięknym, niepowtarzalnym na świecie wzorem. Kiedy potrafimy je zaakceptować, bez osądzania czy ukrywania, jeśli potrafimy z tym wszystkim osiągnąć w sercu spokój, to wtedy dochodzi do uzdrowienia. A gdy już uzdrawiamy nasze wnętrze, to nasz świat zewnętrzny również zostanie uzdrowiony.
Kintsugi również odegrało ważną rolę dla naznaczonej osobistą tragedią bohaterce. Poznajemy tajniki tej sztuki wraz z nią na kursie dla początkujących, którego poprowadził tajemniczy Mistrz Myō. Po jakimś czasie podejmuje się wyznaczonych przez los napraw. Jednak naprawienie swojego życia okazuje się być sztuką znacznie bardziej zaawansowaną.
POLSKI I JAPOŃSKI
Wspomniałam wcześnie, że książka jest nietypowa. Odnosi się głównie do formy, w jakiej została napisana. „Purezento” jest rzeczywiście na wskroś japońska… i to aż do przesady. Rozumiałam, że pani Bator zainspirowała się japońskimi powieściopisarzami i chciała naprawdę odtworzyć ten unikatowy styl. Efekt był jednak taki, że go niechcący sparodiowała. Przez te udziwnienia tekst stracił swoją naturalną formę. Było zbyt dużo krótkich zdań, za wiele płytkich opisów czynności, a te gołe dialogi szpeciły i denerwowały. Nie takie przychodzą mi do głowy myśli, gdy sięgam po powieść japońskiego autora.
Nie tylko szyk zdań jest utrzymany w tej manierze, ale także pewne elementy powieści. Miałam w trakcie czytania niemile wrażenie, jakby autorka zrobiła sobie listę rzeczy, wątków czy filozoficznych koncepcji, które można spotkać najczęściej w powieściach japońskich i potem je umieściła bez wyczucia w swojej historii.
W efekcie książka jest przepełniona tą japońskością po same brzegi. Nie ma za to w niej charakterystycznego dla prawdziwych powieści z Kraju Kwitnącej Wiśni umiaru, wyczucia i prawdziwej głębi. Przez to ciężko się podążało za myślami bohaterki bez odczuwania wobec niej antypatii. Właściwie to ani trochę jej nie lubiłam. Szkoda, bo na ogół mam słabość do takich naznaczonych traumą postaci. Zawsze mnie wtedy ciekawi, jak oni się rozwiną w trakcie powieści, choć zdaję sobie też sprawę, że pisarze nadużywają tego wątku, traktując traumę jako wytłumaczenie na wszystko.
Pani Bator nie wdaje się banalną psychologizację swojej postaci. Główna bohaterka „Purezento” miała szczególnie duży potencjał. Jako typowa Polka trafia do innego świata, wtapia się tłum, styka się z inną kulturą i próbuje się uporać ze swoją żałobą. Jej adaptacja wydawała mi się od początku taka dziwna, zupełnie jakby to nie był jej pierwszy wyjazd do Japonii. Zabrakło trochę jakiegoś większego oswajania się z obcym otoczeniem.
Próbowano też połączyć naszą kulturę z japońską bardzo subtelną nicią. Byłam chyba najbardziej zaciekawiona tym zderzeniem, ale nie poświęcono temu aż tak wielkiej uwagi. Miałam raczej wrażenie, jakby bohaterka zostawiała dawną przeszłość stopniowo za sobą, włącznie z ojczyźnianymi powiązaniami. Przypominało mi to trochę zrzucenie starej skóry… albo skorupy.
Powieść ma w sobie coś poruszającego i głębokiego, ale czuję, że trochę przedobrzono z tym na siłę udziwnionym stylem. Ta historia nie jest też pozbawiona uproszczeń i naiwności. Niewymagający fan Japonii będzie raczej zadowolony z pomysłów pani Bator. Mnie czegoś bardziej naturalnego zabrakło.
Tak się przypadkowo założyło, że zapoznaję się z twórczością Joanny Bator właśnie od tej książki. Słyszałam, że wyróżnia się na tle jej pozostałych historii i że jest to jej pierwsza powieść o Japonii, którą się od lat pasjonuje. Nie mogę się pokusić o to porównanie, ale z pewnością mamy tu do czynienia z nietypową powieścią.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówną bohaterką i zarazem narratorką jest...