rozwińzwiń

Purezento

Okładka książki Purezento
Joanna Bator Wydawnictwo: Znak Ekranizacje: Pure (2002) literatura piękna
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2017-11-29
Data 1. wyd. pol.:
2017-11-29
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324050277
Ekranizacje:
Pure (2002)
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Purezento w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Purezento i



Przeczytane 841 Opinie 1 Oficjalne recenzje 378

Opinia społeczności książki Purezentoi



Książki 1529 Opinie 820

Oceny książki Purezento

Średnia ocen
7,2 / 10
1609 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Purezento

avatar
223
45

Na półkach: , ,

Ta książka była dla mnie jak medytacja - wymaga pełnego skupienia i, po odpowiednim przystrojeniu, pozwala płynąć swym spokojnym nurtem przynosząc ukojenie. Znalazłam w niej wiele cudownych myśli i metafor, które zostaną ze mną na dłużej. Sama historia dla mnie czasami „nie klika”, ale nie wszystko musi „klikać” żeby miało wartość.

Ta książka była dla mnie jak medytacja - wymaga pełnego skupienia i, po odpowiednim przystrojeniu, pozwala płynąć swym spokojnym nurtem przynosząc ukojenie. Znalazłam w niej wiele cudownych myśli i metafor, które zostaną ze mną na dłużej. Sama historia dla mnie czasami „nie klika”, ale nie wszystko musi „klikać” żeby miało wartość.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
406
379

Na półkach:

"Purezento" Joanny Bator wydaje mi się hołdem złożonym przez autorkę kulturze Japnii, a także przechodzeniu przez życie z uważnością. Główna bohaterka zmaga się z wieloma traumami z przeszłości, wyjeżdża do Japonii gdzie uczy sklejać się pęknięte ceramiczne naczynia. Przy okazji leczy rany w jej życiu, które od dawna nie mogły się zagoić. To piękna, medytacyjna, powolna, lecz prowokująca do wielu przemyśleń lektura. Dla miłośników Japonii- pozycja obowiązkowa.

"Purezento" Joanny Bator wydaje mi się hołdem złożonym przez autorkę kulturze Japnii, a także przechodzeniu przez życie z uważnością. Główna bohaterka zmaga się z wieloma traumami z przeszłości, wyjeżdża do Japonii gdzie uczy sklejać się pęknięte ceramiczne naczynia. Przy okazji leczy rany w jej życiu, które od dawna nie mogły się zagoić. To piękna, medytacyjna, powolna,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
118
114

Na półkach:

Mało a może nawet i wogóle nie daje książką 1 ale tutaj muszę. Ta książka jest BEZNADZIEJNA. Dłużyła się jak flaki z olejem. Ta książka jest o niczym. Glona bohaterka tylko jeździ pp mieście w te i wefte i skleja gary. Po połowie książki patrzyłem tylko ile jeszcze zistalo do końca. 1/10 Tragedia

Mało a może nawet i wogóle nie daje książką 1 ale tutaj muszę. Ta książka jest BEZNADZIEJNA. Dłużyła się jak flaki z olejem. Ta książka jest o niczym. Glona bohaterka tylko jeździ pp mieście w te i wefte i skleja gary. Po połowie książki patrzyłem tylko ile jeszcze zistalo do końca. 1/10 Tragedia

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3149 użytkowników ma tytuł Purezento na półkach głównych
  • 1 954
  • 1 157
  • 38
585 użytkowników ma tytuł Purezento na półkach dodatkowych
  • 321
  • 109
  • 77
  • 36
  • 15
  • 14
  • 13

Tagi i tematy do książki Purezento

Inne książki autora

Joanna Bator
Joanna Bator
Joanna Bator – jedna z najważniejszych polskich pisarek, laureatka prestiżowych nagród, m.in. Nagrody Literackiej Nike oraz Nagrody im. Hermana Hessego. Autorka bestsellerów tłumaczonych na wiele języków, w tym zekranizowanego Ciemno, prawie noc i Gorzko, gorzko, które doceniły setki tysięcy czytelników. Wielbicielka japońskiej kultury, podróżniczka mieszkająca w Podkowie Leśnej, w Domu pod Ptakiem Nakręcaczem, w towarzystwie ukochanych psów i kotów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Swing Time Zadie Smith
Swing Time
Zadie Smith
Dotarłam do szczytu rankingu moich ulubionych powieści Zadie Smith, chociaż naprawdę wiele jeszcze przede mną. „Swing time” mnie kupiła już na samym początku, mimo lekkiego zwolnienia przy końcu powieści. Poznajemy życie bezimiennej bohaterki wychowywanej w mieszanej rasowo rodzinie oraz równolegle jej przyjaciółki. Razem z Tracey marzą o zostaniu tancerkami, bardzo wiele łączy te dziewczynki, ale także różni. Jedna ma wrodzony talent, druga musi się sumiennie uczyć. Odmienne charaktery, przebojowość i sytuacje rodzinne sumują wspólne dorastanie, poszukiwanie własnego ja i celu w życiu. Można powiedzieć, że ta powieść to samo życie, od Anglii, po Stany i Afrykę co jakiś czas przecinając drogi dziewczyn, a później dorosłych kobiet. Autorka ponownie oddała głos trudnościom z jakimi muszą się mierzyć ludzie wobec rasizmu, nierówności społecznych oraz oddania w wychowaniu własnych dzieci. Gdzie jest granica w pilnowaniu i decydowaniu za nie? Dwie rożne metody, a w nich żadna, która gwarantowałaby stuprocentowe szczęście i spełnienie dziecka. W tej historii dostajemy bardzo dużo kobiecości, jej przyjaźni i nigdy nieodłącznej rywalizacji. Miejsce, w którym się rodzimy ma ogromny wpływ na nasze decyzje, nasza bezimienna bohaterka widzi ten kontrast podróżując do wiosek Afryki, a także podczas pracy z idolką z dzieciństwa. Wiele pobocznych postaci zostawia po sobie lekcje, wszystkie coś wnoszą do życia dziewczyny, a musimy przyznać, że jest ona bardzo dobrą obserwatorką. Jest to historia o przynależności, o znalezieniu swojego miejsca i swoich ludzi oraz o tym jak wszystko można szybko stracić. Przepięknie napisana, wprawnym językiem Smith, którego nie da się z niczym innym pomylić i zapomnieć. Bardzo polecam, warto! Dziękuję za egzemplarz @wydawnictwoznakpl
goszcze_w_slowach Aleksandra - awatar goszcze_w_slowach Aleksandra
oceniła na828 dni temu
Ludzie na drzewach Hanya Yanagihara
Ludzie na drzewach
Hanya Yanagihara
Nie jestem pewien czy książkę można nazwać fikcją gdyż w dużej mierze opisuje historię noblisty Daniela Gajduska, a różnice dotyczą detali (tematyka badawcza czy fakt czy naukowca skazali czy nie). Jeśli chodzi natomiast o destrukcję fikcyjnej wyspy to opis przypomina to co stało się na Nauru. Jeśli chodzi o głównego bohatera to jest to postać jednoznacznie negatywna. Gotowy zrobić wszystko żeby zrealizować swoje zamierzenia (w pewnym momencie rozmowa o tym czy przywiązani do drzewa ludzie uwolnią się czy umrą z głodu wywołuje mniej emocji niż dla kogoś wrażliwego to że wyjechał z domu i nie podlał kwiatków i mogą uschnąć) . Wywodzi się z kultury zachodniej, więc wiązanie aktywności pedofilskiej z kulturą wysp Pacyfiku to wybieg bo schlebiało to jego wcześniejszym skłonnościom. Dodatkowo cała ta dobroć, ratowanie sierot, łożenie na ich utrzymanie (bo dzieci tych nie wychowywał) pryska jak bańka w momencie gdy główny bohater tłucze adoptowanego syna i wygłasza w obecności jego i innych dzieci monolog który można streścić w zdaniu: "byłbyś g#$ gdyby nie ja a śmiesz robić mi problemy". A przypomnijmy że dzieciak choć zachowywał się uciążliwie to nie jest to coś nadzwyczajnego w przypadku nastolatków. Literacko książka jest nierówna są bardzo ciekawe fragmenty. Autor potrafi przyciągnąć uwagę i skupienie Czytelnika po czym... następuje zupełnie nie wnoszący nic do akcji rozwlekły opis przyrody, relacji wśród naukowców czy z bratem.
Msz - awatar Msz
ocenił na61 miesiąc temu
Umami Laia Jufresa
Umami
Laia Jufresa
W przeciwieństwie do sporej liczby użytkowników na tym portalu, „Umami” znalazło się u mnie dzięki pożyczeniu od przyjaciółki. I może właśnie ten proces spowodował, że nie miałem większych oczekiwań co do tej książki, dzięki czemu nie zawiodłem się w żaden sposób. Jednak ciężko mi opisać jakie odczucia mam co do tej pozycji, z tego względu, że ogólne określenia typu ciekawa lub nudna byłaby nadużyciem. Mogę z pewnością natomiast stwierdzić, że „Umami” traktuje o nietuzinkowych ludziach i ich perypetiach względem żałoby i życia w tych ponurych okolicznościach. Podchodząc do jej czytania nie powinniśmy nastawiać się na żadne zwroty akcji czy trzymające w napięciu wątki. Przygotować się raczej należy na bardzo życiowe doświadczenie, bo opowiedziane zostają nam historie zarówno ciekawe, jak i te mniej interesujące (tworzące bardzo neutralną całość) oraz szczegóły, na które czasem, totalnie losowo, zwraca się uwagę w codzienności, a które nie mają głębszego sensu. Dlatego rzeczywiście można stwierdzić, że powieść jest o niczym, natomiast według mnie nie jest to jej wada. Od strony technicznej książkę czyta się lekko i szybko, choć trzeba przyznać, że autorka przekombinowała z pomieszaniem chronologii wydarzeń, narratorów i postaci. Musiałem się parę razy wracać o kilka rozdziałów, myśląc, że pominąłem coś ważnego, gdy okazywało się, że o danym fakcie (istotnym z punktu widzenia czytelnika chcącego się wciągnąć w historię) nie wspomniano dotychczas, i fakt ten jest ujawniany np. pod koniec książki.
Khamelion - awatar Khamelion
ocenił na62 lata temu
Nieczułość Martyna Bunda
Nieczułość
Martyna Bunda
To jedna z tych powieści, które wciągają od pierwszych stron nie efektowną akcją, lecz gęstą atmosferą i emocjonalną prawdą. Czyta się ją znakomicie – język jest oszczędny, a jednocześnie nasycony znaczeniami, dzięki czemu historia płynie naturalnie, bez zbędnych dłużyzn, ale pozostaje w czytelniku na długo. Kaszuby nie są tu jedynie tłem wydarzeń, lecz pełnoprawnym bohaterem opowieści. Surowy krajobraz, rytm życia wyznaczany przez naturę i tradycję, zamknięta społeczność – wszystko to wzmacnia poczucie ciężaru przeszłości, z którą bohaterowie muszą się mierzyć. W centrum stoi matka, kobieta naznaczona powojennymi traumami, żyjąca bardziej wspomnieniami i lękami niż teraźniejszością. Jej emocjonalna niedostępność, tytułowa nieczułość, nie jest jednak chłodną obojętnością, lecz tarczą ochronną, próbą przetrwania po doświadczeniach, których nie da się wypowiedzieć. Trzy córki – każda inna, każda wyrazista i przekonująca psychologicznie – pokazują różne sposoby radzenia sobie z dziedziczonym bólem. Ich siła nie polega na braku słabości, ale na umiejętności trwania, na cichym oporze wobec losu. Łączy je dom i więź krwi, która bywa zarówno ciężarem, jak i jedynym oparciem. Relacje między kobietami są skomplikowane, pełne napięć, przemilczeń i niewypowiedzianych pretensji, a jednocześnie głęboko poruszające w swojej autentyczności. Historia jest naprawdę niesamowita – surowa, momentami bolesna, ale też piękna w swojej prawdzie. To opowieść o dziedziczeniu traumy, o kobiecej sile, o miłości wyrażanej nie gestami, lecz trwaniem obok siebie mimo wszystko. Powieść, która nie krzyczy emocjami, lecz sączy je powoli, zostawiając czytelnika z poczuciem, że obcował z czymś ważnym i bardzo prawdziwym.
Sylwia - awatar Sylwia
oceniła na93 miesiące temu
Amy i Isabelle Elizabeth Strout
Amy i Isabelle
Elizabeth Strout
Elizabeth Strout to taka autorka, która nie potrzebuje fajerwerków, by wywołać poruszenie. Wystarczy jej mała kuchnia, zaparowane okno, i matka z córką, które próbują się nawzajem odnaleźć. Odnaleźć w sobie, w życiu, w tym wspólnym milczeniu. W "Amy i Isabelle" pisarka pokazuje, że najważniejsze historie dzieją się właśnie w zwyczajnym życiu, w jego ukrytym ciężarze i niewypowiedzianych słowach. Strout z bezbłędną uważnością zagląda tam, gdzie inni nawet nie patrzą, pod powierzchnię relacji. Do tych wszystkich, dusznych emocji zamkniętych w ciasnej kuchni. Do napięcia między tym, co powiedziane, a tym, co przemilczane. Amy i Isabelle – córka i matka , to duet, w którym miłość miesza się z wstydem, troska z kontrolą, a samotność… z pragnieniem bycia zauważoną. Jest w tej książce ból dorastania i ból macierzyństwa, ale nie ten krzykliwy – raczej ten, który szumi w głowie wieczorem, kiedy zgasną światła. Strout oddaje te uczucia z taką prostotą i czułością, że trudno się od niej oderwać. I tak trudno się nie odnaleźć choć trochę, w każdej z bohaterek. Uwielbiam w jej pisaniu tę mądrość, uważność i wrażliwość. To, jak nie ocenia, tylko obserwuje. Jak pozwala postaciom być niedoskonałymi, a jednocześnie głęboko ludzkimi. W "Amy i Isabelle" nie ma łatwych odpowiedzi, są tylko prawdziwe emocje, często zawstydzające, czasem bolesne – ale właśnie przez to tak bardzo nasze. To powieść o matkach i córkach, o pragnieniu bliskości i strachu przed nią, o dorastaniu do siebie i oddalaniu się od siebie… o życiu, które nie zawsze układa się tak, jakbyśmy chcieli – ale które wciąż można próbować zrozumieć, dzień po dniu.
magdalena - awatar magdalena
oceniła na98 miesięcy temu
Błękit Maja Lunde
Błękit
Maja Lunde
Kolejna powieść Lunde która kreuje wizję przyszłości której wszyscy z pewnością się boimy. Po przeczytaniu historii pszczół miałam bardzo wysokie oczekiwania do tej części cyklu klimatycznego i niestety przez to że nastawiłam się że będzie to kolejny majstersztyk, troszkę się zawiodłam. To nie to że historie postaci i ich losów są nieciekawe, bo są. Jednak w przeciwieństwie do historii pszczół, tutaj mamy tylko dwie opowieści. Jedną dziejącą się w przeszłości i teraźniejszości jednocześnie, opowiadana przez kobietę, która w dojrzałym wieku wspomina swoją młodość oraz drugą którą dzieje się w przyszłości, a narratorem jest Francuz który ucieka przed suszą wraz ze swoją małą córeczką. O ile przerażająca wizja przyszłego świata bez wody przejęła mnie dogłębnie i czytałam ja z zapartym tchem, o tyle historia Signe nie była dla mnie aż tak ciekawa. Wydaje mi się że w jej narracji czegoś zabrakło, szczególnie we fragmentach kiedy była już dojrzałą kobietą i samotnie pokonywała morza, żeby zmierzyć się ze swoją przeszłością. Nie rozumiem też do końca sensu zakończenia jej historii. Wydaje mi się że ten finał trochę podcina skrzydła wszytkim osobom zaangażowanym w walkę ze zmianami klimatycznymi. Kobieta w pewien sposób poddaje się i akceptuje otaczającą ją rzeczywistość co nie do końca mi się podoba. Powiązanie historii obu bohaterów było ciekawym zabiegiem, aczkolwiek ponownie, moim zdaniem nie było to konieczne. Czy książka jest ciekawa i da się ją przeczytać? Oczywiście. Czy jest tak wybitna jak historia pszczół? Mnie nie przekonała całkowicie, myślę że temat wody mógłby być poruszony w dużo ciekawszy sposób, szczególnie jeśli chodzi o współczesne czasy, nie mniej, warta przeczytania.
zaczytana_marchewka - awatar zaczytana_marchewka
oceniła na61 miesiąc temu
Oto jestem Jonathan Safran Foer
Oto jestem
Jonathan Safran Foer
Jonathan Safran Foer przebył długą drogę: zaczął od niezwykłej wyprawy w poszukiwaniu żydowskiej historii i tożsamości (Wszystko jest iluminacją),poprzez kilka innych mocnych książek; w koncu – Oto jestem, czyli parodia Odysei według Foera. “Spójrz na Julię i Jacoba, małżeństwo z 16-letnim stażem. Czego im brakuje? Tego, co ich połączyło. Na początku zależało im, starali się, chcieli. Potem powołali do życia pierwszą istotę, dwie kolejne. Pojawiła się odpowiedzialność, jednocześnie każde z nich zaczęło się zamykać w sobie coraz mocniej, gubić w codzienności. Wygasło pożądanie, pojawił się wstyd, tajemnice”. Czyżby Oto jestem było zatem powieścią o upadku małżeństwa, a tym samym – rodziny? Czyżby podjął jeden z najbardziej eksploatowanych motywów literackich i, jako kolejny, przepuścił go przez siebie? Faktycznie, Foer nie jest nowatorski ani w treści, ani w formie – wygrał szczerością. Oto jestem to przede wszystkim wiwisekcja małżeństwa. Rozpisana na role-napięcia między aktorami dramatu: Jacoba, Julię, ojca oraz pradziadka Jacoba – Irva i Isaaca, oraz najmłodszych, czyli Sama, Maxa i Benjy’ego. Pierwsze, co nasuwa się po przeczytaniu powieści, to słowo „klatki”. Każdy z bohaterów jest zamknięty w swego rodzaju więzieniu. Jacob i Julia są zamknięci w piekle swojego małżeństwa, które ostatecznie – żaden spoiler, mniej więcej po 20 stronach można wyczuć ich emocje – okazuje się niewypałem. Irv, ojciec Jacoba, to rasista i ksenofob, prowadzący bloga, na którym publikuje antyarabskie i pełne krzywdy oraz poczucia winy teksty. Isaac to z kolei wciąż niezabliźniona rana po Zagładzie. Dla Sama klatką jest Inne życie, gra komputerowa, a także forma swojej niedojrzałości, połączona z nieuchronną bar micwą, czyli żydowskim wejściem w dorosłość. Nawet Argus, pies Jacoba, jest uwięziony w starości i chorobie. Każdy usiłuje z czegoś wyjść, z czegoś do czegoś uciec. W chęci ucieczki nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie fakt, że bohaterowie sami nie wiedzą, czego tak naprawdę chcą, a ich klatki mają tak grube kraty, że żaden z nich, choćby chciał, i tak nie ucieknie. Pozostaje im miotanie się między formami, między gębami; wiecznie przeglądają się w zwierciadle społeczeństwa, za wszelką cenę chcą do niego pasować, a jednocześnie żyć w wolności – i na tym polega ich tragedia. Sam Jacob powie przecież: „Poświęciłem mnóstwo swojego skończonego ziemskiego czasu na błahe rozmyślania, błahe emocje, wślizgiwanie się pod drzwiami do wolnych pokojów. Ile godzin spędziłem w sieci, oglądając po raz kolejny te same durne filmiki, przepatrując dokładnie spisy domów, których nigdy nie kupię, klikając raz po raz by sprawdzić, czy nie przyszły zdawkowe mejle od ludzi, na których mi nie zależy? Ile siebie, ile swoich słów, uczuć i działań z przekonaniem powstrzymywałem?”. Może Foer nie pisze tylko o małżeństwie, ale o nas wszystkich – o przeroście świata, przeroście, który boli coraz bardziej. Poczucie klęski wzmacnia także odwrócony przez Foera mit o Odyseuszu. Argus to Argos – bezgranicznie wierny Odyseuszowi-Jacobowi, jego żona, Julia, to Penelopa, pojawiają się też zalotnicy Penelopy (Marc i Daniel). Foer, burząc mit o Odyseuszu, opowiada jednocześnie o upadku rodziny; dobitnie podkreśla, że nie ma czegoś takiego jak „dom”, „powrót do domu”, „odzyskanie domu” czy „poszukiwanie domu”. Penelopa-Julia jest przytłoczona codziennymi obowiązkami; siłą rzeczy w jej oczekiwanie na powrót dawnego męża wkrada się rutyna, nuda, szarość, a wreszcie – nienawiść i potrzeba odrzucenia swego dotychczasowego życia. Odys-Jacob nie zamierza powrócić do żony, najbardziej boli go to, że sam nie wie czego chce. Pozostaje mu tylko samotność w podróbce domu, którą ostatecznie sam sobie stworzy. Penelopa pójdzie za zalotnikiem, a Odyseusz będzie żył i umrze w poczuciu klęski. Oboje zmęczeni sobą nawzajem – i cierpiący przez zły wybór. Czyżby Foer napisał powieść głęboko konserwatywną? W pewnym sensie tak, opowiada przecież o kresie rodziny. Jonathan Safran Foer pozostawia za sobą mnóstwo niedopowiedzeń, które kryzys małżeński drążą – ale wiele rozgrywa się też między słowami; trudno jednoznacznie stanąć po stronie Jacoba lub Julii, kluczowe kwestie pozostają zawieszone bądź przekłamane. „Jacob i Julia próbowali. Wymyślali znaki, przeliterowywali słowa w obecności wciąż małych dzieci, były też zasady. Ale język, który stworzyli i tworzyli nawet w tej chwili, zawęził świat, zamiast go objaśniać”. Blochowie to Buddenbrookowie Stanów Zjednoczonych, jednak upadek tych pierwszych tkwi w przeroście codzienności, który ich zabił. Trudno także poszukiwać w jego powieści jakiejkolwiek nadziei – jeśli Foer przekreśla mit o Odyseuszu, przekreśla sens dążenia do budowania jakichkolwiek ryzykownych relacji. Bo czy nie taką jest małżeństwo? Oprócz kryzysu małżeństwa/rodziny Foer nakreśla także panoramę żydowskiej społeczności w Stanach Zjednoczonych, mnogość postaw, konfliktów i tarć międzypokoleniowych. Isaac Bloch należy do pokolenia najstarszego, wciąż pamiętającego Zagładę; wciąż krwawi. Irv, jego syn, nosi w sobie poczucie wyjątkowości żydowskiej krzywdy; dla niego Holocaust nie jest już czymś, o czym należy jak najszybciej zapomnieć i spróbować odnaleźć się w świecie „po”, zacząć od nowa – Holocaust to narzędzie politycznych gier i element wywierania presji na tych, którzy są Żydom obojętni lub otwarcie deklarują antysemityzm. Irv pozostaje zawieszony między Ameryką (snem) a Izraelem (snem, do którego wstydzi się przyznawać). Jacob i Julia to z kolei pokolenie pozostające obojętne na Zagładę, a skupione wyłącznie na małżeńskich niesnaskach i rosnącym głazem codzienności. Ich przeciwieństwem jest kuzynostwo Jacoba rodem z Izraela, pojawiające się jako kontra dla małżeństwa Blochów – z jednej strony są Żydzi amerykańscy, nadpsuci, a z drugiej – kibucowy kręgosłup i kibucowa moralność izraelskich kuzynów. Foer wyszydza jednych i drugich, w Blocach widząc pokolenie zagubione w szarości i poczuciu „nie wiem, czego chcę”, a w Izraelczykach – militarnych fanatyków. Sam, Max i Benjy to z kolei millenialsi – chcący świadomie decydować o sobie miłośnicy nowych technologii i Facebooka. W jaki zatem sposób wygrywa Foer z konwencją i pisze tak, że z każdą stroną chce się czytać dalej (chociaż znalazłyby się też fragmenty przegadane czy doklejone na siłę)? Jego sekret tkwi w kreacjach bohaterów, ich drobnych cechach i dziwactwach, które pozostają z tyłu głowy, oraz wiarygodności – trudno się zresztą dziwić, skoro Foer w 90 zapewne procentach posklejał powieść z siebie samego. Jest także wnikliwy i gorzki w analizie społeczeństwa, ironiczny w poszukiwaniu żydowskiej tożsamości oraz uciekaniu od niej, a także bolesny w diagnozie współczesności, małżeństwa, rodziny. Jacob-Odyseusz-Foer na kartach powieści tworzy Biblię – księgę uczuć i emocji, których nikt nie będzie umiał w przyszłości odtworzyć, zrekonstruować. „Jak zagrać kłucie nadziei”, „Jak zagrać dom”, „Jak zagrać ostatnią w pełni szczęśliwą chwilę” – to tytuły poszczególnych ksiąg owej Biblii. Może nawet Foer, poprzez małżeństwo, opowiada o nas wszystkich; o dziwnym kryzysie, w jakim się pogrążamy i ledwo sobie z tego zdajemy sprawę. Wyjątkowo ponurą wróży nam przyszłość. Pierwszy cytat pochodzi z wywiadu Michała Nogasia z Jonathanem Safranem Foerem pod tytułem Niebezpieczny spacer po miękkim dywanie. Pozostałe cytaty pochodzą z książki Foera.
ZaMałoRegałów - awatar ZaMałoRegałów
ocenił na61 rok temu

Cytaty z książki Purezento

Więcej
Joanna Bator Purezento Zobacz więcej
Joanna Bator Purezento Zobacz więcej
Joanna Bator Purezento Zobacz więcej
Więcej

Video

Video