Pierworodni

Okładka książki Pierworodni
Stephen BaxterArthur C. Clarke Wydawnictwo: Vis-á-Vis/Etiuda Cykl: Odyseja czasu (tom 3) fantasy, science fiction
350 str. 5 godz. 50 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Odyseja czasu (tom 3)
Tytuł oryginału:
Firstborn
Wydawnictwo:
Vis-á-Vis/Etiuda
Data wydania:
2009-02-23
Data 1. wyd. pol.:
2009-02-23
Liczba stron:
350
Czas czytania
5 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361516040
Tłumacz:
Stefan Baranowski
Tagi:
Pierworodni odyseja czasu czas
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Okładka książki Ostatnie twierdzenie Arthur C. Clarke, Frederik Pohl
Ocena 5,7
Ostatnie twier... Arthur C. Clarke, F...
Okładka książki Burza słoneczna Stephen Baxter, Arthur C. Clarke
Ocena 7,2
Burza słoneczna Stephen Baxter, Art...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
125 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
457
444

Na półkach:

No o niebo lepsza część niż 2, tutaj jest i trochę Miru i trochę Ziemi a nawet trochę Marsa i Księżyca. Już widać, że będzie 4 tom i dzięki ostatniej linijce tekstu wreszcie wszystko się wyjaśnia co, kto, z kim i po co. Spodziewałam się, że ta trylogia będzie trochę inna a dzięki tej ostatniej linijce wszystko się mi ładnie poukładało i jestem o wiele bardziej zadowolona. Cóż mogę powiedzieć, cykl ma rozmach jest bardzo spójny i konsekwetny i mimo swoje rozlazłości i powolnemu tępu ma swój urok. Na koniec każdej części autorzy opisują swoje pomysły skąd je biorą i czy mają rację bytu. To na pewno powieść nie dla wszystkich, tutaj jest dużo fizyki i długie opisy różnych maszyn i koncepcji. To taki hard sf ale mocno skupiający się na rozwiązaniach na temat teorii i maszyn a nie samej fabuły. Bardzo fajna i czekam na następną część

No o niebo lepsza część niż 2, tutaj jest i trochę Miru i trochę Ziemi a nawet trochę Marsa i Księżyca. Już widać, że będzie 4 tom i dzięki ostatniej linijce tekstu wreszcie wszystko się wyjaśnia co, kto, z kim i po co. Spodziewałam się, że ta trylogia będzie trochę inna a dzięki tej ostatniej linijce wszystko się mi ładnie poukładało i jestem o wiele bardziej zadowolona....

więcej Pokaż mimo to

avatar
264
189

Na półkach: ,

Nie spodziewałem się absolutnie nic po zakończeniu trylogii, choć nie oczekiwałem, że autorzy nagle wzbudzą we mnie zaciekawienie, by potem zanudzić mnie i rozczarować poza granice moich wyobrażeń.

Na samym początku mamy rutynowe rozstawianie już raz rozłożonych pionków, nie wiele wnoszący przeskok czasowy i tych samych, nudnych bohaterów. Można było się wybić ukazując postapokaliptyczną ziemię po nienaturalnej skali burzy kosmicznej, ale najwyraźniej autorzy nie byli wstanie poruszać się nawet po najbardziej rutynowych sztampach znanych z licznych światów postapokaliptycznych, nie tylko literatury. Nie byłem zaskoczony, w ogóle. Spodziewałem się tylko, że książka będzie miał jeden ciekawy, choć nie ograny zupełnie motyw przewodni, który jakoś to udźwignie. W pierwszym tomie był Mir, fantastyczny kolaż czasu; w drugim - nietypowe zagrożenie, tak często pomijane przez twórców sci-fi i bardziej naukowa otoczka. Nie łączyło się to za cholerę, ale jakoś działało traktowane odrębnie.

Tutaj niespodziewanie dostajemy klasyczną fantastykę naukową, której choć ogranie jest dosyć pobieżne, to zakres podejmowanych tematów jest bardzo szeroki. Windy kosmiczne, żagle słoneczne, statki zasilane antymaterią, egzystencja na księżycu i marsie. Mniam. Pojawiają się nawet przebłyski kulturowego rozłamu ludzi z ziemi i poza niej, pojawienia się kosmitów w powszechnym tego słowa znaczeniu czy powrotu na Mir po latach, przede wszystkim jego amerykańską, zimną w tym wydaniu część. Ostatecznie dostajemy tak naprawdę tylko to ostatnie.

Książka jest nudna, prowadzona krótkimi rozdzialikami, w które nie można się zaangażować i które migają, drażniąc tylko oko niczym zepsuta żarówka. Bohaterowie nie mają żadnych cech charakteru, doświadczeń, cech charakterystycznych, a rozwój, to już w ogóle jest im obcy. Między sobą ktoś może być najwyżej matką i córką, w tym świecie nie ma innych relacji międzyludzkich, choć i ta ograna jest skrajnie pobieżnie. Nie mamy również antagonisty. W drugim tomie to przez świeżość działało, ale nie jest to motyw, który uciągnie cały cykl. W ścisłym zakończeniu otrzymujemy jeszcze opisy jakichś rutynowych czynności i nic nie znaczący zwrot akcji.

Na plus jedynie entropiczne w swej naturze podłoże działań Pierworodnych, choć ten motyw nie jest wiarygodny. Podobała mi się też wielowymiarowa natura oczu, będących jednym bytem, cieniem czegoś spoza naszego postrzegania przestrzeni.

Jeśli ktoś chce poczytać o sprytnie ukazanym kolażu różnych linii czasu, zresztą z bardzo podobnym, enigmatycznym zagrożeniem i ludzkością traktowaną bardzo "z góry", to polecam Świat Rzeki. Można temu cyklowi zarzucić naprawdę wiele, ale to litera wyższej klasy, w rzeczywisty sposób błyskotliwa i świeża, z bohaterami "powymyślanymi na widzimisie autora", lecz sympatycznymi. W Świecie rzeki są momenty i jest ten pierwszy, naprawdę dobry tom. Niestety trylogia Baxtera (i chyba tylko jego, tak naprawdę) to czkawka po dawnej erze sci-fi oraz trochę zmarnowanych pomysłów. Pierwszy tom do pociągu (a można, jak najbardziej), drugi dla największych fanów sci-fi, ale trzeci to już nie wiadomo po co i dla kogo.

Nie spodziewałem się absolutnie nic po zakończeniu trylogii, choć nie oczekiwałem, że autorzy nagle wzbudzą we mnie zaciekawienie, by potem zanudzić mnie i rozczarować poza granice moich wyobrażeń.

Na samym początku mamy rutynowe rozstawianie już raz rozłożonych pionków, nie wiele wnoszący przeskok czasowy i tych samych, nudnych bohaterów. Można było się wybić ukazując...

więcej Pokaż mimo to

avatar
199
162

Na półkach: ,

Przyznaje, iż ostania część cyklu mnie rozczarowała wskazując ewidentnie, iż panowie autorzy nie mieli pomysłu, czy może chęci jak zakończyć ten nieźle wypadający w poprzednich dwóch tomach cykl.
Oczywiście forma tego tomu pozostaje bez zmian w stosunku do swych poprzedniczek i charakteryzuje się prostotą oraz przystępnością. Natomiast sfera futurystyczna oscyluje pomiędzy ciekawymi ideami dotyczącymi przyszłych ludzkich technologii czy też tych używanych przez obcych po wizje ich rasy, która trąci myszką i jest co tu dużo mówić wtórna jak na potencjał obydwu panów. Odgrzewane są tutaj przez nich pomysły znane choćby ze starszej o prawie cztery dekady „Odysei kosmicznej”.
Ponadto na samą fabuła składają się nie pozamykane wątki, w tym sam główny, które są tak skonstruowane, że w żaden sposób nie stymulują wyobraźni czy nie zmuszają do głębszych przemyśleń, a zwyczajnie pozostawiają rozczarowujący niedosyt.
Może gdyby napisał to ktoś inny moja ocena byłaby bardziej przychylna, ale po twórcach tego formatu spodziewałem się czegoś znacznie bardziej interesującego.

Przyznaje, iż ostania część cyklu mnie rozczarowała wskazując ewidentnie, iż panowie autorzy nie mieli pomysłu, czy może chęci jak zakończyć ten nieźle wypadający w poprzednich dwóch tomach cykl.
Oczywiście forma tego tomu pozostaje bez zmian w stosunku do swych poprzedniczek i charakteryzuje się prostotą oraz przystępnością. Natomiast sfera futurystyczna oscyluje pomiędzy...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1165
115

Na półkach: ,

Biorąc do ręki cykl obawiałem się, że wspomaganie napisania książki A.C. Clarka przez Baxtera nie wyjdzie na dobre. I okazało się to prawdą.
Kiedy Clark pisał sam było tam wszystko co najlepsze w fantastyce. Książki zawierały głębokie przemyślenia i miały niejedno dno.
W tym cyklu niestety widać różnicę pióra i to wyraźnie. Nie trzyma się to wszystko za bardzo razem, a na dodatek błędy językowe.
Jeżeli chcesz dobrej powieści o podróżach w czasie to przeczytaj ale Clarka tam w 100% nie ma :-(

Biorąc do ręki cykl obawiałem się, że wspomaganie napisania książki A.C. Clarka przez Baxtera nie wyjdzie na dobre. I okazało się to prawdą.
Kiedy Clark pisał sam było tam wszystko co najlepsze w fantastyce. Książki zawierały głębokie przemyślenia i miały niejedno dno.
W tym cyklu niestety widać różnicę pióra i to wyraźnie. Nie trzyma się to wszystko za bardzo razem, a na...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1493
637

Na półkach: ,

Baxter i Clarke zafundowali czytelnikom niezłą literacka jazdę po bandzie w trylogii „Odyseja czasu”. * Cały ten cykl jest to podróż w czasie i przestrzeni, w zasadzie bez końca, i chyba dlatego ta trylogia nie ma jakiegoś sensownego zakończenia. Bo we wszechświecie wszystko toczy się cały czas, ma wrażenie nieskończonego, choć oczywiście jest skończony. Bo absolutnie wszystko ma swój początek i koniec od wielkiego wybuchu, po kolejny wielki wybuch, a więc koniec wszechświata, z którego być może przetransformuje się kolejny, a może i nie. Kosmologia, dział fizyki, jest nauką tak tajemniczą i niezwykłą, że fizycy znacznie chętniej odczuwają potrzebę doświadczeń mistycznych niż na przykład ludzie zajmujący się filozofią. Filozofowie owszem mają tego świadomość, że wszystkiego nie da się wyjaśnić, ale z uporem maniaka zadają pytania, a fizycy, mają wrażenie, że znają odpowiedź, to znaczy wiedzą, że odpowiedzi nie ma, albo przynajmniej jest nieosiągalna, i dlatego potrzebują doświadczeń mistycznych. Tak jak wspomniałem ta książka jest o podróży w czasie i przestrzeni, jest też swoistym, niemalże naukowym rozważaniem o początku i końcu wszechświata, a może wszechświatów, bo skąd pewność, że istnieje ten jeden? To, że my nie jesteśmy w stanie do czegoś dojść, dowiedzieć się nie znaczy wcale, że tego nie ma. Bo czy my, istoty żyjące, naprawdę jesteśmy tacy wyjątkowi w kosmosie?

Może i to wszystko skomplikowane i zawiłe, to o czym tutaj piszę, ale zapewniam was, że książka jest o wiele bardziej skomplikowana, kompletnie zamieszana. Ci z was którzy mieli do czynienia z „ Odyseją kosmiczną” Clarke’a będą może mniej zaskoczeni, bo w pewnym sensie, jest tu sporo analogii do tamtego cyklu. Tutaj też mamy sporo rozważań o kosmosie i literacko – filozoficzne próby odpowiedzi na wszelkie pytania. Po prostu jest to niezła zabawa intelektualna.
Podobnie jak w „Odysei kosmicznej” mamy jakiś obcych, których intencje nie są jasne, choć w tej trylogii są bardziej czytelne. Pierworodni, bo tak nazwano tajemniczych kosmitów, a pierworodni stąd, że to oni byli pierwsi i mają zamiar przetrwać do końca wszechświata, a metodą ich przetrwania jest eliminacja wszelkich przejawów inteligentnego życia we wszechświecie. A więc interesuje ich władza, a więc nie wymyślili nic nowego, robią dokładnie to samo co Hitler, Stalin i inni rzeźnicy, którzy dorwali się do władzy i byli święcie przekonani, że ich pomysł na robienie cywilizacji jest najlepszy, a cała reszta to dzikusy, których trzeba wyeliminować. A więc czym Pierworodni różnią się od Aleksandra Wielkiego czy Dżingis Chana? Ci dwaj wodzowie pojawili się w tzw. kieszonkowym wszechświecie na Mirze, tak nazwaną Ziemię pofragmentowaną na wiele plastrów czasu. Oczywiście, że ci dwaj najwięksi w dziejach wodzowie, którzy stworzyli największe imperia, musieli się ze sobą zmierzyć, udowodnić sobie, który z nich rzeczywiście jest najlepszy. Jatka była przednia. A więc mamy tu specyficzne historiozoficzne rozważania dotyczące cywilizacji, tyle tylko, że umiejscowione to wszystko jest w kosmosie. Pierworodni to co robią nazywają kosmiczna kastracją, nie tylko eksterminują planetarne społeczności im zagrażające, bo w sumie są na tak wysokim poziomie, że mało kto jest im w stanie im zagrozić, można powiedzieć, że z perspektywy ziemian są tak potężni, że można by ich nazwać bogami, ale przecież żadnymi bogami nie są. Pierworodni zlikwidowali już wiele kosmicznych społeczności, teraz postanowili rozprawić się z Ziemią. Najpierw zafundowali nam burzę słoneczną, która nastąpiła w 2042 roku, a więc praktycznie armagedon, nie mieliśmy szans tego przetrwać. Jednak jak się okazało, my ziemianie gapami futrowani nie jesteśmy, i zdołaliśmy przetrwać tą niespodziankę tygodnia. Co prawda planeta była mocno poturbowana i trzeba budować wszystko od początku, ale najważniejsze było przetrwanie ludzkości. Widać Pierworodni musieli się zdrowo wkurwić, bo 30 lat później przygotowali nam świąteczna niespodziankę, bomba Q miała eksplodować w Boże narodzenie i rozwalić glob od środka. Na taki porąbany wynalazek żadnego cudu nie ma. Działa precyzyjnie i skutecznie i po zawodach. Ale główkowaliśmy dobrze i wyspekulowaliśmy, że skoro z tą bombą nic się zrobić nie da, trzeba ją przekierować. Na Marsie uwięziono tzw. Oko Pierworodnych i Ci niemal od razu przekierowali bombę, żeby eksplodowała na Marsie.

Główną bohaterką w tym całym zamieszaniu jest Bisesa Dutt, która była oficerem w Armii Brytyjskiej, w 2037 kiedy zaczyna się akcja, znajduje się w Afganistanie, w ramach wojsk ONZ tam stacjonujących. Widać autorzy uznali, że tam to zawsze będzie bałagan, ale to już inna bajka. Bisesa wraz z grupką żołnierzy trafia najpierw do plastra czasu z XIX wieku, a potem, wraz z Brytyjczykami, którzy w tym czasie walczyli w Afganistanie o obronie interesów imperium w którym słońce nigdy nie zachodzi, a potem trafili na cos co nazwano Mirem. Ciekawe, że na Mira trafili również astronauci z kosmicznej stacji badawczej Sojuz. Co tu dużo gadać, bardzo ciekawie się zrobiło.

Niewątpliwie ta trylogia daje do myślenia. Ludzkość ma co robić, dumać jak radzić sobie z zagrożeniami z kosmosu, które w przyszłości mogą zaistnieć i niekoniecznie muszą mieć związek z działalnością paskudnych ufoków, ale przyczyny mogą być jak najbardziej naturalne. Po prostu musimy myśleć perspektywicznie o przyszłych pokoleniach. To dotyczy to również naszej planety, musimy poważnie zacząć myśleć o tym, żeby nasza planeta jak najdłużej nadawała się do życia, a wiec z zasobów musimy zacząć korzystać oszczędnie, bo inaczej wcześniej czy później sami się wykończymy i nawet atomowe zabawki nie będą wcale do tego potrzebne. Ta trylogia niewątpliwie daje do myślenia, a wiec to jest koronny argument, żeby ją przeczytać, oprócz tego, że jest po prostu dobra. Zresztą niezależnie od tego co czytelnik chce tutaj znaleźć i cały ten cykl interpretować, to przeczytać te książki po prostu warto. Polecam.

Ad.
*Oko czasu, Burza słoneczna, Pierworodni.

Baxter i Clarke zafundowali czytelnikom niezłą literacka jazdę po bandzie w trylogii „Odyseja czasu”. * Cały ten cykl jest to podróż w czasie i przestrzeni, w zasadzie bez końca, i chyba dlatego ta trylogia nie ma jakiegoś sensownego zakończenia. Bo we wszechświecie wszystko toczy się cały czas, ma wrażenie nieskończonego, choć oczywiście jest skończony. Bo absolutnie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
417
259

Na półkach:

a przyznam szczerze, że trzecia odsłona cyklu jakoś mnie nie zachwyciła. sporo się dzieje, jest rozmach, pojawiają się starzy bohaterowie, pojawiają się nowi, ale chwilami odnosiłem wrażenie, że autorzy nie mieli już pomysłów i chwytali się dość absurdalnych (ognisko na biegunie - genialny pomysł na komunikację międzyplanetarną...)

swoją drogą myślałem, że to ostatnia część...

a przyznam szczerze, że trzecia odsłona cyklu jakoś mnie nie zachwyciła. sporo się dzieje, jest rozmach, pojawiają się starzy bohaterowie, pojawiają się nowi, ale chwilami odnosiłem wrażenie, że autorzy nie mieli już pomysłów i chwytali się dość absurdalnych (ognisko na biegunie - genialny pomysł na komunikację międzyplanetarną...)

swoją drogą myślałem, że to ostatnia...

Pokaż mimo to

avatar
238
28

Na półkach:

Zakończenie trylogii "Odyseja czasu" niestety nie spełniło moich oczekiwań, przynajmniej nie do końca. Niektóre wątki rozwleczono do absurdalnych rozmiarów, inne potraktowano zbyt zdawkowo. Zakończenie nie zachwyca, daje furtkę do kontynuacji - co chyba nie jest najlepszym pomysłem. Mimo wszystko książkę czyta się dobrze, osobiście dużo frajdy sprawiły mi liczne nawiązania do pomysłów z wcześniejszych powieści Sir Clarke'a. Ogółem - "Pierworodni"(i w zasadzie cały cykl "Odyseja czasu") to pozycja mimo wszystko udana, choć po nazwiskach Clarke i Baxter można było spodziewać się czegoś lepszego.

Zakończenie trylogii "Odyseja czasu" niestety nie spełniło moich oczekiwań, przynajmniej nie do końca. Niektóre wątki rozwleczono do absurdalnych rozmiarów, inne potraktowano zbyt zdawkowo. Zakończenie nie zachwyca, daje furtkę do kontynuacji - co chyba nie jest najlepszym pomysłem. Mimo wszystko książkę czyta się dobrze, osobiście dużo frajdy sprawiły mi liczne nawiązania...

więcej Pokaż mimo to

avatar
42
2

Na półkach:

bardzo wciągające, ale końcówką się trochę zawiodłem, w sensie chciałbym więcej

bardzo wciągające, ale końcówką się trochę zawiodłem, w sensie chciałbym więcej

Pokaż mimo to

avatar
379
240

Na półkach: , ,

Zakończenie trylogii... czy raczej początek tego co nieznane?

Czy 60 lat będziemy na takim poziomie technologicznym jak opisany w książce? Trzeba się samemu przekonać;).

Zakończenie trylogii... czy raczej początek tego co nieznane?

Czy 60 lat będziemy na takim poziomie technologicznym jak opisany w książce? Trzeba się samemu przekonać;).

Pokaż mimo to

avatar
176
145

Na półkach:

Hard sci-fi - dużo różnych ciekawych pomysłów, ale jakoś nie spajają się razem. Szczerze mówiąc, kiepskie zakończenie nie najgorszej serii - wydaje mi się, że pierwsze skrzypce zaczyna grać tu Baxter i nie wychodzi to historii na zdrowie.

Hard sci-fi - dużo różnych ciekawych pomysłów, ale jakoś nie spajają się razem. Szczerze mówiąc, kiepskie zakończenie nie najgorszej serii - wydaje mi się, że pierwsze skrzypce zaczyna grać tu Baxter i nie wychodzi to historii na zdrowie.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Arthur C. Clarke Pierworodni Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd