Tajemnice królów

Okładka książki Tajemnice królów
Victoria Gische Wydawnictwo: Bellona powieść historyczna
332 str. 5 godz. 32 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Wydawnictwo:
Bellona
Data wydania:
2015-06-25
Data 1. wyd. pol.:
2015-06-25
Liczba stron:
332
Czas czytania
5 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311135505
Tagi:
Egipt
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,1 / 10
26 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
4525
4284

Na półkach:

Na takiej książki, czekałem.Egipt,ten kraj z piramidami.Mamy tu władze, mniejszość narodowa.Torrtury.Bardzo dobre to było

Na takiej książki, czekałem.Egipt,ten kraj z piramidami.Mamy tu władze, mniejszość narodowa.Torrtury.Bardzo dobre to było

Pokaż mimo to

77
avatar
822
482

Na półkach:

Wczoraj zakończyłam swoją przygodę z książką Tajemnice Królów autorstwa Victorii Gische, mieszkającej na stałe w Niemczech Ślązaczki, i muszę przyznać, że dawno nie czytałam takiej książki. Jej przeciętność aż boli, a choć większość obietnic z czwartej strony okładki zostało spełnionych bowiem rzeczywiście jest to powieść wielowątkowa, pełna tajemnic i zdrad to jest tego tak dużo, że chyba nawet sama autorka pogubiła się ostatecznie w fabule. Na 336 stronach udało jej się zawrzeć ogrom treści dotyczących poszczególnych bohaterów, zabrakło w nich jednak najważniejszego - akcji.

Starożytny Egipt w okresie Nowego Państwa, kiedy to rządy obejmowali władcy XVIII dynastii. Kraj pogrąża się w chaosie. Umiera następca Tutenchamona, Aj a jako że nie pozostawił on po sobie dziedzica tronu, jego następcą zostaje generał Horenheb, który jest pełen obaw i pytań dotyczących wydarzeń poprzedzających objęcie władzy nie tylko przez niego ale też jego poprzednika. Młody i niezsubordynowany żołnierz Shardan zbiegiem okoliczności dostaje się do niego na służbę i otrzymuje zadanie wyjaśnienia tajemnicy śmierci Tutenchamona oraz odnalezienia jego młodej żony Anchesenamon, która zniknęła z pałacu.

Wprowadzenie w fabułę pozostawia wiele do życzenia. Autorka skacze od jednego bohatera do drugiego, a po zapoznaniu się z kilkoma pierwszymi rozdziałami nadal trudno jest zorientować się czego będzie dotyczyła książka. Mało jest też akcji, o czym już wspomniałam, za to dużo opisów przemyśleń i wspomnień bohaterów, którzy po mimo poświęcenia im ogromnej uwagi i drobiazgowości przy ich kreowaniu, nadal pozostają nijacy i podobni do siebie.

To co może urzekać to drobiazgowość w opisach tradycji i zwyczajów dawnych Egipcjan. Autorce udało się realistycznie zarysować skomplikowaną sytuację państwa, które odczuło na własnej skórze burzę związaną z politycznymi kontrowersjami dotyczącymi przejmowania władzy. Gische doskonale radzi sobie także z komponowaniem historycznego tła oraz fikcji świata stworzonego przez siebie, jednak to zdecydowanie za mało aby uznać książkę za dobrą, zbyt dużo by nazwać ją niestrawną. Wniosek jaki się nasuwa jest zatem prosty. Tajemnice Królów to powieść przeciętna i znośna, choć zdecydowanie mogłaby być dużo lepsza, gdyby autorka spróbowała nie dzielić bohaterów jedynie na złych i dobrych oraz skupiła się na wydarzeniach a nie przemyśleniach, a redakcja polskiego wydania miała lepszy dzień i wyłapała namnożone w treści błędy.

Wczoraj zakończyłam swoją przygodę z książką Tajemnice Królów autorstwa Victorii Gische, mieszkającej na stałe w Niemczech Ślązaczki, i muszę przyznać, że dawno nie czytałam takiej książki. Jej przeciętność aż boli, a choć większość obietnic z czwartej strony okładki zostało spełnionych bowiem rzeczywiście jest to powieść wielowątkowa, pełna tajemnic i zdrad to jest tego...

więcej Pokaż mimo to

12
avatar
888
593

Na półkach: , ,

Starożytny Egipt, okres Nowego Państwa. Po śmierci króla Aja, władzę przejmuje Horemheb. Nowy władca wpada na trop złamanego przed laty prawa. Postanawia rozwiązać zagadkę i w tym celu wysyła młodego egipcjanina, Sharadana. Zadanie jednak nie jest proste, szczególnie, że do głosu zaczyna dochodzić przeszłość żołnierza, niekoniecznie mu przychylna...
Opis z tyłu okładki obiecuje nam ogrom wrażeń, akcje, dynamizm! Coś nadzwyczajnego, ciekawego! Co jednak dostajemy? O tym jednak za chwilę. Pozwólcie, że najpierw rozliczę się z samą oprawą graficzną książki.
Pierwsze, co przyszło mi na myśl, gdy zobaczyłam tą okładkę to tania, niewypromowana, być może nowa? Nie jest jednak tak źle. Ilustracja nie jest tragiczna, napisy proste i dobrane kolorystycznie. Ot, zwykła książka. Wewnątrz nieco zabolała mnie tania czcionka używana do nazw tytułów, jednak poza tym, wielkość tekstu, jego układ i podział wygląda na prawdę przyzwoicie. Papier też nie jest najgorszej jakości. Innymi słowy - Tajemnice Królestwa wyglądają na przeciętną, niczym wyróżniającą się książkę, która dla mnie, osoby, która wcześniej z Gische się nie zetknęła, na początku miała zupełnie czystą kartę.
Nie potrzebowałam jednak zbyt wiele czasu, aby zacząć kształtować swoje zdanie na temat tej pozycji. Pierwszym, co przyszło mi na myśl po przeczytaniu kilku stron, było: cholera, ten tłumacz spieprzył. Zdania często zbyt krótkie, niekoniecznie dobrze ze sobą powiązane, język niby prosty, ale styl wyraźnie kulejący. Ale dobra, zdarza się. Wydawnictwo źle dobrało tłumacza, nie ma co się przejmować, nie?
Tyle że... tyle, że potem okazało się, że Gische to polska autorka...
Zdecydowanie, nie przypadł mi do gustu sam sposób pisania tej pani. Tajemnice Królów wydają się być chwilami wręcz infantylne. W żadnym razie nie oddają magicznej atmosfery Egiptu, w której zakochałam się jako dzieciak, a dialogi między postaciami czasem są po prostu śmieszne. To, co jeszcze zwróciło moją uwagę, to próba wepchnięcia przez Gische czytelnikom wiedzy o tym starożytnym kraju. Może wynika to z faktu, że jakąś tam wiedzę mam, ale moim skromnym zdaniem, autorka po prostu nie potrafiła wpleść w fabułę ciekawostek w delikatny sposób. Nie jest osobą, która wykorzystuje magię opisów, dlatego też, gdy taki się pojawia i niemal za każdym razem tyczy się jakiegoś Egipskiego zwyczaju jest po prostu zbyt zauważalny.
W tym miejscu, jeśli już o stylu i klimacie mowa, muszę wspomnieć o imionach. A właściwie jednym imieniu, które zupełnie nie wpasowało się w całą powieść i gdy tylko się pojawiało, wywoływało u mnie wewnętrzny bunt...
Niech mi ktoś wyjaśni, jak można nazwać geparda Rafi?!
Na dodatek będąc Egipcjaninem, żyjącym na królewskim dworze?
Gdyby to był skrót od imienia tego zwierzęcia. Ale nie. To jego pełne miano...

Choć sam styl jest często czymś kluczowym dla całej powieści, ta nie tylko z niego się składa, autorka jednak na żadnej płaszczyźnie nie podołała w pełni zadaniu.
Bohaterzy są zwykli i w większości, płytcy. Główny bohater, Sharadan, nie ma żadnych konkretnych cech charakteru, poza tą właściwością, że miał kiepskie dzieciństwo. Jest też nadzwyczaj zmienny - w początkowej fazie powieści poznajemy alkoholika. W kolejnych fazach powieści zmienia się w szpiega, nieudacznika, sprytnego pomocnika króla, dobrego i złego brata... Na prawdę, w nim nie ma nic konkretnego, nic stabilnego, mimo, że Gische kreuje go na kogoś raczej pozytywnego.
A inni? Władca Egiptu ostatecznie nawet nie wie do końca po co powierzył rozwiązanie zagadki Sharadanowi, ale każe mu ją doprowadzić do końca, bo tak. Siostra naszego głównego bohatera, to zwykła mścicielka, niemyśląca racjonalnie, a czarne charaktery rozpoznać można na kilometr. Na prawdę, nie widzę w postaciach niczego ciekawego.
To może fabuła chociaż gra...? Nie bardzo. Pomijam już to, że początkowo miałam problem, by się w niej odnaleźć. Opis z tyłu okładki gwarantuje nam wielowarstwową powieść, a co dostajemy? Współczesny, banalny kryminał, który niekoniecznie trzyma się kupy, a już na pewno nie gra z historycznymi faktami. I by nie było, historia opisywana w powieści zdarzyła się trzy tysiące lat temu, dlatego nie miałabym zupełnie nic przeciwko pewnym zmianom i fantazjowaniu. Niestety, ta powieść wcale na tym nie zyskała, a nic, po prostu nic nie jest w niej pełni dobre. Skoro więc tak... mogła się chociaż trzymać tego, co ustalili historycy, czyż nie? Pomijam już, że czasy opisane przez Gische są bardzo, bardzo oklepane i wiele nowego do literatury nie wnoszą.

Tajemnice Królów będą fajnym prezentem dla młodszej, czy starszej kobiety, która lubi proste historie, fascynuje się Egiptem (czyli: podoba jej się ten styl, te kolory, ale nie ma o nim za dużej wiedzy) i nie czyta zbyt wiele. Bo tak, do takiej osoby ta powieść może dotrzeć, dzięki dość prostemu językowi oraz niewymagającej zagadce. Ale do mnie w żadnym razie nie przemówiła i myślę, że jeśli choć trochę czytacie, i Wy zobaczycie w niej sporo błędów oraz niedociągnięć. Po co więc się męczyć, skoro można sięgnąć po wiele lepszych pozycji..? :)

Starożytny Egipt, okres Nowego Państwa. Po śmierci króla Aja, władzę przejmuje Horemheb. Nowy władca wpada na trop złamanego przed laty prawa. Postanawia rozwiązać zagadkę i w tym celu wysyła młodego egipcjanina, Sharadana. Zadanie jednak nie jest proste, szczególnie, że do głosu zaczyna dochodzić przeszłość żołnierza, niekoniecznie mu przychylna...
Opis z tyłu okładki...

więcej Pokaż mimo to

5
Reklama
avatar
5328
1100

Na półkach:

http://dajprzeczytac.blogspot.com/2015/10/tajemnice-krolow-viktoria-gische.html

http://dajprzeczytac.blogspot.com/2015/10/tajemnice-krolow-viktoria-gische.html

Pokaż mimo to

4
avatar
834
708

Na półkach: , ,

Nie jest tajemnicą, że uwielbiam powieści historyczne. Zapewne ma to związek z tym, że kocham sama z siebie historię (choć nie tę szkolną wysadzaną datami, które w dodatku trzeba znać na pamięć - po co?), tylko tę o prawdziwym życiu, ponieważ tylko dzięki niej potrafię dowiedzieć się czegoś ciekawego o moich przodkach! Choć z Egiptem raczej nie mam za wiele wspólnego, to i tak lubiłam zawsze się uczyć o starożytności. Nie bez przyjemności zasiadłam do Tajemnicy królów.

Wydarzenia, jakie zaszły przed objęciem tronu przez Horemheba, determinują nie tylko działania nowego władcy, ale mają zasadniczy wpływ na życie głównego bohatera - Shardana. Czy uda mu się uzyskać odpowiedzi na pytania, jakie stawia monarcha? Czy sprosta zadaniom, jakie nałożył na jego barki Horemheb? Czy upora się z przeszłością i pogodzi z siostrą, która obwinia go za swoje nieudane życie? I czy zapewni bezpieczny los kobiecie, którą pokochał od pierwszego wejrzenia?

Victoria Gische nie jest obcą mi autorką. Choć Tajemnice królów to pierwsza jej powieść, którą przeczytałam, słyszałam już wcześniej o Lucyferze. Mojej historii oraz Kochance królewskiego rzeźbiarza. Tę pierwszą miałam przeczytać w ebooku, ale jak to często bywa - coś innego stanęło mi na drodze. Wiem, że autorka interesuje się historią za co już na starcie dostała ode mnie spory kredyt zaufania! Nic, tylko po prostu usiąść i czytać jej książki! Tak też zrobiłam!

I nieco tego pożałowałam. Jednak jest coś takiego, że coś sobie wyobrażamy (jaka ta książka będzie wspaniała), by później gorzko się rozczarować. Liczyłam na niezapomnianą przygodę literacką, jaką funduje mi zawsze chociażby Philippa Gregory, a zamiast tego dostałam pełno luk fabularnych, nierówną akcję oraz brak logiki.

Każdy, kto liczył tak jak ja na polityczną sensację z prawdziwego zdarzenia - gorzko się rozczaruje. Owszem, fabuła obiecuje, iż będziemy skupiać się na podejrzeniach nowego władcy, który uważa, iż jego poprzednik - Tutanchamon - został zamordowany oraz na odnalezieniu zaginionej księżniczki. I gdzieś ten wątek cały czas jest... lecz często jakoś dziwnie ukryty pod ilością słów.

Pierwsze strony na ogół są cięższe do przegryzienia - szczególnie, jeśli mamy do czynienia z powieścią osadzoną w realiach starożytności. Dlatego zacisnęłam zęby i przetrwałam to nieco nudne (choć konieczne!) wprowadzenie do tętniącego życiem Egiptu. Jednakże problem nie znikał, a ja już dłużej nie potrafiłam niszczyć sobie zębów. W którymś momencie nawet pogubiłam się w akcji, kompletnie nie wiedząc, o co właściwie chodzi. I nie było to miłe uczucie zaintrygowania, lecz zmęczenia nad ciągłym zastanawianiem się, kiedy w końcu coś zacznie się dziać.

Największą wadą niestety są bohaterowie. Mówię niestety, gdyż według mnie jeżeli fabuła się wali, potrzeba świetnie wykreowanych postaci, które podtrzymają ją przed całkowitym upadkiem. Tutaj niestety tak się nie stało. Otóż charaktery podzieliły się na dwie grupy - na czarne i białe - na dobre i złe. I jak ich osadziła autorka, takim pozostały przez resztę lektury. Nie ma zaskakujących zwrotów ich spostrzeżenia na świat i ludzi zarówno na pierwszym planie, jak i na drugim.

Przy tego typów powieści konieczne są opisy. Początkowo oczywiście pojawia się ich całkiem sporo, lecz z czasem ich ilość maleje na rzecz dynamizujących dialogów. Autorka ma na swoim koncie dwie wcześniejsze książki, więc ma już raczej wyrobiony styl. Ogromnym plusem jest konkretne nazewnictwo.

Nie była to aż tak zła książka, jakby mogło się wydawać. Może się spodobać, lecz nie tym, którzy poznali kunszt takich pisarek powieści historycznych jaką jest chociażby Philippa Gregory bądź nasza polska autorka - Małgorzata Gutowska-Adamczyk. Tym razem pozostawiam zatem decyzję Wam samym!

http://wymarzona-ksiazka.blogspot.com/2015/09/tajemnice-krolow-victoria-gische.html

Nie jest tajemnicą, że uwielbiam powieści historyczne. Zapewne ma to związek z tym, że kocham sama z siebie historię (choć nie tę szkolną wysadzaną datami, które w dodatku trzeba znać na pamięć - po co?), tylko tę o prawdziwym życiu, ponieważ tylko dzięki niej potrafię dowiedzieć się czegoś ciekawego o moich przodkach! Choć z Egiptem raczej nie mam za wiele wspólnego, to i...

więcej Pokaż mimo to

20
avatar
33
31

Na półkach:

Starożytny Egipt do dziś zachwyca wielu z nas. Potężna jak na owe czasy cywilizacja stworzyła monumentalne piramidy, zagadkowego sfinksa, pismo hieroglificzne czy prężną kastę kapłanów, którzy wciąż zaskakują swoją olbrzymia, jak na owe czasy wiedzą. Starożytny Egipt to również kraina pełna sekretów – któż nie słyszał choćby o klątwie Tutenchamona?

I właśnie Tutenchamon (choć w bardzo niewielkim, ale istotnym stopniu) jest jedną z postaci występujących w powieści Victorii Gische „Tajemnice królów”. Spotkamy tam również przepiękną Nefretete czy potężnego władcę Echnatona. Wszystkie te postacie są jednak tylko tłem dla właściwej historii.

Już od początku dajemy się wciągnąć w staroegipskie klimaty. Akcja dzieje się w okresie Nowego Państwa, podczas rządów władców XVIII dynastii. Kraj pogrążony jest w chaosie, a do głosu dochodzą zwolennicy boga Amona. Następca Tutenchamona, Aj, umiera, wraz z nim odchodzi w niebyt kult Atona, do czego zresztą tenże władca się przyczynił. Ponieważ Aj, jako kolejny faraon nie pozostawił po sobie dziedzica tronu, jego następcą zostaje generał Horenheb.

Z drugiej strony poznajemy Shardana, byłego żołnierza, oraz jego siostrę Kyrene. O ile mężczyzna jest pierwszoplanową postacią, kobieta występuje w powieści znacznie rzadziej, choć jej rola jest dość kluczowa. Shardan, który dostaje się, dzięki uratowaniu przyszłej żony faraona podczas burzy piaskowej na służbę Horenheba otrzymuje zadanie – wyjaśnić zagadkę śmierci Tutenchamona oraz odnaleźć zaginioną w tajemniczych okolicznościach jego żonę, młodziutką Anchesenamon. I właśnie próby rozwiązania tej zagadki są osią fabuły powieści Victorii Gische.

Na plus tej książki zaliczyć należy niesamowitaą dbałość o szczegóły historyczne, świadczące o wybitnej znajomości staroegipskich realiów przez autorkę. Dzięki temu już od pierwszych stron zanurzamy się w klimatach starożytności, jednocześnie przekonując się, że zdrada, fałsz czy dworskie intrygi towarzyszą ludzkości od samego początku. Na szczęście nie ma tu miejsca na faszerowanie czytelnika suchymi faktami historycznymi, a wszystkie opisy zgrabnie wplecione są w akcję, dzięki czemu poruszamy się po Egipcie jak po dobrze znanym terytorium, które jednak wciąż ma w sobie coś do odkrycia.

Minusy – to przede wszystkim stagnacja. Pierwsze kilka rozdziałów ślimaczy się, a bohaterowie pojawiają się tylko po to, by coś sobie wspomnieć, coś przemyśleć. Akcja prawie stoi w miejscu, bo kiedy ruszy do przodu, pojawia się kolejna postać, która znowu musi jakiś temat przemyśleć, powspominać… Dopiero od rozdziału czwartego coś zaczyna się w końcu dziać, ale wspomniane powyżej przypadłości towarzyszą bohaterom już do końca, na szczęście w znacznie mniejszej ilości.

No i kolejny minus, to korekta. Rozumiem, że literówek nie da się uniknąć, ale jeśli na dwóch sąsiednich stronach pojawiają się takie perełki, jak „moższesz”, „miłościowie”, „siebe” to oznacza, że korektorka miała dość słaby dzień. I niestety nie jest to jedyne miejsce, w którym takie babole można wychwycić. Do redakcji książki też można mieć kilka dość sporych zastrzeżeń.

Ja jednak jestem skłonny wiele wybaczyć autorowi, który potrafi zabrać mnie w podróż w opisany przez siebie świat. Victoria Gische zafundowała mi wycieczkę po egzotycznym, pustynnym kraju, dzięki czemu spędziłem kilka ładnych godzin odkrywając mroczne tajemnice starożytnego Egiptu. I właśnie takie książki, dzięki którym mogę spędzić czas wędrując po miejscach, które dla większości są niedostępne, spotykając osoby, które dla innych są już tylko prochem, uwielbiam. I za to autorce dziękuję.

http://literrarium.blog.pl/2015/08/12/victoria-gische-tajemnice-krolow/

Starożytny Egipt do dziś zachwyca wielu z nas. Potężna jak na owe czasy cywilizacja stworzyła monumentalne piramidy, zagadkowego sfinksa, pismo hieroglificzne czy prężną kastę kapłanów, którzy wciąż zaskakują swoją olbrzymia, jak na owe czasy wiedzą. Starożytny Egipt to również kraina pełna sekretów – któż nie słyszał choćby o klątwie Tutenchamona?

I właśnie Tutenchamon...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
415
172

Na półkach: ,

Więcej recenzji: www.geek-woman.blogspot.com

Egipskie ciemności

Książek beletrystycznych o starożytnym Egipcie napisanych przez polskich autorów, jest jak na lekarstwo. Pomijając już klasykę, czyli Faraona Bolesława Prusa, można je policzyć na palcach jednej ręki. Jest to tym bardziej dziwne, że polscy archeolodzy mają duże zasługi w odkrywaniu przeszłości kraju nad Nilem, a temat ciągle wydaje się atrakcyjny i nie tak bardzo wyeksploatowany przez pisarzy jak choćby niektóre okresy istnienia antycznego Rzymu.

Kiedyś Egipt bardzo mnie fascynował (ta miłość wygasła na studiach zastąpiona uwielbieniem dla Rzymu), więc ciekawością sięgnęłam po książkę Victorii Gische. Blurb nieco ostudził moje zapały, bo z wielkim dystansem podchodzę do wszelkich opisów zawierających określenia typu „wielowarstwowa powieść” czy „to książka, w której nie brakuje tajemnic, przygód, zdrad i sensacji”. Czytając coś takiego od razu zapala mi się lampka ostrzegawcza – zdecydowanie wolę krótki zarys fabuły od peanów na jej cześć, bo jeśli wydawca tak zachwala swój produkt, to musi być z nim coś nie tak. I niestety, miałam rację.

Akcja Tajemnic królów toczy się w Egipcie w czasach XVIII dynastii. Na tron wstępuje Horemheb, utalentowany wojskowy, który zaczyna interesować się tajemniczym zaginięciem księżniczki Anchesenamon. Nowy faraon podejrzewa, że jego poprzednik, Tutanchamon, został zamordowany, a księżniczka, która zniknęła w tajemniczych okolicznościach, jest w poważnym niebezpieczeństwie.

Początek książki to droga przez mękę. Czytając pierwsze rozdziały właściwie nie wiedziałam, o co chodzi. Autorka nakreśla sytuację polityczną Egiptu rozpoczynając od reformy religijnej Echnatona, który wprowadził kult jednego boga, Atona, ale miałam wrażenie, że to raczej zbeletryzowany wykład akademicki niż wprowadzenie do właściwej fabuły. Być może na mój odbiór rzutuje fakt, że poznałam historię faraonów na studiach i po prostu taki wstęp strasznie mnie wynudził.

Jednak im dalej zagłębiałam się w lekturę, tym było gorzej. Problem przede wszystkim stanowią bohaterowie. Są nudni i do bólu przewidywalni. Główną postacią jest Shardan, prosty żołnierz z trudną przeszłością, gdzieś w tle przewija się także jego siostra, Kyrene. Są to ludzie, których los po prostu jest czytelnikowi obojętny. Nie mają w sobie nic, co by budziło jakieś cieplejsze uczucia. Bohaterowie są czarno-biali, albo źli, albo dobrzy, żaden nie stoi pośrodku. Są zbyt papierowi i sztuczni, by w jakimkolwiek stopniu przejmować się ich wyborami i życiem.

Dużym minusem w moim odczuciu jest pewna niekonsekwencja towarzysząca opisom. Lubię, gdy w powieściach historycznych autor trzyma się dość ściśle realiów epoki. W tej książce nie zawsze jest to możliwe i na jaw wychodzi moja dbałość o drobne szczegóły. Pomijam już takie kwiatki jak „oksyrrynchos” (greckie, a więc o wiele późniejsze, określenie pewnego gatunku ryby), bo jest specyficzne, ale nie mogę przejść obojętnie nad używaniem arabskiego Deir el-Medina, gdy znana jest egipska nazwa osady (Set Maat). Wystarczy dodać przypis wyjaśniający etymologię danej nazwy i wszystko byłoby jasne, tym bardziej, że w innych przypadkach autorka tak uczyniła. Ale największym kuriozum jest już „wypicie kilku kieliszków” (s. 44), tak bardzo współczesne i gryzące się ze zwyczajem picia wina z glinianych kubków.

Pomimo wielu wad, Tajemnice królów mają pewne plusy. Trzeba przyznać, że autorka świetnie przedstawiła realia Nowego Państwa w burzliwym okresie po śmierci Tutanchamona, rządach kapłana Aj oraz Horemheba. W książce nie brakuje opisów lokalnych zwyczajów czy struktury społecznej, a także wpływu religii na życie codzienne. Czasem zdarzają się także cytaty z pieśni odkrytych w papirusach. Ale to zdecydowanie za mało by uczynić z powieści lekturę, od której trudno się oderwać i którą warto z czystym sumieniem polecić.

Więcej recenzji: www.geek-woman.blogspot.com

Egipskie ciemności

Książek beletrystycznych o starożytnym Egipcie napisanych przez polskich autorów, jest jak na lekarstwo. Pomijając już klasykę, czyli Faraona Bolesława Prusa, można je policzyć na palcach jednej ręki. Jest to tym bardziej dziwne, że polscy archeolodzy mają duże zasługi w odkrywaniu przeszłości kraju nad...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
92
27

Na półkach: , ,

W szkole zawsze lubiłam historię, a szczególnie historię starożytną. – Starożytny Egipt, Rzym, Mitologię. Pamiętam jak wyprzedzałam myśli nauczyciela i wtrącałam się w prowadzenie wykładu, zadając pytania o ciekawostki lub o szczegóły, których nie było w podręcznikach, a znalazłam w różnych książkach czy biografiach. Oczywiście, w którymś momencie mój kochany pan S. się wkurzył i obsypywał mnie dodatkowymi pracami domowymi i referatami. Od tego czasu minęło już ponad dwadzieścia lat, a moja miłość do historii trwa nadal. Dlatego też obecnie z sentymentem sięgam po powieści z historią w tle, takie jak „Tajemnice królów” Victorii Gische.

Autorką jest kobieta, mieszkająca na obczyźnie – ślązaczka, ukrywająca się pod pseudonimem Victoria Gische. Z wykształcenia historyk, więc opisywane przez wydarzenia mają swe pokrycie na kartach historii.

Akcja „Tajemnic królów” toczy się w czasach XVIII dynastii. Pierwsze rozdziały są wprowadzeniem do dalszej części i opisują sytuację polityczną po śmierci Echnatona, którego znamy z poprzedniej powieści Victorii Gische „Kochanka królewskiego rzeźbiarza” (pisałam już o niej tutaj i na blogu). Autorka pokrótce wspomina o reformie religijnej, wprowadzonej przez owego króla oraz o buncie kapłanów, walczących o przywrócenie dawnego porządku. Poznajemy krótkie panowanie syna Echnatona, Tutanchamona i jego następcy Aja. Później na tron wstępuje Horemheb, który chce wyjaśnić zagadkę śmierci młodego Tutanchamona oraz jego zaginionej żony, księżniczki Anchesenamon. Od tej chwili jesteśmy świadkami mozolnego i trudnego śledztwa, prowadzonego przez jednego z żołnierzy Shardana.


Shardan jest młodym człowiekiem z niezbyt chlubną przeszłością, ale na tyle odważnym, że bez zastanowienia ratuje przyszłą małżonkę Horemheba i udziela pomocy jej orszakowi w czasie burzy piaskowej. Dzięki temu bohaterskiemu czynowi, staje się najbardziej zaufanym żołnierzem króla i zostaje mu powierzona misja rozwikłania zagadki związanej ze zniknięciem księżniczki Anchesenamon. Latami wędruje z miejsca na miejsce, aby przybliżyć się do rozwiązania powierzonego mu zadania.

Oczywiście, tak samo jak w poprzedniej książce tej autorki mamy wątek miłosny, który doskonale dopełnia opowieści i nie dominuje akcji, a w zasadzie dwa takie wątki – miłość króla Horemheba do swej małżonki, Amenii oraz rodzące się uczucie pomiędzy Shardanem, a damą dworu królowej, Poeni.

Powieść Victorii Gische jest powieścią wielowątkową, akcja dzieje się w kilku miejscach jednocześnie, dotyczy kilku bohaterów i porusza kilka problemów. Oczywiście najważniejszym elementem jest tutaj prowadzone przez Shardana śledztwo. Jednak autorka wplata w nie inne wątki, takie jak: zdrada, pycha, rządza władzy, obłuda kapłanów oraz problem miłości pomiędzy bratem i siostrą (kazirodztwo), który według Shardana jest do przyjęcia pomiędzy rodzeństwem z rodzin królewskich, ale propozycja własnej siostry Kyrene budzi w nim odrazę.

Tych, którzy czytali poprzednią powieść Victorii Gische, z pewnością ucieszy fakt, iż w „Tajemnicach królów” spotykamy się również z bohaterami „Kochanki królewskiego rzeźbiarza” – Dżehutimesem oraz Tatu-Hepą. Są tutaj postaciami drugoplanowymi, ale doskonale wtapiają się w wydarzenia „Tajemnic…”.

„Tajemnice królów” przenoszą czytelnika w czasy Starożytnego Egiptu, a dzięki wyważonym, ale wyczerpującym opisom poznajemy ówczesne zwyczaje oraz wszechobecne intrygi i zepsucie moralne. Moim zdaniem bohaterowie są troszkę za mało wyraziści, ale być może taki właśnie był zamiar autorki. Możliwe, iż nie chciała, aby czytelnik nie skupiał się na samych bohaterach, ale na wydarzeniach, które w tej powieści grają rolę najważniejszą – aby pokazać obłudę kapłanów oraz zwrócić uwagę, iż władza królewska nie gwarantuje nietykalności i każdy, nawet najlepszy władca może zostać „usunięty z pola”, jeśli kapłani tego zapragną.

Czy warto przeczytać tę książkę? Odpowiem szczerze – tak! Mimo że „Kochanka królewskiego rzeźbiarza” bardziej przypadła mi do gustu, to nie żałuję czasu poświeconego na przeczytanie „Tajemnic…” i z pewnością sięgnę po następną powieść pani Gische. Mam nadzieję, że poznam dalsze losy Shardana i jego siostry Kyrene, gdyż zakończenie „Tajemnic…” pozostawia we mnie pewien niedosyt. Czyżby autorka planowała kontynuację? Przeczytajcie ostatni fragment i powiedzcie, czy się mylę:

„Odczekała, aż jedzenie zostanie położone na ziemi. Kiedy odgłos oddalających się kroków ucichł, rzuciła się na chleb i wodę. „Musisz żyć Kyrene, musisz żyć” – powtarzała z każdym kolejnym kęsem. Zemsta jeszcze się nie dopełniła. Wszystko jeszcze przed tobą.

Ciszę lochów zmącił głośny, szyderczy śmiech uwięzionej kobiety.”


Za możliwość przeczytania dziękuję portalowi sztukater.pl

Tę recenzję przeczytacie również na moim blogu: www.literackiswiatjojko.blogspot.com

W szkole zawsze lubiłam historię, a szczególnie historię starożytną. – Starożytny Egipt, Rzym, Mitologię. Pamiętam jak wyprzedzałam myśli nauczyciela i wtrącałam się w prowadzenie wykładu, zadając pytania o ciekawostki lub o szczegóły, których nie było w podręcznikach, a znalazłam w różnych książkach czy biografiach. Oczywiście, w którymś momencie mój kochany pan S. się...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
206
160

Na półkach: ,

Zgodnie z informacją umieszczoną na okładce, powieść miała być wielowarstwowa, pełna tajemnic, przygód, zdrad, sensacji. Na kartach powieści powinna toczyć się walka o prawdę i władzę, walka wypełniona emocjami oraz niebezpiecznymi decyzjami. Słowem: tajemnica, akcja, tajemnica. Mój odbiór tej książki to ziewanie, irytacja i wymęczanie jej drugiej połowy, kiedy zrozumiałam, że nic ekscytującego mnie już nie spotka. Nie jest to książka tragiczna, uwierzcie, czytałam powieści jeszcze bardziej pozbawione logiki, zupełnie wyzute z akcji. Z Tajemnicami królów mam ten problem, że udało mi się je przeczytać bez większej depresji. Nie odkładałam książki całkiem na bok, ale przymykałam strony, żeby przetrawić bardziej irytujący fragment. Pomysł na powieść niewątpliwie jest. Więc co jest nie tak?

Victoria Gische tworzy bogate opisy scenerii, z dbałością konstruuje przestrzenie, budynki. Fakty historyczne, chociaż oczywiście musiały się w tego typu powieści pojawić, nie są rzeczą najistotniejszą. Stanowią interesujące tło, łagodnie wkomponowywane w akcję. Klimat Egiptu można rzeczywiście poczuć, tak samo jak usłyszeć gwar głosów na jednym z opisywanych przez autorkę targów. Przed lekturą powieści bałam się najbardziej tego, że w Starożytnym Egipcie będzie za dużo starożytności i za dużo Egiptu, że historia lub orientalizm przeważą nad fabułą i bohaterami. Tak się nie stało, co liczę na plus, ponieważ nigdy nie czułam się dobrze w historiach osadzonych w Starożytnym Egipcie. Problem powieści leży jednak w tym, że główny motor wydarzeń, czyli bohaterowie, nie mają w sobie nic, co byłoby reprezentatywne i intrygujące. Postaci dzielą się na miłe i chcące prawdy oraz złe, występne i pełne kłamstwa. Występny zawsze pozostanie występnym, a dobry - dobrym, niezależnie od jego życiowych doświadczeń oraz sytuacji, w jakiej się znajduje. Sposób prowadzenia narracji, dialogów czy przedstawiania myśli bohaterów nie pozwolił mi stworzyć sobie ich bardziej szczegółowych wizji. Dobrzy wygrywają i żyją długo, źli zostają ukarani i wszyscy wiedzą, jak brzydkie było ich zachowanie. I nie jest to spoiler, bo takie rozwiązanie przeczuwa się już po ćwierci lektury. Z takich postaci trudno utkać akcję. Bohaterowie gdzieś dążą, przemieszczają się, rozmawiają, ale mam wrażenie, że autorka chciała zbyt szybko zmieniać miejsca i klimat. Czasem miałam problem ze zrozumieniem, czy bohater już dojechał do celu swojej podróży czy zatrzymał się gdzieś po drodze. Nie było płynnych i logicznych przejść, ale fragmenty oderwane od siebie i zlepione w nie całkiem przyswajalny sposób. Jak na złość, kilkakrotnie odniosłam wrażenie, że najciekawsze momenty autorka pomija, przytaczając je jedynie w rozmowach między bohaterami, jakby miała problem z opisywaniem żywej akcji. Ujmuje to wiele powieści, która jest reklamowana jako pełna przygód. Opisy relacji wydają mi się mało logiczne, a wiele prawdziwie potężnych i istotnych postaci (władców) nie działała zgodnie z logiką, ale była motywowana mało uzasadnionymi wrażeniami i przeczuciami. Najmniej prawdopodobne i najbardziej naruszające mój zmysł poszukiwania związków przyczynowo-skutkowych były jednak przypadkowe spotkania Sherdana z dobrymi, miłymi ludźmi, którzy w pierwszym zdaniu proponowali mu pomoc, a w trzecim zapraszali tego obcego człowieka do swojego domu na kolację, nocleg i długie rozmowy z całą familią. Samo zawiązanie akcji - powód poszukiwania zaginionej księżniczki - też nie poruszył mnie tak, jak powinien. Czytelnik powinien chcieć rozwikłać tajemnicę na równi z bohaterami. Gdy jednak doszło do prawdziwych poszukiwań w powieści, księżniczka była mi zupełnie obojętna. Owszem, historia jej oraz jej młodego męża, który z dnia na dzień został władcą, była interesująca, może nawet raz poruszyła serce (jeden, jedyny raz), ale nie wykorzystana na tyle, na ile powinna. Miałam wrażenie, że jedynym powodem, dla którego Horemheb chce odnaleźć Anchesenamon jest jego widzimisię. Widział ją na oczy raz, kilka lat przed tym, jak sam został władcą. I teraz, choć ma swoją władzę dopiero przez chwilę i mnóstwo innych problemów, postanawia szukać zaginionej kobiety. Powód poszukiwań jest dla mnie pozbawiony logiki i zwyczajnie słaby. Nie mrozi krwi w żyłach. Nie zaciekawia. A niech księżniczka będzie sobie zaginiona - nawet przez moment nie interesował mnie jej los. Powieść nie dała mi powodu, by było inaczej.

Pełna opinia: http://pannakac-pisze.blogspot.com/2015/08/tajemnice-krolow-victoria-gische.html

Zgodnie z informacją umieszczoną na okładce, powieść miała być wielowarstwowa, pełna tajemnic, przygód, zdrad, sensacji. Na kartach powieści powinna toczyć się walka o prawdę i władzę, walka wypełniona emocjami oraz niebezpiecznymi decyzjami. Słowem: tajemnica, akcja, tajemnica. Mój odbiór tej książki to ziewanie, irytacja i wymęczanie jej drugiej połowy, kiedy zrozumiałam,...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
1860
1552

Na półkach: , ,

"Są tu, nieopodal. Prawie obok siebie. Na zawsze. Na wieki".


Pewnie u większości z Was, pierwszym skojarzeniem ze Starożytnym Egiptem są piramidy, których tajemnica budowy nie została dotąd do końca wyjaśniona, a także mumie, czy też pismo hieroglificzne. Nie można jednak zapominać, iż już wtedy nie obce były ludziom namiętności, zdrady, tajemnice i morderstwa. A wszystko to zgrabnie łączy ze sobą pisarka będąca w czołówce mojego osobistego rankingu autorów tworzących powieści historyczne.

Ukrywająca się pod pseudonimem pisarka Victoria Gische to rodowita Ślązaczka, z wykształcenia i zamiłowania historyk. Pasjonuje się dziejami Starożytnego Egiptu. Mieszka w pięknym i cichym miejscu w Niemczech. Zadebiutowała dobrze przyjętą przez czytelników powieścią pt. "Lucyfer. Moja historia". W internecie możecie znaleźć blog autorki.

Okres Nowego Państwa w dziejach Starożytnego Egiptu, na tronie zasiadają ostatni królowie XVIII dynastii. Egipskim monarchą Horemhebem targają wielkie wątpliwości w kwestii tajemniczej i szybkiej śmierci Tutanchamona, a także zniknięcia księżniczki Anchesenamon. W rozwikłaniu gnębiących go wątpliwości, pomaga mu Shardan, żołnierz próbujący uporać się z demonami przeszłości. Miłość, namiętność, zdrada i nienawiść to wszystko otaczać będzie głównego bohatera.

Władza to najgorszy narkotyk na świecie – uzależnia i pociąga za sobą najczęściej, prędzej czy później, zgubę. I nie ważne czy żyjemy w czasach nam współczesnych, 100 lat później czy też w czasach trwania starożytnej, egipskiej cywilizacji. Władza niszczy i wywołuje w ludziach najpodlejsze instynkty, i o tym właśnie opowiada najnowsza, powieść historyczna Victorii Gische. To bowiem historia, którą można dopasować do każdej epoki, gdyby zmienić realia czasów, w jakich została umiejscowiona. Pęd do królewskiego tronu, możność decydowania o ludzkim losie, skłania bowiem ludzi do najokrutniejszych czynów i niestety autorka przypomina o tym w pełnej krasie, uzmysławiając do czego zdolny jest człowiek pragnący rządzić.

Victoria Gische po raz kolejny, tuż po "Kochance królewskiego rzeźbiarza" zabiera swoich czytelników w świat, który od dawna ją pasjonuje. Starożytny Egipt dzięki jej prozie zyskuje nowy wydźwięk - jest krainą pełną przygód, różnych uczuć od miłości do nienawiści, a także nabiera nieco sensacyjnego wymiaru. Świat ten dzięki temu przestaje być jedynie światem zastygłych faraonów i niewolniczej pracy. A wątek romantyczny oraz nieczęsto spotykany motyw miłości siostry do brata, wciągają do ostatniej strony. Poza tym, samo zakończenie pod postacią rozwikłania zagadki zniknięcia księżniczki Anchesenamon oraz poznania prawdziwej przyczyny śmierci króla, mocno zaskakują.

Wszystkich czytelników, którzy czytali dzieje romantycznej miłości Tatu-Hepa i Dżehutimesa, czyli bohaterów znanych z poprzedniej książki autorki, z pewnością ucieszy fakt, iż "Tajemnice królów" niejako ocierają się o tę historię, bowiem autorka w pewnym momencie wplata w losy Shardana właśnie dzieje tej pary. Muszę przyznać, że to świetny zabieg, który bardzo korzystnie odbił się na całej fabule tego dzieła. Poza tym, być może niektórych zachęci do sięgnięcia po "Kochankę królewskiego rzeźbiarza".

"Tajemnice królów" to powieść, którą przeczytałam dosłownie w jeden dzień, bowiem autorka w odróżnieniu od innych pisarzy prozy historycznej, nie przytłacza czytelnika wieloma faktami, datami czy szczegółami odzwierciedlającymi klimat epoki. Nie ma tutaj przesytu, bowiem równowaga pomiędzy jej wymiarem stricte historycznym, a typowo rozrywkowym została zachowana, z tego tez względu książkę czyta się po prostu dość szybko, nie męcząc zbytnio szarych komórek zbyt dużą dawką wiedzy.

Victoria Gische powoli sprawia, że zaczynam zwyczajnie lubić epokę Starożytnego Egiptu, która dotychczas kojarzyła mi się wyłącznie z piramidami, suszą i zdobionymi sarkofagami. Z każdą książką tej autorki, moja fascynacja tym okresem w dziejach naszego świata wzrasta. To chyba najlepszy komplement dla pisarza.

http://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

"Są tu, nieopodal. Prawie obok siebie. Na zawsze. Na wieki".


Pewnie u większości z Was, pierwszym skojarzeniem ze Starożytnym Egiptem są piramidy, których tajemnica budowy nie została dotąd do końca wyjaśniona, a także mumie, czy też pismo hieroglificzne. Nie można jednak zapominać, iż już wtedy nie obce były ludziom namiętności, zdrady, tajemnice i morderstwa. A wszystko...

więcej Pokaż mimo to

138

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tajemnice królów


Reklama
zgłoś błąd