rozwińzwiń

Bieszczady w PRL-u. Część 3

Okładka książki Bieszczady w PRL-u. Część 3 autora Krzysztof Potaczała, 9788375762488
Okładka książki Bieszczady w PRL-u. Część 3
Krzysztof Potaczała Wydawnictwo: Bosz reportaż
128 str. 2 godz. 8 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2015-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2015-01-01
Liczba stron:
128
Czas czytania
2 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375762488
Średnia ocen

7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Bieszczady w PRL-u. Część 3 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Bieszczady w PRL-u. Część 3i

Podróż w Bieszczady, których już nie ma



5792 690 479

Oceny książki Bieszczady w PRL-u. Część 3

Średnia ocen
7,6 / 10
71 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Bieszczady w PRL-u. Część 3

avatar
1253
341

Na półkach:

Kolejny, trzeci już tom reportaży o zasiedlaniu opuszczonych terenów w Bieszczadach. Po akcji "Wisła" tereny te opustoszały, zdziczały. Wielkie przestrzenie dzikiej przyrody, piękne lasy pełne zwierząt, rozległe połoniny zaczęły przyciągać entuzjastów przygód. W Bieszczadach byli i kowboje pasący bydło, i górale z Podhala ze swoimi owcami. Pracowali tu żołnierze i więźniowie z tzw. Oddziałów Zewnętrznych. Na połoninie w Chatce Puchatka rozpoczął swe urzędowanie słynny Lutek. Były tam też zwierzęta. I konie, i osiołek, i nawet lama! A w Tworylnem zorganizowali swój zlot hippisi.

O wszystkim tym pisze autor. Oraz o podróżach żubra Pulpita, który dwukrotnie uciekł z rezerwatu. A także o problemach ludzi po upadku państwowych zakładów.

Polecam.
Reportaże są ciekawe. Pełno w nich zabawnych anegdotek.

Kolejny, trzeci już tom reportaży o zasiedlaniu opuszczonych terenów w Bieszczadach. Po akcji "Wisła" tereny te opustoszały, zdziczały. Wielkie przestrzenie dzikiej przyrody, piękne lasy pełne zwierząt, rozległe połoniny zaczęły przyciągać entuzjastów przygód. W Bieszczadach byli i kowboje pasący bydło, i górale z Podhala ze swoimi owcami. Pracowali tu żołnierze i ...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
105
104

Na półkach:

Ostatnia część z trylogii.Dobra ale dużo krótsza od części pierwszej.Ciekawe historie transformacji ustrojowej w Bieszczadach.

Ostatnia część z trylogii.Dobra ale dużo krótsza od części pierwszej.Ciekawe historie transformacji ustrojowej w Bieszczadach.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
62
15

Na półkach:

Kolejna część, kolejne ciekawe historie, ale szkoda, że takie krótkie

Kolejna część, kolejne ciekawe historie, ale szkoda, że takie krótkie

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

161 użytkowników ma tytuł Bieszczady w PRL-u. Część 3 na półkach głównych
  • 86
  • 75
48 użytkowników ma tytuł Bieszczady w PRL-u. Część 3 na półkach dodatkowych
  • 34
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Pisać. Rozmowy o książkach Piotr Ambroziewicz, Justyna Bednarek, Paweł Beręsewicz, Maciej Bernatt-Reszczyński, Artur Boratczuk, Jerzy Wojciech Borejsza, Natalia Budzyńska, Kamil Całus, Wojciech Chmielewski, Paweł Chojnacki, Daria Czarnecka, Małgorzata Czyńska, Rafał Dajbor, Piotr Dobrowolski, Agnieszka Frączek, Piotr Gajdziński, Barbara Gawryluk, Dorota Hartwich, Wacław Holewiński, Marcin Jacoby, Andrzej Jankowski, Elżbieta Jodko-Kula, Grzegorz Kalinowski, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Marcin Kozioł, Joanna Kuciel-Frydryszak, Karolina Kuszyk, Cezary Łazarewicz, Magda Louis, Nina Majewska-Brown, Agata Maksimowska, Ewa Małkowska-Bieniek, Anna Mateja, Anna Mieszkowska, Anna Milewska, Katarzyna Miller, Krystyna Mirek, Jarosław Molenda, Ewa Ornacka, Adam Pękalski, Jan Krzysztof Piasecki, Renata Piątkowska, Krzysztof Potaczała, Małgorzata Rejmer, Alek Rogoziński, Zbigniew Rokita, Dominik Rutkowski, Beata Sabała-Zielińska, Anna Sakowicz, Andrzej Skalimowski, Małgorzata Strzałkowska, Justyna Suchecka, Mariusz Surosz, Anna Synoradzka-Demadre, Piotr Szarota, Joanna Szyndler, Anna Tomiak, Mariusz Urbanek, Wojciech Widłak, Violetta Wiernicka, Marcin Wilk, Janusz Leon Wiśniewski, Mirosław Wlekły, Daniel Wyszogrodzki, Andrzej Zbrożek, Robert Ziębiński, Bartosz Żurawiecki
Ocena 7,2
Pisać. Rozmowy o książkach Piotr Ambroziewicz, Justyna Bednarek, Paweł Beręsewicz, Maciej Bernatt-Reszczyński, Artur Boratczuk, Jerzy Wojciech Borejsza, Natalia Budzyńska, Kamil Całus, Wojciech Chmielewski, Paweł Chojnacki, Daria Czarnecka, Małgorzata Czyńska, Rafał Dajbor, Piotr Dobrowolski, Agnieszka Frączek, Piotr Gajdziński, Barbara Gawryluk, Dorota Hartwich, Wacław Holewiński, Marcin Jacoby, Andrzej Jankowski, Elżbieta Jodko-Kula, Grzegorz Kalinowski, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Marcin Kozioł, Joanna Kuciel-Frydryszak, Karolina Kuszyk, Cezary Łazarewicz, Magda Louis, Nina Majewska-Brown, Agata Maksimowska, Ewa Małkowska-Bieniek, Anna Mateja, Anna Mieszkowska, Anna Milewska, Katarzyna Miller, Krystyna Mirek, Jarosław Molenda, Ewa Ornacka, Adam Pękalski, Jan Krzysztof Piasecki, Renata Piątkowska, Krzysztof Potaczała, Małgorzata Rejmer, Alek Rogoziński, Zbigniew Rokita, Dominik Rutkowski, Beata Sabała-Zielińska, Anna Sakowicz, Andrzej Skalimowski, Małgorzata Strzałkowska, Justyna Suchecka, Mariusz Surosz, Anna Synoradzka-Demadre, Piotr Szarota, Joanna Szyndler, Anna Tomiak, Mariusz Urbanek, Wojciech Widłak, Violetta Wiernicka, Marcin Wilk, Janusz Leon Wiśniewski, Mirosław Wlekły, Daniel Wyszogrodzki, Andrzej Zbrożek, Robert Ziębiński, Bartosz Żurawiecki
Krzysztof Potaczała
Krzysztof Potaczała
Krzysztof Potaczała jest polskim niezależnym dziennikarzem, reporterem, a także autorem poczytnych książek. Jego teksty ukazują się na łamach czasopism o zasięgu ogólnopolskim oraz regionalnym. Mimo że trudno jest doszukać się w mediach informacji o życiu prywatnym Krzysztofa Potaczały, przez co może on wydawać się postacią bardzo enigmatyczną, to jego nazwisko jest na pewno dobrze znane wszystkim wielbicielom Bieszczad. Dziennikarz jest nie tylko doskonale zaznajomiony z historią i kulturą tego regionu, lecz również uczynił z niego główny temat swojej twórczości. W swoich książkach, np. trzytomowej serii zbiorów reportaży zatytułowanej „Bieszczady w PRL-u” czy też takich publikacjach jak „To nie jest miejsce do życia. Jak Stalin wysiedlał ludzi znad Bugu i z Bieszczad” i „KSU. Rejestracja buntu”, autor przybliża czytelnikom zarówno piękno Bieszczad, ich intrygujące tajemnice i sylwetki odwiecznie z nimi związanych ludzi, jak również bolesne zapiski historii w dziejach tych urokliwych pasm górskich. Krzysztof Potaczała posiada w swoim dorobku kilka cieszących się popularnością książek. Jako wielbiciel i wybitny znawca Bieszczad, to właśnie te pasma górskie opisuje w swoich autorskich publikacjach. Jednym z bardziej znanych wydawnictw Krzysztofa Potaczały jest tytuł „KSU. Rejestracja buntu”. Mimo że nie jest to książka w całości poświęcona górom, to przybliża historię zespołu uznawanego za prekursora polskiego rocka, KSU, który został założony w Ustrzykach Dolnych, nieformalnej stolicy Bieszczad. Krzysztof Potaczała skupia się nie tylko na samych muzykach, ale także na środowisku, w jakim oni dorastali. Autor, wykorzystując szerokie pokłady wiedzy na temat Bieszczad, szczegółowo opisuje Ustrzyki Dolne, które w okresie PRL-u jawiły się jako niczym niewyróżniające się, przemysłowe miasteczko, a z racji niekorzystnego ulokowania na peryferiach państwa – także nieco zapomniane. W szarych realiach peerelowskiej Polski lat 70. i 80., w młodych, artystycznych umysłach mógł narodzić się jedynie bunt i poczucie niezadowolenia z jakości ich życia. Ucieczką od smutnej rzeczywistości, ale również poniekąd formą wyrażenia na nią niezgody, stała się muzyka oraz subkultura punk. Wzorce i inspiracje artyści z KSU mogli czerpać z odległej – bo położonej za żelazną kurtyną – Wielkiej Brytanii, gdzie oszałamiającą karierę rozwijała m.in. grupa Sex Pistols. Choć w swojej wcześniejszej twórczości Krzysztof Potaczała dał się poznać jako doskonały reportażysta (m.in. w zbiorach reportaży „Bieszczady w PRL-u”),to równie świetnie poradził sobie z innymi formami literatury faktu – w przypadku tytułu „KSU. Rejestracja buntu” – biografistyką. W każdej swojej publikacji autor z dużą wnikliwością i w sposób wielowymiarowy portretuje Bieszczady, przywołuje mało znane historie oraz anegdoty. Autor sięga po przeróżne formy przekazu, którymi może podeprzeć autentyczność treści swoich książek – Potaczała korzysta m.in. z zachowanych dokumentów oraz przekazywanych mu ustnie, wiarygodnych informacji.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Życie i śmierć na Drodze Umarłych Tomasz Grzywaczewski
Życie i śmierć na Drodze Umarłych
Tomasz Grzywaczewski
Życie i śmierć na Drodze Umarłych" to reportaż Tomka Grzywaczewskiego z jego wyprawy podróżniczo- badawczej na daleką Syberię. Auror, razem z czterema towarzyszami oraz nieprzecenionym lokalnym przewodnikiem, dociera do jednego z pomników szalonej epoki stalinizmu: Transpolarnej Magistrali Kolejowej. Jej pomysłodawca Stalin zamierzał wybudować ok 1300 km linii kolejowej biegnącej przez nieprzebyte bagniste tereny syberyjskiej tajgi i tundry, na wysokości koła podbiegunowego. Pomysł o tyle szalony, że w terenie tym więcej niedźwiedzi niż ludzi...Martwa droga pochłonęla życie tysięcy więźniów łagrów, może kilkanaście, może kilkadziesiąt tysięcy... Nikt nie wie. Mówi się, że ich ciała były rzucane bezpośrednio pod nasyp kolejowy, stąd nazwa Martwa Droga lub Droga Umarłych. Poza tym tą matrwą drogą nie przejechał nigdy żaden pociąg. Przy ówczesnym poziomie technologicznym projekt był całkowicie niewykonalny. W latach 1949-53 wybudowano ok.700 km trasy. Po śmierci Stalina Beria nakazał przerwanie budowy. Nawet dla krwawego bezwzględnego Berii pomysł był zbyt szalony... Ekipa Dead Road 1953-2013 Expedition dotarła do resztek śladów po dawnych łagrach. Znależli tory, szyny, podkłady...Czas i bezwzględna natura zrobiły swoje. Tylko my musimy pamiętac... Ciekawa lektura nie tylko o pełnej cierpienia przeszłosci ale też o nieraz smutnej, ponurej teraźniejszości żyjących tam ludzi. I o pięknej acz trudnej naturze Syberii.
Magda Juraszewska - awatar Magda Juraszewska
oceniła na85 lat temu
Za tamtą górą. Wspomnienia łemkowskie Antoni Kroh
Za tamtą górą. Wspomnienia łemkowskie
Antoni Kroh
Świetna książka dla osób zainteresowanych Łemkowszczyzną. Autor nie gryzie się w język: trafnie punktuje przewiny innych narodowości wobec Łemków i nawet najgorsze momenty potrafi okrasić dużą dawką humoru. Jednym z najlepszych elementów tej książki jest chyba właśnie styl: z humorem, a jednocześnie bardzo konkretny, pozbawiony taniego sentymentalizmu, za to odznaczający się wielkim szacunkiem do opisywanej społeczności. Historie, jakie znajdziemy w utworze Antoniego Kroha stawiają polskiego czytelnika przed koniecznością przyznania się do narodowych grzechów, nie tylko tych, które popełnił rząd PRL-u, ale także tych wyrządzanych przez zwykłych ludzi, naszych rodaków. Ponadto podczas lektury wyłania się piękno łemkowskiej kultury, przywiązania do ojczystej ziemi (Łemkowyny) i języka; w podziw wpędza wysiłek, jaki Łemkowie włożyli w obronę swojej tożsamości. Po przeczytaniu pozostaje tylko żal, że nie zdążyłam zapoznać się z rodzinną historią dziadka i nadać tym wydarzeniom jeszcze bardziej osobistego wymiaru. Natomiast utwór ma też swoje wady: nie da się ukryć, że jest dość chaotyczny, a mnogości nazwisk, nazw instytucji i licznych skrótowców tym bardziej nie ułatwia odbioru. Szczególnie trudna w odbiorze może być dla osób, które o Łemkach nic jeszcze nie wiedzą i (lub) nie orientują się w realiach powojennej polityki. Mimo wszystko polecam spróbować, bo pomiędzy tymi fragmentami takie osoby wciąż mogą znaleźć coś dla siebie, chociażby historie jednostek, ludzi z krwi i kości.
Forma Twórcza - awatar Forma Twórcza
oceniła na629 dni temu
Wilki Adam Wajrak
Wilki
Adam Wajrak
„To była największa przygoda mojego życia. Chciałbym, żeby się powtórzyła” – tymi słowami Adam Wajrak otwiera swoją niezwykłą opowieść o wilkach i już od pierwszej strony wiemy, że nie mamy do czynienia z suchym podręcznikiem. To fascynująca relacja człowieka, który niemalże mieszka z tymi drapieżnikami w sercu Puszczy Białowieskiej. Oczami tropiciela Jako czytelnik i osoba, która sama zajmuje się tropieniem drapieżników (choć w moim przypadku są to szczupaki),odnalazłem w tej książce pewnego rodzaju lustrzane odbicie własnych pasji. Wajrak nie tylko opisuje wilki, on prowadzi nas swoimi śladami przez puszczę, dzieląc się osobistymi wspomnieniami – od pierwszego spotkania z wilkiem, po wyprawy na nartach z żoną i psem. Spotkanie oko w oko Autor nie koloryzuje rzeczywistości. Opisuje momenty mrożące krew w żyłach, jak ten, gdy ogromny basior skoczył mu na klatkę piersiową, a potem stanowczo chwycił jego dłoń w zęby, patrząc mu prosto w oczy. To opowieść o budowaniu relacji opartej na wzajemnym szacunku i próbie sił. Walka z mitami Książka jest ważnym głosem w dyskusji o roli wilka w polskiej przyrodzie. Wajrak brutalnie rozprawia się z ludowymi podaniami o „złym wilku”. Pokazuje, że to wilk boi się człowieka i że w starciu tych dwóch gatunków, to my bywamy tą gorszą stroną. Autor porusza też tematy trudne i krwawe, opisując okrucieństwo, jakiego ludzie dopuszczali się wobec tych zwierząt, dlatego sam ostrzega wrażliwszych czytelników przed niektórymi fragmentami. Ciekawostki z głębi lasu Z lektury dowiemy się wielu unikalnych rzeczy – choćby o tajemniczym urządzeniu zwanym fladrą. To prosta linka z kolorowymi szmatkami, która dla wilka stanowi barierę nie do przejścia, mimo że nikt do końca nie wie, dlaczego budzi w nich taki lęk. Dlaczego warto przeczytać? Brak nudnych statystyk. Książkę czyta się jak najlepszą powieść przygodową. Ogromna wartość edukacyjna. Uczy empatii i zrozumienia natury. Narracja: Styl „kumpla przy ognisku” sprawia, że przez lekturę się płynie. To pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, że las to dom inteligentnych i skomplikowanych istot, które zasługują na nasz szacunek.
Marek Malman - awatar Marek Malman
ocenił na81 miesiąc temu
Na bezdrożach tatrzańskich Mariusz Zaruski
Na bezdrożach tatrzańskich
Mariusz Zaruski
Mmmm…! Spotkanie z tą książką, to był uczta. Może będzie dobrze, gdy powód mojego zachwytu pokażę poprzez kontrast. Żyję w czasach, gdy na pierwszych stronach internetu (kiedyś — gazet) pojawia się i jest sławiony i wzbudza żywe zainteresowanie i sensację ktoś, kto, na przykład: w czasie wielkiego koncertu na skalę światową wyszedł w samych majtkach i… usiłował zaśpiewać; ktoś, kto poprzez swoje konto na YouTube czy Facebook`u, samemu nie tworząc żadnej wartościowej treści, żadnej sztuki w postaci malarstwa, muzyki czy literatury i nie dzieląc się nią, wyśmiewa jednak potknięcia innych, parodiuje ich, o ile nie powiedzieć — ubliża im, a przez to zyskuje nawet miliony oglądających i tysiące „podążających za nim”; ktoś, kto niby przeciera szlaki „kultury i mody”, bo pokazuje taki sposób przerabiania własnego ciała (języka? ucha? nawet gałki ocznej?),jakiego świat jeszcze nie widział. Tymczasem to tylko bezwartościowy kicz, „napompowane balony”, które w kontekście prawdziwych wyzwań życiowych i prawdziwych przejawów piękna i miłości serca ludzkiego, mówiąc językiem psalmu, są „jak plewa, którą wiatr rozmiata, a która nie może się ostać” (por. Ps 1, 4–5). Czytając relacje, pamiętnik (?) Mariusza Zaruskiego, w wielu miejscach można było czytać z rozdziawioną buzią i zadziwionymi oczami, zdając sobie sprawę, do jakich rzeczy, do jakiego heroizmu był zdolny ten człowiek. Jako pierwsze czymś wspaniałym na kartach „Na bezdrożach tatrzańskich” jest zachwyt pana Mariusza pięknem Tatr, dowartościowanie ich ponadczasowości. I te jego komentarze, które mówią o spotkania z czymś, co nie tylko przekracza granice geograficzne, ale i ludzkie, a wreszcie jest otarciem się o mistykę! Cytaty na poparcie tego: „Tatry są naszą pustynną świątynią; z nich siła ożywcza promienieje na całą krainę, gdzie mowa polska rozbrzmiewa”; „Wartość Tatr dla naszego społeczeństwa jest niematerialnej natury. Nie lasy, nie hale, nie granit stanowią skarb bezcenny, którego strzec czujnie należy, lecz urok pustynnych tych obszarów, majestat jakiejś wielkiej świątyni przyrody”. . Druga perełka, którą odnalazłem w książce, to heroizm jego serca w kontekście odkrywania, badania i opisywania tychże gór. Sądzę, że my, którzy dziś doskonale wiemy: co to Tatrzański Parka Narodowy, którędy wiodą dostępne dla ogółu turystów trasy na Giewont (wchodząc od wschodu albo od zachodu; trzecia możliwa — no strony Czerwonych Wierchów 😊),w których miejscach są schroniska z noclegiem, ciepłymi posiłkami i niekiedy innymi jeszcze atrakcjami, nie tak łatwo zdajemy sobie sprawę, ile heroizmu ducha oraz ile wysiłku fizycznego wymagało udawanie się w miejsca, w których do tamtej pory nikt z turystów nie był, a które pan Zaruski wraz ze swoją kompanią nawiedził jako pierwszy. A co jeszcze bardziej zadziwiające — cześć tych odkryć, tras wycieczek albo miejsc właśnie została przez niego dokonanych zimą! Książka wyraźnie akcentuje, że w tamtych czasach, na początku XX wieku, udanie się na wycieczkę na jakiś szczyt w zimie dla niektórych było wręcz niewyobrażalne! Przez niego. Zaruskiego, zostało odkrytych też wiele jaskiń! . Trzecia perełka. Najcenniejsze dla mnie w tej książce było spotkanie się ze świadectwem o człowieku, który nie tylko, że zachwycał się górami jako przepięknym „echem bezkresów wieczności”, człowiekiem, który smakując „pokarm gór”, starał się przybliżać go innym, dzielił się z innymi, ale który wreszcie z niewyobrażalnym wręcz zaparciem się siebie RATOWAŁ LUDZI — niekiedy dziwnych i naiwnych turystów, którzy bez jego i jego kompanii ogromnie ofiarniczej posługi, wypraw (często nocnych i wielodniowych),niechybnie zginęliby. Uważam, że należy to podkreślić szczególnie w kontekście naszych czasów, w których spotykamy zachwyt jakimś napompowanym kiczem pseudokultury, w których wysoki poziom egoistycznej konsumpcji niestety skutecznie zablokował w wielu ludziach zdolność i chęć dzielenia się tym, co piękne i wartościowe, w których przesycenie obrazami okrucieństwa i przemocy stępiło wrażliwość na cierpienie, a nawet zagrożenie życia, którego doświadcza człowiek obok nas będący. Czy każdemu z nas, który — o ile to możliwe — nawet co roku udajemy się w Tatry jest jasne, że ten trzeci akcent, wielkość serca pana Mariusza, zaowocowała powstaniem GOPR`u, Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego? Czy dziś, słysząc w górach odgłos helikoptera spieszącego komuś na ratunek, wszyscy mamy przed oczyma choćby jedną z wypraw pana Mariusza, która jemu i kompanom groziła nie tylko utratą zdrowia, ale i życia? Aby wzmocnić wartość jego wkładu w powstanie tego, co dla nas dziś jest oczywiste i może nie wzbudza najmniejszego poczucia sensacji, podzielę się tym, co następuje. Najbardziej wstrząsający w całej książce był dla mnie opis tej wyprawy pana Mariusza dla ratowania nieszczęsnych wycieczkowiczów, w której on i towarzysz doszli do takiego wyczerpania (fizycznego, ale i psychicznego),że omal sami nie umarli. Nota bene! — w niedalekiej odległości od tego, którego przyszli ratować. I wtedy, jak czytamy, zapadła drastyczna decyzja: aby obok martwego turysty nie pozostały jeszcze dwa ciała samych ratowników — konieczny jest odwrót… Wydaje mi się, że każdy, kto czyta takie świadectwo, będzie inaczej myślał o górskich ratownikach czy odgłosie helikoptera, gdyż będzie wiedział, co dzieło się kiedyś, a było doświadczeniem autora książki, i co doprowadziło do powstania wspomnianej służby. . Jeszcze jedno. Poprzez lekturę tej książki czytelnik może odnaleźć impuls, którym — dzięki swemu potężnemu doświadczeniu tatrzańskiemu — Mariusz Zaruski zapewne chętnie poruszyłby młode pokolenie, ale także i innych, starszych, a dzięki któremu KSZTAŁTOWAŁBY SIĘ CZŁOWIEK: człowiek zahartowany, odważny, silny duchem i odpowiedzialny. W opowieści autora można zauważyć, że już wtedy ubolewał on nad słabą kondycją (psychiczną, moralną) człowieka. Co powiedziałby w czasach, gdy heroiczności niektórych była i jest kształtowana przez „odwagę” potrzebną do klikania w świecie gry komputerowej, albo przez niby odważne nocne, nie pozwalające innym spać wojaże na motorze przez środek wielkiego miasta? Dla niego nawet sala sportowa jawi się jako coś niewystarczające do formowania człowieka prawdziwie odważnego i zahartowanego duchem. Cytaty: „Istotą taternictwa jest walka. Walka z przeciwnościami i niebezpieczeństwami świata tatrzańskiego; w konkluzji ostatecznej - walka z samym sobą. I z tego też powodu nie jest ono sportem. Albowiem treścią sportu każdego jest wyścig, w zdobycie rekordu, zwyciężenie innego człowieka. Tu zaś idzie o zdobycie turni i zwyciężenie siebie samego”; „Niebezpieczeństwo, grożące życiu, budzi instynktowny opór, powoduje walkę, a ta jest niczym innym jak ćwiczeniem, doprowadzonym do granic doskonałości w odniesieniu, naturalnie, do sił danej jednostki”. Oczywiście nie znaczy to, aby autor książki zachęcał nas do udania się w Tatry i wyszukiwania ekstremalnych sytuacji ku zagrożeniu zdrowia i życia. Chce on raczej powiedzieć, iż prawdziwość i głębokość tatrzańskiego doświadczenia jest szkołą życia o wiele większej wartości niż jakikolwiek sport czy ćwiczenia, których my, w przewadze „miejscy turyści” się chwytamy. Cytat? „...stwierdzam tylko fakt, że alpinizm wszelaki bez porównania dalej sięga w głąb jaźni współczesnego kulturalnego człowieka, niż on sam nieraz przypuszcza, i nie jest ani sportem, ani środkiem pedagogicznym, ale bezpośrednio z bezkresów wieczności wypływa”. . Uważam, że dla tych, co choć trochę otarli się o Tatry albo inne góry i doświadczyli tego swoistego „mysterium tremendum et fascinosum” (→ tajemnicy strasznej, ale i fascynującej),książka Mariusza Zaruskiego „Na bezdrożach tatrzańskich” będzie świetną pozycją dla lektury, ale i następujących po niej przemyśleń. . Na deser jeszcze jeden cytat. Dla uśmiechu, ale i dla czegoś więcej: - Kto są ci panowie z grubymi linami, czy to są kominiarze? - Nie, panie, to są turyści. - Co robią panowie turyści? - Chodzą po górach. - Dlaczego oni chodzą po górach, czy szukają złota lub skarbów? - Zgadłeś pan. Szukają skarbów, ukrytych w kształtach górskiej przyrody, widokiem tych skarbów napawają swe oczy, niewysłowiony czar ich wchłaniają całą treścią swej duszy do ostatniej kropelki, do dna - zupełnie tak, jak przed chwilą wchłonąłeś pan piwo ze swego kufla. Różnica w tym tylko, że kufel pański teraz już próżny, skarby gór zaś są niewyczerpane: odnawiają się wiecznie, z każdym słońcem wschodzącym powstają do nowego życia jak feniks ze śmiertelnych popiołów, bo one żyją, panie, i góry żyją. . ks. Paweł Kamola
xPaavils Kamola - awatar xPaavils Kamola
oceniła na816 dni temu

Cytaty z książki Bieszczady w PRL-u. Część 3

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Bieszczady w PRL-u. Część 3