Bieszczady w PRL-u. Część 2
Druga część zbioru reportaży Krzysztofa Potaczały o Bieszczadach w czasach PRL-u. Prawdziwe, w większości mało znane historie i anegdoty oparte na dokumentach i wywiadach ze świadkami tamtych czasów. Pierwsze bieszczadzkie bazy studenckie i osada „hipisów” w Caryńskiem, dzieje pomnika gen. Świerczewskiego i historia Chaty Socjologa, kościół zbudowany w jedną noc i cerkiew odbudowana dzięki uporowi jednego człowieka, kombinat drzewny "Ustianowa" i wojskowe gospodarstwa rolne, plany stworzenia skansenowej wioski w Łopience i bombowa wizja towarzysza Gierka, wreszcie podróż pociągiem pod sowieckim nadzorem – to tematy tej bogato ilustrowanej archiwalnymi zdjęciami książki.
Kup Bieszczady w PRL-u. Część 2 w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Bieszczady w PRL-u. Część 2
Kraina Biesów i Czadów za komuny
Czasy PRL-u przeszły już do historii. Kilkadziesiąt lat dość ciekawie i charakterystycznie zapisało się na kartach kronik historycznych. Komuniści zaczęli rządzić Polską w trudnym okresie. Kraj był wyniszczony przez wojnę i hitlerowskiego okupanta. Zmieniły się granice. Niektóre regiony ucierpiały szczególnie. Były nimi m.in. Bieszczady, które w czasie działań wojennych były areną walk między faszystami, wojskami radzieckimi, polską partyzantką i bandami UPA. Po podpisaniu kapitulacji przez Niemcy w Bieszczadach nadal było niespokojnie. Nadal trwały walki pomiędzy ukraińskimi sotniami (tzw. bandami) a Wojskami Obrony Pogranicza i innymi podmiotami. Ukraińcy nie odpuszczali. Trzeba było czasu by na tych jakże pięknych terenach zapanował spokój. By nastał czas ponownego ich zasiedlania i zagospodarowania. Władzy w końcu udało się opanować sytuację i na tereny Bieszczad wracała miejscowa ludność oraz napływali osadnicy. Ożywało życie gospodarcze, pojawiali się miłośnicy górskich wędrówek i pieszej turystyki wśród dziewiczej przyrody. W czasach komuny w bieszczadzkie knieje chętnie zapuszczali się harcerze, studenci i niepokorne dusze uwielbiające dzikość. Tu znaleźli myśliwski raj partyjni dostojnicy. Tu zaczęli się osiedlać ludzie pracujący w leśnictwie, przemyśle drzewnym. W ciągu paru dziesięcioleci Bieszczady zmieniły diametralnie swoje oblicze. Powstała sieć dróg (Duża i Mała Obwodnica),zbudowano zapory w Myczkowcach i Solinie, zaczęto eksploatować lasy, zbudowano tartaki, na połoninach pasły się owce i bydło, zakładano pgr-y, powstały szkoły. Zaczęło tętnić życie. Na ustrzyckim dworcu kolejowym w porze letniej nie brakowało turystów czekających na pociąg Solina, a w Mucznym zbudowano luksusowy hotel dla partyjnych prominentów. W tym czasie zaczęły funkcjonować też bieszczadzkie schroniska. Można by tak jeszcze wiele wymieniać.
Reasumując: epoka PRL-u tchnęła w Bieszczady „nowe życie”. Dziś po transformacji ustrojowo-gospodarczej te tereny znów mają inne oblicze. To peerelowskie przeszło do lamusa. Powojenne dzieje Bieszczad są bardzo ciekawe i warto ocalić je od zapomnienia dla potomnych, a zwłaszcza dla miłośników tej wyjątkowej krainy wilka i żubra. Uczynił to kartkach swoich dwóch książek Krzysztof Potaczała. Mieszkający w Ustrzykach Dolnych syn osadnika, człowiek zakochany w Bieszczadach opisuje dzieje gór, miejsc i ludzi, którzy z tym wyjątkowym zakątkiem Polski związali swoje życie. Nakładem Wydanictwa Bosz ukazały się już dwie książki zawierające niezwykle ciekawe reportaże. Druga z nich trafiła w ręce Czytelników w połowie mają b.r.
Okładka to zdjęcie przedstawiające autobus Jelcz zwany popularnie „ogórkiem” stojący na przystanku w Berachach Górnych u stóp Połoniny Caryńskiej. Pasażerowie wysiadają, nakładają na plecy ciężkie plecaki. Przed nimi dzika wędrówka, szum traw, piękno gór. Tak wyglądała kiedyś w Bieszczadach turystyka. Dziś jest nieco inaczej. Kursuje prywatna komunikacja busowa, plecaki są bardziej profesjonalne, na nogach nosi się buty do trekkingu, a nie tenisówki, sypia nie w namiocie a w wygodnych pensjonatach. A kiedyś… Jak było kiedyś opowiada Pan Potaczała.
Opowiada niezwykle ciekawie i wnikliwie, nie omijając najdrobniejszych szczegółów. Jego reportaże przypominają gawędy snute przy ognisku. Druga z książek tegoż autora zawiera 12 rozdziałów-reportaży. O czym są? Jako Bieszczadniczka wybór tematów ocenię wyśmienicie. Potaczała wybiera zagadnienia ciekawe, niekiedy kontrowersyjne, owiane mgłami plotek i niedomówień. Pisze o pociągu Solina, którym podróż niezwykła była ze względu na trasę tranzytową biegnącą przez terytorium ZSRR, o micie Waltera – generała Świerczewskiego i miejscu jego śmierci, wspomina o programie osiedleńczym PAX-u. Opowiada o początkach bieszczadzkiej turystyki, bazach studenckich, o czynach społecznych i ludziach „Marzycielach”, którzy chcieli zamieszkać w bieszczadzkiej głuszy z dala od wszelkiej cywilizacji, o początkach istniejącej do dziś otryckiej „Chaty Socjologa”, legendarnej osadzie „Caryńskie”, o ustajnowskim kombinacie drzewnym i budowie bieszczadzkich kościółków wnoszonych w jedną noc bez pozwolenia władz.
Tę lekturę czyta się wyśmienicie. Kto zna choć odrobinę Bieszczady, kto zagościł w nich chociaż na krótko jeden raz z pewnością zostanie przez te gawędy porwany i przeniesiony w niezbyt odległą, ale jakże ciekawą przeszłość. Sporą atrakcją są wyjątkowe, niezwykle cenne czarno-białe fotki. Wykonane w nie najlepszej jakości ukazują bieszczadzkie wczoraj. Z tekstu poznamy miejsca, ale i ludzi, z których niektórzy stali się bieszczadzkimi legendami jak choćby Pan Lutek Pińczuk – dziś osławiony gospodarz Chatki Puchatka. Wielu „szaleńców” uwiodły Bieszczady. Wielu studentów żyło od lata do lata, od obozu do obozu. Niektórzy z nich osiedlili się w Bieszczadach na stałe. Nic dziwnego, bo ta kraina jest wyjątkowa. Pełna uroku i niepowtarzalna. Dobrze dla niej, że nastał kres komuny, że zaprzestano rabunkowej gospodarki i zajęto się ochroną przyrody i ekologią.
Nie mam słów by nachwalić tej książki. Z niej dowiedziałam się rzeczy, które mnie po wycieczkach nurtowały, wiele peerelowskich sekretów odsłoniło swoje oblicze. Książka wyjątkowa, równie wspaniała jak jej poprzedniczka. Jak pierwsza część. Kto ją czytał nie musi pewnie być zachęcany do wzięcia do rąk jej kontynuacji. Osobiście polecam tę lekturę miłośnikom krainy Biesów i Czadów oraz interesującym się najnowszą historią Polski. Niesamowita lektura, przy której ocenie każda ilość gwiazdek okaże się za mała. Arcydzieło.
Bernardeta Łagodzic-Mielnik
Oceny książki Bieszczady w PRL-u. Część 2
Poznaj innych czytelników
232 użytkowników ma tytuł Bieszczady w PRL-u. Część 2 na półkach głównych- Chcę przeczytać 118
- Przeczytane 112
- Teraz czytam 2
- Posiadam 49
- Bieszczady 6
- Ulubione 3
- Historia 3
- Przeczytane 2016 2
- Reportaż 2
- 2013 2





































OPINIE i DYSKUSJE o książce Bieszczady w PRL-u. Część 2
W porównaniu z częścią pierwszą oceniam in minus, ale lektura także ciekawa.
W porównaniu z częścią pierwszą oceniam in minus, ale lektura także ciekawa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietne reportaże o moich ukochanych Bieszczadach. Regionalny patriotyzm każe mi twierdzić, że te teksty są rewelacyjne. Większość z nich mówi o czasach, których nie mogę pamiętać, np. o hipisowskiej osadzie i próbach leczenia narkomanów w osadzie Caryńskie lub o budowie Chaty Socjologa. Niektóre opowiadają o tym, co sama pamiętam np. o pociągu z Przemyśla do Zagórza, który przejeżdżał przez teren ZSRR. Kilkakrotnie jechałam tym pociągiem. I było tak, jak pisze autor. Na granicy wchodzili radzieccy żołnierze. Stali na schodach i pilnowali, a pociąg nawet nie zatrzymywał się na żadnej stacji. Pilnowali tak, jakby ktoś chciał do nich uciec!
Bardzo ciekawy był też dla mnie reportaż o pomniku Świerczewskiego w Jabłonkach koło Baligrodu. Ile razy ja tam byłam! W PRL-u na szkolnej wycieczce. Gdy jesienią 2017 roku szłam szlakiem na Łopiennik, zdziwiłam się bardzo, że pomnik jeszcze stoi. Tyle lat po zmianie systemu. Ale w 2018 zniknął.
Mogłabym tak zachwycać się każdym reportażem, bo znam miejsca, o których autor pisze. Niemal wszędzie byłam i to wielokrotnie. Dlatego tak bardzo mi się ta książka podoba.
W mojej bibliotece na półce z napisem: "Regionalne" znajduje się jeszcze kilka książek autora. Zamierzam przeczytać wszystkie.
Bardzo polecam książkę, nie tylko tym z Podkarpacia, ale wszystkim miłośnikom Bieszczad i historii.
Świetne reportaże o moich ukochanych Bieszczadach. Regionalny patriotyzm każe mi twierdzić, że te teksty są rewelacyjne. Większość z nich mówi o czasach, których nie mogę pamiętać, np. o hipisowskiej osadzie i próbach leczenia narkomanów w osadzie Caryńskie lub o budowie Chaty Socjologa. Niektóre opowiadają o tym, co sama pamiętam np. o pociągu z Przemyśla do Zagórza, ...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawe historie jeszcze z dzikich bieszczad.
Ciekawe historie jeszcze z dzikich bieszczad.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka bardzo ciekawa w szczególności dla ludzi, którzy mają schodzone Biesy a chcą się o nich dowiedzieć jeszcze czegoś nowego i niezwykłego
Książka bardzo ciekawa w szczególności dla ludzi, którzy mają schodzone Biesy a chcą się o nich dowiedzieć jeszcze czegoś nowego i niezwykłego
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobry, równy poziom, wiele ciekawych historii. Polecam.
Dobry, równy poziom, wiele ciekawych historii. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Bieszczady w PRL-u 2” Krzysztofa Potaczały to zbiór krótkich historycznych reportaży i wspomnień z okresu, kiedy Bieszczady po akcji „Wisła” stopniowo zaczęły wracać do życia, chociaż to określenie w kontekście Bieszczadów jest bardzo na wyrost. Powojenny okres tych okolic jest dla mnie fascynujący. Rozgrzewa moją wyobraźnię do białości; przenieść się w czasie, zobaczyć te aktualnie nieistniejące, zarastane, opuszczone i zniszczone wioski, które w sumie nie tak dawno tętniły życiem, wyobrażać sobie jak kiedyś wyglądały te miejsca, łąki i drogi, po których chodzimy.
Niezwykle wiele czynników (i tych dobrych i tych rabunkowych) złożyło się na to, że dzisiejsze Bieszczady po wysiedleniu mieszkańców wyglądają tak, a nie inaczej. Te czynniki to decyzje odgórne ówczesnych władz (często nieprzemyślane i chybione),ale też pozytywne działania jednostkowe ludzi, porywających się ze swoimi marzeniami jak z motyką na słonce, ale które w moim przekonaniu w największym stopniu kulturalnie ukształtowały to miejsce (chociażby społecznie ratowane przed dewastacją stare cmentarze najpierw przez obozy „Nadsanie”, potem, i nadal, przez Stowarzyszenie Magurycz).
Wiele w tej książce historii, o których nie miałem pojęcia, a czas o nich zupełnie zapomniał
O wiele więcej zmieściło się na Dzikiej Bandzie:
http://dzikabanda.pl/teksty/felietony/pijac-ksiazki-czytajac-piwa-s02e15/
„Bieszczady w PRL-u 2” Krzysztofa Potaczały to zbiór krótkich historycznych reportaży i wspomnień z okresu, kiedy Bieszczady po akcji „Wisła” stopniowo zaczęły wracać do życia, chociaż to określenie w kontekście Bieszczadów jest bardzo na wyrost. Powojenny okres tych okolic jest dla mnie fascynujący. Rozgrzewa moją wyobraźnię do białości; przenieść się w czasie, zobaczyć te...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspomnienia, wspomnienia...
Wspomnienia, wspomnienia...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReportaże napisane w bardzo ciekawy sposób. Dla osób które nie miały realnej styczności z czasami PRL do świetna okazja do przeniesienia się w świat PRL i Bieszczad w tych czasach.
Reportaże napisane w bardzo ciekawy sposób. Dla osób które nie miały realnej styczności z czasami PRL do świetna okazja do przeniesienia się w świat PRL i Bieszczad w tych czasach.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWciąga od pierwszej strony, a nawet od okładki...
Ze swadą, zaangażowaniem, znajomością szczegółów napisana książka. Dowiedziałam się z niej sporo o Chacie Socjologa, planach związanych z cerkiewką w Łopience, rozwoju Ustrzyk Dolnych.
Autor sięga nie tylko po wspomnienia studentów, niebieskich ptaków, robotników i inżynierów, ale także po akta IPN, by spróbować podejrzeć zmagania władzy z niepokornym duchem bieszczadzkich osadników.
Potaczała zaczyna od historii upamiętnienia Karola Świerczewskiego, kończy gorzkimi refleksjami dotyczącymi marnowania potencjału, wysiłków, szans.
Całość napisana rzeczowo i przystępnie, zilustrowana czarno-białymi fotografiami.
Warto.
Wciąga od pierwszej strony, a nawet od okładki...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZe swadą, zaangażowaniem, znajomością szczegółów napisana książka. Dowiedziałam się z niej sporo o Chacie Socjologa, planach związanych z cerkiewką w Łopience, rozwoju Ustrzyk Dolnych.
Autor sięga nie tylko po wspomnienia studentów, niebieskich ptaków, robotników i inżynierów, ale także po akta IPN, by spróbować podejrzeć...
Druga część wspomnień o Bieszczadach w czasach głębokiej komuny. Warto przeczytać aby poczuć atmosferę tamtych Bieszczadów. Ciekawa i pouczająca pozycja.
Druga część wspomnień o Bieszczadach w czasach głębokiej komuny. Warto przeczytać aby poczuć atmosferę tamtych Bieszczadów. Ciekawa i pouczająca pozycja.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to