rozwińzwiń

Do niewidzenia, do niejutra

Okładka książki Do niewidzenia, do niejutra autora Joanna Bartoń, 9788362247363
Okładka książki Do niewidzenia, do niejutra
Joanna Bartoń Wydawnictwo: JanKa literatura piękna
248 str. 4 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2015-03-16
Data 1. wyd. pol.:
2015-03-16
Liczba stron:
248
Czas czytania
4 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362247363
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Do niewidzenia, do niejutra w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Do niewidzenia, do niejutra



książek na półce przeczytane 1024 napisanych opinii 1015

Oceny książki Do niewidzenia, do niejutra

Średnia ocen
7,8 / 10
48 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Do niewidzenia, do niejutra

avatar
721
193

Na półkach:

Piękna historia - o miłości, śmierci i krzywdzie. Płakałam wiele razy... by po chwili się dotykać. Choć raz w życiu zaznać takiego połączenia dusz... Też chcę się tak zakochać, choćbym miała później umrzeć! Cyganka prawdę mówiła. Do niewidzenia, do nie jutra" kocham jak "Zrób mi jakąś krzywdę" Żulczyka 🔥 taka miłość się nie zdarza 😭

Piękna historia - o miłości, śmierci i krzywdzie. Płakałam wiele razy... by po chwili się dotykać. Choć raz w życiu zaznać takiego połączenia dusz... Też chcę się tak zakochać, choćbym miała później umrzeć! Cyganka prawdę mówiła. Do niewidzenia, do nie jutra" kocham jak "Zrób mi jakąś krzywdę" Żulczyka 🔥 taka miłość się nie zdarza 😭

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1167
914

Na półkach: ,

Joanna Bartoń w iście teatralnym stylu otwiera swą debiutancką powieść. Do niewidzenia, do niejutra rozpoczyna się bowiem mocno sugestywną, a zarazem zagadkową sceną, w której to główna bohaterka – Lo, na poły z nostalgią, na poły prowokacyjnie próbuje odtworzyć chwilę śmierci Zbyszka Cebulskiego. W roli aktora osadza siebie, a przymiarka do tego jakże dramatycznego czynu rodzi szereg pytań zarówno o jego motywy jak i samą intencję.

Ten ostentacyjny czyn to jednakże ledwie preludium dla sensualnie gęstej, błyskotliwej, ale też traumatycznej opowieści o dwojgu ludzi, z których ona – młoda, grzechu warta kobieta po jednej z imprez wpada w ramiona dojrzałego Profesora, który zdawałoby się o kobietach wie już wszystko. Zamknięci w mieszkaniu na dwadzieścia cztery godziny wystawiają na próbę swoje emocje, a także spragnione bliskości ciała. Ich miłosne tango splata się z umysłowymi harcami, które prowadzą bohaterów w najciemniejsze zakątki podświadomości, odkrywając przed nimi najskrzętniej skrywane tajemnice.

To właśnie ciemna strona ich psychiki wypływać zaczyna z każdą godziną wzajemnego obcowania ze sobą stopniowo na wierzch. Głęboko chowane urazy, nieukojone tęsknoty dziecięcych lat harmonizować zaczynają z intymną atmosferą, jaka wytwarza się pomiędzy Jagódką, jak pieszczotliwie nazywa kobietę Profesor, a nim samym. Wzajemne zaciekawienie względem siebie przeistacza się w swego rodzaju emocjonalne uzależnienie, które koreluje ze obopólnym apetytem na siebie i własne ciała.

Ten duszny i hipnotyzujący klimat przypomina swego rodzaju trans, w którym dwoje ludzi ociera się o siebie zarówno cieleśnie, jak i mentalnie. Zmysłowość tę określić można jako piekielnie inteligentną grę, w której nie brakuje wzajemnej fascynacji jak i uwielbienia dla słowa. Ono odgrywa tutaj bowiem kluczową rolę. Joanna Bartoń wyraźnie czuje jego wagę i moc, z łatwością nim szarżuje, uwypuklając pełen wachlarz jego dyskursywnych możliwości. Przemowy Lo skrzą błyskotliwością i dowcipem, narratorka wyraźnie bawi się nim, upatrując w kolejnych słownych konstelacjach jednego ze źródeł własnej przyjemności.

Choć rozkosz tę odnajduje również w ramionach Profesora, tak naprawdę zdaje się to być dla niej towarzystwo opresyjne. Być może jest mentalnie wyzwalające, ale jednak brutalnie obnażające wszelkie brudy przeszłości. Widmo śmierci oraz nieustająca chęć niebytu, nieistnienia nieuchronnie ciążą nad kochankami, którzy z zaskakującą i niemalże masochistyczną chęcią w niej się zatapiają. Te nietuzinkowe kreacje bohaterów, tak pełne sprzeczności, pozostają atrakcyjne i do końca nieodgadnione, co jest wartością dodaną niniejszego utworu.

Debiut prozatorski Joanny Bartoń to intymna spowiedź kochanków, iście kameralna powieść o istnieniu przy jednoczesnej i nieustającej próbie nieistnienia. Wymykająca się schematom i napisana ze swadą historia dwóch Robinsonów na tratwie życia. Warta uwagi.

www.bookiecik.pl

Joanna Bartoń w iście teatralnym stylu otwiera swą debiutancką powieść. Do niewidzenia, do niejutra rozpoczyna się bowiem mocno sugestywną, a zarazem zagadkową sceną, w której to główna bohaterka – Lo, na poły z nostalgią, na poły prowokacyjnie próbuje odtworzyć chwilę śmierci Zbyszka Cebulskiego. W roli aktora osadza siebie, a przymiarka do tego jakże dramatycznego czynu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
939
807

Na półkach:

Bardzo męcząca odkąd bohaterowie utknęli w tym mieszkaniu. Można było zamknąć całość w max 200 stronach.

Bardzo męcząca odkąd bohaterowie utknęli w tym mieszkaniu. Można było zamknąć całość w max 200 stronach.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

107 użytkowników ma tytuł Do niewidzenia, do niejutra na półkach głównych
  • 55
  • 52
23 użytkowników ma tytuł Do niewidzenia, do niejutra na półkach dodatkowych
  • 13
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Do niewidzenia, do niejutra

Inne książki autora

Joanna Bartoń
Joanna Bartoń
Rocznik 1984. Dzieciństwo spędziła w Lubinie, a niemal całe dorosłe życie we Wrocławiu; tu studiowała filologię romańską ( rzuciła) i psychologię ( ukończyła). Zdążyła przetestować kilka ról zawodowych, ale od zawsze chciała pisać. Nakładem wydawnictwa JanKa ukazały się jej cztery powieści: „Do niewidzenia, do niejutra” (2015),„Drzazgi” (2018),„Niskorosła” (2021) i "Katar duszy" (2024).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nieważkość Julia Fiedorczuk
Nieważkość
Julia Fiedorczuk
To historia trzech kobiet, które połączyło wspólne dzieciństwo przeżyte w małej miejscowości pod Warszawą. Niby są częścią tej samej społeczności, ale każda z nich pochodzi z innej rodziny, z innego szczebla społecznego. Zuzanna, z inteligenckiego domu, poradzi sobie najlepiej, ale nie ucieknie przed przeszłością. Hela, pomimo chęci innego życia powtórzy los swojej matki, a czasami będzie wyobrażać sobie, jak by to było żyć innym życiem. Ewa, pochodząca z rodziny patologicznej, zapłaci najwyższą cenę, co nie jest zaskoczeniem.. chociaż mogłoby być, bo czy zawsze jest tak, że pochodzenie determinuje przyszłe losy osoby gorzej urodzonej? Czy mało mamy przykładów osób, które przełamały ten stereotyp i zawalczyły o lepszy los, wygrywając? Tutaj tak nie będzie. Autorka uwięziła swoje bohaterki w miejscach, które zostały im przypisane i pozwala im na tkwienie w nich, w dziwnym zawieszeniu. W świecie nieprzyjaznym, pełnym czyhającej przemocy. Dziewczyny w dzieciństwie robią wiele dla bycia akceptowanymi, ale bolesne wydarzenia sprawiają, że zamykają się w sobie, a w późniejszym okresie, rozczarowane dorosłością spoglądają na swoje życie jakby z oddalenia. Jakby patrzyły na nie z boku, z pozycji obserwatora. Nie angażują się, dają się ponieść przetaczającym się przez ich życie wydarzeniom. Żyją pomiędzy snem a jawą, Wszystkie trzy stosują dysocjację, jako mechanizm obronny, pozwalający lepiej poradzić sobie z dotykającą je przykrą rzeczywistością. Każda z nich toczy wewnętrzną walkę, a autorka oddała to pięknym, poetyckim językiem. Poważne tematy odmalowała lekko, delikatnymi pociągnięciami. Bardzo wrażliwa to proza. Niepokoi, pozostawia niedosyt. Nie jest oczywista, pozostawia wiele kwestii niedopowiedzianych. Mnie urzekła.
Edyta - awatar Edyta
oceniła na89 miesięcy temu
Otolit Katarzyna Gondek
Otolit
Katarzyna Gondek
Powieść psychologiczna. Wymagająca intelektualnie i wyczerpująca emocjonalnie. Ale chciałam właśnie takiej do poodczuwania i do pozastanawiania się. Tematyka klasyczna – trudne relacje między matką a córką. Opis - tworzony na wiele sposobów i różną narracją, by ułatwić mi zrozumienie problemu głównej bohaterki. I tylko bohaterka okazała się oporna. Ola, bo tak miała na imię, wolała milczeć niż mówić o sobie i wyjaśniać swoje trudne kiedyś, a obecnie nieistniejące relacje z Matką. Stroniła od ludzi. Agresywnie reagowała na zainteresowanie obcych. Unikała odpowiedzi na pytania zawoalowane lub zadane wprost. Wychodziła z założenia, że jej „ milczenie nie musi i nie chce się odzywać. Jest samo sobie władcą i więzieniem. Nic się nie zmieniło, więc nie ma po co wołać go teraz na mróz i śnieżycę. Niech siedzi w „dawno, dawno temu” i czeka na lepszy czas. Na jakąś odwilż.” Metaforycznie przyszła nagle. W środku zimy i śnieżycy w postaci policyjnej informacji o zaginięciu Matki. Z niechęcią pomyślała – „Matki mojej nie ma. Nie ma mojej Matki. Matki mojej brakuje. Matkę moją należy odnaleźć i przywrócić. To nie znaczy wcale, że z Matką moją należy się spotkać tak zwaną twarzą w twarz. Należy wskazać miejsce jej pobytu i udać się z powrotem do swojego życia.” Ale tak się nie stało. Powrót do Miasta, z którego uciekła „tysiąc lat temu” i którego nieużywaną przez nią nazwę formalną zastąpiła nieformalną - Otolit, wciągnęło ją w swój ślimaczo-muszlowy kształt zbudowany z murów, budząc bolesną przeszłość i dramatyczną historię ucieczki od Matki. Oli z Otolitu. Teraz - podróż powrotną Oli do Otolitu, do przeszłości i w głąb siebie – duszy, umysłu i psychiki. Ola mogła stawiać opór, ale narracja w pierwszej osobie pozwoliła mi na wniknięcie w jej umysł i retrospekcyjną wędrówkę razem z nią po jego labiryncie i dosłownym labiryncie z miejskich murów Miasta. Nie było łatwo! Tak jak nie jest łatwo okiełznać rozedrgane myśli, a jeszcze bardziej wzburzone emocje człowieka zranionego, który zmuszony jest do ponownego rozdrapywania ran. Ich dynamika i rozchwianie nie pozwalały mi na ustalenie pewników, znalezienie punktów stałych i prawd ostatecznych. Nadinterpretacja faktów i nadwrażliwość Oli na Otolit i jego mieszkańców wymieszana z nierealnymi wizjami z przeszłości i zniekształconymi wydarzeniami teraźniejszymi w czasie, który mógł dziać się teraz i tutaj lub sto lat temu, a nawet dawno, dawno temu, zmusiły mnie do wolniejszego śledzenia toku myślenia kobiety. Do wyselekcjonowania jej swoistego kodu komunikacji pełnego powtórzeń i zatartych granic pojęć i czasu. Do odkodowywania indywidualnego i osobistego języka przekazu. Do wieloznaczności używanych słów, by z mieszanki fikcji i faktów wydobyć ponadczasową, uniwersalną, krwawiącą prawdę jednostki. Czułam się, jak psycholog z pacjentką na kozetce. Cierpliwie pozwalałam na tworzenie intymnego obrazu pełnego symboliki, pokrytego grubą warstwą patyny nieufności, uprzedzeń i niechęci, by powoli, rozebrać słowo po słowie, zdanie po zdaniu, cegła po cegle powstały mur i odsłonić potrzaskaną historię rodziny Oli. Tragedię miłości, a potem nienawiści do Matki, po której pozostała „krwawa dziura, w którą wpadło co dobre i co złe w pamięci, zrosło, się zabliźniło i trwa.” Pozostała tylko martwa tkanka blizny. Ale nie tylko! To opowieść również o losie Matki, która stworzyła i ukochała Otolit. Kobiety nietypowej, ogarniętej pasją ochrony Miasta, jego murów i przeszłości, która zamieniła się w chorobę wykluczającą ją z miejscowej społeczności, ściągając na siebie ostracyzm. To również opowieść o mieszkańcach Otolitu, „których Matka uznała ostatecznie za złych, podłych, zawistnych.” Ludziach żyjących w piekle małomiasteczkowych plotek, kłamstw i podłości i wciągających do tego piekła innych. Tworzących innym nowe życie z błota informacji, które wymieszane z czymkolwiek miało spełniać ich wyobrażenia. Pasować do piekła. Nieprzystających wyrzucali poza obręb murów Otolitu. To dla nich i do nich skierowana jest ta opowieść. Jej przesłanie widać w motcie. I o tym znoju budowania murów i jeszcze większym jego kruszenia opowiedziała mi kobieta z Miasta. Ola z Otolitu i wielu innych miast i miasteczek. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na76 lat temu
Drzazgi Joanna Bartoń
Drzazgi
Joanna Bartoń
Liliana czuje się winna, że urodziła i wychowała mordercę. Stara się za wszelką cenę zapomnieć, że ma dziecko i jest matką. Zrywa wszelkie kontakty z synem, nie chce żadnych wyjaśnień, usprawiedliwień. Nie potrafi o nim myśleć. Czuje się napiętnowana przez otoczenie. Postanawia uciec z miasta. Chce zapomnieć i uciec jak najdalej. Analizuje całe swoje życie, chcąc w pewien sposób dać sobie odpowiedź. Wraca do swojego dzieciństwa, gdzie rozpaczliwie pragnęła bliskości i miłości matki, która była chora i nieobecna. Choroba psychiczna maki działała destrukcyjnie na całą rodzinę. Dziewczynka czuła się odtrącona, niekochana, a ojciec żył w ciągłym strachu o siebie i dziecko. Pragnął tylko spokoju, miłości i rodzinnego ciepła dla córki, jednak żona nie potrafiła mu tego dać. Macierzyństwo dla Liliany przyszło za szybko i przypadkowo. Zaszła w ciążę ze swoją wielką i jedyną młodzieńczą miłością. Bardzo przeżyła zdradę i śmierć chłopaka. Odcięła się od świata. Chciała umrzeć. Tylko walka o ojca wyrwała ją ze szponów śmierci i obłędu. Po narodzinach dziecka czuła się samotna i obarczona odpowiedzialnością. Nie potrafiła pokochać tej małej istoty i dać jej choć odrobinę matczynej miłości. Czuła na sobie piętno wyrodnej matki. Ale skąd miała brać wzorce, jeżeli jej własna matka nie potrafiła kochać i żyła w obłędzie. Jako matce i kobiecie brakuje Lilianie spokoju wewnętrznego, czułości, a przede wszystkim potrzeby kochania i bycia kochaną. Swoje niepokoje i lęki zagłusza lekami psychotropowymi, alkoholem i narkotykami. Bartoń widzi kobietę niezdolną do jakichkolwiek uczuć, poszukując siebie i odpowiedzi na wiele pytań. Liliana to emocjonalnie niedojrzała matka, która chce znaleźć miejsce dla siebie z dala od syna mordercy. Można powiedzieć, że książka jest ogólną analizą życia emocjonalnego Liliany.Można czuć do niej litość, współczucie, ale nic poza tym. W swojej powieści Bartoń pokazuje zaburzone relacje rodzinne. Destrukcyjną rodzinę, która nie potrafi szukać dla siebie ratunku. W książce poruszane są tematy, które odpowiadają naszym czasom. Każda rodzina może zderzyć się z takimi problemami. Jednak nie każdy z nich zdoła udźwignąć ten ciężar. Siła do jego przezwyciężenia powinna być własna rodzina. „Drzazgi” Joanny Bartoń to bardzo ciekawa i przejmująca powieść. Została napisana prostym i przystępnym dla odbiorcy językiem. Występuje w niej narracja trzecio-osobowa. Według mnie powoduje to pewne zamieszanie i przez chwilę nieuwagi można pomylić bohaterów. Ciekawa, a zarazem bardzo trudna w odbiorze. To powieść, która dogłębnie analizuje postawę i wzorce w rodzinie. Jestem pewna, że na długo pozostanie w mojej pamięci. Polecam wszystkim tym, którzy lubią książki trudne, dające wiele do myślenia i zastanowienia. Naprawdę warto ją przeczytać. Gorąco polecam!
Adrianna Andrejwska - awatar Adrianna Andrejwska
oceniła na86 lat temu
Szara lotka Eustachy Rylski
Szara lotka
Eustachy Rylski
Mam kłopot z tą książką. Język jest wybitny. Nie uważam się za jakiegoś ułoma, ale co parę stron musiałem grzebać w słowniku. Chcę powiedzieć, żę język jest piękny, złożony, elokwentny, zgrabny i na najwyższym poziomie. To się czyta z prawdziwą przyjemnością, smaczne danie. Ale jest też jakiś potężny minus w tych opowieściach. Nie umiem go dobrze sprecyzować, chodzi bowiem o takie ulotne wrażenie. Otóż gdy czyta się te wszystkie historie, to ja nie umiem złapać w nich fundamentu. Tak jakby nie wiadomo do końca o czym one są. Płynie jakaś historia, która jest raczej jak rozlewisko, może nawet trochę bagno, nie widać głównego nurtu, przekaz jest taki nieczytelny na poziomie sensu historii. Owszem, jak by ktoś przyłozył ci lufę do czoła, to byś powiedział o czym to jest i co autor miał na myśli. Ale to wymaga wysiłku i to wysiłku niefajnego. Są bowiem takie historie, że nie wiesz o czym one są, musisz się domyślić sporo, ale to daje frajdę, jakoś napędza, wywołuje przyjemność (np Traktat o łuskaniu fasoli taki jest). Tutaj jednak te historie są jakby dziurawe, czy przestrzelone, mętne. I mnie to jednak nie odpowiada. Podsumując - olbrzymi plus i spory minus. Generalnie jednak wracam do książek Rylskiego. Przyjemność przeważa nad chaosem. A ten język - cudowny język polski - błyszczy tu naprawdę jak czysty bursztyn. To jest wielka frajda obcować z takim językiem. Tego zupełnie nie znajdziesz w przekładach i tłumaczeniach. Jednak polecam.
Florianf - awatar Florianf
ocenił na64 lata temu
Odwrotniak i inne historie Jakub Małecki
Odwrotniak i inne historie
Jakub Małecki
Dzięki Wydawnictwu SQN mamy możliwość zapoznania się z przepisaną i na nowo zredagowaną powieścią Jakuba Małeckiego z roku 2013 - „Odwrotniak”. Ale to nie jedyna niespodzianka dla fanów twórczości Pana Jakuba ze strony tego Wydawnictwa. W jednym tomie, wraz z „Odwrotniakiem” zamieszczone zostało 10 opowiadań autora, napisanych w ciągu ostatnich 15 lat, niepublikowanych wcześniej w formie książkowej, Byłam niezwykle ciekawa zarówno powieści Jakuba Małeckiego sprzed ponad dekady, jak i jego nieznanych opowiadań. Zastanawiało mnie, jak znacząco różnić się one będą formą i emocjonalnością przekazu, od tych powstałych później. Bo, że się różnić będą, tego byłam pewna – autor na przestrzeni lat wypracowywał bowiem swój własny, unikalny styl literacki, który wielu czytelników potrafi rozpoznać obecnie już po kilku linijkach tekstu. Opowiadania opublikowane w „Odwrotniaku” zamieszczone są na początku książki. Są to w kolejności: „Przepis” (2021),„T.” (2019),„Modlitwy do strzaskanego kamienia” (2023),„Każdy umiera za siebie” (2008),„Lubiłem” (2022),„Młyn” (2024),„Piąty dom przy drodze, licząc od starej kapliczki” (2020),„Za godzinę powinna tu być” (2008),„Wołanie” (2022),„Szept” (2018). Są to historie bardzo obciążające emocjonalnie – smutne, przygnębiające, pełne tęsknoty, ale przede wszystkim bezradności bohaterów wobec przytłaczających ich nieszczęść. Ja musiałam je sobie dawkować, nie byłam w stanie przeczytać ich jedno po drugim. Na okładce książki przedstawioną mamy starszą kobietę zasłaniającą sobie oczy. Ja podczas czytania opowiadań również miałam chwilami ochotę wykonać taki sam gest. Schować się przed brutalną rzeczywistością opisaną w tych utworach, odciąć się od empatycznego współodczuwania bólu, którego doświadczali bohaterowie. Najbardziej wzruszające z opowiadań, oczywiście moim zdaniem, to: „Za godzinę powinna tu być” oraz „Szept”. W powieści „Odwrotniak” mamy ukazaną dwójkę głównych bohaterów – 90 letnią Izabelę Grycz, mieszkankę Gdańska oraz jej wnuka Ignacego Korzenia, mieszkającego obecnie i pracującego w Poznaniu. Autor stworzył tu dwa plany czasowe – współczesny i sprzed lat (opowiadający o młodości Izabeli). Obecnie Izabela jest samotną kobietą, uwięzioną z racji podeszłego wieku i ograniczeń ruchowych, w czterech ścianach swojego mieszkania. Ma również problemy z pamięcią, a bardzo chciałaby sobie przypomnieć, zasłoniętą obecnie mgłą zapomnienia, najważniejszą i najbardziej burzliwą miłość swojego życia. Nie pamięta bowiem jak i dlaczego zakończyła się jej relacja z obdarzanym przez nią obsesyjną miłością malarzem Kazimierzem Człapką. Mogłaby przywołać tak ważne dla niej chwile, czytając powieść, której jest autorką i w której opisała znaczną część swojego życia. Jednak kłopoty ze wzrokiem uniemożliwiają jej zapoznanie się ze wspomnieniami spisanymi przed laty. Izabela ponadto bardzo ubolewa nad brakiem kontaktu ze swoim wnukiem. Czy uda się tej starszej kobiecie znaleźć sposób na przypomnienie sobie zapomnianych fragmentów swojej przeszłości? Czy doczeka się chwili, kiedy Ignacy znajdzie czas, by ją odwiedzić? Ignacy wynajmuje do spółki z kolegą mieszkanie, pracuje w korporacji, ale nie lubi swojego zajęcia. To introwertyk, zamknięty w sobie, unikający bliższych relacji. Swoje emocje uwalnia malując obrazy w odosobnieniu wynajętego pokoju. Swoje uczucia kieruje do Ady, młodej kobiety, której właściwie nie zna. Śledzi ją, robi jej z ukrycia zdjęcia, pisze do niej listy, które zapisuje w pamięci komputera. Wielbi wyidealizowany obraz dziewczyny, zatraca się w wyimaginowanej miłości, która zaczyna dominować nad jego zdrowym rozsądkiem. Czy jest szansa, aby Ada i Ignacy nawiązali bliższą znajomość? Uda się zapanować mężczyźnie nad poczuciem beznadziejności, obezwładniających go lęków i poczuciem krzywdy? Powieść Jakuba Małeckiego uświadamia czytelnikom, że tak piękne uczucie jakim jest miłość do drugiej osoby, tak naprawdę jest bardzo bliskie nienawiści. Na podstawie losów dwójki głównych bohaterów, dowiadujemy się również, że uczucie to może być toksyczne, przynosić cierpienie, prowadzić do utraty tożsamości. Mnie osobiście „Odwrotniak” urzekł opowiedzianą historią, a właściwie dwiema historiami. Mocnymi, przepełnionymi przeżyciami wewnętrznymi bohaterów, a także ich żalem i rozczarowaniami. W tej powieści może nie znajdziemy jeszcze Jakuba Małeckiego, tak biegłego w operowaniu słowem i emocjami, jak w jego późniejszych książkach. Mimo to, ja odnalazłam w tym zbiorze utworów sprzed lat, tę wyjątkową wrażliwość autora, którą uwielbiam. Dzięki umiejętnościom Pana Jakuba we wzbudzaniu empatii czytelników wobec wykreowanych przez niego postaci, udało mi się współodczuwać bezsilność Izabeli w walce o wspomnienia i pokonywaniu słabości zmęczonego życiem ciała. W zagmatwaną rzeczywistość Ignacego może nie do końca mogłam wejść, ale wyłącznie dlatego, że przerażała mnie ona, czułam dyskomfort zmierzając się z jego chaosem myśli i zmiennością uczuć. Zachęcam do lektury.
jousna - awatar jousna
oceniła na81 dzień temu

Cytaty z książki Do niewidzenia, do niejutra

Więcej
Joanna Bartoń Do niewidzenia, do niejutra Zobacz więcej
Joanna Bartoń Do niewidzenia, do niejutra Zobacz więcej
Joanna Bartoń Do niewidzenia, do niejutra Zobacz więcej
Więcej