Baronowa jazzu

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Poza serią
- Data wydania:
- 2014-06-18
- Data 1. wyd. pol.:
- 2014-06-18
- Liczba stron:
- 304
- Czas czytania
- 5 godz. 4 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788375367942
- Tłumacz:
- Dobromiła Jankowska
Pannonica Rothschild urodziła się w 1913 roku w rodzinie, która w ciągu zaledwie pięciu pokoleń przebyła drogę z frankfurckiej dzielnicy żydowskiej do grona bajecznie bogatej arystokracji. Jako dziecko ubrana na biało Nica spacerowała z siostrami oraz guwernantką po parku pełnym kangurów, wielkich żółwi, emu i zebr – zwierząt z egzotycznej kolekcji wuja Waltera. Jako nastoletnia debiutantka poznała i poślubiła barona Julesa de Koenigswartera, który nauczył ją pilotować samolot i porwał do château we Francji. Po wybuchu wojny Nica z dwójką dzieci w ostatniej chwili uciekła do Anglii, ale wkrótce wróciła na front, by działać w ruchu Wolna Francja. Wydawało się, że ma wszystko: dzieci, przystojnego męża i fundusz powierniczy. Ale na początku lat 50. usłyszała ’Round Midnight Theloniousa Monka, legendy jazzu. Musiała go poznać.
Baronowa jazzu to muzyczna odyseja i przepiękna historia miłosna. Opowieść o niezwykłym życiu wiodącym z brytyjskiej posiadłości, przez ciemność Holokaustu, aż do szalonego środowiska nowojorskiej sceny jazzowej.
Kup Baronowa jazzu w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Baronowa jazzu
Poznaj innych czytelników
386 użytkowników ma tytuł Baronowa jazzu na półkach głównych- Chcę przeczytać 191
- Przeczytane 190
- Teraz czytam 5
- Posiadam 42
- Muzyka 6
- Ulubione 4
- Biografie 3
- 2014 3
- Biografie, autobiografie 2
- 2023 2





























OPINIE i DYSKUSJE o książce Baronowa jazzu
Świetne ciekawostki z życia bogatego rodu z punktu widzenia kobiety, co jest ważne w tej sytuacji, która się tam wychowywała. Opowiadania o życiu jazzowym w Nowym Jorku na początku zeszłego stulecia. A w roli głównej ekscentryczna Pani Baronowa Jazzu. Warto!
Świetne ciekawostki z życia bogatego rodu z punktu widzenia kobiety, co jest ważne w tej sytuacji, która się tam wychowywała. Opowiadania o życiu jazzowym w Nowym Jorku na początku zeszłego stulecia. A w roli głównej ekscentryczna Pani Baronowa Jazzu. Warto!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPochodząca ze słynnego rodu Rotszyldów Pannonica (Nica) Rotschild w latach powojennych wiodła stabilną egzystencję u boku męża dyplomaty, z którym dorobiła się piątki dzieci. Jednak jej głębokie poczucie niespełnienia sprawiało, że wystarczył impuls aby wszystko wywrócić do góry nogami.
Podczas wizyty w Nowym Jorku, tuż przed odlotem do Meksyku, w którym mąż był ambasadorem, Nica odwiedziła znajomego, tak jak ona – miłośnika jazzu. Puścił jej płytę Theloniusa Monka (o którym nigdy nie słyszała) z utworem „Round Midnight”. Nie mogła uwierzyć, że istnieje muzyka tak piękna – kazała ją sobie puszczać znowu i znowu. Samolot odleciał, a Nica już nie wróciła do swojej rodziny i uładzonej egzystencji pani ambasadorowej. Zapragnęła poznać samego Monka, a kiedy parę lat później spotkała go w Paryżu, rozpoczęła się niezwykła, wieloletnia przyjacielska relacja między zdawałoby się osobami z zupełnie innych światów.
Hanna Rothschild próbuje rozwikłać tajemnicę szaleństwa swojej ciotecznej babki, usiłuje zrozumieć co sprawiło, że ta piękna, bogata, biała kobieta, dziedziczka wielkiej fortuny poczuła, że jej miejscem na ziemi są zadymione jazzowe kluby, jej środowiskiem świat czarnych muzyków, których zapragnęła wspierać i ratować z tarapatów, w które nieustannie wpadali.
W patriarchalnej, seksistowskiej i rasistowskiej Ameryce lat 50-tych, Nica wzbudzała co najmniej sensację, a często także niechęć lub skrajną wrogość. Wyrzucano ją z hoteli, do których zapraszała jazzmanów, bo goście skarżyli się na głośną muzykę dobiegającą z jej apartamentów. Kiedy zmarł u niej Charlie Parker (miał organizm skrajnie zniszczony przez narkotyki) – wybuchł kolejny skandal. Pewnego razu zatrzymano ją w samochodzie razem z czarnymi muzykami i należącą do nich marihuaną. Nica – ryzykując więzieniem – oświadczyła, że towar jest jej. Przy okazji tego zatrzymania policja brutalnie pobiła samego Theloniusa Monka, który odmawiał wyjścia z samochodu.
Czy powstanie tak silnej więzi między potomkinią żydowskiego rodu a afroamerykańskimi muzykami wynikało z poczucia wspólnoty historycznego dziedzictwa? Tak jak czarnoskórzy w USA, tak Żydzi w Europie doświadczali dyskryminacji, upokorzeń, pogardy i przemocy ze strony dominującej większości.
Pisząc o początkach dynastii Rotszyldów autorka przywołuje okoliczności, w jakich przez wieki funkcjonowały społeczności żydowskie. Protoplasta rodu, Mayer Amschel Rotschild urodził się we frankfurckim getcie, w którym za opłatą pozwolono Żydom mieszkać. Żyli tam w ubóstwie, ciasnocie i brudzie, nie mając prawa wchodzić do miejskich parków, zajazdów, czy kawiarni. Nie mogli kupować i uprawiać ziemi, a większość zawodów była dla nich niedostępna. Pozostawała im lichwa i pewne formy handlu.
Taka sytuacja potęgowała tylko izolację i wzajemne nieufności. Wrogość i dyskryminacja, której doświadczali Żydzi zakorzeniła się również w kulturalnej Brytanii. Autorka przypomina wymowne zdarzenie, którego doświadczył jej własny dziadek w 1936 roku. Victor Rotschild zabrał swoją nową żonę do restauracji w modnym wtedy Mayfair. Kierownik sali rozpoznał go i spytał: - Pan Rothschild? - Tak - odparł Victor. Mężczyzna powoli zmierzył go wzrokiem. - Żydów nie obsługujemy…
Jak na ironię, dwie dekady później, Nica i czarni muzycy, których woziła Bentleyem na kolejne chałtury musieli się często sporo natrudzić aby znaleźć lokal, który ich obsłuży i hotel, który ich przyjmie. Wystarczył widok białych twarzy patrzących na nich z niesmakiem przez szyby restauracji aby wiedzieć, że trzeba szukać dalej…
Przy okazji opowieści o swojej krewnej Hannah Rothschild przypomina nam ciemne karty amerykańskiej historii. Pradziadek Theloniusa przypłynął do Ameryki statkiem pełnym afrykańskich niewolników. Nazwisko Monk otrzymał po właścicielu plantacji, na której pracował. Na plantacjach podawano niewolnikom kokainę, by mniej jedli i ciężej pracowali. W ten sposób w czarnych społecznościach zaistniały narkotyki, które z czasem w murzyńskich gettach rozprowadzała mafia. Narkomania stała się później zmorą środowisk jazzowych – zniszczyła życie niejednego giganta jazzu.
Jeśli warto poznać tą książkę, to niewątpliwie ze względu na fascynującą bohaterkę, ale także wgląd w amerykańskie środowisko jazzowe w jego najbardziej kreatywnych czasach: latach 50-tych i 60-tych. Jednak trzeba uczciwie stwierdzić, że ani od strony językowej, ani sposobu prowadzenia narracji czy struktury całości nie jest to biografia wybitna. Autorka mogłaby się wiele nauczyć od polskich reportażystów (przypomina mi się np. świetny „Komeda. Osobiste życie jazzu” Magdaleny Grzebałkowskiej).
Odbiór książki utrudnia także nieporadny przekład, który szwankuje zwłaszcza jeśli chodzi o świat muzyki lub amerykańską specyfikę. Pojawiają się nienaturalne sformułowania, np. utwór jazzowy to dla tłumaczki „piosenka”, angaż na występy to „zlecenie”, karta estradowa dająca prawo do grania w klubach to „karta kabaretowa” (dosłowne tłumaczenie angielskiego cabaret card),policja stanowa (state troopers) to „strażnicy”, etc. Ta pozycja na pewno sporo by zyskała gdyby trafiła w ręce tłumacza bardziej doświadczonego i obdarzonego lepszym językowym słuchem.
Pochodząca ze słynnego rodu Rotszyldów Pannonica (Nica) Rotschild w latach powojennych wiodła stabilną egzystencję u boku męża dyplomaty, z którym dorobiła się piątki dzieci. Jednak jej głębokie poczucie niespełnienia sprawiało, że wystarczył impuls aby wszystko wywrócić do góry nogami.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodczas wizyty w Nowym Jorku, tuż przed odlotem do Meksyku, w którym mąż był...
Bardzo smutna historia, dobrze się czyta, ciekawa...końcówka daje dużo do myślenia.
Bardzo smutna historia, dobrze się czyta, ciekawa...końcówka daje dużo do myślenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBaronowa w slumsach
Nika Rotschild, zwana Baronową jazzu, to postać tak dziwna i fascynująca, zwłaszcza w tamtych latach przedwojennych i powojennych, kiedy czarnych muzyków jazzowych, grających w elitarnych i mniej elitarnych klubach zmuszano do wchodzenia do lokali kuchennymi drzwiami, że wydaje się wręcz nieprawdopodobna. I idealna jako bohaterka biografii twórczej autorstwa swej ciotecznej wnuczki, z Rotschildów. Autorka uniknęła trudnych w takich razach patosu i gloryfikacji bohaterki biografii z jednej strony i zanurzenia się w sekrety i tajemnice życia wszak niejednoznacznej postaci, która ćpała, piła i wywoływała skandale wszędzie tam, gdzie zamieszkała choć na trochę. I wspierała biednych, ale uzależnionych lub chorych geniuszy jazzu. Jako badacz twórczości odczytałem tę świetnie napisaną książkę jako jeszcze jedną historię o związku wybitnych uzdolnień z patologią (chorobą psychiczną, uzależnieniami),które biorą górę - również w życiu Niki, zapominającej przez całe lata, że ma kilkoro dzieci - nad twórczością. Co by było, gdyby Monk, Parker czy Miles Davis nie byli uzależnieni? Gdyby Baronowa jazzu była stabilną mecenaską i stworzyła trwałe instytucje wsparcia jazzmanów, a nie "bawiła się" nimi jako egzotycznymi okazami muzycznymi? Na te pytania wnuczka nie odpowiada, ale odpowiada na wiele innych i to czyni tę książkę bardzo interesującą. Polecam!
Baronowa w slumsach
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNika Rotschild, zwana Baronową jazzu, to postać tak dziwna i fascynująca, zwłaszcza w tamtych latach przedwojennych i powojennych, kiedy czarnych muzyków jazzowych, grających w elitarnych i mniej elitarnych klubach zmuszano do wchodzenia do lokali kuchennymi drzwiami, że wydaje się wręcz nieprawdopodobna. I idealna jako bohaterka biografii twórczej...
Pannonica, Nica, Thelonica, Tonica lub po prostu Nica Rothschild.
Autorką biografii jest Hannah Rothschild, dla której ciotka stanowiła na tyle silną inspirację, by chcieć poznać historię jej życia i ją opisać. W książce dostrzegam kilka ciekawych wątków. Wśród nich jest oczywiście postać i historia samej głównej bohaterki, losy brytyjskiej linii rodziny Rothschildów oraz wątek poszukiwania siebie.
Biografia Niki Rothschild mogłaby stanowić losy dwóch różnych osób. Część pierwsza to historia córki i przedstawicielki rodu Rothschildów, żony bogatego dyplomaty, matki pięciorga dzieci. Druga część to historia patronki muzyki jazzowej, fanatycznie zakochanej w amerykańskim jazzie połowy XX wieku i przyjaciółki jazzmanów.
W książce nie znajdziemy powodu lub powodów, dla których Nica tak radykalnie zmieniła swoje życie. Dlatego jej decyzje mogą nam się wydawać niezrozumiałe. Z pewnością czytamy o kobiecie odważnej, nieszablonowej, żyjącej z pasją, robiącej swoje bez oglądania się na innych.
Porzucając dotychczasowe życie, rozluźniając więzy rodzinne wybrała życie zgoła inne od tego, jakie znała. Wszystko zamieniła na muzykę. Przez cały czas podejmowała różne formy wspierania muzyki jazzowej i jazzmanów, od przypadków ratowania im życia, narażania swojej reputacji, po zatargi z prawem. Żyła z muzykami, uczestniczyła w powstawaniu muzyki, w końcu stała się ich muzą.
Dość obszernie potraktowany wątek rodziny Rothschildów stanowi ciekawy rys historyczny i w nim osadzone zostały losy głównej bohaterki. Każde kolejne pokolenie Rothschildów z większą mocą odczuwało tradycję jako ciężar, a rozwiązania przyjęte dawno temu okazywały się zawodne. Mniej więcej z pokoleniem Niki i jej rodzeństwa nastąpił przełom. To pokolenie zatraciło cechy przodków, które zaprowadziły rodzinę do ogromnego bogactwa, do stania się liczącym się graczem finansowym na świecie.
Kobiety takie jak Nica i jej siostry musiały pisać swoje życie na nowo. Trzy kobiety zagubione, lecz szukające swoich dróg. Jedna w walce, druga w ucieczce, trzecia miotając się. Dla tych dziewcząt ustanowione dawno temu role społeczne matki, żony, czy niewidzianego elementu rodu okazały się nieadekwatne.
W książce można również znaleźć sporo informacji o samym zjawisku jazzu, o jego korzeniach, o sytuacji czarnoskórych muzyków w Ameryce w tamtym okresie.
Może niesłusznie, lecz wątek relacji Niki i Theloniousa Monka umieszczam na samym końcu. Może dlatego, że za mało o nim wiadomo. Historia nie jest przekonująca, zawiera zbyt wiele niewiadomych. Po lekturze nadal nie wiemy, czym tak naprawdę była ta znajomość.
Pannonica, Nica, Thelonica, Tonica lub po prostu Nica Rothschild.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorką biografii jest Hannah Rothschild, dla której ciotka stanowiła na tyle silną inspirację, by chcieć poznać historię jej życia i ją opisać. W książce dostrzegam kilka ciekawych wątków. Wśród nich jest oczywiście postać i historia samej głównej bohaterki, losy brytyjskiej linii rodziny Rothschildów oraz...
inne
inne
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawe, szczególnie dla wielbicieli jazzu. Dobrze napisane.
Bardzo ciekawe, szczególnie dla wielbicieli jazzu. Dobrze napisane.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzkoda, że o jazz'ie jest tak mało książek. Bardzo miła lektura. Polecam.
Szkoda, że o jazz'ie jest tak mało książek. Bardzo miła lektura. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKULTURALNE INGREDIENCJE
Spośród dzieł literatury faktu, które ukazały się niedawno, moją uwagę zwróciła książka biograficzna Hannah Rothschild “Baronowa jazzu”. Przede wszystkim ze względu na osobę tytułowej bohaterki, której zaistnienie i rola w środowisku muzyków jazzowych Nowego Jorku jest jakimś swoistym ewenementem. Zjawiskiem tyleż fascynującym, co tajemniczym.
Baronową opisał już Julio Cortazar w swoim opowiadaniu poświęconym pamięci Charlie Parkera – ”Pościg”. Utrwalił w nim sensacyjne plotki na temat jej roli w wydarzeniach związanych z nagłą śmiercią słynnego Birda. Tak czy owak, związek białej kobiety, w dodatku arystokratki, z domu Rotschild, z Theloniousem Monkiem – czarnym pianistą pochodzącym z nizin społecznych, może się na pierwszy rzut oka wydawać kuriozalny. Jednak po lekturze ”Baronowej jazzu” zapomniałam o wszelkich funkcjonujących od lat stereotypach.
Naprawdę nazywała się Pannonika de Koenigswarter. Pochodziła ze słynnej z bogactwa rodziny Rothschildów, podobnie jak autorka biografii, której Nica była cioteczną babką. Dzięki niej dowiedziałam się o wiele więcej o tej niezwykłej kobiecie, śledząc nie tylko jej życiorys, ale także cofając się wstecz rodzinnej historii.
Hannah Rothschild pokazuje główną bohaterkę w bardzo szerokim kontekście. Sięga do wspólnych korzeni, odkrywanych również na swój własny użytek. Wychodzi bowiem ze słusznego założenia, iż nie można poznać siebie (ani nikogo nie wiedząc nic o swoich przodkach, którzy – czy tego chcemy, czy nie – w jakiś tajemniczy sposób decydują o tym, kim jesteśmy. Czy nam się to podoba, czy nie. O tym właśnie – o poszukiwaniu własnej tożsamości, trwającym ponad 25 lat – pisze Hannah Rothschild, opowiadając historie rodzinne, na tle których, niejako na pierwszym planie – rozwija się wątek Baronowej jazzu, jak ją nazywano w środowisku muzyków jazzowych. Dzięki temu, jest to opowieść szalenie interesująca dla każdego refleksyjnego czytelnika. Uświadamia mu, jak istotna jest wiedza o sobie samym. Nie posiądziemy jej jednak innym sposobem, jak tylko poznając historię rodzinną.
Nica – bo tak ją nazywali bliscy – zawdzięczała swoje imię pasjom ojca, Charlesa Rothschilda, który zamiast bankowością, co było tradycją rodzinną, pasjonował się entomologią, podobnie jak jego brat Walter. Tradycję rodzinną kontynuowała potem najstarsza córka Charlesa – Miriam. Zgromadzili olbrzymi zbiór ponad sześciu milionów okazów, które trafiły do londyńskiego Muzeum Historii Naturalnej, formując trzon tamtejszej kolekcji owadów. Imię bohaterki ma także związek z matką Niki, Rozsiką, która była węgierską Żydówką. Otóż “Pannonica” oznacza nazwę ćmy, ale także “pochodzącą z Węgier”.
Banałem jest stwierdzenie, że zasadniczy wpływ na nasze życie ma dzieciństwo. A już całkiem stereotypowo wyobrażamy sobie dzieciństwo młodych Rothschildów - jako pozbawione trosk i sielankowe. W istocie, trójka rodzeństwa: Victor, Miriam i Nica wychowywała się w sterylnych, luksusowych warunkach. Nie szczędzono na nich pieniędzy, ale z drugiej strony - nie zaspokajano indywidualnych potrzeb.
Dzieci spały w pokoju z nianią, która co rano budziła je o siódmej – czytamy w biografii. Victor, jedyny syn i dziedzic, uczył się w szkole z internatem i widywał siostry wyłącznie na wakacje oraz ferie. Kontakt z rodzicami także był ograniczony, ale jeśli Rozsika akurat znajdowała się w domu, dziewczynki zabierano do jej buduaru, gdzie klękały na podłodze, składały rączki i modliły się: “Boże, spraw, abym była grzeczną dziewczynką. Amen”.
Do szesnastych urodzin dzieci jadały samotnie w swoich pokojach. Każdy dzień miał swoją rutynę, której pod żadnym pozorem nie wolno było łamać. Dzieci nie miały właściwie żadnej prywatności, ani wolności. Być może właśnie dlatego tak silne było potem dążenie Niki do życia w pełnej swobodzie. I miłości.
Po wyjściu za barona Jules`a de Koenigswarter, jak czytamy, Nica wykluła się z jajka dziecięcych pokojów. Była to jednak ograniczona niezależność. Z rodzinnych więzów przeszła pod kontrolę męża.
Początkowo podróżowali – od Nowego Jorku po Daleki Wschód, nie bez przygód. Potem zamieszkali w Paryżu i już wówczas Nica - miłośniczka jazzu mogła słuchać Colemana Hawkinsa, Dizzy` ego Gillespiego, Charliego Parkera i wielu innych. Kiedy na świat zaczęły przychodzić dzieci, zamieszkali w ogromnym pałacu Rothschildów – Château d`Abodant, na południe od Paryża. Na ten czas Nica stała się wzorową panią domu – jak wszystkie kobiety w tej rodzinie.
Paradoksalnie, wolność przyniosła jej II wojna światowa. Ewakuowała się wraz z dziećmi do Paryża i wstąpiła do Ruchu Wolnej Francji. Mąż w tym czasie, w randze generała, walczył z Niemcami w Afryce. Nie zważając na zakazy i ograniczenia, udała się tam i Nica. Pracowała jako deszyfrantka, kierowca, zaopatrzeniowiec… Odważnie kursowała między Afryką a Ameryką, gdzie wywiozła dla bezpieczeństwa swoje dzieci. Po wojnie została nawet odznaczona medalem i dostała awans na porucznika.
Nie umiała jednak wrócić do swojej poprzedniej roli żony i matki, a potem także pani ambasadorowej. W pewnym momencie podjęła decyzję, że już nie wróci do Meksyku, gdzie jej mąż był ambasadorem. Zamieszkała w luksusowym hotelu w Nowym Jorku, a z dawnego wystawnego życia pozostał jej lśniący Rolls- Roys i książeczka czekowa.
Arystokrację, którą tak dobrze poznała w Anglii, zastąpiła “jazzokracją”. Dowiedziała się, kto kogo zdradzał, kochał, karmił i kopiował, i na kogo wpływał. Przyswoiwszy jazzowy slang, pory dnia i zwyczaje, Nica została tubylcem.
Swoją wielką miłość - wspomnianego Thelonoiusa Monka poznała podczas jego koncertu w Paryżu, na który specjalnie poleciała ze swoją przyjaciółką, słynną pianistką, Mary Lou Williams. Gra Monka przeszła jej najśmielsze oczekiwania: Zagrał dwie melodie, to wszystko, potem odszedł, a publiczność została oczarowana – mówiła w jednym z wywiadów. Następne dwadzieścia osiem lat życia poświęciła właśnie jemu. Kiedy oglądamy ich wspólne fotografie, zawsze patrzy na niego z wielką czułością albo stoi obok szczęśliwa i uśmiechnięta… Mówiła o nim: Jest najpiękniejszym mężczyzną, jakiego widziałam. Ma potężną budowę, ale jeszcze większą osobowość.
Monk był przyzwyczajony do kobiecego oddania (miał kochającą żonę),ale najważniejsze było dla niego to, że Nica kochała jego muzykę, że była przy nim, kiedy nie rozumieli go krytycy czy koledzy z branży. Za to ją kochał. A poza tym była piękną, miłą i dowcipną kobietą. I była z Rothschildów, co też wiele ułatwiało.
Książka o baronowej jazzu powstawała bardzo długo, bo aż 25 lat. Autorka odkrywała poprzez nią także własną historię, co było fascynujące i pełne emocji. Nakręciła film dokumentalny, przygotowała audycję radiową, zgromadziła ogromny materiał dokumentacyjny. Odbyła także niezliczone rozmowy z krewnymi, ze znajomymi Niki – osobami często niezwykle oryginalnymi. Udała się też do kolebki Rotschildów, do Frankfurtu, gdzie w 1744 roku narodził się założyciel dynastii – Mayer Amschel. Początki rodziny Rothschildów, jej wspaniały rozkwit i wpływ na historię świata – to również niezwykle ciekawy wątek opowieści. Nasze życie kształtowane jest na długo przed naszym narodzeniem – pisze autorka naprawdę znakomitej książki. Łańcuchy DNA, historia przodków i cechy charakteru są nieodłączną częścią każdego człowieka.
link do recenzji:
http://kulturalneingrediencje.blogspot.com/2017/10/hannah-rothschild-baronowa-jazzu.html
KULTURALNE INGREDIENCJE
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpośród dzieł literatury faktu, które ukazały się niedawno, moją uwagę zwróciła książka biograficzna Hannah Rothschild “Baronowa jazzu”. Przede wszystkim ze względu na osobę tytułowej bohaterki, której zaistnienie i rola w środowisku muzyków jazzowych Nowego Jorku jest jakimś swoistym ewenementem. Zjawiskiem tyleż fascynującym, co tajemniczym.
...
Wbrew pozorom to nie jest tylko biografia Pannonici Rothschild. To taki miszmasz, wszystkiego po trochu: saga rodziny Rothschild, biografia Niki, opowieść o Theloniousie Monku i o jazzie, rozważania o tym, co w życiu ważne, o wolności, odwadze i sile marzeń.
Nica była postacią nietuzinkową, barwną, i co za tym idzie - trudną do oceny. Nie da się jej sklasyfikować jak ćmę, której imię otrzymała. Co kierowało jej działaniami, jej życiem? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć Hannah Rothschild. Moim zdaniem odpowiedzi nie znajduje. Duży plus za to, że bardzo stara się nie mitologizować krewnej, chociaż czasami nie może się powstrzymać od jej usprawiedliwiania.
Książka jest bardzo ciekawa i polecam ją tym, którzy kochają jazz i Nowy Jork, tym, którzy interesują się tematyką żydowską i obyczajowością XX wieku oraz tym, którzy po prostu lubią czytać o ludziach niebanalnych.
Wbrew pozorom to nie jest tylko biografia Pannonici Rothschild. To taki miszmasz, wszystkiego po trochu: saga rodziny Rothschild, biografia Niki, opowieść o Theloniousie Monku i o jazzie, rozważania o tym, co w życiu ważne, o wolności, odwadze i sile marzeń.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNica była postacią nietuzinkową, barwną, i co za tym idzie - trudną do oceny. Nie da się jej sklasyfikować jak ćmę,...