To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL

Okładka książki To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL
Aleksandra Boćkowska Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią literatura piękna
220 str. 3 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Poza serią
Wydawnictwo:
Czarne
Data wydania:
2015-03-25
Data 1. wyd. pol.:
2015-03-25
Liczba stron:
220
Czas czytania
3 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380490444
Tagi:
literatura polska PRL historia moda
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,2 / 10
263 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
477
142

Na półkach: , , ,

Zgrabne przedstawienie rynku mody w Polsce w czasach absolutnego braku wszystkiego. Autorka bardziej niż zmieniających się krojach sukienek czy długości spódnic skupia się na barwnych osobistościach rozdających karty w branży (Jadwiga Grabowska, Jerzy Antkowiak, Barbara Hoff i wielu innych) i na jakże PRL-owskim kombinowaniu. Zestawia też poniekąd zachodnią, odpowiednio finansowaną i niczym nieskrępowaną wolność w projektowaniu z planowaną odgórnie siermiężnością stylu bloku wschodniego. I można sobie wtedy z przykrością uświadomić, że wysiłki naszych projektantów by choć trochę podgonić kolegów z Paryża, siłą rzeczy i tak nie wyciągały ich z kategorii ubogich krewnych.

Książka o modzie nie obejdzie się bez zdjęć - te w "Wielbłądach" są ilościowo raczej oszczędne, ale dobrze dobrane i na tyle, na ile mogą ilustrują podniesione przez Autorkę zagadnienia. Ale to nie zarzut, bo nie mamy przecież do czynienia z albumem.

Powiedziałabym, że to książka na poziomie A2-B1, koneserów mody raczej nic tu nie zaskoczy, zresztą pozycja nie wyczerpuje tematu, a zupełnie początkujący mogą się nią po prostu nieco znudzić.

Zgrabne przedstawienie rynku mody w Polsce w czasach absolutnego braku wszystkiego. Autorka bardziej niż zmieniających się krojach sukienek czy długości spódnic skupia się na barwnych osobistościach rozdających karty w branży (Jadwiga Grabowska, Jerzy Antkowiak, Barbara Hoff i wielu innych) i na jakże PRL-owskim kombinowaniu. Zestawia też poniekąd zachodnią, odpowiednio...

więcej Pokaż mimo to

25
avatar
778
615

Na półkach:

Aleksandra Boćkowska w swojej książce przygląda się polskiej modzie czasów PRL, począwszy od tej zaraz powojennej aż do końca lat osiemdziesiątych, śledzi jej zmiany, a przede wszystkim kreatywność osób, które w proces powstawania polskich kolekcji były zaangażowane. Przewija się więc sporo polskich nazwisk, osób znanych i tych mniej kojarzonych. Jadwiga Grabowska, Barbara Hoff, Jerzy Antkowiak, pojawia się Pierre d'Alby czyli Zyga Pianko, który po wojnie zrobił karierę w Paryżu. Wspomnienia osób z którymi rozmawia autorka prowadzą również, do miejsc gdzie handlowano ciuchami, nie tylko w stolicy, ale również na Podhalu. Jego mieszkańcy, mając proporcjonalnie więcej niż inne regiony zamieszkującej chociażby Stany Zjednoczone rodziny, przysyłane w paczkach nadwyżki, sprzedawali na rynku.

Warta przytoczenia jest również historia zapowiedzianej przez Barbarę Hoff w "Przekroju", do którego pisała nowej kolekcji z 1967 roku. Dyrektor ówczesnego Cedetu wpadł wtedy na nieziemski pomysł, żeby poprzez prasę zaproponować klientkom wysyłkę zamówionych sukienek. Wzór zamówienia pojawił się oczywiście w "Przekroju". Był tylko jeden zasadniczy problem z realizacją wysyłek. Sukienek przygotowano dwieście a zgłoszeń ich zakupu dotarło siedem tysięcy.

W 1953 roku na łamach "Przekroju" Lucynka i Paulinka radziły: "Czarną sukienkę przerabiasz na strojny model wieczorowy 1953 sposobem bardzo prostym: obcinasz rękawy, wycięcie robisz okrągłe jak na rysunku, pasek zastępujesz jasną wstążką związaną na kokardkę." Dzisiaj jest inaczej, prościej, a szafy od ciuchów pękają w szwach.

Podsumowując "To nie są moje wielbłądy" jest naprawdę udaną wyprawą do przeszłości, modową historią PRL, której jak się okazuje w muzeach poświęconych modzie polskiej nie ma wcale tak dużo.

Aleksandra Boćkowska w swojej książce przygląda się polskiej modzie czasów PRL, począwszy od tej zaraz powojennej aż do końca lat osiemdziesiątych, śledzi jej zmiany, a przede wszystkim kreatywność osób, które w proces powstawania polskich kolekcji były zaangażowane. Przewija się więc sporo polskich nazwisk, osób znanych i tych mniej kojarzonych. Jadwiga Grabowska, Barbara...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
147
115

Na półkach: , ,

Porządny reportaż o modzie w PRL - a właściwie o ludziach, którzy tę modę tworzyli. Może nie jest to mój ulubiony typ narracji (zdecydowanie wolę kiedy autor jest "przezroczysty"), ale warsztat literacki Boćkowskiej widać.

Książka składa się z kilku rozdziałów, których tematyka nieco się różni, więc jedne mogą podobać się bardziej, inne mniej, ale nie miałam wrażenia chaosu. Ostatecznie układają się one w spójną mozaikę o fenomenie mody w czasach słusznie minionych (choć czy pod względem mody faktycznie słusznie?...).

Podobało mi się zakończenie ze sceną oglądania projektów w muzealnych magazynach i nawet trochę szkoda, że autorka nie rozwinęła tego wątku - czy to były faktycznie tak fantastyczne ciuchy jak wynika ze wspomnieniowych opowieści? Jeśli nie, z czego wynika złudzenie? I czy warto je rozwiewać?

Porządny reportaż o modzie w PRL - a właściwie o ludziach, którzy tę modę tworzyli. Może nie jest to mój ulubiony typ narracji (zdecydowanie wolę kiedy autor jest "przezroczysty"), ale warsztat literacki Boćkowskiej widać.

Książka składa się z kilku rozdziałów, których tematyka nieco się różni, więc jedne mogą podobać się bardziej, inne mniej, ale nie miałam wrażenia...

więcej Pokaż mimo to

3
Reklama
avatar
1202
29

Na półkach: ,

Ładnie wydany i zredagowany zbiór felietonów/opowiastek o modzie w PRL - jej historii, tworzących ją osobach, kontekście społecznym. O marzeniach ludzi i bezsensach systemu, o kolorowych ptakach i szarawej rzeczywistości. Nie nazwałabym tego opracowaniem czy jakimś kompendium wiedzy, ale warto było przeczytać, zresztą teksty autorki czyta się dobrze. Dowiedziałam się kilku ciekawostek, które wcześniej nie były mi znane. Życia ta książka nie zmieni, ale miła lektura na wieczór.

Ładnie wydany i zredagowany zbiór felietonów/opowiastek o modzie w PRL - jej historii, tworzących ją osobach, kontekście społecznym. O marzeniach ludzi i bezsensach systemu, o kolorowych ptakach i szarawej rzeczywistości. Nie nazwałabym tego opracowaniem czy jakimś kompendium wiedzy, ale warto było przeczytać, zresztą teksty autorki czyta się dobrze. Dowiedziałam się...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
900
539

Na półkach:

Opowieść o słusznie minionych czasach. Ale nie tylko, otrzymujemy również wspomnienia ludzi, którzy kreowali nowy styl. Dowiemy się o roli mody w poprzednim ustroju.

Aleksandra Boćkowska w swoich dywagacjach odwołuje się do polityki, programów nauczania. Przewija się karkołomny język, ewidentne nawiązanie do nowomowy komunistycznej.

Generalnie książka jest niechlujna, pełno niekonsekwencji i niezdecydowania. Warsztatowo słaba. Publikacja stanowi zlepek cytatów, mało własnych konkluzji, wątki pozostają bez związku z tematem. Autorka pisze w sposób monotonny.

Opowieść o słusznie minionych czasach. Ale nie tylko, otrzymujemy również wspomnienia ludzi, którzy kreowali nowy styl. Dowiemy się o roli mody w poprzednim ustroju.

Aleksandra Boćkowska w swoich dywagacjach odwołuje się do polityki, programów nauczania. Przewija się karkołomny język, ewidentne nawiązanie do nowomowy komunistycznej.

Generalnie książka jest niechlujna,...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
604
172

Na półkach: , , ,

Jeśli chodzi o modę, to jestem dosyć stereotypowym mężczyzną i wyprawa w jej świat jest dla mnie podróżą w nieznane, tym trudniejszą, że osadzoną w rzeczywistości słusznie minionego ustroju społeczno-gospodarczego. Jednak Aleksandra Boćkowska okazała się wspaniałym przewodnikiem po nieznanej dla mnie krainie potrafiącym z tego niezmierzonego materiału źródłowego wybrać takie historie, które potrafią przyciągnąć uwagę kompletnego laika. Przyznaję, że czasem opisywanie strojów za pomocą specjalistycznego słownictwa było dla mnie jak tłumaczenie nieznanego słowa innym nieznanym specjalistycznym określeniem. Obrazek mógłby powiedzieć nieco więcej i czasem czuć niedosyt ilustracji, pomimo pięknej typografii całości wyjątkowo starannie przygotowanego wydania książki.
Jeśli chodzi o tematykę, to książka jest poświęcona raczej raczej dosyć wąskiemu środowisku modowemu z czasów PRL i jego funkcjonowaniu w tym systemie - z tym aspektem przemysłu odzieżowego raczej przeciętny człowiek nie miał wiele do czynienia. O trudnościach zaopatrzeniowych na tym odcinku jest trochę napisane, ale nie stanowi to sedno pozycji.

Jeśli chodzi o modę, to jestem dosyć stereotypowym mężczyzną i wyprawa w jej świat jest dla mnie podróżą w nieznane, tym trudniejszą, że osadzoną w rzeczywistości słusznie minionego ustroju społeczno-gospodarczego. Jednak Aleksandra Boćkowska okazała się wspaniałym przewodnikiem po nieznanej dla mnie krainie potrafiącym z tego niezmierzonego materiału źródłowego wybrać...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
76
24

Na półkach: ,

Kaiążka niby o modzie, a jednak bardziej o ludziach ją tworzących, genialnie opisuje nastroje w PRL, realia z jakimi musieli się zmagać artyści. Jest pełna anegdotek, ciekawych historii, temat bardzo interesujący, ale niestety ciężko się czyta, bardzo chaotycznie napisana. Mimo wszystko polecam!

Kaiążka niby o modzie, a jednak bardziej o ludziach ją tworzących, genialnie opisuje nastroje w PRL, realia z jakimi musieli się zmagać artyści. Jest pełna anegdotek, ciekawych historii, temat bardzo interesujący, ale niestety ciężko się czyta, bardzo chaotycznie napisana. Mimo wszystko polecam!

Pokaż mimo to

2
avatar
20
3

Na półkach:

W ogóle mnie moda nie obchodziła. Tak mi się przynajmniej wydawało do momentu, w którym nie przeczytałem "Wielbądów". Po tej lekturze już wiem, że po prostu to wszystko było kwestią sztampowego języka, którym opisywano szmaty. Na szczęście Boćkowska znalazła inne perspektywy - tak w podejściu do mody jako takiej, jak i formy, w którą ujęła ten, jak się okazało, fascynujący temat. Szapoba, albo czapki z głów, Panie i Panowie! Tak właśnie powinno się o modzie pisać książki.

W ogóle mnie moda nie obchodziła. Tak mi się przynajmniej wydawało do momentu, w którym nie przeczytałem "Wielbądów". Po tej lekturze już wiem, że po prostu to wszystko było kwestią sztampowego języka, którym opisywano szmaty. Na szczęście Boćkowska znalazła inne perspektywy - tak w podejściu do mody jako takiej, jak i formy, w którą ujęła ten, jak się okazało, fascynujący...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
690
15

Na półkach: ,

Jak można na tak ciekawy temat napisać tak nudną książkę?!
Zdjęcia,które powinny być równorzędne z tekstem ograniczono do minimum. Za to cytatów z prasy, a nawet raportów ówczesnych urzędników jest na pęczki.
Warsztatowo bardzo niski poziom, aż się wierzyć nie chce, że autorka pisaniem zajmuje się zawodowo.
Bardzo słaba pozycja.

Jak można na tak ciekawy temat napisać tak nudną książkę?!
Zdjęcia,które powinny być równorzędne z tekstem ograniczono do minimum. Za to cytatów z prasy, a nawet raportów ówczesnych urzędników jest na pęczki.
Warsztatowo bardzo niski poziom, aż się wierzyć nie chce, że autorka pisaniem zajmuje się zawodowo.
Bardzo słaba pozycja.

Pokaż mimo to

11
avatar
262
61

Na półkach: ,

Jeśli ktoś spodziewał się znaleźć w tej pozycji masę zdjęć z modą lat prl-u to spotka go duże rozczarowanie, ale książka przecież nie jest albumem i w zasadzie strony graficznej nie ma co się czepiać, ma ona zresztą swój urok: okładka przypomina wydawnictwa z lat prl-u, które były często i gęsto zgrzebne, biedne, na marnej jakości papierze... w Wielbłądach nie tyle chodzi o zdjęcia z ówczesną modą, ale o historie jej twórców.
Wielbłądy to książka przede wszystkim o ludziach, którzy kreowali modę lat prlu, są tu znaczący projektanci tamtego okresu, ich współpracownicy, modelki, ludzie w różny sposób powiązani z branżą modową, pokazani bardzo obiektywnie: z jednej strony osiągnięcia, z drugiej słabostki i wpadki... no i jest oczywiście specyficzna walka z systemem przy użyciu mody, inspirowano się "zgniłym zachodem", w innym wypadku Polacy nosiliby wyłącznie "kurtki na watolinie i buty tylko w jednym fasonie".

Jeśli ktoś spodziewał się znaleźć w tej pozycji masę zdjęć z modą lat prl-u to spotka go duże rozczarowanie, ale książka przecież nie jest albumem i w zasadzie strony graficznej nie ma co się czepiać, ma ona zresztą swój urok: okładka przypomina wydawnictwa z lat prl-u, które były często i gęsto zgrzebne, biedne, na marnej jakości papierze... w Wielbłądach nie tyle chodzi o...

więcej Pokaż mimo to

7

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL


Reklama
zgłoś błąd