Namiętności Marii Małgorzaty

Okładka książki Namiętności Marii Małgorzaty autora Lisa Samson, 9788377679500
Okładka książki Namiętności Marii Małgorzaty
Lisa Samson Wydawnictwo: WAM Seria: Labirynty. Kolekcja prozy literatura piękna
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Labirynty. Kolekcja prozy
Data wydania:
2013-10-31
Data 1. wyd. pol.:
2013-10-31
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377679500
Tłumacz:
Jacek Bielas
Średnia ocen

6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Namiętności Marii Małgorzaty w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Namiętności Marii Małgorzaty

Średnia ocen
6,2 / 10
20 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Namiętności Marii Małgorzaty

avatar
315
148

Na półkach:

Tytuł zapowiada harlequinowate romansidło i w życiu bym po tę książkę nie sięgnęła, gdyby mojej uwagi nie zwrócił fakt, że wydało to WAM, a więc wydawca specjalizujący się w zupełnie innego rodzaju literaturze, nie wiedziałam nawet że wydają beletrystykę.

Postanowiłam sprawdzić, co to, tym bardziej, że obecnie coś takiego jak "literatura katolicka" praktycznie nie istnieje, jak dla mnie skończyła się w Polsce na Kossak, a za granicą na Brusie Marshallu. Jeśli nawet pojawia się coś pretendującego do tej półki, to albo jest lukrowane i ociekające hektolitrami zjełczałego liryzmu, albo przeciwnie, cały czas usiłuje podlizać się czytelnikowi udając, że wcale nie jest takie katolickie na jakie chciałoby wyglądać.

No i zostałam przyjemnie zaskoczona.

Po pierwsze tytuł - w zasadzie nieprzetłumaczalny i chyba rzeczywiście tłumacz i redakcja wybrali najlepszą opcję. Bo jak przetłumaczyć słowo "passion" (The passion of Mary Margaret) kiedy pola semantyczne obu słów w polskim i angielskim ledwie na siebie zachodzą? Owszem, można, ale tytuł byłby niesprzedażowy i raczej by odstraszał :)

Książka ma formę pamiętnika, ale już na początku coś się nie zgadza.

Na początku jest krótki list do jakiejś Anieli, zaczynający się m.in. od słów "przeżyłaś mnie. Wiedziałam, że znajdziesz te notatki w szafce na bieliznę" datowanym na październik 2000, ale u samej góry jest notatka: "Znalezione pod oknem przez siostrę Bernadettę Fresnell, kwiecień 2025"

A dalej jest tylko ciekawiej. Okazuje się, że list dołączony jest do zeszytu, w którym ponad siedemdziesięcioletnia siostra zakonna, Maria Małgorzata, spisuje historię swojego życia dla młodszych sióstr, które przyjdą po niej, a robi to na prośbę przełożonej, która poleciła coś takiego wszystkim starszym siostrom.

I jakby tego było mało, zaczyna od nocy swojego poczęcia, kiedy to "młody seminarzysta posiadł moją matkę wbrew jej woli pod murami Fortu McHenry".

Brzmi znajomo? Nic podobnego! W tej książce nic nie jest takie, jakie się z początku wydaje.

Siostra pisze chaotycznie, przeskakując czasem o całe dziesięciolecia do przodu, to znów cofając się - jak to bywa w tego rodzaju opowieściach, ale już po kilkunastu stronach czytelnikowi udaje się ogarnąć ten chaos i podążać za nią krok w krok. Warto tu dodać, że urodziła się w roku 1930, prowadzi więc czytelnika przez kilka epok, mamy i segregację rasową, i Ku Klux Klan, i wojnę, i syfilis, i AIDS, i męskie prostytutki (nie wspominając o damskich) ale nie jest to książka o żadnej z tych rzeczy, one się po prostu pojawiają tak samo, jak czasem pada deszcz, a innym razem wieje wiatr, na polu rośnie kukurydza, a rybacy poławiają kraby, ktoś się rodzi, ktoś umiera albo gdzieś wybucha pożar. Taki po prostu jest świat. I przez ten świat przechodzi bohaterka, "papistka", jak nazywają ją niektórzy (nie zapominajmy, że akcja dzieje się w USA, gdzie katolicy są mniejszością).

Spodobała mi się scena, w której s.Maria Małgorzata patrząc na zgliszcza nowej szkoły spalonej dopiero co przez Ku Klux Klan, ponieważ szkoła przyjmowała dzieci bez względu na kolor skóry, a także wszystkie sieroty (w 90% murzyńskie) z prowadzonego przez zgromadzenie domu dla sierot, pyta Morfeusza, jednego z wychowanków: - Jak mogli zrobić coś takiego?

Jest to oczywiście pytanie retoryczne, ale Morfeusz odpowiada:

"- Tak po prostu, siostro Mario Małgorzato. Nienawidzą nas, to wszystko. Powinnaś o tym wiedzieć. Jesteś katoliczką.

- Ale musi być jakiś ważny powód takiej nienawiści.

- Bez urazy, siostro Mario Małgorzato, ale tu się bardzo mylisz. Mogłoby jednak być jeszcze gorzej. Mogłabyś być katoliczką i do tego Murzynką.

Wzięłam go za rękę i patrzyliśmy na nasze marzenia rozpadające się w ognistej glorii głupoty, zważywszy na czasy, po części naszej własnej".

Ale to NIE jest książka o nienawiści ani o segregacji rasowej, ona po prostu się pojawia, tak samo, jak czasem pada deszcz, a innym razem wieje wiatr, na polu rośnie kukurydza, a rybacy poławiają kraby, ktoś się rodzi, ktoś umiera albo gdzieś wybucha pożar...

Jeśli przeczytacie zajawkę z tyłu książki, wyda się Wam, że ta książka jest o czymś jeszcze zupełnie innym i też - będziecie mieć rację i nie będziecie mieć racji. :)

A ja nie powiem, o czym ona jest. ;)

Jak jednak napisała bohaterka: "Jezus zawsze prowadził, mimo że nie jest zbyt ostrożnym kierowcą. Tak naprawdę, jeśli chcesz wiedzieć, bierze ostre zakręty z setką na liczniku".

Tak więc wreszcie znów można coś położyć na półce zarówno z beletrystyką chrześcijańską, jak i z beletrystyką katolicką. Nie mówię, że to jedyna książka z tego gatunku, wiem, że wyszło parę, nawet naszych rodzimych autorów, ale jeszcze nie miałam okazji się z nimi zapoznać (poza tymi, z którymi się zapoznałam i nie polecam :) ). Jednak jak na razie jest to pierwsza, która ma prawo na tę półkę trafić. I to tego nie jest ani trochę lukrowana, nie ma tam też ani grama podlizywania się czytelnikowi, ani ukłonów w stronę tych, którzy tego gatunku nie lubią.

Kto chce, niech sięga, ja uważam, że to dobra książka, oczywiście dla tych, którzy lubią dobrą literaturę obyczajową, z tej trochę lżejszej w czytaniu, ale dającej do myślenia. Ja to nazywam książkami bez pustych kalorii.

Polecam i już się zapisałam na inną powieść tej autorki. Muszę sprawdzić, czy będzie równie dobra.

Aha, jeszcze wady - tylko jedna: redaktor i/albo tłumacz z Krakowa, co skutkuje kwiatkami w rodzaju "ubrał sweter". Więcej grzechów nie pamiętam... ;)

Tytuł zapowiada harlequinowate romansidło i w życiu bym po tę książkę nie sięgnęła, gdyby mojej uwagi nie zwrócił fakt, że wydało to WAM, a więc wydawca specjalizujący się w zupełnie innego rodzaju literaturze, nie wiedziałam nawet że wydają beletrystykę.

Postanowiłam sprawdzić, co to, tym bardziej, że obecnie coś takiego jak "literatura katolicka" praktycznie nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
483
110

Na półkach: ,

Książka zaintrygowała mnie na długo przed jej przeczytaniem, przez sam tytuł i opis z okładki. Kiedy w końcu tę książkę przeczytałem, muszę stwierdzić, że się nie zawiodłem, a wręcz miło zaskoczyłem! Spodziewałem się opowieści o kobiecie która odeszła z zakonu i na nowo szukała swego miejsca w świecie - ot samo życie. Jednak jak się okazało fabula nie jest taka oczywista i prosta. Nie chcę zdradzać jak toczą się losy tytułowej Marii Małgorzaty, gdyż lepiej przeczytać samemu. Książka napisana jest w przystępny sposób,chociaż porusza czasem trudne tematy. Odnajdziemy w niej wiele aspektów życia ludzkiego - miłość, odrzucenie, samotność, wiara, poświęcenie, spełnienie...
Lektura książki dla mnie bardzo przyjemna i pożyteczna za razem. Pozostawia pytania, na które trzeba samemu sobie odpowiedzieć

Książka zaintrygowała mnie na długo przed jej przeczytaniem, przez sam tytuł i opis z okładki. Kiedy w końcu tę książkę przeczytałem, muszę stwierdzić, że się nie zawiodłem, a wręcz miło zaskoczyłem! Spodziewałem się opowieści o kobiecie która odeszła z zakonu i na nowo szukała swego miejsca w świecie - ot samo życie. Jednak jak się okazało fabula nie jest taka oczywista i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
16709
3143

Na półkach: ,

Maria Małgorzata od urodzenia nosila stygmat inności. jej matka była zakonnica i zmarła przy porodzie, płacąc życiem za grzech nieczystości. Podobno wdała się w romans z seminarzystą, przyszłym kapłanem. Niejako aby odpokutować, maria ma iść w ślady matki i przygotowuje się do złożenia ślubów. Dość jałowe i mało urozmaicone zycie zakonnicy do niej nie przemawia, ale ma niezwykłego przewodnika duchowego. Jej powiernikiem jest Jezus, który wyznacza bohaterce różne kontrowersyjne zadania. Nie narzuca jej swej woli, ale nie jest ona przeznaczona do roli mniszki. Malgorzata pragnie tez odnaleźć biologicznego ojca, ojca Józefa.
Rola, którą naszykował dla niej Jezus jest co najmniej dziwna. oczekuje on że poślubi innego wyrzutka, zgorzkniałego i złamanego ciężarem doświadczeń.

Maria Małgorzata od urodzenia nosila stygmat inności. jej matka była zakonnica i zmarła przy porodzie, płacąc życiem za grzech nieczystości. Podobno wdała się w romans z seminarzystą, przyszłym kapłanem. Niejako aby odpokutować, maria ma iść w ślady matki i przygotowuje się do złożenia ślubów. Dość jałowe i mało urozmaicone zycie zakonnicy do niej nie przemawia, ale ma...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

79 użytkowników ma tytuł Namiętności Marii Małgorzaty na półkach głównych
  • 52
  • 27
15 użytkowników ma tytuł Namiętności Marii Małgorzaty na półkach dodatkowych
  • 5
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Lisa Samson
Lisa Samson
Interesuje się sztuką, w której skupia się na Bogu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Modlitwa nieznajomej Davis Bunn
Modlitwa nieznajomej
Davis Bunn
Jeszcze rok temu Amanda wraz z mężem urządzała pokoik dla dziecka, którego przyjścia na świat z nadzieją wyczekiwała. Dziś jej ręce są wciąż puste, a pokoik dziecięcy należy do strefy zakazanej, do której nikt nie zagląda. Amanda zaś coraz bardziej oddala się emocjonalnie od męża, przerażona wizją zbliżających się świąt w gronie jego licznej wielodzietnej rodziny. A wcześniej, jeszcze rok temu, pracowała jako pielęgniarka na oddziale intensywnej opieki dla noworodków. Dziś sama nie wie, czy zdoła tam wrócić. I wtedy, kiedy wszystko wydaje się ją przerastać, nieoczekiwanie dostaje od sąsiadki propozycję wzięcia udziału w pielgrzymce do Ziemi Świętej. Decydując się na nią, nie ma jeszcze świadomości, że najdłuższą i najbardziej wyboistą drogę będzie musiała pokonać w swoim wnętrzu... Fabuła "Modlitwy nieznajomej" nie jest specjalnie intrygująca i skomplikowana. W tej powieści więcej dzieje się na poziomie duszy i serca. I to nie tylko Amandy, ale też jej męża i ich przyjaciół, którzy muszą podjąć trudną rodzinną decyzję. Davis Bunn zaskakująco trafnie opisuje czas żałoby po utraconym dziecku i trudny proces zdrowienia, który "zawsze trwa dłużej, niżbyśmy sobie życzyli, zwłaszcza jeśli chodzi o rany serca"... Historią Amandy obrazuje, jak trudno jest się po tak wielkiej stracie otworzyć na nadzieję i radość życia. Jak trudno zaufać, że wszystko jest w rękach Boga i ma sens. Pokazuje też, że drogi, którymi Pan przychodzi do nas z kojącym dotykiem, bywają zupełnie nieoczekiwane. Wszystkie przecież szczęśliwe zbiegi okoliczności i przypadki to dzieła Boga, dzięki którym może On pozostać anonimowy... Polecam tę powieść szczególnie tym, którzy potrzebują wsparcia po stracie dziecka, ale też tym, którzy chcą takich ludzi lepiej zrozumieć i mądrze im w cierpieniu towarzyszyć...
mojezachwycenia Edyta - awatar mojezachwycenia Edyta
oceniła na74 lata temu
Taka jak ty Maureen Lindley
Taka jak ty
Maureen Lindley
Nie jestem fanką szeroko pojętej literatury obozowej. Za dużo też wiem o zbrodniach wojennych Japończyków, żeby szczególnie współczuć im Hiroszimy czy Nagasaki. Ale ta książka bardzo mnie poruszyła, patrzę na nią jak na niemal 500 stron trudnego do wyobrażenia, niczym nie zawinionego cierpienia i na odkrycie najciemniejszych kart historii mocarstwa, w którym wielu widzi raj na Ziemi. Nie jest to próba usprawiedliwienia japońskich poczynań podczas II wojny światowej, ale świadectwo jednej z największych porażek ich przeciwników. Satomi Baker to nie do końca oczywiste połączenie imienia i nazwiska. Nie do końca oczywiste jest też miejsce noszącej je dziewczynki w lokalnej społeczności. W połowie Japonka, urodzona na amerykańskiej ziemi i silnie identyfikująca się z tym krajem, zostaje przez niego zdradzona. Jej ojciec zginął w Pearl Harbor, zabity przez rodaków swojej żony, a Tamura wraz z Satomi zostaje przymusowo przesiedlona do obozu w Manzanarze. W ogarniętym wojennym szałem kraju wystarczy jedna kropla japońskiej krwi, żeby stać się wrogiem... Bardzo poruszył mnie opis kontrastu pomiędzy skromnym, lecz nie najgorszym życiem rodziny Bakerów przed wojną, a urągającymi godności ludzkiej warunkami w obozie - jak by nie było - koncentracyjnym. I próby zaprowadzenia tam w miarę normalnych zwyczajów czy relacji dobrosąsiedzkich. Niektórzy bohaterowie są nieco zbyt wyidealizowani, dotyczy to zwłaszcza Tamury i obozowego lekarza, jednak główna bohaterka na szczęście nie jest wolna od wad, podobnie jak większość jej rówieśników. Szczególnie interesujący był dla mnie wątek jej relacji z Haru, nastoletnim Japończykiem, do którego zapalała niezwykle silnym, choć w dużej mierze platonicznym uczuciem. Autorka powieści jest psychologiem i łatwo to wyczuć, choć o dziwo tym razem ten fakt wpływa na lekturę pozytywnie. Umiejętnie wplecione w fabułę zostały bardzo istotne wątki, takie jak zazdrość o własne dziecko, odpowiedzialność zbiorowa, rasizm, homoseksualizm w latach 40. i 50. oraz próby przeciwstawienia się własnej orientacji, wreszcie wpływ niespełnionej miłości i kwestia powodów zawarcia małżeństwa. Autorka dysponuje dobrym piórem, jej styl pisania o trudnych sprawach nie męczy, ale zaciekawia i skłania do przemyśleń, a bardzo plastyczne opisy pozwalają przenieść się do wszystkich, skrajnie różnych miejsc, w których toczy się akcja. Jedyne, co mogę zarzucić, to nieco za mocno przyspieszone tempo w końcowych rozdziałach - po wszystkich tragicznych wydarzeniach niebo nagle się rozpogadza i nadchodzi umiarkowany happy end, wolałabym, żeby zostało to rozwiązane inaczej, ale nie można mieć wszystkiego. Polecam jako dobrą powieść i jako całkiem niezłe źródło wiedzy o tamtych czasach na drugim końcu świata.
Eponine - awatar Eponine
ocenił na77 lat temu
Przytul mnie Lisa Samson
Przytul mnie
Lisa Samson
http://swiatwidzianyksiazkami.blogspot.com Valentine i Daisy, Augustyn i Drew - teraźniejszość i przeszłość, które się przeplatają nie bez znaczenia, ponieważ kiedyś Daisy i Drew mieli swoje ambicje i pragnęli więcej i więcej, szczególnie Drew. Kiedy przyszło opamiętanie, na wiele zachowań nie było już czasu. Odchodzą od siebie na wiele lat. Po jakimś czasie ich ścieżki niespodziewanie się schodzą, chociaż siebie nie pamiętają, bynajmniej Valentine (Daisy) nie przypomina sobie dawnego Drew (obecnie Augustyna). Oboje szukają przebaczenia, chociaż szukają go w ludziach nie tych co trzeba. I kiedy już wiedzą kim są dla siebie, wtedy sztuka przebaczenia nie jest łatwa jak im się wydaje. Czy zdołali się uporać ze swoimi demonami, by wciąż nie uciekać od siebie ale i od innych ludzi? Zapraszam do lektury. A czy warto? Książkę Lisy Samson z początku nie czytało mi się łatwo, czytałam o czymś ale sama nie wiem o czym. I kiedy już zrozumiałam "co autor miał na myśli", w końcu treść i fabuła nabrały sensu, a co za tym idzie, książka coraz bardziej mi się podobała. Nie jest to miła książka, ponieważ mówi o przyczynie niechęci do drugiej osoby, a potem o dojrzewaniu do przebaczenia, które w myślach wydaje się takie łatwe, ale gdy przychodzi, co do czego, wtedy bohaterowie stają przed murem i brną dalej w nicość... Nie jest to łatwe, ale przychodzi kulminacyjny moment w życiu bohaterów, który powoduje iż muszą zmierzyć się ze swoimi słabościami i demonami z przeszłości. Prawda z początku boli, ale czas koi serce... Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Lisy Samson, więc trudno ocenić mi tą książkę do jej poprzednich. Jednak jedno wiem, że na pewno sięgnę po kolejne jej prace. A dlaczego? Ponieważ autorka wciąga nas powoli w swoją fabułę i grę pozorów między swoimi bohaterami, dzięki czemu poznajemy ich bardzo dobrze: co ich motywuje, czym się martwią, co lubią i kochają, ale zachowuje w sobie nadal jakąś nić tajemniczości. Dzięki czemu dostajemy bohaterów z krwi i kości, których się lubi, ale momentami irytują i to dość mocno. Pisarka nie od razu odkrywa karty, tylko powoli uchyla rąbka tajemnicy o swoich bohaterach, dzięki czemu przez większość książki również i czytelnik wraz z bohaterami szuka prawdy. Książkę polecam wszystkim tym, którzy lubią książki obyczajowe, ale szukają prawdy i przebaczenia, które często jest tak blisko nas.
Sayuri - awatar Sayuri
ocenił na76 lat temu
Mariska z węgierskiej puszty Consilia Maria Lakotta
Mariska z węgierskiej puszty
Consilia Maria Lakotta
Jak bardzo mało wiedziałam o historii Węgier! Ta książka mi to uświadomiła. Byłam przekonana, że sięgam po powieść obyczajową, bo ta Mariska w tytule i te romantyczne stepy węgierskie. A że flaga narodowa w tle? Jakieś tło musi zawsze być. Nie doceniłam przekazu graficznego, że wątek społeczno-polityczny będzie silnie zaakcentowany w czekającej mnie historii. Historii podwójnej. Dziejów chłopskiej rodziny Vargasów i ich ojczyzny – Węgier. Nie śmiem zadecydować, które były ważniejsze. Jednak może nie o tę ważność chodziło, raczej o nierozerwalność narodu i państwa. O wzajemny wpływ na losy splecione na przestrzeni kilku dekad pierwszej połowy XIX wieku, do których ograniczył się czas akcji. Okres, w którym "królowie, hrabiowie i kler sprawują władzę nad kilkoma milionami włościan niczym bogowie!" Okrutne lata dla najniższej warstwy chłopskiej, praktycznie zniewolonej przez stojących wyżej. I wreszcie bezlitosny i poniżający moment dla Mariski i jej ukochanego Jarosa, którzy po trzynastu latach oczekiwania na hrabiowskie pozwolenie na zawarcie małżeństwa, znowu dostali odpowiedź odmowną. Jednak tym razem oboje zbuntowali się, odchodząc ze służby pana i podejmując trud pracy na swoim w odziedziczonej po ojcu karczmie. To ona była stałym punktem opowieści, wokół której toczyło się pełne cierpienia życie rozrastającej się rodziny Vargasów i hrabiostwa von Czolny. Życie bardzo skomplikowane, pogmatwane nie tylko zakazanymi związkami emocjonalnymi między członkami obu rodzin w pierwszym i drugim pokoleniu, ale również ściśle uzależnione od zmiennej i bardzo dynamicznej sytuacji politycznej Węgier aż do 1953 roku. Za życia Mariski został wywrócony odwieczny porządek społeczny. Najpierw przyszli komuniści Beli Kuna, potem prawicowa dyktatura Miklósa Horthy’ego, a potem znowu komuniści wraz z sowieckimi czołgami. Czas zakazanych mezaliansów minął, dając możliwość wżenienia się w najlepsze rody szlacheckie. Najniżsi w hierarchii społecznej, otrzymywali najwyższe stanowiska tak, jak "Laci Görös – kiedyś jeden z najuboższych w wiosce, dziś burmistrz Szeat Marton i wkrótce następca hrabiego Somogh-Czolny. To się nazywa kariera. Świat się kręci, a wraz z nim światopoglądy". – mawiał miejscowy proboszcz. Od siebie dodam – i postawy ludzkie. Zmienne, konformistyczne, bierne, zdradzieckie albo opozycyjne i wierne jednemu hasłu – Wierzę w Boga, wierzę w Ojczyznę. W tym jednym haśle zawarte było całe przesłanie powieści, bo tak naprawdę obok ludzkich losów, historii Węgier, toczył się, nie wiem, czy nie najważniejszy wątek opowieści – historia Kościoła katolickiego na Węgrzech. Dla mnie niezwykle ciekawa i, jako Polki, bulwersująca. Wyrosłam w tradycji ogromnego szacunku dla niezłomnej, jednolitej postawy Kościoła katolickiego w Polsce w czasach komunizmu. Na Węgrzech doszło do rozłamu wśród duchowieństwa. Istnieli tacy, którzy oficjalnie idąc na ustępstwa władz, głosili ewangelię moskiewskiego pochodzenia przez „kapłanów pokoju” mówiących z ambony "wypaczone tezy: tak jest, dopiero komunizm w pełni, szczerze, konsekwentnie i do końca wypełni wymagania stawiane przez Pana, zachodni kapitaliści i rzymscy papiści zafałszowali i znieważyli religię chrześcijańską – komunizm to jedyna droga reformy!" Jak takie farmazony mogły docierać do węgierskich wiernych? W Polsce nie przeszłoby to! Autorka, czyniąc Michaela, syna Mariski, kapłanem, pokazała proces błądzenia, niezdecydowania i wahania się duchownych między kompromisem a niezłomnością w walce o samostanowienie i niezależność Kościoła. Drogę bardzo niebezpieczną dla duchowieństwa i wiernych, ale i drogę krwawego testu, którego wielu nie zdawało, wielu traciło zdrowie i życie, ale też wielu przetrwało dzięki przekonaniu, że "nie ma Chrystusa i Kościoła osadzonego i zakorzenionego w czysto duchowym świecie. Musi on walczyć również o swoją ludzką substancję, ziemską strukturę, o wszystko, czym Kościół stał się w przeciągu stuleci, o pełnię swojej hierarchii, instytucje charytatywne i socjalne, o sposób przepowiadania swojej nauki – o szkoły. Wszystko to przynależy do więzi z człowieczeństwem Kościoła i Chrystusa". W dochodzeniu do tej prawdy Michael największe oparcie miał w matce. Kobiecie, która za wiarę i wskazywanie synowi prostej drogi kapłana, zmarła w więzieniu, mówiąc – "A święta Małgorzata była tu i to dużo wcześniej, zanim czerwona ścierka stała się sztandarem!" Przesłuchiwałam się tej snutej kompilacji wątków – fikcyjnym losom bohaterów, ale prawdziwemu cierpieniu narodu węgierskiego na tle faktów historycznych, coraz bardziej rozumiejąc powiedzenie – Polak Węgier dwa bratanki. Faktycznie losy naszych narodów są bardzo podobne, chociaż nie takie same. Mam wrażenie, że uczestniczyłam w niekonwencjonalnej i mądrze poprowadzonej lekcji historii Węgier, podanej w atrakcyjnej formie i ciekawej w odbiorze powieści społeczno-obyczajowej. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na65 lat temu

Cytaty z książki Namiętności Marii Małgorzaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Namiętności Marii Małgorzaty