Rzecz jest tylko rzeczą

Okładka książki Rzecz jest tylko rzeczą Alberto Moravia
Okładka książki Rzecz jest tylko rzeczą
Alberto Moravia Wydawnictwo: Czytelnik Seria: Nike literatura piękna
342 str. 5 godz. 42 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Nike
Tytuł oryginału:
E cosa è una cosa
Wydawnictwo:
Czytelnik
Data wydania:
1969-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1969-01-01
Liczba stron:
342
Czas czytania
5 godz. 42 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Zofia Ernstowa
Tagi:
Moravia Rzecz jest tylko rzeczą Opowiadania Proza Literatura współczesna
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
62 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
57
49

Na półkach:

Doskonałe opowiadania. Krótka forma, która ma różne odcienie: nowele, obrazki, krótkie moralitety. Moravia "wącha" rzeczywistość i nam przedstawia, choć czasami ma się czytelnicze wrażenie, że kreuje tę rzeczywistość. Przedstawiany realizm codzienności jest grą między płciami, temat Strindbergowski . Więzi metafizyczne, trudno zdefiniowalne, to istota stosunków międzyludzkich dla pewnej części bohaterów tych opowiadań. Czasami narrator, głównie pierwszoosobowy, ma wrażenie, że to rzeczy są ważniejsze od ludzi, bo je postrzega, tłem są dla niego ludzie. Moim zdaniem Moravia dobrze przerobił opowiadania Czechowa. Są też poruszane przez niego aktualne problemy społeczne: mieszkanie z rodzicami, obawa przed życiem na własny rachunek. Znamy to z naszego własnego podwórka. Te problemy są jak widać uniwersalne. Większość tych opowiadań to tzw. dzieło otwarte, czytelnik może interpretować zakończenie. Ale też Moravia stawia pytania, na które sam odbiorca musi znaleźć klucz do rozwiązania, by odpowiedzieć na nie, i nie jest to łatwe zadanie. Te opowiadania trzeba smakować czyli czytać wielokrotnie. Kto lubi krótką formę literacką, ten obowiązkowo powinien przeczytać te małe arcydzieła autorstwa włoskiego pisarza.

Doskonałe opowiadania. Krótka forma, która ma różne odcienie: nowele, obrazki, krótkie moralitety. Moravia "wącha" rzeczywistość i nam przedstawia, choć czasami ma się czytelnicze wrażenie, że kreuje tę rzeczywistość. Przedstawiany realizm codzienności jest grą między płciami, temat Strindbergowski . Więzi metafizyczne, trudno zdefiniowalne, to istota stosunków...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1221
1197

Na półkach:

Większość tych opowiadań Moravii z lat 60. charakteryzuje nieubłagany dla Człowieka realizm, choć niektóre mają charakter wręcz surrealistyczny. Za bohaterów często mają – mówiąc językiem naszej współczesności – „przegrywów”, którymi w dodatku są mężczyźni, co chyba nie jest kwestią przypadku, zwłaszcza że to raczej kobiety dyktują zasady odwiecznej gry/walki płci.

Wiele tu meandrów ludzkich mózgów, uczuć i moralności, mnóstwo egzystencjalnych paradoksów, jeszcze więcej bohaterów znajdujących się „na krawędzi”, podejmowane przez nich wybory zazwyczaj prowadza na manowce, nie brakuje ważkich pytań o istotę władzy, związków międzyludzkich, możliwość porozumienia czy też jedynie komunikacji między nimi. A wszystko okraszone znakomitym stylem. Niektóre opowiadania są arcymistrzowskie.

Narratorzy nieraz odważnie występują przeciw nieznośnie powtarzalnej monotonii codzienności.

Bohater „Regresji” wyznaje: „Odnoszę wrażenie, że świat jest wulgarnym i nieudolnym zarysem czegoś, co potem, nie wiadomo dlaczego, nie zostało zrobione; próbą, po której nastąpić powinny dalsze, lecz z niewytłumaczonych powodów nie nastąpiły”. A dalej lekka obłomowszczyzna…. „Tego ranka poczułem, że znów nastał dzień mojego buntu przeciwko niedoskonałości świata. Poznałem to po tym, że nie chciało mi się wstać z łóżka.

Jeszcze gorszy los przypada w udziale narratorowi w „Barbone” – żebrakowi z niewątpliwym rozpadem osobowości, żeby jakoś elegancko określić sklerozę czy starczą demencje. „Moja głowa przypomina kieszenie mojego płaszcza: mieści się w niej po trosze wszystko, ale wszystko jest zniszczone, nieużyteczne i często tajemnicze”. Dlatego stawia on samemu sobie zadanie: „Ach, poznać siebie - niełatwe to zadanie nawet dla kogoś, kto tak jak ja, nie ma właściwie nic do roboty (…) W przeciwnym razie może się zdarzyć, że człowiek sam stanie się obcy.

A już godny najwyższego współczucia jest los tytułowej postaci noweli „Władca” (aktualne skojarzenia jak najbardziej wskazane…). Gdy znajomy odwiedza go w jego pałacu, ten mówi mu, że nie ma czasu na spotkania z przyjaciółmi w celach wyłącznie towarzyskich. Gość taktownie przyznaje, że musi on być bardzo zajęty. I słyszy: „Zajęty czynnościami związanymi ze stanowiskiem, na które mnie powołano, nie. Ale zajęty tym, żeby być, kim jestem, tak.”

„Władza jako zajęcie polega na przekształcaniu wszystkich czynności, z pracą łącznie, w objawy władzy. (…) W miarę wznoszenia się na wyższe szczeble praca staje się w coraz to większym stopniu pretekstem, okazją do władzy; i wreszcie, na najwyższych szczeblach, ulatnia się, znika; istnieje już tylko władza, cel sam w sobie.” – tłumaczy ignorantowi nieznającemu tajników rządzenia.

Ale umie on wynieść naukę z lekcji władzy, władzuchny, władzurwy: ”Rzeczywiście, odnoszę wrażenie, że pogawędka z przyjacielem, który przyszedł wyłącznie w celach towarzyskich, jest niemożliwa w tym miejscu rytuałów i ceremonii”. - Uczyć się, cały czas się uczyć - obyśmy potrafili i my! Inaczej będzie jak z deklaracją psiej antropomorfizacji z opowiadania „Zapachy i kość”: „Tak, świat jest gnatem, wbiłem weń zęby i raczej umrę niż go puszczę.

Równie genialne, i równie niepokojąco aktualne, wydało mi się opowiadanie „Komunikatywność”. Pada w nim jakże typowe i dla tzw. naszych czasów stwierdzenie: „Być komunikatywnym to niekoniecznie znaczy, że ma się coś do powiedzenia”.

I ludzie są tu bardzo komunikatywni, czyli przekazują sobie banalne oczywistości - jakby wprost wyjęte z flaubertowskiego „Słownika komunałów”. Mowa tu zatem o „wymianie wiadomości na przeróżne tematy: sportu, nauki, filmu, mody, polityki, rozrywek, oszczędności i tak dalej. Poza tym owe informacje charakteryzowały się dwiema – mało powiedzieć zaskakującymi – cechami: pomimo że wypowiadane z wielką emfazą, nie wnosiły nic nowego na żaden temat; i co więcej, nikt ich nie słuchał; gdy jeden mówił, drugi czekał aż tamten skończy, by samemu zabrać głos”.

Chodzi np. o takie dialogi:

„ - Z Rzymu do Mediolanu jedzie się autostradą tylko sześć godzin.
- A nawet cztery godziny szybkim autem.
- Ja przejechałem odcinek Rzym-Florencja w dwie godziny.
- Trzeba zwalniać od czasu do czasu, zwłaszcza jadąc małym samochodem.

Ekologiczna świadomość bohatera wspaniałego „Polowania” wyprzedza swe lata. Pamięć o traumie, gdy ojciec go zabrał na polowanie, pokazując pięknego ptaka, którego potem na jego oczach zabił, wyzwala w nim niespodziewane dobro, niezwykłe zwłaszcza jak na Włocha. „Wprawdzie ta dzikość była skierowana przeciwko mnie, ale musiałem pamiętać, że dzikość zawsze i wszędzie jest skierowana przeciwko wszystkiemu i przeciwko wszystkim”.

Nieco wyimków…

„Moja żona jakby odgadła, że zajęła w moim życiu miejsce dyrektora banku, począwszy bowiem od tego dnia zasypywała mnie gradem rozkazów. (…) I wcale nie zdawała sobie sprawy, że robi mi tym przyjemność”.

„Odnoszę wrażenie, że świat jest wulgarnym i nieudolnym zarysem czegoś, co potem, nie wiadomo dlaczego, nie zostało zrobione; próbą, po której nastąpić powinny dalsze, lecz z niewytłumaczonych powodów nie nastąpiły”.

„Życie dalej czyhało na mnie i kazało mi się zachowywać po prostu śmiesznie: bałem się śmierci pod kołami samochodu w chwili, gdy szedłem rzucić się do rzeki”.

„Podczas gdy u niektórych ludzi brak pamięci wypływa z tego, że jak to się mówi, mają co innego w głowie, ja nie mam w głowie nic”.

„Gdyby wszyscy widzieli wszystko, nie byłoby już tylu ludzi roszczących sobie pretensje do sądzenia świata; mnogość skłania do bezstronności”.

„Niestety, najłatwiej jest udawać uczucia. Popatrz na aktorów: wyciskają ci łzy z oczu, a nie czują nic. Natomiast nie można udawać rozumowania”.

I by na koniec odnieść się do tytułu: "Są najrozmaitsze rzeczy, ale wszystkie po prostu tylko są. My arbitralnie i zarozumiale przypisujemy im znaczenie. A tymczasem powinniśmy przywyknąć do tego, żeby nie tylko ich nie osądzać, ale nawet nie wyjaśniać czy interpretować. Pozwólmy rzeczom być tym, czym są, nie doszukujmy się w nich znaczenia".

Większość tych opowiadań Moravii z lat 60. charakteryzuje nieubłagany dla Człowieka realizm, choć niektóre mają charakter wręcz surrealistyczny. Za bohaterów często mają – mówiąc językiem naszej współczesności – „przegrywów”, którymi w dodatku są mężczyźni, co chyba nie jest kwestią przypadku, zwłaszcza że to raczej kobiety dyktują zasady odwiecznej gry/walki płci.

Wiele...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
323
215

Na półkach: , ,

Opowiadania tego autora to zawsze dobrze spędzony czas.

Opowiadania tego autora to zawsze dobrze spędzony czas.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
689
93

Na półkach: ,

Właściwie chyba tylko opowiadania Moravii są dla mnie jako tako strawialne. Wprawdzie nawet w krótkich formach nie obywa się on bez taniej pretensjonalności, naciąganych idei na wyrost, patosu... Ale mimo wszystko więcej tu jakiegoś dystansu, humoru i ironii, a przede wszystkim jest jakaś zwięzłość (myśli, nie tylko formy). Tematyka niejednokrotnie ciekawa, a sposób jej ujęcia na poziomie, co czyni je jako tako atrakcyjnymi. Ale, co najważniejsze, brak tu rozwlekłości i powtarzalności ckliwych opisów i dialogów, które niemiłosiernie towarzyszą jego powieściom.

Właściwie chyba tylko opowiadania Moravii są dla mnie jako tako strawialne. Wprawdzie nawet w krótkich formach nie obywa się on bez taniej pretensjonalności, naciąganych idei na wyrost, patosu... Ale mimo wszystko więcej tu jakiegoś dystansu, humoru i ironii, a przede wszystkim jest jakaś zwięzłość (myśli, nie tylko formy). Tematyka niejednokrotnie ciekawa, a sposób jej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
213
51

Na półkach: ,

Bardzo inteligentne i wnikliwe spojrzenie na codzienne życie, filozofia (głównie epistemologia) zastosowana w praktyce, czyli tam, gdzie jej miejsce. Bardzo przyjemna lektura, mniam

Bardzo inteligentne i wnikliwe spojrzenie na codzienne życie, filozofia (głównie epistemologia) zastosowana w praktyce, czyli tam, gdzie jej miejsce. Bardzo przyjemna lektura, mniam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
839
806

Na półkach: , ,

Niebywały zbiór 44 opowiadań włoskiego pisarza. Okazuje się, że autor to bystry obserwator i jednocześnie sprawny psycholog, który nie znając postaci potrafi się w tą postać wczuć, postawić ją w obliczu choćby banału i tym samym obrać ją do dna. Bo, jak się okazuje dno, dusza ludzka, to co innego niż umysł. Prosty człowiek w obliczu problemu inaczej reaguje niż bogaty. Ten, co ma wysokie mniemanie o sobie inaczej spojrzy na kwiaciarkę aniżeli ten, który koło niej czmychnie w drodze do pracy. Ktoś się zatrzyma, ktoś nie. Kto zauważy, ktoś zignoruje. Wiele sytuacji, jakie spotyka człowieka staje często... punktami zwrotnymi w nich samych. zmieniają się perspektywy, cele, bliskie osoby. Coś, co było oczywiste, nagle jest obce i brzydkie. Oto żona, którą kochałeś, nagle staje się obcą ci kobietą nierozumiejącą cię, ironizującą z ciebie, odpychającą wręcz karykaturą. Jedziesz do pracy i policjant, który karze cię za nieprzestrzeganie kodeksu zadaje ci pytanie, "Czy czerwone światło nic ci nie mówi", a ty zastanawiasz się nad przekazem owego koloru. I od tej pory każda rzecz coś mówi, mówi tylko do ciebie, daje ci sygnał do czegoś. Albo nagle pragniesz mieć inne, drugie życie. Albo dwa życia jednocześnie. Chcesz się przekonać jak to jest, jak to będzie, gdy zaczniesz siebie i codzienność prowadzić na dwóch płaszczyznach. i idziesz oglądać mieszkanie do wynajęcia. Wchodzisz do środka, a ono jest dokładnie takie samo, jak to, w którym mieszkasz obecnie. Właścicielka ma tak samo na imię, jak twoja obecna pani wynajmująca. Jej córka to też imienniczka córki tamtej. O co chodzi? "Deżawu"? A może czyjś żart? Psikus?
Moravia bawi się swoimi bohaterami. stawia ich w różnorakich miejscach, rzuca w przedziwne sytuacje, sam ich obserwuje ale i innym daje taką możliwość. Ironię łatwo można wyłapać, ale czyż to właśnie nie pastisz rozbiera ubranego człeka ukazując jego komizm i marność? Choć czasem, to też było, może okazać się, bo odsłonie mamy silną jednostkę. Silną osobowość, Kogoś, kto jest na tyle inteligentny, że można z nim rozmawiać i sprzeczać się, ktoś, kto jest pewnych swoich racji i ich broni. Życie przecież to plątanina wszystkiego ze wszystkimi. Dlatego opowiadań nie powinno czytać się "hurtem". Kilka i przerwa. Kilka, i zaduma, i wnioski, i spostrzeżenia.. Wtedy mają smak, walor i sens. Wtedy widać ich głębię. czytane jak powieść okażą się zlepkiem historii, czasem niedorzecznych czy głupich, a przecież nie o to tu chodzi. Ja czytałam między powieścią "Cegłą" i wtedy nie ma rozdźwięku między opowiadaniami, a inną ksiązką, jaką obecnie czytamy.
dlatego polecam.
koniecznie ps. sama nie jestem ani fanką ani zwolenniczką opowiadań jako formy nader wciągającej, a tu... proszę... voila.

Niebywały zbiór 44 opowiadań włoskiego pisarza. Okazuje się, że autor to bystry obserwator i jednocześnie sprawny psycholog, który nie znając postaci potrafi się w tą postać wczuć, postawić ją w obliczu choćby banału i tym samym obrać ją do dna. Bo, jak się okazuje dno, dusza ludzka, to co innego niż umysł. Prosty człowiek w obliczu problemu inaczej reaguje niż bogaty. Ten,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
329
203

Na półkach: , ,

Lektura tego zbioru pozwoliła mi na wyodrębnienie we własnej głowie dwóch głosów. Jeden mówi tak:

Istnieją zagadnienia doniosłe, wagi dziejowej, o skali dotykającej całej ludzkości. I są ambitne książki traktujące o takich zagadnieniach.
"Rzecz jest tylko rzeczą" z pewnością się do tego szlachetnego gatunku nie zalicza.
Moravia bierze bowiem na warsztat człowieka przeciętnego, niepozornego, wywodzącego się zazwyczaj z warstwy urzędniczej (choć trafia się i pies-panteista) i docieka procesów, jakie zachodzą w jego przeciętnej, niepozornej głowie. Dociekania te nie przywodzą go może do wniosków rewolucyjnych, ale jednak jednoznacznie ciekawych.
Oto daje nam więc obraz małych neuroz, tycich zboczeń, drobnych odstępstw od normy, niewielkich manii, skromnych nerwic, cichych obsesji, doprawiając je szczyptą groteski i osiągając niesamowity efekt komiczny. Zdaję sobie sprawę, że nie będzie on w guście każdego, lecz mnie ubawił przednio.
Opowiadania są krótkie i mimo swej mnogości ograniczają się do kilku tematów. Moravia każdorazowo dokonuje jednak zabiegu drobnego przesunięcia widma, dzięki czemu postrzegane przez pryzmat rozmaitych odchyleń te same rzeczy nigdy nie wydają się takie same. Ten prosty trik pozwala autorowi nawet w tak zwanej szarej codzienności dopatrzyć się wielu barw i odcieni.
Oczywiście, eksponowaną pozycję zajmują w tym zbiorku relacje z kobietami. Żaden fan psychoanalizy z pewnością nie zaśnie z nudów podczas jego lektury. Nie brakuje tu również oczywistych wątków autobiograficznych.

Tymczasem drugi głos prawi następująco:

Nie padają tu takie hasła jak dekonstrukcja czy Arystoteles. I bardzo dobrze. A jednak Moravia nie ucieka od ambitnych rozważań, bo oprócz zagłębiania się w psychologię czy psychopatologię, nieustannie porusza zagadnienia chociażby z obszaru epistemologii i semiologii. Czyni to jednak w sposób przystępny i zrozumiały dla każdego, dając prztyczka w nos tej kaście, z której wywodził się Ockham i która dawno już porzuciła jego zalecenia.
Większą część uwagi poświęca zatem pisarz zagadnieniom, które, nieodłącznie związane z człowiekiem, od zawsze człowieka fascynowały i które ten wraz z upływem wieków ubierał w coraz bardziej fantastyczne piórka. Moravia brutalnie je z owych piórek obdziera, czyniąc sprawy ludzkie ponownie ogólnoludzkimi, oddając czytelnikom to, co zostało zawłaszczone przez wąską grupkę.
Najbardziej zdaje się autora fascynować zależność między językiem a światem zewnętrznym i wewnętrznym, to, w jaki sposób umysł przerabia doznania zmysłowe na myśli i dlaczego w efekcie zamiast zrazików otrzymujemy kaszankę.
Jakże znamienny jest sam tytuł tomiku, którego naturalnym uzupełnieniem będzie stanowiąca jego myśl przewodnią maksyma, że człowiek jest tylko człowiekiem. Ją właśnie podejmuje się udowodnić Moravia i czyni to biegle, wręcz doskonale, pomny mitu o Ikarze.

Który głos ma rację? Tego nie wiem. Wiem za to, że jutro z samego rana idę dać się zbadać.

Lektura tego zbioru pozwoliła mi na wyodrębnienie we własnej głowie dwóch głosów. Jeden mówi tak:

Istnieją zagadnienia doniosłe, wagi dziejowej, o skali dotykającej całej ludzkości. I są ambitne książki traktujące o takich zagadnieniach.
"Rzecz jest tylko rzeczą" z pewnością się do tego szlachetnego gatunku nie zalicza.
Moravia bierze bowiem na warsztat człowieka...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
297
196

Na półkach: ,

Początkowo naprawdę ciekawie czytało mi się opowiadania ze zbioru "Rzecz jest tylko rzeczą". Krótkie, nietypowe z typowym dla Moravii wchodzeniem w psychikę człowieka. Wydaje mi się, że autor próbował ująć inne sposoby postrzegania codziennych, bądź najbardziej powszechnych spraw. Często spostrzeżenia głównych bohaterów były nadzwyczajne trafne. Głównie opowiadania skupiały się na tym, że nic nie jest takie jak nam się wydaje, bądź wszyscy prowadzimy schematyczne, mechaniczne życia itp. Wszystko byłoby dobrze, gdyby tych opowiadań nie było 44. Walczyłem z tą książką około tygodnia, gdyż za każdym razem, gdy ją odkładałem to musiałem się długo zbierać, żeby się ponownie za nią zabrać. W pewnym momencie opowiadania stały się nużące i przewidywalne. Te ciekawe spostrzeżenia stały się na tyle schematyczne, że utraciły swój walor nietuzinkowości.Książka "Rzecz jest tylko rzeczą" trochę zniechęciła mnie do utworów Moravii, lecz dalej będę brnął w poznawanie jego literatury jak przystało na italianistę.

Początkowo naprawdę ciekawie czytało mi się opowiadania ze zbioru "Rzecz jest tylko rzeczą". Krótkie, nietypowe z typowym dla Moravii wchodzeniem w psychikę człowieka. Wydaje mi się, że autor próbował ująć inne sposoby postrzegania codziennych, bądź najbardziej powszechnych spraw. Często spostrzeżenia głównych bohaterów były nadzwyczajne trafne. Głównie opowiadania skupiały...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
675
56

Na półkach: ,

Opowiadania Moravi to spacery po Rzymie. Na tych spacerach bezustannie pojawiają się stenopistki oraz policjanci utrzymujący świat w ryzach. Wieje południowo-wchodni wiatr scirocco. Narrator wskazuje na punkty w miejskim pejzażu i tu każda niepozorna rzecz jest odbiciem makrokosmosu w mikrokosmosie. A przedwonik po wiecznym mieście? To zazwyczaj dysfunkcyjny mężczyzna, niepotrafiący podjąć działania bez zenętrznego czy wewnętrznego imperatywu, często opuszczony przez kobietę, zbyt wrażliwy na bodźce zewnętrzne, spotkany najczęściej w momencie po przebudzeniu ze snu. Po dłuższym zastanowieniu można zaryzykować stwierdzenie, że sen nie został jednak nigdy przerwany.

Opowiadania Moravi to spacery po Rzymie. Na tych spacerach bezustannie pojawiają się stenopistki oraz policjanci utrzymujący świat w ryzach. Wieje południowo-wchodni wiatr scirocco. Narrator wskazuje na punkty w miejskim pejzażu i tu każda niepozorna rzecz jest odbiciem makrokosmosu w mikrokosmosie. A przedwonik po wiecznym mieście? To zazwyczaj dysfunkcyjny mężczyzna,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Chcę przeczytać
    104
  • Przeczytane
    83
  • Posiadam
    36
  • Ulubione
    8
  • Alberto Moravia
    2
  • Nike
    2
  • Literatura piękna
    2
  • Seria Nike
    2
  • Klasyka
    2
  • 1969
    1

Cytaty

Więcej
Alberto Moravia Rzecz jest tylko rzeczą Zobacz więcej
Alberto Moravia Rzecz jest tylko rzeczą Zobacz więcej
Alberto Moravia Rzecz jest tylko rzeczą Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także