Autor fantastyki. Częstochowianin. Debiutował w Science Fiction nr 2/04 (35). Publikował m.in. w antologii Bez bohatera, Magazynie Fantastycznym i Science Fiction, Fantasy i Horror. Współpracuje z e-zinem Creatio Fantastica. Jego opowiadanie Harpunnicy z 2008 r. zostało nominowane do Nagrody im. Janusza A. Zajdla.
6,9/10średnia ocena książek autora
863 przeczytało książki autora
1 013 chce przeczytać książki autora
5fanów autora
Zostań fanem autora
Sprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Numer poświęcony fantastyce religijnej, a że z religią mi nie po drodze, to przyznam, że taka tematyka niekoniecznie mi leży. Jednakże nie zniechęcam się i każdy numer czytam od początku do końca.
Jak zawsze dużym plusem jest felieton Łukasza Orbitowskiego o różnych horrorowych filmach. Co prawda nie zawsze podchodzą mi proponowane przez niego tytuły, ale dzięki niemu trafiłem chociażby na „Goście” z 2022 roku - film ten uważam za jeden z lepszych horrorów, jakie widziałem, ponieważ był bardzo przyziemny.
Z opowiadań do gustu przypadły mi te najbardziej humorystyczne.
Najprzyjemniej czytało mi się „Nie samym chlebem” Davide'a Camparsiego. Bóg postanowił pojawić się na Ziemi we własnej osobie oraz pokazać wszystkim, że niezły z niego dowcipniś. Początkowy humor z czasem przeszedł w trochę mroczniejsze tony - tak myślałem, że niektórzy mogą mieć wiele zarzutów wobec Boga, który według nich pewnie często zachowuje się niesprawiedliwie. W tym i główny bohater, który podczas uroczystej kolacji przygotowanej przez jego mamę, osobiście miał okazję powiedzieć Stwórcy, co mu leży na sercu.
Świetny jest także „Konwent fantastyczny” Andrzeja Miszczaka, który kojarzy mi się ze starszymi utworami pełnego absurdu. Tutaj główny bohater, niespełniony pisarz, trafia na grupkę mężczyzn opowiadających sobie nawzajem niestworzone historie, które przeżyli w przestrzeni kosmicznej. Poprosili głównego bohatera o zdecydowanie, która opowieść jest najlepsza, a ten uznał ich po prostu za wariatów. Autor nawiązuje do Lema, chociażby przez nazwę nagrody.
Kolejnym ciekawym tekstem jest opowiadanie Switłany Taratoriny „Życie Marii i Olgi. Apokryf nowego świata”. Niejednoznaczne, trochę kojarzące się z „Seksmisją”. W świecie, w którym żyje Olga, istnieją tylko kobiety, a przynajmniej same tak twierdzą. Czasem jednak rodzą się (zapłodnienie wydarza się poprzez wejście w Jamę Życia) dziewczynki z męskimi genitaliami, które oczywiście są ucinane jako oznaka deformacji. Z czasem widoczna na niebie kometa przypomina kobietom o Wrogu - Olga postanawia zapobiec katastrofie i odkrywa tajemnicę ich pochodzenia.
Ten numer pokazał mi, że można znaleźć coś ciekawego w nieszczególnie interesującej mnie tematyce.
No cóż — prawie półroczne opóźnienie w lekturze, ale w końcu dotarłem do numeru 515 (sierpień 2025) magazynu Nowa Fantastyka. I co tu dużo mówić — otrzymaliśmy numer raczej przeciętny, jak to bywa z „Fantastyką”. Na szczęście publicystyka jak zwykle trzyma poziom.
Na uwagę — poza standardowo dobrze piszącymi Aleksandra Klenczar, Łukasz Orbitowski i Rafał Kosik — zasługują:
Artykuł Sławomir Wasiński o filmie Władca Pierścieni: Wojna Rohirrimów. Kawał dobrej roboty. Nie sądziłem, że ten film jest aż tak innowacyjny — a jednak da się go obronić ciekawą analizą.
Łukasz Czarniecki pisze o komiksach Superman jako narzędziu walki z ksenofobią i Ku Klux Klanem. Bardzo interesujący kontekst historyczny — takie teksty lubię.
Ponownie zachwyca Dariusz Jemielniak — tym razem o próbach wydłużania życia i dążeniu do nieśmiertelności przez miliarderów oraz dyktatorów. Publicystyka na najwyższym poziomie.
Proza polska
Niestety — tu bywało boleśnie.
Wojciech Szyba o Chrobrym – 1/10. Dla mnie bełkot i to męczący. To nie opowiadanie bardziej jak pół artykuł na zamówienie pisany przez zmęczonego człowieka.
„Rdza” Marcin Bartosz Łukasiewicz – 2/10. Podobny problem: forma nie udźwignęła pomysłu.
I nagle pojawia się Andrzej Miszczak, który na jednej stronie robi to, czego nie udało się kilkunastu poprzednikom. „Służba i obowiązek” – krótkie, celne, treściwe. 7/10.
„Jak tyn wiater” Katarzyna Rupiewicz – fantasy w klimacie gwary śląskiej. Rzecz raczej dla koneserów starosłowiańskich klimatów. Doceniam styl, choć to nie do końca moja bajka – 5/10.
Proza zagraniczna
I tu następuje wyraźna poprawa. Prawie wybitnie.
„Kaligula. Projekt ‘Kali’” duetu Henry Lion Oldi – ukraińskie science fiction bitewne. Dobrze napisane, dynamiczne, pomysłowe. Czytając, miałem skojarzenia z Wieczną wojną, tylko w ukraińskim wydaniu. Chcę więcej! 10/10.
„Solą, morzem, światłem gwiazd” autorstwa Premee Mohamed. Gdybym zobaczył samo nazwisko, pewnie przeszedłbym obojętnie, obawiając się egzotycznej, ciężkiej symboliki. A tymczasem dostałem historię jak z najlepszych opowiadań Ursula K. Le Guin: uczeń, mistrz, smoki i piękna, klasyczna narracja fantasy. Więcej nie zdradzę — 8/10.
„Osobiście” Iván Ledesma — temat lęku przed bezpośrednim kontaktem i życia przez komunikatory. Niestety bardzo przeciętne, wtórne, gdzieś już to czytałem. Do zapomnienia – 4/10.
Podsumowanie
Numer wyraźnie nierówny. Publicystyka ratuje całość, proza zagraniczna błyszczy, polska — niestety tym razem zawodzi (z jednym chlubnym wyjątkiem).
Średnia? Solidna „fantastykowa” norma.