Historia stołem się toczy. Retellingi legend arturiańskich

Bartek Czartoryski
01.08.2020

Znacie króla Artura? A Merlina? Lancelota, Morganę i resztę ferajny? Pewnie, że znacie. Bo choć legendy o rycerzach okrągłego stołu nie stanowią poukładanego od linijki zbioru i nie uczą o nich na polskim, to nie sposób było nie zasłyszeć za dzieciaka tego czy owego.

Historia stołem się toczy. Retellingi legend arturiańskich

Choćby od babci opowiadającej różności do poduchy, od starszego brata podekscytowanego kupioną niedawno grą, z bogato ilustrowanej książki sprezentowanej przez mamę na urodziny czy zupełnie przypadkowo, przy lataniu z pilotem po kanałach. Odwołując się do swoich osobistych doświadczeń, mogę nawet zaryzykować pewne stwierdzenie. Otóż legendy arturiańskie, tak jak i, nie przymierzając, mitologia nordycka, z uwagi na owe „skapywanie” wiedzy, wydają się być bardziej interesujące niż czytane obowiązkowo opowieści o greckich bogach i herosach.

Reklama

Legendarne puzzle

Rzecz jasna podobne wartościowanie nie ma większego sensu, lecz sam aspekt stopniowego odkrywania kolejnych rozdziałów historii porozrzucanych po różnych mediach miał swój niezaprzeczalny urok. Rzekłbym nawet, że detektywistyczny. Zwłaszcza jeśli założyć, zresztą jak najbardziej słusznie, że owe historie o dzielnych rycerzach, niecnych czarach, miłości i zdradzie nie stanowią monolitu. A i nawet, zależnie od tego, kogo posłuchamy, wzajemnie sobie zaprzeczają. Czyli ich późniejsze wersje, te przefiltrowane przez beletrystykę, komiks, kino i, generalnie, popkulturę, są tak samo cenne jak „źródłowe”.

Oczywiście upraszczam na potrzeby argumentu, ale dowodzi to jedynie ich mitotwórczego potencjału. A także zapewnia nie byle jakie doświadczenie czytelnicze (i nie tylko), gdyż ich elastyczność i giętkość pozwala spojrzeć na zdarzenia i postacie z ciągle nowej, świeżej perspektywy. I bez ryzyka, że co i rusz będzie się chciało mruczeć pod nosem „Ale przecież to nie tak było!”. Lecz interpretacyjna dowolność nie jest równoznaczna z pozwoleniem na dezynwolturę. „Pozwolenie” to może nie do końca odpowiednie słowo, bo beletrystyka i, szerzej, popkultura nie jest od pozwalania, ale od umożliwiania, lecz do nas należy ostatnie słowo i ocena tego, czy eksperyment się powiódł, czy nie. Bo zwykle jednak spodziewamy się, że trzon tego, czym nasiąkaliśmy latami, pozostanie zachowany i Merlin będzie czarował, ktoś wyciągnie miecz z kamienia, i tak dalej. Im jednak bardziej autor czy autorka z tym wszystkim kombinuje, tym ciekawiej. Bo przecież sam król Artur to postać rozpięta między mitem (więcej), a historyczną prawdą (mniej), co zachęca do różnorakich odczytań. Ale nie wystarczy, na przykład, nadać bohaterom imion podebranych z arturiańskich legend, żeby hulało.

Te przeklęte retellingi

Przeklęta Frank MillerPiję tutaj do bodaj najświeższej premiery, która jeszcze zanim wyszła, skazana była może nie tyle na sukces, ale na pewno na rozgłos. Po pierwsze, ilustracje do książki wykonał Frank Miller, żywa legenda amerykańskiego komiksu o rozpoznawalnej na pierwszy rzut oka kresce. Po drugie, równolegle Netflix realizował serial na podstawie powieści. A mowa o pięknie wydanej „Przeklętej” pióra Thomasa Wheelera i ołówka Millera, która niby jest retellingiem opowieści, o których mowa, ale tylko pozornie. Powieść jedynie markuje powinowactwo z legendami o legendach (sic!) okrągłego stołu, opowiadając historię byle jak poskładaną ze znajomych puzzli. Czyli Gawain będzie nosił zieloną zbroję, Nimue, z perspektywy której najczęściej śledzimy przedstawione wydarzenia, chwyci miecz władzy, a pozbawiony magicznych mocy Merlin zostanie doradcą króla Uthera, lecz to wszystko dym i lustra, pomieszanie z poplątaniem, istny galimatias.

Reklama

Choć rysunki Millera potrafią zachwycić (czasem jednak i mistrzowi omsknęła się dłoń), to fabuła wymyślona przez Wheelera jedynie naskórkowo nawiązuje do pierwowzoru, żonglując imionami i skojarzeniami. To za mało. Artur jest tu najemnikiem, gdzieś tam przewija się Ginewra (pewnie będzie bohaterką sequela), Lancelot to zabójca na usługach kleru; proszę wybaczyć mi ten ostatni spoiler, ale nie ma to żadnego znaczenia i uzasadnienia fabularnego. Bo postacie te tylko nazywają się tak, a nie inaczej, ich rodowód został praktycznie zapomniany. Tyle że podstawą dobrego retellingu jest zachowanie dawno odlanego już fundamentu. Do tego Wheeler próbuje tutaj, dość nieudolnie, odmalować zderzenie nowej i opresyjnej wiary z tym, co ludowe i bliższe naturze, lecz „Przeklęta” nie sprawdza się również ani jako książka o wykorzenianiu pogaństwa przez chrześcijaństwo, ani jako spojrzenie na rzeczy z feministycznej perspektywy.

Lepiej o gorszych czasach

Mgły Avalonu Marlon Zimmer BradleyNa tych polach trudno doścignąć „Mgły Avalonu” Marion Zimmer Bradley, która postawiła kropkę nad i, pisząc bodaj najświetniejszy tak kompleksowy retelling legend arturiańskich. I przydała głębi postaci Morgany, zwykle płaskiej jak kartka papieru. Zimmer Bradley nie uciekała również od implikacji politycznych, przeciwnie, a całości nadała pozór powieści historycznej, dbając o odpowiednie detale. Bodaj jeszcze bardziej radykalny kierunek obrał Bernard Cornwell, spec od średniowiecza, którego trylogia arturiańska jest, poniekąd, próbą urealnienia wydarzeń spisanych rzekomo potem przez kronikarzy jako legendarne, pełne magii i dziwności. Nie trzeba też jednak pozbywać się zupełnie elementu nadnaturalnego, mitycznego, żeby stworzyć retelling idący na kurs kolizyjny z tymi bardziej, nazwijmy to, tradycyjnymi (które, proszę sobie tak nie pomyśleć, nie są złe, bynajmniej! Weźmy na przykład przepisane przez Johna Steinbecka opowieści Thomasa Malory’ego). Bo zdecydowanie przecież nietypowy jest chociażby „Pogrzebany olbrzym” autorstwa noblisty Kazuo Ishiguro, powieść filozoficzna i metaforyczna, przez to niejako osobna, niekoniecznie przystępna, ale unurzana w legendach arturiańskich. To zaledwie kilka nazwisk, a rozpiętość gatunkowa oraz samo podejście do tematu są na tyle mocno zróżnicowane, że mamy niemalże namacalny dowód na swoistą rozciągliwość legend arturiańskich.

Merlin Robert NyeSkoro rozpocząłem od prywaty, to i na prywacie zakończę. Bo moim osobistym faworytem pozostanie chyba wybitny „Merlin” Roberta Nye’a, przekomiczna opowieść o życiu słynnego czarodzieja, snuta przez niego samego, pełna erotyzmu i satyry, przy tym poetycka, samoświadoma i elokwentna dzięki mistrzowskiej frazie angielskiego pisarza. A do tego uparcie dochowująca wierności tym najgłębiej zakorzenionym elementom legend arturiańskich. Ale to rzecz wyłącznie dla dorosłych. Młodszy ja doceniał za to książkę bardzo znaną, lecz rzadko czytaną, czyli „Jankesa na dworze króla Artura” Marka Twaina. To powieść wybornie bawiąca się mitologią arturiańską i przy tym wyśmiewająca przywiązanie współczesnych pisarzowi do średniowiecza i etosu rycerskiego, krytykująca feudalistyczny ustrój i wyśmiewająca modę na romantyzujące przeszłość powieści historyczne. Twainowi udało się wytknąć paluchem zarówno szlacheckie napuszenie, jak i amerykańską arogancję. Chyba jeszcze rzadziej czytany jest pięcioksiąg „Był sobie raz na zawsze król” T.H. White’a, szalenie ciekawy, gdzie Lancelot dąży do zostania największym rycerzem z Camelotu, bo jest koszmarnie brzydki, a Merlin zamiast starzeć się, młodnieje. To rzecz na śmieszno, z biglem, miejscami jakby dla dzieci, ale jednak poruszająca problemy całkiem dorosłe. Dość powiedzieć, że na podstawie „Miecza dla króla”, pierwszego tomu, powstała słynna animacja Disneya pod tytułem „Miecz w kamieniu”. I tenże film obejrzał za młodu Frank Miller, tym samym łapiąc arturiańskiego bakcyla. Historia zatoczyła koło tak duże, jak blat okrągłego stołu.

Fotografia otwierająca: kadr z filmu animowanego „Miecz w kamieniu” , reż. Wolfgang Reitherman

Reklama

komentarze [40]

Sortuj:
Aby napisać wiadomość zaloguj się
asymon 09.08.2020 10:09
Bibliotekarz

Co prawda bardziej luźne nawiązania, niż typowo arturiańska opowieść, ale pozwolę sobie polecić trylogię Lyonesse Jacka Vance'a. Klimaty to magia i fantasy, mniej rycerskie przygody.

Lyonesse Zielona perła Madouc

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
 Lyonesse  Zielona perła  Madouc
FannyBrawne 10.08.2020 23:45
Bibliotekarka

Widziałam to na angielskiej Wikipedii i byłam pewna, że nie ma polskiego tłumaczenia, dzięki za wstawienie tego :)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Eilistraee 07.08.2020 18:16
Czytelniczka

Zabrakło mi tutaj cyklu "Pendragon" Stephena Lawhead'a. Jest to cykl, który mnie oczarował od pierwszej strony, i do którego wracam z ogromnym sentymentem, co za każdym razem sprawia mi taką samą przyjemność jak wtedy kiedy czytałam go po raz pierwszy.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
United4Ever 05.08.2020 10:21
Czytelnik

Retellingi? Autor piszący na portalu o książkach nie zna języka ojczystego.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
asymon 09.08.2020 09:58
Bibliotekarz

No właśnie, przecież jest piękny polski zwrot "znana historia opowiedziana na na nowo", tak krótki i tak wiele mówiący.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Anachronist 04.08.2020 18:53
Czytelniczka

Czytałam niegdyś Mgły Avalonu i powiem szczerze nie byłam zachwycona - były tam fragmenty dobre ale było też dużo takich sobie, a nawet bardzo słabych. Teraz nie tknęłabym żadnej książki pani Zimmer Bradley małym paluszkiem ze względu na to : https://www.theguardian.com/books/2014/jun/27/sff-community-marion-zimmer-bradley-daughter-accuses-abuse

Niestety tekst jest po...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
FannyBrawne 10.08.2020 23:44
Bibliotekarka

Ja staram się tej sytuacji nie oceniać, bo to, o czym opowiedziała Moira było straszne, ale z drugiej strony Marion nie żyje i nie może się bronić (zwłaszcza, że dosyć dziwne wydaje mi się, że córka twierdzi, że potępia to, czym zajmowała się matka, a jednocześnie swoją pierwszą płytę nazwała ,,The Daughter of Avalon", jakby w ogóle nie chciała się odciąć...). Niemniej z...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Aby napisać wiadomość zaloguj się
marisa 03.08.2020 11:59
Czytelnik

"Mgły Avalony" i trylogia arturiańska Cormwella to pozycje obowiązkowe dla fanów króla Artura. U Cornwella próżno szukać czarów i magii, mamy bohaterów z "krwi i kości", bardzo ludzkich i nie pozbawionych wad i ułomności, sam klimat książki jest bardzo surowy. Zimmer natomiast postawiła na magię i moim zdaniem jest to jedna z najlepszych książek fantasy. Mamy historię z...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Hadrianus 03.08.2020 00:37
Czytelnik

David Gemmell łączy mitologię arturiańską ze równoległymi światami, Atlantydom i postapo. Dwa ostatnie tomy opowieści Sipstrassi to konkretnie legendy arturiańskie.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
FannyBrawne 02.08.2020 14:43
Bibliotekarka

Uwielbiam legendy arturiańskie w każdej formie (książkowej, filmowej, bajkowej, nawet moje dwa ulubione musicale są o królu Arturze). Z wymienionych tu tytułów chyba najbardziej lubię wersję Cornwella, chociaż teoretycznie nie jest do końca w moim stylu (masa opisów bitew, za to uczucia mocno zaawolowane), ale czyta się cudownie, postacie są świetnie opisane, a sposób w...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
FannyBrawne 02.08.2020 14:44
Bibliotekarka

No i jeszcze nasz Sapkowski świetnie opisał legendy, jako przeróbkę w Wiedźminie, jako retelling w ,,Maladie" i jako zbiór mitów w ,,Świecie króla Artura"".

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
I3althazar 02.08.2020 14:55
Czytelnik

Ooo, zapomniany "Liceum Avalon". On i "Przygody Merlina" właściwie rozbudziły we mnie fascynację arturiańskim mitem.
Choć nadal bawi mnie to ukazanie. Jeżeli Allie okazała się reinkarnacją Artura, to jej chłopak miałby być reinkarnacją Ginewry XD ? Choć tak naprawdę chyba popełniam tu ten sam błąd co bohaterowie. Artur miał powrócić ale nikt nie mówił że cała historia ma...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
FannyBrawne 02.08.2020 18:05
Bibliotekarka

Film oglądałam, ale w porównaniu z książką wypada słabo, w powieści zupełnie inaczej się to rozwiązało i nie ma tego wątku, że Allie/Ellie jest Arturem ;) Mogę spoilerować?

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
I3althazar 02.08.2020 22:56
Czytelnik

Faktycznie, zapomniałem że była jeszcze książka. Spoileruj śmiało, może się skuszę.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
FannyBrawne 03.08.2020 00:03
Bibliotekarka

W książce główna bohaterka Elaine ,,Ellie" (nie Allie) okazuje się być reinkarnacją Pani Jeziora, a Will normalnie jest Arturem, tak samo jak jego przyrodni brat Mordredem, a nauczyciel Merlinem. Kiedy dochodzi do ostatecznej konfrontacji między Willem a jego bratem, Ellie rzuca mu miecz, co sprawia, że zostaje rozpoznana w niej Pani Jeziora. W zakończeniu zostaje...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
I3althazar 03.08.2020 20:23
Czytelnik

O kurczę. Faktycznie to ma o wiele więcej sensu. Strasznie szkoda że w filmie zrobili sobie taką samowolkę. Zebrali naprawdę fajnych aktorów, a i od strony technicznej niczego nie brakowało. Całość naprawdę świetnie się oglądało i słuchało... tylko trzeba było wyłączyć myślenie na tej końcówce.
Teraz zdecydowanie sięgnę po oryginał.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Aby napisać wiadomość zaloguj się
I3althazar 02.08.2020 12:54
Czytelnik

Smutne że z seriali wspomniano tę parszywą "Przeklętą", a pominięto świetny (choć bardzo luźny) serial BBC "Przygody Merlina". Osobiście jestem też wielkim fanem cyklu komiskowego "Merlin" napisanego przez Jean-Luca Istina, majestatyczną grafiką Érica Lamberta .

A inna sprawa, że tekst na taki temat byłby dobra okazją żeby oprócz nowych i łatwo dostępnych retellingow,...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
FannyBrawne 02.08.2020 14:39
Bibliotekarka

Kocham ten serial, jak naprawdę trudno mi się zebrać do tego, żeby obejrzeć jakikolwiek serial (Wiedźmina mam zaczętego od grudnia), tak ,,Przygody Merlina" pochłonęłam jak na mnie bardzo szybko i byłam nim totalnie zafascynowana. Może nie jest to wierna adaptacja i może ma pewne błędy w konstrukcji świata, jak mi ktoś uświadomił, ale to jest po prostu bardzo dobry serial.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
I3althazar 02.08.2020 14:50
Czytelnik

Dokładnie. To chyba charakterystyczne dla brytyjskich seriali. Faktografia nie zawsze sie zgadza, ale nadrabiają konstrukcją postaci i dramatyzmem. Efekty specjalne zwykle leżą, ale nadrabiają grą aktorską i muzyką. W rezultacie mamy reinterpretację legend arturiańskich o mocno zmienionej obudowie, ale tym samym rdzeniu. Wiemy że to bez wątpienia te same postacie, czuje się...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
FannyBrawne 02.08.2020 18:04
Bibliotekarka

Z brytyjskich seriali o podobnym klimacie uwielbiam też ,,Robina z Sherwood" i ,,Muszkieterów" - też odbiegają od oryginału, ale czuć ten sam klimat i bronią się także jako osobna całość.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
I3althazar 02.08.2020 22:54
Czytelnik

"Muszkieterów" znam, tak jak piszesz, mają w sobie dokładnie tę samą pasję. I że wszystkich filmów z Muszkieterami jakie widziałem, ten serial oddaje ich postacie najwierniej.
Nad "Robinem" się właśnie wahałem długo, ale skoro wymieniasz go na rowni z tymi to juz wiem ze warto 🙃

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
asymon 09.08.2020 10:00
Bibliotekarz

Dlaczego parszywą? Proszę o konstruktywną krytykę, gdyż zamierzałem nabyć komiks drogą kupna.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
I3althazar 09.08.2020 11:15
Czytelnik

Na pewno dobrze sie rozumiemy? 'Parszywy' odnosiło się do serialu "Przeklęta". Komiks Istina jest zjawiskowy.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
asymon 09.08.2020 11:24
Bibliotekarz

A to przepraszam, chodziło mi bardziej o komiks, ale teraz to już z ciekawości zapytam, co jest nie tak z serialem?

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
I3althazar 09.08.2020 11:57
Czytelnik

Ja go nie oglądałem, bo zniechęciły mnie recenzje i opinie. Wszystkie, łącznie z tą tutaj, są negatywne, mówią o zrobieniu na siłę feministycznej narracji (w końcu Netflix), a postacie mają niewiele wspólnego z oryginałem poza imionami. Fabularnie niewiele trzyma się kupy z arturiańską mitologią, ktos chciał zrobic opowiesć fantasy z rycerzami, a imiona z legend wziął chyba...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Galene 09.08.2020 18:11
Czytelnik

@13althazar
Na pewno warto obejrzeć pierwszy sezon "Robina z Sherwood" ze względu na klimat i oryginalność podejścia do tematu. Może ciut trzeba przymknąć oko na sceny walki i "mroczność" niektórych wątków, bo to jednak serial z lat osiemdziesiątych.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
I3althazar 09.08.2020 18:44
Czytelnik

Nie mam nic przeciwko serialom z tego okresu, wręcz je uwielbiam. Jeśli to tylko nie jest kuriozum na miarę "Herkulesa" to biorę.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
FannyBrawne 10.08.2020 23:38
Bibliotekarka

@13althazar Właśnie, ,,Muszkieterowie" różnili się fabułą od książki, ale idealnie oddali charakterów głównych bohaterów.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Hypatia 01.08.2020 14:25
Czytelniczka

Ja z sentymentem wspominam cykl Stephena Lawheada "Pendragon", zwłaszcza pierwszy tom "Taliesin". Poleciłabym też Sapkowskiego: "Świat króla Artura", a także opowiadania wiedźmińskie, wyrosłe niejako na mitach arturiańskich.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
asymon 09.08.2020 10:04
Bibliotekarz

Pendragon świetnie pokazuje proces zastępowania celtyckich wierzeń przez chrześcijaństwo.

Sapkowski właściwie tylko Maladie umieścił (dość luźno) w świecie legend arturiańskich, a Świat króla Artura to w zasadzie non-fiction.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Aby napisać wiadomość zaloguj się
czytamcałyczas 01.08.2020 12:08
Czytelnik

Jeżeli Artur to dla mnie Zimowy Monarcha Bernard Cornwell./

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd