Ile klasy w klasyku: Harry Potter

Marcin Zwierzchowski
23.09.2018

Trudno w to uwierzyć, jako że dzięki filmom i kolejnym publikacjom czarodziejski świat J.K. Rowling wciąż się rozwija, ale od premiery „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego” minęło już ponad dwadzieścia lat. W teorii mało, by mówić o „klasyku”, z drugiej strony jednak jakiego innego określenia użyć w przypadku serii, która odmieniła rynek książki i czytelników?

Rowling to matka chrzestna każdej wydanej w XXI wieku książki dla dzieci czy młodzieży, ponieważ sukces Harry’ego Pottera tchnął życie w tę gałąź rynku i może nie tyle zainspirował pisarzy i pisarki (bo mam wrażenie, że „Potter” nie miał tu takiego wpływu jak choćby „Władca pierścieni”), ile wydawców, dając tym samym twórcom przestrzeń do publikacji.

(Co ciekawe, ta sama sztuka raczej się nie udała na polu filmów, ponieważ – mimo wielu prób i setek milionów dolarów – żadna kinowa seria nie zbliżyła się nawet do sukcesu „Pottera”, wiele zaś urywało się na pierwszym filmie; szkoda tylko „Kronik Spiderwick”, ponieważ były bardzo udane).

W tej chwili możemy więc przyglądać się powieściom J.K. Rowling z perspektywy lat pełnych dzieł innych pisarzy i pisarek, którzy nie mogą porównywać z Brytyjką stanów swoich portfeli, jakościowo jednak śmiało są w stanie rzucić jej wyzwanie. Przykładem jest Neil Gaiman z Księgą cmentarną (no dobra, jego portfel jest pewnie dość duży) czy Kelly Barnhill i jej wspaniała Dziewczynka, która wypiła księżyc. Zresztą przez te lata dzięki rozkwitowi sprzedaży półka Young Adult bardzo się zróżnicowała i obecnie znajdziemy na niej również pozycje tak niezwykłe, jak Zatopione miasta Paola Bacigalupiego, których głównym tematem jest… okropieństwo wojny i wykorzystywanie dzieci jako żołnierzy.

Oglądana przez takie „soczewki” seria „Harry Potter” wciąż się doskonale broni. Choć mając luksus powrotu do wszystkich siedmiu książek w krótkim czasie, można wyłapać pewne schematy i cóż, może nie tyle fabularne dziury, co elementy świata czarodziejów zszywane na szybko, bo jest nieco w sprzeczności z tym, co mówiono nam wcześniej.

Pierwsze trzy tomy, czyli Kamień Filozoficzny, Komnata Tajemnic oraz (po części) Więzień Azkabanu, mogą załapać się jeszcze na miejsce na półce z literaturą dla dzieci. Zwłaszcza „Kamień…” świetnie się tu sprawdza, ponieważ Rowling powoli, cierpliwie, umiejętnie wprowadza czytelników i czytelniczki w magiczny świat Harry’ego. Zaczynamy – co potem będzie tradycją – u Dursleyów, czyli w normalnym domu normalnej (choć nieprzyjemnej) rodziny, by później, krok po kroku, z pomocą wielu wskazówek, niedopowiedzeń i sugestii otwierać się na magię – jednym z zaskoczeń przy powrocie do „Pottera” po tylu latach było to, jak długo autorka była w stanie powstrzymać się przed oznajmieniem mi, że oto wkraczam do świata czarodziejów, że Vernon, Petunia i Dudly to tylko zasłona dymna/wstęp. Wspaniałe! To była pierwsza oznaka pączkującego kunsztu Rowling, ta umiejętność intrygowania i cierpliwego rozszerzania rzeczywistości o elementy nadprzyrodzone, co młodym odbiorcom pozwoliło stopniowo oswajać się z niezwykłością magicznej scenerii.

To zresztą metoda, którą Rowling stosowała jeszcze w dwóch kolejnych tomach – mimo iż wtedy już wiedzieliśmy, że pośród nas żyją czarodzieje, że tworzą osobne społeczeństwo, z historią i prawami, nie byliśmy zalewani informacjami. Rowling ustrzegła się więc przed błędem popełnianym przez wielu młodych adeptów i adeptek pisarstwa, którzy w przypadku światów fantasy zaczynają od tzw. infodumpingu, czyli zarzucenia, a dokładniej przytłoczenia nas informacjami. W „Harrym” metodą było więc przekazywanie nam tylko tych informacji, które były nam/miały być potrzebne w danej książce.

Oczywiście odbiło się to Rowling czkawką, czego przykładem są testrale, a więc konie/gady ze skrzydłami, ciągnące powozy z uczniami Hogwartu, przedstawione nam w piątym tomie. Jak to możliwe, że wcześniej Harry ich nie widział? Dlaczego nikt inny o nich nie mówił? Hermiona nie wyczytała tego w jednej z książek o Hogwarcie? Pytania można mnożyć, na wiele Rowling – trzeba przyznać, twórczo i niekiedy kończąc dyskusję – odpowiadała później w kolejnych publikacjach lub na Twitterze. Niemniej trzeba zauważyć, że to, co w literaturze dla dzieci było zaletą, bo pozwalało na przemyślane wprowadzanie nowych informacji, w momencie przejścia do historii dla młodzieży stanowiło już mankament.

Czara Ognia na oścież otwiera bowiem w serii rozdział, w którym J.K. Rowling weszła już na bardzo wysoki poziom światotwórczy. Jasne, zaczęła już w „Więźniu Azkabanu”, gdzie pojawia się Syriusz Black i gdzie przeszłość rodziców Harry’ego wychodzi na pierwszy plan, już nie tylko jako coś, o czym ktoś co chwilę przy Harrym wspomina. Niemniej tak jak w pierwszych trzech tomach wchodziliśmy do świata magii, tak od czwartego, a w piątym już na pełnej prędkości, poznajemy świat czarodziejów – jego politykę, układy, można rzec, bardziej „ludzką” jego stronę. Wtedy seria staje się mroczniejsza.

Po latach najbardziej doceniłem kunszt Rowling właśnie w budowaniu świata czarodziejów. Pisarka nie mogła już olśnić mnie magią i niezwykłymi stworzeniami, gdyż znałem to wszystko z pierwszej lektury, powtórzyłem zaś w filmach, tomy od czwartego do siódmego jednak przypomniały mi, że Brytyjka ma szczególny talent do snucia dalekosiężnych planów i łączenia różnych wątków sieciami powiązań, tak że czytelnicy i czytelniczki widzą misterną konstrukcję fabuły.

Nie mam wątpliwości, że w „Kamieniu Filozoficznym”, który Rowling pisała przecież bez nadziei na sukces, ani w „Komnacie Tajemnic”, powstającej jeszcze przed tym, jak świat opanowała „potteromania”, niewiele było z tego planowania opowieści o Harrym jako spójnej historii powrotu Voldemorta. Że świat budowany był wyłącznie jako arena dla opisywanych na bieżąco wydarzeń. I że dopiero w „Więźniu Azkabanu” opowieść zaczęła rozkwitać.

Bo przecież, przyglądając się szóstemu i siódmemu tomowi, można powiedzieć, że ich fabuła skupia się nie tyle na wydarzeniach bieżących, ile na przeszłości – Rowling, rozpędzona już w budowaniu ogromnej opowieści, zaczęła się cofać, fundamenty dobudowując już do wzniesionego budynku. Przykładem są fascynujące opowieści o Dumbledorze z Insygniów Śmierci, ale i to, że Voldemort jako postać na dobre zaistniał w „Księciu Półkrwi”, we wspomnieniach oglądanych przez Harry’ego i dyrektora Hogwartu w myślodsiewni.

Ponowna lektura wszystkich siedmiu tomów serii „Harry Potter” to coś koniecznego. Pozwala bowiem powiedzieć Rowling: „sprawdzam” i przyjrzeć się temu, jak budowała swoją opowieść, zaczynając od książek, co do których nie tylko sukcesu, ale nawet wydania nie była pewna, a kończąc jako jedna z najpopularniejszych pisarek w historii, której kolejne powieści były wyczekiwane przez miliony fanów.

Dla mnie ten cykl pozostaje arcydziełem literatury dziecięcej i młodzieżowej, ostatnie dwa tomy, w zasadzie przechodzące już na półkę powieści dla dorosłych, bronią się przy powtórnej lekturze tym, jak doskonałe postacie wykreowała Rowling. Bo czyż był lepszy „antagonista” niż Severus Snape? Czy można nie zachwycać się tym, jak w „Insygniach Śmierci” autorka odbrązowiła Dumbledore’a i zaskoczyła nas, każąc nam w niego wątpić i przyglądać mu się z innej perspektywy?

Powtórzę: uważni czytelnicy i czytelniczki dostrzegą w tych powieściach pewne łatane na szybko niespójności, zwłaszcza na linii: pierwsze dwa tomy vs. reszta serii, wystarczy jednak wziąć poprawkę na historię wydawniczą opowieści o Potterze, a trzeba oddać Rowling sprawiedliwość, że wtedy pewnych rzeczy planować nie mogła.

Reklama

komentarze [35]

Sortuj:
1373
17
01.10.2018 03:40

Klasyk? Na pewno jeszcze nie, a podejrzewam, że nigdy. Rzecz kultowa - tak, ale klasyk - NIE. Nawet na miano klasyka gatunku raczej nie zasłuży. Nie w literaturze fantasy i nie w YA. Co najwyżej pierwsze tomy mają jakieś szanse w kategorii literatura dziecięca.
Bo żeby coś zasłużyło na miano klasyki, to musi nie tylko być znane lub popularne, ale przede wszystkim musi być...

więcej

93
62
30.09.2018 14:33

Hm..nie chcialabym.wpadać w żadną skrajność jednakże biorąc pod uwagę wątpliwość pani Rolling co do potęgi Harrego przedstawiła go w bajkowej aranżacji. Tj w tomach 1-4.choć w 4 pojawily sie juz trudne zadania i 1 spotkanie z voldemortem.I tak jak piszecie:sowy ,hipogryfy hagrida itd to wszystko jest świetne dla dzieci ,do czasu.
Dla mnie takim bumem psychologicznym okszala...

więcej

77
40
29.09.2018 00:29

Harry Potter (pomijając dyskusje czy to już klasyk czy nie) książka która jest dobrze napisana, interesująca, wciągająca, dla pewnego pokolenia jest też książką dzieciństwa/przełomu dorosłości, i temu zawdzięcza dzisiejszą popularność. Ma ona jednak dwa spore minusy, pierwszym jest to, że nie była to seria od początku przemyślana, i wbrew temu co mówi...

więcej

0
1141
konto usunięte
24.09.2018 20:43

Użytkownik wypowiedzi usunął konto


0
0
25.09.2018 07:43

OMG... Nie będę cytowała BogusławaLindy, ale chyba ząb czasu na mnie już czuć, bo ja byłam na studiach, gdy wybuchła potteromania. Nie stać mnie było na kupno własnych, a do biblioteki uniwersyteckiej kolejka na nie była z wyprzedzeniem kilkumiesięcznym.... W sumie, nigdy nie przeczytałam.


0
0
25.09.2018 07:43

OMG... Nie będę cytowała BogusławaLindy, ale chyba ząb czasu na mnie już czuć, bo ja byłam na studiach, gdy wybuchła potteromania. Nie stać mnie było na kupno własnych, a do biblioteki uniwersyteckiej kolejka na nie była z wyprzedzeniem kilkumiesięcznym.... W sumie, nigdy nie przeczytałam.


1760
251
27.09.2018 20:01

Ja byłam już za stara, gdy wybuchła potteromania. Próbowałam przeczytać, ale nie dałam rady. To książka ewidentnie dla dzieci. Ale moi synowie byli wtedy w podstawówce i namiętnie przeczytali całą serię. Mają wszystkie tomy. Dzięki Potterowi zaczęli czytać, tak jak miliony ich rówieśników. I to jest największa zasługa Rowling i Harrego Pottera: odciągnięcie dzieci od...

więcej

0
1141
27.09.2018 21:28

Betsy masz 100% racji. Harry Potter zapoczątkował modę na czytanie książek, dla wielu ludzi których znam były to pierwsze świadomie i z własnej woli przeczytane książki, duża część została potem przy czytaniu. Za to pani Rowling należy się pomnik przed każdą biblioteką.


221
20
24.09.2018 17:29

Pierwszy raz sięgnęłam po "Harry'ego", kiedy miałam 8 czy 9 lat. Od tamtego czasu sagę przeczytałam kilka razy, a sentyment dalej został. ;)
Zdarzało się, że coś mi nie pasowało, bo stawałam się starsza, więc niektóre opisy albo dialogi czułam, że nie są skierowane do mojego wieku, jednak patrząc na całą fabułę, bohaterów, detale, rozbudowany świat przedstawiony, pewne...

więcej

2616
82
24.09.2018 14:01

Czytałam Pottera dwa razy dopiero po skończeniu liceum, więc mogłam go ocenić chłodnym okiem. Pierwszy raz z przerwami, bo książki pożyczałam na bieżąco od kuzynki, drugi raz całą serię od ręki.

Sukces Pottera to przede wszystkim czytelnicy-dzieci. Młodzi nie wychwycą tego co starsi. Dla nich książka jest idealna i nie ma w niej żadnych błędów ani dziur fabularnych.

...

więcej

844
169
25.09.2018 13:07

Sukces Zmierzchu i Pottera to odpowiednie miejsce i odpowiedni czas według mnie. Owszem Potter jest dobry, ale nie aż tak dobry. Nie wspominając, że seria ma tomy, które są absolutnie niepotrzebne ponieważ kluczowe fragmenty dla całej opowieści są zawarte w kilku rozdziałach, gdyby reszta poszła do kosza nic by się nie stało.


2616
82
25.09.2018 18:05

Tu jeszcze pasuje 50 twarzy Greya i mamy trafny wybór :) Potter im grubszy, tym więcej lania wody, a ostatnie tomy sa strasznie naciągane. W ogóle Harry to mięczak, chłopak bez charyzmy. Ile to razy miałam ochotę zdzielić go miotłą po głowie :) Aż mi żal było, że Lord V go nie pokonał :) Zakończenie jest kompletnie rozczarowujące i drętwe. Po prostu opera mydlana :)


276
38
24.09.2018 12:42

Bardzo podziwiam, jak duże jest uniwersum HP. Fandom jest naprawdę ogromny. Mnóstwo fanów jest mocno oddanych - co czasem pomaga im w tworzeniu wyjątkowych rzeczy (jak piękne fanarty), a innym razem sprawia, że są to "szaleni", w złym tego słowa znaczeniu, fani.
Pomimo znajomości (mniej lub bardziej) różnych terminów ze świata Pottera (w końcu wiele osób dookoła o tym...

więcej

284
0
24.09.2018 11:34

Nie nazwałabym serii o Harrym Potterze klasykiem, chociażby dlatego, iż są to powieści stosunkowo nowe, które próbę czasu mają dopiero przed sobą. Ponadto, według mnie, na miano klasyki zasługują utwory z klasą, nieśmiertelne arcydzieła literatury światowej o wyjątkowych walorach artystycznych, książki przekazujące ponadczasowe wartości. Być może znam tę serię zbyt słabo...

więcej

353
72
24.09.2018 12:02

Wydaje mi się, że z tym Tolkienem to było do mnie, więc spieszę donieść, że mnie "Władca Pierścieni" strasznie wynudził. Owszem dzieło pod względem literackim i stylistycznym na bardzo wysokim poziomie. Nie będę się nawet co do tego upierał, ale dla mnie jest zbyt rozwlekłe i nudne, zło nie jest straszne tylko śmieszne, zastanawiałem się o po co to wszystko, jeśli orkowie...

więcej

490
10
24.09.2018 19:46

Zjawo:

„ Tolkien to mistrz, ojciec i król fantastyki.”

Niezupełnie, z Tolkiena taki ojciec fantastyki, jak z Gutenberga ojciec druku. ;)

Utwory, które dziś stawiamy na piedestale, w czasach bliskich ich autorom nierzadko uchodziły za rozrywkę dla mas. Zwróć uwagę, Zjawo, że współcześni Tolkienowi krytycy, literaci, akademicy odnosili się do jego twórczości z...

więcej

713
84
25.09.2018 10:44

@Zjawa
Z czytelnictwem wśród dzieci i młodzieży nie jest aż tak źle. Boli bardzo, że są młodzi, którzy są odporni na książki i pewnie nigdy się do nich nie przekonają. Nie można jednak ignorować młodych ludzi, którzy pochłaniają niesamowite ilości książek. Czasem oceniamy młodzież stereotypowo i wydaje się, że skoro korzystają ze swoich elektronicznych zabawek to na pewno...

więcej

844
169
25.09.2018 13:00

Pragę zaznaczyć, że całe fantasy do dziś jest traktowane z przymrużeniem oka. W tamtych czasach gdy fantastyka się rodziła było gorzej.


1591
7
24.09.2018 10:05

Pierwsze cztery tomy przeczytałam w wieku dwunastu lat, ostatni mając lat szesnaście - można powiedzieć, że z Harrym Potterem dorastałam. Pamiętam, że Potter czytany był wielokrotnie, nie potrafię już zliczyć ile razy, ale to chyba książki w mojej biblioteczce, które przeczytałam najwięcej razy (kiedyś pewnie jeszcze do nich wrócę). Mam jakiś taki sentyment do całego cyklu,...

więcej

19
6
24.09.2018 10:00

Wciąż uwielbiam tę serię, wykreowany świat i styl pisania Rowling.
Nawet dziury w kreacji świata nie przeszkadzają, dały impuls do napisania wielu świetnych fanfików.


zgłoś błąd