Tylkomagiaslowa 
tylkomagiaslowa.blogspot.com
Cześć! Nazywam sie Angelika Slusarczyk i bloga prowadze od 2014 roku. Swoja pierwsza ksiazke napisalam w 2018 roku, tak jak i opowiadanie nalezace do antologii "Pod swiatecznym niebem".
status: Autor, dodał: 3 książki i 11 cytatów, ostatnio widziany 9 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-14 12:09:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Co do bohaterów - nawet nie wiecie, jakiego miałam banana na twarzy, gdy zauważyłam, że w spisie (standardowo dla Alka) znajduje się nikt inny jak Krzysztof Darski - znany z poprzednich książek komisarz. Jeśli jest Krzysiek, to i trupów nie braknie. Humoru obstawiałam, że również nie, więc szykowała się ciekawa lektura z nowymi bohaterami...

Czy przypadli mi do gustu? Zależy kto, jednak trzy...
Co do bohaterów - nawet nie wiecie, jakiego miałam banana na twarzy, gdy zauważyłam, że w spisie (standardowo dla Alka) znajduje się nikt inny jak Krzysztof Darski - znany z poprzednich książek komisarz. Jeśli jest Krzysiek, to i trupów nie braknie. Humoru obstawiałam, że również nie, więc szykowała się ciekawa lektura z nowymi bohaterami...

Czy przypadli mi do gustu? Zależy kto, jednak trzy pracownice Waldka wydały mi się naprawdę fajnymi babkami, mimo tego, co miały na sumieniu. Fajnie, że pisarz odróżnił wszystkich bohaterów od siebie, sprawił przez to, że postacie nie są mdłe i na jego kopyto.

Myślę, że i Wy możecie zapałać do nich sympatią. Oczywiście u mnie numer jeden to pan komisarz. :D


Szybka akcja, zwięzła fabuła, pełno intryg, tajemnic, niewiadomych, sarkazm, ironia... I wiele, wiele więcej możecie dostać od tej lektury. W sumie, to ona nie ma wad. Jest idealna na późne popołudnie, które chcemy spędzić z lekką książką, która nas w ciągnie. Ja niestety jak zaczęłam, tak odłożyłam ją po kilku godzinach doczytując ostatnią kropkę. Momentalnie znika w oczach, ale dzięki niej mój humor poprawił się znacznie. Czytając Zbrodnie w wielkim mieście, nie raz i nie dwa śmiałam się sama do siebie i nie przejmowałam się, co w danej chwili myśli o mnie mój chłopak czy brat. Ważniejsze były dalsze losy, co tu dużo mówić, dałam się wkręcić w wir wydarzeń i nie chciałam tego kończyć. Dlatego po raz kolejny mocno zachęcam do sięgnięcia po recenzowaną dziś lekturą ponieważ poprawi Wam humor, czyta się lekko i przyjemnie. Jest idealna na piątkowe popołudnie lub wieczór, taki jaki nas będzie czekał dzisiejszego dnia.:)


Reasumując chciałabym Wam polecić kolejny kryminał, który jest również komedią. Alek po raz kolejny udowadnia nam, że można pisać entą z rzędu powieść na tym samym poziomie. Swoim specyficznym piórem już dawno temu sprawił, że stałam się jego fanką, więc każdą jego kolejną lekturę biorę w ciemno, nie czytając opisu. Przecież i tak mnie nie zawiedzie.

Lekkie i przyjemnie pióro, świetny humor, sarkazm, ironia i intryga. Czego chcieć więcej?

Cała recenzja na blogu ;)

pokaż więcej

 
2018-12-12 16:51:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Okładka tej książki jest dość klimatyczna - podoba mi się mimo, iż nie jestem zwolenniczką świąt, całej tej otoczki związanej z kilkoma dniami spędzonymi w gronie najbliższych. Dodatkowo twarda obwoluta - jestem pewna, że dumnie będzie się przedstawiać w mojej biblioteczce. Nic tej oprawy nie zniszczy - i dobrze. Jest satynowa, więc miła w dotyku. Czcionka duża, dzięki czemu czyta się... Okładka tej książki jest dość klimatyczna - podoba mi się mimo, iż nie jestem zwolenniczką świąt, całej tej otoczki związanej z kilkoma dniami spędzonymi w gronie najbliższych. Dodatkowo twarda obwoluta - jestem pewna, że dumnie będzie się przedstawiać w mojej biblioteczce. Nic tej oprawy nie zniszczy - i dobrze. Jest satynowa, więc miła w dotyku. Czcionka duża, dzięki czemu czyta się niezwykle dobrze, odstępy między wersami, a marginesy zostały zachowane. Kilka literówek się zdarzyło, ale nie raziły one zbyt bardzo. Ogólnie jestem zadowolona z takiego wydania opowiadań.

Każdy z autorów przygotował praktycznie po dwa opowiadania. Jednak Nina Reichter postawiła na jedno, ale dłuższe. I wiecie, że to ona jest moim takim zaskoczeniem w tej antologii? Pierwszy raz miałam styczność z piórem autorki pomimo, iż jej książka nadal czeka na swoją kolej na półce grzechu. Ale to opowiadanie jakoś zaskarbiło moją sympatię i nie dziwię się, że jej książki są tak rozchwytywane. :)

Drugim zaskoczeniem, ale nie pierwszym spotkaniem, a kolejnym już są opowiadania Bednarka. Bez trupów się nie obeszło - przeczytałam. W tak krótkiej formie można jeszcze zmasakrować czyjeś ciało? Byłam zaintrygowana. Aż w końcu dotarłam do jego dwóch opowiadań i jak zwykle zostałam usatysfakcjonowana. Mam to, co chciałam. Dobre opowiadania, chociaż... jak dla mnie nadal to są zbyt krótkie historie.

Opowiadanie Anny Kasiuk "Razem" spodobało mi się również. Nie znałam jak dotąd pióra pisarki, ale chyba kiedyś sięgnę po jakąś jej powieść, bo wydaje mi się, że może być to godna uwagi i czasu pisarka. :)

Cała recenzja na blogu. ;)

pokaż więcej

 
2018-12-12 14:36:43
Ma nowego znajomego: Robert K-ski
 
2018-12-12 14:36:33
Ma nowego znajomego: Barbara Bereżańska
 
2018-12-12 14:36:22
Ma nowego znajomego: MamaNaPetardzie
 
2018-12-07 12:02:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Okładka tej książki jest minimalistyczna, ale całkiem dobra. Podoba mi się, że nie ma zbędnych przedmiotów czy jakichś abstrakcyjnych kolorów. Biel jest tłem idealnym. A ciemnoskóra dziewczyna w centralnej części zwraca naszą uwagę. Zwraca uwagę tym, że trzy tabliczkę z napisem THUG - THE HATE U GIVE.
Posiada skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na...
Okładka tej książki jest minimalistyczna, ale całkiem dobra. Podoba mi się, że nie ma zbędnych przedmiotów czy jakichś abstrakcyjnych kolorów. Biel jest tłem idealnym. A ciemnoskóra dziewczyna w centralnej części zwraca naszą uwagę. Zwraca uwagę tym, że trzy tabliczkę z napisem THUG - THE HATE U GIVE.
Posiada skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytamy słów kilka o autorce, a na drugim opinie innych na temat lektury.
Czcionka jest duża, kremowa strony, odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane. Literówek w tekście nie znalazłam. Jest to całkiem ładne wydanie książki, z której jestem zadowolona. Ale co nam po szacie graficznej, przejdźmy do tego, co jest najważniejsze.

Moje pierwsze spotkanie z Angie Thomas, która zresztą zadebiutowała recenzowaną dziś pozycją. Z początku szło mi topornie. Tak bardzo chciałam poznać tę książkę, a nagle nie mogłam czytać, czułam jakąś niewidzialną blokadę, przez którą nie mogłam przebrnąć. Później jakoś się rozkręciło i czytanie szło mi znacznie lepiej. Ale niesmak pozostał.
Autorka posługuje się prostym językiem, który trafi do każdego. Młodego czy też starszego czytelnika.
Czy mnie porwało? Niestety, nie do końca. Niesmak z początku cały czas za mną był i gdy starałam się czerpać z powieści jak najwięcej - nie mogłam. Nie dałam rady. Nie twierdzę, że pióro Thomas jest złe, bo nie jest, tylko po prostu nie trafił w mój gust.
Jednak wiem, że książka wciąż zbiera dobre opinie, a to oznacza, że po prostu ja jestem jakaś wybredna i mi coś nie pasowało. ;)
Jestem ciekawa, czy polubicie styl, jakim pisarka się posługuje. Ja niestety nie przepadłam, ale nie było jakiejś tragedii pod tym względem.
Przeglądając różne blogi, fan page dostrzegłam, że wielu z Was ruszyła ta historia. Że pojawiły się łzy wzruszenia, przeogromny smutek i tak dalej... Ja natomiast nie poczułam nic.
Kompletnie nic. Jedynie było mi smutno z powodu Khalila. A tak to nie poczułam nic i trochę mi z tego powodu przykro.
Wiem, że mogę zostać obrzucona słowami brzydkimi, bo jestem na nie. Zdaje sobie z tego sprawę, ale niestety nie byłam w stanie poczuć jakiejkolwiek głębszej emocji z powodu Starr, która irytowała mnie niemiłosiernie. Ok, może nie cały czas, ale jednak. Zabiła możliwość poczucia tego, co sama ona przeżywa.

Starr jest specyficzną bohaterką, możliwa do naśladowania, jednak ja... Pozostałabym mimo wszystko sobą. Irytowała mnie swoim zachowaniem. Wydawało mi się momentami, że sama siebie nie rozumie, nie wie co robi, co myśli, co czuje, kompletny misz masz. Oczywiście było mi jej żal, bo pech towarzyszył jej niemal ciągle, ale to nie zmienia niczego.
Najbardziej polubiłam Khalila i Chrisa z tej książki, a cała reszta mogłaby nie istnieć. Dlatego jakoś tak... no nie bardzo przypadła mi do gustu główna bohaterka.
ALE!
Autorka postarała się i scharakteryzowała wszystkie postacie tak, by różniły się od siebie czymś, by część coś łączyło, a część odróżniało. Pewne osoby pokazały nam swój charakter, myśli, a czyny pomogły nam tylko sklasyfikować czy to dobra osoba, czy też nie.

Cała recenzja na blogu

pokaż więcej

 
2018-12-05 11:23:03
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Zack Herry (tom 4)

Tak jak i poprzednio, nie wydawało mi się, że tęsknię za głównym bohaterem, Zackiem. Miał on swoje za uszami, to prawda, ale i przeżył wiele. Co więcej, autorzy postanowili zrobić mu niezły bajzel w głowie i życiu powodując, że wcale nie ma łatwiej, a wręcz przeciwnie. Niejednokrotnie było mi go najzwyczajniej w świecie szkoda, ale cóż zrobić. Lutteman i Kallentoft pozwolili mi przez kilka... Tak jak i poprzednio, nie wydawało mi się, że tęsknię za głównym bohaterem, Zackiem. Miał on swoje za uszami, to prawda, ale i przeżył wiele. Co więcej, autorzy postanowili zrobić mu niezły bajzel w głowie i życiu powodując, że wcale nie ma łatwiej, a wręcz przeciwnie. Niejednokrotnie było mi go najzwyczajniej w świecie szkoda, ale cóż zrobić. Lutteman i Kallentoft pozwolili mi przez kilka dłuższych chwil czuć to, co czuje bohater i to było również kolejnym plusem dla całości.
Czytając, wiedziałam co czują bohaterowie, nawet nie sam Zack, ale i pozostali dzięki czemu i ja po części stawałam w ich sytuacji. To było ciekawe doświadczenie, jak zwykle warte uwagi w każdej czytanej powieści. Jest tutaj wiele postaci z poprzedniego tomu, które mają niewątpliwy wpływ na fabułę, więc jeśli zamierzacie poznać tę serię, koniecznie zacznijcie od części pierwszej.

Akcja to następna zaleta tej książki. Chwilami czułam się tak, jakbym przebiegła maraton. Przecież Zack ma tylko dwadzieścia cztery godziny, a wydaje się nam, jako czytelnikowi, że przeczytało się całość w niespełna godzinę. :) Dlatego na pewno z nudów tutaj nie uśniecie. Pojawiają się ciągle zwroty akcji, coś jest nie tak jak myśleliśmy, a bohaterowie nie raz wpuszczają nas w maliny więc warto jest mieć oczy szeroko otwarte i dookoła głowy. ;)

Warte wspomnienia jest również tło wydarzeń. Autorzy pokusili się o nadanie trudnego tła dla powieści, ponieważ dotyczy ona sytuacji imigrantów, uchodźców - politycznej, społecznej w Szwecji. Jest to trudny temat, ale nic tutaj nie przytłacza i chwała pisarzom za to, bo naprawdę nie znoszę czytać o polityce. Napisali wszystko takim, jakie jest: problem z narkotykami, przestępczość, prostytucja czy bieda... To wszystko jest tematem tabu, ale nie każdy ma odwagę o tym mówić i nie każdy potrafi mówić o tym tak, by nie zarzucić czytelnika informacjami. Monsowi i Markusowi udało się to idealnie.

Reasumując chciałabym bardzo polecić Wam tę serię ponieważ nie jest to zwyczajny kryminał. Dzięki tej książce, ale i poprzednim częściom dowiadujemy się o wielu sprawach dotyczących Szwecji, Sztokholmu... Są to tego typu sprawy, które zawsze będą tematem tabu i dadzą nam do myślenia. Ciągłe zwroty akcji, dobrze wykreowane postacie i pióro dwóch autorów, którzy utrzymują wcześniej postawioną sobie poprzeczkę - to punkty, które powinny was przekonać do sięgnięcia po całą serię. :) Ze względu na tło wydarzeń uważam, że Heroina jest najmocniejszą jak do tej pory częścią z całej serii.

Cała recenzja na blogu ;)

pokaż więcej

 
2018-12-01 11:57:42
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Zaczynając od okładki, nie jest jakaś specyficznie cudowna i na nią nie zwróciłam uwagi, ani tym bardziej się nią nie kierowałam podczas podejmowania decyzji o jej zrecenzowaniu. Widzimy czyjeś nogi oraz cień, widzimy również studzienkę... Nic specjalnego. Jest ciemno. Noc lub późny wieczór...
Nie posiada skrzydełek, przez co nie ma dodatkowej ochrony przed uszkodzeniami mechanicznymi. Jest...
Zaczynając od okładki, nie jest jakaś specyficznie cudowna i na nią nie zwróciłam uwagi, ani tym bardziej się nią nie kierowałam podczas podejmowania decyzji o jej zrecenzowaniu. Widzimy czyjeś nogi oraz cień, widzimy również studzienkę... Nic specjalnego. Jest ciemno. Noc lub późny wieczór...
Nie posiada skrzydełek, przez co nie ma dodatkowej ochrony przed uszkodzeniami mechanicznymi. Jest podatna niestety na zagięcia, co w damskiej torebce szybko może się stać. Kartki są kremowa, a czcionka duża, dzięki czemu czyta się szybko. Odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane, literówek nie zauważyłam.

Lisa Jewell jest dla mnie nową autorką, mimo iż ma kilka powieści na koncie. Niestety, ale muszę przyznać się bez bicia, że nie do końca dostałam to, czego chciałam. Czyta się owszem, szybko, przyjemnie - bo w kilka godzin jesteśmy w stanie przeczytać całość. Ale brakowało mi bardzo elementu zaskoczenia, takiej trwogi, która spowoduje efekt wow. Niestety, nie spotkałam tego tutaj. Nie twierdzę, że pióro jest beznadziejne, bo pisarka posługuje się naprawdę przyjemnym piórem, ale czegoś w nim brakuje. Na pewno emocji i momentu zaskoczenia. Nie twierdzę, że nie ma zwrotów akcji, bo takowe są, ale jakoś tak... Nie zrobiły na mnie wrażenia. Czyżbym zrobiła się zbyt wymagająca? Dlatego też jestem ciekawa, jak pisarka poradziła sobie z poprzednimi lekturami, do których niestety porównania nie mam.
Jednak nie wiem, czy odważyłabym się sięgnąć po następną pozycję spod pióra Jewell. Chyba za długi, długi czas. Jak narazie po tej historii czuję niewykorzystany do końca potencjał mimo, iż fabuła była całkiem nieźle przemyślana.

Z kolei co do bohaterów... Laurel nie przypadła mi do gustu. Tak naprawdę to nikt nie przypadł mi do gustu z tych bohaterów, jakich tu poznajemy. Są dobre i złe twarze, są też tacy bezpłciowi, którzy nic nie wnoszą do powieści. Przynajmniej moim zdaniem.
Laurel jest matką cierpiącą, bo straciła córkę. No dobra, rozumiem, ale szkoda, że zapomniała o pozostałej dwójce, którzy potrzebują matki. I tu runęła jedna z najważniejszych relacji, znikło zaufanie i zostało zwątpienie. Wszyscy ci bohaterowie jakich poznałam byli tacy... niewzbudzający mojego zaufania, a już w szczególności Poppy. Gdy sami o niej przeczytacie, doznacie wstrząśnienia. No bo kurcze... jakim cudem tak się zachowuje? Jak jej pozwala się na takie zachowanie, na takie rzeczy, co niejednego rodzica przyprawiłoby o zawrót głowy. Fajnie, że to coś nowego, patrzenie na dziecko przez pryzmat osoby dorosłej, ale wydaje mi się to mało realne by taka sytuacja miała miejsce w rzeczywistości... Przynajmniej ja bym nie pozwoliła w życiu mojemu dziecku na to, co Floyd pozwalał Poppy.
Jak więc już wiecie, nie mam swoich ulubionych postaci. Ale może Wy kogoś polubiliście jeśli czytaliście tę powieść? Piszcie śmiało, czekam. :)

Cała recenzja na blogu. ;)

pokaż więcej

 
2018-11-26 19:35:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Nasza okładka prezentuje się nad wyraz pięknie. Widzimy dwoje ludzi, uśmiechniętych - bo przecież Święta Bożego Narodzenia to głównie radość. Radość, bo sobie przebaczamy, bo są święta, jest wolne, jest pełno jedzenia i jest nasza najbliższa rodzina obok. Wiem, że ciężko jest dobrać jedną okładkę do dwunastu opowiadań, ale jednogłośnie stwierdziłyśmy, że jest doprawdy piękna i ma swój klimat.... Nasza okładka prezentuje się nad wyraz pięknie. Widzimy dwoje ludzi, uśmiechniętych - bo przecież Święta Bożego Narodzenia to głównie radość. Radość, bo sobie przebaczamy, bo są święta, jest wolne, jest pełno jedzenia i jest nasza najbliższa rodzina obok. Wiem, że ciężko jest dobrać jedną okładkę do dwunastu opowiadań, ale jednogłośnie stwierdziłyśmy, że jest doprawdy piękna i ma swój klimat. Przyznajcie się, wpadła Wam w oko? :) Książka pojawi się w wersji papierowej oraz elektronicznej. :)
Książka posiadać będzie kremowe strony, więc nie będzie to przeszkodą dla tych, którzy nie lubią białych stron. ;) Nie przedłużając chcę wspomnieć, że każde opowiadanie ma w sobie coś, co może się Wam spodobać. Moimi liderami są trzy opowiadania, co więcej każde jest w innym typie. Mogę zdradzić jedynie, że autorka, Nina Nirali porwała mnie już wcześniej swoimi opowieściami, a to krótkie, które napisała również mnie urzekło. Z kolei opowiadanie Karoliny Staszak było dla mnie nowo poznanym "debiutem" tak samo jest ze mną. Również historia przez nią wymyślona ma swój klimat i sprawia, że uśmiech sam się pojawia, w końcu, na buzi. Oczywiście niezrównana Adriana Rak historią swoich bohaterów sprawiła, że przeczytałam te kilkanaście stron jednym tchem. :)

Więcej moich wrażeń Wam nie zdradzę, ale jestem przekonana, że nie raz czy dwa historie przedstawione chwycą i ścisną Wasze serca. :)
Czekamy cierpliwie na napływające od Was recenzje i oceny, ale również krytykę. Wiele z nas debiutuje, wchodzimy małymi kroczkami w świat wydawniczy i jak każdy człowiek mamy prawo do popełniania błędów. Dlatego, czekamy na uargumentowane słowa, a nie rzucone w wiatr , bo tak. :)
Tworzymy dla Was i chcemy, byście byli zadowoleni z zakupu jak i z naszych opowiadań. :)

Cała recenzja na blogu. ;)

pokaż więcej

 
2018-11-21 17:55:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Okładka tej książki szaro-biało-czarno-zielona. Z przewagą szarości i zieleni z tyłu. Widzimy prawdopodobnie morze, a w tle, daleko, światła jakiegoś miasteczka. Ma swój klimat i wygląda chłodno ze względu na kolorystykę.
Jest oprawiona w twardszą oprawę, która jest mniej podatna na zniszczenia mechaniczne - z czego ogromnie się cieszę. Nie posiada skrzydełek.
Czcionka jest duża, dzięki...
Okładka tej książki szaro-biało-czarno-zielona. Z przewagą szarości i zieleni z tyłu. Widzimy prawdopodobnie morze, a w tle, daleko, światła jakiegoś miasteczka. Ma swój klimat i wygląda chłodno ze względu na kolorystykę.
Jest oprawiona w twardszą oprawę, która jest mniej podatna na zniszczenia mechaniczne - z czego ogromnie się cieszę. Nie posiada skrzydełek.
Czcionka jest duża, dzięki czemu czyta się szybko i wygodnie. Marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane. Literówek w tekście nie znalazłam.
Finalnie, to wydanie bardzo mi się podoba i cieszę się, że zasili moją biblioteczkę.

Przechodząc do autorki - jest to moje pierwsze spotkanie z nią, ale i ta powieść jest jej debiutem. A więc udało mi się sięgnąć po coś pierwszego, napisanego przez autorkę. Trzeba przyznać, że pióro, jakim posługuje się autorka nie jest łatwe. Jest trudne, nieco skomplikowane, a przez całą fabułę i wydarzenia jakie następują po sobie, można by rzec, że wszystko przytłacza. Nie jest to dobra lektura na odprężenie, bo trzeba być niezwykle skupionym na tym, co się czyta. Trzeba czasami doszukiwać się drugiego dna w wypowiedziach i nadążać za myślami bohaterki, a jest ich dosyć sporo. Myślę, że to specyficzne pióro znajdzie swoich fanów, tym bardziej takich, którzy cenią sobie niecodzienne lektury, te z wyższej półki i trudniejsze same w sobie.
Jak na moje pierwsze spotkanie nie wyszło najgorzej. Przyznam, że chwilami brakowało mi skupienia i odkładałam ją na bok, by za chwilę kontynuować czytanie. Niestety jak przestaniesz myśleć nad tym, co czytasz to się pogubisz - niestety...
Reasumując jestem zadowolona, bo dostałam książkę inną od innych, z trudniejszym językiem, który wymagał ode mnie stuprocentowego skupienia.

Delia - córka Amalii to nasza główna bohaterka. Chwilami odnosi się wrażenie, że czyta się o jej matce, mimo, iż ona nie żyje. Dlatego przestrzegam, bądźcie uważni podczas czytania, bo autorka nieźle nam miesza. Jednak czy ją polubiłam? Matkę lub córkę? Przyznać muszę, że niekoniecznie.Były to specyficzne osoby, które nie zyskały mojej sympatii. Chwilami wydawały mi się niestabilne emocjonalnie i umysłowo. Nie polubiłam ich bo też często mnie drażniły swoim zachowaniem, a szczególnie Delia, bo przecież ta druga nie żyje. Mamy sporo prześwitów z przeszłości, w których widzimy żywą matkę dziewczyny, ale mimo to chwilami wydaje się to tak irracjonalne, że kręciłam głową w przekonaniu, że coś tu jest bardzo nie tak.
Z pewnością są to postacie dopracowane, trudne do polubienia, ale nie wydaje mi się, by było to niemożliwe. Myślę, że moglibyście polubić córkę lub matkę, albo kogoś innego z tej książki.
Bo dzięki ich nietypowej kreacji zapadają mocno w pamięć.

Akcji jako takiej tutaj nie ma, bardziej powiedziałabym, że płynie sobie powoli przed siebie, swoim tempem. Dlatego czytając tę książkę nie nastawiajcie się na akcje niczym w Szybkich i Wściekłych, a bardziej taką powolną, gdzie wszystko ma swój czas, swoje tempo.
Emocji niestety nie odczuwałam wraz z bohaterkami, niestety. Chciałabym poczuć cokolwiek, wtedy książka inaczej wypadłaby w moich oczach, ale niestety nie dało się nic z tym zrobić. Z kolei przechodząc do samego pomysłu - był całkiem niezły i został ciekawie poprowadzony pomimo iż chwilami czułam się zagubiona, przytłoczona tymi wszystkimi myślami Delii. Czytając tę książkę towarzyszyła mi cały czas niewiadoma. Nie wiedziałam kompletnie czego się spodziewać po tej lekturze i uważam, że to jest na plus. To, że potrafi zaskoczyć czytelnika, nawet na samym końcu, po którym będziecie siedzieć z rozdziawioną buzią i zastanawiać się jak to jest możliwe.

pokaż więcej

 
2018-11-18 10:55:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Święci Grzesznicy (tom 3)

Spoglądając na okładkę nie jestem jakoś szczególnie zafascynowana widokiem. Goły facet na wielu osobach robi wrażenie, ale co po niektórzy mają już dość takich okładek. Nie powinno się książek po szacie graficznej oceniać, ale wiem dobrze, że jak ktoś widzi coś takiego, to nie raz odkłada ją na bok i nawet nie skusi się by przeczytać opis. Mnie nie robi różnicy tym bardziej, że poznałam pióro... Spoglądając na okładkę nie jestem jakoś szczególnie zafascynowana widokiem. Goły facet na wielu osobach robi wrażenie, ale co po niektórzy mają już dość takich okładek. Nie powinno się książek po szacie graficznej oceniać, ale wiem dobrze, że jak ktoś widzi coś takiego, to nie raz odkłada ją na bok i nawet nie skusi się by przeczytać opis. Mnie nie robi różnicy tym bardziej, że poznałam pióro autorki i wiem, na co może ją stać i dla mnie kwestia grafiki nie robi różnicy. Pasuje do poprzednich tomów, tutaj mamy z kolei kolor żółty, ale taki bardziej zmieszany, brudny.
Posiada skrzydełka, dzięki czemu ma zabezpieczenie przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytać możemy fragment książki, a na drugim słów kilka o autorce.
Literówek w tekście nie zauważyłam, może tylko w kilku miejscach brak spacji, ale tak jest okej. Czcionka jest duża, dzięki czemu czytało się szybko, a odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane.

Przechodząc do autorki, muszę przyznać, że może nie zaskoczyła mnie jakoś przesadnie, ale podarowała mi za to całkiem ciekawą lekturę. Owszem, jest to częściowo erotyk, więc jest trochę scen +18, ale jest też trochę tego, lubię najbardziej. Profil bohaterów od strony psychicznej. Coś, dzięki czemu książka sama w sobie staje się bogatsza. Tutaj autorka podjęła kilka tematów, o których można by godzinami rozmawiać, bo wciąż są na czasie. W dodatku szczere przemyślenia bohaterów - były dla mnie rajem.
Tę książkę czyta się szybko, przyjemnie, bez jakichkolwiek blokad. Nie jest to powieść z górnej półki, więc nie zawiera jakichś bardzo ważnych treści, wskazówek, jak powinniśmy kierować się w życiu. Poprzez bohaterów ukazała kilka trudnych tematów, które możemy spotkać w rzeczywistości. Niemniej jednak nie jest to książka, która zmieniłaby świat.
Trzecie spotkanie z tą autorką dało mi chwilę relaksu i odpoczynku od wszystkiego. Więc jako odpoczynek od problemów, trosk i całego życia - możecie po nią sięgnąć.

Poznajemy tutaj bliżej Edie oraz Trenta. Czy stali się dla mnie jacyś arcyważni podczas czytania tej historii? Niestety, ale nie. Owszem, mieli swoją mroczną przeszłość, mieli problemy, które dźwigali każdego dnia, ale takie jest życie. Każdy z nas dźwiga swój krzyż. Niemniej jednak pisarce fajnie udało się wykreować te postacie, tym bardziej utrzymać Trenta na poziomie Brutala czy Deana z poprzednich tomów. Z kolei Edie nieco odstaje od schematycznych dziewczyn z poprzednich powieści, ale jednocześnie do nich pasuje. Jest cicha, jest skromna - ale wtedy, kiedy chce. Ma swoje za uszami więc nie jest taka układna i grzeczna.
Jednak moje serce skradł Theo oraz Luna. Ta dwójka bohaterów, o których było tak mało opisane, szczególnie o chłopaku... Byli dodatkiem, ale skradli moje serducha niemal od razu. Z kolei dziewczynkę obserwowałam dłużej i szczerze mocno współczułam jej tego, przez co przechodziła. Nie chciała mówić, z własnego wyboru. Było mi jej szkoda, żal, ale ciesze się, że jej losy zostały pokierowane w taki sposób, jak opisała je pisarka. W sumie za tymi dzieciakami tęsknie najbardziej.
Reasumując, bohaterowie są mocną stroną tej książki z całą pewnością.

Cała recenzja na blogu ;)

pokaż więcej

 
2018-11-16 08:45:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Zaczynając od okładki muszę przyznać, że zwróciła ona moją uwagę jako pierwsza. Gdy zobaczyłam to czarno zielone tło oraz chłopca, postanowiłam, że muszę szybko przeczytać opis książki. Wtedy już wiedziałam, że ta lektura po prostu musi być przeze mnie przeczytana. I nie liczyło się dla mnie to, czy to jest debiut, czy enta powieść autorki. Po prostu musiałam ją przeczytać ponieważ poczułam,... Zaczynając od okładki muszę przyznać, że zwróciła ona moją uwagę jako pierwsza. Gdy zobaczyłam to czarno zielone tło oraz chłopca, postanowiłam, że muszę szybko przeczytać opis książki. Wtedy już wiedziałam, że ta lektura po prostu musi być przeze mnie przeczytana. I nie liczyło się dla mnie to, czy to jest debiut, czy enta powieść autorki. Po prostu musiałam ją przeczytać ponieważ poczułam, że może mi się spodobać.
Niestety nie posiada skrzydełek, a co za tym idzie nie ma dodatkowej ochrony przed uszkodzeniami mechanicznymi. A szkoda, żeby tak cudowna powieść mogła się na przykład zagiąć w torebce czy plecaku... Czcionka jest duża, dzięki czemu czyta się szybko i dobrze. Marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane. Literówek nie znalazłam, ale gdzieś tam wkradł się błąd i jest gdzieś w tekście jedno podkreślenie. A tak, to jest niemal bezbłędna.
Jak dla mnie ta książka to cudo, naprawdę.

Rhiannon Navin zadebiutowała dzisiaj recenzowaną powieścią. Przyznam się szczerze, że ja podczas czytanie przepadłam i debiut ten jest kolejnym moim odkryciem w życiu. Pisarka dowodzi, że pierwsza, napisana przez siebie powieść potrafi oczarować czytelnika i jednocześnie zawiera wszystko, co powinna idealna lektura zawierać.
Jej pióro jest lekkie, przystępne, przyjemne. Podczas czytania nie napotykamy jakichkolwiek barier, blokad. A wręcz przeciwnie. Pochłaniamy każdą kolejną stronę z jeszcze większą dawką ciekawości i z bijącym szybko sercem wahamy się, czy chcemy poznać dalszy ciąg losów małego bohatera, czy też nie.
Jestem pod szczerym podziwem, bo to, co autorka ze mną zrobiła jest niemożliwe. Zaczynając kolejną książkę przed oczami mam tę okładkę. Przed snem myślałam tylko o tym, co wydarzyło się w Kolorze samotności. Całą głowę przepełnioną mam tą książką i nie wiem, kiedy ona z mojej głowy uleci. Jedno jest pewne - nieprędko.
Myślę, że śmiało mogę Wam polecić tę pozycję, ponieważ jest warta uwagi. Już sam styl, jakim się posługuje autorka jest łatwy w odbiorze i wciągający do cna. Nie będziecie żałować, jeśli po nią sięgniecie. Gwarantuje Wam to. ;)
Nasz Mały, Wielki bohater, Zach. Chłopiec niezwykle inteligentny jak na swój wiek. Wybaczcie mi, ale ten chłopiec jest dla mnie chwilowo jak młodszy brat. Po prostu był tak rewelacyjnym dzieciakiem, jakich doprawdy mało. Nawet starsi ludzie nie myślą czasem tak, jak właśnie on. Mały chłopiec, który zmierzył się z tragedią, która rujnowała jego życie rodzinne stanowczo, krok po kroku. Nie zazdroszczę takiej sytuacji i tego, co czuł on ja nie potrafię poczuć w stu procentach, a nawet nie chcę. Nie chcę wyobrazić sobie tego ogromnego bólu, w którym pogrąża się cała rodzina...
Polubiłam Zacha od pierwszej strony i myślę, że i Wy polubicie. Jest to bohater jak na swój wiek naprawdę zbyt inteligentny, rozumie wiele sytuacji... Chociaż niekiedy postępuje jak dziecko, bo przecież nim jest. Pewne zachowania, jakie zostały przedstawione w tej powieści pokazują, że mimo tego co by się nie działo, dziecko i tak pozostaje dzieckiem...
Reasumując uważam, że Pani Navin wykreowała rewelacyjne postacie i dzięki nim książka jest dopracowana pod każdym szczegółem i ma wszystko to, co dobra, idealna powieść powinna zawierać.

Otóż mamy tutaj uczucia. One grały pierwsze skrzypce w tym wszystkim. Niejednokrotnie i mnie przepełniał strach i bezbrzeżny smutek. Nie mogłam wyjść z podziwu, jak wiele odczuć autorka przekazała je czytelnikom przez kilka nieskomplikowanych bohaterów i sytuacje. Nie każdy to potrafi, a jeśli już znajdujemy emocje w debiucie - to może oznaczać tylko jedno. Że książka jest jak najbardziej warta uwagi i poświęcenia jej swojego czasu.
Moje serce biło jak oszalałe. Szalało również z rozpaczy i niemocy. Nie raz chciałam potrząsnąć rodzicami Zacha, wnet palnąć ich w łeb czymkolwiek twardym, żeby zeszli na ziemie i zauważyli, że mają syna Zacha, który potrzebuje ich uwagi. Ugh, to nie jest lekka powieść. Przez te emocje wydaje się momentami niezwykle trudna i smutna. Ale jest tym samym przepiękna.

Wartości jakie chce nam przekazać pisarka wciąż są na topie. Tematy jakich się podejmuje z reguły są zbywane milczeniem lub kompletnie omijane. Ale takie mamy społeczeństwo w XXI wieku. Nie teraz, później, jutro, nie nudź, nie słucham cię - i tak dalej. A kiedyś? Nie było komputerów, nie było telefonów i Internetu. Rodzina była ważna i czas dla dzieci był zawsze. Wtedy tragedie jak śmierć dziecka zdarzały się częściej, a mimo to ludzie żyli dalej i umieli poświęcać czas pozostałym dzieciom. Nie izolowali się, nie uciekali, nie mówili odejdź, później, nie teraz, nie knuli spisków. Doceniali chwile, małe rzeczy jakie mają teraz, a jutro mogą ich nie mieć.

CAŁA RECENZJA NA BLOGU. ;)

pokaż więcej

 
2018-11-16 08:44:50
Został fanem autorki: Rhiannon Navin
 
2018-11-14 09:19:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Nigdy... (tom 3) | Seria: Nigdy...

Patrząc na okładkę, jaką miałam podczas lektury tej książki, jest utrzymana w podobnym stylu co do duologii Pani Marty. Widzimy mężczyznę z gołą klatąNiestety nie widać jego oczu, co jest dla mnie minusikiem. Bo ja lubię patrzeć w oczy, nawet bohaterom z okładki. ;P
Niemniej jednak szata graficzna pasuje mi do treści więc nie mam żadnych przeciwwskazań. Nie wiem również, jak będzie wyglądać...
Patrząc na okładkę, jaką miałam podczas lektury tej książki, jest utrzymana w podobnym stylu co do duologii Pani Marty. Widzimy mężczyznę z gołą klatąNiestety nie widać jego oczu, co jest dla mnie minusikiem. Bo ja lubię patrzeć w oczy, nawet bohaterom z okładki. ;P
Niemniej jednak szata graficzna pasuje mi do treści więc nie mam żadnych przeciwwskazań. Nie wiem również, jak będzie wyglądać druk, dlatego też nie będę pisać nic o czcionce, błędach w druku, odstępach - bo nie wiem. Ja czytałam ebook przed korektą, więc sama automatycznie podsyłałam jakieś literówki autorce do poprawy (czułam się jak jakiś korektor, czy coś) :D no dobra, nie będę sobie pochlebiać. :D Idźmy dalej.

Przechodząc do samej autorki, Marty muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona. Oczywiście nic pobije bardzo emocjonującej lektury, jaką była I obiecuję ci miłość, po której ledwo co się pozbierałam, ale i ta lektura dostarczy Wam wielu wrażeń. Marta posługuje się prostym, przyjemnym i lekkim piórem, które nie sprawia wrażenia trudnego i niezrozumiałego. Dzięki temu my, Czytelnicy bez przeszkód możemy chłonąć każde kolejne słowo autorki niczym powietrze. Po pierwszych kilku stronach po prostu wpadamy do świata bohaterów i chcąc czy też nie zaczynamy obserwować ich poczynania. Autorka swoim lekkim piórem przyciąga naszą uwagę i mimo iż możemy powiedzieć o książce, że jest erotykiem, to jednak znajdują się w niej emocje, o których napiszę słów kilka za chwilę. Widać, że autorka podreperowała swój warsztat pisarski i teraz bez problemu może Was oczarować i nie pozwolić odejść od książki. Wie, jak zaciekawić czytelnika, by miał problem z odłożeniem jej na bok. Wie również jak przekazać nam emocje, które tutaj są potrzebne. Gdy doczytałam gdzieś może do połowy? To wtedy naprawdę bardzo ciężko było mi się od niej oderwać. To zakończenie, które serwuje nam pisarka... Uhhh. Będzie się działo Moi Drodzy!

Główna bohaterka, Sam... No cóż. Nie mam o niej zbyt dobrego zdania, niestety. Oczywiście rozumiem, że każdy ma przeszłość lepszą lub gorszą, ale styl życia, sposób prowadzenia się niestety zostawia wiele do życzenia. Niemniej jednak postanowiłam dać jej szansę, a może coś się zmieni? Może nastąpi przełom i myślenie, sposób postępowania będzie inny? Oczywiście czy to nastąpiło czy nie - Wam nie zdradzę, bo bym zaspoilerowała. :D
Jest Henry - przystojny (bo jakby inaczej), bogaty (no tak, śmierdzi schematem), ale mówiąc szczerze nawet go polubiłam... Domyślam się, że będzie miał grono adoratorek, co jest w sumie do przewidzenia, ale dlaczego wspomniałam, że śmierdzi schematem? Bo być może czytając tą recenzję wielu z Was właśnie o tym pomyśli. A tak nie wolno. Bo tu nie wieje schematem, więc wyrzućcie tę myśl z głowy.
Jest jeszcze wielu innych bohaterów, jednak nie będę zdradzać za dużo, bo to nie o to chodzi. Cieszę się jednak, że autorka nakreśliła tak żywe, charakterystyczne postacie, które są wyciągnięte z życia, naszego prawdziwego. Czytając, nie odnosi się wrażenia, że są płascy, papierowi, neutralni. Więc to kolejny plus dla Marty, że stworzyła naprawdę dobre postacie, dzięki którym możemy poznać i poczuć ich uczucia. :)

Cała recenzja na blogu. ;)

pokaż więcej

 
2018-11-12 10:53:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Daniel Hawthorne (tom 1)

Byłam ogromnie ciekawa tego, co przyniesie mi ta lektura. Po poprzednim spotkaniu z autorem zarówno ja jak i mój tata - byliśmy dosłownie zaczytani i pod wrażeniem Morderstwa w Somerset. A tutaj niestety przyszło poniekąd rozczarowanie... Nie takie tragiczne, ale jednak nie dostałam tego, czego się spodziewałam.
Spodziewałam się lektury ogromnie wciągającej, pełnej emocji, zwrotów akcji,...
Byłam ogromnie ciekawa tego, co przyniesie mi ta lektura. Po poprzednim spotkaniu z autorem zarówno ja jak i mój tata - byliśmy dosłownie zaczytani i pod wrażeniem Morderstwa w Somerset. A tutaj niestety przyszło poniekąd rozczarowanie... Nie takie tragiczne, ale jednak nie dostałam tego, czego się spodziewałam.
Spodziewałam się lektury ogromnie wciągającej, pełnej emocji, zwrotów akcji, takiej, która nie pozwoli mi od siebie odejść i która mnie po prostu zaskoczy. A tutaj niezbytnio to wyszło.
Styl jest jak wcześniej dobry, lekki i przyjemny, ale już nie tak bardzo wciągający jak to było przy poprzednim czytanym tytule. Jednak zdaje sobie sprawę z tego, że zdarzają się w życiu potyczki i każdy ma prawo napisać coś gorszego, z takiego czy innego powodu. Nie skreślam więc pisarza i na pewno sięgnę po następną książkę jaka wyjdzie i mam nadzieję, że będzie lepiej, tego oczekuję. Nie było źle, ale to nie to, czego oczekiwałam.
Warto wspomnieć, że jest to pierwszy tom nowej serii detektywa Daniela Hawthorne'a. Więc na pewno sprawdzę kolejne tomy i trzymam kciuki za to, by były lepsze niż dzisiaj recenzowana książka.

Mamy tutaj dwóch głównych bohaterów, samego autora oraz Daniela Hawthorne'a, którego możemy nazwać detektywem. Myślę, że ich sylwetki zostały dopracowane bardzo dokładnie i uważam, że są one zaletą tej powieści.
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie ponarzekała, bo postać naszego Daniela, tak mnie irytowała... Mogłabym rzec, że był wrzodem na czterech literach. Ciągle coś mu nie pasowało i na miejscu Tony'ego też chodziłabym wściekła, bo w takich warunkach nie dałoby się pracować.
Jednak żeby książka mogła być dobra, można pokusić się na rozmaitą charakterystykę postaci, tak jak mamy tutaj. Jest ktoś, kogo lubimy, ale też ktoś, kto nas denerwuje i dzięki temu nic nie jest normalne, zwyczajne i czymś się wyróżnia.
Co do pozostałych postaci również są wykreowane dobrze, może kogoś polubicie, może nie. Może będziecie chcieli prześwietlić ich dotychczasowe, ale może to nie być proste zadanie. Ja jednak twierdzę, że bohaterowie tutaj byli plusem dla całości.

Jest coś, co zauważyłam charakterystycznego do pióra tegoż autora. Zamieszanie, które w Morderstwach wypadło rewelacyjnie - tutaj z kolei nie bardzo. Jakoś nie łyknęłam tego pomysłu i wydawał mi się on jakiś... bo ja wiem, gorszy? Słabszy? Po prostu nie wydawało mi się to aż tak interesujące i dlatego nie za bardzo jestem zadowolona. Sam pomysł na książkę jest całkiem dobry, ale nie fenomenalny. Nie zachwycił mnie i nie sprawił, że będę długo o niej pamiętać, niestety.
Były zwroty akcji, owszem i czasami działo się coś naprawdę interesującego, ale nie było tego dużo. Ważne, że w ogóle cokolwiek było, co mnie tutaj zaskoczyło, dlatego napisałam, że nie jestem do końca rozczarowana, a bardziej zawiedziona.

Cała recenzja na blogu. ;)

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
743 500 3202
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (24)

Ulubieni autorzy (2)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (11)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd