Tylkomagiaslowa 
tylkomagiaslowa.blogspot.com
Cześć! Prowadzę bloga i uwielbiam czytać książki, w każdej wolnej chwili, których ostatnimi czasy mam strasznie niewiele. Serdecznie zapraszam do zaglądania i czytania recenzji ;)
status: Czytelnik, dodał: 2 książki i 11 cytatów, ostatnio widziany 1 godzinę temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-06-19 17:20:08
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Zaczynając od okładki, muszę przyznać, że jest rewelacyjna. Ogólnie wydawnictwo FILIA przykłada do szaty graficznej wydawanych lektur wiele starań, dzięki czemu są one po prostu świetne. Tutaj zauważymy fragment twarzy, żuchwę, usta oraz dłoń. Takie twórcze fotografie urzekają mnie najbardziej, od zawsze tak było. Także ta okładka z dumą będzie się prezentować w mojej biblioteczce.
Nie wiem,...
Zaczynając od okładki, muszę przyznać, że jest rewelacyjna. Ogólnie wydawnictwo FILIA przykłada do szaty graficznej wydawanych lektur wiele starań, dzięki czemu są one po prostu świetne. Tutaj zauważymy fragment twarzy, żuchwę, usta oraz dłoń. Takie twórcze fotografie urzekają mnie najbardziej, od zawsze tak było. Także ta okładka z dumą będzie się prezentować w mojej biblioteczce.
Nie wiem, czy Wasze egzemplarze posiadają skrzydełka, czy też nie, ale mój do recenzji ich nie ma. I chyba po raz pierwszy mi to nie przeszkadzało. Powieść czytało się dobrze, a brak skrzydełek, które tak uwielbiam nie zrobił na mnie wrażenia. Oczywiście dobrze by było, gdyby jednak był bo jest to dodatkowa ochrona przed urazami mechanicznymi.
Literówek w tekście nie znalazłam, ani żadnych innych błędów w druku. Czcionka jest duża, dzięki czemu czyta się szybko i wygodnie, w dodatku odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane.

Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką i... biję się w pierś. Mocno. Bardzo mocno. Dlaczego wcześniej nie sięgnęłam po pióro Tucker? Przecież jest rewelacyjne! Ale zanim to stwierdziłam...
Z początku nie było rewelacji. Czytało się szybko, przyjemnie, bez barier. Sam pomysł na powieść najgorszy nie był, ale nie wiedziałam, czy pisarka będzie w stanie rozbudzić moją ciekawość? Emocje? W pewnej chwili wszystko przestało się dla mnie liczyć, prócz książki, rzecz jasna. Czytałam bez opamiętania, co jest sporym plusem dla autorki. Jej styl zdecydowanie jest lekki i przyjemny w odbiorze i pozwala czytelników chociaż na chwilę odetchnąć od codziennych obowiązków. Pozwala śledzić nam z zainteresowaniem losy bohaterów, a co ważne - nie nudzi nas.
Jestem bardzo zadowolona z tego, że w końcu udało mi się przeczytać coś tej autorki i wiem, że nie będzie to ostatnie spotkanie. Jestem ciekawa, czy inne powieści Tucker do mnie przemówią. Mam taką nadzieję, bo po tej części jestem doprawdy bardzo zadowolona.

pokaż więcej

 
2018-06-16 16:29:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Mamy tutaj kilku bohaterów, którzy również zostali dopracowani. Nie są to postacie neutralne, bez charakteru. W sumie patrząc na ich zachowanie, cechy charakteru - na pewno mamy wśród swoich znajomych takie osoby, ale ich zdolności... No niekoniecznie są realne. :D Mimo to ich kreacja mi się spodobała, mimo iż chwilami chciałam Laureen zamordować. Nie wiem, czy to mi się wydawało, że czasami... Mamy tutaj kilku bohaterów, którzy również zostali dopracowani. Nie są to postacie neutralne, bez charakteru. W sumie patrząc na ich zachowanie, cechy charakteru - na pewno mamy wśród swoich znajomych takie osoby, ale ich zdolności... No niekoniecznie są realne. :D Mimo to ich kreacja mi się spodobała, mimo iż chwilami chciałam Laureen zamordować. Nie wiem, czy to mi się wydawało, że czasami jest tak denerwująca, że chciałoby się ją wyciąć z fabuły na kilkanaście stron. Wiem, spotkało ją nieszczęście i w ogóle, ale mimo to drażniła mnie. No, ale idźmy dalej. Spodobała mi się kreacja... uwaga uwaga, Sigarra! :P Jest to bohater, który widać, że nie miał lekko, ale już od samego początku coś mnie do niego przyciągało. I mimo jego chwilami oschłego zachowania, polubiłam go.
Oczywiście są tutaj postacie dobre i złe. Albo te, o których nie mamy jeszcze określonego zdania. Będzie Was szalenie interesować to, czy w drugim tomie ktoś się zmieni? Może ktoś nowy się pojawi? No cóż, mnie cały czas to szalenie interesuje. :D Ah, no i zarówno Laureen jak i Sigarr są narratorami, ale i pojawiają się rozdziały innych osób lub ich fragmenty.

Może nie była to emocjonująca historia z piekła rodem, bym płakała ze szczęścia i smutku na przemian, ale była to całkiem przyjemna historia, której chcę poznać dalszy ciąg. Autorka pobudziła moją ciekawość do tego stopnia, że z trudem mogłam choć na moment się oderwać. Nie spodziewałam się, że aż tak mnie wciągnie wymyślona historia przez panią Alicję.
Gwarantuję Wam również, że sięgając po Mrok, nie zaznacie nudy. Wszystko jakoś tak szybko prze do przodu, że chwilami ciężko było nadążyć za bohaterami.
Fabuła miała niezły potencjał, który autorka wykorzystała niemal w całości. Wiadomo, że debiuty nie są udane, ale temu niewiele brakuje do czystej perfekcji. Cieszę się, że autorka nie podarowałam nam ciężkiego kalibru fantasy, bo jestem pewna, że ta recenzja wtedy wyglądałaby całkiem inaczej.
Najbardziej zainteresowały mnie w powieści bransolety. Jako, że sama lubię nosić różnorakie bransoletki, w szczególności te z rzemyka z zawieszką, to ten temat zainteresował mnie ogromnie. Miałam to szczęście i wraz z dalszymi wydarzeniami dowiadywałam się kolejnych informacji na ich temat.
Interesujący wydał się również wątek światu Zaprzysiężonych, ale i innych światów, zamieszkanych przez ludzi. Chciałabym o tym jeszcze poczytać, a co ważne, więcej poprzenosić się przez portale. Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się to bardzo intrygujące, a tego było ciut za mało. Wiem, że w jednym tomie nie da się zawrzeć wszystkiego, dlatego tez z niecierpliwością czekam na kontynuacje, gdzie zapewne kolejne informacje wyjdą na światło dzienne, a i ja będę nimi usatysfakcjonowana.

pokaż więcej

 
2018-06-14 20:30:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Jest to debiut autorki, niestety muszę stwierdzić, że trochę to widać. Widać to po piórze początkującej pisarki. Nie jest ono tak wciągające, jak innych pisarzy. No chyba, że wyrosłam z takich opowieści? No nie wiem... Jednak jest mi przykro, bo przez długi czas nie mogłam odetchnąć i relaksować się jednocześnie czytając. Była między mną, a tą książką niewidoczna bariera. Musiałam przeczytać... Jest to debiut autorki, niestety muszę stwierdzić, że trochę to widać. Widać to po piórze początkującej pisarki. Nie jest ono tak wciągające, jak innych pisarzy. No chyba, że wyrosłam z takich opowieści? No nie wiem... Jednak jest mi przykro, bo przez długi czas nie mogłam odetchnąć i relaksować się jednocześnie czytając. Była między mną, a tą książką niewidoczna bariera. Musiałam przeczytać naprawdę sporo stron, by jakoś się wkręcić, zainteresować treścią. Szło niestety to opornie.

Może wina leży po mojej stronie, nie mam pojęcia. Nie czytałam jeszcze recenzji innych osób na temat tej książki, więc nie wiem, jakie są wrażenia innych blogerów, czytelników. Podzielicie się ze mną nimi? Jestem ogromnie ciekawa, czy to ze mnie coś jest nie tak, czy faktycznie autorka nie ma wyćwiczonej ręki na tyle?

Całe szczęście później się przyzwyczaiłam do tego jak dla mnie ciężkiego pióra i jakoś autorce udało się mnie zaciekawić. Nie odwróciła całkowicie mojej uwagi, ale coś tam mnie zainteresowało.

Myślę, że gdy autorka jeszcze trochę poćwiczy, to jakoś ten styl będzie bardziej interesujący? Nie będzie tworzył barier. Chociaż na następny raz musiałabym się mocno zastanowić, czy sięgać po powieść tej pisarki, czy też nie.


Bohaterowie tutaj kompletnie nie przypadli mi do gustu. Nie wiem, chyba faktycznie jestem za stara na takie historie. A może to bohaterowie byli dla mnie za młodzi? Sama nie wiem. Ale jakoś nie kupiłam ich, mimo iż byli całkiem różni od siebie. Jeden był taki, druga była taka... Niestety coś się nie zgrało. Nie współczułam bohaterom, nie dopingowałam im i nie trzymałam za nich kciuków. Nie przyzwyczaiłam się do nich i coś czuję, że nie będę za nimi szczególnie tęsknić.

Może to dlatego, że nie jestem fanem aż takiej fantastyki? Nie wiem, kompletnie nie mam pomysłu.

Dlatego wybaczcie mi, ale jestem na nie dla tych bohaterów. A czy Wy ich polubicie? Sama jestem tego ciekawa...


Cała recenzja dostępna na blogu ;)

pokaż więcej

 
2018-06-12 21:29:07
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

India, to bohaterka, której początkowo nie rozumiałam. Nie wiedziałam, co ją spotkało w przeszłości. Co ją tak zmieniło i nastawiło negatywnie do własnej matki. Jednak jeśli będziecie czytać dalej i dalej, to się dowiecie, co wydarzyło się w przeszłości. Byłam w szoku. Nie spodziewałam się tego. I autentycznie było mi szkoda tej dziewczyny. Młoda, a doświadczyła już tyle zła, cierpienia... Nie... India, to bohaterka, której początkowo nie rozumiałam. Nie wiedziałam, co ją spotkało w przeszłości. Co ją tak zmieniło i nastawiło negatywnie do własnej matki. Jednak jeśli będziecie czytać dalej i dalej, to się dowiecie, co wydarzyło się w przeszłości. Byłam w szoku. Nie spodziewałam się tego. I autentycznie było mi szkoda tej dziewczyny. Młoda, a doświadczyła już tyle zła, cierpienia... Nie ma co ukrywać, współczułam jej jak nie wiem.
Gdy jej matka powiadomiła ją o swoich planach, była wściekła. Raczej każdy by był na jej miejscu. Brak zaufania do każdego, robi swoje.
Poznając Eloise utwierdza się w przekonaniu, że towarzystwo przyszywanej siostry nie pasuje do jej stylu bycia. To nie jej kręgi towarzyskie. Chcąc czy też nie będzie musiała nie tyle, co wkupić się w ich łaski, co zaaklimatyzować. Nie jest to jednak takie proste i sama coś o tym wiem. I ja zmieniałam szkołę, też nie chcąc, ale musiałam. Wiem jak to jest czuć się nieswojo, głupio i nie mieć swojego miejsca, nie przynależeć do żadnej grupy zajęciowej lub towarzyskiej. Wiem jak to jest aż za dobrze...
Finn, to chłopak, który skrywa wiele tajemnic. Jest twardy jak orzech, do rozgryzienia. Trudno jest zajrzeć pod skorupę, za którą się chowa. Często chciałam wiedzieć, co on myśli, co czuje, co ukrywa? Aż w pewnej chwili kawałek po kawałku jego skorupa zaczęła pękać, a ja dowiadywałam się więcej i więcej...
Przyznam się, że jestem szczerze zaskoczona kreacją bohaterów. Można by rzec, że są wycięci z naszego codziennego życia. Każde z nich jest inne i za to dziękuję pani Young - różnorodność jest potrzebna!
Polubiłam tych bohaterów i już się smucę, że nie mogę o nich nic więcej poczytać. Kto wie, może kiedyś autorka dopisze ciąg dalszy? Kto to wie...?
Mam nadzieję, że tak jak ja i Wy polubicie bohaterów i po skończonej lekturze w mig zaczniecie za nimi tęsknić. ;)
Gdybym tylko miała możliwość, na pewno przeczytałabym ją na raz. Była na tyle interesująca, że ciężko było się od niej oderwać, ale niestety szkoła, egzaminy, praca... Nie ma tak dobrze. Ciesze się jednak, że znalazłam na tyle czasu, by zbytnio jej nie odwlekać.
Akcja może nie pędzi na łeb, na szyję, ale powoli idzie przed siebie. Może nie na każdej kolejnej stronie dzieje się coś na tyle spektakularnego, by móc zbierać szczękę z ziemi, ale co jakiś czas pisarka zaskakuje nas może nie na tyle co wydarzeniami, a przeszłością. Bohaterowie kryją w sobie wiele, ale tajemnice, które skrywają niejednokrotnie sprawią, że będziecie siedzieć jak na igle.
Denerwowałam się wraz z bohaterami. A może nawet i bardziej? Nie wiedziałam czym może mnie zaskoczyć Samantha Young, ale takiego obrotu sprawy, to... no nie spodziewałam się. Ale dzięki temu mogłam poczuć wiele emocji wraz z postaciami i to jest ważne. Cieszę się, że nie jest to kolejna lektura, która nie ma w sobie nic wartościowego. Ta nie tylko przekazuje uczucia bohaterów, ale i poprzez ukryte w zdaniach wartości skłania do refleksji.
Nieznośny ciężar tajemnic, to powieść napisana przez życie. Jestem przekonana, że istnieje wiele podobnych kobiet do Indii, które przeżyły to samo, lub coś całkiem podobnego. Oczywiście nie ma co zazdrościć ani jej, ani Finnowi. W sumie to... i pozostałym bohaterom również. Prawie każdy z nich skrywa tajemnicę, która ciąży na nich niczym balast na plecach.
Są to przykre wydarzenia, ale mają miejsce w codziennym życiu aż za często. Niestety nie każdy ma o tym jakiekolwiek pojęcie. Większość osób potrafi udawać, ukrywać to, co powinno być widoczne na pierwszy rzut oka. Dlatego też cieszę się bardzo, że w tak prosty sposób Samantha Young potrafiła ująć tak trudną tematykę. Na tą, na którą wszyscy zamykają oczy i udają, że nie widzą. Na te problemy, których ludzi bezpośrednio dotyczą, idealnie wszystko maskują.

Cała recenzja na blogu. ;)

pokaż więcej

 
2018-06-10 15:53:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Jest to moje pierwsze spotkanie z autorem, debiut autora. Jak wiecie lubię dawać szansę nowym autorom, zawsze ktoś wniesie coś nowego do naszego czytelniczego zakątka. Dlatego też już na samym początku roku, gdy dostałam informację o tej lekturze - byłam ciekawa. Niestety potoczyło się to inną drogą i na treść musiałam czekać kilka miesięcy. Ale czy było warto?
Spotkanie z autorem przyniosło...
Jest to moje pierwsze spotkanie z autorem, debiut autora. Jak wiecie lubię dawać szansę nowym autorom, zawsze ktoś wniesie coś nowego do naszego czytelniczego zakątka. Dlatego też już na samym początku roku, gdy dostałam informację o tej lekturze - byłam ciekawa. Niestety potoczyło się to inną drogą i na treść musiałam czekać kilka miesięcy. Ale czy było warto?
Spotkanie z autorem przyniosło mi chwilę na myśli. Takie moje, ale jednak naprowadzone przez Pana Grzegorza. To on kierunkował moje myśli swoimi spostrzeżeniami ujętymi w tekście, który dla nas przeznaczył. Napisał bowiem on książkę o życiu, o losie dziecka, później chłopaka aż w końcu mężczyzny, jakich zapewne wielu w XXI wieku. Jednak ciesze się ogromnie, że miałam okazję zapoznać się z tą krótka lekturą.
Autor pozwolił mi odizolować się od tego, co było teraz i zastanowić się nad wartościami, które były kiedyś ważne. O tym, jak ludzie się zachowywali, jak wyglądało życie jeszcze kilkanaście lat temu. Wydawać by się mogło, że to wcale nie tak dawno, a jednak technologia poszła na przód. Ale czy zachowanie ludzi się zmieniło? Nie, nie zmieniło.
Pierwsze spotkanie z tym autorem określam jako dobre. Myślę, że gdyby debiutujący pisarz dał z siebie nieco więcej, lektura mogłaby być ciekawsza i dłuższa - w takiej formie w jakiej została napisana naprawdę świetnie się czyta, więc kilkadziesiąt stron więcej nie zaszkodziłoby.

Nie potrafię zrecenzować tej książki tak, jak pozostałe, które recenzuje. Bo... Ta książka chce nam coś przekazać na przykładzie chłopca. Nie chcę Wam zdradzać szczegółów, dlatego też jest mi ciężko cokolwiek napisać, bo spoilery aż mi się palą w dłoniach, by chociaż trochę zdradzić, ale powstrzymuję się, oj tak. Lektura jest zbyt mała objętościowo, by cokolwiek jeszcze zdradzać.
Obserwujemy Krzyśka od chwili narodzin do momentu, gdy staje się dorosłym człowiekiem. Poznajemy jego myśli, zachowania, ale i chłoniemy wszystko, co poboczne i co daje nam otoczenie. To nic innego, jak życie, które przecież się zmienia, a jednak tak naprawdę jest niemal identyczne jak niegdyś. Trochę to boli. Bo zamiast stawać się lepszymi ludźmi, zmniejszającymi swoje wady, to je pielęgnujemy i nic dobrego z tego nie wychodzi. Nie ma takiej siły, by zmienić społeczeństwo, nic ani nikt nie ma tak silnego na to wpływu...

pokaż więcej

 
2018-06-08 11:19:57
Ma nowego znajomego: AnnaSikorska
 
2018-06-08 11:19:48
Ma nowego znajomego: Kamila
 
2018-06-05 17:52:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Wykreowane przez Pisarkę postacie są z krwi i kości. Odnosi się wrażenie, że takich ludzi mijamy na ulicy każdego dnia. Są realni, a co najważniejsze nie są stworzeni wszyscy na jedno kopyto, różnią się charakterem. Jednych polubicie mniej, drugich bardziej, a jeszcze innych znienawidzicie na starcie.

Agata jest naszą główną bohaterką, ale nie jedynym narratorem, choć zdecydowanie...
Wykreowane przez Pisarkę postacie są z krwi i kości. Odnosi się wrażenie, że takich ludzi mijamy na ulicy każdego dnia. Są realni, a co najważniejsze nie są stworzeni wszyscy na jedno kopyto, różnią się charakterem. Jednych polubicie mniej, drugich bardziej, a jeszcze innych znienawidzicie na starcie.

Agata jest naszą główną bohaterką, ale nie jedynym narratorem, choć zdecydowanie przeważającym na zmianę z Piotrem. Polubiłam ją niemal od samego początku. Kobieta po przejściach, której należało się coś dobrego od życia. Przez cały czas mocno trzymałam kciuki za jej losy, by się powiodły tak, jak chciała. Niestety los jest przewrotny, o czym dobrze wiemy. Droga do szczęścia, jej szczęścia, będzie wyboista. Bardzo... Niejednokrotnie chciałam ją przytulić, wesprzeć i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Ale nie mogłam tego zrobić, bo to była rola Basi, jej najlepszej przyjaciółki i zarazem współlokatorki, która również okazała się bardzo pozytywną postacią. Może nieco zakompleksioną, ale mimo wszystko była bardzo sympatyczna.
Z kolei Piotr... Już na samym starcie był spalony z powodu swojej pozycji życiowej. Jednak nie skreśliłam go i dałam mu szansę. Nieco mu współczułam, bo w to, co się wpakował... Szkoda słów. Chciałam, by był w końcu szczęśliwy. Bo gdy poznawałam go bardziej z każdą kolejną stroną, wiedziałam, że zasługuje na wiele dobrego. Lata w cierpieniach coś lub ktoś musiał mu wynagrodzić.
Staram się nie zdradzać Wam za wielu szczegółów, żebyście mogli sięgnąć z jeszcze większą ciekawością do książki. Ale czy mi to wychodzi? Odpowiedzcie sami. ;)
Tak więc reasumując, uważam, że te barwne postacie, nie wszystkie, ale część polubicie niemal od razu. Będziecie z nimi odczuwać chwile radości, ale i smutku, cierpienia. Staniecie się obserwatorami i będziecie żałować, że nie możecie po prostu do nich podejść, przytulić ich i wesprzeć. Gwarantuje Wam to.

Emocje. W debiutach rzadko spotykane, prawda? Ale tutaj czuć je wszystkie. Momenty napięcia, poddenerwowania, podekscytowania sprawiają, że chwilami wydaje się Wam, że siedzicie na szpilce i boicie się, że się ukłujecie. Naprawdę. Każda chwila szczęścia bohaterów tej powieści sprawi, że i Wy będziecie szczęśliwi, a i na ustach będzie gościł szczery, szeroki uśmiech. Niestety nie ma tak dobrze, ponieważ negatywne emocje również się pojawiają. Nie raz będziecie czuć kołatanie serca aż w gardle. Będziecie powstrzymywać się od tego, by się nie popłakać. Tym bardziej, jeżeli czytając nie będziecie sami. Wielokrotnie również zatrzymywałam się na ułamek sekundy i zastanawiałam się nad tym, co właśnie przeczytałam. Myślę, że z Wami może być podobnie. Adriana pokazuje nam kilka przykładów z życia, które sprawiają, że trzeba się zatrzymać, zastanowić...
Cieszę się, że Autorce udało się już przy pierwszej napisanej powieści przekazać emocje, które są pożądane.
Sięgając po Uwikłanych przygotujcie się na chwile spokojne, ale i na emocjonalny rollercoaster. Pisarka przygotowała dla nas wiele zwrotów akcji, które zmienią życie bohaterów diametralnie...

Cała recenzja czeka na Was na blogu. ;)

pokaż więcej

 
2018-06-04 17:56:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Bronek, nasz główny bohater ma zaledwie dwanaście lat, a już musi się zmierzyć z brutalną rzeczywistością. Mimo wszystko jednak walczy wraz ze swoim kolegą o wolność. Czekają na nich chwile trudne, wręcz przerażające. Mimo wszystko nie rezygnują i próbują za wszelką cenę uciec.
Uważam, że Pan Piotr przedstawił nam rzetelną osobę, nawet niejedną w tej książce. Są na tyle realne, że tak jak...
Bronek, nasz główny bohater ma zaledwie dwanaście lat, a już musi się zmierzyć z brutalną rzeczywistością. Mimo wszystko jednak walczy wraz ze swoim kolegą o wolność. Czekają na nich chwile trudne, wręcz przerażające. Mimo wszystko nie rezygnują i próbują za wszelką cenę uciec.
Uważam, że Pan Piotr przedstawił nam rzetelną osobę, nawet niejedną w tej książce. Są na tyle realne, że tak jak mówię wydawało mi się, jakbym była na jakimś spotkaniu z tymi ludźmi i słuchała, jak rozmawiają między sobą.
Spodobała mi się taka rzeczywista charakteryzacja postaci, dzięki temu wspomnienia potwierdzają fakt, że są wspomnienia z przeszłości jakiegoś człowieka...

Pochłonęłam tę lekturę w ciągu jednego dnia. Rano, w drodze do pracy oraz po południu, wracając do domu. Czytałam ją ekspresowo i jak zawsze ciśnienie po południu daje mi się we znaki, tak przy czytaniu miałam je szeroko otwarte. Nie chciałam przeoczyć ani jednej strony, fragmentu, bo tak mnie zainteresowały losy Bronka.
Czułam smutek, strach, walkę o życie. Było mi potwornie źle, gdy jechał w pociągu, a co dopiero ludzie w nich wiezieni musieli się czuć...
Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić, nikt nie jest. Wiedzą to tylko ci, którzy to przeżyli...
Jestem przekonana, że lektura przypadnie Wam do gustu. Bo to wszystko jest tak bardzo realne, że to jedno wielkie przerażenie - oczywiście wydarzeniami z przeszłości...


Cała recenzja na blogu.

pokaż więcej

 
2018-06-02 09:53:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Zresetowana (tom 3)

Bohaterowie są całkiem dobrze wykreowani. Czytając, nie odnosiłam wrażenia sztuczności czy tez neutralności. Były postacie z charakterem, oczywiście złym i dobrym również, ale wyróżniali się i nie byli jednakowi, za co należy się pisarce pochwała.

Kyla w tym tomie pozna w końcu prawdę. I nie spodziewajcie się, że wszystko będzie podane na tacy za jednym zamachem. Stopniowo, w małych...
Bohaterowie są całkiem dobrze wykreowani. Czytając, nie odnosiłam wrażenia sztuczności czy tez neutralności. Były postacie z charakterem, oczywiście złym i dobrym również, ale wyróżniali się i nie byli jednakowi, za co należy się pisarce pochwała.

Kyla w tym tomie pozna w końcu prawdę. I nie spodziewajcie się, że wszystko będzie podane na tacy za jednym zamachem. Stopniowo, w małych ilościach Teri będzie Wam mówić prawdę, mieszać, kłamać. Dlatego ciężko jest przewidzieć zakończenie i faktyczną przeszłość głównej bohaterki. Spodobała mi się ta manipulacja piórem autorki, Wam zapewne również może się spodobać.

Cieszę się, że mogłam powrócić do Aidana, którego bardzo polubiłam. Raz było o nim więcej, raz była cisza - mimo to obdarzyłam go swoją sympatią.

Jedno wielkie zamieszanie - tak określiłabym część tej fabuły, wiele się dzieje, ale to dobrze, że w ogóle coś się dzieje. :D Dzięki temu opowieść ta nie jest nudna jak flaki z olejem i jesteśmy w stanie dać się porwać wydarzeniom. Wiele tajemniczych, niezamkniętych spraw wychodzi na jaw, wiele intryg knutych przez wielu bohaterów może Was zaskoczyć. Ale to jest zdecydowanie na plus Osaczonej i zapewne głównie dzięki temu, że sporo się działo, przeczytałam książkę niemal na raz.

Może emocje mnie nie rozsadzały, ale przyznam, że było ciekawie i dałam się porwać. Poznałam ostatnie wydarzenia, zakończenie losów bohaterów i jestem zadowolona. :)


Reasumując jestem zadowolona z tego, co dostałam. Chciałam, by ten tom był lepszy od poprzedniego i tak było. Osaczona to najciekawsza z całej trylogii część, która zaciekawiła mnie do granic możliwości i sprawiła, że spędziłam z nią cały dzień, bardzo przyjemnie oczywiście. Nie zawiodłam się, a wręcz zostałam zaskoczona poprawą każdego z aspektów. Nie mogę doczekać się kolejnych książek autorki, bo na pewno będę bacznie obserwować każde kolejne papierowe dzieci wydane w Polsce. ;)

Śmiało mogę polecić ją wszystkim zainteresowanym, tym, którzy zaczęli tę serię, ale i również fanatykom literatury młodzieżowej. Starsi czytelnicy również mogą po nią sięgnąć, ale przypuszczam, że nie zachwyci Was tak bardzo, jak młodsze grono odbiorców. :)

Cała recenzja na blogu. ;)

pokaż więcej

 
2018-05-30 10:14:50
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Alabama Summer (tom 2)

Tessa, nasza główna bohaterka nie ma nic w głowie, tylko siano. Przynajmniej nic na to nie wskazuje, by miała odrobinę mózgu. Gdy czyta się jej myśli, poczynania to ręce opadają. W ogóle tak beznadziejnej bohaterki to ja chyba nie poznałam jeszcze, że z wrażenia to mnie zatkało bo nie sądziłam, że ktoś tak głupi istnieje, zresztą jej wielka miłość kryjąca się za imieniem Luke też. W pierwszym... Tessa, nasza główna bohaterka nie ma nic w głowie, tylko siano. Przynajmniej nic na to nie wskazuje, by miała odrobinę mózgu. Gdy czyta się jej myśli, poczynania to ręce opadają. W ogóle tak beznadziejnej bohaterki to ja chyba nie poznałam jeszcze, że z wrażenia to mnie zatkało bo nie sądziłam, że ktoś tak głupi istnieje, zresztą jej wielka miłość kryjąca się za imieniem Luke też. W pierwszym tomie zrobił na mnie jakieś tam wrażenie i nawet go polubiłam choć za wiele to o nim nie było, ale tutaj... Przeraziłam się. Poziom ich inteligencji jest na poziomie minusowym...
Siedzę przed komputerem, pisze tę recenzję po kilku dniach od przeczytania jej i nadal kręcę głową z niedowierzania. Ta książka jest okropna i jestem szczerze zawiedziona. Chyba pod każdym, możliwy względem. Idźmy dalej.

Fabuła? Akcja? Emocje? Trzy razy nie, idziemy dalej.
No dobra.
Jednak się zatrzymam. Musze dodać swe trzy grosze. Otóż fabuła czy tu jakaś była? Nie wiem. Głównie rozchodziło się o to, że Tessa ukryła fakt przed Lukiem, zerwali ze sobą i są wielce na siebie obrażeni, chociaż ich do siebie ciągnie, bo tak dobrze im było razem w łóżku. On miał idealnego fallusa, a ona była dla niego idealna. Ugh, trzymajcie mnie ludzie. No i to mniej więcej przypomina kilka linijek piosenki "On zimny ona gorąca" a potem odwrotnie. Sami powiedzcie - ręce opadają!
Akcja? Przez to wszystko chyba to jedyny plus, że akcja gna przed siebie, przecież jest tyle zwrotów wydarzeń, że książka znika baardzo szybko i bardzo dobrze.
Emocje? E-e. Może w jednej chwili, gdzieś powoli zbliżając się do końca zrobiło mi się żal bohaterów, po części z powodu ich głupoty, ale to tyle. Moje emocje są raczej negatywne z powodu niskiego poziomu lektury, który nadaje się jedynie do...

Przeczytania i odłożenia na półkę, bądź podarowaniu ko jej komuś, kto chciałby mimo wszystko poznać i ten tom. Może ktoś się znajdzie? Może będzie jakieś rozdanie?
Aha, no i idźmy dalej. Nie jest to jak widzicie lektura z wyższej półki, a raczej z drugiej od dołu. Słabe, słabe, i raz jeszcze słabe. Zostałam niestety negatywnie zaskoczona, ale i tak dam szansę trzeciej części, może bohaterowie będą mieć cokolwiek oleju w głowie.
Nie przynosi nam żadnych wartości, a raczej uświadamia nas, że istnieją ludzie bez mózgu.

Cała recenzja na blogu

pokaż więcej

 
2018-05-30 10:04:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Laleczki (tom 1)

Zaczynając od okładki... Jest taka mroczna. Ale zarazem cudowna! Widzimy dziewczynę, która siedzi i opiera się o ścianę? Jest ciemno, za wiele nie widać gdzie dokładnie się znajduje. Znów ta kolorystyka - czerń, biel i czerwień. Świetnie skomponowana a i grzbiet utrzymany w tej kolorystyce. Już nie mogę doczekać się jej widoku na mojej półce, obok... kolejnej części!
Posiada skrzydełka, które...
Zaczynając od okładki... Jest taka mroczna. Ale zarazem cudowna! Widzimy dziewczynę, która siedzi i opiera się o ścianę? Jest ciemno, za wiele nie widać gdzie dokładnie się znajduje. Znów ta kolorystyka - czerń, biel i czerwień. Świetnie skomponowana a i grzbiet utrzymany w tej kolorystyce. Już nie mogę doczekać się jej widoku na mojej półce, obok... kolejnej części!
Posiada skrzydełka, które są dodatkową ochroną przed uszkodzeniami takimi jak zagięcia itp. Na jednym z nich przeczytamy słów kilka o Ker Dukey, ale i tez fragment powieści. Na drugim zaś znajdziemy patronów medialnych. Tak, to ten moment, kiedy wyję niczym wilk do księżyca z rozpaczy, bo nie patronuję tak... dobrej powieści. Ale swoje żale zostawiam na później.
Czcionka jest dość duża, dzięki czemu czyta się lepiej, a odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane.
Literówek nie znalazłam, ani żadnych innych błędów. Czytało mi się rewelacyjnie, zresztą samo wydawnictwo, choć jeszcze młode, to wydaje tak cudowne lektury... ;)

Przechodząc do autorek - nie ma wyraźnego podziału, która co pisała. Świetnie połączyły swe pióra, że czytelnik nie jest w stanie wyczuć, która gdzie i co namieszała. Cieszę się, ponieważ czytałam jak zahipnotyzowana i wydawać by się mogło, że to jeden autor jest pomysłodawcą Skradzionych laleczek, a nie dwoje. Gdyby na okładce nie było napisane nic o autorach, pomyślałabym, że jedna osoba ją napisała. Oznacza to, że jest cudownie nakreślona. Tak, wiem, że się powtarzam, ale będę to robić nagminnie dziś, ponieważ lektura jest tak rewelacyjna, że nic na to nie poradzę. Chcę wam tym swoim pisaniem zaznaczyć, że warto się na nią zdecydować.
Tak więc już od opisu miałam mnóstwo myśli na temat fabuły, jak może wyglądać, ale i tak to, co dostałam nie wpadłoby mi do głowy, na serio. Czytałam z rosnącym zaciekawieniem strona za stroną, coraz szybciej i szybciej. Jednocześnie chciałam zwolnić, nie chciałam na raz przecież połknąć tej powieści, bo już na samym początku wydała mi się świetna. Nie spodziewałam się też tego, że autorki zrobią ze mnie marionetkę i będą manipulować mną, bawić się jak im się podoba. Niejednokrotnie sprawiły, że rozdziawiłam buzię szeroko, oczy prawie wyszły mi na zewnątrz, a serce biło tak szybko, że prawie wyskoczyło mi z piersi. Po prostu rewelacja. Jestem pewna, że zakochacie się w piórze tych autorek.
Ja jestem autentycznie zafascynowana i trwam nadal pod urokiem Pani Dukey i Webster.

Cała recenzja na blogu ;)

pokaż więcej

 
2018-05-24 11:27:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Jest to moje drugie podejście do tej autorki i szczerze mówiąc, spodziewałam się, że będzie dużo gorzej. Naczytałam się niezbyt przychylnych recenzji na lubimyczytać lub kilku innych blogach, które obserwuję, a oni mieli okazję poznać ja przede mną. Załamałam się widząc, że niemal każda recenzja określa ją jako słabą. Zresztą patrząc na gwiazdki i opinie na wyżej wymienionym portalu książkowym... Jest to moje drugie podejście do tej autorki i szczerze mówiąc, spodziewałam się, że będzie dużo gorzej. Naczytałam się niezbyt przychylnych recenzji na lubimyczytać lub kilku innych blogach, które obserwuję, a oni mieli okazję poznać ja przede mną. Załamałam się widząc, że niemal każda recenzja określa ją jako słabą. Zresztą patrząc na gwiazdki i opinie na wyżej wymienionym portalu książkowym - wszystko mówi za siebie. Jednak ja dałam jej szansę, a co ważniejsze - nie żałuję.
Pióro wciąga niemal od samego początku i ja uległam czarowi autorki. Czytałam jak zahipnotyzowana. Ciężko było mi się oderwać, co świadczy o tym, że książka jest dobra. Wciąga, intryguje. Ciekawe co sobie pomyśleli o mnie pasażerowie busa, gdy jechałam z rana do pracy i ocknęłam się i w ostatniej chwili zauważyłam przedostatniego pasażera wysiadającego na przystanku końcowym. A ja tak siedziałam i czytałam. :D
Jak najbardziej polecam tę powieść. Autorka posługuje się naprawdę lekkim piórem, które pochłania się bardzo szybko. Potrafi zainteresować swoją treścią czytelnika, więc mam nadzieję, że się skusicie i wy ulegniecie tajemnicy tej historii.

Rose, nasza główna bohaterka. Szczerze pisząc, to nie zyskała mojej sympatii. Jakoś tam z powodu jej charakteru nie mogłam jej polubić. Bo raz udawała biedną i co to ona nie jest pokrzywdzona, a tu na nią spada nieszczęście, a tutaj się mści... No ogólnie jej zachowanie mnie drażniło i częściowo zgadzałam się z opinią innych bohaterów na jej temat.
Inne postacie również jakoś niezbytnio przypadły mi do gustu. Chwilami wydawało mi się, że kogoś polubiłam, jednak zaraz zrobiła ta osoba coś, co skreśliło ziarno sympatii. Nie uważam, że bohaterowie są beznadziejni, bo tacy nie są, ale nie są również idealni. Myślę, że autorka mogłaby tchnąć w nich więcej życia, charakteru, prawdziwości.
Postacie to chyba najsłabszy punkt tej powieści.

Sam pomysł wydał mi się niezmiernie ciekawy i zostałam zaspokojona pod tym względem. Dostałam ciekawą akcje, wydarzenia, liczne niespodzianki, tajemnice, mimo iż było kilka niedociągnięć. Nie wiem czy to kwestia polskiej redakcji, czy redakcji pierwotnej, ponieważ zdarzają się błędy typu Rose chciała ubrać buty siostrze, która siedziała na łóżku, a zaraz czytamy, że Rose pociągnęła za nogi Laurę tym samym wyciągając ją spod łóżka. No chyba coś nie tak, prawda? Ale starałam się nie zwracać na to szczególnej uwagi, bo byłam ciekawa jak pisarka rozwinie całą historię. Uważam, że dobrze poprowadziła i wykorzystała swój pomysł. Może nie do końca, bo samo zakończenie wydawało mi się już takie naciągane, na siłę napisane... Ale ogólne wrażenie jest bardzo pozytywne i ciesze się, mimo mankamentów, że mogłam poznać tę lekturę.

Cała recenzja na blogu. ;)

pokaż więcej

 
2018-05-22 17:17:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Okładka jest czarno biała, z różowym dodatkiem stanowiącym tytuł powieści. Para na okładce jakoś... średnio mi się podoba. Gdzieś za nimi, w tle, widzimy Diabelskie oko (prawdopodobnie). Oczywiście pominęłam napis nad imieniem i nazwiskiem autorki "Bestsellerowa autorka "New York Timesa". Dlaczego? Ponieważ teraz wszyscy zagraniczni są bestsellerowi. I nie zwracam na to kompletnie uwagi.... Okładka jest czarno biała, z różowym dodatkiem stanowiącym tytuł powieści. Para na okładce jakoś... średnio mi się podoba. Gdzieś za nimi, w tle, widzimy Diabelskie oko (prawdopodobnie). Oczywiście pominęłam napis nad imieniem i nazwiskiem autorki "Bestsellerowa autorka "New York Timesa". Dlaczego? Ponieważ teraz wszyscy zagraniczni są bestsellerowi. I nie zwracam na to kompletnie uwagi. Grzbiet utrzymany jest w tej samej kolorystyce, więc nie mam zarzutów.

Co do samego wydania również nie mam, ponieważ nie spotkałam błędów w druku, literówek. Czcionka jest duża i czyta się dzięki temu szybko, a odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane.

Lektura ta posiada skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed urazami mechanicznymi. Na jednym z nich poczytamy co nieco o autorce oraz znajdziemy odnośniki do stron, gdzie możemy ją znaleźć, a na drugim fragment powieści.


Przechodząc stopniowo do autorki, przy pierwszym podejściu do książki "Bez słów", którą mogłam przeczytać w ramach Book Touru, byłam zachwycona. Drugie podejście też było dobre, ale już nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak za pierwszym razem. Z kolei teraz... Jak myślicie? Zachwyciła mnie? Czy wręcz przeciwnie? No dobra, nie będę trzymać Was w niepewności.

Było okej. Jestem zadowolona. Może nie zauroczona i zachwycona, ale jest naprawdę dobrze. Głównie przez wzgląd na jedna postać, o której co nieco za moment napiszę.

Nową powieść Mii Sheridan czytało mi się niezwykle lekko i przyjemnie. Nie napotkałam jakichkolwiek blokad podczas lektury, więc wszystko jest na plus. Myślę, że i Wy, jeśli sięgnięcie po tę książkę będziecie zadowoleni z pióra, jakim posługuje się autorka. jest przystępny i nie zawiera trudnych słów. Przyznam się jeszcze bez bicia, że w pewnym momentach było mi się ciężko oderwać. Nie mogłam rozstać się z książką ani na moment, dlatego też pochłonęłam ją w ciągu jednego dnia. Za bardzo intrygowały mnie dalsze losy postaci. Dlatego też polecam tę powieść, bo pióro autorki potrafi zainteresować czytelnika, mimo oklepanego tematu, którego można nazwać... schematycznym.

Dlaczego schematycznym? Otóż mamy trzy osoby. Jedna dziewczyna i bliźniacy. Oczywiście, chodzi o miłosny trójkąt. Może nie jest on tak rażący i widoczny, bo bohaterowie nie dopuszczają nas do tego, by móc mówić z pełną premedytacją, że "Tak, to był trójkąt miłosny. Ja ją kocham, on też, ja z nią chodzę, a oni mnie zdradzają". Nie jest to takie oczywiste, ale zalatuje tym schematem w książce, więc nie bądźcie zaskoczeni. Niemniej jednak uważam, że nie jest to przyczyna, do skreślenia powieści z listy do przeczytania. Ponieważ nie razi tak strikte bardzo tym schematem, a wręcz jest taka... delikatna? Nasza bohaterka zważa na to, co robi. Przynajmniej w większości chwil życia.


Narracja jest tu prowadzona pod względem teraźniejszości i przeszłości oraz z punktu widzenia Lii oraz Prestona. Jak to ja, uwielbiam czytać cudze myśli, a jeśli już w jednej powieści mamy dwóch narratorów, jest lepiej niż dobrze. Jeszcze trzy osoby tez jest w porządku, ale więcej to juz źle mi się czyta. Ale przejdźmy do naszych bohaterów.

Lia to biedna meksykanka, która zdaniem większości osób nie zasługuje na nic. Oczywiście nadaje się tylko do pracy, najlepiej fizycznej, za darmo i nagradzać by ją można samymi pogardami. Jednak młoda dziewczyna, bardzo piękna zyskuje sympatię dwóch chłopców, bliźniaków. Może się to wydawać oklepane, nie przeczę. Jednak naprawdę polubiłam tę dziewczynę. Wydawała mi się skromna, ale ze złotym sercem. Nie wiedziała jak żyć, bo matka nie dawała jej przykładu, dlatego też często chciała się przypodobać innym, by być lepszą... Mogłabym dużo o niej opowiadać, o tym, co ją spotkało, ale nie chcę zdradzać Wam za wiele.

Bracia - Preston i Cole. Przystojniacy, a jakżeby inaczej. Lubią bawić się z ubogą meksykanką. Jednak gdy zaczynają dorastać, dziewczyna obu chłopcom zaczyna podobać się jako dziewczyna i tak wzdychają do niej oboje. Czy ich polubiłam? Hm. Cole wydawał się w porządku, chociaż jego rozrzutne życie, pod względem kobiet, nie podobało mi się. Za to Preston.... Od początku powieści moje serce biło dla niego. Wydawał się idealny i prawie taki był. Strasznie się zżyłam z nim i odczuwałam każde jedno uczucie, które przeżył on na sobie. Chwilami czułam gulę w gardle i to przytłaczające uczucie, które nie dawało mi odetchnąć. No po prostu mój kolejny, książkowy mąż. :)

Reasumując chciałam pogratulować autorce wykreowania porządnych postaci oraz fantastycznego Prestona, któremu oddałam swoje serducho na ponad trzysta stron. :)


"Bardzo trudno znaleźć szczęście, kiedy człowiek czuje, że nigdzie nie ma swojego miejsca."


Emocje - oczywiście, że są. Chwilami chciało mi się śmiać - chociaż nie często. A momentami było mi tak potwornie smutno, głównie z powodu przeszłości Mii oraz tego, co czuł Preston. Było mi ich tak żal, że jest to aż dziwne. Trójkąt jak nic, a mi zachciało się emocjonować podczas lektury? No niestety, czasem proste, przereklamowane tematy budzą najwięcej emocji... Ciesze się jednak, że pojawiły się te emocje, naprawdę. Bo bez nich ta książka tak naprawdę nie istniałaby pod oceną "jedna z lepszych".

Dodatkowo powieść zawiera kilka przesłań, napisanych między wierszami, których oczywiście Wam nie zdradzę. To zadanie dla Was. Przeczytać te lekturę i zrozumieć, co chce nam przekazać autorka. Pod tym względem na pewno nie będziecie zawiedzeni.

Czytając Bez pożegnania nie powinniście obawiać się znudzenia. Pisarka zadbała o to, by nas zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie, za co ode mnie należy jej się kolejna pochwała. :)


Reasumując uważam, że jest to jedna z lepszych powieści z oklepanym tematem trójkąta miłosnego. Spodobała mi charakterystyka bohaterów, a emocje wzięły górę. Oczywiście Prestona Wam nie oddam, ale możecie wziąć sobie Cole'a, jeśli chcecie. :P

Zawiera przesłanie między wierszami, o którym warto pamiętać całe życie, tym bardziej mając między innymi do czynienia z osobami innej narodowości. Coraz więcej osób o tym zapomina i powstają niemiłe sytuacje, niestety... Dlatego zapamiętajcie te książkę i postarajcie się przeczytać, a nie pożałujecie. Jestem niemal pewna, że części spodoba się na pewno. :)

pokaż więcej

 
2018-05-19 15:00:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Okładka tej książki dominuje w ciemnych odcieniach. Na środku widzimy kobietę, która zakrywa twarz dłonią, a i one są skute kajdankami. "Wstrząsająca opowieść z najcięższego w Polsce więzienia dla kobiet" - to zdanie widniejące na okładce zgadza się w stu procentach.
Grzbiet jest dopasowany do okładki - czarne tło i żółto białe napisy. Posiada skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę dla...
Okładka tej książki dominuje w ciemnych odcieniach. Na środku widzimy kobietę, która zakrywa twarz dłonią, a i one są skute kajdankami. "Wstrząsająca opowieść z najcięższego w Polsce więzienia dla kobiet" - to zdanie widniejące na okładce zgadza się w stu procentach.
Grzbiet jest dopasowany do okładki - czarne tło i żółto białe napisy. Posiada skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę dla książki. Na jednym z nich przeczytamy słów kilka o autorce oraz naszym narratorze. Na drugim zobaczymy trzy inne pozycje napisane przez Panią Ornacką.
Duża czcionka, zachowane odstępy między wersami oraz marginesy sprawiają, że czyta się łatwo i szybko. Są tutaj białe kartki, a wiem, że niektórzy z Was ich nie lubią. Jednak gwarantuje Wam, że dla tej książki warto się poświęcić.
Nie znalazłam w druku literówek ani żadnych innych błędów. Jestem jak najbardziej zadowolona z wydanie, jakie dostałam.

Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale już wiem, że nie ostatnie. Swoim piórem niemal natychmiast zainteresowała mnie treścią, którą miała do przekazania. Czytałam tę pozycję jak zahipnotyzowana, naprawdę. Nie spodziewałam się, że tak się wciągnę już przy pierwszym spotkaniu z nową jak dla mnie autorką. Jest to literatura faktu, a nie często czytam książki z tego gatunku, więc moje zdziwienie rosło jeszcze bardziej. Pisarka, ale i dziennikarka śledcza ma w swym piórze coś, co skupia czytelnika natychmiast i sprawia, że czyta się linijkę po linijce, bardzo dokładnie i powoli, nie chcąc pozwolić na chociażby krótką chwilę. Nie wiem, jak mam wyrazić swój podziw w to, z jaką łatwością autorka intryguje czytelnika i tą prostotą, faktami z życia potrafi tak mocno wciągnąć czytelnika w swoje szpony. Naprawdę jestem w szoku i gdybym mogła ukłoniłabym się autorce z wyrazami szacunku jak i podziwu. Dzięki tej książce wiem, że moja przygoda z jej lekturami się nie zakończy, a rozwinie.

Ciężko będzie mi zrecenzować te lekturę jak każdą inną. To nie jest fikcyjna historia, a samo życie. Życie kobiet, które zabijały, mydliły oczy i robiły przekręty. Ale i nie tylko.
Narratorką jest Ewa Beata Krygier - asesor sądowy, pracowała w Wydziale Cywilnym Sądu Rejonowego w Gryficach, ale odeszła od zawodu sędziowskiego. Prowadziła własna kancelarię, a kilka lat temu zainwestowała w prywatną aptekę. W 2013 roku została skazana na cztery lata i osiem miesięcy pozbawienia wolności. W więzieniu spędziła dwa lata i sześć miesięcy. Wyszła na zwolnienie warunkowe.

Kilka przykładów kobiet, które są przedstawione w tej lekturze:
Katarzyna W. matka małej Madzi. Zabiła córkę z premedytacją mówiąc początkowo, że została porwana. Nie wiem, jak można być takim człowiekiem... Chyba każdy pamięta szukanie małej Madzi z Sosnowca? Detektyw Rutkowski podjął się poszukiwań, więc huczało o tej sprawie w Internecie, telewizji, wszędzie.

O, albo siostra Bernadetta, czyli Agnieszka F., była dyrektorka Ośrodka Sióstr Boromeuszek.Dopiero po kilku latach trafiła do Grudziądza. Spekulowano na jej temat, a bo już jest w podeszłym wieku, a bo to zakonnica. Jak dla mnie nie ma znaczenia, czy jest duchową osobą, czy tez nie. Znęcała się nad wychowankami? Znęcała. Robiła z nimi okropne rzeczy i nie miała serca, więc od razu powinna trafić za kratki. Ah, szkoda słów na takiego kogoś, bo człowiekiem to bym jej nie nazwała.

Znajdziecie również więźniarki powiązane ze sprawą Amber Gold czy SKOK Wołomin.

Po prostu... Włosy jeżyły mi się jeżyły gdy czytałam o tym, co te kobiety robiły. Niejednokrotnie byłam w tak głębokim szoku, że musiałam oderwać się chociaż na moment bo to było dla mnie za dużo. Nie wiem, naprawdę nie wiem, jak można później żyć ze świadomością tego, co się zrobiło. Dla mnie jest to kompletnie niewyobrażalne. Była to dla mnie trudna przeprawa z rzeczywistością. Zimny prysznic. Ale teraz wiem, że tę lekturę powinna przeczytać jak największa liczba osób. BY dowiedzieli się, jak jest naprawdę, by poznali historie osadzonych. To bardzo ważna lektura, przynajmniej dla mnie. Ciesze się, że miałam okazję ją poznać.

Reasumując, jest to książka dla ludzi o stalowych nerwach i... sercach. W niektórych przypadkach serce się dosłownie łamało w pół, gdy czytaliśmy o dzieciobójcach czy innych przypadkach np.znęcania się nad małymi dziećmi. Niejednokrotnie czułam ogromny ciężar na piersi i nie mogłam się go pozbyć. Trudna lektura, ale prawdziwa. Warto ją poznać wraz z kilkoma osadzonymi, jeśli fala przebicia prasy, Internetu czy telewizji do Was nie dotarła. Na pewno nie raz będziecie siedzieć z rozdziawioną buzią, pełni konsternacji i tak dalej. Jedno wielkie WOW.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
681 441 2545
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (20)

Ulubieni autorzy (1)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (11)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd