Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
KittyAilla 
biblioteczkaciekawychksiazek.blogspot.com
19 lat, kobieta, Nowy Dwór Maz., status: Czytelniczka, dodała: 9 cytatów, ostatnio widziana 2 dni temu
Aktywności
2017-06-22 23:30:30
 
2017-06-11 19:46:43
Cykl: Pęknięta Ziemia (tom 2) | Seria: Imaginatio [SQN]

Sposób narracji tej książki jest zbyt genialny, aby to opisać. Ponadto w tym tomie całą historię opowiada nam Hoa, a kiedy mamy perspektywę trzecioosobową, jego wtrącenia znajdują się w nawiasach. To my jesteśmy jego Essun, co niesamowicie urzeka mnie w tej serii! Nie spotkałam się jeszcze z takim sposobem narracji, można by pomyśleć, że autorka się pogubi, ale nie - wszystko dopięte na... Sposób narracji tej książki jest zbyt genialny, aby to opisać. Ponadto w tym tomie całą historię opowiada nam Hoa, a kiedy mamy perspektywę trzecioosobową, jego wtrącenia znajdują się w nawiasach. To my jesteśmy jego Essun, co niesamowicie urzeka mnie w tej serii! Nie spotkałam się jeszcze z takim sposobem narracji, można by pomyśleć, że autorka się pogubi, ale nie - wszystko dopięte na ostatni guzik, cudo!

Ciężko napisać recenzję Wrót, nie spoilerując akcji. Taki sam problem napotkałam podczas recenzowania Piątej Pory Roku. Autorka tworzy zawiły, skomplikowany świat, gdzie jedna tajemnica pociąga za sobą następne i choć niełatwo się czegokolwiek domyślić, nie chciałabym wam też niczego zdradzić. Poza tym ta książka jest wypełniona po brzegi emocjami głównej bohaterki, Hoi, Nassun. Emanuje nimi i nie pozwala się oderwać. Lektura wymaga również skupienia, aby zrozumieć zasady Bezruchu, górotwórstwa oraz magii. Wszystkie wydarzenia łączą się w jedną spójną, nieprzewidywalną całość.

O, i tutaj się rozpiszę, dlatego oszczędziłam was w poprzednich akapitach. Bohaterowie bowiem to tak samo ważna oś tej książki, jak akcja i są równie szczegółowo wykreowani. Essun nie ma łatwego życia. Trafiając do Castrimy, musi podejmować decyzje, które odbijają się na całej wspólnocie. Dodatkowo zmaga się z demonami przeszłości. Nie wszystkie jej decyzje były słuszne, ale to pokazuje tylko, jak realne postaci potrafi wykreować Jemisin. Hoa, choć prowadzi narrację, pozostaje zagadką. Czasem mówi coś w swoim imieniu, ale sens tych słów możemy zrozumieć dopiero, kiedy nastaną pewne wydarzenia. Alabaster również w tej części irytował mnie półsłówkami i nieumiejętnością przekazywania wiedzy. Ykka imponowała mi jako przywódczyni, którą została zresztą z przymusu niż z własnego wyboru. Jednak bohaterką, która poza Essun wybija się pod względem charakteru oraz historii jest Nassun. Siedmiolatka, która musiała dorosnąć w sumie natychmiast oraz nauczyć się, jak przetrwać. Czasem nie zachowywała się, jak dziecko, ale zaraz potem następował moment, który przypomniał nam o jej wieku. Szkoda jedynie, że Tonkee nie została rozwinięta jako postać.

Nie możecie nie poznać tej serii. Pełna emocji, akcji oraz niespodziewanych wydarzeń, przepełniona realnymi bohaterami z szeregiem zalet, ale także i wad. I ten niesamowity klimat oraz sposób narracji! Musicie poznać tę serię!

pokaż więcej

 
2017-06-10 19:26:27
Cykl: Oregon (tom 10)

Szczerze mówiąc, dopiero LC uświadomiło mi, że książkę napisało dwóch autorów. Czytając, w ogóle nie widziałam podziału. Chwała autorom za wyjaśnianie prostym językiem terminologii naukowej, bo nie wiem czy bez tego zrozumiałabym choćby w połowie książkę. Poza tym styl, jakim została napisana jest płynny, choć na początku miałam wrażenie, że tłumacz pogubił się kilka razy w szyku zdań.

Opis...
Szczerze mówiąc, dopiero LC uświadomiło mi, że książkę napisało dwóch autorów. Czytając, w ogóle nie widziałam podziału. Chwała autorom za wyjaśnianie prostym językiem terminologii naukowej, bo nie wiem czy bez tego zrozumiałabym choćby w połowie książkę. Poza tym styl, jakim została napisana jest płynny, choć na początku miałam wrażenie, że tłumacz pogubił się kilka razy w szyku zdań.

Opis nie pozostawiał wątpliwości, że sięgnę po tę powieść. Zapowiadał akcję, niesamowite zagadki oraz szpiegostwo. I z czystym sumieniem mogę przyznać, że wszystko to otrzymałam. Zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń od samego początku, a karty są stopniowo odkrywane. Książka jest zaskakująca, ale podejrzewam, że to zasługa dużej ilości naukowych zagadnień. Autorzy kreują przed nami wizję z najgorszych koszmarów - pełna inwigilacja. I tylko Juan oraz jego niezawodna ekipa z Oregona mogą temu zapobiec. Nie znajdziecie tutaj wątku miłosnego, nie znajdziecie ckliwych wyznań. Tylko dobra, męska akcja, w której odnajdą się także czytelniczki pragnące nieco adrenaliny. Akcje szpiegowskie niczym z filmów z Bondem zachwycają podczas lektury, a super gadżety wywołują zazdrość. I broń, tyle różnorodnej broni! Idealna lektura dla fanów akcji i sensacji z domieszką kryminału!

Bohaterowie są wyraziści, choć przez nagromadzenie jednostek w jakiś sposób wybitnych możemy odnieść wrażenie odrealnienia. Wiadomo jednak, że najlepsi szpiedzy nie będą zwykłymi ludźmi, a właśnie geniuszami w swoich dziedzinach, więc nie jest to wada książki. Sam Juan to dowódca idealny, gotów do poświęceń, ale i dbający o swoich ludzi, a nie bezwzględny. Jego podwładni to zbiorowisko charakterów - zaczynając od wprawionej medyk Julii po zakochanego w Oregonie Maxa. Nie brakuje im poczucia humoru oraz niezwykłych umiejętności. Czarny charakter za to miał swój specyficzny charakter, był także jednostką wybitną, ale zbyt zarozumiałą, aby dostrzec, że ktoś może go pokonać. Nie zakładał w ogóle porażki i to doprowadziło go w sumie do klęski.

Podsumowując, na pewno jeszcze odwiedzę załogę Oregona, bo choć Pirania to tom 10, nie przeszkodziło mi to w czytaniu. Autorzy przytaczają czasem dawne misje, ale wszystko jest również wyjaśnione i nie stwarza problemu bez znajomości poprzednich tomów. Zdecydowanie polecam książkę ze względu na niesamowite szpiegowskie akcje i nieprzewidywalność!

pokaż więcej

 
2017-06-08 21:34:01
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-06-08 21:33:41
Ma nowego znajomego: Nadnne
 
2017-06-06 22:54:11

Książkę skończyłam ok. godziny czternastej. Recenzję piszę jednak dopiero ok. godziny dwudziestej trzeciej. Po zakończeniu lektury tej cegiełki i powalającym zakończeniu, naprawdę ciężko zebrać myśli, gdy chce się więcej!

Według mnie książka ma aby dwie wady, które niekoniecznie będą nimi dla was. Po pierwsze brak rozdziałów. Konkretne wydarzenia czy perspektywy są od siebie oddzielane...
Książkę skończyłam ok. godziny czternastej. Recenzję piszę jednak dopiero ok. godziny dwudziestej trzeciej. Po zakończeniu lektury tej cegiełki i powalającym zakończeniu, naprawdę ciężko zebrać myśli, gdy chce się więcej!

Według mnie książka ma aby dwie wady, które niekoniecznie będą nimi dla was. Po pierwsze brak rozdziałów. Konkretne wydarzenia czy perspektywy są od siebie oddzielane znaczkiem przypominającym płatek śniegu. Po prostu przy tak wciągającej książce niepodzielonej na rozdziały, ciężko powiedzieć sobie dość i przerwać w którymś momencie. Po drugie sposób narracji: w trakcie książki skacze ona z trzyosobowej do pierwszoosobowej bez żadnych ostrzeżeń. To nieco rozprasza podczas czytania. Wolałabym prosty podział na narrację Arienne i narrację reszty postaci w trybie trzecioosobowym.

Więcej wad nie znalazłam. Styl autorek wciągnął mnie od pierwszych stron. Od samego początku, gdy już oswoiłam się z tą dziwną narracją, zostałam wciągnięta w świat barwnych opisów zarówno uczuć, jak i miejsc. Autorki bawią, wzruszają i zachwycają cudownie wykreowanym światem, a jedyne czego potrzebuję do szczęścia w tej kwestii to mapka!

Nie mogę nie przywołać w tej chwili cytatu, który zachwycił mnie podczas czytania Tytanów V. Scott: "Historie nie zawsze kończą się po naszej myśli./ Życie nie zawsze jest bajką./ Życie rzadko jest bajką". Dobitnie pokazuje to właśnie historia Arienne oraz Severa. Nie oczekujcie bajki o księżniczce uratowanej przez księcia na białym rumaku. Ravillon to nie miejsce na tak ckliwe historie. Akcję zdecydowanie cechuje tempo, więc w brutalnym świecie nie macie nawet chwili, aby złapać oddech. Obdarci ze złudzeń możecie jedynie z emocjami śledzić historię o Przeznaczeniu, która będzie dla was zaskoczeniem niemal na każdym kroku. Oczywiście, niektórych rzeczy domyślicie się od razu, ale większość pozostawi was z wyrazem zdumienia na twarzy. Gwoździem do trumny szoku i niedowierzania w wydarzenia okaże się zakończenie, po którym będziecie mogli myśleć jedynie o tym, że chcecie więcej oraz zastanawiać się, jak autorki w ogóle mogły to zrobić swojemu wiernemu czytelnikowi po 800-stronicowej przygodzie!

Brutalność, magnetyzujący erotyzm oraz Zakazane Uczucie stworzą cudowną atmosferę niepewności i niebezpieczeństwa. Nie będziecie w stanie oderwać się od Losów Arienne, Severa, ale także Tessiego, Taidy czy Vena. Niezwyciężona miłość, wierne przyjaźni oraz szereg poświęceń nie pozwolą wam choćby na chwilę oderwać się od książki, a jeśli już będziecie zmuszeni to zrobić, gwarantuję wam, że dopóki nie wrócicie do lektury, będzie zastanawiać się, co działo się dalej.

I pora na perełki, czyli bohaterów z krwi i kości, z całą paletą zalet oraz wad, strachów i nadziei. Arienne to silna kobieca postać z pazurem, która z drugiej strony nadal pozostaje jedynie dzieckiem i popełnia typowo dziecięce błędy. W Ravillonie zaznaje upokorzenia, hańby oraz poznaje smak goryczy. Nie wiem, czy na jej miejscu potrafiłabym wybaczyć. Severo to wojownik o szlacheckich manierach, który potrafi bywać także bezgranicznie okrutny. Proces przemiany tych dwojga pod wpływem uczucia był niezwykły! Jednak to nie Lew zawładnął mym sercem, a Wąż. Tessi. Oddany, wierny Tessi, którego chciałabym poznać jeszcze lepiej. Samo uczucie, którym darzył Taidę, jego rozpacz w krytycznych momentach... Severo bywał brutalny, a Tessi tak uroczo, młodzieńczo zakochany i ujmujący. Bohaterem, którego muszę koniecznie wspomnieć jest również Ven, oddany, wierny Ven, gotów zawsze stanąć w obronie swego przyjaciela. Ujął mnie swoją przyjaźnią! Jednak poza postaciami, które pokochacie, znajdą się również te, które znienawidzicie całym sercem, jak choćby Cesarz. Bezgranicznie zadufany w sobie oraz egoistyczny uzurpator - chętnie rozerwałabym go własnymi rękoma za to, jak traktował Severo, Arienne czy chciał potraktować Taidę.

Mogłabym pisać o tej książce jeszcze godzinami. Opowiadać wam o tym, jak emocjonującą przygodę dzięki niej przeżyłam, a ponadto pławić się w dumie, ponieważ to cudo wyszło spod piór dwóch polskich pisarek. Najbardziej boli mnie jednak to, że taka zagraniczna Dziewczyna z pociągu przez swoją promocję została bestsellerem, chociaż cała blogosfera grzmi, że to nic nie warta książczyna, a tak wspaniały debiut przez brak reklamy ze strony wydawnictwa musi walczyć o przebicie. Ludzie, co się dzieje z tą Polską, skoro rodowici autorzy są lekceważeni na rzeczy tych modniejszych, zagranicznych! I wiem, jakie komentarze pojawią się pod tą recenzją i już mnie to boli. Także, jeśli macie pisać, że nie sięgniecie, bo polskie, to najlepiej, moi drodzy, nie piszcie nic.

Macie ochotę na elektryzującą, wywołującą burzę emocji lekturę? Na zakazaną miłość mającą swe korzenie w nienawiści i fascynacji (to już wiecie, czemu podobał mi się wątek miłosny, hate-love)? Na akcję, która porwie was od pierwszej do ostatniej strony, aby wraz z przeczytaniem końcowego zdania poczuć rozczarowanie, że książka ma tylko 810 stron? Dawno nie spotkaliście się z zakończeniem wbijającym w fotel i odbierającym dech? Interesuje was brutalny świat nie tylko Ravillonu, ale także królewskich dworów?

Jeśli na choć jedno pytanie odpowiedzieliście sobie tak, nie macie wyjścia - musicie przeczytać Klątwę Przeznaczenia, ponieważ Monika i Sylwia dostarczą wam to wszystko, a nawet jeszcze więcej. Osobiście nie mogę doczekać się już drugiego tomu i mam nadzieję, że ma przynajmniej tyle samo stron, co ten, ponieważ nie wyobrażam sobie krótszej przygody z tymi cudownymi bohaterami!

pokaż więcej

 
2017-06-06 20:47:11
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, MUST HAVE
Autor:
Seria: Gaiman
 
2017-06-02 00:09:28
Autor:

Cecha, której nie można odmówić pani Marcie z pewnością to humor. Wylewa się z tej powieści z każdy słowem. Sam specyficzny styl autorki sprawia, że książkę czyta się z czystą fascynacją i uśmiechem na twarzy. Po prostu nie do podrobienia.

Fabuła książki to pomieszanie perypetii rodzinnych z pewnym mitem greckim oraz niewielką dozą fantasy w postaci upiora. Pomiędzy śmiechem oraz...
Cecha, której nie można odmówić pani Marcie z pewnością to humor. Wylewa się z tej powieści z każdy słowem. Sam specyficzny styl autorki sprawia, że książkę czyta się z czystą fascynacją i uśmiechem na twarzy. Po prostu nie do podrobienia.

Fabuła książki to pomieszanie perypetii rodzinnych z pewnym mitem greckim oraz niewielką dozą fantasy w postaci upiora. Pomiędzy śmiechem oraz zaskoczeniem, możemy również odnaleźć historię wojennego Wrocławia pod okupacją niemiecką. Osobiście uważam, że połączenie tak wielu motywów okazało się strzałem w dziesiątkę. Z książki można się czegoś nauczyć, nad czymś podumać, a przede wszystkim rozwiązać zagadkę z bohaterami wśród śmiechu i emocji.

Wątkom miłosnym należałoby poświęcić osobny akapit, ponieważ trochę ich tam jest. Salka oraz Bartek na pewno przedstawiają taki delikatny rozwój uczucia. Co prawda Salomeo już od początku na jego widok dostaje prawie że apopleksji związanej z nieułożonymi włosami, ale nie oszukujmy się - widząc przystojnego faceta, zawsze chciałybyśmy wyglądać, jak królowe :) Dla równowagi spokojnego rozwoju ich relacji otrzymujemy mieszankę wybuchową, czyli Niedasia i Basię oraz rotację (kto czytał, ten wie). Odczułam ten wątek jako lekką parodię hate-love, ale nie mam nic przeciwko, ponieważ było to przekomiczne! Zwłaszcza wstawki z Warcrafta. Na koniec Renate oraz Reinhard, czyli główna oś wątku kryminalno-upiornego. Przy okazji autorka ukazała siłę miłości macierzyńskiej, która potrafi popchnąć kobietę do strasznych czynów. Ten wątek był raczej ponury, ponieważ w tym związku małżeńskim ciężko mówić o miłości. Generalnie najbardziej polubiłam wybuchowych Niedasia i Basię jako duet...

...ale nagrodę za pierwsze miejsce w kategorii bohater otrzymuje Roy Keane! <aplauz na stojąco> Ta papuga po prostu rozwala system niczym Licho z Dożywocia, choć brakuje mu zdecydowanie niewinności owego aniołka. Papuga pożerająca wafelki oraz towarzysząca Jadze, Basi i Niedasiowi podczas gry w Warcrafta naprawdę przebija wszystkich bohaterów tej książki, a są to naprawdę wyjątkowe indywidua. Zaczynając od energicznych staruszek w roli miejskich legend, a kończąc na nieco szurniętych rodzicach Niedasia i Salki nie znajdziemy chyba naprawdę normalnej postaci. Jednak to zdecydowany plus, ponieważ są oni tak oryginalni, że trudno byłoby ich pomylić! Niedaś bywał czasem irytujący, ale to główne dlatego, że nie miał mózgu, a przynajmniej ja doniosłam takie wrażenie. Na szczęście Salka, jego siostra chyba mnie w tym popiera. Ona natomiast, jako najgłówniejsza bohaterka, bawi swoją niezdarnością, ale i imponuje. Nie każdy potrafiłby się wyprowadzić nawet z takiego wariatkowa, jakim był dom Przygodów i rozpocząć samodzielne życie z dala od rodziny, w wielkim mieście Wrocławiu. Bardziej od Salki polubiłam jednak filigranowe zło w wydaniu miniaturowym o imieniu Basia. Serio zastanawiam się nad zrobieniem żelowych paznokci - są niezastąpione w samoobronie!

Podsumowując, książka na pewno wywołała u mnie niepohamowany śmiech oraz kilka spojrzeń jak na wariatkę ze strony przebywających w domu rodziców czy chłopaka, ale przecież nie tylko o humor chodzi. Pani Marta wykreowała cudownie oryginalne postaci i wrzuciła je w wir wydarzeń. Słodko-gorzkie zakończenie sprawia, że mam natychmiast ochotę rzucić się na Siłę niższą oczekującą na półce, aby nie odrywać się od lektury stylu autorki. Zdecydowanie polecam! :)

pokaż więcej

 
2017-06-01 17:53:19
Autor:

Styl autorki na początku mnie przeraził. Aby wprowadzić nas w świat, stosowała ona prawie wyłącznie same opisy! Na szczęście po wyjaśnieniu większości spraw powróciła ona do lekkich i naturalnie napisanych dialogów! Jedyny błąd, jaki wykryłam - i tutaj nie wiem czy ze strony tłumaczki, czy autorki - to używanie przez Elę formy żeńskiej czasowników w dialogach podczas, gdy udawała ona... Styl autorki na początku mnie przeraził. Aby wprowadzić nas w świat, stosowała ona prawie wyłącznie same opisy! Na szczęście po wyjaśnieniu większości spraw powróciła ona do lekkich i naturalnie napisanych dialogów! Jedyny błąd, jaki wykryłam - i tutaj nie wiem czy ze strony tłumaczki, czy autorki - to używanie przez Elę formy żeńskiej czasowników w dialogach podczas, gdy udawała ona mężczyznę. Nie non stop, ale zdarzyło się to chyba ze trzy razy. Nie wiem jednak, jak wygląda tłumaczenie książek z izraelskiego, więc całkiem możliwe, że zamieszała się sama autorka.

Jak na debiut, autorka postawiła sobie ambitny cel. Nie dość, że wykreowała cały nowy świat, to próbowała to wszystko naukowo wyjaśnić, aby wpleść w historię powiązania między naszym światem, Babilonią, a Otchłanią. Próby wyszły całkiem nieźle, bardzo dobrze czułam się w Babilonii, rozumiejąc jej zasady. Ponadto wizja innych wymiarów, do których możemy przedostać się przez wodę brzmi doprawdy ciekawie. Nie mając nic do zarzucenia światu oraz rządzącym w nim zasadom, przejdę do fabuły. A tutaj niestety pojawiły się zgrzyty. Na początku akcja utrzymuje dobre tempo, następnie przechodzimy do fali opisów, gdzie akcja zwalnia prawie do prędkości zerowej, ale jest liczona w miesiącach czy nawet latach, aby potem przejść w nieustający już do samego końca galop. I tutaj muszę zarzucić autorce kilka niekonsekwencji. Po pierwsze przez dwa lata ludzie na pewno się zmieniają, zwłaszcza osoby w wieku dojrzewania. Natomiast Ela i Jonathan utrzymują mniej więcej ten sam poziom rozwojowy, nabywając jedynie nowych umiejętności. Poza tym przez rzeczone dwa lata żadnemu z nich nie przyjdzie do głowy, że skradzione tabletki mogły zostać już spożyte! Ba, nie starają się nawet znaleźć śladu złodzieja przez większość czasu.

Relacja brat - siostra także została przez autorkę zlekceważona. Na początku niby obiecują sobie, że się odnajdą, ale ostatecznie w ogóle nie zaczynają się szukać. Ela niby podpytuje buntowników czy nie widzieli chłopca wyglądającego, jak John, on natomiast jakby w ogóle zapomniał, że ma siostrę, skupia się na pomocy mamie. W jego planie nie ma nawet słowa o szukaniu Eli! Przypominają sobie o swoim istnieniu i wielkiej tęsknocie dopiero w momencie spotkania.

Z opisaniem przewidywalności również będzie ciężko. Autorka chyba najpierw wymyśliła główny zarys historii, a potem dosłownie wszystkie fanty i wskazówki rzucały się bohaterom pod nogi same z siebie. Dlatego nie bardzo mamy szansę przewidzieć, co będzie się działo. Jednak plusem fabuły jest sam pomysł na nią. Bunt, państwo skażone przez ciemne plamy i rządzone przez kastę, która najchętniej zmieniałaby wszystkich mieszkańców w szczęśliwe, posłuszne zombie. Ta historia miała ogromny potencjał, autorce udało się go prawie w całości wykorzystać, ale niestety przez wspomniane wcześniej zaniedbania uważam, że mogła przemyśleć wszystko lepiej.

Ela to bohaterka, do której nie umiem się ostatecznie ustosunkować. Chwilami irytowała mnie, w innych wykazywała się rozwagą oraz odwagą, które cenię w bohaterach. Jonathan za to jako dziecko wyjątkowo potrafił sobie poradzić, a wierny przyjaciel-demon Pazuzu próbuje mu na każdym kroku pomóc, jak tylko potrafi. Ten duet zdecydowanie zdobył moje serce. Hilel natomiast potrafił postępować lekkomyślnie, ale ujął mnie swoją delikatną naturą. Przyjął swój los, nie próbując mu się przeciwstawić. Ulubioną postacią żeńską zostaje księżniczka, Mino. Przykład władczyni doskonałej, przedkładającej własne pragnienia i ambicje nad dobro narodu. Muszę przyznać, że ona jako jedyna postać niesamowicie się rozwinęła. Reszta postaci, pomimo braku tego rozwoju, także wypadła w miarę naturalnie oraz realnie.

Podsumowując, w książce z pewnością są niedociągnięcia. Jeśli je jednak zignorujecie tak, jak ja od pewnego momentu czytania, możecie poznać naprawdę ciekawą i intrygującą opowieść o Babilonii, o ludziach, którzy za wszelką cenę musieli być szczęśliwi, ponieważ smutek uznawano za chorobę oraz o chciwości, która doprowadza do strasznych czynów nawet ludzi mających już teoretycznie wszystko, co mogli osiągnąć. Moglibyście pomyśleć, że Lewiatan mi się nie podobał, ale tak nie było. Naprawdę uważam, że opowieści należy dać szansę, bo sam pomysł na fabułę oraz bohaterowie zdecydowanie podnoszą ocenę tej książki. Akcja od momentu poznania przez Jonathana prawdy nabiera tempa i dąży do kulminacyjnego, zaskakującego końca.

pokaż więcej

 
2017-05-28 23:05:57
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Dr David Hunter (tom 5)
 
2017-05-28 12:38:34
Cykl: Morza wszeteczne (tom 1)

Czy każda banda piratów, tak jak ta grasująca po Morzach Wszetecznych, rekrutuje się spośród goblinów, półgoblinów, satyrów oraz szamanów, a w dodatku wszystkich tak zaciekłych, bezlitosnych, dzikich i zgoła nie najmądrzejszych? Otóż nie. Takich awanturników jak załoga dość podejrzanego, ale za to wyjątkowo szybko znalezionego nowego statku nazwanego Błędnym Rycerzem nie spotyka się nigdzie... Czy każda banda piratów, tak jak ta grasująca po Morzach Wszetecznych, rekrutuje się spośród goblinów, półgoblinów, satyrów oraz szamanów, a w dodatku wszystkich tak zaciekłych, bezlitosnych, dzikich i zgoła nie najmądrzejszych? Otóż nie. Takich awanturników jak załoga dość podejrzanego, ale za to wyjątkowo szybko znalezionego nowego statku nazwanego Błędnym Rycerzem nie spotyka się nigdzie indziej niż w okolicach dziwnie wymarłego miasta portowego Necroville.

Opinia:
Jak wiecie, uwielbiam Marcina Mortkę głównie za Karaibską Krucjatę. Mads też jest oczywiście cudowną serią i czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy, ale to Krucjata podbiła moje serce. Ponownie więc sięgnęłam po piracką opowieść spod pióra autora. Czy udało jej się pobić Karaibską Krucjatę?

Styl pana Marcin jest jak zwykle lekki i zabawny. Piracka brać kojarzona jest z niewybrednym językiem i tego również autor się trzyma. Szereg zabawnych sytuacji sprawia, że przy książce nie sposób się nie roześmiać.

Opowieść łączy w sobie motywy pirackie z fantasy. Anioły i demony chcą zalać świat i rozerwać go w strzępy, a kapitan Roland wplątał się w ten konflikt zupełnie przypadkiem. W końcu każdy szanujący się pirat wie, że od Złego należy trzymać się jak najdalej. Wartka akcja, barwne opisy bitew morskich oraz codzienność na Błędnym Rycerzu stwarzają bardzo swojski klimat - możemy poczuć się tak, jakbyśmy brali we wszystkich wydarzeniach udział. Ponadto autor wodzi nas za nos, przerywa akcję w najciekawszych momentach, aby wrócić z wyjaśnieniami później, podsyca naszą ciekawość z każdą stroną, aby w kulminacyjnym momencie parokrotnie zwalić nas z nóg. Magia przeplata się z przygodą, śmiech przeplata się ze zbliżającą się wojną, a niestrudzony kapitan Roland ma w tym wszystkim swój własny cel.

Jedynym, co przeszkadzało mi podczas czytania powieści, okazał się ogrom postaci. Łatwo jednak wysupłać z nich elitę, która pojawia się podczas opowieści częściej, a resztę potraktować jako barwne tło. Mamy więc kapitana Rolanda przeczulonego na punkcie swojego kapitańskiego stołka, Grzmota, którymówidokładnietakjakjaterazpiszę (który mówi dokładnie tak, jak ja teraz piszę), Baobaba z jego niezliczonymi duchami przodków, Julię z zapędami transwestyty, Ognika plującego ogniem z paszczy, medyka Berbelucha z umiłowaniem kanibalizmu, mało rozgarniętego Strupa oraz Wierzbaka, który wszystkie problemy świata rozwiązałby najchętniej toporem. To tylko kilkoro z postaci, które podczas książki łatwo zapamiętać. Autor zastosował kreację skojarzeń - postaci wyróżniają się nie tylko imionami, ale także różnorakimi zdolnościami. Na przykład Seamus, który nie posiada żadnych mutacji, nie otrzymał pirackiego imienia, a zachował swoje, zwyczajne. Z postaciami łatwo się zżyć, moim faworytem zdecydowanie na tę chwilę jest Grzmot, ale zaraz za nim równie mocno polubiłam kapitana Rolanda i Seamusa.

Podsumowując, jest to zupełnie inna opowieść niż Karaibska Krucjata. Występuje w niej dużo więcej magii oraz zupełnie inny typ humoru - piraci mają raczej zapędy w stronę czarnej komedii. Książkę czyta się błyskawicznie i zdecydowanie chciałabym wiedzieć, co stało się dalej, więc już nie mogę się doczekać lektury tomu drugiego! Historia była tak zaskakująca, że zastanawiam się, ile asów w rękawie ma jeszcze pan Marcin na kolejne przygody kapitana Rolanda.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
730 63 300
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (52)

Ulubione cytaty (13)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd