Northman 
cosnapolce.blogspot.com, https://www.facebook.com/cosnapolce
34 lat, mężczyzna, Katowice, status: Czytelnik, dodał: 35 książek i 65 cytatów, ostatnio widziany 21 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-22 20:36:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca

Ambicja z żelaza.

Mike Tyson - legenda boksu, pięściarz do dziś wzbudzający emocje. Różne emocje, to od razu dodajmy. Niniejsza książka nie jest jednak o wzbudzanych przez Tysona emocjach, nie jest nawet - tak do końca - o samym Tysonie, lecz bardziej o tym, jak stał się tym, kim był: legendą. Bestią. W tym zaś dziele największą rolę odegrał jego trener, człowiek który go ukształtował: Cus...
Ambicja z żelaza.

Mike Tyson - legenda boksu, pięściarz do dziś wzbudzający emocje. Różne emocje, to od razu dodajmy. Niniejsza książka nie jest jednak o wzbudzanych przez Tysona emocjach, nie jest nawet - tak do końca - o samym Tysonie, lecz bardziej o tym, jak stał się tym, kim był: legendą. Bestią. W tym zaś dziele największą rolę odegrał jego trener, człowiek który go ukształtował: Cus D’Amato. I to o tej właśnie trenerskiej osobowości (jak również o sporym objętościowo wycinku historii samego boksu) jest ta książka.

Zanim Tyson stał się Bestią był dzieciakiem znajdującym się na najlepszej drodze ku przepaści. Niebezpieczna dzielnica, przestępczość, życie bez ojca, zatargi z prawem, poprawczak. Kolorowo zdecydowanie nie było. Wszystko zmienił w życia Tysona boks, lecz przede wszystkim jedna, szalenie ważna osoba: Cus D’Amato. To on go przygarnął, trenował, wziął pod swój dach, ukształtował mentalnie i sprawił, że Tyson stał się maszyną do zwyciężania. Nie doczekał niestety największych sukcesów wychowanka, lecz zaszczepił w nim gen zwycięstwa. Już sam fakt tego, że Tyson wraca po latach do tej postaci w swojej kolejnej biografii (która tak naprawdę biografią sensu stricte nie jest) mówi sam za siebie i świadczy o tym, że dla Żelaznego Mike'a D’Amato był jedną z najważniejszych osób, jakie poznał na swojej drodze.

Trening mentalny to chyba najważniejsze, co Tyson otrzymał od D’Amato. Czytając książkę trudno nie pomyśleć, że metody tego trenera wyprzedzały swoje czasy. Przygotowanie fizyczne do walki to bowiem jedno, jednak w tamtych czasach - a przypomnijmy, że mówimy o latach 80-tych XX wieku - trening mentalny i budowanie formy psychicznej było raczej czymś, na co niewielu stawiało w tym samym stopniu co na siłę mięśni i na technikę. D'Amato uważał inaczej - dzięki temu stworzył przyszłego mistrza.

"Żelazna ambicja" to także - jako się rzekło - sporo informacji o świecie boksu jako takiego. Przynajmniej w okresie początków kariery Tysona. Układy, zależności, nie do końca czyste zagrywki, hierarchia władzy w bokserskim światku; o tym wszystkim tutaj sobie poczytamy. Pouczające, choć wcale nie budzące zdziwienia. Wszelako dla fanów boksu będzie to nie lada gratka.

Książka jest naprawdę ciekawa i dosyć zaskakująca co do treści. Na plus. Spodziewać się bowiem każdy miał prawo, że będzie to kolejna biografia Tysona, a wcale tak nie jest. To bardziej ciąg wspomnień Bestii dotyczących jego mentora i całego bokserskiego świata z wszystkimi jego blaskami i cieniami. Wspomnienia te są nieco chaotyczne, książka bowiem nie zachowuje jakiejś szczególnej chronologii zdarzeń, trzeba więc się momentami mocno skupić żeby się nie pogubić, jednak sama treść ma w sobie na tyle wartości, że warto spróbować i przeczytać.

Polecam.

Dziękuję SQN za egzemplarz recenzencki.

https://cosnapolce.blogspot.com/2019/01/tyson-zelazna-ambicja-larry-sloman-mike.html

pokaż więcej

 
2019-01-22 18:42:41
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca

Trzy ćwierćwiecza przy futbolu.

Jedna z niewielu postaci rodzimego futbolu, która jest powszechnie szanowana. Doświadczony trener, działacz, komentator sportowy, gwiazda twitterowych - przeważnie trafnych - komentarzy. Wywiad-rzekę z Andrzejem Strejlau przedstawia on sam wraz z Jerzym Chromikiem.

Trzy ćwierćwiecza - mniej więcej tyle czasu Andrzej Strejlau spędził w różny sposób, mniej lub...
Trzy ćwierćwiecza przy futbolu.

Jedna z niewielu postaci rodzimego futbolu, która jest powszechnie szanowana. Doświadczony trener, działacz, komentator sportowy, gwiazda twitterowych - przeważnie trafnych - komentarzy. Wywiad-rzekę z Andrzejem Strejlau przedstawia on sam wraz z Jerzym Chromikiem.

Trzy ćwierćwiecza - mniej więcej tyle czasu Andrzej Strejlau spędził w różny sposób, mniej lub bardziej, przy futbolu. Jest więc o czym pisać w niniejszej książce. Książce tym bliższej czytelnikowi, że napisanej w formie wywiadu-rzeki, a zatem wypowiedzi głównego bohatera będą z całą pewnością czymś znajomym (nie ma się bowiem co czarować, że po tę pozycję sięgnie ktoś, kto Pana Andrzeja nie kojarzy). Elokwencja, inteligencja, trafność osądów, wyważone komentarze - wszystko to, za co dziś Andrzej Strejlau jest lubiany jako komentator znajduje odzwierciedlenie na kolejnych stronach książki.

Biografia Strejlaua to jednak nie tylko obecny etap w roli komentatora. Starsi zapewne wiedzą, a młodsi mogą się z kolejnych stron dowiedzieć, że centralna postać tej lektury to także asystent Kazimierza Górskiego w latach największej świetności naszej reprezentacji, następnie asystent Gmocha (z którym jest, tak na marginesie, dość mocno - ale przy zachowaniu właściwej dla Pana Andrzeja klasy - pokłócony), a także trener polskich (z Legią na czele) i zagranicznych klubów (greckich, islandzkich i chińskich). Książka to zbiór bardzo ciekawych anegdot z każdego w zasadzie etapu życia Pana Andrzeja - pełnych humoru, wartościowych treści i komentarzy, za które tak bardzo tego pana lubimy :)

Lektura to także zbiór bardzo interesujących zdjęć, dotyczących zarówno zawodowego, jak i prywatnego życia Andrzeja Strejlaua. Częściowo niepublikowanych, po części z prywatnych zbiorów - warto spojrzeć. W książce znajdziemy także sporo wklejek z Twittera, jednak czy warto było je zamieszczać... tak do końca przekonany nie jestem. Mam świadomość, że te wklejki są nawiązaniem do internetowej popularności, jaką cieszą się obecnie komentarze Pana Andrzeja, ale chyba nie trzeba było zamieszczać ich w takiej ilości jak tutaj... Może wystarczyło tylko o nich wspomnieć, niekoniecznie zaś w takiej ilości wklejać screeny... No ale z drugiej strony to w końcu nic aż takiego strasznego nie jest ;) - ot, moja osobista luźna uwaga.

Fani sportu, zwłaszcza polskiej piłki, z pewnością po tę pozycję sięgną. Nie będzie to czas stracony, mało kto bowiem ma do powiedzenia na temat futbolu tyle ciekawych rzeczy co Andrzej Strejlau. I choć może niewiele w tej książce ocen dotyczących współczesnego futbolu w obecnym jego kształcie, to wszelakie spostrzeżenia poczynione przez Pana Andrzeja na przestrzeni lat z pewnością zasługują na uwagę.

Dziękuję SQN za egzemplarz recenzencki.

https://cosnapolce.blogspot.com/2019/01/on-strejlau-andrzej-strejlau-jerzy.html

pokaż więcej

 
2019-01-19 18:23:08
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca
Autor:

Zwierzęta w świetle prawdy ;)

Niesamowicie ciekawa lektura, dzięki której z całą pewnością lepiej poznamy i zrozumiemy świat zwierząt. Okazuje się bowiem, że obiegowe opinie o pewnych gatunkach są oparte na stereotypach, nieprawdziwych danych, błędnych wyobrażeniach, prawda zaś ma zupełnie inne oblicze niż to, co zwykle mamy na myśli.

Lucy Cooke wykonała kawał naprawdę dobrej roboty. Ogrom...
Zwierzęta w świetle prawdy ;)

Niesamowicie ciekawa lektura, dzięki której z całą pewnością lepiej poznamy i zrozumiemy świat zwierząt. Okazuje się bowiem, że obiegowe opinie o pewnych gatunkach są oparte na stereotypach, nieprawdziwych danych, błędnych wyobrażeniach, prawda zaś ma zupełnie inne oblicze niż to, co zwykle mamy na myśli.

Lucy Cooke wykonała kawał naprawdę dobrej roboty. Ogrom wykonanej przez nią pracy widać w ilości przytoczonych faktów, ciekawostek, rysów historycznych jeśli chodzi o rozwój wiedzy na temat opisywanych gatunków, a także w ilości źródeł, do których Lucy Cooke odsyła czytelnika na końcu książki. Wielkie, naprawdę wielkie brawa dla autorki za ogrom włożonej w tę książkę pracy, pasji i serca.

"Cała prawda o zwierzętach..." skupia się na kilkunastu gatunkach zwierząt. Jest to wybór całkowicie subiektywny, jednak na temat każdego zwierzaka Lucy Cooke ma coś ciekawego do powiedzenia. O kim więc poczytamy? Ano o węgorzu, o bobrze, leniwcu, hienie, o sępie, nietoperzu, żabie, bocianie, hipopotamie, łosiu, pandzie, pingwinie, a także o szympansie. I zapewniam, nudno nie będzie ;) Spoiler nie jest moją intencją, na zachętę przytoczę jednak kilka przykładów - wiedzieliście na przykład, że pingwiny to rozpasane seksualnie nekrofile? Albo, że łosie to notoryczne pijaki? Leniwce zaś potrafią się naćpać ;) Niedźwiedzie zaś - czego można dowiedzieć się z rozdziału poświęconego pandzie - w funkcjonującej aż do XV wieku opinii rodziły młode o bezkształtnej bryle, która nabierała kształtu dopiero po wylizaniu przez matkę ;)

Jeśli mało Wam ciekawostek, a do tego jesteście ciekawi świata i lubicie się przy książce pośmiać - to jest pozycja właśnie dla Was :) Polecam ją jednak z jeszcze innego powodu, a jest nim to, że poświęcona jest ona zwierzętom, które niejednokrotnie są trzebione, fałszywie postrzegane lub żyją na granicy wyginięcia. Każda lektura je opisująca może być na wagę złota - zarówno dlatego, że być może dany zwierzak zacznie być inaczej postrzegany, jak również przez wzgląd na to, że... są jeszcze przedstawiciele gatunku, których można w ogóle - na podstawie obserwacji w naturalnym środowisku - opisać.

Polecam :)

Dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las za egzemplarz recenzencki.

https://cosnapolce.blogspot.com/2019/01/caa-prawda-o-zwierzetach-zakochane.html

pokaż więcej

 
2019-01-19 17:50:51
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca

Agatha Christie bohaterką literacką!

Andrew Wilson po raz kolejny - po "Królowej zbrodni" - obsadza Agathę Christie w roli bohaterki książki. Jak to się sprawdza w praktyce? Czy poczytna do dziś autorka kryminałów sama może stać się literacką bohaterką przyjętej przez nią w jej własnej twórczości konwencji?

Statek, rejs na Wyspy Kanaryjskie. Przy okazji - zadanie wywiadowcze polegające na...
Agatha Christie bohaterką literacką!

Andrew Wilson po raz kolejny - po "Królowej zbrodni" - obsadza Agathę Christie w roli bohaterki książki. Jak to się sprawdza w praktyce? Czy poczytna do dziś autorka kryminałów sama może stać się literacką bohaterką przyjętej przez nią w jej własnej twórczości konwencji?

Statek, rejs na Wyspy Kanaryjskie. Przy okazji - zadanie wywiadowcze polegające na zbadaniu tajemnicy śmierci pewnej agentki. Tajemnicze samobójstwo kobiety podczas rejsu. Zakwaterowanie wszystkich pasażerów statku w tym samym hotelu... Tajemnice, coraz mocniejsze przeświadczenie, że "coś tu się nie zgadza" i nieubłagana logika prowadząca do rozwiązania zagadki - i to bynajmniej nie jednej...

Cóż... Książka odkrywcza, trzeba to jasno powiedzieć, nie jest. Obsadzenie Christie w roli bohaterki fabularnej może i ma swój urok, lecz... ten zabieg chyba nie wytrzymuje nieuniknionego porównania z twórczością samej Christie. Osobną trochę sprawą jest to, że Christie była w swoim fachu niedoścignioną mistrzynią (nie bez powodu czytana jest do dzisiaj), jednak Wilson aż sam się pcha pod topór zmuszając do porównań... Porównania zaś są tym bardziej nieuniknione, że Wilson używa najczęściej stosowanej przez Christie konwencji "locked-room mystery", więc... sam się poniekąd prosi o to, żeby porównanie z twórczością Agathy Christie przegrać.

Poza tym minusem nie do uniknięcia - książka dosyć przyjemna, szybka i łatwa w czytaniu. Trochę w zasadzie szkoda tego zabiegu polegającego na tym, kogo Wilson obsadza w roli głównej, idę bowiem o zakład, że gdyby nie ten zabieg, to odbiór książki byłby chyba lepszy. A tak mamy "tylko" książkę na maksymalnie kilka wieczorów, która mogłaby być przyjemna, jednak wrażenie psują porównania z mistrzynią kryminału - i wierzcie na słowo, one same pchają się natarczywie przed oczy. Trochę szkoda...

Dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las za egzemplarz recenzencki.

https://cosnapolce.blogspot.com/2019/01/inny-rodzaj-za-andrew-wilson.html

pokaż więcej

 
2019-01-19 16:04:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca
Autor:

Lovecraftowe wariacje.

Swoisty hołd złożony przez Edwarda Lee H.P. Lovecraftowi i jego twórczości (nazwa tytułowego miasteczka nie jest bowiem bynajmniej przypadkowa). Jednocześnie jest to kolejne oblicze twórcze samego Lee, który odchodzi nieco od krwawej wersji horroru do jakiej przyzwyczaił czytelników - odchodzi zaś od tego na rzecz grozy bardziej wyważonej... lecz wciąż piekielnie dobrej...
Lovecraftowe wariacje.

Swoisty hołd złożony przez Edwarda Lee H.P. Lovecraftowi i jego twórczości (nazwa tytułowego miasteczka nie jest bowiem bynajmniej przypadkowa). Jednocześnie jest to kolejne oblicze twórcze samego Lee, który odchodzi nieco od krwawej wersji horroru do jakiej przyzwyczaił czytelników - odchodzi zaś od tego na rzecz grozy bardziej wyważonej... lecz wciąż piekielnie dobrej :)

Port Innswich - miejsce, do którego trafia główny bohater książki, Foster Morley, ma z Lovecraftem więcej wspólnego, niż przyznałby każdy z jego mieszkańców. I nie chodzi tylko o podobieństwo miejscowości do lovecraftowego Innsmouth... Samo miasteczko z pozoru jest jedną wielką sielanką pełną błogostanu (i stanu błogosławionego, nie uświadczy się w nim bowiem młodej dziewczyny, która nie byłaby w ciąży). Lecz to tylko pozory... Morley wraz z upływem czasu przekonuje się, że nic nie jest takim, jakie się na pierwszy rzut oka wydaje, a to czego nie widać gołym okiem... lepiej tego chyba nie oglądać. Może jednak się zdarzyć, że raz zbudzone zło nie zaśnie tak łatwo i główny bohater może nie mieć innego wyboru jak stanąć z nim oko w oko...

Edward Lee zdecydowanie zaskakuje. Kto jak kto, ale ten akurat autor słynie z krwawej, niejednokrotnie wręcz obleśnie makabrycznej wizji horroru, stąd niniejsza książka budzi autentyczne zdziwienie. Zaraz za zdziwieniem zaś pojawiają się... brawa :) To, że na kolejnych stronach nie ma krwawej jatki nie oznacza bowiem, że książka nie jest dobra. Jest - nawet bardzo! Groza w wydaniu tajemniczym, gdzie nic nie jest tak do końca pewne, a kolejny sekret skrywa się za każdą świeżo rozwiązaną zagadką to również coś, co spełnia swoje zadanie. Efekt? "Zgrozę w Innswich" czyta się jednym tchem :) I warto to tchnienie przeznaczyć na lekturę :)

To jeden z lepszych książkowych hołdów złożonych twórczości Lovecrafta jaki miałem okazję czytać. W ostatnich latach równie dobre było według mnie chyba tylko "Przebudzenie" Stephena Kinga. H.P. Lovecraft w każdym razie - jak widać - wciąż inspiruje, wciąż majaczy w twórczości innych, a jego niepokojące wizje wciąż przebijają się na światło dzienne... I oby jak najdłużej tak było :) Co do wielbicieli Edwarda Lee w tradycyjnej, krwawej odsłonie - niniejsza odmiana też powinna Was zadowolić :)

Polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Dom Horroru za egzemplarz recenzencki.

https://cosnapolce.blogspot.com/2019/01/zgroza-w-innswich-edward-lee.html

pokaż więcej

 
2019-01-19 13:03:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca

Klasyka po śląsku!

Wielka niespodzianka dla fanów "Małego Księcia" - wydania książki po śląsku nie każdy się spodziewał :) A jednak! Klasyka w regionalnym wydaniu to coś, czego - jako mieszkaniec Śląska i Katowic - żadną miarą nie mogłem przegapić :)

Grzegorz Kulik (autor m.in. przekładu na śląski "Dracha" Szczepana Twardocha) popisał się fantastyczną znajomością śląskiego, wobec czego...
Klasyka po śląsku!

Wielka niespodzianka dla fanów "Małego Księcia" - wydania książki po śląsku nie każdy się spodziewał :) A jednak! Klasyka w regionalnym wydaniu to coś, czego - jako mieszkaniec Śląska i Katowic - żadną miarą nie mogłem przegapić :)

Grzegorz Kulik (autor m.in. przekładu na śląski "Dracha" Szczepana Twardocha) popisał się fantastyczną znajomością śląskiego, wobec czego niniejszy przekład jest nie mniej ni więcej tylko ŚWIETNY :) Osobiście może nie jestem jakoś bardzo biegły w śląskim (i w mowie i w piśmie), jednak nie docenić ogromu pracy włożonej w ten przekład przez autora nie sposób. O zapale i wielkich chęciach autora przekładu możemy się zresztą przekonać czytając opis na okładce, a każda kolejna strona przekonuje, że praca została wykonana znakomicie :)


"Jak ino wydownictwo spytało ale mie, czy bych chcioł, toch zaroz ôdpedzioł, iże toć, że chca. Mały Princ to przeca niyôbyczajno historyjo ô tym, co w żywobyciu je richtich ważne, a skirz naszyj ludzkij natury, ta ôpowiyść po latach nic niy traci ze swojij aktualności. Niyrŏz we dziynnyj uwijaczce dobrze je na chwila stanōńć i spōmnieć sie słowa ôd liszki: <Niczym sie niy widzi tak dobrze, jak sercym. To, co nojważniyjsze, tego ôczy niy idzōm>"

"Mały Princ" to potencjalnie książka, która może - w teorii - po raz kolejny rozpętać debatę nad tym, czy śląski to odrębny język, czy też tylko regionalna gwara, a nawet dialekt... Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, sama istota sporu bowiem chyba nie jest tak bardzo istotna... Takie przynajmniej jest moje zdanie. To spór głównie lingwistyczno-gramatyczno-językowy, a istota rzeczy jest taka, że śląski istnieje, że posługują się nim ludzie, że jest elementem tożsamości regionalnej i jako taki powinien być chroniony. Wszyscy zaś - nie tylko ci, którzy posługują się nim na co dzień - powinniśmy się cieszyć, że śląski wciąż istnieje i że jest używany. Tyle w tym temacie... :)

Poza wszystkim - to wciąż "Mały Książę" :) A więc klasyka literatury, nie tylko tej dziecięcej. To książka o tym, co ważne, słuszne, dobre i piękne. To także pretekst do małej i dużej refleksji nad nami samymi; lektura ponadczasowa.

Nie będzie niespodzianką, że gorąco polecę Wam tę książkę :) Polecam ją zaś tym bardziej, że na końcu czeka nas wszystkich wielka niespodzianka: załączony AUDIOBOOK!, czytany przez Mirosława Neinerta, szefa katowickiego Teatru Korez :) (jak również szefa corocznego Letniego Ogrodu Teatralnego, którego w wakacyjne miesiące jestem częstym gościem :) - zarówno Korez jak i LOT gorąco Wam z tego miejsca polecam!).

Dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina za egzemplarz recenzencki.

https://cosnapolce.blogspot.com/2019/01/may-princ-antoine-de-saint-exupery.html

pokaż więcej

 
2019-01-19 10:29:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca
Autor:

Skupmy się na faktach.

Książka oparta na faktach, statystykach, liczbach... Jednak nie są to tylko (a nawet wcale!) nudne tabelki, które niezbicie dowodzą pewnych tez. Jest to lektura, której myślą przewodnią jest pokazanie, że wszystkim i wszystkimi rządzą w ocenach stereotypy - a te są w porażającej większości błędne. Postrzegamy świat przez ich pryzmat oceniając większość zjawisk...
Skupmy się na faktach.

Książka oparta na faktach, statystykach, liczbach... Jednak nie są to tylko (a nawet wcale!) nudne tabelki, które niezbicie dowodzą pewnych tez. Jest to lektura, której myślą przewodnią jest pokazanie, że wszystkim i wszystkimi rządzą w ocenach stereotypy - a te są w porażającej większości błędne. Postrzegamy świat przez ich pryzmat oceniając większość zjawisk negatywnie, a wcale nie jest (ze wszystkim) tak źle. Wręcz przeciwnie - trzeba tylko skupić się na faktach i wyciągnąć właściwe wnioski.

Demografia, ekonomia, problem globalnego zdrowia, ubóstwa, wzrostu gospodarczego - "Factfulness..." po części zahacza tematycznie o każdą z tych dziedzin, a wszystko po to, żeby w szerokim ujęciu pokazać czytelnikowi, że całokształt otaczającej nas rzeczywistości nie jest wcale zły, beznadziejny i pełen tylko i wyłącznie problemów. Wystarczy spojrzeć na dane, fakty, liczby i wyciągnąć właściwe wnioski, te zaś powinny być optymistyczne. Zaskakujące i ciekawe jest natomiast to, że ocena świata - w pewnym uproszczeniu - wcale taka optymistyczna nie jest. Rodzi się w związku z tym pytanie - dlaczego?

Odpowiedź jest bardzo prosta - rządzą nami stereotypy. Nami i naszymi ocenami. Jako ludzkość posiadamy skłonność do negatywnego postrzegania świata i zachodzących w nim procesów. To takie trochę ciągłe stwierdzanie, że szklanka jest raczej w połowie pusta niż pełna. I, co jeszcze ciekawsze, kwestie wykształcenia, pozycji społecznej, czy poziomu posiadanej wiedzy wcale nie zmieniają sposobów ocen, osoby bowiem w teorii lepiej przygotowane do wyciągania właściwych wniosków w dalszym ciągu wyciągają - najczęściej - wnioski niewłaściwe. Z reguły negatywne. A wcale z nami i ze światem nie jest tak źle.

Nie oznacza to jednak, że należy - skrajnie patrząc - popaść w hurraoptymizm i widzieć jedynie świetlaną przyszłość dla świata i ludzkości. Aby zobrazować to, jak powinno się oceniać miejsce w którym jesteśmy Rosling przytacza ciekawy przykład wcześniaka umieszczonego w inkubatorze tuż po porodzie. Z dzieckiem wprawdzie nie jest tak do końca dobrze, ale z uwagi na fakt umieszczenia go w inkubatorze trzeba uczciwie z biegiem czasu przyznać, że jest z nim lepiej - mimo że jeszcze nie jest zupełnie dobrze. Tak też - w wielkim uproszczeniu - należałoby patrzeć na świat, ludzkość i na zachodzące na świecie wszelakie zmiany i procesy: wszystko idzie ku dobremu, choć w wielu elementach nie jest tak zupełnie dobrze. Innymi słowy - bardziej właściwe jest twierdzenie, że szklanka jest w połowie pełna, a nie pusta.

Książka arcyciekawa, wciągająca i napisana lekkim piórem. Pełna faktów, jednak wcale nie nużąca - pomimo mnóstwa zawartych tu informacji. Ukierunkowanie autora na wnioski, fakty i właściwą ich ocenę, przy jednoczesnym pokazaniu, co tak naprawdę tymi ocenami rządzi i co je zaburza czyni z "Factfulness..." lekturę naprawdę wyjątkową - w każdym tego słowa znaczeniu. I chyba, niezależnie od zainteresowań (nie tylko czytelniczych) nikomu nie zaszkodzi przeczytanie tej pozycji. Można się z tej książki sporo nauczyć.

Dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina za egzemplarz recenzencki.

Recenzja także na:
https://cosnapolce.blogspot.com/2019/01/factfulness-dlaczego-swiat-jest-lepszy.html

pokaż więcej

 
2019-01-12 12:32:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca
Autor:
Cykl: Agent 10483 (tom 2) | Seria: Gorzka Czekolada

Zemsta agenta.

Świetnie przyjęte "Trzy koperty" doczekały się godnej kontynuacji. Nie zawsze ciąg dalszy pewnej opowieści wychodzi na papierze dobrze, zwłaszcza jeśli autor - jak Nir Hezroni - nie ma zbyt bogatego dorobku pisarskiego, jednak w tym przypadku... udało się! :)

Agent 10483 wyskakuje niczym diabeł z pudełka i pojawia się ponownie na scenie wydarzeń. Nie unieszkodliwił go ani...
Zemsta agenta.

Świetnie przyjęte "Trzy koperty" doczekały się godnej kontynuacji. Nie zawsze ciąg dalszy pewnej opowieści wychodzi na papierze dobrze, zwłaszcza jeśli autor - jak Nir Hezroni - nie ma zbyt bogatego dorobku pisarskiego, jednak w tym przypadku... udało się! :)

Agent 10483 wyskakuje niczym diabeł z pudełka i pojawia się ponownie na scenie wydarzeń. Nie unieszkodliwił go ani wypadek, ani zapadnięcie w śpiączkę... "Nadczłowiek", czy po prostu diabelnie uparty typ chcący doprowadzić do końca dzieło zemsty? Kwestia interpretacji. Sprytu, woli przetrwania i determinacji Agentowi 10483 nie sposób w każdym razie odmówić. Czego będziemy tym razem świadkami jeśli chodzi o jego kolejne posunięcia?

Cel główny od czasu "Trzech kopert" nie ulega zmianie - jest nim zemsta. Akcja książki rozgrywa się dwutorowo, poznajemy bowiem bezpośredni, bieżący przebieg wydarzeń, a z drugiej perspektywy patrząc dostajemy na tacy całą genezę łańcucha zdarzeń, który doprowadził do aktualnej sytuacji. Agent 10483 to diabelnie inteligenta bestia ;) Kwestią dyskusyjną zaś jest to, czy fakt jego zaburzeń psychicznych jest tutaj - w dziele zemsty na dotychczasowych mocodawcach - pomocny, czy wręcz przeciwnie... Z całą pewnością jest to godny przeciwnik dla Organizacji z którą walczy. I to nawet w pojedynkę.

Książka jak najbardziej do polecenia :) Hezroni serwuje czytelnikowi coś pomiędzy sensacją, a powieścią szpiegowską, do tego bardzo umiejętnie snuje kolejne wątki, nie gubi się w nich, całość prezentuje się więc na papierze naprawdę bardzo dobrze. Autorowi udaje się ponadto uniknąć powielania standardowych schematów powieści sensacyjnych, co książce wychodzi na wielki plus. A na koniec... chce się po prostu więcej :) Żal więc dopada człowieka, że to już ostatnia strona... ;)

Dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina za egzemplarz recenzencki.

https://cosnapolce.blogspot.com/2019/01/ostatnie-instrukcje-nir-hezroni.html

pokaż więcej

 
2019-01-12 10:40:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca

Coś dla dziewczyn.

Książka zdecydowanie dla damskiej części publiki. O czym? W wielkim skrócie o tym, jak samego siebie ukształtować mając kilkanaście lat w sposób, który sprawi, że wszystko wewnątrz i na zewnątrz będzie poukładane ;)

Fińska autorka skupia się w "Powerbooku..." na rzeczach pozytywnych i wartościowych. Przekonuje, że każdy ma swoją wartość, zalety, niepowtarzalne cechy...
Coś dla dziewczyn.

Książka zdecydowanie dla damskiej części publiki. O czym? W wielkim skrócie o tym, jak samego siebie ukształtować mając kilkanaście lat w sposób, który sprawi, że wszystko wewnątrz i na zewnątrz będzie poukładane ;)

Fińska autorka skupia się w "Powerbooku..." na rzeczach pozytywnych i wartościowych. Przekonuje, że każdy ma swoją wartość, zalety, niepowtarzalne cechy charakteru i osobowość, którą warto rozwijać tak, by żyć z zgodzie z samym sobą. Cech charakteru istotnych z pnktu widzenia dorastającej dziewczyny autorka wyróżnia dwadzieścia i z każdą stroną stara się ona przekonać czytającego, że warto w te cechy inwestować.

Przekonywanie czytelnika odbywa się na zasadzie przytaczania inspirujących tekstów z życia wziętych, opartych bowiem na historiach kobiet, które odniosły sukces. Stawianie czytelnikowi przed oczami pozytywnych wzorców to potencjalnie dobra metoda ;) W jej słuszność w każdym razie autorka bardzo mocno wierzy i stara się czytelnika swoją ideą zarazić.

Książka o bardzo pozytywnym wydźwięku i przekazie. Odrzucająca negatywy, skupiająca się na konstruktywnych emocjach i działaniach.

Dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina za egzemplarz recenzencki.

https://cosnapolce.blogspot.com/2019/01/powerbook-dla-dziewczyn-jenni.html

pokaż więcej

 
2019-01-11 22:21:31
Ma nowego znajomego: agawirus666
 
2019-01-11 06:30:24
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca

Poza bulę ;)

Na zimę - lektura dla sportowego kibica w sam raz ;) Tym bardziej, że duch skoków w narodzie bynajmniej - po erze Małysza, a za sprawą Stocha - nie ginie. I zapewne jeszcze długo nie zginie ;)

Jak na książkę skierowaną przede wszystkim do młodego sportowego kibica - lektura zaskakująco dobra. W pewien oczywisty sposób wybiórcza wprawdzie i napisana tak, żeby była to książka dla...
Poza bulę ;)

Na zimę - lektura dla sportowego kibica w sam raz ;) Tym bardziej, że duch skoków w narodzie bynajmniej - po erze Małysza, a za sprawą Stocha - nie ginie. I zapewne jeszcze długo nie zginie ;)

Jak na książkę skierowaną przede wszystkim do młodego sportowego kibica - lektura zaskakująco dobra. W pewien oczywisty sposób wybiórcza wprawdzie i napisana tak, żeby była to książka dla młodego fana w pełni zrozumiała - a więc prosty język, zwięzłe i ciekawie przedstawione fakty, sporo zdjęć... Nic to jednak tej pozycji nie ujmuje. Szkoda tylko, że książka nie jest bardziej obszerna, no ale musiało tak chyba być ;)

Treść to przede wszystkim polscy skoczkowie i ich historie w pigułce. Lwia część książki poświęcona jest Kamilowi Stochowi. Nie zabrakło jednak należnego miejsca dla Adama Małysza. Znajdziemy tutaj też krótkie historie Wojciecha Fortuny, Marusarza, czy naszej obecnej medalowej drużyny. Są też notki dotyczące najsłynniejszych skoczni świata, uwagi dotyczące skoczni mamucich, strachu skoczka, sposobu jego przygotowania, wyposażenia. Krótko mówiąc - niezbędna wiedza o skokach w pigułce, okraszona dużą ilością zdjęć, skupiająca się na tym, co u młodego kibica najbardziej działa na wyobraźnię.

Czy fani skoków i ich znawcy (tych wszak w narodzie nie brak ;) ) będą zadowoleni? Myślę, że po wzięciu poprawki na to, dla kogo w pierwszej kolejności jest ta książka - zawodu chyba nie będzie. Tym bardziej, że to bardzo ładne z graficznego punktu widzenia opracowanie, którego ważną częścią są dobre zdjęcia. A i ciekawostek się trochę znajdzie, więc... ktoś starszy wiekiem (co nie wyklucza, że młody duchem ;) ) również z powodzeniem może po tę lekturę sięgnąć :)

Polecam ;)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

https://cosnapolce.blogspot.com/2019/01/skoczkowie-tajemnice-mistrzow-jarosaw.html

pokaż więcej

 
2019-01-11 05:59:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca

Więcej niż klub.

Barcelona - świętość w Katalonii, klub od dawna będący futbolową legendą. Niniejsza książka nie jest może biblią kibica w sensie "od a do z", ale na pewien początek przygody dla fana i kibica nadaje się jak najbardziej.

Jako książce poświęconej futbolowi można tej pozycji trochę zarzucić, należy jednak pamiętać, że to książka przeznaczona przede wszystkim dla młodych fanów....
Więcej niż klub.

Barcelona - świętość w Katalonii, klub od dawna będący futbolową legendą. Niniejsza książka nie jest może biblią kibica w sensie "od a do z", ale na pewien początek przygody dla fana i kibica nadaje się jak najbardziej.

Jako książce poświęconej futbolowi można tej pozycji trochę zarzucić, należy jednak pamiętać, że to książka przeznaczona przede wszystkim dla młodych fanów. Stąd nieuniknione i w pewien sposób oczywiste jest skupienie się autora przede wszystkim na ważnych dla klubu postaciach, i to na tych bliższym czasom obecnym niż dalszych. Innymi słowy... Messi i długo nic? ;) Poniekąd tak... Ale trudno się dziwić, piłkarski geniusz tego pokroju co Messi nie rodzi się codziennie.

Znajdziemy też tu jednak ustępy nie tylko Messiemu poświęcone. Będą też najlepsi bramkarze, obrońcy, pomocnicy, napastnicy (tych, tak jakby, najwięcej... cóż zrobić, młodego fana najbardziej w końcu interesują bramki, prawda?), trenerzy, najważniejsze z najnowszej historii Barcy mecze i wydarzenia. Znajdzie się także słów kilka o samym mieście, jego zabytkach i innych sportowych drużynach Barcelony. A na deser - przetłumaczony hymn katalońskiego klubu :)

Niesamowitym plusem książki są zdjęcia. Jest ich dużo, są - jak cała książka - świetnej jakości i bardzo fajnie uzupełniają i obrazują całą lekturę. Wszystko to trochę kosztem treści, no ale znów wracamy do meritum - to książka przede wszystkim dla młodego fana Barcelony. A ci trochę starsi... Zapewne przeczytają, ale zachwytów szczególnych pewnie nie będzie ;) Niemniej jednak jest to rzecz dla kibica jak najbardziej do polecenia.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

https://cosnapolce.blogspot.com/2019/01/fc-barcelona-wiecej-niz-futbol-dariusz.html

pokaż więcej

 
2019-01-11 05:34:06
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca
Autor:

Dziecięcych zabaw ciąg dalszy :)

Kolejny tom przygód Ptysia i Billa to kolejna dawka humoru, gagów, dziecięcej pomysłowości i dobrej zabawy. W niniejszej części dostajemy do rąk klasyczne opowieści stworzone przez pomysłodawcę całej serii, jednak fakt ich powstania przed ładnych paru laty wcale nie odbiera im walorów właściwych temu cyklowi :)

Jean Roba stworzył "Ptysia i Billa" dawno temu,...
Dziecięcych zabaw ciąg dalszy :)

Kolejny tom przygód Ptysia i Billa to kolejna dawka humoru, gagów, dziecięcej pomysłowości i dobrej zabawy. W niniejszej części dostajemy do rąk klasyczne opowieści stworzone przez pomysłodawcę całej serii, jednak fakt ich powstania przed ładnych paru laty wcale nie odbiera im walorów właściwych temu cyklowi :)

Jean Roba stworzył "Ptysia i Billa" dawno temu, w 1959 roku. Dziś jego dzieło kontynuują inni, jednak w trzymanej przeze mnie w rękach odsłonie cyklu zamieszczono komiksy stworzone przez ojca całego cyklu. I od razu rzuca się w oczy i na myśl refleksja, że brak komputerów, tabletów, gier, telewizji (przynajmniej w takim stopniu jak czasem dzisiaj) wcale nie jest w tych komiksach widoczny, a co więcej - nie jest to żadna przeszkoda w tym, żeby dziecięce zabawy były ciekawe, szalone i wesołe :)

Tytuł tej części cyklu jest jak najbardziej na miejscu, śmiechu bowiem na pewno tu nie brakuje :) Ani powodów do niego ;) Już przy poprzedniej odsłonie "Ptysia i Billa" pisałem, że zestawienie "chłopiec plus jego pies" to gwarancja dobrej zabawy i są to słowa w dalszym ciągu aktualne :)

Polecam.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

https://cosnapolce.blogspot.com/2019/01/ptys-i-bill-smiech-to-zdrowie-tom-2.html

pokaż więcej

 
2019-01-11 05:15:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca

Na horyzoncie - zabawa!

Pies i chłopiec - taki zestaw najczęściej gwarantuje mnóstwo śmiechu i świetnie spędzony czas :) I dokładnie tak mają się sprawy w przypadku Ptysia i Billa, Ptyś to bowiem rezolutny, sprytny chłopiec, Bill zaś to jego ukochany, wcale nie mniej skory do psot pies :)

Towarzyszami zabaw Ptysia i Billa, o czym przekonujemy się na kolejnych stronach, jest często kolega...
Na horyzoncie - zabawa!

Pies i chłopiec - taki zestaw najczęściej gwarantuje mnóstwo śmiechu i świetnie spędzony czas :) I dokładnie tak mają się sprawy w przypadku Ptysia i Billa, Ptyś to bowiem rezolutny, sprytny chłopiec, Bill zaś to jego ukochany, wcale nie mniej skory do psot pies :)

Towarzyszami zabaw Ptysia i Billa, o czym przekonujemy się na kolejnych stronach, jest często kolega Ptysia, Piotrek i jego żółwica, Karolina. Im więcej członków zabawy tym ciekawiej, nie dziwią więc wcale pomysły w stylu zabaw w piratów, czy starty rakiety kosmicznej ;) Ale nawet z prozaicznych, codziennych czynności można zrobić sobie niezłą zabawę, o czym świadczy chociażby sposób, w jaki chłopcy koszą trawnik ;)

Seria "Komiksy są super!" zwykle przedstawia swoiste komiksowe nowości, pewną ciekawostką może więc być fakt, że seria "Ptyś i Bill" wcale taką nowością nie jest, komiks powstał bowiem w Belgii pod koniec lat pięćdziesiątych XX wieku. Ale, jak widać, ma się dobrze mimo upływu lat, o co dbają kontynuatorzy pomysłu i rysownicy ;)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

https://cosnapolce.blogspot.com/2019/01/ptys-i-bill-do-ataku-tom-1-pierre-veys.html

pokaż więcej

 
2019-01-11 04:33:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca

Dziewczęce Smerfy.

Przygody smerfów po nowemu. Smerfowe uniwersum w sposób nieunikniony się rozrasta, to już z całą pewnością nie są klasyczne Smerfy, ale... czy to źle? Im więcej bohaterów, tym czasem ciekawiej :)

Wioska Dziewczyn stała się już nieodłącznym elementem smerfowego świata. Jak co roku urządzane są w niej zawody, które wygrywa najsilniejsza z dziewczyn - Burza. Tym razem jednak...
Dziewczęce Smerfy.

Przygody smerfów po nowemu. Smerfowe uniwersum w sposób nieunikniony się rozrasta, to już z całą pewnością nie są klasyczne Smerfy, ale... czy to źle? Im więcej bohaterów, tym czasem ciekawiej :)

Wioska Dziewczyn stała się już nieodłącznym elementem smerfowego świata. Jak co roku urządzane są w niej zawody, które wygrywa najsilniejsza z dziewczyn - Burza. Tym razem jednak w szranki staje także Osiłek, ktory nie zamierza przegrać. Ducha rywalizacji zakłócają problemy z wodospadem, z którego przestaje lecieć woda... Co odnajdą Smerfy podczas ekspedycji mającej na celu wyjaśnienie tej zagadki?

Smerfy się zmieniają, ale to w dalszym ciągu bardzo fajne opowieści o przyjaźni, zasadach, a także o tym co dobre i słuszne. Czasami jestem ciekaw, co by powiedział na zmiany w całym smerfowym uniwersum sam Peyo, ale jego syn Thierry wraz z pomocą innych rysowników radzi sobie całkiem nieźle. A zmiany są nieuniknione... Zwłaszcza w czasach, kiedy czytelnika i widza nieustanie trzeba przyciągnąć czymś nowym. Można na to wszystko kręcić nosem - bo to już naprawdę nie są klasyczne, dobrze znane Smerfy - ale, tak naprawdę, wcale nie jest źle :)

Polecam!

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Dziewczęce Smerfy.

Przygody smerfów po nowemu. Smerfowe uniwersum w sposób nieunikniony się rozrasta, to już z całą pewnością nie są klasyczne Smerfy, ale... czy to źle? Im więcej bohaterów, tym czasem ciekawiej :)

Wioska Dziewczyn stała się już nieodłącznym elementem smerfowego świata. Jak co roku urządzane są w niej zawody, które wygrywa najsilniejsza z dziewczyn - Burza. Tym razem jednak w szranki staje także Osiłek, ktory nie zamierza przegrać. Ducha rywalizacji zakłócają problemy z wodospadem, z którego przestaje lecieć woda... Co odnajdą Smerfy podczas ekspedycji mającej na celu wyjaśnienie tej zagadki?

Smerfy się zmieniają, ale to w dalszym ciągu bardzo fajne opowieści o przyjaźni, zasadach, a także o tym co dobre i słuszne. Czasami jestem ciekaw, co by powiedział na zmiany w całym smerfowym uniwersum sam Peyo, ale jego syn Thierry wraz z pomocą innych rysowników radzi sobie całkiem nieźle. A zmiany są nieuniknione... Zwłaszcza w czasach, kiedy czytelnika i widza nieustanie trzeba przyciągnąć czymś nowym. Można na to wszystko kręcić nosem - bo to już naprawdę nie są klasyczne, dobrze znane Smerfy - ale, tak naprawdę, wcale nie jest źle :)

Polecam!

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

https://cosnapolce.blogspot.com/2019/01/smerfy-i-wioska-dziewczyn-zdrada.html

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
757 755 25818
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (169)

Ulubieni autorzy (7)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (87)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd